Harc-kicz

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
Zablokowany
Alienek
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 08 gru 2002, 21:05
Lokalizacja: 191 WDW "Czarny Szlak"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alienek » 22 sie 2004, 19:56

Przyznaję się, nie zauważyłem, że druh napisał "cotygodniowe"
To przesada (wg mnie), ale od czasu do czasu to chyba nie zawadzi, prawda ??

I tak poza dyskusją, to ja też jestem druhem (innymi słowami - facet jestem):lol
Rafał Półbratek
191 WDW "Czarny Szlak"
Warszawa Mokotów
poza tym w HGR Bemowo

Analog_Br

Post autor: Analog_Br » 22 sie 2004, 22:46

JA mam mieszane uczucia co do pakowania w supermarketach. Uważam, że stać nas na więcej. TO jakbyśmy mówili - "TO MY - HARCERZE! DAJCIE CO ŁASKA".

Ale przecież my możemy wymyślić wiele więcej. Możemy dać coś temu społeczeństwu, a nie tylko prosić o datki. Dlatego wolę, gdy harcerze wykazują się pomysłowością w zarabianiu, a nie idą do supermarketów z puszkami. ALe oczywiście nie potępiam. DLa mnie taka akcja zarobkowa to trochę mijanie się z celami ZHP. JEdnak nie traktuję tego jako przejawu KICZU.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 23 sie 2004, 09:24

Alienek napisał:
IDla mnie kiczem są "mundury choinki" (ale to już zostało napisane)....
Nie rozumiem. Jeśli zdobyłem odznaki, czy sprawności to mam ich nie zakładac na mundur? Dlaczego? Czy rozumiecie funkcję munduru, funkcję odznak i oznak?

Zazwyczaj spotykam się z takim podejściem u osób... Nie mających co na mundur założyć. Bez urazy, ale właśnie tak jest....
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Analog_Br

Post autor: Analog_Br » 23 sie 2004, 18:27

Co innego choinka, co innego ilość naszytych sprawności. Samo ich naszywanie czemuś służy. Oczywiście, że można się w drużynie umówić i wyszywać tylko najwyższy posiadany stopień danej grupy sprawności, ale właśnie po to one są, aby były na rękawie. Chodzi mi o to, że jeśli już ktoś z harcerzy zdobył sprawność, to niech wyszysje. nie zabraniajmy mu. Skoro możliwość wyszycia zachęca go do zdobywania sprawności, to niech ma...

lasszepczacy

Post autor: lasszepczacy » 23 sie 2004, 19:02

g00rek napisał:
Alienek napisał:
IDla mnie kiczem są "mundury choinki" (ale to już zostało napisane)....
Nie rozumiem. Jeśli zdobyłem odznaki, czy sprawności to mam ich nie zakładac na mundur? Dlaczego? Czy rozumiecie funkcję munduru, funkcję odznak i oznak?

Zazwyczaj spotykam się z takim podejściem u osób... Nie mających co na mundur założyć. Bez urazy, ale właśnie tak jest....
Może jeszcze raz nawiąże do mundurów choinek. Tu nie chodzi o to że wyszywamy sparwności, lub umieszczamy uczciwie zdobyte inne elementy przypinane do munduru, ale np. o wyszywanie przezwisk, imon, albo jako załącznika do munduru podkoszulka pod nim z wypisaną nazwy drużyny i ... (tu wiele innych rzeczy, które nawet są nieregulaminowe). Przeciez jest widoczna różnica między choinką a mundurem, nieprawdaż ???

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 24 sie 2004, 08:36

Zależy wg kogo. Znam osoby, które uważają że na mundurze powinien być tylko Krzyż. Później to już choinka :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 24 sie 2004, 15:08

Harc-kicz wg mnie to wszystkie te momenty w których harcerstwo staje się parodią samego siebie, a więc np.:
- pląsy na ogniskach harcerskich,
- śpiewanie przez harcerzy przed posiłkami infantylnych przyśpiewek (niby zuchowych); przecież to bardziej obrzydza niż uprzyjemnia jedzenie.
- nazwy drużyn zuchowych nawiązujące do bajek i baśni (sam nie byłem ani zuchem ani instruktorem zuchowym, ale wydaje mi się, że w wieku 7-10 lat się już definitywnie wyrasta z bajek),
- meldowanie na apelach przezwiskiem lub samym imieniem, zamiast pełnego imienia i nazwiska (zastępowy Krzysiu melduje...) ,
- uczenie się niektórych technik harcerskich jako sztuki dla sztuki, której się nigdy potem nie stosuje w praktyce, a jedynie odpytuje przy okazji zaliczania na stopnie

Generalnie harc-kiczem jest więc wszystko co infantylne. Ale harc-kiczem jest również pretensjonalne silenie się na pseudo-dorosłość, np. :
- śpiewanie przez 11-letnie harcerki, piskliwymi głosikami, ponurych pieśni żeglarskich o ciężkim życiu wielorybników
- nazwy drużyn typu "Commando Recon Super Rangers" jeżeli nie są poparte rzeczywistym szkoleniem w danej drużynie w kierunku obronności
- meldowanie na apelach w stylu wojskowym a la serial Kawaleria Powietrzna (CZUAJ! DRUU KOMENNCIE! ZSTEPOWY PIOTRIKSIńSKI!!! MELDUE!!! PATROL!!! PIEńSET SZŚćDZSIĄTJ D¬WIONTEJ PEDEHA!!! NAAPELU!!!) zwłaszcza przez 16-latków przechodzących mutację

Z harc-kiczem jest tak naprawdę trudno walczyć, bo pleni się on spontanicznie.
Największymi jego propagatorami są na ogół; harcerze i harcerki starsi na funkcjach instruktorskich, 16-letni drużynowi, przyboczni itd., wtedy, kiedy nie mają bezpośrednio koło siebie dobrego przykładu dojrzałych i doświadczonych (ale jeszcze nie zramolalych) instruktorów. Nastolatki mają często niepoukładane poczucie estetyki, nie dostrzegają, że coś jest kiczowate, infantylne i pretensjonalne, albo im się wydaje że to fajny wygłup.

Harc-kicz się pojawia też wtedy, gdy próbuje się ślepo naśladować poprzedników, a nie ma się sił, wiedzy i możliwości, by powtórzyć ich dokonania.
Np. jakieś środowisko w latach swojej potęgi organizowało naprawdę poważny coroczny rajd; edycja I, II, III były ambitne: trasy po kilkanaście kilometrów po lasach i bezdrożach, zadania i przeszkody na trasie, ciekawie zorganizowana meta itd. A w edycji VII rajd się zamienia w półgodzinny spacerek wokół miejskiego parku z infantylnymi konkursami na zakończenie (bo nie ma już kadry która potrafiłaby to poważnie zorganizować, ale impreza musi się odbyć!!!)

Harc-kicz się pleni się także wtedy, gdy naśladuje się same formy, a zapomina o treści. Z latami pewne obrzędy dziwaczeją, infantylizują się, zapomina się o ich pochodzeniu, a się ich trzyma "bo to tradycja".

Niestety harc-kicz jest wspomagany przez pewne wydawnictwa funkcjonujące w obiegu harcerskim. Np. dość szeroko rozpowszechnione pocztówki "harcerskie" z różnymi scenkami obozowymi, na których harcerze są rysowani jak banda skretyniałych dzieciaków (nie pamiętam w tej chwili kto to wydaje, ale na pewno wielu uczestników forum będzie wiedziało o które pocztówki chodzi - taka jaskrawa kolorystyka, estetyka ni to komiksowa, ni to satyryczna, naśladująca chyba popularnego na pocz. lat 90 rysownika E. Lutczyna). Myślę, że każdy, komu leży na sercu wizerunek ZHP, powinien takiej estetyce mówić zdecydowane NIE!

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Alienek
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 08 gru 2002, 21:05
Lokalizacja: 191 WDW "Czarny Szlak"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alienek » 24 sie 2004, 19:21

To może ja wyjaśnię moją definicję "munduru choinki"
Dla mnie na prawdę śmieszne lub żałosne jedt to, że idzie druh / druhna w mundurze i go / ją przechyla w prawą stronę, bo na klapie kieszeni bluzy mundurowej ma tonę żelastwa !!! Sprawności są do zdobywania i wyszywania, ponieważ (w pewnym stopniu) podkreślają umiejętności danego druha / druhny.

Dla mnie kiczem jest to, że jak się ktoś dorwie do władzy (np. w szczepie), to nie wiem jak by sobie i innym szkodził, to się zawzięcie tego stanowiska trzyma... A wszyscy dookoła udają, że jest wszystko w porządku - czyli po prostu hipokryzja....

Co do sposobów zarabiania, to jest ich wiele a jednym z nich jest stanie w supermarketach....
W Warszawie, często jeżdżę do supermarketów, a harcerzy widzę na prawdę sporadycznie, więc oni (tak jak moja drużynka) mają inne pomysły na zdobywanie pieniędzy ^_^
Rafał Półbratek
191 WDW "Czarny Szlak"
Warszawa Mokotów
poza tym w HGR Bemowo

lasszepczacy

Post autor: lasszepczacy » 26 sie 2004, 18:39

Może ja wróce do początku tak chyba będzie najlepiej ale zrobię to po to aby podzielić się moimi odczuciam.
g00rek napisał:
Kiedy człowiek zaczyna działać w grupie wędrowniczej dochodzą do niego pewne sprawy. Do mnie doszły one, gdy zacząłem mieć w drużynie ludzi, którzy wcześnie z harcerstwem nie mieli nic wspólnego. Pytali się "a po co to? ", "a to?". A ja niezawsze potrafiłem im odpowiedzieć.
Tak to jest prawda. Bardzo boli mne to, że nie zawsze jesetm wstanie odpowiedzieć dlaczego własnie to robimy. To są niełatwe pytania ale własnie, to jest najważniejsze, abyśmy robiąc coś robili to z sensem. Jeśli idziemy na rajd to nie po to aby był rajd bo już go dawno nie było, aby nawet bieg był biegiem, a nie rzecza organizowana z powodu: "- Bo już dawno nie robiliśmy"
A najbardziej dziwiły ich niektóre nasze działania, takie na pograniczu kiczu. Dość często wiele spraw podnosimy do wysokiej rangi, tworząc z nich nie wiadomo co. Owszem są rzeczy takie jak przyrzeczenie, które po prostu powinny być uroczyste. Ale czyż nie jest tak, że wiele innych niepotrzebnie unosimy do nie wiadomo jakiej powagi? To nie przystaje do dzisiejszych czasów i... jaki ma to cel? Szczególnie w grupie wędrowniczej, gdzie wszystko powinno być naturalne i zrozumiałe...
Szczególnie uderzanie w patriotyczne tony, wzniosłe i szarpiące za serce (niby) wtedy gdy tylko się da. Przecież patriotyzm może być taki zwykły, codzienny, stosowany. We wszystkim co robimy, a nie odświętny z werblami w tle i "tan tara deeeej" na ustach. A ludzie z zewnątrz? Śmieją się z nas. I to z czegoś, co na prawdę nie jest nam chyba bardzo potrzebne. I wygląda kiczowato. Co wy na to? Czy znacie jakieś przykłady harc-kiczu, które was rażą?
No własnie patriotyzm, rzecz która jest dla mnie i w moim odczuciu dość istotna. Mój duch patriotyzmu potrzbuje własnie tych chwil wzniosłych. Przez bycie w tej chwili wyniosłej, z werblami czuje dreszcz, tak jak w innych chwilach. Chwila refleksji o dawnych czasach i choć trudno nam bedzie te czasy zrozumieć to ta chwila we mnie jest. Widze jak nieopodal stoi inny człowiek z szyderczym uśmiechem. Nie złość, nie współczucie, tylko pytanie? Jak ci pomuc? Przeciez być może ty tego nie rozumiesz, albo nie chcesz. Jesteś wolny człowieku wybierz droge ktora doprowadzi Cię do szczęścia! Bądż sobą! Ja potrebuje tych chwili, ja nimi zyje!

Wydaje mi się, że bardzo trudno będzie nam w tej rozmowie dojśc do jakiejśc równowagi. Niekiedy zaczynać się bedzie popychanka, kto ma rację kto nie. Tylko przecierz to nie prowadzi nas do nikąd. Trochę się nie zgodzę z zarzutem że powinniśmy się przystosować do tej części która się z nas wyśmiewa. Zastanówmy się jeśli my będziemy się przystosowywac dospołeczeństwa śmiejących to co z tymi harcerzami którzy nie chcieliby zmian dogodnych dla tych śmiejących. Wydaje mi się że ciągnąc sznurek w jedną stronę będziemy mieli go wicej po tej na którą go wciągneliśmy, ale zabraknie go po tej drugiej stronie. I może się mylę, ale to forum powinno się zastanowić nie nad tym co jest kiczem, tylko jak zrobić byśmy nie postrzegali ani innych, ani samych siebie kiczem. Dlatego proponuje pomyśleć nad tym jak można te rzeczy które są kiczem zamienić tak aby były przyjemne, wielbione i porządane w naszym harcerskim życiu.

Mam nadzieję że nie ośmieszyłem ani siebie anie nie uraziłem nikogo jeśli tak to z góry przepraszam!

_______________________________________________________________________________

A tam, w Szepczaćym Lesie jest gaj
Gaj starego druida. Zwał się on Dębem...

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 28 sie 2004, 11:08

lasszepczacy napisał:
Może ja wróce do początku tak chyba będzie najlepiej ale zrobię to po to aby podzielić się moimi odczuciam.

Ale nikt nie neguje patriotyzmu i wzniosłości. Ona na pewno jest potrzebna. Ale kicz to co innego.
TO uwznioślanie chwil, które wzniosłe być nie powinne.

Polecam film "The postman" z Kevinem Costnerem. Apogeum tego o czym mówię.
Albo wogóle filmy Amerykańskie z lat 80tych. Wszyscy baczność, flaga w tle... Taki kiczowaty ten patriotyzm...
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

lasszepczacy

Post autor: lasszepczacy » 28 sie 2004, 16:04

g00rek napisał:
lasszepczacy napisał:
Może ja wróce do początku tak chyba będzie najlepiej ale zrobię to po to aby podzielić się moimi odczuciam.

Ale nikt nie neguje patriotyzmu i wzniosłości. Ona na pewno jest potrzebna. Ale kicz to co innego.
TO uwznioślanie chwil, które wzniosłe być nie powinne.

Polecam film "The postman" z Kevinem Costnerem. Apogeum tego o czym mówię.
Albo wogóle filmy Amerykańskie z lat 80tych. Wszyscy baczność, flaga w tle... Taki kiczowaty ten patriotyzm...
Dziekuje za zwrócenie uwagi, ale sęk w tym że dla każdego inną chwilą będzie ta wziosła i ta kiczowata. Dlatego trudno bedzie dogodzic wszystkim naraz. Tak poza tym to nie chyba i tak nie dochodzim do wnioskow tylko nadal sie przekrzykujemy. Nie lepiej rozmawiac ??

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 31 sie 2004, 23:05

merlin48 napisał:
Lucumon napisał:
Harc-kicz wg mnie to wszystkie te momenty w których harcerstwo staje się parodią samego siebie, a więc np.:
- pląsy na ogniskach harcerskich,
- śpiewanie przez harcerzy przed posiłkami infantylnych przyśpiewek (niby zuchowych); przecież to bardziej obrzydza niż uprzyjemnia jedzenie.
Druhu.
Moim zdaniem jeśli mam do wyboru kazać ludziom siedzieć bez ruchu w skupieniu godzinę i patrzeć jak im nogi drętwieją i miny krzywią, to dla mnie to już jest prędzej kicz. Wyrabianie atmosfery pogrzebowej na ognisku harcerskim, na którym według 8. punktu PH wszyscy powinni być pogodni i uśmiechnięci od ucha do ucha:p. Pląsy na ogniskach mają charakter rozciągający i są elementem przemienności form. Siedzenie w miejscu godzine nie jest ani zabawne ani nawet zdrowe. Zresztą ludzie to lubią i nie ważne czy to osoby w wieku 11 lat, czy 17.
.
Być może się nieprecyzyjnie wyraziłem - nie wszystkie zabawy ruchowe miałem na myśli pod pojęciem "pląsy". Kiczem są dla mnie pląsy infantylne - jezeli harcerze w wieku gimnazjalnym czy licealnym bawią się w "zuchowego walczyka" to jest to kicz i przegięcie. Jestem przekonany, że harcerze w wieku gimnazjalnym nie lubią pląsów, a w każdym razie tych importowanych z metodyki zuchowej. Jedną z bardziej denerwujących figur w harcerstwie jest dla mnie fanatyk/fanatyczka pląsów, na siłę zmuszająca harcerzy do zabawy w pląsy - wypada to na ogół jak w piosence ś.p. Jacka Kaczmarskiego pt. "Przedszkole": baw się, baw się szczeniaku!

A tak szerzej: dlaczegóż to niby ognisko bez pląsów ma mieć "pogrzebową" atmosferę?!
Ognisko jest bardzo złożoną formą pracy. W jego skład mogą wchodzić pieśni i piosenki, gawędy, scenki, skecze, różne zabawy ruchowe itd. Ognisko, zwłaszcza na obozie letnim, jest podsumowaniem dnia . Niektóre ogniska są bardziej "ukierunkowane", mają jakąś myśl przewodnią jakiś cel, są przez kogoś konkretnego prowadzone. A są ogniska kiedy się po prostu siedzi przy ogniu i śpiewa mniej lub bardziej wesołe piosenki. To jak ognisko wypadnie w ostatecznym rozrachunku, to wypadkowa wielu czynników - w jakim nastroju są ludzie to jeden z ważniejszych. Zapewniam, że można przesiedzieć 2 albo 3 i więcej godzin TYLKO śpiewając, co więcej, piosenki które określiłbyś pewnie mianem "smutnych" (różne klimaty "bieszczadzko-jesienno-deszczowe") i wcale się to nie będzie ludziom nudzić ani nie będzie dołujące.
Zgoda, że harcerz powinien być zawsze pogodny, ale moim zdaniem oznacza to umiejętność zachowania pogody ducha w trudnych warunkach, nieobciążanie otoczenia dąsami, humorami itd.
A nie przymus uśmiechniętej gęby i radosnego machania rączkami przez 24 h/dobę.

merlin48 napisał:
Co do piosenek to nie wiem jak to jest u druha, ale jak u mnie fajna sprawa wydrzeć się trochę przed napchaniem, bo potem się już nie ma na to siły;). I takie elementy tworza pewną atmosferę w grupie. Może to trochę dziecinne ale tak już jest.
Pozdrawiam
Zależy co się śpiewa przed jedzeniem. Powinniśmy w harcerstwie kształtować ludzi dojrzałych, a nie hamować ich dojrzewanie. Jednym z elementów dojrzałości jest kultura przy jedzeniu.
Może masz to szczęście, że nie zetknąłeś się z przyśpiewkami które czynność jedzenia infantylizują. Ale takie piosenki niestety w harcerstwie funkcjonują. Możemy sie teraz zacząć przerzucać konkretnymi przykładami przyśpiewek obiadowych infantylnych i nie-infantylnych, ale to rozmieni dyskusję na drobne.

Pamiętam czasy (choć wcale nie jestem bardzo stary) kiedy w drużynie się śpiewało przed każdym posiłkiem, każdego dnia, piosenkę-modlitwę "Chodźcie jeść, Zbawca woła". I wcale nie wytwarzało to jakiejś śmiertelnie poważnej atmosfery ("klasztornej"). Wprost przeciwnie, wytwarzało to nastrój braterskiej uczty, takiej agape. I śpiewali to z przekonaniem również niewierzący. Teraz śpiewamy "Chodźcie jeść..." tylko w niedziele:. Osobiście najchętniej wróciłbym do śpiewania "Chodźcie jesć" codziennie, ale "opór materii" jest za duży. Nie jestem w moim środowisku dyktatorem Panem i Władcą, a jest ono wspóltworzone przez kilku instruktorów i wielu harcerzy. Poza tym nie wiem czy samo śpiewanie "Chodźcie jeść" by automatycznie wytworzyło taki nastrój jaki kiedyś. To były chyba inne czasy i "to se ne vrati"...
również pozdrawiam

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 31 sie 2004, 23:44

W dużej mierze zgadzam się z Grześkiem. Pokutuje w nas to, że nie zauważamy, że się starzejemy. Z rozpędu jako wędrownicy, czy instruktorzy pląsamy, czy śpiewamy przyśpiewki przy jedzeniu. A GDZIE CEL?

Owszem jeśli przy dzieciakach małych - spoko. Ale sami? Troszkę to infantylne. Nie mówię jużo pląsach typu "cipciripcip"....

Kiedyś jedna znajoma drużyna podczas obiadu w barze mlecznym zaczęła śpiewać "hej smacznego". Rany. Porażka.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

kosy
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 25 maja 2004, 21:57
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kosy » 01 wrz 2004, 09:43

A propo śpiewania przy jedzeniu to dla mnie jest to beztołku, śpiewanie najpierw 10 minut przed o tym, że chce się jeść wszystkie znane przyspiewki, a potem po, że samokowało i dobre było jeno mało. Szególnie dziewczyny, które śpiewają najgłośniej o tym, a jedzą prawie nic :)

Maciaf
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 13 sie 2003, 11:23
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciaf » 01 wrz 2004, 09:57

HEJ!
W moim namiestnictwie działa jedna drużyna, która śpiewa "jedz, jedz..." chyba ze 30 razy przed jedzeniem. Nie mówiąc o celu, o którym wspomniał Goorek (bo nie ma o czym mówić), można zapytać jaki sens ma śpiewanie przez 10-15 min do gorącej zupy, a potem wcinanie zimnej.
niestety jednak problem leży gdzie indziej - próbowałem z nimi pogadać, ale okazuje się, że "ich to kręci" - wszystkim się to podoba i traktują to jako fajną zabawę. I co teraz? Jak działać kiedy kicz staje się "atrakcyjny"?
hm. Maciek spod Gaików HR
Chorągiew Śląska, Hufiec Beskidzki

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”