Obrzędowe nadanie naramiennika wędrowniczego

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
ODPOWIEDZ
marchewa
Użytkownik
Posty: 68
Rejestracja: 13 gru 2007, 09:46
Lokalizacja: EDW WATAHA
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marchewa » 18 sty 2008, 17:22

W tym temacie chciałbym się dowiedzieć jak w Waszych hufcach, drużynach, patrolach ten obrzęd wygląda :)

Na początek ja:p

Widziałem tylko raz nadanie naramiennika wędrowniczego i to z punktu uczestnika ponieważ był to mój naramiennik:) było to na warsztatach wędrowniczych.Szliśmy po kolei ścieżynka, po drodze rozstawione były płonące świeczki a przy nich leżały kartki z opisanymi różnymi sytuacjami z życia wędrownika.Mieliśmy czas na przemyślenie tego co przeczytaliśmy.Na końcu czekało na nas ognisko przy którym stali instruktorzy.Postawili nas przed szczerym wyborem.Mieliśmy zdecydować czy chcemy się podjąć kroczenia dalej tą ścieżką,czy podejmujemy wędrówkę.Podjęliśmy i nie żałujemy:D

tak to wyglądało u mnie:p a u Was?
Drużynowy 11 EDW >Wataha<
Szczep "Bukowina"
Namiestnik Wędrowniczy Hufca Elbląg

endriu-zhp
Starszy użytkownik
Posty: 273
Rejestracja: 24 lut 2007, 20:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: endriu-zhp » 18 sty 2008, 20:14

No ja nadanie naramiennika widziałem z dwóch punktów widzenia. Pierwszy to jak go dostawałem, mi to się spodobało :) Szedłem z członkiem KH i nagle wyskoczyło dwóch, założyli mi kajdanki, woreczek na głowe, i do bagarznika ( oczywiście Kombi) czyli miałem dużo miejsca. Te nadanie mi sie bardzo spodobało a naramiennik dostałem w lesie. Drugi raz to już ja wręczałem naramiennik, ale nie tak jak go dostałem, były tam świeczki, no i druh który dostał naramiennik był bardzo zadowolony i zaskoczony.
pwd. Andrzej Choroszkiewicz

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 18 sty 2008, 22:08

Mój naramiennik pojawił się po warsztatach< właściwie warsztacikach> i świeczkowisku w szczupłym kręgu wędrowników. Nie pamiętam co było i o co chodziło, pewnie dlatego, że byłam już tak przemęczona po 5 dobach służby, że zdołałam dostrzec, że ludzie z mojego środowiska inaczej śpiewają "Harcerskie ideały" niż pozostali wędrownicy. Po tym została mi świeczka, na której wyryłam datę i miejsce oraz 2 zaświadczenia potrzebne mojemu ówczesnemu komendantowi... nie wiem do czego. Ale ten najlepszy element wyszedł od nas. Od "świeżo upieczonych" wędrowników.

Wyszliśmy poza teren obozu< bo działo się to podczas HALu>, znaleźliśmy cichą kotlinkę i chcieliśmy rozpalić ogień... niestety nikt nie zabrał zapałek :D Posiedzieliśmy zatem ze sobą i pomarzyliśmy knując plan jak to w 5 zmienić obraz wędrownictwa w naszym środowisku. Dodam, że dość patologicznego obrazu.

Wkrótce mam zamiar nadać kilka naramienników i myślę już o tym, jak to zrobić, żeby to było wyjątkowe. I tak chyba postawię na wspólnotę, na poczucie bliskości... bo jakoś coraz częściej ludzie zostawiani są sami sobie. Ale musi być coś jeszcze... i już się o to postaram...sesese...;)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

marchewa
Użytkownik
Posty: 68
Rejestracja: 13 gru 2007, 09:46
Lokalizacja: EDW WATAHA
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marchewa » 19 sty 2008, 00:03

A możesz opisać endriu-zhp jak Ty to zorganizowałeś? :)
Drużynowy 11 EDW >Wataha<
Szczep "Bukowina"
Namiestnik Wędrowniczy Hufca Elbląg

endriu-zhp
Starszy użytkownik
Posty: 273
Rejestracja: 24 lut 2007, 20:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: endriu-zhp » 25 sty 2008, 15:22

Oczywiście że moge, przepraszam że tak późno ale dopiero wruciłem z kursu druzynowych :)

Ja to zorganizowałem tak iż wędrownik miał przygotować zbiórke. Zbiórka odbywała się w harcówce (ze względu na pogode). Po śiweczkowisku poprosiłem go na chwile aby wyszedł ze mną do innego pomieszczenia ( harcówke mamy w piwnicy ), tam już były odpalone świeczki i w gronie wędrowników otrzymał naramiennik.

Przepraszam jeśli źle napisałem ale jestem tuż po kursie.
pwd. Andrzej Choroszkiewicz

marchewa
Użytkownik
Posty: 68
Rejestracja: 13 gru 2007, 09:46
Lokalizacja: EDW WATAHA
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marchewa » 25 sty 2008, 18:10

Dobrze napisałeś:) fajnie że tak z zaskoczenia.
Dzięki wielkie:)
Drużynowy 11 EDW >Wataha<
Szczep "Bukowina"
Namiestnik Wędrowniczy Hufca Elbląg

kasiasz
Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 22 mar 2005, 17:01
Lokalizacja: Huciec Suwałki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kasiasz » 25 sty 2008, 18:55

ja do końca życia zapamiętam nadanie naramiennika.. było naprawdę super

ostatniej nocy a raczej nad ranem < jeszcze nie świtało> na biwaku zbudzono kilku ludzi w sumie dziesięciu < w tym mnie > i powiedziano nam, że idziemy przygotować przyrzeczenia.... wiec sie ładnie szybko ubraliśmy w mundurki. po wyjściu na zewnątrz szkoły ten co nas budził < zwany Arkiem vel Puszkin> powiedział ze od tej pory mamy milczeć i nie możemy sie ze sobą w żaden sposób komunikować..w sumie nikt nie wiedział dlaczego a niektórzy sie domyślali... ale następne co usłyszałam to było wychodzicie pojedynczo w odstępach czasowych 10 min i idziecie jeden za drugim... i jako na pierwszą osobę najbardziej niezorientowana wskazał mnie i powiedział " Kasia idziesz ze mną" i tak sie stało szliśmy razem aż nie wyszliśmy z miasteczka na polna drogę. i po chwili przyśpieszył kroku i bez słowa sie oddalił... szłam sama a przede mną zaczął sie wschód słońca... ciepłe promienie rozgrzewały najpierw twarz a potem całe ciało... a ze mieszkam na Suwalszczyźnie wiec co chwile podchodziłam pod małą górkę i schodziłam i to co widziała było niesamowite mgła która towarzyszyła mi przed wschodem słońca zaczęła opadać tworzyła jakby chmurkę na moim poziomi ...miałam wrażenie ze mogę jej dotknąć...w oddali piał kogut i galopujące konie z małymi wyłaniały sie co rusz... konie w kilku domostw zaczęły sie nagle jakby porozumiewać rżenie dochodziła z prawie każdego domostwa jakby zwiastował lepsze jutro... nad małymi stawkami jeziorkami zebrała sie odrobina mgły, sprawiał to wrażenie jakby były przykryte delikatnym lekkim puchem. Powoli słońce oświetliło całą okolice a ja doszłam już na miejsce. Byłam tak oszołomiona tym co widziałam i odczuła że w tym momencie myślałam że życie jest piękne i cieszę sie że mnie obudzono i mogłam przejść ten kawałek drogi...
po dojściu czekało na mnie ognisko z trzema polanami i dwóch moich mentorów których darzyłam wielkim szacunkiem i uznaniem. po podejściu do ogniska opowiedzieli o tym po co tu jesteśmy i jaka jest nasza rola.... i po chwili padło pytanie " czy chcesz odnowić przyrzeczenie harcerskie " I bez zastanowienia wiedziałam ze chce ..... po odnowieniu podszedł do mnie Arek i powiedział od dziś jesteś jedną z nas... wędrowników&#8230; i zdjął ze swojego pagonu swój naramiennik i nałożył na mój...serce bilo mi jak młotem mało nie zemdlałam ale byłam szczęśliwa :D

ten dzień zapadł mi w pamięć jako jedyny wyjątkowy w swoim rodzaju&#8230;. Bo mogłam dołączyć do elity i w tym samym dniu przejęłam drużynę :D

przepraszam ze tak się rozpisałam ale zawsze kiedy wspominam ten dzień jestem pełna radości i optymizmu i ciężko mi opisać to w kilku zdaniach było to dla mnie naprawdę cos&#8230; i nigdy tego nie zapomnę..


pozdrawiam
phm Katarzyna Szymaniuk HR
Hufiec Suwałki

kasiasz
Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 22 mar 2005, 17:01
Lokalizacja: Huciec Suwałki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kasiasz » 25 sty 2008, 19:04

w sumie nie zawsze tak wygląda u nas nadanie naramiennika po prostu nie zawsze są takie same warunki i często gęsto pojawiają sie inne pomysły...
pamiętam jak ktoś miał na łódkach na środku jeziora..:D< i tez z ogniskiem>

ale jest kilka podstawowych zasad:
- zawsze nadanie jest o wschodzie słońca
- osoba która go dostaje nigdy nie jest do końca pewna kiedy go dostanie < wielka tajemnica co potem potęguje doznanie >
- zawsze odbywa sie tylko z najbliższymi tej osobie wędrownikami
- zawsze staramy sie jakoś dopasować charakter nadanie do zainteresowań danej osoby
- zawsze jest przy ognisku < nie świeczkach kominku> z 3 polanami i towarzyszy krótka gawęda i odnowienie przyrzeczenia....

no to tak w skrócie

pozdrowionka
phm Katarzyna Szymaniuk HR
Hufiec Suwałki

marchewa
Użytkownik
Posty: 68
Rejestracja: 13 gru 2007, 09:46
Lokalizacja: EDW WATAHA
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marchewa » 25 sty 2008, 22:13

Super:) ciekawy opis...jak sen normalnie:) ale podoba mi sie bardzo:p i dzieki wielkie:D
Drużynowy 11 EDW >Wataha<
Szczep "Bukowina"
Namiestnik Wędrowniczy Hufca Elbląg

kasiasz
Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 22 mar 2005, 17:01
Lokalizacja: Huciec Suwałki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kasiasz » 26 sty 2008, 15:19

bo naprawdę było super :D i nie ma za co :D
phm Katarzyna Szymaniuk HR
Hufiec Suwałki

marzanna
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 18 lis 2005, 16:45
Lokalizacja: 17 Drużyna Harcerek "Driady"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marzanna » 28 sty 2008, 21:03

szkoda tylko, że trochę sie nie da powtórzyć... bo od warunków to zależy.... przynajmniej ta wędrówka. i nie każdego zainterasuje jakiś tam wschód. :) chociaż mi by isę to bardzo spodobało i pewnie płakałabym, że nie mam aparatu ze sobą :):)
phm. Marzanna Rzepka

Mrówa
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 07 sty 2010, 15:34
Lokalizacja: 24 KDW "Feniks"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mrówa » 07 sty 2010, 15:48

W moim hufcu cała obrzędowość jest inna. Po pierwsze w nadaniu naramiennika mogą uczestniczyć tylko wędrownicy z naramiennikami. Po drugie nadanie naramiennika jest tajemnicą tych, którzy w nim uczestniczyli. Nie wolno opowiadać o tym nikomu, kogo nie było podczas nadania.
HO Natalia Antczak
Drużynowa 24 KDW "Feniks" im. gen. Roberta Baden-Powella

GrzeB
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 01 gru 2009, 13:35
Lokalizacja: 4szczep
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: GrzeB » 08 sty 2010, 00:01

a ja się pochwale. troszke czekałem na naramiennik, ale się doczekałem. po prawie 3 latach walki o to kto ma mi nadać naramiennik coś pękło. Pojechałem z kumplem, drużynową i młodym (brat drużynowej) w Tatry. Druhna podzieliła mi wręczenie na 3 części. Pierwszego dnia miałem moralniaka na przełęczy. Drugiego przechrzciła mnie w strumyku. Trzeciego miałem samemu udać się na cmentarz w Zako odwiedzić symboliczny grób Małkowskiego. Było cudownie. Drużynowa trafiła w 12 z tym pomysłem. Normalnie skali mi brakło. http://picasaweb.google.pl/grzesiekbryj ... 9558142434 takie ładne foto http://picasaweb.google.pl/grzesiekbryj ... 5428619618 i jeszcze z chrztu:)

za to co zrobiła i za fakt, że pojawiła się również na moim zobowiązaniu serdecznie jej dziękuje. Agnieszko, jesteś wielka!

Koniczynka45
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 31 mar 2009, 19:35
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Koniczynka45 » 07 mar 2010, 12:03

U mnie wyglądało to w ten sposób, że poszliśmy druzyną na jednodniowy rajd pod miasto do lasu. Przygotowalismy ognisko i siedliśmy razem w kręgu. Drużynowy chwile o czymś mówił (już nie pamiętam o czym) a następnie kazał nam się rozejść po lesie tak byśmy nie widzieli ogniska. Każdy miał się w tym czasie ukrywać przed sobą- abyśmy się nie spotkali i każdy miał swój numer. Mielismy dwa zadania: w samotności pomyśleć o tym czym jest dla nas wędrownictwo etc. oraz liczyć gwizdki, gdyż w momencie usłyszenia swojego numeru mieliśmy wrócić do ogniska. Osobiście myślałam, że chodzi o przerzeczenie jakieś ale gdy przyszła na mnie kolej zostałam zatrzymana przed polanką, zawiązano mi hustą oczy i druzynowy poprowadził mnie bez słowa do ogniska, tam miałam opowiedzieć o swoich przemyśleniach, odczytał wstęp do kodeksu wędrowniczego i ściągnął mi hustę, następnie założył naramiennik i dołączyłam do grona już "zaprzysiężonych" wędrowników stojących obok. Trochę się rozpisałam, ale to naprawde fantastyczny dzien był dla mnie :)

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 07 mar 2010, 12:38

A w sumie..
Kilka tych naramienników poszło. Mi dano na molo i tyle pamiętam.
Pierwsze naramienniki jakie dałem były kameralne, w zasadzie 4 osoby. Dwóch opiekunów, dwóch próbantów (tak jakoś się złożyło, że dwie pierwsze sytuacje, to były duety). Spontaniczny alarm, nie wiadomo po co, nikogo nie ma, bez żadnych tłumaczeń się opiekun zakłada chustę na oczy. Przez wyznaczony odcinek (miasto, noc, samochody, etc) opiekun prowadzi "ślepego" nie dotykając, jedynie kierując go słowami. Ten motyw z "ślepcem" stał się już... obrzędem dla "moich zakończeń prób wędrowniczych" i osoby, które u mnie zakończyły próbę kontynuują tą "tradycję". A, jest jeszcze jedna z szyciem naramiennika, tyle że ten element jest czasem tydzień przed nadaniem (noo, gdzie tak od razu?) albo tuż przed (na zaskoczenie, bo niektórzy mają tak, a niektórzy tak). Dostają naramiennik i mają go obszyć, tyle że to nie będzie ich (bo ja swój daję jako opiekun, a ten nowy zakładam sobie).

Miejsca bywały różne.. pierwsze były przy grobie Siwego Sokoła (twórca harcerstwa ostrowskiego) 2 osoby, nad pewnym jeziorkiem (dla drużyny miejsce obrzędowe) 2 osoby, na stadionie (hehe, to było jedno z ciekawszych) 4 osoby, przy wschodzie słońca na molo 1 osoba, w lesie 3 osoby (ale w różnych czasie :D ), noo trochę tego było.

I tak jak wspominałem, że zaczynałem kameralnie ten obrzęd, tak teraz właśnie stawiam (ktoś już wyżej o tym wspominał..) na wspólnotę, na świadomość że wędrownicy w jednym, tym samym hufcu powinni być wspólnotą, bez względu na kolorki na chuście.
Ostatnio zmieniony 07 mar 2010, 12:40 przez słonko, łącznie zmieniany 1 raz.
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”