Pytania filozoficzne

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
złośnica
Nowicjusz
Posty: 29
Rejestracja: 27 paź 2004, 08:46
Lokalizacja: 17 DHS "Sokół"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: złośnica » 15 sty 2008, 09:23

W związku z podjętym przeze mnie kierunkiem studiów,, chciałam wam po zadawać trudne pytania. To które robi ostatnio furorę na różnego rodzaju spotkaniach i na które otrzymuję bardzo różne odpowiedzi to to czy czujesz się bytem przygodnym czy koniecznym??
Tylko dobrze się zastanów.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 sty 2008, 09:29

Rozwiń definicje bytów, bo co niektórzy mogą nie skumać.

A co, jak ktoś nie czuje się ani tym, ani tym?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 15 sty 2008, 11:08

Poczułam się głupia bo faktycznie nie skumałam :P

Ale po poszukaniu i zglebieniu tajemnic "bytow" stwierdzam ze jestem bytem posrednim ;)

Moja przypadkowosc jest konieczna.

I jesli sie to nie zgadza z zasadami wszechswiata to trudno.
stworze wlasną filozofie :)
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 sty 2008, 11:21

Eee, to nie jest "własna filozofia", tylko antropologia chrześcijańska.

Jeśli jestem dziełem Boga, to On podjął świadomą decyzję o stworzeniu mnie i o tym jaki będę. Odpada tu więc czynnik przygodności, bo mamy do czynienia ze świadomą wolą stwórczą.

Jednocześnie, Bóg jako doskonale suwerenny nie podlega żadnej konieczności. Stworzył mnie, bo chciał, miał taką "fazę" (Biblia ujmuje to spodobało się Bogu, żeby...). Odpada więc czynnik konieczności.

Rozpatrując sprawę z poziomu ludzkiego:

- moje urodzenie i ukształtowanie zostało zdefiniowane przez geny rodziców, czynnik kulturowy najbliższej rodziny, czynnik środowiska rówieśniczego itp. Można więc wykazać, że nie miałem specjalnego wyboru przy podejmowaniu decyzji życiowych, bo były one uwarunkowane wpływami, na które nie mam żadnego wpływu. Mamy więc konieczność.

- na to, że urodziłem się w tej a nie innej rodzinie, ze skrzyżowania tych, a nie innych genów, że spotkałem w życiu takich, a nie innych ludzi, którzy wywarli na mnie określony wpływ nie miały wpływu żadne czynniki świadomie planowane przez ludzi. Można powiedzieć więc, że czynnik przypadku jest w moim życiu decydujący.

I dalej jesteśmy w kropce.

Parafrazując przedwojenny dowcip:
Przychodzi dwóch Żydów do rabina i pytają:
- Rebe, czy my jesteśmy bytami koniecznie przypadkowymi, czy przypadkowo koniecznymi?
A rabin na to:
- Na tak postawione pytanie muszę odpowiedzieć, że tak.


To ciąg dalszy dyskursu między ujęciem socjologicznym i biologicznym w psychologii: kształtuje nas nasze środowisko, czy jesteśmy zdeterminowani przez biologię?
Ostatnio zmieniony 15 sty 2008, 11:29 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 15 sty 2008, 13:19

Środowisko determinuje nas w sposób pośredni, zgodnie z teorią samolubności genów wszelkie zachowania człowiek zmierzają do zachowania swojego garnituru genetycznego, w imię przetrwania gatunku.

Teoria jak wydaje mi się słuszna, ale implikuje kilka stwierdzeń, które chciałabym, by były nieprawdą :)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 sty 2008, 13:27

Każda teoria zbyt daleko upraszczająca jest niesłuszna, bo na człowieka ma wpływ zbyt wiele czynników.

Teorią samolubności genów nie wyjaśnisz postawy Spartan pod Termopilami. Dokładnie odwrotnie, zachowanie Leonidasa i trzystu jest jej zaprzeczeniem.

Odpowiedzi proste najczęściej są prostackie.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 15 sty 2008, 13:31

Noo... człowiek wejdzie na forum zhp i od razu ma impuls do samorozwoju :D

po dokladnym uzupelnieniu brakow w mojej wiedzy jakie zostały odkryte przez wypowiedź Maćka muszę stwierdzic że jestem genialna bo wpadłam sama na to na co wpadli inni madrzy przede mna :D
(normalnie samoocena podskoczyla... ;) )

a co do środowiska- nie jest tak że nasz "caloksztalt" wpisany jest w geny, ale pewne "detale" nas samych sa ksztaltowane przed otoczenie?
tak pol na pol...?

bo to ciekawy temat jest tylko strasznie pracochlonny dla niedouczonych :)
Ostatnio zmieniony 15 sty 2008, 13:32 przez Maruuuda, łącznie zmieniany 1 raz.
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

beao
Użytkownik
Posty: 97
Rejestracja: 18 paź 2007, 09:45
Lokalizacja: ZWiW
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: beao » 15 sty 2008, 13:44

Maruuuda,
ja myślę, że człowiek dostaje pewien pakiet cech ,skłonności na start.
Ale otoczenie ,wydarzenia itd nas kształtują.
Może się okazać, że człowiek , który dostał w "prezencie" skłonność do panikowania zostaje przez stresowe ukształtowany tak, że jest mu zupełnie obojętne w jakiej sytuacji się znajdzie, ponieważ jest w stanie sobie poradzić [ ze względu na zdobyte doświadczenie].
Itd.
Nie wiem czy mnie rozumiecie.

W każdym razie ja wierzę, że wszystko zależy ode mnie , a nie od genów.
dh. Beata Iwan bs. (ale już niedługo... ;))
przyboczna w 1RŚGZ "Przyjaciele Zielonego Lasu"

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 15 sty 2008, 13:55

Ja Ciebie zawsze Beatko rozumiem.

Ale naprawde sądzisz że tylu pozytywnych ludzi wokół mnie a ja (nie bez powodu przeciez) nazywana jestem Maruuudą?

gdyby wszystko zalezalo od otoczenia to po co cala genetyka...?
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

beao
Użytkownik
Posty: 97
Rejestracja: 18 paź 2007, 09:45
Lokalizacja: ZWiW
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: beao » 15 sty 2008, 14:10

Ja też marudzę ;)

Tylu wspaniałych ludzi mówisz?
A może nie chcemy zauważać tych złych stron i jakaś część podświadomości wysyła sygnał i ...narzekamy.
[ignorujemy imbecyli , głupie sytuacje , a cieszymy się - wzmacniamy - te pozytywne ? ]

Skłonność do czegoś, do nadwagi, narzekania etc. to też się liczy , ale można od tego "uciekać".
Nie powiesz mi , przecież, że osoba mająca skłonność do nadwagi mus być otyła , prawda ? ;)
dh. Beata Iwan bs. (ale już niedługo... ;))
przyboczna w 1RŚGZ "Przyjaciele Zielonego Lasu"

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 16 sty 2008, 15:21

Teoria samolubności genów ma również zastosowanie do 300. W imię przetrwania gatunku -Spartanie walczyli przecież w obronie swoich rodzin. Dzieci, które przecież były nośnikiem ich genów. Bie chodzi w niej bowiem o jednostkę, ale o cały gatunek. W tej mierze prowadzono również banania na podstawie których określono, iż im bliższe pokrewieństwo, tym proporcjonlalnie wzrasta zdolność poświęcenia swojego życia, by ponieść ryzyko podczas ratowania osoby. <analiza na podstawie sytuacji tonącego dziecka w rzece>,

Postaram się jakoś jaśniej wypowiadać po sesji ;)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 16 sty 2008, 16:00

Spoko. Jest tylko mały drobiazg historyczny. Ta bohaterska postawa spowodowała, że już w dwa wieki później Sparta nie liczyła się w Grecji. Po prostu jej obrońcy bohatersko wyginęli, a jej miejsce zajęły Teby, a potem Macedonia.

:)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 16 sty 2008, 16:11

Tylko trochę perspektywę zmieniasz Maćku. Nie oceniaj dziejów, tylko spójrz na tamtą decyzję z punktu widzenia ówczesnych potrzeb i sytuacji. Nikt przecież wówczas nie brał pod uwagę takiego toku zdarzeń.
:)

W razie niejasności proszę pisać :)
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 16 sty 2008, 16:31

Oj, nie do końca.
Jeśli samolubny gen ma działać dla przetrwania gatunku, to w tym konkretnym przypadku właśnie się nie sprawdził. My widzimy Termopile jako chwalebną klęskę (mit Termopil w kulturze europejskiej, to osobna sprawa), ale właśnie KLęSKę. Z punktu widzenia skuteczności akcji ofiara Spartan była kompletnie bez sensu i nie dawała żadnej skutecznej obrony ich najbliższym. Przecież Persowie ich wybili i poszli dalej.
Jeśli popatrzysz na zachowania zwierząt w sytuacji zagrożenia, to taka postawa, jaką wykazali Spartanie nie występuje. Jedyny wyjątek ma miejsce wtedy, kiedy zwierzę nie ma już dokąd uciekać. Tymczasem Grecy bez problemu mogli się wycofać. Podobnie jest przy tonącym dziecku. Bliska osoba poświęci życie, ale wtedy, gdy nie widzi innej możliwości.
Zresztą trzon greckiej armii wycofał się. Zostali tylko Spartanie i garstka innych Greków, którzy w całości zginęli.

Nie chodzi o to, że poświęcili życie i podjęli walkę, ale o to, że zdecydowali się na niczego w wymiarze bezpośrednim nie dającą demonstrację.
W momencie, kiedy podjęli decyzję o walce do końca, Spartanie doskonale wiedzieli, że Persowie i ich obeszli i że ich walka nie zmieni wyniku bitwy. Jednocześnie Sparta straciła bez potrzeby ponad 300 doborowych żołnierzy. A więc o tylu mniej mogło bronić ich żon i dzieci. I oni o tym wiedzieli. Mimo to podjęli decyzję o walce.
Gdyby chodziło tylko o przetrwanie, zrobiliby to, co reszta, czyli wycofali się czekając na lepszą okazję do walki.

A więc właśnie nie da się tutaj zastosować teorii samolubnego genu. Wręcz przeciwnie Spartanie postąpili zgodnie z zasadami honoru i ze swoją tradycją, ale zupełnie niezgodnie z tym, co nakazywał prosty rozsądek.
:)
Ostatnio zmieniony 16 sty 2008, 16:34 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 16 sty 2008, 17:00

No tak... zapomniałam, że Sparta była wylęgarnią psychopatów. :) Pomyślę nad argumentami jak skończę z k.p.a. :D być może już za miesiąc :)


"Uprzejmi finiszują pierwsi"
"[...] uprzejmy będzie takim osobnikiem, który swoim kosztem pomaga innym przedstawicielom swojego gatunku w przekazywaniu ich genów następnemu pokoleniu- uprzejmość < tak pojmowana- przypis mój> umiera śmiercią darwinowską"
R. Dawkins "Samolubny gen"
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”