Kwiatki, Babole, Śmieszne sytuacje Zlotu Krakowskiego 2010

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
ODPOWIEDZ
molesta
Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 11 sie 2005, 17:50
Lokalizacja: obecnie brak
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: molesta » 18 sie 2010, 07:39

- Przyjazd ( Gniazdo Warmińskie) , nie ma sanitariatów, nie ma kanalizacji trzeba lecieć na drugi koniec zlotu żeby się umyć.
- Pierwszy posiłek ( drugie śniadanie ) dostajemy o godzinie 16, razem z obiado-kolacją, a do tego czasu radź sobie harcerzu sam albo głoduj.
- Zajęcia programowe, nie ma biletów, ciekawe jak będzie na zajęciach, kto pierwszy ten lepszy, kto większy a może wolna amerykanka.
- zajęcia programowe na 11 zarejestrowanych jest 6.

A teraz na polepszenie humoru:
Wieje wiatr= składające się NS.
Latające namioty po gniazdach ( aż żałowałem że nie mam aparatu) widok wielkiego namiotu na stołówkę robiącego fikołki, BEZCENNY.
Ostatnio zmieniony 18 sie 2010, 08:20 przez molesta, łącznie zmieniany 1 raz.
Łukasz Prochwicz l.prochwicz@gmail.com
Tel- 602 632 216
http://www.watra.vel.pl

Zawsze jestem raczej sam.
Tadeusz Zawadzki"ZOŚKA"

agulka04
Starszy użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: 14 wrz 2009, 09:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: agulka04 » 25 sie 2010, 08:16

"Kwiatków" na Zlocie było dużo :)
Jednak o tym, że pierwszy posiłek dostaniemy popołudniu wiedzieliśmy od dawna.

Za to brakło identyfikatorów - dostliśmy je 3 dnia.

Najfajniesza była gra "Znajdź zajęcia dla swojego zastępu" ;) Albo były wcześniej odwołane i trzeba było czegoś szukać, albo były odwołane a nas nikt o tym nie poinformował, ewentualnie odbywały się w innym miejscu. Nigdy nie było wiadomo na co trafimy - takie jajko z niespodzianką :)
hm. Jolanta Wysocka
drużynowa - 100 GZ "Leśne zwierzęta"
Szef HZKK
Hufiec Ziemi Tarnogórskiej

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 25 sie 2010, 09:42

Fajnie było !
Zapraszam do galerii Harcerza Rzeczypospolitej !
Duuuzo fotek !
http://www.hr.bci.pl/photogallery.php

molesta
Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 11 sie 2005, 17:50
Lokalizacja: obecnie brak
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: molesta » 25 sie 2010, 12:38

Dla mnie programowo, organizacyjnie najgorszy zlot na którym byłem jak do tej pory.Kicha totalna , szczególnie nasze gniazdo. Może u innych było lepiej.
Łukasz Prochwicz l.prochwicz@gmail.com
Tel- 602 632 216
http://www.watra.vel.pl

Zawsze jestem raczej sam.
Tadeusz Zawadzki"ZOŚKA"

an
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: 18 cze 2007, 19:58
Lokalizacja: 49. ŚDW "Aż do świtu"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: an » 25 sie 2010, 14:01

Ja mam jeden porządny zarzut (inne to takie tam różne Polaków narodowe marudzenia):
dlaczego szefowie zlotu uznali, że powinnam być na dziewięciodniowej diecie? Przeciez ja tez płaciłam za wyżywienie!
Rozumiem, że wegetarianie sa w naszym kraju traktowani jak zjadacze niższej kategorii, ale mimo wszystko tez musimy jeść; zwłaszcza ciepły obiad po 6 godzinach intensywnego latania po mieście i uczestniczeniu w zajęciach był niespełnionym marzeniem.

(z rozrzewnieniem wspominam czeski Orbis, gdzie żadna dieta - bezglutenowa, wegetariańska czy inna nie była problemem...)
phm. Anna "annikki" Trela HO
drużynowa 49. ŚDW "Aż do świtu"
z-ca komendanta Hufca im. Bohaterskich Lotników Polskich w Oleśnicy
*
"druga gwiazda na lewo, a potem prosto aż do świtu..."

molesta
Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 11 sie 2005, 17:50
Lokalizacja: obecnie brak
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: molesta » 25 sie 2010, 14:46

O tak zgadzam się Orbis, pod tym względem był lepszy. Sposób rozwiązania wyżywienia był mało trafiony, traciło się czas na gotowanie.
Łukasz Prochwicz l.prochwicz@gmail.com
Tel- 602 632 216
http://www.watra.vel.pl

Zawsze jestem raczej sam.
Tadeusz Zawadzki"ZOŚKA"

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 sie 2010, 17:41

No cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak dla mnie sposób przygotowania posiłków był akurat najjaśniejszym punktem tego zlotu. A dzięki temu że przygotowywało się je samodzielnie można było spokojnie to dostosować samemu dla wegeterian. Wystarczyło pomyśleć. A jeśli harcerski program na zlocie stulecia jest... stratą czasu... To gratuluję podejścia do harcerstwa.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

księżniczka
Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 27 wrz 2008, 22:39
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: księżniczka » 25 sie 2010, 17:48

Zlot miał wiele wad. I co z tego? Szkoda że najbardziej marudzą zawsze ci którzy dla tego zlotu nie zrobili nic... To tak ogólnie do wszystkich marudzących. Bo ważne żeby wrócić i móc szczerze sobie powiedzieć: dałem z siebie wszystko. Ważne, że dzieci wróciły uśmiechnięte. Ja również gratuluję podejścia.
pwd Anna Lewczuk

.:iść, ciągle iść w stronę Słońca!!:.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 sie 2010, 18:33

Niestety to wcale nie jest najważniejsze. Nie wystarczy wrócić i nie wystarczy by dzieci były szczęśliwe. Bo to akurat nie jest naszym celem, przynajmniej nie tym głównym. Wszystkie wady należy wyłapać bo człowiek powinien się uczyć. I wykazywanie niedoróbek zlotu nie jest żadnym marudzeniem. To pierwszy krok do tego by następna impreza była lepsza. Oczywiście do tego potrzebna będzie głęboka analiza jednak na to chyba nie mamy co liczyć.

Jak dla mnie to dwoma największymi porażkami zlotu była marna praca oboźnych oraz nade wszystko rozgardiasz programowy. Programu nikt nie ogarniał. Coś gdzieś się działo, coś było napisane na tablicach ogłoszeń, gdzieś coś było ogłaszane.... Rany Julek... Przy tak dużej imprezie nie ma innej możliwości zarządzania programem niż złapanie tego w ręku przez zespół programowy i wydanie konkretnego rozkładu zajęć. To naprawde jest proste. Oczywiście prostym to będzie gdy człowiek zarządzający programem będzie potrafił delegować uprawnienia i obowiązki.

Kolejną porażką zlotu to praca HSP. Jak myślicie ilu ludzi pilnowało terenu zlotu na którym przebywało ponad 8 tys. osób ? A ilu powinno ? Za takie igranie z życiem i zdrowiem ludzi KTOŚ POWINIEN ZAPŁACIć. I na pewno nie są to ludzie z HSP. Bo im za taka prace jaką wykonali powinno się zapłacić.

Ciekawy również jestem innych kwiatków. Np. ile promil we krwi miał zlotowy rekordzista, czy też jaką najwyższą funkcje pełnił naprany zlotowicz i za ilu ludzi odpowiadał będąc w stanie wskazującym na...

Niestety zabawa zabawą a konkretne fakty czy obowiązki to równie ważna rzecz.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

LukaszCK
Starszy użytkownik
Posty: 281
Rejestracja: 29 gru 2006, 10:57
Lokalizacja: 8 KDH-y "Czarna Ósemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: LukaszCK » 25 sie 2010, 18:45

księżniczka pisze:Zlot miał wiele wad. I co z tego? Szkoda że najbardziej marudzą zawsze ci którzy dla tego zlotu nie zrobili nic... To tak ogólnie do wszystkich marudzących. Bo ważne żeby wrócić i móc szczerze sobie powiedzieć: dałem z siebie wszystko. Ważne, że dzieci wróciły uśmiechnięte. Ja również gratuluję podejścia.
A wytłumacz jak można coś zrobić dla zlotu, to mnie ciekawi.
Wróciłem, powiedziałem: tak dałem z siebie wszystko. I co? Po co wiele osób musiało wypruwać z siebie flaki żeby zastęp dotarł na zajęcia, które i tak w większości były improwizowane. Czemu ktoś ma nie marudzić jeśli mu wypadają zajęcia z harmonogramu i ma lukę którą ciężko wypełnić. Tak, dałem z siebie wszystko. Miałem szczęście wypełnić wszelkie luki zajęciami dzięki pomocy znajomych instruktorów. A inni? Przecież przyjechali na zlot nie po to aby się głowić nad programem i organizacją. To się mija z celem.

Brutalnie zabrzmi, ale jadąc na Zlot (i płacąc za niego) jako przygotowana ekipa oczekuję przygotowania. Od organizacji jest sztab innych ludzi, którzy się tego podjęli.
Stwierdzenie Szkoda że najbardziej marudzą zawsze ci którzy dla tego zlotu nie zrobili nic... brzmi trochę populistycznie.
phm. Łukasz Kordyzon HR

Przewodniczący KSW przy 8 KSDHiZ im. Zawiszy Czarnego "Czarny Szczep"
Członek ZKK Hufca Kielce Południe

LukaszCK
Starszy użytkownik
Posty: 281
Rejestracja: 29 gru 2006, 10:57
Lokalizacja: 8 KDH-y "Czarna Ósemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: LukaszCK » 25 sie 2010, 18:54

sikor pisze:[...]Wszystkie wady należy wyłapać bo człowiek powinien się uczyć. I wykazywanie niedoróbek zlotu nie jest żadnym marudzeniem. To pierwszy krok do tego by następna impreza była lepsza. Oczywiście do tego potrzebna będzie głęboka analiza jednak na to chyba nie mamy co liczyć. [...]
Dokładnie tak. Choć myślałem że to po tym "nieudanym" zlocie w Kielcach zostaną wyciągnięte wnioski i że Kraków będzie lepszy. Niestety w opinii wielu osób "nieudany" zlot w Kielcach był udany w porównaniu z tym krakowskim.
sikor pisze:Jak dla mnie to dwoma największymi porażkami zlotu była marna praca oboźnych oraz nade wszystko rozgardiasz programowy. Programu nikt nie ogarniał. Coś gdzieś się działo, coś było napisane na tablicach ogłoszeń, gdzieś coś było ogłaszane.... Rany Julek... Przy tak dużej imprezie nie ma innej możliwości zarządzania programem niż złapanie tego w ręku przez zespół programowy i wydanie konkretnego rozkładu zajęć. To naprawde jest proste. Oczywiście prostym to będzie gdy człowiek zarządzający programem będzie potrafił delegować uprawnienia i obowiązki.
gdyby jeszcze było to ogłaszane z jakimś wyprzedzeniem, żeby była szansa przeczytać, wrócić zebrać ludzi i wyjść :) tablic ogłoszeń było tyle że sam ich nie ogarniam :):):)
o programie i zajęciach napisałem wyżej :)
sikor pisze:Kolejną porażką zlotu to praca HSP[...]
dość często ścigali mnie o identyfikator i nie przyjmowali tłumaczenia że jeszcze nie dostałem.
Szkoda też że chcieli mi cofnąć dzieciaka z bramy technicznej na bramę główną bo zgubił identyfikator na zajęciach, a na nowy trzeba było czekać. Dopiero interwencja druhny na quadzie rozwiązała problem.
Choć i tak dla chłopaków i dziewczyn robota łatwa i przyjemna nie była. To wziąść pod uwagę trzeba.
sikor pisze:Ciekawy również jestem innych kwiatków. Np. ile promil we krwi miał zlotowy rekordzista, czy też jaką najwyższą funkcje pełnił naprany zlotowicz i za ilu ludzi odpowiadał będąc w stanie wskazującym na...

Niestety zabawa zabawą a konkretne fakty czy obowiązki to równie ważna rzecz.
uroki Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa :)
Ostatnio zmieniony 25 sie 2010, 18:55 przez LukaszCK, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Łukasz Kordyzon HR

Przewodniczący KSW przy 8 KSDHiZ im. Zawiszy Czarnego "Czarny Szczep"
Członek ZKK Hufca Kielce Południe

gradia
Użytkownik
Posty: 78
Rejestracja: 17 maja 2005, 13:15
Lokalizacja: 29 GDH Trampy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: gradia » 25 sie 2010, 19:00

To może i ja dorzucę swoje trzy grosze.
Powiem szczerze, że jak ktoś lubi narzekać to oczywiście znajdzie po temu liczne przykłady. Zgadzam się, były różne wpadki. Braki informacji, problemy logistyczne czy też programowe, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi i każdy starał się "ogarnąć" swoją część za którą był odpowiedzialny- jednym wychodziło lepiej innym gorzej ale takie jest życie i musimy to przyjąć do wiadomości, że nie wszystko jest idealne.
Zajęcia "wypadały"- zgadza się, ale w zamian za nie były inne, nowe, często równie ciekawe i można na nie było wejść bez problemów, wystarczyło spytać czy prowadzący może przyjąć jeszcze jeden zastęp, często nie było żadnych problemów albo też dopisać się w recepcji na zajęcie, których wcześniej nie było w systemie. Można było trzeba tylko chcieć!!! Moje harcerki były bardzo zadowolone z zajęć programowych na które trafiłyśmy, mówiąc szczerze często z przypadku byłyśmy na rewelacyjnych zajęciach. A z drugiej strony Kraków jest miastem w którym nie sposób się nudzić - wszystko zależało od zastępowego.
Jedno czego żałuję to tego, że jako gniazdo (W-M) dopiero ostatniego wieczoru zaczęliśmy się wspólnie bawić i integrować - moja propozycja - zacznijmy od tego następny zlot :)

PS Łukaszu - składający się NS mi humoru nie polepszył, bo byłam w jego wnętrzu więc punkt widzenia zależy od punktu obserwacji
Ostatnio zmieniony 25 sie 2010, 19:04 przez gradia, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd. Milena "Milka" Rejmus

...Bo harcerskie życie jest piękne...

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 sie 2010, 19:16

Mileno... Oczywiście że można się było świetnie bawić. Wystarczyło mieć zaradnego zastępowego... Tylko czy tak to powinno wyglądać ? Na tej samej zasadzie można zrobić świetny obóz survivalowy zbierając kasę za niego a następnie wywożąc dzieciaki do lasu nie zapewniając im nic. No przecie to będzie survival. Sobie muszą zdobyć schronienie, jedzenie i całą resztę... Kasa będzie pełna a dzieciaki będą miały przygode jak sie patrzy, tylko czy aby na pewno ?
Czy może jednak zlot należało tak przygotować by program był sterowany i przewidywalny. Jakby ktoś zapomniał to jesteśmy organizacja wychowawczą a nie spędzania wolnego czasu. A więc chodzi nam nie tylko o fun.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

gradia
Użytkownik
Posty: 78
Rejestracja: 17 maja 2005, 13:15
Lokalizacja: 29 GDH Trampy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: gradia » 25 sie 2010, 19:27

Święta racja nie tylko Fun - najważniejsze są DZIECIAKI bo to co robimy ma być robione z myślą o nich
pwd. Milena "Milka" Rejmus

...Bo harcerskie życie jest piękne...

agulka04
Starszy użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: 14 wrz 2009, 09:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: agulka04 » 25 sie 2010, 19:46

gradia pisze:Zajęcia "wypadały"- zgadza się, ale w zamian za nie były inne, nowe, często równie ciekawe i można na nie było wejść bez problemów, wystarczyło spytać czy prowadzący może przyjąć jeszcze jeden zastęp, często nie było żadnych problemów albo też dopisać się w recepcji na zajęcie, których wcześniej nie było w systemie.
Raz zapisałam na bramie zastęp na zajęcia - jak na nie przyszliśmy okazało się, że są typowo dla wędrownikow i prowadząca nawet jakby chciała to harcerzy nie przyjmie (była to gra związana z wiedzą).

Innym razem przejechaliśmy pół Krakowa na zajęcia, które odwołano a nikt nie poinformował o tym naszego gniazda.

Poszliśmy na zajęcia, których nie było w tym miejscu, które było podane. Dowiedzenie się gdzie są i dotarcie tam - ponad pół godziny.

W sobotę poszliśmy na Kopiec Kościuszki- na miejscu okazało się, że w tym dniu dla harcerzy wstęp był płatny.

W muzeum Galicji nic nie wiedzieli o tym, że harcerze mają zniżkę (ale na szczęście nas mogliśmy je zwiedzić).

Nie zawsze chciec to móc...
----------------------------------------------------------------------------------------

Moi harcerze się nie nudzili, dużo zobaczyli ale na zajęciach zorganizowanych "przez Zlot" byli tylko 3 razy. Na szczęście na naszym gniezdzie zawsze coś ciekawego się działo, zrobiłam im grę, "ciągałam" po różnych ciekawych miejscach... .

Bilans Zlotu - dzieciaki zadowolone, zastępowi niestety mniej.


A najfajniejsze było typowe harcerskie danie - schab z ananasem ;)
hm. Jolanta Wysocka
drużynowa - 100 GZ "Leśne zwierzęta"
Szef HZKK
Hufiec Ziemi Tarnogórskiej

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”