Co to za koszula?

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
ODPOWIEDZ
leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 07 gru 2011, 12:09

System dotyczy oznaczenia stopni na białej koszuli instruktorskiej, więc stopień mamy oznaczony pod krzyżem, Lilijka na lewym rękawie zamiennie z godłem (w przypadku imprez zagranicznych).
Koszula granatowa- polowa instruktorska, bez oznaczeń stopni ZHP z wyjątkiem krzyża. Na lewym rękawie ewentualnie dotychczasowa naszywka ze stopniem żeglarskim. Dla wędrowników można dopuścić noszenie oznaczeń stopni ZHP na pagonach.
Stopień żeglarza ZHP można ewentualnie potwierdzić 14 dniowym rejsem śródlądowym, na sprzęcie ZHP. Jednak sternik morski, żeby dalej się rozwijać musi pływać po morzu.
Idea tych stopni powstała po to, by na harcerskich jednostkach pływali harcerze , oraz stymulować do zdobywania kolejnych stopni żeglarskich. Zwróć uwagę, że stopień żeglarski ZHP ma być czymś więcej niż stopień PZŻ. Ma przede wszystkim promować obecność harcerzy na harcerskich jachtach. Wiem, ze nie są to najlepsze i najtańsze jednostki, ale są nasze i my powinniśmy o nie zadbać, akcentując naszą obecność na nich. Ja sam zdobyłem stopień KJ PZŻ nie odbywając anie jednego rejsu na takiej łodzi.
Jak poszukasz to znajdziesz jachty, które są własnością Środowisk ZHP, a nie koniecznie CWM.
Nie wyobrażam sobie by MSJ ZHP, czy KJ ZHP nie pływał na Zawiasie. MSJ i KJ PZŻ nie musi.
Nie wiem, czy u Was jest coś takiego jak Morska Akcja Szkoleniowa, ale w wielu środowiskach ona działa. Uważam, że wędrownicy i instruktorzy w ramach wyczynu powinni iść w kierunku rejsów morskich, a nie śródlądowych, które jednak nie rozwijają tak jak morze.
Czemu ta oferta jest skierowana głównie do instruktorów- bo to oni ciągną za sobą ludzi na rejs i to od nich zależy jak działa środowisko.
W przypadku okrągłych naszywek na ramieniu, które oznaczają zdobywanie stopni PZŻ, można po zdobyciu stopnia żeglarskiego ZHP zamienić kolor gwiazdki na białą, czy też złotą (dotyczyłoby to oznaczeń na rękawach bluzy harcerskiej granatowej, zielonej i koszuli granatowej).
Ostatnio zmieniony 07 gru 2011, 13:01 przez leon01, łącznie zmieniany 1 raz.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 07 gru 2011, 13:03

Z całym szacunkiem dla Żeglarzy, ale Twoja propozycja stopni żeglarskich ZHP jest dla mnie, jako weterana, niegdyś autora książek metodycznych itp itd, raczej niepotrzebna. A już zupełnie nie wyobrażam sobie takiej "nakładki" na system harcerskich bodźców samowychowania wogóle. Z mojej skromnej wiedzy, szacunek dla polskich stopni żeglarskich w świecie nadal jest duży, skoro dzięki posiadaniu takowych można uniknąć kosztownego najmu mastera przy czarterze. Wynika to chyba z uznania dla stopni PZŻ. Po co nam związkowy własny?
Per analogiam, moi szczepowi krótkofalowcy mieliby sobie stworzyć zamiast gradacji PZK Nasłuchowca ZHP - dwie złote słuchawki na pagonie, operatora stacji klubowej ZHP - klucz do Morse'a u pasa i nadawcy ZHP z antenką na czubku rogatywki? (proszę się nie obruszać to taka złosliwostka ;) )Cały cykl specjalnościowy jest częścią metodyk, jej poszerzeniem w wymaganiach stopni harcerskich i sprawności. Ja osobiście wolę hm Jacka Reschke, kpt żeglugi jachtowej (dawniej wielkiej, w odróżnieniu od bałtyckiej) w systemie PZŻ, niż kapitana ZHP. Od pierwszych naszych harcerskich wodniaków ( z Władywostoku) było OK, po co mnożyć byty?
Tu, na Forum panwac, harcmistrz i kapitan jachtowy - nie wystarczy ? A lilijka czerwona na lewym rękawie to ogólnopolskie harmistrzowanie zaznacza na każdym mundurze. Moim zdaniem nie ma już wyższej półki (obok Miana Puszczańskiego): stopień harcerski, instruktorski i żeglarski (PZŻ)
Ostatnio zmieniony 07 gru 2011, 13:12 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

vanadey
Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2006, 09:32
imię i nazwisko: Andrzej Sawuła
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Gdańsk
Hufiec: Gdańsk-Wrzeszcz-Oliwa
Chorągiew: Gdańska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: vanadey » 07 gru 2011, 13:21

Wybaczcie, ale rezygnację z oznaczania stopni harcerskich (nie instruktorskich) na mundurze instruktorskim uważam za kompletnie nietrafioną i podważającą wychowawczy charakter Związku. Stopnie harcerskie są bezpośrednio instrumentem wychowawczym, w odróżnieniu od uprawnień specjalnościowych, i mając do wyboru, zdecydowanie wolę swoim mundurem inspirować harcerzy do zdobywania stopni harcerskich niż patentów.

A odnośnie dążenia, by na harcerskich jednostkach pływali harcerze: cel może i szczytny, ale absolutnie nie zaganiałbym naszego systemu wychowawczego do takich zadań. Nasze narzędzia wychowawcze powinny być nastawione na wychowywanie harcerzy, a nie na naganianie klientów własnym ośrodkom. A poza tym, ja osobiście zdecydowanie wolę, by moi harcerze pływali na jachtach bezpiecznych i dobrze wyposażonych, armator ma dla mnie trzeciorzędne znaczenie.
Ostatnio zmieniony 07 gru 2011, 14:25 przez vanadey, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Andrzej Sawuła HR
komendant Szczepu NS „Zielone Koniczyny” w Gdańsku

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 07 gru 2011, 16:49

vanadey pisze:Wybaczcie, ale rezygnację z oznaczania stopni harcerskich (nie instruktorskich) na mundurze instruktorskim uważam za kompletnie nietrafioną i podważającą wychowawczy charakter Związku. Stopnie harcerskie są bezpośrednio instrumentem wychowawczym, w odróżnieniu od uprawnień specjalnościowych, i mając do wyboru, zdecydowanie wolę swoim mundurem inspirować harcerzy do zdobywania stopni harcerskich niż patentów.
Jakoś tak sie przyjęło w ZHP, ze na mundurach instruktorskich nie oznaczano stopni harcerskich. I chyba dobrze. Idąc tym tropem, należałoby zapytać, "a co z gwiazdkami zuchowymi"? Czemu ich nie oznaczać na mundurze instruktora (ja byłem zuchem sprawnym - miałbym prawo do dwóch!). Przyjęło sie, że jeśli instruktor uzywa munduru harcerskiego (zielona koszula lub granatowa bluza dla wodniaków) to nosi na nim swoje stopnie harcerskie. a na mundurze instruktorskim już nie... BTW na takiej dwurzędówce chyba nawet nie ma miejsca na stopnie harcerskie...
vanadey pisze:A odnośnie dążenia, by na harcerskich jednostkach pływali harcerze: cel może i szczytny, ale absolutnie nie zaganiałbym naszego systemu wychowawczego do takich zadań. Nasze narzędzia wychowawcze powinny być nastawione na wychowywanie harcerzy, a nie na naganianie klientów własnym ośrodkom. A poza tym, ja osobiście zdecydowanie wolę, by moi harcerze pływali na jachtach bezpiecznych i dobrze wyposażonych, armator ma dla mnie trzeciorzędne znaczenie.
Tu się zgadzam z Tobą. Nie bardzo wiem, na czym polega przewaga j.s.m który wypływał, powiedzmy 2000 h na rożnych jachtach, od j.s.m który ma 600 h ale na jachtach harcerskich... W czym ten drugi jest lepszy? Obaj mogli nigdy nie wsiąść na Zjawę przecież... Więc wartosc takiego rozróżnienia (j.s.m vs j.s.m. ZHP) jest nikła...

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 07 gru 2011, 18:46

...jeśli myśle o stopniu harcerskim, wędrowniczym, to myślę o nabiciach na Krzyżu. Takie oznaczenie chyba nie sprawia żeglarzom kłopotu ?

vanadey
Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 16 kwie 2006, 09:32
imię i nazwisko: Andrzej Sawuła
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Gdańsk
Hufiec: Gdańsk-Wrzeszcz-Oliwa
Chorągiew: Gdańska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: vanadey » 07 gru 2011, 19:19

Rafal pisze:Jakoś tak sie przyjęło w ZHP, ze na mundurach instruktorskich nie oznaczano stopni harcerskich. I chyba dobrze. [...] Przyjęło sie, że jeśli instruktor uzywa munduru harcerskiego (zielona koszula lub granatowa bluza dla wodniaków) to nosi na nim swoje stopnie harcerskie. a na mundurze instruktorskim już nie... BTW na takiej dwurzędówce chyba nawet nie ma miejsca na stopnie harcerskie...
Nie mam na tyle szerokiej perspektywy, by móc polemizować z tezą, że w ZHP się tak przyjęło bądź nie... Ale usłyszałem o tym dziś po raz pierwszy, więc moje doświadczenia z kącika, w którym się dotąd obracałem, wydają się tego nie potwierdzać – w szczególności w odniesieniu do wodniackich olimpijek. :P

A w przypadku dwurzędówki chodzi o jak najmniej "dodatków" w ogóle, żeby wyglądało elegancko. To podejście rozumiem, również w odniesieniu do koszuli. Ale uważam, że jeśli już rozważamy oznaczanie czegoś na pagonach, to zdecydowanie lepiej oznaczać tam stopnie harcerskie.
Rafal pisze:Idąc tym tropem, należałoby zapytać, "a co z gwiazdkami zuchowymi"? Czemu ich nie oznaczać na mundurze instruktora (ja byłem zuchem sprawnym - miałbym prawo do dwóch!).
Hmmm... Bo na harcerskich mundurach generalnie się zuchowych gwiazdek nie oznacza? ;)
StaryWilk pisze:...jeśli myśle o stopniu harcerskim, wędrowniczym, to myślę o nabiciach na Krzyżu. Takie oznaczenie chyba nie sprawia żeglarzom kłopotu ?
Nie sprawia, tyle że jest mało widoczne, przez co dużo słabiej działa na podstawowych adresatów wszelkich takich oznaczeń – harcerzy z naszych drużyn.
Ostatnio zmieniony 07 gru 2011, 20:03 przez vanadey, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Andrzej Sawuła HR
komendant Szczepu NS „Zielone Koniczyny” w Gdańsku

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 07 gru 2011, 20:40

Ja byłem zuchem Gospodarnym :) Jakoś nie wiszę miejsca na takie oznaczenie na mundurze instruktorskim.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 07 gru 2011, 20:47

StaryWilk pisze:Z całym szacunkiem dla Żeglarzy, ale Twoja propozycja stopni żeglarskich ZHP jest dla mnie, jako weterana, niegdyś autora książek metodycznych itp itd, raczej niepotrzebna.
Wilku, nie do końca...
Leon ma rację o tyle, że monopol PZŻ przestał istnieć. Z uwagi na dwie kolejne fale zmian (pierwsza w roku 2006, druga aktualnie w toku) PZŻ stał się jednym z podmiotów, mających możliwość szkolenia... choć nie jest rozstrzygnięte, czy także egzaminowania na PAńSTWOWE STOPNIE ŻEGLARSKIE - i to tylko amatorskie, rekreacyjne. Jakie? A, to się okaże za niedługi czas - bo mamy prawdziwą rewolucję w przepisach.

Po pierwsze Ustawa o sporcie zamieszała na rynku szkoleń. Nie tylko podtrzymała uznanie zagranicznych narodowych certyfikatów, ale też określiła nowe zasady szkolenia - teraz każdy podmiot, który zarejestruje u właściwego ministra swój program szkolenia i skład kadry na stopnie państwowe będzie mógł prowadzić szkolenie.

Na pewno dojdzie kolejny kurs - bezpieczeństwo na wodzie - obowiązkowy dla osób, chcących prowadzić np. barki. Kurs jednodniowy, ograniczony do niezbędnej teorii i krótkiego szkolenia manewrowego.

Na pewno będą oddzielne regulacje dotyczące samego egzaminowania - na razie projekt rozporządzenia wskazuje jako egzaminatorów INSTRUKTORÓW SPORTU w odpowiedniej dyscyplinie, a nie instruktorów związków sportowych. Czy to zostanie zmienione, czy instruktorzy PZŻ i PZMWiNW odzyskają uprawnienia egzaminacyjne? Zobaczymy.

Oddzielnie, dla pływania tzw. komercyjnego będą opracowane oddzielne przepisy i stopnie. Pierwsze już zostały opublikowane - to Ustawa o Bezpieczeństwie Morskim. Rozporządzenie określające zawodowe stopnie żeglarskie i tryb ich uzyskiwania już istnieje (na razie jest bardzo restrykcyjne i niesprawiedliwe, a do tego nieprzystające do standardów międzynarodowych - to kalka przepisów dla zawodowych marynarzy, która może utrudnić nabywanie uprawnień osobom nie mieszkającym nad morzem... albo wręcz na morzu) - co prawda jeszcze nie w BIP, ale już można je "wygooglać". I będzie nas obowiązywało w każdym przypadku, gdy jacht będzie odpowiedniej wielkości i czarterowany z załogą, albo wykorzystywany do szkolenia - czyli często...

Na koniec zachowano nowe regulacje dot. stopni żeglarskich i motorowodnych amatorskich...

W tym kontekście pomysł opracowania i zarejestrowania własnego programu szkoleń nie jest głupi, ale... kilka pytań:

1. Czy mamy potencjał na stworzenie takiego programu... i czy mamy wystarczająca motywację, by z nim przebrnąć przez całą drogę rejestracyjną? Duże, komercyjne podmioty będą mieć, ale czy my, bazujący na wolontariuszach i traktujący własne kadry roszczeniowo (ja nawet nie jestem wolontariuszem ani społecznikiem - w skali roku poza składkami dopłacam do ZHP nie otrzymując zwrotu kosztów, albo płacąc jak uczestnik za udział w przedsięwzięciach, gdzie jestem kadrą)?

2. Czy mamy wystarczająca kadrę do rejestracji takiego programu, kompletnego, obejmującego nie tylko szklenie na stopnie, ale też kształcenie własnej nowej kadry? ja mam, bo przez kilkadziesiąt lat w chorągwi bardzo mocno naciskano na szkolenie instruktorów żeglarstwa i motorowodnych - mimo zaostrzenia przepisów i odejścia potężnej grupy ludzi nadal mam kilkunastu, może dwudziestu kilku szkoleniowców PZŻ i kilku motorowodnych (łącznie mogących szkolić na wszystkie stopnie), w tym jednego z dodatkowymi uprawnieniami brytyjskimi i kilku z papierami państwowymi IS w dwóch dyscyplinach. Czyli jestem przygotowany na nowe przepisy... a inne chorągwie?

3. Czy bazując na pracy wolontariuszy wyrobimy sobie markę dla odrębnego systemu szkolenia i utrzymamy poziom na tyle, by nie cofnięto nam upoważnienia? W systemie PZŻ znaleźliśmy się przednio - nasi wychowankowie (w tym instruktorzy) mają świetną renomę. Ale tu pojawi się konieczność konkurowania na rynku - mamy potencjał? Utrzymamy kadry? Nie będziemy szkolić za friko dla innych, którzy na tym zarobią?

To tylko wątpliwości - zastanawiamy się nad tym od kilku lat. I cały czas szykujemy na wypadek, gdyby pomysł własnego systemu szkolenia przeważył.
Ostatnio zmieniony 07 gru 2011, 20:49 przez panwac, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 08 gru 2011, 10:46

leon01 pisze:Ja byłem zuchem Gospodarnym :) Jakoś nie wiszę miejsca na takie oznaczenie na mundurze instruktorskim.
Oj Leon, w świetle stanu finansów Zwiazku, moze wszyscy powinniśmy do tego "gospodarnego zucha" wrócić ?

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 08 gru 2011, 10:58

Piotrze, to co napisałeś mnie wyjaśnia stan faktyczny, sądzę że niebezpieczny dla nas. Może się mylę, ale chyba chodzi o grę rynkową - wtedy walka o własny, odrębny system jest w 100 % słuszna, ale to i tak drastycznie ograniczy nasze możliwości, napewno na początku. Myślę, że "masę dzieciaków wylano z kąpielą", ze szkodą dla powszechności żeglarstwa wogóle. Tak naprawdę, to poradzimy sobie, jeśli związkowe żeglarstwo będzie miało mocną autonomię, ale żeby się wyrówżniało wobec wielopodmiotowości rynku i było w pełni wychowawcze, nie powinno zapominać o metodycznosci harcerskiej, o wszystkich naszych narzędziach...i tym, co buduje pewną odrębność i wartości harcerskiego zespołu. Żeby nie było "po ptokach". W takim ujęciu faktycznie warto się zabrać za pomysły Leona i pozostałych żeglarskich Guru.
Ostatnio zmieniony 08 gru 2011, 11:02 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 08 gru 2011, 11:27

A ja mam spostrzeżenia całkowicie odwrotne Wilku.

HSR nigdy by nie powstała, gdyby ktoś oferował jakikolwiek spójny i wartościowy system szkolenia ratowniczego.

PZŻ (co by o nim nie mówić) oferuje spójny i wartościowy system szkolenia żeglarskiego, na dość dobrym poziomie. Tworzenie obok, drugiego, własnego, jest oczywiście możliwe, tylko powstaje pytanie po co? Co będziemy mieli lepszego, co będzie wartością dodana naszego własnego systemu? Że będzie realizowany metoda harcerską? Już teraz, harcerscy instruktorzy prowadzą kursy harcerskie metoda harcerską. Wiec tego nie zyskamy.

Z motywacja kadry też jest problem. Wyszkolenie dobrego instruktora idzie w setki godzin. Jesli ktoś już inwestuje kilkaset godzin szkolenia, to warto by jego uprawnienie było uniwersalne. Instruktor ZHP zdobywając stopień instruktora PZŻ w żeglarstwie, może to uprawnienia wykorzystać również poza ZHP. Co miałby zrobić ze swoim patentem instruktora ZHP w żeglarstwie młody człowiek? Czy ktoś spoza ZHP byłby zainteresowany żeglarskim szkoleniem harcerskim? A nawet jeśli tak, to czy mamy zasoby do obsługi takich szkoleń?

Moim zdaniem, nakład czasu, pracy, wyrzeczeń, potrzebnych do stworzenia takiego systemu, lepiej wykorzystać na prace w wodniakami w oparciu o to co już mamy.

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 08 gru 2011, 23:23

Widzisz Rafał, ja myślałem dokładnie tak samo, jednak moje doświadczenia z żeglarstwem to trochę stare dzieje, bo sięgają czasu, gdy byłem szczepowym BS a 18 KwDH była jedną z najsilniejszych drużyn żeglarskich Związku. I wtedy doświadczenia były dokładnie takie, jak napisałeś. Ale Piotr bardzo mocno zachwiał moimi przemyśleniami. Obaj jesteście świetnymi harcmistrzami - żeglarzami. Bezsprzecznymi autorytetami. I cóż, jedno chyba jest bezsporne - trzeba wspólnego uzgodnienia jednolitego podejścia do istniejącego systemu.
Ostatnio zmieniony 08 gru 2011, 23:26 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 09 gru 2011, 00:12

Wilku, masz rację.
Rafale - tym razem się z Tobą nie zgodzę, choć rozumiem Twój tok rozumowania.

To temat na dłuższe rozważania (i nie na forum, bo palce by spuchły). Dlatego krotko:

- po pierwsze, zagrożeniem nie są nowe, szykowane regulacje - to tylko z jednej strony trochę więcej wymagań, z drugiej zmiana przepisów, do której jak zawsze będzie się można przygotować i przysposobić,
- po drugie, na rynku już teraz mamy nie jeden system PZŻ, ale 3 dostępne systemy, z których jeden oferuje certyfikaty uznawane na całym świecie, bardziej znane, niż nasze, a drugi zamierza konkurować z PZŻ po zmianie przepisów ( swoją markę i zaplecze kadrowe buduje od dłuższego czasu mimo, że dotychczasowe przepisy temu nie sprzyjały),
- po trzecie, zagrożenie jest wewnątrz organizacji - w kompletnym braku zrozumienia, że to, co dziś oferują specjalności, to konkurencyjny na rynku produkt, że jest różnica pomiędzy żeglarstwem, a żeglarstwem (jeździectwem, a jeździectwem itd.), że rzesza potencjalnych "klientów" na ten nasz produkt jest znacznie większa, niż liczba klientów agencji komercyjnych itd.

Żeby poważnie myśleć o własnym systemie szkoleniowym w specjalności wodnej trzeba by najpierw zmienić przekonanie, że "harcerze powinni chcieć być harcerzami i przychodzić do ZHP z chęci bycia harcerzami, a nie z powodu wartościowej i atrakcyjnej (tematycznie, wychowawczo, organizacyjnie) oferty"... wybaczcie sarkazm, ale przytoczyłem odpowiedź otrzymaną 2-3 lata temu od pewnej bardzo ważnej dziś druhny z mojego terenu działania. I w ślad za tym odważnie trzeba by zmienić system kształcenia instruktorskiego, podejście do kształcenia i rangę naszych stopni. Tak, by nasz instruktor nie był jedynie "kadrą wewnętrzną" związku bez uprawnień poza nim. Żeby nie musiał przechodzić zewnętrznych, państwowych kursów, aby nie tylko poza związkiem, ale i w nim samym mieć uprawnienia (a nie tylko kompetencje) do prowadzenia działalności wychowawczej, organizacyjnej i szkoleniowej (uprawnienia wychowawcy, kierownika placówki, fachowca od szkolenia specjalnościowego i ogólnego - to powinno istnieć w obrębie poszczególnych prób, bo same próby powinny dzielić się na szkolenie i "laboratoria" - trening potwierdzający nabycie wiedzy).

Przykro mi, ale tak długo, jak nasi Kształceniowcy (celowo przez duże "K" - mam uznanie dla wiedzy instruktorów ZHP) w instruktorach np. specjalności wodnej (takich ze stopniem phm. lub wyżej, z papierami studiów o profilu pedagogicznym, z kwitami kursów instruktorskich związków sportowych PZŻ i PZMWiNW - gdzie spora część programu, to pedagogika - albo/i z papierami państwowymi instruktorów i trenerów sportu - takimi, jakie wydają wyższe szkoły typu AWF) będą widzieć wyłącznie "moczydupków" o wiedzy ograniczonej do umiejętności trzymania wiosła (no chyba, że zechcą przejść kilkudniowe szkolenie KK)... to możemy zapomnieć o wielkich planach. Żeby coś ruszyć, nie tylko w SZKOLENIU SPECJALNOŚCIOWYM, ale przede wszystkim w naszej METODZIE WYCHOWAWCZEJ trzeba zobaczyć produkt - a produktu nie promuje się długami, bazowaniem wyłącznie na ideach, wewnętrznymi konfliktami i barierami, czy niewydolnością władz (w tym tej najwyższej, co pokazuje przykład ostatnich zjazdów).

Na koniec spójrzmy na to z innej strony...
Na sejmiku sprawozdawczo-wyborczym PZŻ oraz jego zarządzie (oraz zarządach OZŻ) 100%, albo prawie 100% członków, to żeglarze; ok. 7-8% delegatów sejmiku PZŻ oraz niekiedy do 100% członków zarządów OZŻ, to... instruktorzy ZHP. A ilu wodniaków jest we władzach naszych chorągwi oraz wśród delegatów Zjazdu ZHP? Ilu łącznie jest tam czynnie działających szkoleniowców - instruktorów wszystkich naszych specjalności?

Żyje się dla marzeń, ale... oceniajmy "tu i teraz" realnie, na zimno... ;)
Rafal pisze:A ja mam spostrzeżenia całkowicie odwrotne Wilku.

HSR nigdy by nie powstała, gdyby ktoś oferował jakikolwiek spójny i wartościowy system szkolenia ratowniczego.
Jestem innego zdania. HSR pewnie by powstał i tak. Po prostu dobór aktywności lub tematyki przydatnej do stworzenia nowej specjalności harcerskiej (dobór zjawiska urealniającego w wyobraźni i oczach najmłodszych wychowanków abstrakt o nazwie "harcerstwo" - i przez swoje realne, namacalne odniesienie wzmacniającego oddziaływanie wychowawcze) nie zależy od zewnętrznej oferty - spójrz na specjalność Poczt Harcerskich i znajdź w ofercie Poczty Polskiej "spójny i wartościowy system szkolenia".

P.S. Poczty Harcerskie, to przyczynek do odrębnej dyskusji nt. zestawu samych specjalności. I tego, które mają wystarczający potencjał na trwanie przez sto i więcej lat, które opierają się wyłącznie na modzie, a na koniec, które, mimo pięknego dorobku i potencjału mogą zniknąć nagle, po kilkudziesięciu latach istnienia, z powodu zmian cywilizacyjnych i np. rozwoju technologii, komunikacji... tempa życia.
Ostatnio zmieniony 09 gru 2011, 00:40 przez panwac, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

royas
Stały bywalec
Posty: 366
Rejestracja: 30 maja 2002, 23:30
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: royas » 09 gru 2011, 16:32

Mam wrażenie, że dyskusja o szkoleniach na stopnie żeglarskie wyszła od propozycji stopni żeglarskich ZHP. I wydaje mi się, że w tej kwestii ostatnie zmiany nie znoszą monopolu PZŻ.
Wygląda na to, że pozostanie jeden system stopni/patentów - PZŻowski/państwowy. Tzn. minister ustali jakie będę stopnie i do czego będą uprawniały. PZŻ będzie je wydawał (kasując do 50zł). Natomiast egzaminy ma przeprowadzać PZŻ lub podmiot uprawniony (kasując do 500zł).
Co ciekawe to jest w ustawie o żegludze śródlądowej. A co z morzem?
Tomasz Rojek

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 09 gru 2011, 19:59

royas pisze:Mam wrażenie, że dyskusja o szkoleniach na stopnie żeglarskie wyszła od propozycji stopni żeglarskich ZHP. I wydaje mi się, że w tej kwestii ostatnie zmiany nie znoszą monopolu PZŻ.
Zniosły.
Choć na razie mamy niekompletne prawo (tylko część regulacji szczegółowych do Ustawy o Sporcie oraz Ustawy o Żegludze Śródlądowej pojawiła się w BIP, niektóre procesy wstrzymano lub przerwano), więc sytuacja może nie wyglądać wyraźnie bez nieustannego śledzenia zmian.

System stopni amatorskich zostanie ustalony przez właściwego ministra. czyli tak, jak już było poprzednio, w procesie tworzenia prawa będzie można składać "zainteresowania" rozporządzeniem i lobbować na rzecz dobrych przepisów (ostatnio część naszych wniosków - np. nie kasowanie stażu po uzyskaniu kolejnych stopni - została przez ministra przyjęta).

Kwity będzie wydawał wskazany podmiot - ale nie kwity PZŻ czy PZWMiNW, a państwowe.

Szkolenie będzie i już teraz może prowadzić każdy podmiot, który zarejestruje u ministra swój program i skład kadry szkoleniowej. PZŻ i PZMWiNW tak zrobiły ze swoimi programami szkoleniowymi (nie utrzymały uprawnień szkoleniowych za zasługi).

Szkolić mogą przede wszystkim osoby z uprawnieniami państwowymi w sporcie (instruktorzy i trenerzy sportu) - szkoleniowcom związków sportowych przywrócono prawo szkolenia dopiero poprawką do ustawy we wrześniu tego roku (pisuję o takich zdarzeniach w serwisie WODNIACY.eu

Nie jest rozstrzygnięte, czy instruktorzy związków sportowych będą mieli prawo egzaminowania - projekt rozporządzenia przewiduje tu na razie tylko osoby z dyplomem minimum instruktora sportu i odpowiednim stopniem żeglarskim lub motorowodnym (choć PZMWiNW lobbuje, by minimalne wymagania zaczynały się od trenera klasy drugiej :D ).

Stopnie zawodowe, to oddzielna kwestia, która w jakimś zakresie na pewno nas dotknie...

P.S. Wracając do mundurów, gdyby chcieć obnosić się ze wszystkimi belkami, gwiazdkami, certyfikatami i innymi oznakami stopni, to chyba bym musiał doszyć dodatkowe kieszenie... albo rękawy. ;)
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”