O Druzynowych ...

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
Zablokowany
chicago1930

Post autor: chicago1930 » 26 cze 2004, 17:04

Dla mnie to wogóle jest bzdura ... Drużynowy który faworyzuje kogoś, to nie jest drużynowy ... bo to jest bezsensu.

To znaczy że ja jako drużynowy mający faworyta w drużynie mógł bym przyznać mu 5000 rzeczy naraz, dopuścić do złozenia przyrzeczenia jeśli jeszcze nie ma i odrazu mianować go przybocznym ..... - czyż nie jest to głupie ?
Harcerze którzy pracują i dążą do czego, chodźby do założenia zastępu w drużynie będą musieli się starać o to nawet kilka lat bo drużynowy może nie wyrazić takiej zgody, a tym czasem człowiek który się podlizuje non-stop drużynowemu nie robiąc nic ma już funkcje, stopień, beret, naramiennik, jakieś odznaczenia przyjęte w drużynie ...

Takich drużynowych powinno się eliminować - albo eliminować ich błędy.

No ale to jak zwykle tylko moje skromne zdanie =)

--
62 Drużyna Wędrownicza "Knieja"
IV Środowiskowy Szczep Harcerski "Żagiew"
Komenda Hufca ZHP Jastrzębie Zdrój im. Józefa Kreta

pidżam

Post autor: pidżam » 02 lip 2004, 13:57

Zgadza się ! Nie ma takiej możliwości, aby odebrać naramiennik z rąk ZHR-u ... to jest zupełnie inna organizacja jak juz pisałem wcześniej ! Więc musisz przebrnąc jakoś do hufców w okolicy i tam popytać. A u Ciebie w hufcu nikt nie ma naramiennika ?!

--
hm. Karol Marszałek HR
Komendant 20 Szczepu Harcerskiego "Pagoda"

DooRsiK
Nowicjusz
Posty: 23
Rejestracja: 16 paź 2003, 20:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: DooRsiK » 05 paź 2004, 10:07

słuchajcie tak się składa, żę od 4 lat szczęśliwie pełnię funkcję drużynowego i pewne pojęcie o temacie mam. Przez te 4 lata przewineło mi się przez drużynę pewnie ok 60 osob. Nie ma szans aby ze wszystkimi pracowac na tych samych relacjach, bo kazdy z moich harcerzy jest inny. Teraz o jakiej kolwiek "pracy ze swoimi ludzmi" wogole nie ma mowy bo pracujemy wszyscy razem jako zespół wędrowniczy, ale wcześniej, gdy dorastaliśmy napewno każdy chciał być jak najbliżej mnie. I tu część właściwa. Jak druzynowy ma pracować z człowiekiem, który nie wykazuje żadnej inicjatywy ?? Nie moge przecierz zejść z planu pracy bo wtedy krzywdze innych, musze iść dalej. A zawsze znajdzie sie taka osoba, która zostaje w tyla np. z probą. Wtedy podchodze do takiej osoby indywidualnie, ale wiekszosci z nich to bylo nie potrzebna strata czasu, bo i tak nie mieli zapalu. Najczesciej tacy ludzie sa mniej lubiani przez innych czlonkow z druzyny. I to nie jest wina samych druzynowych, że ten problem występuje tylko calego środowisko w którym ta "czarna owca" pracuje. Ze mna druzyna ma kontakt raz w tyg. ze wzgedu na to, ze ucze sie w innym miescie. TO stanowczo za malo, aby dla kazdego posiwecic pol godziny na problemy z proba, a w mniej niz pol godziny sie nic nie zalatwi. Od tego sa starsi czlonkowie, przyboczny, zastepowa, druzynowu rownierz, ale jako ostatecznosc.
mam nadzieje, ze choc jedna osoba przyzna mi racje:D a jak nie to trudno, zawsze bylem indywidualista
pwd. Tomasz Sidor
drużynowy 21 WDH "Samii Swoii"
Hufiec GOŁDAP
ch. war-maz
http://www.samiiswoii.prv.pl

kyta
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 25 kwie 2003, 22:26
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kyta » 05 paź 2004, 16:48

Na tym forum kazdy powiedzial swoja czesc racji . Zgadzam sie z DooRsikiem ale z innymi rowniez. Ja mam to "szczescie" ze jestem w 2 druzynach na raz ( w wedrowniczej - szeregowa juz , a w harcerskiej druzynnowa ) patrzac z punktu uczestnika zbiorek ( a jestem w tej druzynie juz 8 lat, ona ewoulowala od DH przez DHS po DW ) i musze przyznac ze relacje z moja druzynowa sa super choc jak wiadomo kwasy tez wystepuja, z przybocznymi jakos sie nie specjalnie kochamy, z przyboczna jest fajnie i z obecnym druzynowym tez jest git. ale wracajac do tematu .... jak wiadomo przewaznie harcerze w druzynowym widza kogos z roli idealu , autorytetu wiadomo ze wedrownicy troche mniej niz np. zuchy czy harcerze ale zawsze. Kazdy wiec chce byc taki jak on ... a kfalifikujac ludzi bo sie ich mniej lub bardziej lubi, czy ma sie mniejsze lub wieksze korzysci krzywdziwmy ich. wiadomo ze z przybocznymi ma sie wiekszy i lepszy kontakt, ale jezeli chodzi o szeregowych tez sa formy faworyzacji, czasem nie pozwala sie wybic szarej myszce ktora nie ma odwagi powiedziec ze cos chce zrobic. Ja osobiscie staram sie u moim maluszkow do takich sytuacji nie dopuszczac. owszem wiem ze sa rozne koligacje miedzy nimi bo w wieksozsci sa z tych samych klas ale staram sie wszystkich traktowac na rowni, z kazdym choc zamienic dwa slowa na zbiorce czy po zbiorce na GG, owszem chce byc ich przyjaciolka, ale tez zeby mieli jakis dystans do mnie ( moze to co mowie sie gryzie ze soba ale uwierzcie ze sie tak da... kiedy jest fajnie to jest fajnie, a kiedy trzeba cos zrobic czy chociazby stanac na zbiorce to zbieraja sie w mig ) i to cieszy. ostatnio , moze troche banalna sytuacja, ale mialam urodziny druzyny, na ktore dzieciaki przygotowywaly jakies rzeczy, mam 2 harcerzy ktorzy wrecz zrobiliby cala zbiorke bo maja taki zapal, ale mam tez takich ktorzy nie odezwali sie ani slowem... ale tak to skrzetnie zrobilam ale wszyscy mieli jakies zajecie... wiadomo jedni wieksze drudzy mniejsze ale na miare ich mozliwosci ii kazdy czul sie wazny i potrzebny. no to tyle... bo chyba sie za duzo juz rozpisalam , mam tylko nadzieje ze choc w polowie na temat i przepraszam za chaotycznosc :p Pozdrawiam.

stefan_26

Post autor: stefan_26 » 05 paź 2004, 17:31

kyta napisał:
[...]ale tak to skrzetnie zrobilam ale wszyscy mieli jakies zajecie... wiadomo jedni wieksze drudzy mniejsze ale na miare ich mozliwosci ii kazdy czul sie wazny i potrzebny[...]
No i z tym ja się w pełni zgodzę, bo właśnie o to chodzi, żeby każdy harcerz miał swoje zadanie i miejsce w grupie. Bo poza tym, że takie rozdzielanie zadań krztałtuje poczucie odpowiedzialnościm, to harcerz czuje się potrzebny, co może motywować go do lepszej i efektowniejszej pracy, a zarazem może być jedną z rzeczy która trzyma go w tej drużynie;)

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 12 paź 2004, 01:15

Ja kiedy widzę, że z kimś sie dzieje coś nienormalnego, rozmawiam o tym z kimś, kto może temu zaradzić - najczęściej jest to moja drużynowa.
Ale powiedźcie czy aby kiedy kolwiek jest jakaś reakcja z ich strony ? Wiem że mają wiele innych spraw na głowie, ale to jest chyba najwazniejsze ...
Bo to Dawidku jest tak, że nie wszystko da się widzieć, nie wszystko można zauważyć. Sam wiesz, że druzynowy na głowie ma 1000500100 spraw. czasem nie dostrzegamy, nie widzimy. I dobrze, że wtedy pojawiaja się ludzie jak Ty, którzy przyjdą do drużynowego i powiedzą co jest nie tak.
Zbierzmy to wszystko do kupy i do pracy rodacy !!!!!!! Ot co (jak by to DH KR HO rzekła:D)
ja tak mówię? nie przypominam sobie :p

a jesli chodzi o "drużynowych dla sznura"... ten sznur wcale taki ładny nie jest. zawsze berdziej podobał mi się zielony. a do brązu to mam sentyment... :-)
pozdrawiam
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”