Czy ZHP upada?

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
ODPOWIEDZ
Malinek
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: 23 kwie 2009, 20:28
Lokalizacja: z-ca Komendanta Hufca
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Malinek » 10 cze 2009, 19:12

Wiecie ja jestem z małego hufca, gdzie dawna komenda rozwaliła wszystko i wprowadziła w takie długi, że do dziś odczówamy tego skutki, gdzie do dziś mamy wiele problemów. Co najgorsze, że to właśnie zrobili starzy instruktorowie, harcmistrzowie i podharcmistrzowie. Najlepsze jest w tym , że jak ustępowali miejsca to powiedzieli, że ja wam młodym nie będę pomagać bo zniszczycie to co ja zbudowałam ;/ czyli(długi na 40tys zł, odebrano nam śiwtna i dużą komendę hufca - dom harcerza, zła opinia w mieście i okolicy itd., zaniedbanie prawdziwych i wspaniałych instruktorów, nie szkolenie młodocianej kadry itd.) szlak mnie trafia przez tych wybitnych instruktorów, teraz my młodzi mając wiele braków i wiele pracy działamy i odbudujemy to co oni zniszczyli. Jednak poiwiem wam coś co jest wielką prawdą, potrzebujemy jednak pomocy starych instruktorów, ale nie tych co zniszczyli to wszystko, tylko tych co niosą ze sobą miłość do harcerstwa. Jednak oni są tak zrażeni, że cięzko ich namówić do pracy.
Faktycznie powinni dać młodej siły do pracy w ZHP-ie.

A znam reecepture, powinniśmy być bardziej medjalni
pwd. Adrian Michał Maciej Malinek Azor Bogdan Hawranek Łazorko HO
Opiekun i były drużynowy 39DH "Malinki" im. św. Floriana w Górowie iławeckim,
z-ca Komendanta Hufca Bartoszyce,
Członek KSW.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 cze 2009, 10:03

Piotrze, proste odpowiedzi najczęściej nie są prawdziwe. Jeśli ktoś boi się tego, że jego opinia zostanie skrytykowana i dlatego nie wypowiada się publicznie, to znaczy, że ktoś inny nie uodpornił go na krytykę jego poglądów, że utożsamia swoje przekonania ze swoją osobą, że wytknięcie błędu traktuje jak zakwestionowanie jego inteligencji (a przecież to nie ma nic do rzeczy, najmędrsi się mylili). Jest to skutek postawy m.in. nauczycieli w szkole, którzy napisanie 2+2=5 kwitują epitetami. Jest to także skutek postawy sporej części młodej niedoświadczonej kadry, która brak autorytetu wspiera werbalnym, a często realnym flekowaniem oponentów.

Dlatego trzeba w środowiskach uczyć dyskusji. Szczególnie wędrowników. Dyskutować. Uczyć dystansu do siebie choćby w formie gry "w pociski" jak u mnie. Każdy wędrownik u mnie w drużynie może mi przygadać o ile nie jedzie po rodzinie. Tylko musi się liczyć z tym, że ja odpowiem. Efekt? Chłopaki i dziewczyny uczą się dystansu do siebie, śmiania się z siebie samych, patrzenia na rzeczywistość z przymrużeniem oka. Jednocześnie widzą, że żart, a nawet krytyka nie poniża, że godność i mądrość nie polega na nieomylności.

Bo co proponujesz w zamian? Zestaw monologów zamiast dyskusji? Dyskusja z samej definicji polega na przedstawianiu swoich stanowisk, popieraniu ich argumentami i podważaniu argumentów partnera. To nie jest zestaw monologów, w których każdy ma rację. Jeśli każdy ma rację, to nie ma jej nikt.

Młodzi muszą się nauczyć - tak, w naszych drużynach - że nie ma obowiązku być mądrym, że każdy ma prawo zrobić, czy powiedzieć głupotę, że najlepszym zdarzają się błędy. I tu masz rację, początek należy zrobić wśród instruktorów, którzy muszą nauczyć się takiego trudnego zwrotu: przepraszam, nie miałem racji, pomyliłem się. I tu masz rację, że wielu takie słowa z trudem przechodzą przez gardło. Niektórzy tak lubią uchodzić za nieomylnych, że zapytani wprost o coś, co rzekomo znają najlepiej, często nie raczą udzielić odpowiedzi. Inni za pytanie z zakresu ich obowiązków odpowiadają w sposób godny ekonoma mówiącego do chłopów pańszczyźnianych.

To są patologie. Ale wbrew temu, co - jak zrozumiałem - napisałeś wyżej, nie jest nikomu uwłaczające merytoryczne wykazanie mu błędu, czy też skorygowanie nieprecyzyjnie wyrażonej myśli. To są normalne elementy dyskusji obowiązujące w naszej kulturze od antyku.

P.S.
Nadal uważam, że piszemy tu o banałach, co niczego w istocie nie wnosi.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 cze 2009, 10:09

Malinek pisze:Wiecie ja jestem z małego hufca, gdzie dawna komenda rozwaliła wszystko i wprowadziła w takie długi, że do dziś odczówamy tego skutki, gdzie do dziś mamy wiele problemów. Co najgorsze, że to właśnie zrobili starzy instruktorowie, harcmistrzowie i podharcmistrzowie. Najlepsze jest w tym , że jak ustępowali miejsca to powiedzieli, że ja wam młodym nie będę pomagać bo zniszczycie to co ja zbudowałam ;/ czyli(długi na 40tys zł, odebrano nam śiwtna i dużą komendę hufca - dom harcerza, zła opinia w mieście i okolicy itd., zaniedbanie prawdziwych i wspaniałych instruktorów, nie szkolenie młodocianej kadry itd.) szlak mnie trafia przez tych wybitnych instruktorów, teraz my młodzi mając wiele braków i wiele pracy działamy i odbudujemy to co oni zniszczyli. Jednak poiwiem wam coś co jest wielką prawdą, potrzebujemy jednak pomocy starych instruktorów, ale nie tych co zniszczyli to wszystko, tylko tych co niosą ze sobą miłość do harcerstwa. Jednak oni są tak zrażeni, że cięzko ich namówić do pracy.
Faktycznie powinni dać młodej siły do pracy w ZHP-ie.
Do tej pory masz rację.
Malinek pisze:A znam reecepture, powinniśmy być bardziej medialni
To znaczy? Co rozumiesz pod pojęciem medialności?

Malinek, na to, co opisałeś jest jedna metoda: republikanizm. Nie mylić z bożkiem demokracji. Jeśli ci zapatrzeni w siebie emeryci będą podlegali stałej, corocznej weryfikacji przez równych sobie młodych instruktorów-szefów p.j.o. (czyli ludzi niezależnych od nich), jeśli będą wiedzieli, że na ręce patrzą im nie krewni i znajomi królika, tylko ci, którzy w każdej chwili mogą ich zastąpić, to zmienią postawy. Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Malinek
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: 23 kwie 2009, 20:28
Lokalizacja: z-ca Komendanta Hufca
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Malinek » 11 cze 2009, 10:35

Mądrze Maćku napisałeś i zgadzam się z Tobą w 100%

A jeśli chodzi o medialność. Wydaje mi się, że powinniśmy o nas mówić wszędzie, chodzi mi tu o prasę, choćby lokalną, telewizję, radio. Powinniśmy o nas pisać i mówić wszędzie gdzie się tylko da, bo jeżeli się mówi to się nie zapomina. Popatrzmy na gwiazdy o nich jak się mówi to są na czele jednak gdy przestaje się o nich mówić, zanikają. Pokażmy, że istniejemy w naszych miastach, wioskach itp. Pokażmy im, że harcerstwo dalej istnieje:)
pwd. Adrian Michał Maciej Malinek Azor Bogdan Hawranek Łazorko HO
Opiekun i były drużynowy 39DH "Malinki" im. św. Floriana w Górowie iławeckim,
z-ca Komendanta Hufca Bartoszyce,
Członek KSW.

Wieża
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 29 maja 2009, 16:41
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Wieża » 11 cze 2009, 10:51

Maćku, zgoda, święta prawda, nic dodać nic ująć, ale wciąż możemy mówić o działaniach w drużynach o sukcesach na podwórku, w wąskiej społeczności. Ja zapewne, podobnie jak Ty chciałbym, aby procesy koniecznych zmian przebiegały szybko i sprawnie. To jest jedyna droga do uratowania sztucznie utrzymywanej organizacji. Mówię tu jako wnikliwy obserwator. Moja droga z harcerstwem z przyczyn "niedopasowania" skończyła się dawno temu z własnej inicjatywy. Pomimo tego, z racji poważnych rodzinnych tradycji harcerskich związanych z powstawaniem w wolnej Polsce pierwszych drużyn i wierze w skuteczność kształtowania młodych ludzi przez DOBRY system, jestem, obserwuję i piszę. Mam świadomość krzywdy jaką popełniają często młodym ludziom nieprzystosowane zasady i kierujący się nimi nieedukacyjni funkcyjni. Wiara w słuszność ich działania rujnuje często bezpowrotnie wizję harcerstwa. Jestem za gruntowną reformą, chociaż wiem, że wówczas zaczynalibyście od zera. Mentalność, przyzwyczajenia, zasiedzenia to jest ściana. Przepraszam za składnie, ale sens myśli chyba oddałem.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 cze 2009, 11:17

Malinek pisze:Mądrze Maćku napisałeś i zgadzam się z Tobą w 100%

A jeśli chodzi o medialność. Wydaje mi się, że powinniśmy o nas mówić wszędzie, chodzi mi tu o prasę, choćby lokalną, telewizję, radio. Powinniśmy o nas pisać i mówić wszędzie gdzie się tylko da, bo jeżeli się mówi to się nie zapomina. Popatrzmy na gwiazdy o nich jak się mówi to są na czele jednak gdy przestaje się o nich mówić, zanikają. Pokażmy, że istniejemy w naszych miastach, wioskach itp. Pokażmy im, że harcerstwo dalej istnieje:)
No rozumiem. Rzecz w tym, że harcerstwo w swej właściwej formie jest w prymitywnym rozumieniu tego słowa (a takie obowiązuje w Polsce) mało medialne. W USA jest mnóstwo filmów, w których pojawia się skauting jako metoda na życie. Że wspomnę "Pacyfikatora" z Wimem Dieselem, czy nieśmiertelny "Zastęp z Beverly Hills". Tymczasem ostatni film o skautingu nakręcony w Polsce, to "Czarne Stopy", które w stosunku do oryginału są - mówiąc delikatnie - spartaczone.

Pracując w mediach wiele razy usiłowałem zrobić coś o harcerstwie. Najczęściej zbywano to stwierdzeniem: a kogo to interesuje? Harcerstwo jest interesujące tylko wtedy, gdy można je zohydzić i wyśmiać, pokazać, ze drużynowy to pedofil, a komendant hufca, czy chorągwi to złodziej. Podobnie jak o patriotyzmie i tradycji narodowej, czy wierze pisze się i mówi tylko w kontekście negatywnym (patrz: artykuł w GazWyb po wyborach, gdzie modernizację przeciwstawiono tradycji narodowo-katolickiej -> stąd mój wpis o autostradach zamiast modlitwy).
Nie chodzi przy tym o to, żeby nie nagłaśniać patologii, ale o to, że media w Polsce interesuje tylko patologia. Czy widziałeś artykuł o HSRze? A pokaż mi poza PCK i OSP drugą organizację społeczną, która jest partnerem służb publicznych w zapewnianiu bezpieczeństwa uczestnikom imprez masowych. HSP zabezpieczało RedBullXFighters na Stadionie X-lecia w zeszłym roku. Czy choć na jednym zdjęciu z tej imprezy się znaleźliśmy? Nie. Tymczasem w poważnych mediach typu Time, czy prawdziwy Newsweek (a nie jego polska podróba) takie zdjęcie by się pojawiło.

Nie jest to więc sprawa zależna do końca od nas. To nie my decydujemy, kto kiedy i jak o nas pisze. I nawet najlepszy zespół d.s. promocji tego nie zmieni. ¬ródło jest bowiem na szczytach redakcji.
Dokładnie to samo dotyczy wielu innych dziedzin, jak choćby Straży Granicznej, która jest kopalnią pozytywnych tematów. Wydaję pismo SG, to wiem, jaką musimy robić selekcję materiałów, bo z miesiąca na miesiąc mamy więcej ciekawych spraw, o których warto pisać. Tymczasem większość dziennikarzy wiodących mediów (np. wspomnianej GazWyb) nie odróżnia funkcjonariusza SG od celnika, a SG od wojska. I dotyczy to służby publicznej, której umocowanie można sprawdzić w odpowiednich przepisach. Więc harcerstwo będzie na gorszej pozycji.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 cze 2009, 11:55

Wieża pisze:Maćku, zgoda, święta prawda, nic dodać nic ująć, ale wciąż możemy mówić o działaniach w drużynach o sukcesach na podwórku, w wąskiej społeczności. Ja zapewne, podobnie jak Ty chciałbym, aby procesy koniecznych zmian przebiegały szybko i sprawnie. To jest jedyna droga do uratowania sztucznie utrzymywanej organizacji. Mówię tu jako wnikliwy obserwator. Moja droga z harcerstwem z przyczyn "niedopasowania" skończyła się dawno temu z własnej inicjatywy. Pomimo tego, z racji poważnych rodzinnych tradycji harcerskich związanych z powstawaniem w wolnej Polsce pierwszych drużyn i wierze w skuteczność kształtowania młodych ludzi przez DOBRY system, jestem, obserwuję i piszę. Mam świadomość krzywdy jaką popełniają często młodym ludziom nieprzystosowane zasady i kierujący się nimi nieedukacyjni funkcyjni. Wiara w słuszność ich działania rujnuje często bezpowrotnie wizję harcerstwa. Jestem za gruntowną reformą, chociaż wiem, że wówczas zaczynalibyście od zera. Mentalność, przyzwyczajenia, zasiedzenia to jest ściana. Przepraszam za składnie, ale sens myśli chyba oddałem.
Myślę, że wystarczy wrócić do korzeni, co nie oznacza dosłownego odtwarzania przeszłości. A może inaczej. Tak, oznacza sięgnięcie dosłowne do przeszłości, ale na poziomie sensu i treści, a niekoniecznie formy. Mundur harcerski 100 prawie lat temu był obyczajową rewolucją, bo oznaczał chodzenie w samej koszuli, czego nie praktykowano. Samą koszulę bez marynarki noszono (i to od młodych lat) tylko do pracy i sportu. Więc mundur sygnalizował, że skauci pracują i grają. To był ubiór do harców, a nie do wyglądania ładnie, ani nie opakowanie towaru. Więc wróćmy do wizji munduru jako ubioru dla harcerza na każdą okazję, a nie jako czegoś, co tylko ładnie wygląda na zdjęciu, ale już do podchodów się nie nadaje.
To taki przykład jeden z wielu, gdzie nie trzeba zaczynać od zera. Wystarczy wrócić do TEGO myślenia. Myślenia, a nie konkretnych form. Nie przekreślałbym alfabetu Morse'a, bo jak napisałem - wiem to po sobie - pomaga on opanować alfabety inne od łacińskiego. Zresztą jak każdy szyfr uczy oderwać się od schematu przypisywania dźwięku do znaku. Jeśli umiesz płynnie, bez klucza czytać tekst zaszyfrowany, to potrafisz w umyśle przypisać dowolny dźwięk do dowolnego znaku. Nie jesteś skrępowany schematem, sztampą, zaczynasz dostrzegać inne opcje.

Wszystko, co robimy ma służyć kształtowaniu nie jakiegoś tam ogólnikowego człowieka, tylko obywatela. Obywatela swojej miejscowości, swojego kraju, swojego kontynentu, swojego globu wreszcie. Obywatela, czyli człowieka aktywnego i krytycznego. Człowieka, któremu zależy (jedno z niewielu dobrych określeń GazWyb). Człowieka osadzonego w tożsamości, ale otwartego na innych. Umiejącego być Polakiem w Europie, Polakiem Europejczykiem, a nie tworzącego sztuczne dychotomie. To jest cel. Jeśli będziemy znali cel, znajdziemy metody. Jeśli będziemy wiedzieli po co, znajdziemy sposób. Jeśli będziemy wiedzieli dokąd idziemy, znajdziemy dobrych przewodników.

Wędrowiec znający cel podróży nie potrzebuje mapy.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Wieża
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 29 maja 2009, 16:41
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Wieża » 11 cze 2009, 12:13

Stan rzeczy Maćku opisałeś. W wielu dziedzinach jest podobnie. Mamy na to złość. Propaganda jest jakimś sposobem, ale te pozytywne działania małych grup to kropla czystej wody w zatrutej studni, która masowo ekscytuje tylko wtedy gdy zatruje kogoś. Ludzie szukają tragedii lub komedii. I znowu, przecież wszyscy to wiemy.
Cieszę się, że Twoja postawa i poszukiwanie rozwiązań to nie bunt młodzieńca, ale już ukształtowanego człowieka przez doświadczenia życiowe. Rozmawiajmy i oczekujmy rad. Nie odrzucajmy i nie krytykujmy chcących mówić młodych ludzi. Dzisiaj, jak nigdy dotąd, jest tyle możliwości swobodnej wymiany myśli. Dajmy sobie szansę wyrażania poglądów. Wtedy zacznie się dziać.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 cze 2009, 19:12

Piotrze, ja na pewno nie odrzucam. Natomiast powiedz, ile razy można czytać dokładnie to samo, czyli opis tego, co jest źle. Jak już kilka razy napisałem: my to wiemy. Więc jeśli ktoś nie będący młodzieńcem zaczyna temat, to ja oczekuję propozycji rozwiązań, a nie kolejnych utyskiwań, które naprawdę niczego nie zmienią.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Janek
Nowicjusz
Posty: 17
Rejestracja: 13 paź 2008, 09:58
Lokalizacja: 295 WDH "Płomień"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Janek » 11 cze 2009, 21:14

No to zastanówmy się jak zrobić, żeby było lepiej.
To nie jest łatwe bo trzeba:
a) Znaleźć rzeczywiste źródło problemu
b) wymyślić drogę zmian
c) wprowadzić zmiany

Tak na prawdę możemy mówić o problemach w drużynach, hufcach i chorągwiach, ale opieramy się zazwyczaj na własnych doświadczeniach - większych lub mniejszych, ale przede wszystkim na tym co sami widzieliśmy. Wiemy, że kadra jest często kiepska, czasem beznadziejna. Wiemy, że program i jego wykonanie jest "trochę" nie na czasie. Widzimy przepaść między starą "górą" i realną "doliną". Zarys problemu widzimy. I efekty też.
Problemy te mają jednak różne natężenie w zależności od środowiska w szerszym i węższym rozumieniu. Trzeba więc zacząć od planowego rozpoznawania źródła kłopotów. Trzeba pochodzić w różnych miejscach na zbiórki, popatrzeć jak to wygląda, porozmawiać z ludźmi i z wizytującymi instruktorami, którzy też przecież wiele dostrzegają. Generalnie dużo roboty. I sporo ludzi do tego potrzeba, ale uważam, że możliwie najbardziej precyzyjne rozpoznanie problemu jest kluczem do jego rozwiązania.

Jak już będziemy wiedzieć konkretnie, co jest nie tak - myślimy. I wymyślamy.

A jak już będziemy mieli rozwiązania to zacznie się prawdziwe wyzwanie. Uświadamianie ludzi, spotkania, artykuły w pismach - wszystko co potrzeba, by możliwie wszyscy zrozumieli, że potrzeba zmian. Do tego jeszcze pewnie trzeba się będzie pofatygować do tej "góry" i tam zrobić porządek.

Jak dla mnie to trzeba się spotkać. Każdy może jakoś zebrać w swojej okolicy takie pospolite ruszenie i razem wybrać jakąś drogę. Komunikować się można i zbierać doświadczenia łatwo: jest to forum, można zrobić nowe. Teraz nie ma z tym problemu.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 12 cze 2009, 08:51

Przede wszystkim trzeba zmienić koncepcję czym jest związek. Centralistyczną strukturą pionową, gdzie doły są podporządkowane górze, która wie lepiej, czy góra jest służebna wobec dołów, a związek stanowi w istocie federację drużyn opartą na wspólnej zgodzie co do celów, kierunków i metod wychowania. Innymi słowy, czy w wymiarze organizacyjnym nada jesteśmy socjalistycznym związkiem młodzieży realizującym z góry narzucone cele, w którym obowiązuje system nakazowo-rozdzielczy i sprawozdawczość jest ważniejsza od realnej działalności, czy też jesteśmy strukturą republikańską opartą na zasadzie równości i wolności oraz funkcjonującą według zasady konsensu (a nie konsensusu), czyli wspólnej zgody, gdzie nie ma rządzących i opozycji, jest za to współpraca.

I przykład: niektórym marzy się wspólny, jednolity program dla całego Związku, bo tak robią w innych skautingach i zdaje to egzamin. Tak. Tylko, że właśnie w tamtych skautingach drużynowi wspólnie zgadzają się, że będą wspólnie coś realizować. Drużynowi, a nie komendanci średniego szczebla i urzędnicy gieki, z których większość nawet nie zbliży się do realizacji bezpośredniej tego, co będzie usiłował narzucać innym. Dlatego tam takie wspólne ustalenie owocuje wspólną zabawą i wspólnym wychowaniem, a u nas jakiekolwiek próby realizacji centralnego programu skutkują ruchami pozorowanymi lub otwartym bojkotem. Bo u nas są one postrzegane jako próby narzucania kierunku i metod działań, a tam są skutkiem wspólnej umowy.
I to nie jest kwestia jakichś szczególnych cech Polaków, bo większość skautów w innych krajach podejrzewam, że na próbę narzucenia im programu przez ludzi nie zajmujących się na codzień pracą wychowawczą przyjęłaby z takimi samymi oporami, a z kolei, żeby zobaczyć, że u nas to, co jest wynikiem wspólnej umowy działa dobrze, wystarczy zerknąć na tym forum na zakładkę "Wspólnota Drużyn Grunwaldzkich". Przyznam, że to co robią, nie jest w moim nurcie harcerstwa, ale robią to znakomicie, angażując całe środowiska do wspólnej zabawy. I jakoś tam to działa. Czemu? Bo jest nastawione na drużyny, oparte na wspólnocie i współpracy, a nie jest zbiorem pomysłów zza biurka.

Uwaga: żeby nie było, nie odnoszę tego do konkretnych osób, piszę o całości organizacji.

W tej chwili mamy swoistą schizofrenię. Z jednej strony podwójna osobowość prawna sfederalizowała Związek w skali kraju, a z drugiej np. centralizacja rozliczeń finansowych w chorągwiach i pozbawienie drużyn samodzielności w tym zakresie jest działaniem w dokładnie przeciwnym kierunku. Dodam, że działaniem szkodliwym z punktu widzenia pragmatyki wychowawczej, bo w efekcie pozbawiamy harcerzy możliwości nauki odpowiedzialnego gospodarowania mieniem wspólnym.

Więc tu jest początek: postawienie konia (drużyn) przed wozem (organizacją). To drużyny i drużynowi dają napęd Związkowi, a nie odwrotnie. To drużyny tworzą program Związku, ale nie tak, że "róbta, co chceta", a tak, że dobre pomyły pochodzące z drużyn są propagowane w hufcach, chorągwiach, ZHP wreszcie. Propozycja sprawności, czy odznaki specjalnościowa nie może czekać dwa lata na jakąkolwiek odpowiedź. Musi być w krótkim czasie skomentowana: tak-nie-popraw. Drużynowi widząc, że są traktowani poważnie sami zaczną się aktywizować.
Ale to oznacza uproszczenie procedur, spłaszczenie organizacji, włączenie w większym stopniu supportu do życia harcerskiego (w jakiejkolwiek formie), a przede wszystkim oddanie Związku drużynowym.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 12 cze 2009, 08:59

P.S.

Po prostu musimy w ZHP zrealizować program "Dom nie do poznania".
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Wieża
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 29 maja 2009, 16:41
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Wieża » 12 cze 2009, 13:35

O, widzisz Maćku, juz wspólne odniesienie. Zamiast poróżniać, należy spajać. Bez względu na inicjatywę i sposób organizowania, można zjednoczyć drużyny we wspólnym dziele.
Założenia "Niepokornych", że pozwolę sobie tak tak nazwać, są słuszne, ale nie na fali rewolucyjnych przemian, bo takowe mogą, moim zdaniem, tylko doprowadzić do sytuacji gdzie; całkiem serio stwierdzam; trzeba będzie zaczynać od zera (zrozum mnie dobrze). WDG i inicjatywy przez nią podejmowane to droga do pozytywnych przemian przez kształtowanie myśli. Parafraza w tej sytuacji może być bardzo skutecznym narzędziem do osiągnięcia wspólnych celów. Więcej inicjatyw twórczych da efekty znacznie szybciej niż projekty czekające na wdrożenia i stawanie okoniem w stosunku do ludzi, w myśl zasady "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe".

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 12 cze 2009, 14:08

Cieszę się, że się zgadzamy. Tylko ja to napisałem na tym forum już po raz n-ty. :) Podobnie, choć w bardziej radykalnej formie pisał nieraz Sikor. Jego hasło "zlikwidujmy chorągwie" oznacza właśnie spłaszczenie struktury i uproszczenie procedur. Więc znów nic nowego.

My dokładnie wiemy, czego nie chcemy. Wiemy, czego chcemy. Nikt nie ma pomysłu jak to zrealizować z prostej przyczyny: przy obecnym systemie podejmowania decyzji strategicznych w Związku jakiekolwiek próby zmian zawsze zostaną storpedowane na poziomie Zjazdu.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 cze 2009, 15:01

dokładnie tak.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”