Prawo Harcerskie (propozycja zmiany)

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
ODPOWIEDZ
sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 10 gru 2011, 21:27

Rafal pisze:...
W całej dyskusji nad 10PPH to jest właśnie główny problem. Że wpada się ze skrajności (abstynencja) w skrajność (wykazuja tendencje do zwracania zawartosci zoladka i nie sa w stanie poprawnie zlozyc zdania z przyczyn wiadomych). Jakby nie było nic pośrodku. A ja przecież pisze o trzeźwości. trzeźwość, to nie jest upijanie się. Trzeźwość, to też stan, kiedy możesz prowadzić samochód i jesteś zawsze gotowy do działania. Ale możesz napić sie wina w toaście na 95 urodziny babci, co abstynencja wyklucza. I zupełnie nie rozumiem dlaczego. No własnie.. dlaczego harcerze maja byc abstynentami?

Rafał
Była w naszym hufcu fajna drużyna. Wychowywała dobrze przez 20 lat. Aż przyszedł taki drużynowy (zresztą naprawdę niezły metodycznie, inteligentny młody człowiek) który stwierdził, że PH w 10 pkt jest głupie i nie przystaje do dzisiejszych czasów. Pomyślał, że zamiast zabraniać, lepiej będzie nauczyć kultury picia. Zaczął to realizować na wieczorkach kapitańskich...
Dziś drużyny w zasadzie nie ma, a wszyscy fajni chłopcy dają nieźle popalić jak jest jakaś okazja...

Dlaczego harcerze maja być abstynentami... Bo znaczna część naszych wychowanków jest w wieku gdy wszystko wydaje się być czarno-białe. Tak jest tak a nie znaczy nie. A jeśli my jako wychowawcy chcemy być wiarygodni to cóż... Życie.

Wraz z wiekiem rozumienie PH winno się zmieniać. W dorosłym życiu ćwiczenie wstrzemięźliwości staje się źródłem siły i przyczynia się do osiągnięcia szczęścia. Ale to trochę inna sprawa...

Niestety kultura picia Polaków w dalszym ciągu pozostawia wiele do życzenia i alkohol jest takim samym problemem jak był 100 lat temu. ZHP ma więc dalej do spełnienia określoną misję której fragment jest realizowany dzięki takiemu a nie innemu brzmieniu 10 pkt PH
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

centymetr
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 21 wrz 2010, 18:18
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: centymetr » 10 gru 2011, 21:47

Dorzucę do tego wątek historyczny.
Powstające około 100 lat temu organizacje skautowe wzorowały swe Prawo na Prawie skautów brytyjskich i dorzucały do tego swoje 3 grosze.
Nasi założyciele wywodzili się również z propagującego abstynencję Eleusis. Abstynencję od alkoholu, tytoniu, hazardu i rozpusty.
Toteż i mamy teraz taką spuściznę po ojcach założycielach, jako jedna z nielicznych organizacji skautowych w Europie, bo dalej nie drążyłem.

Nakaz abstynencji spotkałem jeszcze w Płaście na Ukrainie.
Znacie jeszcze jakieś organizacje z nakazem abstynencji w Prawie?

A moje zdanie w tym temacie jest takie:
To, co jest duchem harcerstwa, to metoda. Ona odróżnia nas od innych organizacji młodzieżowych, czy pozarządowych.
Jednym z elementów metody jest być Prawo, które służy jako drogowskaz do stawania się lepszym.
BP nie wymagał abstynencji, tylko siły ducha i woli. Co do dziś ma wyraz w dokumentach WOSM, jakie elementy powinny być ujęte w Prawie.
Wolę, by prawo było zestawem wzorów do naśladowania, i tak jest do punktu 9 i pół, niż kodeksem z zakazami.
Wolę rozwiązanie ZHPpgk, które jest zbieżne z jedną z wersji.
hm Piotr Miara HO
Cm®

Jake
Użytkownik
Posty: 59
Rejestracja: 25 cze 2010, 23:04
Lokalizacja: Referat Ratowniczy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Jake » 10 gru 2011, 22:08

Rafal pisze:Oczywiście że nie jest. Takie poglądy, w odniesieniu do np. grup rasowych nazywają się rasizmem. I myślenie - ze jestem harcerzem - jestem lepszy od kogoś innego, jest bardzo niebezpieczne, a przede wszystkim głupie. Bo sugerują, ze jak ktoś nie jest harcerzem to jest gorszy. A to oczywista nieprawda.

Rafał
Gwoli sprostowania, tego wydzwieku slowa się obawialem. Nie chodzi mi tu zupełnie o dyskryminowanie nieharcerzy, to byloby samo w sobie niewłaściwe i zle. Chodzi mi o to ze ZHP jest organizacja wychowawcza i z zalozenia ludzie którzy opuszczaja nasze szeregi (nie zostając instruktorami) wciąż maja w sobie cos z naszych idei, wartości, czy zdolności. Wiele razy zdarzyło mi się, że harcerstwo wywarło dobry wpływ na ludzi którzy wstępując do niego byli zagrożeni nałogami, ciągnęło ich do szemranego towarzystwa czy tez mieli zle przykłady w rodzinie, wśród znajomych, w ZHP udalo im się oduczyc nałogów, zmienic zachowanie, zahartowac charakter i zostac dobrymi ludzmi, nie wiadomo co byloby z nimi gdyby nigdy nie wstapili w szeregi ZHP. To są akurat zdecydowanie skrajne przykłady, natomiast, co prawda zazwyczaj w mniejszym stopniu, takie sytuacje są dosc powszechne.
Ostatnio zmieniony 10 gru 2011, 22:11 przez Jake, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 10 gru 2011, 23:16

BiPi wyjaśnił dobitnie, dlaczego w Prawie Skautowym nie ma zakazu picia i palenia. Po prostu powiedział, że przecież skaut nie jest durniem. Na przełomie wieków, młodzież angielska, służąca w armii była rozpijana regulaminowo. Jedną ze zmian, którą zainicjował BiPi, była zasada trzech szklanek do posiłku - nie więcej. Już jako Chief Scout zrezygnował z tej słabości - podkreślając rolę przykładu Starszego Brata. Pięknie to opisuje w Wędrówce do Sukcesu -"biblii wędrowników". Polecam ten rozdział. NA przestrzeni ostatnich paru lat po wielokroć pisałem DLACZEGO "ojcowie założyciele" poszli drogą abstynencji, a nie wstrzemięźliwości. To pijackie dziedzictwo zawdzięczamy zaborcom, którzy nas rozpijali po to by łatwiej zniewolić. To samo czynił okupant, to samo rządy pzpr, gdzie wódka miała się lać rzeką, bo robotnik jej potrzebuje, jak mawiał towarzysz Gomułka. A GK ZHP, w specjalnym "komentarzu" do 10 pkt Prawa ZWALNIAŁA kadrę z przestrzegania tegoż. KIHAM wyszył 10-tkę na lilijce instruktorskiej, by dobitnie zaznaczyć - Ja przestrzegam Prawa - całego, w tym 10 pkt. Wstrzemięźliwość, czy abstynencja. Trudny wybór, choć zgodziłbym się z Rafałęm, że na pewnym etapie rozwoju społecznego ważniejsza jest droga kultury życia i świadomość wyższych wartości. Tyle że NIC nie wskazuje na to, iż zmiany społeczne są już tak głębokie, że "młody człowiek nie jest DURNIEM" - i w harcerstwie oraz w życiu będzie świadomie unikał stanów "po spożyciu". Oczywiście, że Prawo zakazujące rodzi hipokryzję i jego łamanie. Ale rzecz w określonym stylu życia, rzecz w twardym obstawaniu przy obrazie harcerstwa jako przeciwieństwa "skautów piwnych - obrazu stworzonego przez propagandę partyjną, wraz z gastronomiczną nazwą 25 g wódki - "harcerzyk". Jeszcze nie czas, moim zdaniem na naukę harcerzy "kultury picia - 3-ch szklanek BiPi" . Dziś jest czas na poszerzenie dwóch nałogów o narkotyki i inne uzależnienia, w tym komputerowe. Połaczenie wstrzemięźliwości i zakazu w 10 punkcie to sztuka nielada, ale drogą nie jest rezygnacja a świadoma redakcja. Nie odzierajmy Prawa z Piękna i Wartości. Odczytajmy je i zapiszmy tak, by przetrwało kolejne dziesiątki lat z pożytkiem dla społeczeństwa.

centymetr
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 21 wrz 2010, 18:18
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: centymetr » 11 gru 2011, 18:35

Ja, mimo wychowania w czasach słusznie minionego systemu, zdążyłem zejść mentalnie z barykad 1944, o zaborach nie wspominając.
Oczywiście mam szacunek do historii, i do ludzi ówcześnie rzucających swe kamyki na szaniec.
Ale wolę żyć chwilą dzisiejszą. Stąd wolę stanowisko Rafała. Czyli mogę, nie muszę. Mam swoje zdanie i swój styl. Nie piję na umór, bo nie jestem durniem.
To dla mnie jest skuteczniejsze narzędzie wychowawcze niż zakaz.
Mimo wszystko wierzę w swoich harcerzy.
A że kultury picia nie ma w naszym społeczeństwie, to też prawda.
Choć w Krakowie można spotkać bieg patrolowy po barach uskuteczniany przez turystów angielskich.
hm Piotr Miara HO
Cm®

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 11 gru 2011, 19:00

Piotrze, każdy ma prawo do swego zdania, byle nie popełniał ...błędów. Jak schodzić mentalnie z barykad 1944 r? Nie rozumiem, wtedy akurat moi Rodzice brali ślub w czasie Powstania i zeszli z barykady. W panterkach. Ja nie mam w genach zafiksowanych zasad abstynencji, bo akurat Szare Szeregi w swej części nie stosowały 10 pkt.
Historia, to nie tylko szacunek, ale magistra vitae - lekcja, którą warto odrabiać, bo pozwala właśnie nie być...durniem według BiPi. "Mentalnie", mam takie przekonania, bo zapici rodacy chamsko dają czadu, w rodzinie, akademiku, za kierownicą, a nawet na dyzurze w szpitalu. Taki "etos", a zapici Anglicy w Kraku...niekoniecznie, a jak coś zmalują - bez dyskusji ponoszą konsekwencje w przeciwieństwie do naszych mołojców.
Czyli punkt dla mojego"mentalnego" podejścia - jakaś marna, ale... "kultura" picia ;). Ciekawie ujmujesz "narzędzie wychowawcze" w stosunku do harcerzy - punktem krytycznym jest przykład osobisty, nawet u cioci na imieninach, i tu się różnimy. Ale przyznaję Ci stuprocentową rację - ja też wierzę w n a s z y c h harcerzy, w Ich harcerski sposób bycia, który może zniweczyć jednym "wstrzemięźliwym piwkiem" instruktor. A co do stanowiska Rafała - On, jak niewielu czołowych instruktorów dzisiejszego Związku potrafi argumentować...po harcersku. Dlatego warto i trzeba dyskutować.
Ostatnio zmieniony 11 gru 2011, 19:14 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 gru 2011, 10:42

centymetr pisze:Stąd wolę stanowisko Rafała. Czyli mogę, nie muszę. Mam swoje zdanie i swój styl. Nie piję na umór, bo nie jestem durniem...
No teraz też możesz, nie musisz.
harcerz nie pije. Pijesz ? Nie jesteś harcerzem. I tyle. Możesz być ktoś jak harcerz. Dobry człowiek z dobrymi ideałami tylko pijący. I co to zmienia? Niekoniecznie musisz być harcerzem i tyle.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

coral
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 12 gru 2011, 14:33
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: coral » 12 gru 2011, 15:12

Witam,

jak się nazywam, to widać obok, kim jestem..?

Jestem autorem nowego zapisu CAŁEGO prawa harcerskiego. Napisałem te punkty w 2007 roku, gdy przez Związek przewalała się dyskusja na ten temat. Stare prawo - ociekające hipokryzją nie tylko w 10 punkcie - jest świadectwem kalectwa stylistycznego jego redaktorów, nowe propozycje w przytłaczającej większości szły również ta drogą. Popełniłem wówczas również wytłumaczenie dlatego co stworzyłem. (Nie piszę komentarz, bo zaraz prawdziwi harcerze powiedzą mi, że to przywilej autorytetów.) Niżej własnie ten tekst w całości. Może zrozumiecie moje intencje, może ten głos wniesie coś nowego do dyskusji. Tylko proszę krytyków o stworzenie czegoś lepszego - tylko wtedy ma sens jakaś wymiana zdań. Póki co tylko Rafał K. podjął to wyzwanie. Być może Druga część mojego 10 punktu powinno brzmieć: Nie ulega nałogom...?

Poczytajcie:

Nie ulega wątpliwości, że wartości, którym służymy nie mogą podlegać zmianom ze względu na czas i miejsce, w jakim działamy. Mimo to właśnie ze względu na powyższe może zmieniać się zapis – często nie zrozumiały dla młodego pokolenia – naszego dekalogu, czyli Prawa Harcerskiego. Dlatego właśnie postanowiłem wnieść swój skromny wkład do dyskusji o prawie harcerskim, jaka obecnie toczy się na forum Związku. Moim głównym założeniem była uniwersalność Prawa, która obecnie niestety nie jest zachowana. Kilka punktów dzisiejszego prawa ma odniesienie tylko do harcerzy-dzieci (wychowanków) a pomija harcerzy-dorosłych (wychowawców). Drugim założeniem była zasada, że prawo wychodząc od przepisu ogólnego jest coraz bardziej uszczegóławiane i wyjaśniane przez przepisy mniejszego kalibru, tak jak to powinno się dziać w normalnym państwie z konstytucją i ustawami z niej wynikającymi.
Pisząc poniższą pracę przyjąłem za aksjomaty dwie istotne tezy. A mianowicie: Ilekroć piszę „harcerz” mam na myśli również skauta, tak jak skauci mówiąc „skaut” wliczają w to i nas – harcerzy. Ilekroć piszę „harcerz” mam na myśli również harcerkę, na podobnej zasadzie jak na kobietę w senacie mówimy „pani senator”, mimo że możemy mówić „senatoressa”. Ta druga teza jest o tyle istotna, że herezja feminizmu zaczyna zakażać i nasz Związek, stąd często pojawiające się – idiotyczne z założenia – uwagi by mówić i pisać harcerz/harcerka. Dla mnie to jedno.
Wracając do rzeczy. Po długich rozmyślaniach jestem w stanie zaproponować Związkowi następujące brzmienie Prawa Harcerskiego:

1. Harcerz sumiennie spełnia swoje obowiązki.
2. Harcerz jest honorowy.
3. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc innym.
4. Harcerz jest bratem dla drugiego harcerza.
5. Harcerz postępuje szlachetnie.
6. Harcerz dba o otaczający go świat.
7. Harcerz jest karny i nie nadużywa swych praw.
8. Harcerz jest pogodny, z uśmiechem pokonuje przeciwności.
9. Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
10. Harcerz świadomie kształtuje swój charakter - nie ulega pokusom i walczy ze swoimi słabościami.


W tym miejscu pokuszę się o szczegółowe omówienie zasadności takiego a nie innego brzmienia konkretnych punktów. I tak:

W punkcie pierwszym nie ma sensu odwoływać się jak dawniej do „obowiązków wynikających z Przyrzeczenia Harcerskiego”, które odwoływało się do… prawa harcerskiego. Powstawało mentalne błędne koło. Poza tym harcerz jako porządny człowiek, powinien sumiennie wykonywać swoje obowiązki wynikające np. z tego, że jest synem, żołnierzem, pracownikiem itd. Czyli powinien tym się wyróżniać ze społeczeństwa, że poważnie i z zaangażowaniem podchodzi do powierzonych mu ról.

Jak wiemy obecny punkt drugi jest kalką potwierdzenia przyrzeczenia. Czyli znów mamy mentalne błędne koło. Poza tym dziś w punkcie tym dbamy tylko o dane słowo (słowność), a moim skromnym zdaniem lepiej byłoby odwołać się do honorowości w szerszym znaczeniu – nie umyka nam wszak i tutaj słowność. Stąd „honorowy” – niewątpliwie cecha mitycznego rycerza (niestety na ogół niespotykana u większości rycerstwa europejskiego), do którego odnosi się często skauting i harcerstwo.

Punkt trzeci obecnego prawa nie musi być zmieniany, z małym wyjątkiem dotyczącym słówka „bliźnim”. Ten punkt zarówno w obecnym prawie, jak i w mojej propozycji jest ściśle skorelowany z punktem czwartym i dlatego omówię te dwa punkty wspólnie. Otóż wymóg widzenia w każdym bliźniego – czyli „człowieka mi bliskiego” jest nie tyle bez sensu, co absolutnie nie jest do spełnienia. Pomijając kwestie dostrzegania bliźnich w esesmanach niszczących Warszawę bronioną w 1944 przez naszych starszych druhów z Szarych Szeregów, pozostaje taki np. moralny dylemat: Jak widzieć bliźniego w terroryście podkładającym bomby w miastach Europy, bo walczy o wolność Botswany czy innej Palestyny? Jak widzieć bliźniego w człowieku, który chce zniszczyć mój kraj i gardzi wszystkim co reprezentuję jako Polak, jako harcerz jako wreszcie niewątpliwie członek postchrześcijańskiej kultury europejskiej, nawet jeśli jest ona obecnie w schyłkowym stadium istnienia… To, że nie widzimy w każdym napotkanym człowieku bliźniego nie oznacza, że tą osobą gardzimy. Był kiedyś bardzo ładny zapis w Prawie: „harcerz szanuje w każdym człowieka” Stąd potrzeba zamiany w punkcie trzecim „bliźnich na „innych” i wykreślenie z punktu czwartego bzdury o dostrzeganiu bliźniego w każdym. Szanujmy w innych człowieka i pomagajmy im jak umiemy, ale bądźmy jednością jako harcerze. Mamy obowiązek szczególnie pomagać naszym braciom w harcerstwie, bo wierzą w te same ideały, tak jak my niosą w świat ducha dążenia do bycia lepszym – są naszą rodziną. Dlatego czwarty punkt mojej propozycji ma właśnie charakter podkreślający wyjątkowość relacji miedzy harcerzami.

Punkt piąty w założeniach twórców niósł ze sobą wartościowe dążenie do naśladowania cech rycerskiego ideału. Jak niestety uczy nas historia Zawisza Czarny (nawet jeśli przyjmiemy, ze rzeczywiście był tak kryształowy) był jeden, za to znamy steki przykładów rycerzy-zbójców, rycerzy wiarołomnych, rycerzy tchórzy, rycerzy Krzyżaków (uważanych nawet wraz z innymi mnichami-wojownikami za wzór rycerskości, zwłaszcza tam gdzie ich rycerskość nie odcisnęła takiego piętna jak w średniowiecznej Polsce). Ergo, ponieważ rycerskość tylko w założeniach literatów jest szlachetna, a autorom tego punktu chodziło – w moim mniemaniu – o szlachetność czynów właśnie, dlaczego nie pominąć wątpliwego pośrednika i nie przejść do sedna? Tym bardziej, że łatwiej wytłumaczyć młodym ludziom szlachetność niż rycerskość jakiegoś uczynku… I dość ważna sprawa dla naszych miłych druhen. Szlachetnie i honorowo może również postępować kobieta, po rycersku już raczej – z założenia – nie…

Punkt szósty jest niestety ukłonem w stronę fałszywie rozumianej ekologii. To rozumienie możemy oglądać w na poły terrorystycznych akcjach Greenpeace’u czy innych pseudoekologów. Cóż bowiem oznacza, że harcerz „miłuje przyrodę”? – Zatrważający banał ujęty w puste słowa. Cóż oznacza, że harcerz „stara się ją poznać”? Czy trzeba zostać biologiem by w pełni realizować prawo harcerskie w swym życiu? Czy do szanowania przyrody jest potrzebna jej znajomość? A co wreszcie z naszym codziennym otoczeniem: Blokowiskami, szarymi miastami, czyli wytworami niewątpliwie nienależącymi do przyrody, nawet nieożywionej? Dlatego nałożenie na harcerza obowiązku dbania o otaczający świat jest lepsze. W miejscu zamieszkania będzie to osiedle, na obozie będzie to las, jezioro itp. Ale zawsze to będzie otoczenie, w którym pozostałością po harcerzach ma być czystość, ład, porządek i szacunek do tego co istnieje wokół. Proponowane przeze mnie brzmienie tego punktu zmienia jeszcze jeden dość istotny fakt w wychowaniu młodego człowieka (czy człowieka współczesnego w ogóle). Otóż pseudoekologia wymusza na nas postrzeganie przyrody jako nadrzędnej w relacji z człowiekiem, natomiast stanem naturalnym jest taka zależność, kiedy człowiek czerpie z przyrody tyle ile mu trzeba i nic więcej. Żeby dać przykład. Harcerz „miłujący” przyrodę nie zrobi sobie pryczy w namiocie mimo, że jego poprzednicy od początku skautingu wykonali tysiące podobnych i lasy przetrwały, bo przyroda jest święta; harcerz dbający o otaczający go świat przeżyje dobrą przygodę budując sobie pryczę, nie niszcząc nadmiernej ilości drzew w lesie i oddając zużyte już drewno (po obozie) jakiemuś biednemu człowiekowi na opał…

Najistotniejszą zmianę w punkcie siódmym stanowi zdanie mówiące o nie nadużywaniu swoich praw. Jest to niezwykle istotny element wychowania współczesnego człowieka, rozwydrzonego bezustannie powtarzanymi prawami, jednostki, człowieka, dziecka, obywatela itd., a przy okazji nigdy nienapominanego obowiązkami, jakie każdy z nas ma narzucone przez sam fakt bycia człowiekiem, dzieckiem, obywatelem itd… Harcerz ma być karny, czyli (za Słownikiem Języka Polskiego) wdrożony do posłuszeństwa i musi znać granice, gdzie jego prawa zaczynają kolidować z prawami innych osób.

Zasadniczo punkt ósmy obecnego prawa jest dobry. Niestety jego zapis jest niefortunny w przypadku wyrazu „zawsze”. Nie ma sensu przytaczać przykładów, w których pogodność jest niezwykle trudna do osiągnięcia. Brak tego wyrazu powoduje, że harcerz jest pogodny tam i wtedy, gdzie i kiedy jest to możliwe, oraz na tyle na ile może. Druga część mojej propozycji w tym punkcie narzuca harcerzowi takie ćwiczenie charakteru by wszelkie napotkane trudności nie wywoływały w nim paniki, strachu i poczucia niemożności, lecz wymuszały niejako pozytywne podejście do problemu pozwalające go pokonać.

Punkt dziewiąty jest jednym z niewielu w obecnym prawie, które nie wymagają żadnej korekty i dlatego uważam, że powinien zostać bez zmian. Jednocześnie – po rozmowach z wieloma harcerzami, (w tym również instruktorami z dużym stażem) zwracam uwagę na konieczność przypominania o tym, że oszczędność i ofiarność nie mają wyłącznie aspektu finansowego.

I tak dochodzimy do punktu, który powoduje najwięcej emocji. Żeby nie przedłużać, nie będę opisywał niebywałego rozwoju środków odurzających i zmian, jakie zaszły w sposobach ich stosowania. Zaznaczę tylko, że punkt ten przekazywać miał w założeniach bardzo istotną treść, że harcerz ma dbać o to by nie popaść w uzależnienia, nie tylko fizyczne, ale i duchowe. Że ma dbać o swój charakter. Dlatego taka, a nie inna moja propozycja w tym punkcie. To, co dla młodego dziecka jest dopiero pokusą dla starego człowieka może być już słabością. A nadrzędne jest to, byśmy umieli kształtować swój charakter. Świadomie, bez ulegania wpływom, modom i fałszywym wartościom.



CZUWAJ!

Michał Kordecki
hm. Michał Coral Kordecki HR
Komendant Hufca ZHP Łowicz
Członek Rady Naczelnej ZHP

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 12 gru 2011, 16:09

coral pisze:Stare prawo - ociekające hipokryzją nie tylko w 10 punkcie - jest świadectwem kalectwa stylistycznego jego redaktorów
Ech... Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać ...
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

coral
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 12 gru 2011, 14:33
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: coral » 12 gru 2011, 16:23

19kldh pisze:
coral pisze:Stare prawo - ociekające hipokryzją nie tylko w 10 punkcie - jest świadectwem kalectwa stylistycznego jego redaktorów
Ech... Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać ...
No właśnie, mogli to ująć inaczej i byłby duch, głębia i harcerski etos, jest...
hm. Michał Coral Kordecki HR
Komendant Hufca ZHP Łowicz
Członek Rady Naczelnej ZHP

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 12 gru 2011, 16:50

coral pisze:
19kldh pisze:
coral pisze:Stare prawo - ociekające hipokryzją nie tylko w 10 punkcie - jest świadectwem kalectwa stylistycznego jego redaktorów
Ech... Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać ...
No właśnie, mogli to ująć inaczej i byłby duch, głębia i harcerski etos, jest...
............
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Jake
Użytkownik
Posty: 59
Rejestracja: 25 cze 2010, 23:04
Lokalizacja: Referat Ratowniczy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Jake » 12 gru 2011, 17:03

Moim celem nie jest nikogo obrazic, ale Michał to byl zart czy ty naprawde nie zrozumiales o co chodzilo Czeslawowi?

coral
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 12 gru 2011, 14:33
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: coral » 12 gru 2011, 17:16

Jake pisze:Moim celem nie jest nikogo obrazic, ale Michał to byl zart czy ty naprawde nie zrozumiales o co chodzilo Czeslawowi?
Zrozumiałem, i też nikogo - a już Czesława w szczególności - nie obrażam, nie prowokuję itp...

Widzicie, problem naszego Związku - wiem to po wielu przemyśleniach i jeszcze większej liczbie rozmów - polega na tym, że zaczęliśmy od rzeczy niemożliwej do spełnienia, co urodziło nam hipokryzję w działaniach. Bo jak inaczej nazwać wypowiedzi nawet z tego wątku: tego punktu prawa nie stosuję, nie przestrzegam itp... To prowadzi nas do tragedii czyli porażki w wychowaniu młodego człowieka, bo to jest nasz cel nadrzędny!!! Przykład: Właśnie przez takie wybiórcze traktowanie prawa (nie tylko 10 punktu) na poprzednim zjeździe pewien harcerz przedstawił projekt statutu - efekt czyichś przemyśleń, pracy i trudu i... został wyśmiany bez zadania żadnego merytorycznego pytania. Tak traktujemy punkt 4 ("Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza.") naszego prawa, bo skoro można nie przestrzegać 10 to dlaczego nie 4? Nie chcę tak wychowywać swoich harcerzy. Chcę by życie i swoje zobowiązania traktowali poważnie, ale najpierw musimy być w porządku przed sobą samym. Hipokryzja w najważniejszym naszym kodeksie temu nie służy...

To jest początek wszystkiego...
hm. Michał Coral Kordecki HR
Komendant Hufca ZHP Łowicz
Członek Rady Naczelnej ZHP

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 12 gru 2011, 18:14

..."herezja feminizmu" i "prawdziwi harcerze", oj Druhu Michale, nieładnie :D

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 gru 2011, 18:43

No to kogo druh hm Kordecki uważa za hipokrytę ?
W naszym szczepie wszyscy stosują się , jak tylko mogą, do WSZYSTKICH punktów PH.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że prawie wszystkie punkty PH są opisem ideału do którego dążymy i czasem nam się nie udaje. Ale nazywanie tego hipokryzją jest grubym nadużyciem.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”