Puszczaństwo w harcerstwie

forum specjalności ekologicznej i harcerzy leśnych
sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 wrz 2004, 09:16

Dodam jeszcze tyle: "...prawdziwego puszczaństwa nie nauczysz się sam... Ktoś musi ci pokazać, jak prawidłowo rozpala się ogień, buduje szałas, ba, nawet jak poprawnie trzymać siekierę i jak stawiać nogi idąc przez las. Bez tego zawsze pozostaniesz analfabetą, greenhornem, ...Jeśli naprawdę chcesz w życiu pójść -tropem przygody- nie próbuj robić tego sam. Skrzyknij kolegów, załóżcie zastęp. W lesie zawsze raźniej z gromadą przyjaciół" - Paweł Wieczorek
Ten zastęp to oczywiście będzie zastęp turystyczny.... bo puszczaństwo to takie coś czego nie ma,
Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 09:32

Sikor. Litości. Nie ma niezgody między nami. Leśna może być też. To do przedostatniego postu.
A co do ostatniego. Siła Setona, wynika właśnie z samotnej indywidualnej więzi z naturą czego nie nauczy Ciebie nikt. To o czym ty piszesz to leśne rzemiosło, technika i jak masz przewodnika do rezultatów dochodzisz szybciej. Gdybyś go nie miał jeżeli jesteś człowiekiem zdeterminowanym też się tego nauczysz tylko później ale doświadczenie może będzie cenniejsze. Bo to że sam również możesz się tego nauczyć w dobie (o paradoksie) techniki jest jak najbardziej możliwe.
Pozdrawiam Jacek

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 wrz 2004, 10:16

Panowie macie obaj rację i obaj jej nie macie :)

Koniu - taka drużyna turystyczną raczej nie będzie - to trochę naciągane.
Sikor - puszczaństwo to nie techniki tylko. To przede wszystkim cała filozofia. Polecam "Rozwój idei puszczańskiej w skautingu".

Ale dlatego pisałem o tym, że powinna być specjalność dla drużyn, które specjalizują się w technikach leśnych...
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 10:58

Goorek. Jaśniej. Konkretnie gdzie nie mam racji.
Bo ja o filozofii. A ta moim zdaniem jest do zastosowania w drużynie turyustycznej jak najbardziej.
Rozwój idei... to za mało.
Powtórzę. Nazawy, nazwy. Może trzeba zacząć uściślać wymagania.
Jacek

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 wrz 2004, 11:17

No właśnie ale ty w drugą stroną - puszczanstwo to NIE TYLKO filozofia :) To w dużej mierze filozofia, ale nie tylko. To TAKŻE techniki leśne. Program każdej organizacji puszczańskiej był skupiony na technikach leśnych i leśnym bytowaniu...

Drużyna wodna może być w jakiejś mierze pochłonięta puszczańską filozofią, ale w technikach leśnych się nie WYSPECJALIZUJE. Bo ma inne sprawy, podąża inną ścieżką.

Nie wiem nazwijmy te drużyny "leśnymi", albo inaczej. Ale jakoś je nazwijmy. Tak jak każda drużyna może uczyć się samarytanki, ale ratownicza się w tym specjalizuje. Ja chcę znaleźć miejsce dla drużyn, które głównie zajmują się leśnym rzemiosłem.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 11:46

Ludzie nikt Was nie atakuje.
Przynajmniej Ja. Staram się tylko uzmysłowić że od mielenia słowami daleko jest do sedna sprawy
. Dlatego staram sie Was namówić na konkretne nazywanie wszystkiego po imieniu.
I nadal będę twierdził że drużyna żeglarska może uprzwiać puszczaństwo czy rzemiosło leśne jakby to nie nazwał.
Drużyna o specjalności leśnego rzemiosła? Dobra. Tylko co to ma być.? Możesz wypełnić wszystkie wymagania Leśnego Wampum i nawet się nie otrzesz o leśna mądrość.
Pozdrawiam Jacek

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 wrz 2004, 11:49

Wiem! :) Kurczę Jacku my się rozumiemy, bo ja też chcę wszystko nazwać. Ale dla mnie puszczaństwo to leśna mądrość + techniki. Więc drużyna wodna może najwyżej podążać ściezką leśnej mądrości, ale w technikach sie nie wyspecjalizuje.

A teraz z drugiej strony. Drużyna "technik leśnych" wcale ścieżką podążać nie musi. Ale ma jakieś zajęcie, zainteresowania. Wcale nie gorsze niż survivalowcy, lotnicy, czy ratownicy harcerscy. Może czas pomyśleć nad specjalnością DLA NICH. Są takie drużyny i o nich mówię. JAsne? :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 11:58

Od zawsze.
A co do żeglarstwa czy też wodniactwa jako takiego. Techniki leśne to przede wszystkim poszukiwanie harmonii człowieka z naturą tak jak to miało miejsce kiedy nie byliśmy skalani nowoczesnością a wiec upraszczając powrót do prymitywizmu. Czy w owym okresie ludzie stronili od wody? Z różnych względów nie mogę Ci wyłożyć wszystkiego ale mam nadzieję że już jesteśmy bliżej.
Jacek

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 wrz 2004, 12:03

Kwestia nazewnictwa i podziału.Dla mnie to bardziej zakrawa na filozofię. Chyba że mówisz o drużynie wodnej, która pływałaby na tratwach, albo prymitywnych łodziach :)

Wiem jak jest z wodniakami - cały czas spędza się na pracach bosmańskich (mało leśnych), remontowaniu łódek, poznawaniu tradycji wodnych, czy też samym pływaniu i szkoleniu się technicznym w tym właśnie. Dużo czasu na przemyślenia i filozofię (natura!), ale mało na techniki leśne w klasycznym rozumieniu (ogień, kuchnia, rękodzieło). Tak więc abstrahując od filozofii, samych TECHNIK jako takich w drużynie wodnej będzie mało.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 wrz 2004, 12:06

Heh no to jednak trza jeszcze dopisać. Otóż mam zwyczaj działania metodycznego, i aby (cytując Jacka) "nie bić piany" trza zacząć od technik i bytowania w określony sposób na łonie Matki Natury :).
Filozofia i zrozumienie przyjdzie do dzieciaków samo, z czasem i to, jak sądzę jest właściwa droga (no może troszkę przypadkiem, gawędą....). Filozofia puszczańska nie wzięła się z niczego, na początku był.... las i później w nim człowiek. Indianie żyli głównie w grupach skaładających się z kilku lub kilkunastu rodzin i nie przeszkadzało im to żyć w zgodzie z sobą, Bogiem i naturą. Nie musieli być samotni. Na samotność w lesie też przychodzi czas (główny beskidzki, tylko człowiek i góry, heh piękna sprawa, naprawdę polecam ale dopiero wędrownikom).

"Ach, Szumiący Dębie.... rzućmy naszą młodzież w lasy, nad jeziora i rzeki, niech tam w trudach codziennego bytowania rozwija się, dojrzewa i hartuje charakter....." (strasznie lubię ten kawałek)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 12:18

Tak Goorek. O takiej drużynie między innymi mówię. Nie tylko o tratwy chodzi. To jest wyzwanie np dla drużyny wędrowniczej. A jest co robić na dziesiątki lat i się nie znudzi. Oczywiście wyzwanie nie dla wszystkich. Filozofia jest nieodzowna. Ale to moje zdanie.
Sikor. Jeżeli mówimy o tej samej metodyce to sie mylisz. Przysłowiowa ręka oddziałuje jak jest w komplecie.
Porównanie do Indian do błąd ale i ich przykład broni się sam. Indianin jaki był, jakim był człowiekiem, wojownikiem, rozgrywał miedzy sobą i swoim bogiem, wielkim bogiem natury.
I pamietaj że Indianie to że tak powiem wyssali z mlekiem matki. Mieli to w naturze. Seton musiał to przeżyc i nauczyć się wszystkiego sam. Leśna mądrość to wielka przygoda ale i walka. Twoja z naturą. Sam wybierasz do jakiego stopnia jesteś gotów ją poznac i zaakceptować w sobie samym. Bez myślowego podejścia się nie da. Rozpalanie ognia tarciem drew dla samego rozpalania będzie tylko fajnym zajęciem.
Pozdrawiam Jacek

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 06 wrz 2004, 14:06

g00rek napisał:
Wiem! :) Kurczę Jacku my się rozumiemy, bo ja też chcę wszystko nazwać. Ale dla mnie puszczaństwo to leśna mądrość + techniki. Więc drużyna wodna może najwyżej podążać ściezką leśnej mądrości, ale w technikach sie nie wyspecjalizuje.

A teraz z drugiej strony. Drużyna "technik leśnych" wcale ścieżką podążać nie musi. Ale ma jakieś zajęcie, zainteresowania. Wcale nie gorsze niż survivalowcy, lotnicy, czy ratownicy harcerscy. Może czas pomyśleć nad specjalnością DLA NICH. Są takie drużyny i o nich mówię. JAsne? :)
Można przyjąć takie założenia. Tylko jak wyznaczyć progi ?
Napisałeś: "techniki"
Ale na jakim "poziomie" ?
Ś.p. Chytrzy Lis ( http://www.dziewietnastak.republika.pl/ ... rylis.html )
wspomniał kiedyś iż "duchu puszczańskim" decyduje przede wszystkim leśna madrość
bo techniki to "przyjdą z czasem".
Tyle że mówił to o puszczaństwie wsród instruktorów harcerskich.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 wrz 2004, 14:12

Progi... Hm to jest trudne. Nie ma uprawnień... :(

A co do kolejności - masz rację. Ale zobacz jeśli chodzi o dzieciaki to będzie na odwrót. Młody 14 latek najpierw nakręci się na las, na tarcie drew, na budowanie szałasów i smażenie na kamieniu. Filozofować to on nie będzie :D Musi do tego dojrzeć... Ja dojrzałem po kilku latach, przechodząc przez fascynację wojskiem po drodze ;)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 06 wrz 2004, 14:25

g00rek napisał:
A co do kolejności - masz rację. Ale zobacz jeśli chodzi o dzieciaki to będzie na odwrót. Młody 14 latek najpierw nakręci się na las, na tarcie drew, na budowanie szałasów i smażenie na kamieniu. Filozofować to on nie będzie :D Musi do tego dojrzeć... Ja dojrzałem po kilku latach, przechodząc przez fascynację wojskiem po drodze ;)
Chytry Lis, w tych nielicznych (niestety) rozmowach ze mną,
rozróżniał "puszczaństwo indywidualne" (wędrownicy, instruktorzy)
od "puszczaństwa zespołowego" (zastępy/drużyny leśne).
Oraz używał określania: "puszczański duch zastępu/drużyny".
A co do technik, to stawiał nacisk na powszechność
znajomości (i stosowania) tych technik (nawet na niskim poziomie),
nad "wodotryskami".
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

koniu

Post autor: koniu » 06 wrz 2004, 14:32

Tak bo Chytry Lis był mądrym puszczaninem. Na każdym etapie rozwoju trzeba dzieci i młodzież traktować serio. Same techniki sa tylko technikami. I w rozumieniu harcerskim jak i puszcańskim. Tego wymaga duch lasu.
Progi sa do ustalenia.
Jacek

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ekologia”