Jak to jest zapłacić 200 zł za to, że się pracuje... dl

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
Zablokowany
sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 18 wrz 2007, 18:32

pigwa pisze:Ja ze znajomymi wymyśliłam sobie, że chcemy mieć wpływ przynajmniej na część programu na zlocie w Kielcach i zgłosiliśmy się z naszym pomysłem do komendy zlotu. Jak widać przyjęto nas. Więc nie zakładajmy z góry, że ktoś nie zechce naszej pomocy.
Nie wiem dlaczego zakładasz że nie próbowałem wpłynąć na organizatorów Zlotu. Oczywiście próbowałem już na półtorej roku przed zlotem. Ale po prostu moja wizja harcerstwa i ludzi którzy zlot organizowali maja sie do siebie jak pięść do nosa. O rezygnacji z kateringu druh skarbnik nie chciał nawet słyszeć nie mówiąc o innych rzeczach. Nie i już. Więc nie pisz że można bo próbowałem ale moje cele i organizatorów zlotu były zupełnie różne.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 18 wrz 2007, 18:47

pigwa pisze:
19kldh pisze:
pigwa pisze:Pewnie niedługo zacznie się przygotowywanie zlotu w Krakowie, Sikor myślę, że jak tylko zechcesz to możesz się zgłosić do sztabu i mieć wpływ na przyszły zlot.
Gdybyż to zależało wyłącznie od chęci Sikora ....
Czemu zakładasz, że tak nie będzie?
Ja ze znajomymi wymyśliłam sobie, że chcemy mieć wpływ przynajmniej na część programu na zlocie w Kielcach i zgłosiliśmy się z naszym pomysłem do komendy zlotu. Jak widać przyjęto nas. Więc nie zakładajmy z góry, że ktoś nie zechce naszej pomocy.
Uważasz, ze gdybym się zgłosił z ogniskami dla ludzi i gotowaniem samemu bez tych pakietów, to tez by przeszło? To tez jest dla mnie program. Nawet obrzedowo bym to pociągnął i nawet wrzucił w zajęcia dla innych.

Ale zdaje się, że Janusz napisął jasno powyżej, że się NIE DAŁO.
Kamusia pisze:Co do jedzenia, może nie było rewelacyjne, ale nie było złe. Nawet zjadliwe krokiety mi się trafiły (oczywiście po wyciągnięciu farszu);-)

Moim zdaniem zlot był udany:-) A jak ktoś ma inne zdanie i wizję harcerstwa, to proponuję wziąć się za wcielania jej w życie. Czekamy niecierpliwie.
Pozdrawiam wszystkich zlotowiczów!
Czyli wg ciebie to jest najzupełniej w porządku, ze ludzie dostają zepsute coś zamiast obiadu? Hm... od dawna wcielam zatem inną wizję harcerstwa w życie.

Kiedyś zostałem nauczony (m. in. przez jednego z członków naszej RN) że dobre wyżywienie to jedna z podstaw udanego wyjazdu. I w mordę: wszędzie i zawsze mi się to sprawdza.
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2007, 18:53 przez dominik jan domin, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 19 wrz 2007, 06:05

sikor pisze:
pigwa pisze:Ja ze znajomymi wymyśliłam sobie, że chcemy mieć wpływ przynajmniej na część programu na zlocie w Kielcach i zgłosiliśmy się z naszym pomysłem do komendy zlotu. Jak widać przyjęto nas. Więc nie zakładajmy z góry, że ktoś nie zechce naszej pomocy.
Nie wiem dlaczego zakładasz że nie próbowałem wpłynąć na organizatorów Zlotu. Oczywiście próbowałem już na półtorej roku przed zlotem. Ale po prostu moja wizja harcerstwa i ludzi którzy zlot organizowali maja sie do siebie jak pięść do nosa. O rezygnacji z kateringu druh skarbnik nie chciał nawet słyszeć nie mówiąc o innych rzeczach. Nie i już. Więc nie pisz że można bo próbowałem ale moje cele i organizatorów zlotu były zupełnie różne.
jeżeli się nie mylę, to półtora roku przed zlotem nie było jeszcze komendy :)
nie zakładam, że nie próbowałeś, mówię abyś spróbował włączyć się w pracę przy zlocie w Krakowie, zgłosił się do konkretnego projektu i wytrwale dążył do jego realizacji według własnej wizji
nie pamiętam też, aby KCH sprzeciwiały się cateringowi, może ten pomysł ktoś im dobrze uzasadnił - ale nadal myślę, ze jest szansa to zmienić w Krakowie

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 19 wrz 2007, 06:11

dominik jan domin pisze:
pigwa pisze:
19kldh pisze: Gdybyż to zależało wyłącznie od chęci Sikora ....
Czemu zakładasz, że tak nie będzie?
Ja ze znajomymi wymyśliłam sobie, że chcemy mieć wpływ przynajmniej na część programu na zlocie w Kielcach i zgłosiliśmy się z naszym pomysłem do komendy zlotu. Jak widać przyjęto nas. Więc nie zakładajmy z góry, że ktoś nie zechce naszej pomocy.
Uważasz, ze gdybym się zgłosił z ogniskami dla ludzi i gotowaniem samemu bez tych pakietów, to tez by przeszło? To tez jest dla mnie program. Nawet obrzedowo bym to pociągnął i nawet wrzucił w zajęcia dla innych.

Ale zdaje się, że Janusz napisął jasno powyżej, że się NIE DAŁO.
Myślę, że byłby problem z ogniskami, bo nie mieliśmy na nie zgody - choć mi się udało dwa palić codziennie :)
ale myślę, że każda inna twoja koncepcja miejsca programowego została by przyjęta, bo na miesiąc przed zlotem trwały jeszcze poszukiwania szefa miejsca programowego
ale rozumiem, ze nie o program a o wyżywienie ci raczej chodzi - nie zmienimy tego co sie już stało, myślmy co zrobić aby następnym razem było tak jak chcemy

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 19 wrz 2007, 07:36

Widzisz, według mnie miejsce programowe nic nie załatwia. Programem jest wszystko. Samodzielne bytowanie, radzenie sobie z codziennymi przeciwnościami losu i codziennymi obowiazkami jest osnową na której dopiero możemy tkac miejscami programowymi. Jesli brakuje tej osnowy, wszystko się wypacza. Miejsca programowe przyjmuja role szkół zawodowych dajacych różne pomysły i pokazujacych możliwosci jednak bez wychowania które jest naszym nadrzędnym celem. Co do nieistniejącej komendy zlotu to pewnie jej jeszcze nie było ale zanim sie pojawiła, koncepcja zlotu była juz gotowa a osoba która najmocniej sie sprzeciwiała, a własciwie nawet nie brała pod uwagę innych rozwiązań logistycznych był skarbnik ZHP.
Co do zlotu w Krakowie to jeszcze nie wiadomo kto będzie go organizował. Możliwe są różne sceniariusze, więc zobaczymy jak będzie.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 19 wrz 2007, 07:50

pigwa pisze:Myślę, że byłby problem z ogniskami, bo nie mieliśmy na nie zgody - choć mi się udało dwa palić codziennie :)
ale myślę, że każda inna twoja koncepcja miejsca programowego została by przyjęta, bo na miesiąc przed zlotem trwały jeszcze poszukiwania szefa miejsca programowego
ale rozumiem, ze nie o program a o wyżywienie ci raczej chodzi - nie zmienimy tego co sie już stało, myślmy co zrobić aby następnym razem było tak jak chcemy
No widzisz. Ja mam fioła na punkcie botaniki stosowanej, średniowiecza i takich tam. Mógłbym zaoferować komplet puszczański (w skrzywieniu ku-średniowiecznym lub ku-fantasy, jak kto woli). Ale komplet, nie pojedyncze zajęcie na kolonii. A do kompletu zaliczałaby się także próba wyżywienia po puszczańsku - i nie tylko dla nas, ale dla uczestników zajęć :)

Od, takie coś, co łączy program, wyzywienie i styl organizacji w jedną całość, nie wydziela "czasu programowego wychowania" i "czasu bytowego".

A inna moja propozycja? Przepraszam, ale ja nie człowiek renesansu :( . Mam niby kategorię B krótkofalarską, jeżdżę na rowerze, pracuję na komputerze i szpieguję was z satelity, ale nie przychodzą mi do głowy harcerskie zajęcia, które (ja) mógłbym z tego przeprowadzić.

PS. Januszu, piekne i mądre zdanie, które trzeba ludziom częsciej powtarzać: Programem jest wszystko!
Ostatnio zmieniony 19 wrz 2007, 07:51 przez dominik jan domin, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 19 wrz 2007, 08:11

dominik jan domin pisze:
pigwa pisze:Myślę, że byłby problem z ogniskami, bo nie mieliśmy na nie zgody - choć mi się udało dwa palić codziennie :)
ale myślę, że każda inna twoja koncepcja miejsca programowego została by przyjęta, bo na miesiąc przed zlotem trwały jeszcze poszukiwania szefa miejsca programowego
ale rozumiem, ze nie o program a o wyżywienie ci raczej chodzi - nie zmienimy tego co sie już stało, myślmy co zrobić aby następnym razem było tak jak chcemy
No widzisz. Ja mam fioła na punkcie botaniki stosowanej, średniowiecza i takich tam. Mógłbym zaoferować komplet puszczański (w skrzywieniu ku-średniowiecznym lub ku-fantasy, jak kto woli). Ale komplet, nie pojedyncze zajęcie na kolonii. A do kompletu zaliczałaby się także próba wyżywienia po puszczańsku - i nie tylko dla nas, ale dla uczestników zajęć :)
przepraszam, ale nie rozumiem - i co ci w tym przeszkadzało, aby tak zrobić?
to ze był catering nie przeszkadzało, abyś codziennie setkom uczestników pokazywał, że można inaczej i zapalał ich do tego by chcieli inaczej

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 19 wrz 2007, 08:37

Pozwolenia na ognisko (palone praktycznie non-stop). I ten catering. Jak dobrze kumam obowiązkowy, nie? A to oznacza podwójne koszta.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 19 wrz 2007, 08:58

dominik jan domin pisze:Pozwolenia na ognisko (palone praktycznie non-stop). I ten catering. Jak dobrze kumam obowiązkowy, nie? A to oznacza podwójne koszta.
U mnie sie udało, dwa ogniska paliły sie non stop podczas zajęć (miałam swój "prywatny" wóz strażacki). Koszta nie byłyby podwójne, bo nie przyjmowałbyś codziennie do siebie 8000 uczestników ;) a koszta programu takiego czy innego muszą być

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 19 wrz 2007, 09:36

Heh... Iwona ale tu nie biega o to by pokazywać innym harcerstwo a by być harcerzem. Z tego co wiem ktoś z braci puszczańskiej był na zlocie a więc jego uczestnicy mogli zobaczyć to i owo. Lecz nie w tym rzecz. Juz wcześniej napisałem o co mi chodzi. zecz zupełnie nie w tym by siedziec i pokazywać innym, ...patrzcie jak ja to robię... Chodzi o program harcerski w ZHP. Program który jest z nami zawsze i wszędzie. Program w którym każda codzienna czynnosc uczy nas. I to nie uczy jak palić ogień czy jak zrobić chleb Bi-Pi tylko jak stawiać sobie cele niezależnie od tego ile jeszcze mamy do zrobienia. Nauczyc jak patrzeć PONAD codzienną prozą życia. Aby to zrobić ta "proza życia" jest niestety niezbędna, a patrząc z boku i tak sie nic nie zrozumie. Oczywiście w tym ujeciu "program" jest skierowany głównie do 12-16 latków, później wyglada to już troszkę inaczej co zreszta dotyczy również systemu małych grup. W podanym przykładzie (Eurojam) chciałem pokazać że się da. Da sie zrobić zlot dla 1200 zastępów udostępniając im ponad 1000 kuchni. Mało tego, jeśli zadasz sobie trud przeczytania relacji z Eurojamu oczyma uczestniczki to zobaczysz że... codzienne obowiązki wogóle nie zostały w pamięci. Na 100% za to zostały w charakterze i to właśnie jest jednym z naszych celów, tych wazniejszych. Niestety tego nie da się pokazać, to trzeba przeżyć...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 19 wrz 2007, 11:28

Właśnie, w tej dyskusji ścierają się dwie wizje harcerstwa, co wyraża się też we wzajemnym zrozumieniu argumentów. Harcerstwo jako sposób na życie i harcerstwo jako sposób na zagospodarowanie czasu wolnego. Żelazko było zlotem sumującym tą pierwszą wizję. Kielce tą drugą. Po raz kolejny się pytam, czy chcemy Zlotu "imprezowo - kuponowego",
czy Zlotu wynikającego i sumującego naszą wychowawczą pracę. Miejsce programowe na zlocie takim jak Kielecki, to nic innego jak "polowo - harcerski dom kultury" , gdze konsumujemy na podstawie "talonów" harcerski program dostarczany przez "firmę instruktorskich specjalistów". Moim skromnym zdaniem, choć pewnie było super, czadowo, fajnie , ekstra , odjazdowo, czy jakoś tak, to nie o to biega.......
Ostatnio zmieniony 19 wrz 2007, 11:30 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 19 wrz 2007, 20:50

Tylko nie twórzmy większego podziału niż jest. Podział który opisał Wilk jest słuszny. Ale nie nakładajmy na to podziału las-miasto.

Wyobrażam sobie (ja - puszczanin!sic!;) ) harcerskie dżembo w środku miasta, nowoczesne, mimo to zrobione rekoma uczestników...

Sęk w tym, że umiemy robić harcerstwo lesne, jest ono wypróbowane i przetestowane. Nie wszyscy oczywiście - ok zgadzam się.

Problem polega na tym, że gubimy się, gdy chcemy wkroczyć w nowoczesność. nie zawsze potrafimy zorganizowac coś po harcersku, w nowoczesnym świecie (niekoniecznie lesnym) - ale bez plastiku i bez gotowych rozwiązań. Wiecie, spór "leśno" - "plastikowo" jest prosty jak rozprawka licealisty... Sęk w tym, żeby zrobić coś niekoniecznie lesno-obozowo (czasem oczywiście można), a jednak żeby miało smak harcerstwa, nie było plastikowe i dostarczone w gotowej formie. HA! To jest wyzwanie :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 19 wrz 2007, 20:55

g00rek pisze:Tylko nie twórzmy większego podziału niż jest. Podział który opisał Wilk jest słuszny. Ale nie nakładajmy na to podziału las-miasto.

Wyobrażam sobie (ja - puszczanin!sic!;) ) harcerskie dżembo w środku miasta, nowoczesne, mimo to zrobione rekoma uczestników...

Sęk w tym, że umiemy robić harcerstwo lesne, jest ono wypróbowane i przetestowane. Nie wszyscy oczywiście - ok zgadzam się.

Problem polega na tym, że gubimy się, gdy chcemy wkroczyć w nowoczesność. nie zawsze potrafimy zorganizowac coś po harcersku, w nowoczesnym świecie (niekoniecznie lesnym) - ale bez plastiku i bez gotowych rozwiązań. Wiecie, spór "leśno" - "plastikowo" jest prosty jak rozprawka licealisty... Sęk w tym, żeby zrobić coś niekoniecznie lesno-obozowo (czasem oczywiście można), a jednak żeby miało smak harcerstwa, nie było plastikowe i dostarczone w gotowej formie. HA! To jest wyzwanie :)
Podejmuję. W maju robimy zlot HSG w W-wie. Ciekawe jak to wyjdzie :P
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Kamusia
Użytkownik
Posty: 63
Rejestracja: 29 paź 2006, 21:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Kamusia » 21 wrz 2007, 13:58

dominik jan domin pisze:Czyli wg ciebie to jest najzupełniej w porządku, ze ludzie dostają zepsute coś zamiast obiadu? Hm... od dawna wcielam zatem inną wizję harcerstwa w życie.

Kiedyś zostałem nauczony (m. in. przez jednego z członków naszej RN) że dobre wyżywienie to jedna z podstaw udanego wyjazdu. I w mordę: wszędzie i zawsze mi się to sprawdza.
Nie powiedziałam, że jest w porządku. Ale jedzenie nie było złe, oczywiście poza krokietami, i o wiele lepsze niż w Gnieźnie. Przez to, że mieliśmy dosyć sporo pieniędzy na śniadania i kolacje, to nimi rozpieszczaliśmy uczestników. Nawet śmialiśmy się, że teraz będą zdziwnieni, jak na biwaku będzie tylko pasztet do jedzenia.
Ale to chyba temat uboczny, bo jeśli się nie mylę, to temat główny był całkiem inny i to głównie w sprawie płacenia się wypowiadałam. A poza tym zauważyłam, że najwięcej narzekają na zlot ludzie, którzy na nim nie byli, ciekawe zjawisko.
phm. Kamila Wybraniec
Namiestniczka harcerska
Hufiec Sosnowiec

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 21 wrz 2007, 15:06

Kamusia pisze:A poza tym zauważyłam, że najwięcej narzekają na zlot ludzie, którzy na nim nie byli, ciekawe zjawisko.
A możesz określić "próbę" na podstawie której to "zauwazyłaś ? ;)
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”