"Władza...[...]"

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 24 gru 2007, 23:07

" Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie"



Zaczęłam od cytatu, bo stanowi on oś dalszych moich słów. Po zjazdach hufców coraz częściej słyszę o tym, że " sznurki komuś poprzewracały w głowie". No cóż.. chyba jestem zgorzkniałą osobą, bo mnie to nie dziwi, że niektórzy raptem zmieniają się tylko dlatego, że dostali awans. W zależności od okoliczności czasem przecież trzeba zmienić sposób i rodzaj współpracy z innymi... trudno przecież wymagać od kogoś, że skoro jest przełożonym odpowiedzialnym za jakiś dział, żeby nie wymagał opierając się na relacjach podwładny- przełożony.

Z drugiej strony słyszę o tym, że Szacunek< pisany i mówiony z Wielkiej litery> należy się komuś tylko dlatego, że raptem wspiął się na szczebelek w drabinie struktur, który pozwala mu zerkać na innych z góry.


Czym jest władza w ZHP? W jaki sposób i na co uczulać harcerza, który ma zostać zastępowym, przybocznym, drużynowym...itd. W jaki sposób sobie radzić z despotycznymi zapędami?
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 25 gru 2007, 00:20

To niestety jest naturalne, że jak się ma władzę, to się chce ja utrzymać. Ale myślę, że możemy coś zmienić w ZHP, aby władza nie uderzała do głowy.

1. Drabina i szczeble...

Jak słusznie zauważyłaś, niektórzy zaraz po awansie zaczynają się zachowywać inaczej i wymagać "Szacunku". Przez "Szacunek" rozumieją bezzwłoczne wypełnianie każdego polecenia i to bez zadawania zbędnych pytań. Władca jest od myślenia, poddany od roboty. Co można z tym zrobić?

Hm... najlepiej przepiłować tak wiele szczebli w drabinie jak się da.

Jeśli nie będziemy mieli tak skomplikowanej i rozbudowanej niepotrzebnie struktury, stworzonej właśnie tylko po to, aby jak najwięcej osób miało swój własny szczebelek, nie będziemy mieli tylu problemów z "władcami".

Zmieńmy naszą strukturę na coś prostszego. Opiszmy dokładnie kto za co odpowiada i wymagajmy tego my wszyscy od naszych władz.

2. Zjazdy i przekręty

Wszyscy znamy sposoby na zrobienie przekrętu, więc czemu tak się dalej dzieje, że te przekręty są powszechne? Czemu się nie postawimy? Czemu nie bronimy otwarcie naszych wartości? Co mamy do stracenia?

Obecnie mamy tryb wyboru - "układ bierze wszystko". Bo jeśli w hufcu trafi się "układ", to bierze komendanta. Komendant proponuje komendę, która przechodzi w całości dlatego, że głosuje na nią ta sama większość, która wybrała komendanta. To się robi niebezpieczne. Przydałaby się komisja rewizyjna, która będzie dobrze kontrolować i będzie stanowić czasem jakąś równowagę. Ale co się okazuje? Komisja rewizyjna wchodzi z wyboru tej samej większości. Jeśli hufiec zdecyduje się wybrać sąd, to również jest on z "układu". Z delegatami jest podobnie. Nie reprezentują wtedy poglądów danego środowiska, a poglądy "układu". Delegaci na zjeździe chorągwi starają się dostać do komisji rewizyjnej i do sądu harcerskiego po to, aby w razie czego bronić hufcowego układu na wyższym szczeblu. Pachnie teorią spiskową? Pewnie. Ale kto nie zna takiego przypadku i kto będzie się upierał, że to przypadek jednostkowy?

Najłatwiej byłoby zmienić sposób wybierania władz na szczeblu lokalnym i zmienić sposób wyłaniania delegatów na zjazdy na wyższych szczeblach. Myślę, że w obecnych czasach nie potrzebujemy tak wielu delegatów na wyższe szczeble. Przede wszystkim trzon wyborców powinni stanowić drużynowi i instruktorzy pracujący bezpośrednio z harcerzami, a nie ci w zespołach hufca. Nie może być tak, że "układ" ma 4 lata na powołanie swoich na odpowiednio dużą liczbę fikcyjnych funkcji tylko po to, aby zapewnić sobie większość na następnym zjeździe.

Podstawą pracy wychowawczej jest działanie bezpośrednio z dziećmi i młodzieżą. Jeśli nie prowadzisz jednostki, a chcesz wspierać inne jednostki, to działaj w zespole programowym. Ale nie oczekuj, że będziesz wybierać władze. Bo władze wybiorą ci, którym te władze są potrzebne. Ty ich wspieraj w tym, co sobie wybrali. Nie wybieraj za nich. Nie staraj się wybrać lepiej. Jeśli Cię cenią, to Ci zaproponują odpowiedzialne stanowisko we władzach. Jeśli Cię potrzebują, to powiedzą. To oni wychowują. Ty tylko wspierasz. Jeśli szanują Twoje zdanie, to dadzą Ci się wypowiedzieć na zjeździe i wezmą pod uwagę to, co powiesz. Ustępujące władze tez nie potrzebują prawa głosu. Jak są dobre, to zostaną wybrane ponownie, lub ktoś wysłucha ich propozycji co do nowych władz. Jak są kiepskie, to niech nie mącą. To osoby bezpośrednio wychowujące wiedzą jakich władz chcą.

Podobnie z delegatami. Niech to będą faktycznie osoby reprezentujące wychowawców, a nie reprezentujące "układ".

Więc ja to tak widzę...

Taki sposób wyboru wpłynie na sytuację na poziomie chorągwianym i na poziomie centralnym. Po ograniczeniu ilości delegatów oraz ograniczeniu szczebli w drabinie na każdym poziomie, będzie więcej szans, aby coś zmienić i pozwolić ruchowi żyć, a nie zamykać go w "sprawdzonych pomysłach" wiecznych władców i ich dziedziców.

3. Przykład idzie z góry.

Jeśli władze w stosunku do instruktorów zachowują się jak władcy. To instruktorzy odreagowują na harcerzach. Harcerze uczą się takich postaw i uważają je za normalne. Funkcja staje się oznaką władzy, a nie oznaką pola służby. Zaczyna się patologia.

Zmieńmy sposób wyłaniania władz, wyłońmy dobre władze w całym związku, a wtedy przykład z góry będzie pozytywny. Wtedy też będzie mniej patologii w drużynach.

4. Czas pozmieniać harcerskie nazwy i demokratyzujmy się...

Tak długo jak będziemy czytać na zbiórkach "rozkazy" drużynowego zamiast "decyzji" rady drużyny, tak długo funkcja drużynowego będzie się kojarzyć z nieomylnym i nieusuwalnym wodzem, który może kazać wszystko i któremu nikt się nie może przeciwstawić. Staje się to niebezpieczne, kiedy nieodpowiednia osoba zostanie drużynowym.

Forma "rozkazu" jest trochę archaiczna i kojarzy się z czymś, czego nie można zlekceważyć. Czymś, co jest nieodwracalne i co trzeba wykonać bez względu na własne "widzimisie".

A "decyzja" ciała kolegialnego, jakim jest rada, w dodatku pochodzącego z wyboru (bo tak ją widzę w przyszłości), to coś z czym można się nie zgodzić. Z czym można zawsze podyskutować. Ale przede wszystkim na radzie najpierw się dyskutuje (czy jest się członkiem, czy nie), a potem podejmuje wspólną decyzję satysfakcjonującą jak najwięcej osób. W dodatku pamięta się tez o tych niezadowolonych i dla nich zawsze też się coś robi. Uczmy rozmawiać i rozwiązywać problemy tam, gdzie powstają. Nie mnóżmy ich.

No to na razie tyle moich "ciekawych pomysłów" :)
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 25 gru 2007, 02:49

hm... reasumując... uważasz, że cały błąd tkwi w systemie wyborczym?

ja w pracy z młodą kadrą wciąż im powtarzam, że nowa funkcja to nowe obowiązki i odpowiedzialność... ale tak się zastanawiam, bo im dłużej widzę to, co się dzieje, tym większe mam obawy, że już na poziomie funkcji od drużynowego w górę słowo "służba" zamienia się we "władza". Spoglądam na to, co mogłam obserwować w moim środowisku. Na style rządzenia.... w sumie częściej miałam do czynienia z harctotalitaryzmem niż z typem elastycznego kierownictwa.

No i kolejne pytanie... czego możemy lub powinniśmy oczekiwać od "władzy"?
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 25 gru 2007, 09:45

Magheru pisze:" Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie"


Zaczęłam od cytatu, bo stanowi on oś dalszych moich słów. Po zjazdach hufców coraz częściej słyszę o tym, że " sznurki komuś poprzewracały w głowie". No cóż.. chyba jestem zgorzkniałą osobą, bo mnie to nie dziwi, że niektórzy raptem zmieniają się tylko dlatego, że dostali awans. W zależności od okoliczności czasem przecież trzeba zmienić sposób i rodzaj współpracy z innymi... trudno przecież wymagać od kogoś, że skoro jest przełożonym odpowiedzialnym za jakiś dział, żeby nie wymagał opierając się na relacjach podwładny- przełożony.
Mnie to dziwi, że będąc osobą poniżej wymagamy szacunku od tych co wyżej, a będąc wyżej nie staramy się nawet o to by szanować tych niżej.


Trudno nawet uświadomić takim ludziom, że przecież w Polsce patrzymy na zespół przez pryzmat jednostki i jeżeli jednostka coś robi źle to od razu cały zespół robi źle:
np. Ja jako drużynowy kłamie, to wtedy cała drużyna kłamie.



Magheru pisze:Z drugiej strony słyszę o tym, że Szacunek< pisany i mówiony z Wielkiej litery> należy się komuś tylko dlatego, że raptem wspiął się na szczebelek w drabinie struktur, który pozwala mu zerkać na innych z góry.
Naturalna kolei rzeczy: "Teraz jestem kimś ważnym, mam taki i taki sznurek i mam was gdzieś, a wy macie mnie wielbić" i niestety wymaga trochę czasu zanim się to ustabilizuje. I tu znowu: powstałe na początku uprzedzenia będą się za nami ciągnąć w nieskończoność.

Magheru pisze:Czym jest władza w ZHP? W jaki sposób i na co uczulać harcerza, który ma zostać zastępowym, przybocznym, drużynowym...itd. W jaki sposób sobie radzić z despotycznymi zapędami?
Ja swoją kadrę cały czas uczę, że Ja jestem częścią drużyny, a każda kolejna funkcja nie jest kolejnym krokiem w karierze tylko większą ilością odpowiedzialności i pracy włożonej w tworzenie całości. O dziwo najtrudniej jest to zrozumieć innym drużynowym.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 25 gru 2007, 12:38

Magheru:

Nie tylko w "systemie wyborczym". Tryb wybierania władz w ZHP ułatwia tworzenie się i utrwalanie patologii. Mamy też dużo archaizmów, które są bardziej wojskowe niż harcerskie. Mamy za mało głośnych osób, które wiedzą o co chodzi i są naszą nadzieją na pozytywne zmiany.

No i od dziecka uczymy harcerza, że nad nim jest wielka struktura, która podejmuje decyzje i on w zasadzie wiele nie ma do gadania. "Harcerz jest karny i posłuszny". Nie ma "Harcerz nie boi się wyrażać własnego zdania".

Nie ma też w praktyce tej demokracji, którą mamy zapisaną w statucie. To, że jest u Ciebie, to akurat wiele w skali związku nie zmienia.

Tak więc ziarnko do ziarnka i zbierze się patologia :)
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 25 gru 2007, 14:47

Mariusz. Zdaje się, że nie znasz odkrytego przez Webera "spiżowego prawa oligarchii". Przekonanie, że mechanizmy demokratyczne spowodują zanik zjawiska alienacji rządzących jest mitem. Obalono je naukowo na początku XX wieku.

Po drugie, w formacjach mundurowych oprócz rozkazu istnieją zarządzenia, decyzje, wytyczne. Czy coś to zmienia?

Po trzecie, sztaby są i zawsze były jednymi z najbardziej demokratycznych instytucji, gdzie decyzje podejmuje się większością głosów.

Po czwarte, w cywilnych firmach masz zarządzenia zarządów. Czy coś to zmienia?

Nie uprawiajmy demolatrii.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 25 gru 2007, 15:36

Maciek P.:

To mamy nic nie zmieniać?

Ja wolałbym próbować zmienić coś, aby ograniczyć to zjawisko. Jeszcze zabrałbym etaty tam, gdzie są niepotrzebne. Wtedy zamiast 200 władców feudalnych mielibyśmy 20...

Stanowiska w ZHP są atrakcyjne, bo są bezpieczne, bo można się wysługiwać innymi, bo wiele się na co dzień nie zmienia, bo jest z tego kasa.

Zabierzmy więc kasę, wprowadzajmy częste zmiany, niech dół kontroluje i często ocenia górę, a pozbędziemy się dużej ilości osób, które tylko wadzą i które tylko chcą władzy.

A co sądzisz o moich kilku konkretnych pomysłach razem wziętych?
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 25 gru 2007, 19:59

mariuszm pisze:Maciek P.:

To mamy nic nie zmieniać?

Ja wolałbym próbować zmienić coś, aby ograniczyć to zjawisko. Jeszcze zabrałbym etaty tam, gdzie są niepotrzebne. Wtedy zamiast 200 władców feudalnych mielibyśmy 20...

Stanowiska w ZHP są atrakcyjne, bo są bezpieczne, bo można się wysługiwać innymi, bo wiele się na co dzień nie zmienia, bo jest z tego kasa.

Zabierzmy więc kasę, wprowadzajmy częste zmiany, niech dół kontroluje i często ocenia górę, a pozbędziemy się dużej ilości osób, które tylko wadzą i które tylko chcą władzy.

A co sądzisz o moich kilku konkretnych pomysłach razem wziętych?
W tym poście masz rację.

Wylałem tylko kubeł zimnej wody odnośnie traktowania procedur demokratycznych jako panaceum na wszystkie bolączki. Pamiętaj, że Sokratesa i Jezusa skazano w demokratycznym głosowaniu. Tak samo demokratycznie wydano wyrok na Wandeę.

Istota nie w tym, że zarządzenie komendanta określonego szczebla nazywa się "rozkaz". Istota w tym, że nikt nie czuje się odpowiedzialny. Istota w etyce. A tej ostatnio jakby u nas brakuje.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 25 gru 2007, 21:07

czyżby tylko ostatnio?

wciąż wątpię w systemowe zmiany, które mają coś uzdrowić... może dlatego, że patrzę na to z punktu widzenia królika doświadczalnego reformy edukacji? Czy po to, żeby zmienić postępowanie ludzi trzeba zmieniać zasady gry? Czy to jest jedyny sposób? Czy owa etyczność jest determinowana przez jakieś tam przepisy? Czy uważasz Mariuszu, że zmiana nazwy coś zmienia?
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 25 gru 2007, 21:19

To jest jeden z pomysłów. Patrz na te pomysły w sumie i spróbuj jeszcze coś dodać, a nie rozbieraj na czynniki pierwsze. Trzeba by było zrobić znacznie więcej. Ale to by się musiało "wszystkim" chcieć. Bez "pospolitego ruszenia" się nic nie zmieni.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

krzychu025
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 23 mar 2007, 21:59
Lokalizacja: 21 Gdańska Drużyna Harcerska
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: krzychu025 » 25 gru 2007, 21:53

I najsmutniejsze jest to, że nic się nie zmieni. Czytam to forum od dłuższego czasu i mam Wielki, naprawdę Wielki Szacunek dla niektorych, ktorzy się tu wypowiadają. Jest mi jednak żal, że nawet te bardzo mądre wywody nie przebiją się poza łamy tego wątku. Może by jakoś spisać te wszystkie uzgodnienia...

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 25 gru 2007, 22:27

Magheru pisze:czyżby tylko ostatnio?

wciąż wątpię w systemowe zmiany, które mają coś uzdrowić... może dlatego, że patrzę na to z punktu widzenia królika doświadczalnego reformy edukacji? Czy po to, żeby zmienić postępowanie ludzi trzeba zmieniać zasady gry? Czy to jest jedyny sposób? Czy owa etyczność jest determinowana przez jakieś tam przepisy? Czy uważasz Mariuszu, że zmiana nazwy coś zmienia?
Jeśli chodzi o kwestie systemowe, to problem tu omawiany występuje już w Dialogach Platona, i Mądrościach Salomona.
Poza moralnym aspektem, świadomością, że za moje działania ktoś wyższy ode mnie mnie rozliczy, nie wymyślono żadnego zabezpieczenia przed nadużywaniem władzy. Jedynym skutecznym czynnikiem hamującym jest ten metafizyczny. Bez względu na religię.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 26 gru 2007, 10:33

krzychu025 pisze:I najsmutniejsze jest to, że nic się nie zmieni. Czytam to forum od dłuższego czasu i mam Wielki, naprawdę Wielki Szacunek dla niektorych, ktorzy się tu wypowiadają. Jest mi jednak żal, że nawet te bardzo mądre wywody nie przebiją się poza łamy tego wątku. Może by jakoś spisać te wszystkie uzgodnienia...
Widzisz, Krzychu, czytam właśnie Groby Cheroei Aleksandra Krawczuka. Książkę opowiadającą o tym jak Ateny stały się częścią imperium macedońskiego. Wiele opisanych tam wydarzeń można żywcem przenieść do współczesności. Tak są aktualne.
Na marginesie, po raz pierwszy "teczki" i "dziadka z Wehrmachtu" w walce politycznej użyto przeciw... Peryklesowi w Atenach w V wieku pne. (dziadek Peryklesa był podejrzewany o współpracę z Persami w czasie bitwy pod Maratonem, podobno to on dał Persom sygnał, że miasto jest niebronione).

Nigdy nic się nie zmienia. Poza jednym: standardami etycznymi. Poza tym, co uchodzi za właściwe, a co za niegodne.
Nie mówię, że tu zachodzi jakiś postęp. Ja w postęp nie wierzę, choćby dlatego, że ocena co było postępowe, a co nie możliwa jest dopiero z perspektywy wielu lat. Z faktu, że ogół coś uważa za postępowe nie wynika wcale, że to coś postępowe jest. Ostatnio czytałem z rozbawieniem, że nowa klamra pasa harcerskiego jest "nowoczesna". Komizm sytuacji polega na tym, że jest ona oparta na wzorze z lat 30-tych. Coś oldskulowe okazuje się nowoczesne. :)

To samo dotyczy innych dziedzin.

Poza wymaganiem zasad moralnych, właściwych postaw, przestrzegania w życiu wyznawanych i głoszonych ideałów nic nie można zrobić.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

MYCHAS
Stały bywalec
Posty: 494
Rejestracja: 30 gru 2003, 14:26
Lokalizacja: Gdańsk - Orneta - Lidzbark War
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: MYCHAS » 22 sty 2008, 23:35

Wszedłem na ten wątek przez przypadek.
Nie podzielam zdania wielu osób, ale zgadzam się z niektórymi.

Nie rozumiem jak można uważać, że n ie trzeba mieć szacunku, ja mam szacunek od Zucha po Dh. Naczelnik, omijają go osoby, które szkodzą związkowi, Dzieciom itd.

Jeżeli ktoś patrzy na władzę tylko z pozycji 'poddany' niech kiedys weźmie władze w swoje ręce i spróbuje, (nawet jak kiedyś zrobił coś lepiej od kogoś niech zwróci uwage, że świat i sytułacje wciąż się zmieniają). Może wtedy bedzie wiedział, że Komendant , Drużynowy czy każda inna funkcja to nie tylko przywilej tylko cieżka praca w której musimy pomagać, a nie szkodzić jako harcerze i mówić, że wozi się ze sznurem.

Co do ogólnych Uwag jestem 18 lat w ZHP w kadrze 9 lat i Związek zwariował, ale ja nie wysiadam -robie swoje wychowuje swoje dzieciaki i działam.

(mi podoba się harcerstwo - które obrazuje film i książka Czarne Stopy - nie ma tam biurokracji i kasy są ludzie)
Ostatnio zmieniony 22 sty 2008, 23:38 przez MYCHAS, łącznie zmieniany 1 raz.
Tymczasem długi trzeba spłacać, depozyty przekazać innym. Może nikt im tego nie powiedział?&#8221;
S t e f a n M i r o w s k i &#8222; S p ł a c i ć d ł u g &#8221;
www.orneta.zhp.pl

hm. Michał Ludkiewicz
Chorągiew Warmińsko - Mazurska

MYCHAS
Stały bywalec
Posty: 494
Rejestracja: 30 gru 2003, 14:26
Lokalizacja: Gdańsk - Orneta - Lidzbark War
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: MYCHAS » 22 sty 2008, 23:41

I jeszcze jedno mam taką jedną złotą myśl, która trzyma mnie przy działaniu jako instruktora - członka układu bo jestem u Władzy (lecz niech mi ktos powie jak wybrać
sobie komende z osób nieznanych lub ludzi, którzy maja inną wizje)
"
Czasami ktoś zapyta, co ci - druhowi, panu (zależnie od stopnia poufałości) - dało
harcerstwo? Jest rzeczą znamienną, że nikt nigdy nie zapyta, czy harcerstwo coś dało, tylko
co dało, zakładając jakby z góry, że coś daje. Bo rzeczywiście daje i to dużo.
Na najniższym poziomie przeżyć będzie to przede wszystkim jakaś prosta życiowa zaradność.
Szczególnie chłopiec czy dziewczynka otoczeni miejską cywilizacją i nadopiekuńczymi
uczuciami rodziców dzięki harcerstwu dają sobie radę w życiu - umieją przyszyć guzik,
ugotować coś do jedzenia i tak dalej... |
Na nieco wyższym poziomie ktoś, kto &#8222;przeszedł przez harcerstwo&#8221; ma postawę służebną:
umie być przydatny innym, jest uczynny, uspołeczniony, aktywny. Jest rzeczą
charakterystyczną, że chyba właśnie po tych cechach poznaje się w życiu społecznym
harcerzy. Gdyby ktoś kiedyś przeprowadził na ten temat badania socjologiczne, zapewne
okazałoby się, że wśród ludzi zaangażowanych w działalność społeczną,
polityczną, w szkolnictwie, kadrze oficerskiej, w turystyce, może w ogóle wśród ludzi, którzy
czymś się w życiu wyróżnili, stosunkowo więcej jest harcerzy, niżby to wynikało ze średniej
krajowej statystyki. A ta mówi, że tylko, co trzydziesty Polak był harcerzem.
Wreszcie najistotniejsza cecha - stosunek do drugiego człowieka. Życzliwość, pogoda ducha,
uśmiech nawet, gdy pokonuje się przeciwności życia - to nas wyróżnia.
Warto się zastanowić czy to wszystko są dary jakie od harcerstwa otrzymujemy? A może trzeba mówić o depozytach , depozytach kredycie, kredycie pożyczce zwrotnej? Jeśli tak, to jesteśmy harcerstwu coś winni i w jakiś sposób zobowiązani, by te dary &#8222;odpracować". Powinniśmy, więc w środowisku w którym się znaleźliśmy, dawać świadectwo o wartościach harcerskiej szkoły życia . Powinniśmy harcerstwu pomagać w realizacji jego zadań.

Powinniśmy, my - instruktorzy, - co jest oczywiste - stanowić ogniwo łańcucha, który przekazuje nabyte w harcerstwie wartości następnym pokoleniom młodzieży
A może dotyczy to nie tylko instruktorów, ale wszystkich starszych harcerzy? Ich coraz
atrakcyjniejszy program społecznej służby jest dziś ukierunkowany raczej &#8222;na zewnątrz"
Związku. Nie widać chętnych do obejmowania funkcji instruktorskich, prowadzenia gromad
zuchowych, drużyn harcerskich, mało ich na kursach instruktorskich Nie czują chyba, że
zaciągnęli w harcerstwie dług, nie uświadamiają sobie, jakie szansę życiowe dato im
harcerstwo. Tymczasem długi trzeba spłacać, depozyty przekazać innym. Może nikt im tego nie powiedział?

Stefan Mirowski
Ostatnio zmieniony 22 sty 2008, 23:45 przez MYCHAS, łącznie zmieniany 1 raz.
Tymczasem długi trzeba spłacać, depozyty przekazać innym. Może nikt im tego nie powiedział?&#8221;
S t e f a n M i r o w s k i &#8222; S p ł a c i ć d ł u g &#8221;
www.orneta.zhp.pl

hm. Michał Ludkiewicz
Chorągiew Warmińsko - Mazurska

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”