Naramiennik wędrowniczy i jego wręczanie

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
DooRsiK
Nowicjusz
Posty: 23
Rejestracja: 16 paź 2003, 20:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: DooRsiK » 16 lis 2004, 20:15

hmmm troche to zastanawiajace, pod koniec wrzesnia bylem na warsztatach wedrowniczych prowadzonych przez Ludvika- ówczesnego kierownika referatu wedrowniczego choragwi war-maz, i tam sie dowiedzialem, ze naramiennik moze przekazac dalej kazdy, kto go posaida, malo tego ma on obowiazek go przekazac gdy zostanie oto poproszony, jak to juz kwestia tradycji danego wedrownika ale fakt faktem musi. czy sadzicie, ze kierownik referatu wprowadzil mnie (nas-uczestnikow warsztatow w blad) ??? hmmm sam juz nie wiem oco chodzi
to teraz ja (druzynowy DW) musze przebyc jeszcze jedne warsztaty i dopiero po nich moge dostac naramiennik ?? na tych warsztatach go nie dostalem bo Ludvik mial tylko jeden i przekazał go dla drucha z Bartoszyc, bo w tamtym hufcu nikt jeszcze go nie miał...
pwd. Tomasz Sidor
drużynowy 21 WDH "Samii Swoii"
Hufiec GOŁDAP
ch. war-maz
http://www.samiiswoii.prv.pl

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 16 lis 2004, 21:12

Dh. Tomku jestes jeszcze w wieku wedrowniczym o ile sie nie myle wiec mozesz zdobywac naramiennik w takim samym trybie jak zwykly wefdrownik - poprzez realizacje proby wedrowniczej.

Sadzac po tym co napisal repik i g00rek ktrorzy ze sie tak wyraze tym interesem kreca w GK instuktor ktory prowadzil zajecia wprowadzil Was w blad. Ale sam zostalem dopiero niedawno z niego wyprowadzony... Prawda jest taka ze strasznie sie nazmienialo i minie sporo czasu zanim wszyscy beda wiedziec co i jak powinno byc realizowane.

Jesli bedziesz mial problem ze znalezieniem instuktorow z naramiennikiem w swojej okolicy zapraszam... 60km to nie tak duzo...

Pozdr.
orcus
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

czoczo
Użytkownik
Posty: 78
Rejestracja: 28 maja 2003, 14:32
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: czoczo » 18 lis 2004, 11:58

Najważniejsze w tym wszystkim jestby precyzyjnie trzymać się lini metodycznej ustalonej i co najważniejsze wilokrotnie przedyskutowanej przez wielu instruktorów zainteresowanych tematem.
Nie jest sztuką wprowadzić własne zasady, każdy z nas na pewno może to zrobić, ale problem polega na tym, że większość takich prób raczej smutno się kończy.
Jeżeli w waszym otoczeniu brakuje przeszkolonych drużynowych z naramiennikami czy wręcz napiestników waszym obowiązkiem jest wymagać od nich by się jak najszybciej przeszkolili.
Moim zdaniem do bycia drużynowym drużyny wędrowniczej nie wystarczają same chęci. trzeba się szkolić i uzupełniać wiedzę. tylko to gwarantuje sukces.
Istnieją systemy powołane przez Wydział Wedrowniczy GK do rozwiązywania tych problemów. Wystarczy poszukać. polecam Szarą Drużynę w chorągwiach mamy już od jakiegoś czasu instruktorów organizujących dla was warsztaty. szukajcie rozwiązań.
pozdrawiam

phm Łukasz czoczo Czokajło HO
Drużynowy 1ADW Uroczysko
Instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP
phm. Łukasz Czokajło
Polski Kontyngent na Roverway 2009 - komendant

DooRsiK
Nowicjusz
Posty: 23
Rejestracja: 16 paź 2003, 20:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: DooRsiK » 22 lis 2004, 15:35

nie przekonaliscie mnie wlasciwie, zebym wierzył wam a nie dh. Ludvikowi, no ale jeszcze mam czas, wlasciwie to ja nie mam od kogo wymagac, aby sie wyszkolil na instruktora wedrowniczego bo to ja mam nim byc, u nas w hufcu tylko ja prowadze druzyne wedrownicza i chcialbym zdobyc ten pagon aby go przekazywac dalej w druzynie, no ale widze, ze nie bedzie to takie proste i latwe (i wcale nie mysi takie byc). Mowicie o zachowaniu tradycji i teraz pytanie czy chodzi wam o tradycje RPM "Wedrownictwo" ?? czy o cos innego ?? jesli o RPM to chyba juz czas pomalu o nim zapominac, bo ja z nim wspolnego nic nie mialem, a jakby nie patrzec wedrownikiem jestem, wszystko przez ta reforma bo nagle jedna nazwa obejmuje dwa zupelnie inne srodowiska: dzialajace w RPM i poprostu harcerzy ze szkol ponadgimnazjalnych. Ciekawe co z tego wyjdzie (albo juz wyszlo)
[pozdrawiam i zapraszam na IV zimowy rajd "Śladami Jaćwingów" Gołdap 10-12 XII 2004
info o rajdzie --> www.samiiswoii.prv.pl <--
pwd. Tomasz Sidor
drużynowy 21 WDH "Samii Swoii"
Hufiec GOŁDAP
ch. war-maz
http://www.samiiswoii.prv.pl

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 26 lis 2004, 00:08

Nie ma żadnej TRAYDYCJI a na pewno TRADYCJI RPMu, bo szef RPMu jest przeciwny wszelkim niby TRADYCJOM (ci którzy mnie znają to wiedzą ;) )

Jedyna tradycja jest taka, (a raczej ZWYCZAJ!), że naramienink powinno dostawać się przy ogniu.

Reszta opisana jest na stronie http://wedrownicy.zhp.org.pl ktora powinniscie juz znac na pamiec, tam DOKLADNIE wszystko opisalem :P
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

surowikówna

Post autor: surowikówna » 01 gru 2004, 23:07

A mnie zastnawia jaki w ogóle miał cel ten post......zastanawienie sie nad tymi problemami???? My sie nie powinnismy zastanwiac nad nimi i nie powinnismy o nich rozmwiać na forum, lecz powinnismy działać. Formę, którą Ty obrałes jest najbardziej bierną jaka kiedykolwiek widziałam.....rzucic kilka słów na wiatr (lub w internet) to każdy potrafi, trudniej jest zrobić cos w rzeczywistości , trudniej jest zadziałać i zaradzić.....no ale kazdy ma swoje sposoby, tylko ten jest chyba mało skuteczny.

--
sam. Anna Surowik
6 DH-ek "MURY"
Hufiec Żory

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 02 gru 2004, 15:52

WIesz mi jesli sie postarasz znajdziesz w okolicy(blizszej lub dalszej) osobe ktora jesli nie przyjedzie do Was to bedziecie mogli przyjechac do niej aby pomogla Wam rozkrecic pion wedrowniczy...

Jesli chodzi o hufiec to pozostaje Wam wyslac ktoregos instuktora na warsztaty wedrownicze i dalej bedzie mogl przekazywac naramiennik.

Tak naprawde wystarczy ze znajdzie grupa osob ktora naprawde mocno bedzie chciala zostac wedrownikami i zostanie... z naramiennikami czy bez bo to tak naprawde nie od tego zalezy...

Zmieniajac troche watek:
g00rek napisał:
Nie ma żadnej TRAYDYCJI...
Oj tradycje sa i to bardzo duzo... kazde srodowisko ma swoje...

Pozdr.
orcus
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 02 gru 2004, 17:28

surowikówna!
do jastrzębia masz pół godziny autobusem, numery telefonów do większości ludzi!
ja Ci tu zaraz dam, że nie masz jak tego zrobić. dzwonić do mnie i to migiem!

:D
pozdrawiam :)
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

surowikówna

Post autor: surowikówna » 02 gru 2004, 21:48

A mnie zastnawia jaki w ogóle miał cel ten post......zastanawienie sie nad tymi problemami???? My sie nie powinnismy zastanwiac nad nimi i nie powinnismy o nich rozmwiać na forum, lecz powinnismy działać. Formę, którą Ty obrałes jest najbardziej bierną jaka kiedykolwiek widziałam.....rzucic kilka słów na wiatr (lub w internet) to każdy potrafi, trudniej jest zrobić cos w rzeczywistości , trudniej jest zadziałać i zaradzić.....no ale kazdy ma swoje sposoby, tylko ten jest chyba mało skuteczny.

--
sam. Anna Surowik
6 DH-ek "MURY"
Hufiec Żory

Dorota z 48
Nowicjusz
Posty: 25
Rejestracja: 24 mar 2003, 21:45
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Dorota z 48 » 02 gru 2004, 23:32

Szef RPM napisał:
Nie ma żadnej TRAYDYCJI a na pewno TRADYCJI RPMu
To znaczy, że nie ma żadnej tradycji? (rozumiem, że wędrowniczej). Nie pojmuję więc drugiej części zdania: (...) a na pewno tradycji RPM
Czyli wkrada się wątpliwość, że może jednak jest jakaś tradycja wędrownicza?

Swoją drogą włosy stają mi dęba, gdy czytam, jak to po warsztatach (które zwykle trwają weekend; no może 2) uczestnicy otrzymują naramiennik. Czyli jadę na warsztaty i obojętnie co sobą reprezentuję na co dzień, wracam z naramiennikiem. Hurra!
Tradycja... Ja mój naramiennik noszę od, pomyślmy, 1984 roku (coś koło tego). Moi wychowankowie (jeżeli pozwolicie tak o sobie mówić) - wędrownicy noszą już dobrych parę lat; może nawet naście. To, co powstało przez ten czas w naszym środowisku, trudno nazwać. Nie upieram się, że to tradycja; zwyczaj też na pewno nie.
Skąd w ogóle ten naramiennik u nas się wziął? Bo na SAS'83 chyba u nikogo nie widziałam. Na pewno informacje o tym "intrumencie" można było znaleźć w takim pre-historycznym czasopiśmie jak "Drużyna - Na tropie". Pomysły "protoplastów" z lat 37, 38; drużyny starszoharcerskie na Wschodzie w latach II wojny światowej (przepraszam za skróty myślowe).
I ambitne wymagania: naramiennik dla tych z nas, którzy w swoim dorosłym lub prawie dorosłym życiu potwierdzają chęć bycia harcerką, harcerzem. Obrzęd odnowienia Przyrzeczenia.
Cóż, naramienniki tak naprawdę dla elity.
Wierzę, że w wielu środowiskach do tej pory ten naramiennik ma pewne magiczne znaczenie. Nie jest zwykłym narzędziem metodycznym.
Ale przeraża mnie, że powoli jednak staje się czymś, co się zdobywa? Nie, raczej to nie jest właściwe określenie. Bo jak zdobywa, to pół biedy.
Jestem dinozaurem - i dlatego uważam, że do tego się dorasta - tak jak do służby, odpowiedzialności za drużynę, szczep, hufiec, Związek. A wiek biologiczny tak naprawdę nie ma determinującego znaczenia. Tak samo warsztaty czy kursy - te się zalicza. W wieku 16 lat przechodzimy do grupy metodycznej wędrowników, ale to nie znaczy, że stajemy się wędrownikami.
Przeraża więc mnie podejście: pojadę na kurs po naramiennik. Ale może każda reanimacja wymaga takich rozwiązań? Łudzę się nadzieją, że przyjdzie czas na "powszechną" jakość.
P.S. No to się naraziłam, jak to niektórzy nieładnie mówią: "kształceniowcom". ;)

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 02 gru 2004, 23:43

Dorota z 48 napisał:
Przeraża więc mnie podejście: pojadę na kurs po naramiennik. Ale może każda reanimacja wymaga takich rozwiązań? Łudzę się nadzieją, że przyjdzie czas na "powszechną" jakość.
Heh... fajnie spotkac kogos o podobnych pogladach. My bedziemy starac sie realizowac cykl warsztatow ;)
Dorota z 48 napisał:
P.S. No to się naraziłam, jak to niektórzy nieładnie mówią: "kształceniowcom". ;)
Za ksztalceniowca sie nie uwazalem nigdy ale czekam z niecierpliwoscia az dh. ojciec dorwie internet ;)

Tak naprawde to sam poczulismy klimat dopiero na krotko przed zmianami ale mimo wszystko udalo nam sie wytworzyc pewne tradycje. U nas nadal postrzegamy wedrownika jako czlowieka naprawde na poziomie(nie mylic z wywyzszaniem sie)... Niestaty nie wszyscy harcerze w wieku wedrowniczym sa tacy...

Nie wiedze wreczenia naramiennika 10 instuktorom w nocy z soboty na niedziele podczas warsztatow...

Pozdr.
orcus
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

prawda

Post autor: prawda » 05 gru 2004, 20:09

Dorota z 48 napisał:
Cóż, naramienniki tak naprawdę dla elity.
No właśnie. Bardzo się przychylam do Doroty. Uważam, że w naszym związku ostatnimi czasy pojawił się trend do standaryzacji, czy też ujednolicania. Według mnie to totalna pomyłka. A ustalenie zasad zdobywania naramiennika wędrowniczgo takich jakie są to porażka. I tyle nawet nie chce mi się tego tłumaczyć, bo dla części ludzi jest jasne. Kiedyś pagon coś znaczył, chociażby dla tego co go nosił... a teraz.... obawiam się trochę tej przyszłości.

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 05 gru 2004, 20:48

prawda napisał:
Kiedyś pagon coś znaczył, chociażby dla tego co go nosił... a teraz.... obawiam się trochę tej przyszłości.
Uch... tan "pagon"... jak to brzmi? NARAMIENNIK...

Pozdr.
orcus
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 05 gru 2004, 22:36

Dorota z 48 napisał:
Swoją drogą włosy stają mi dęba, gdy czytam, jak to po warsztatach (które zwykle trwają weekend; no może 2) uczestnicy otrzymują naramiennik. Czyli jadę na warsztaty i obojętnie co sobą reprezentuję na co dzień, wracam z naramiennikiem. Hurra! [...]
Cóż, naramienniki tak naprawdę dla elity.
Wierzę, że w wielu środowiskach do tej pory ten naramiennik ma pewne magiczne znaczenie. Nie jest zwykłym narzędziem metodycznym.
Ale przeraża mnie, że powoli jednak staje się czymś, co się zdobywa? Nie, raczej to nie jest właściwe określenie. Bo jak zdobywa, to pół biedy.
Jestem dinozaurem - i dlatego uważam, że do tego się dorasta - tak jak do służby, odpowiedzialności za drużynę, szczep, hufiec, Związek. A wiek biologiczny tak naprawdę nie ma determinującego znaczenia. Tak samo warsztaty czy kursy - te się zalicza. W wieku 16 lat przechodzimy do grupy metodycznej wędrowników, ale to nie znaczy, że stajemy się wędrownikami.
Przeraża więc mnie podejście: pojadę na kurs po naramiennik. Ale może każda reanimacja wymaga takich rozwiązań? Łudzę się nadzieją, że przyjdzie czas na "powszechną" jakość.
P.S. No to się naraziłam, jak to niektórzy nieładnie mówią: "kształceniowcom". ;)
A ja się pewnie narażę ideologom wędrownictwa ;-)
Krytykujesz ludzi, którzy jadą na warsztaty i dostają naramiennik.
Czy nie pomyślałaś, że sporo z tych ludzi może mieć bardzo bogate doświadczenie w pracy w drużynach starszoharcerskich (w starym znaczeniu tego słowa), często o bogatych tradycjach, obrzędowości i ideach niejednokrotnie niemal pokrywającej się z tym co obecnie zostało skodyfikowane jako Wędrownicza Watra? Że od dawna w wielu środowiskach uprawiano różne próby o charakterze wyczynu, potwierdzające siłę ciała, rozumu i ducha? Że nazwisko Ungeheuer wcale nie było aż tak bardzo zapomniane? Czy myślisz, że jak ktoś nie był w RPM &#8222;Wędrownictwo&#8221; albo nie jeździł na SAS, to nie ma pojęcia o tym wszystkim? Że poza tym są sami plastikowi harcerze, jakiś HSPS, zmutowani militaryści czy nie wiadomo co?

Próby z 1937 i 1938 roku bazowały na tym co było już wcześniej, na dyskusjach toczonych w kręgach starszoharcerskich co najmniej od początku lat 30-tych, w instruktorskich kręgach puszczańskich, w Krakowie, w Wilnie, nad Wigrami, czyli wtedy kiedy powstawała idea harcerstwa w pełnym tego słowa znaczeniu. Wędrownictwo to nie jest coś nowego, co jakiś tajemniczy Zakon Powierników Pierścienia wykuł w swoim gronie i teraz objawia maluczkim. Mniej więcej te same idee były zawarte w koncepcjach wychowawczych Szarych Szeregów, w tym co przez całe życie propagował Kamiński, a także w systemie stopni KIHAM z 1981 roku, stosowanym potem przez wiele środowisk (tylko trzeba było go umiejętnie czytać, a nie traktować jako zbiór sztywnych norm nt. ilości węzłów do nauczenia się na dany stopień).

Naramiennik to tylko współczesny symbol tego wszystkiego.
Instrumenty metodyczne są po to, żeby je stosować. Powszechnie, a przynajmniej jak najszerzej , tzn. powinny być dostępne dla każdego kto spełnia odpowiednie warunki. Dla zasłużonych są ordery i odznaczenia. Natomiast prawdziwa elita się nie oznakowuje sama z siebie. Florian Marciniak tępił bezlitośnie obwieszanie się odznakami wyróżniającymi.

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 06 gru 2004, 00:26

Lucumon napisał:
A ja się pewnie narażę ideologom wędrownictwa ;-)
Krytykujesz ludzi, którzy jadą na warsztaty i dostają naramiennik.
Czy nie pomyślałaś, że sporo z tych ludzi może mieć bardzo bogate doświadczenie w pracy w drużynach starszoharcerskich (w starym znaczeniu tego słowa), często o bogatych tradycjach, obrzędowości i ideach niejednokrotnie niemal pokrywającej się z tym co obecnie zostało skodyfikowane jako Wędrownicza Watra?
Odwracajac kota ogonem: wyobraz sobie czlowieka ktory pija, pali i jest druzynowym(nie wiem jak mi to przez gardlo przechodzi). Jedzie taki to osobnik na warsztaty wedrownicze i na koniec burzy sie ze nie dostal naramiennika bo w regulaminie napisali ze kazdy kto ukonczy warsztaty moze go nosic...

To byl przyklad ekstremalny teraz troche mniej... Jak czlowiekowi ktory zyje jeszcze w 5-scio stopniowym systemie(albo co gorsza w poprzednim 6-cio stopniowym) wytlumaczyc w ciagu 14 godzin zajec wszystko to co powienien wiedziec? I jak teraz spojrzec w oczy harcerzom od ktorych tyle sie wymagalo aby ogien mogl zaplanac na ich ramieniu?

Pozdr.
orcus
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”