Rekord Guinessa

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
poranek
Użytkownik
Posty: 96
Rejestracja: 29 lip 2004, 11:28
Lokalizacja: Bełchatów
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: poranek » 28 paź 2004, 11:14

Wydaję mi sie że wszystko zależy od charakteru tego rekordu. Jesli ktos chce paprać się w popkulturze i konsumeryźmie jedząc jak najwiękza ilośc hot-dogów w ciagu godziny to nie jest to wyczyn (ale za to wyczynem bedzie wyleczenie sie potem...). Problem w tym ze prawdziwy wyczyn (do którego nie zaliczyłbym super dalekiego rzutu komórką) to nie jest łatwa sprawa do której dochodza lata treningu. I wreszcie wędrownika powinien charakteryzowac wyczyn który go rozwija. Po przeanalizowaniu wypowiedzi z tego tematu powraca więc pytanie "Po co?".
Piotr Kopystyński
formalnie były
sercem przynależący

rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 28 paź 2004, 11:24

Czy zdobycie rekordu Guinessa to wyczyn? Pewnie tak... ale wg mnie nie w "harcerskim" tego słowa znaczeniu...
Dla mnie wyczyn to przekroczenie swoich możliwości... Przysłowiowe lub dosłowne wejście na nie zdobyty jeszcze szczyt...
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

roobcioo

Post autor: roobcioo » 28 paź 2004, 15:52

Pytanie następujące: dlaczego na stronie http://www.harcerzestarsi.zhp.org.pl niektóre działy świecą takimi pustkami. Czy naprawdę nie ma nikogo kto zająłby się prowadzeniem jakiegoś z działów?

--
Robert Grzonka
8 WDH "Włóczykije"
20 Szczep Harcerski
KH Jastrzębie Zdrój im. Józefa Kreta

koniu

Post autor: koniu » 28 paź 2004, 19:19

Witam. Wśród rekordów Guinessa są takie które się pobija dla samego pobicia i takie które sie tam wpisuje dla uznania jakiegoś wyczynu, są głupie i są ambitne, robione dla jaj i dla kasy ale i takie dla sprawdzenia samego siebie. W samym biciu nie widze problemu. Jeżeli to harcerze mają robić to powinno -1. czemuś służyć, 2. zrobione po harcersku (metodyka, idea) 3. wypływać z potrzeby działania, czegoś kontynuacją, jest częścią całości jakiegoś programu itd.
Żenujące jest natomiast coś takiego "wiecie mamy fajny pomysł pobijemy rekord tylko powiedzcie co i jaki sposób"
Na początku proponuje sprawność "Niemożliwego"
Pozdrawiam Jacek

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 29 paź 2004, 13:22

Wiecie co ? Nie będę komentował "podparcia" pomysłu "rekordu" cytatami Wędrowniczymi. Rzucę tylko parę zdań z "eksperymentu wędrowniczego" KIMBU-u - Kadry z 1957 r. Pełne teksty można znaleźć w Zbiorze Regulaminów ZHP z 1960 r.
"Życie jest wędrówką w czasie. Trzeba umieć żyć. To, że człowiek się urodził, wcale nie znaczy, ze już umie żyć. Wyruszyć na wędrówkę nie znaczy trafić do celu. Można być włóczęgą, a można być zdobywcą. Trzeba umieć wędrować. Jeśli życie jest wędrówką, TO JAKI JEST TEMAT, JAKA TRASA, I JAKI CEL TEJ WęDRÓWKI ?"
"Co to jest wyczyn harcerski ? Chcemy, by naszą robotę było widać. Chcemy robić, żeby zrobić.
Chcemy zobaczyć wyniki naszych czynów. Wynik czynu, to wyczyn, to wynik wymierny. TO ISTOTNA ZMIANA W ŻYCIU, dokonana przez nas i utrwalona przez NOWE WARUNKI ŻYCIA/.../
To nowa wartość materialna, lub kulturalna o cechach trwałych nie przemijających po naszym odejściu.
CZY WYCZYN TO REKORD ? Nie, bo nawet najgorszy wynik może być wyczynem, jeśli jest najlepszy według moich możliwości. Mój wyczyn świadczy o mnie, to mój rekord, w którym wygrywam sam ze sobą, To świadczy o mnie, to MÓJ REKORD, w którym wygrywam sam ze sobą, to zadanie wykonane na górnej granicy moich możliwości. Traktowanie wyczynu jako konkursu o POBICIE REKORDU konkurentów to bzdura. Niech każdy pracuje według swoich możliwości. Zamiast konkurować, lepiej organizujmy współdziałanie, żeby sumować nasze wyniki.
Uzyskamy wtedy zbiorowy wynik, który będzie wielkim wyczynem.
Prawa wyczynu są następujące : Nie każdy cel jest wyczynem harcerskim. Jest nim tylko taki, który jest społecznie użyteczny i ma swoje znaczenie /..../
Życzę powodzenia w wędrówce !

Vituss

Post autor: Vituss » 03 lis 2004, 01:48

słonko napisał:
tak se myślę w czym by można by było pobić rekord...
w zgromadzeniu w jednym miejscu największej ilości harcerzy
to chyba było już w Gnieźnie...
słonko napisał:
rozpalenia największego ogniska
a to było na pewno:
Święto Chorągwi Łódzkiej 2002, Głowno, pobity rekord Guinessa w wielkości zapalonego ogniska. :p

--
:)

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 03 lis 2004, 07:25

A ja myślę... nie dajmy się zwariować.
Dla mnie akurat pobicie rekordu Guinessa nie jest aż tak komercyjne jak niektórzy moi kontrdyskutanci (z którymi notabene w 90% innych wątków się zgadzam;) ) uważają.

Rzeczywiście wiele z tych rekordów jest naciągane i trochę głupie. Ale wiem, wierzę, że można znaleźć taki pomysł, który będzie na prawde niezłym wyczynem, świetną frajdą i radochą, a zarazem rekordem guinessa.

Nie powiem - fajnie jest znaleźć się drużyną harcerską w takiej księdze.
Nadal jestem zdania, że nie powinniśmy walczyć z popkulturą, bo wtedy staniemy się outsiderami.
Powinniśmy bvrać w niej czynny udział, jednak niech to będzie udział świadomy.

Łódka niesiona prądem nie ma sterowności i dryfuje. Nie bądźmy takimi łódkami, ale nie cumujmy do brzegu. Płyńmy z niezłą prędkością i kierujmy nią tak jak chcemy ;)

Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Wiem że nic tak nie cieszy jak zrealizowany pomysł (patrz: Łatwopalni :))) do dziś się z tego cieszę jak dziecko.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 03 lis 2004, 11:20

Może być:D, w końcu to jeden z naszych celów - znajdować sens we współczesności, ale do McDonalda nie pójdę:p

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 26 lis 2004, 00:12

I dobrze! Bo przytyjesz!
Ja też raczej nie chodzę. Zdarza się to baaardzo rzadko, wtedy gdy musze coś zjeść, a nic innego w okolicy nie jest otwarte.

Ale świadomie całkiem tam idę :)))I staram się nigdy nie być "bezmózgim targetem marketingu" jak to jeden instruktor raz powiedział ;)))
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

pigmejowa

Post autor: pigmejowa » 27 lis 2004, 22:56

A no łczy siętak, że ZHP jakiś-tam-sposób kształtuje oba te, że tak powiem, czynniki. I ja tego dowieść muszę. Dlatego zapytuję :)

--
"Ta droga długa jest..."

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”