Pytania filozoficzne

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 16 sty 2008, 17:12

Przeszliście z filozofii do historii przez genetykę :-)

Hahahaha :)

Dodatkowo można skomplikować sprawę Spartan. Oni byli wierzący. Wierzyli, że życie na ziemi to tylko pewien etap i jest coś dalej. Śmierć w walce była chwałą i przejściem do następnego "levelu" :). Mogli nie walczyć tam w wąwozie. Mogli zaczaić się w jakimś lesie. Ale walka "partyzancka" była walką nieczystą... więc śmierć w takiej walce nie była chwałą. A skoro nie była chwałą, to nie gwarantowała po śmierci tyle, ile śmierć godna... Śmierć i tak ich czekała, bo Persowie szli na nich... W dodatku z założenia życie każdego wojownika kończyło się śmiercią na polu bitwy... Rachunek zysków i strat, a nie teoria genów?

Bardzo ważny był dla nich ich dowódca. Wśród spartan występowały silne więzi międzyludzkie. Spartanie więcej czasu w życiu spędzali z towarzyszami broni niż z rodzinami. Rodziną byli właśnie towarzysze broni...

Gmatwa więc to sprawę tak samo, jak gmatwa spartańskie wychowanie. Po prostu wychowywano tam wojowników. W ramach tego wychowania kilkunastoletnie "dzieci" wysyłano na 2 lata w góry, aby przetrwały i wróciły "twarde". Jak komuś się zmarło, to pech... To nie był wystarczająco "twardy".

Reasumując...

Z dzisiejszego punktu widzenia można powiedzieć, że Spartanie mieli "zdrowo namieszane pod kopułami". Od dziecka robiono im pranie mózgu, wyścig szczurów i liczyli się najsilniejsi. Najsłabsi pozostawiani byli na śmierć. Śmierć była na porządku dziennym i była normalnym końcem służby każdego wojownika. Była w dodatku chwałą i wstępem do lepszego życia. Rodziną byli towarzysze broni, których zawsze miało się ze sobą. Walczyło się u ich boku i o nich.

Ale nie będę oceniał jak to się ma do teorii genetycznej :) Z ciekawością poczekam jak wy się do tego odniesiecie :) Ja tylko podrzucam dodatkowe gmatwające informacje, aby zobaczyć kto sobie z nimi jakoś poradzi :-).
Ostatnio zmieniony 16 sty 2008, 17:13 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 16 sty 2008, 17:25

Mariuszu :P <podaj alternatywę poprawną gramatycznie zwracania się do Ciebie, która by Ci odpowiadała-w nawiązaniu do innego wątku>

Kiedy my wciąż dyskutujemy o naturze ludzkiej i o tym jak się kształtuje i czy w ogóle ulega zmianom.


Maciek P pisze:To ciąg dalszy dyskursu między ujęciem socjologicznym i biologicznym w psychologii: kształtuje nas nasze środowisko, czy jesteśmy zdeterminowani przez biologię?
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 16 sty 2008, 18:15

o tak, wiecej takich tematów i zamiszkam w bibliotece :D



W Sparecie wychowywano wojowników.
hmm... wiec moze genetyka genetyką, ale im nawet nie przyszło do głowy, ze mozna po prostu uciec...?
może dla nich to było coś zupełnie abstrakcyjnego?

taka moja prywatna teoria ;) Pewnie ktos na to juz wpadl ale ja o tym nie wiem i zyje w nieswiadomosci :D

(Przy kolejnym stopniu rozpisze sobie przy samorozwoju-nadążać za tempem dyskusji w tym temacie ;) )
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 16 sty 2008, 23:03

mariuszm pisze:Ale nie będę oceniał jak to się ma do teorii genetycznej :) Z ciekawością poczekam jak wy się do tego odniesiecie :) Ja tylko podrzucam dodatkowe gmatwające informacje, aby zobaczyć kto sobie z nimi jakoś poradzi :-).
Nie oceniasz, ale rozwijając wątek (celowo tak głęboko nie wchodziłem), wsparłeś moją tezę, że teoria "samolubnego genu" nie wyjaśnia wystarczająco ludzkich zachowań.

To jak Spartanie motywowali swoje decyzje, to osobna sprawa. Nie ulega jednak wątpliwości, że przetrwanie gatunku nie było ich priorytetem.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 16 sty 2008, 23:09

Maruuuda pisze:o tak, wiecej takich tematów i zamiszkam w bibliotece :D



W Sparecie wychowywano wojowników.
hmm... wiec moze genetyka genetyką, ale im nawet nie przyszło do głowy, ze mozna po prostu uciec...?
może dla nich to było coś zupełnie abstrakcyjnego?

taka moja prywatna teoria ;) Pewnie ktos na to juz wpadl ale ja o tym nie wiem i zyje w nieswiadomosci :D

(Przy kolejnym stopniu rozpisze sobie przy samorozwoju-nadążać za tempem dyskusji w tym temacie ;) )
Tak jak napisał Mariusz: wychowanie powodowało, że Spartanin wykluczał taką ewentualność jak ucieczka.

Co w dalszym ciągu podtrzymuje tezę, że ich decyzje są sprzeczne z teorią samolubnego genu.

A o micie Termopil w kulturze europejskiej i jego wpływie na polską tradycję macie tu:
http://krucjata.blog.pl/archiwum/?rok=2007&miesiac=8
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 16 sty 2008, 23:28

Magheru pisze:"Uprzejmi finiszują pierwsi"
"[...] uprzejmy będzie takim osobnikiem, który swoim kosztem pomaga innym przedstawicielom swojego gatunku w przekazywaniu ich genów następnemu pokoleniu- uprzejmość < tak pojmowana- przypis mój> umiera śmiercią darwinowską"
R. Dawkins "Samolubny gen"
Dowodem na to jest np. rozwój i trwałość Imperium Brytyjskiego (obecnie ukrytego pod maską Brytyjskiej Wspólnoty Narodów). :D
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 17 sty 2008, 08:41

Wszystko jest przejściowe ;) Gdyby nie migracja z Polski "Imperium" miałoby podobne problemy z Islamem jak np. Francja. Ale to już chyba inna bajka :) A do Termopili wrócę ... nie odpuszczę tak łatwo :D
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 17 sty 2008, 08:53

Magheru pisze:Wszystko jest przejściowe ;) Gdyby nie migracja z Polski "Imperium" miałoby podobne problemy z Islamem jak np. Francja. Ale to już chyba inna bajka :) A do Termopili wrócę ... nie odpuszczę tak łatwo :D
Podobne problemy ma.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 17 sty 2008, 09:53

Zależy jak pojmujesz podobieństwo. Mi chodziło konkretnie o palenie samochodów i zamieszki, które w zeszłym roku miały miejsce. Ale może na ten temat poszukamy innego miejsca? :) Kategoria inne? ;)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 17 sty 2008, 10:08

No takich akcji rzeczywiście nie ma. Ale w jednym z miast brytyjskich imamowie zażądali wprowadzenia szariatu na osiedlach zamieszkanych przez muzułmanów.

Natomiast problemy Francji wynikają z błędnego ustawodawstwa socjalnego w odniesieniu do imigrantów.

Ale rzeczywiście, zbaczamy z tematu.

Więc, wracając do konieczności i przypadkowości, na ile postawa Spartan była konieczna, a na ile wynikiem przypadku?
A może była skutkiem czegoś, czego nie uwzględnia ani dychotomia "konieczność-przypadkowość", ani teoria "samolubnego genu": wolnej i suwerennej decyzji człowieka, który jako jedyny byt na Ziemi ma możliwość kształtowania swojego życia.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 17 sty 2008, 19:23

Czemu kończycie wątek poboczny Francji i UK? :) Ja mieszkam w UK, więc chętnie poczytam o problemach tutaj :)

We Francji mają pozytywne wzorce z czasów "Rewolucji Francuskiej". Rozwiązywanie problemów "rewolucyjnie" nie jest uznawane za "niewłaściwe" :-).

W Polsce jest za to tradycja "okrągłych stołów". Zamiast walczyć, to się proponuje rozwiązania na zasadzie "dogadajmy się wszyscy".

W UK jest polityka "Equal Opportunities". Nie ważne skąd jesteś, w co wierzysz, jaką masz orientację, czy kolor skóry. Masz takie same prawa i masz prawo się wszystkiego domagać. A państwo musi Ci w tym pomagać. Nie ważne jest "Twoje opakowanie", najważniejsze jest to, co w "Twoim środku".

Jak na przykład się doświadcza tej polityki?

A tak, że kiedy chcesz się powiedzmy zgłosić do pracy w jakichś strukturach instytucji państwowych czy samorządowych, to nie wysyłasz im CV. Ponieważ jedni mają ładniejszą czcionkę, inni gorszą. Jedni mają bajerancki papier, a inni nie. Niektórzy mają zdjęcie i można powiedzieć, że wybrano ich po wyglądzie...

Dlatego te instytucje mają gotowe formularze, które zawierają pola na te same dane, które podajesz w CV. Ale podobno dzięki temu masz gwarancję, że wybiorą Cię na podstawie tego co im o sobie napiszesz, a nie na podstawie tego jak to wygląda :) Czasem też pytają o kolor skóry, narodowość i wiarę :) Ale oficjalnie to oczywiście po to, aby móc lepiej szanować Twoje prawa :). No i zawsze drugim etapem jest Interview (wywiad/rozmowa kwalifikacyjna) na którym i tak Cię zobaczą, i tak pogadają, i wybiorą Cię, lub nie na podstawie takich kryteriów jak im się podoba :-) I nie masz na to żadnego wpływu :-). Ale oficjalnie masz EQUAL OPPORTUNITIES :)

Ta polityka jest w różny, czasem niezrozumiały dla nas, promowana w wielu dziedzinach życia... Ale tak to po prostu tutaj jest :) Oni tak wolą. Mają takie prawo :)

Jak to się ma do waszego tematu?

Nie wiem ;) Ale znowu dorzucam wam kilka informacji po to, aby wam się trudniej dyskutowało :-)
Ostatnio zmieniony 17 sty 2008, 19:26 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 17 sty 2008, 23:07

Mariuszu jeśli chcesz popisać na ten temat, to załóż oddzielny wątek :) Polityka dezinformacji od nawału informacji na mnie nie działa :P

Dlaczego na tym forum nie istnieje "zgredownia"? Albo chociaż dział kuźnica :x...
mariuszm pisze:Oni byli wierzący. Wierzyli, że życie na ziemi to tylko pewien etap i jest coś dalej. Śmierć w walce była chwałą i przejściem do następnego "levelu"
OK, ale jeśli byli maszynami sterowanymi przez geny to czy nie obliczyli sobie, że ginąc tam polepszają pozycję negocjacyjną "swoich"? Tak naprawdę to temat rzeka i gdybanie. Kto z nas wie co oni mieli pod kopułami? Może niebieskie chomiki biegające w takich okrągłych< a może jeszcze kwadratowych > ustrojstwach. ;)
mariuszm pisze:Po prostu wychowywano tam wojowników. W ramach tego wychowania kilkunastoletnie "dzieci" wysyłano na 2 lata w góry, aby przetrwały i wróciły "twarde". Jak komuś się zmarło, to pech... To nie był wystarczająco "twardy".
Przecież pisałam, że wylęgarnia psychopatów ;)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 18 sty 2008, 00:15

Mariusz, nie mieszaj :D

Ale w zasadzie twoja wypowiedź jak najbardziej pasuje, bo zasada "eo" stosowana w UK (wiem o niej, po prostu nie chciałem wchodzić w szczegóły opiera się na uprzejmości, podczas gdy zasady obowiązujące w FR niezupełnie. I znowu - to, o czym pisałem - UK jest bardziej stabilne, niż FR. Czyli nie jest prawdą twierdzenie twórcy teorii samolubnego genu, że uprzejmy, to pierdoła, co przegrywa na własne życzenie.

Co więcej, warto zauważyć, że kobiety chętniej wybierają na stałych partnerów mężczyzn uprzejmych, a nie "twardzieli". Macho jest dobry na jedną noc, a nie na życie, a prawdopodobieństwo, że ta jedna noc zapewni mu przekazanie genów nie jest wysokie. Większą szansę zapłodnienia ma partner stały, niż okazyjny chociażby poprzez ilość prób.

Więc uprzejmy wcale nie ułatwia konkurencji przekazania genów. Przeciwnie, strategia uprzejmości jest skuteczniejsza, niż odwrotna.
:)
Przynajmniej wśród ludzi, którzy wbrew poglądom niektórych nie są zwierzętami i od zwierząt się różnią.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 18 sty 2008, 00:16

Magheru pisze:Mariuszu jeśli chcesz popisać na ten temat, to załóż oddzielny wątek :) Polityka dezinformacji od nawału informacji na mnie nie działa :P

Dlaczego na tym forum nie istnieje "zgredownia"? Albo chociaż dział kuźnica :x...
mariuszm pisze:Oni byli wierzący. Wierzyli, że życie na ziemi to tylko pewien etap i jest coś dalej. Śmierć w walce była chwałą i przejściem do następnego "levelu"
OK, ale jeśli byli maszynami sterowanymi przez geny to czy nie obliczyli sobie, że ginąc tam polepszają pozycję negocjacyjną "swoich"? Tak naprawdę to temat rzeka i gdybanie. Kto z nas wie co oni mieli pod kopułami? Może niebieskie chomiki biegające w takich okrągłych< a może jeszcze kwadratowych > ustrojstwach. ;)
Ciekaw jestem od kiedy klęska poprawia pozycję negocjacyjną?
mariuszm pisze:Po prostu wychowywano tam wojowników. W ramach tego wychowania kilkunastoletnie "dzieci" wysyłano na 2 lata w góry, aby przetrwały i wróciły "twarde". Jak komuś się zmarło, to pech... To nie był wystarczająco "twardy".
Przecież pisałam, że wylęgarnia psychopatów ;)
Co w niczym nie zmienia, że do teorii samolubnego genu ich postawa nie pasuje.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 18 sty 2008, 02:31

Maciek P pisze:Mariusz, nie mieszaj :D



Co więcej, warto zauważyć, że kobiety chętniej wybierają na stałych partnerów mężczyzn uprzejmych, a nie "twardzieli". Macho jest dobry na jedną noc, a nie na życie, a prawdopodobieństwo, że ta jedna noc zapewni mu przekazanie genów nie jest wysokie. Większą szansę zapłodnienia ma partner stały, niż okazyjny chociażby poprzez ilość prób.

Więc uprzejmy wcale nie ułatwia konkurencji przekazania genów. Przeciwnie, strategia uprzejmości jest skuteczniejsza, niż odwrotna.
:)
Przynajmniej wśród ludzi, którzy wbrew poglądom niektórych nie są zwierzętami i od zwierząt się różnią.
Tak,niech on już nie miesza, tylko zacznie wstrząsać ;)

To ciekawe, skoro statystycznie co 4 dziecko wychowywane przez mężczyznę nie jest jego. Pomijając "techniczne" różnice między płciami to już dawno stwierdzono, iż
- samiec jest nastawiony na jak największą ilość zapłodnień
- samica w sposób biologiczny dokonuje selekcji< okresy płodności, brak sygnałów o jej zdolności do prokreacji w danej chwili, syndrom "głowa mnie boli" itp>
Co więcej macho pociągają kobiety właśnie w okresie płodności ,a mężczyźni będący spokojni, mili i uprzejmi w okresach niepłodności. Pewnie chodzi o poziom testosteronu. :) A zgadnijcie kto to badał :D
Hammerykańscy naukowcy:x


PS. Mariuszu nie , nie ja. Przynajmniej nie tym razem :P
PS.2 Maćku takie posunięcie strategiczne. Ja poświęcę dziś 3 piony, żeby mieć możliwość zakończenia patrii matem jutro :)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”