Jak to jest zapłacić 200 zł za to, że się pracuje... dl

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
Zablokowany
Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 wrz 2007, 09:19

goofer pisze:
Maciek P pisze:Co do płacenia, powiem tak: najlepiej wyszkolona i najbardziej doświadczona ekipa HSP, która tworzyła te właśnie procedury, które na Zlocie zdały egzamin tak bardzo, że g00rek gratulował Majowi, ta ekipa w zasadzie nie brała w nim udziału z prostej przyczyny:

ludzi z mojej drużyny na ten zlot stać nie było, a pieniądze z akcji zarobkowych poszły na sprzęt (radia, apteczki itp).

Czy robimy harcerstwo tylko dla grzecznych i bogatych?
Coz postanowilem odniesc sie do tej kwesti.
Obsluga Zlotu, placila po 200 zl od osoby. Nie jak uczestnicy po 390 a po 200. To polowa mniej. Sam koszt wyzywienia. Wiec praktycznie rzecz biorac pozostałe swiadczenia bytowe otrzymywali za darmo.
Oczywiscie mozna by tu napisac o tym, ze takie sluzby moglby nie placic wogole, ale kto wtedy by zaplacil za nich? Oczywiscie pozostali uczestnicy, w ktorych tez jest mase harcerzy z rodzin ubogich, mase ludzi, ktorzy skrzetnie pracowali przy akcjach zarobkowych by sobie na ten wyjazd pozwolic. I co mamy im dokladac kosztow dlatego ze obsluga chce jechac za darmo?:)
Zacytuję Biblię: młócącemu wołu nie zawiązuj pyska, godzien jest robotnik zapłaty swojej.

Wiesz, zwykły uczestnik nie chodzi w rytmie 6 godzin służby, 6 godzin odpoczynku, 6 godzin w gotowości, a po czterech dniach takiego funkcjonowania, człowiek ma naprawdę dość.

Sensem służby jest to, że świadczona jest za darmo, a nie za odpłatnością. W którąkolwiek stronę.

Nie mówię tu o tym, że obsługa nie powinna pokrywać kosztów swego pobytu. To jest oczywiste. Należałem w swoim hufcu do prekursorów zasady, że kadra też płaci. Protestuję tylko w przypadku opłat ewidentnie nie potrzebnych i nieuzasadnionych.
Ale właśnie mówimy o kwestii kosztów: czy one w takiej wysokości są uzasadnione?
Potrafiliśmy za 300 zł zrobić dwutygodniowy obóz SAS w ośrodku ZHP w Łazach z pełnym wyżywieniem. Druhowie z Hufca Zielonka zrobili zimowisko za 300 zł 14 dni w schronisku w Bieszczadach. W tych przypadkach doszły koszty wynajmu obiektu i dojazdu na miejsce.

Koszty ośmiodniowej imprezy na otwartym terenie nie powinny przekroczyć 150 złotych.
Może się mylę, ale tym bardziej dobrze byłoby, gdyby w momencie ogłaszania, że udział w imprezie kosztuje tyle a tyle podawano jaki jest rozkład kosztów w tej cenie.
Wtedy nie byłoby komentarzy i wątpliwości.
Piszesz tu Macku o tym, ze to za drogo i harcerze nie mogli sobie pozwolic... To co oni wcale na obozy nie jezdza?? A skoro 200 zl to taki dla nich problem to naprawde jest mozliwosc skorzystania z wielu dotacji, miejskich , gminnych, kuratoryjnych dla takich osob. 200 zl zaplacone przez uczestnika KAZDY moze zdobyc, a kazdy obrotny druzynowy zalatwi przynajmniej 50% tej sumy jako dofinansowanie dla tych, ktorzy maja problem z jej wylozeniem...
Mała korekta tego, co napisałem: drużyna składa się z dorosłych ludzi: maturzystów i studentów. Ich stanowisko było takie, że nie wiedząc za co mają płacić, nie chcieli zostać wykorzystani.

Widzisz, większość z nich jednocześnie uczy się zaocznie (odpłatnie) i pracuje i liczą każdą złotówkę.

Nie chodzi o to, że 200 złotych, to za dużo (choć dla osoby muszącej zapłacić we wrześniu czesne, to może być dużo), ale pytanie, za co jest te 200 złotych?
Okazuje się, że za śmierdzące krokiety.
Sam pracowalem na zlocie jako obsluga. Tracilem swoj czas i prywatne pieniadze na wyjazdy przedzlotowe, spotkania itp. Nie zaluje, nie wypominam, gdybym mogl zrobilbym to jeszcze raz.
Uwazam, ze jednym ze swiadomych wkladow wedrownikow i instruktorow jest rowniez wspolodpowiedzialnosc finansowa. W tym takze za imprezy.
Pozatym sluzby na Zlot jechaly bo CHCIALY sluzyc. Taka jest idea wedrownictwa chyba?
Oni czerpali z tej sluzby przyjemnosc, taka jak harcerze uczestniczacy w zajeciach programowych.
Mozna smialo zatem powiedziec, ze brali udzial w programie przygotowanym specjalnie dla nich, dla wedrownikow.
Masz rację. Spróbuj jednak dostrzec specyfikę takich służb jak ratownicy i HSP (podejrzewam, że także logistyka), którzy pracują na okrągło. To jest troszkę inaczej, niż przeprowadzić zajęcia, nawet codziennie, ale po ich zrobieniu mieć czas. Służby pracują na okrągło i nie mają sytuacji, że są "po" i mają czas dla siebie.

Zaznaczę, że ta sama moja ekipa wzięła udział w przygotowaniu zlotu w tej części, która nie wymagała opłat. Pojechali za swoje, spali pokotem w sklepie i żywili się sami świadcząc służbę.

Ta sama ekipa przerwała wakacje, żeby być na zlocie chorągwi stołecznej na Skautowy Wschód Słońca i przez tydzień zasuwali na służbach. Jak widzisz, rozumieją sens słowa "służba".

Natomiast rozumieją też sens słów: "nie stać mnie na to".
Odnosnie kwestii HSP na Zlocie..
Chcialbym pogratulowac WSZYSTKIM, ktorzy mieli swoj udzial w wyszkoleniu tych ludzi i w ich doborze. Z imprezy na impreze mozna zauwazyc znaczna poprawe jakosci pracy HSP, ktora powoli przestaje straszyc stereotypem AbsolutnegoBrakuSzyi w pelnym rynsztunkiem bojowym, a naprawde przypomina w pelni profesjonalna sluzbe.
Oczywiscie zdazyly sie w tym sicie tez wyjatki(takie jak PAN, bo to napewno nie byl DRUH w Tigrze:)), ale to mala wpadka;)
Na spotkaniu podsumowujacym prace naszego gniazda ocenilismy HSP na wysokim poziomie.
Mam nadzieje, ze na kolejnych zlotach bedzie jeszcze lepiej.
Też mam nadzieję. Pracujemy nad ogolnopolską siecią HSP, która będzie się zajmować właściwym doborem i szkoleniem ludzi o raz właściwą realizacją służby. Szykujemy się na Silesię, niestety nie mogę złapać kontaktu z komendantem Silesii, który nie odpowiada na maile.

Widzisz, HSP będzie robione w sposób cywilizowany, jeśli będą je realizować fachowcy, ludzie przygotowani, mający cechy predestynujące do takich działań (opanowanie i stanowczość wraz z uprzejmością = trzy w jednym). Tego nie da się zrobić na zasadzie łapanki, na ludziach całkiem przypadkowych.
Wiktor Maj i wspomniany przez ciebie "pan" w Tigrze, czyli Trzeciogr, poświęcili całe dnie na to, żeby ze zlepku ludzi zrobić sprawną służbę. Szkoda, że zabrakło w tym składzie ekipy najwyżej wyszkolonej.
Do czego zmierzam:
tu nie chodzi o zwalnianie tego, czy owego z koniecznych opłat, ale o wypracowanie systemowego rozwiązania, które pozwoli nie rezygnować ze służby najlepszych na takich imprezach.

Jakieś pomysły mam, i postaram się, żeby zadziałały na Silesię.

Co nie zmienia faktu, że:
a) finanse zlotu powinny być przejrzyste od pierwszego dnia i harcerz powinien wiedzieć za co płaci,
b) finanse zlotu powinny być konstruowane tak, żeby przy minimum kosztów zapewnić maksimum jakości nawet za cenę skrócenia zlotu,
c) finanse zlotu powinny mieć budowę modułową pozwalającą drużynom obniżyć koszt udziału poprzez rezygnację z jakiejś usługi - np. żywimy sie sami i nie płacimy za jedzenie.

Dzięki za dobrą opinię, a szczególowe uwagi poproszę na priv.

P.S. Trzeci, nie kłóć się.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 wrz 2007, 09:25

sikor pisze:Harcerze jeżdżą na obozy. I właśnie jeśli pojechali na obóz to na tak drogi zlot juz kasy brakło. Jeśli obóz kosztuje 550 zł za 21 dni to zlot powinien 270 ? Wtedy pewnie daliby radę przyjechac i uczestniczyć w zlocie, pewnie ubarwiając go znacznie. No ale wtedy trzebaby panować nad kosztami i dobrze wybierac firmy świadczące usługi na rzecz zlotu. Tak by było dobrze i tanio. Możnaby również przewidzieć opcję dla drużyn nie kożystających z cateringu bo potrafiących dać sobie radę. Można było zrobic znacznie więcej. Żeby nie było, jakies 2 lata temu na etapie planowania zlotu mówiłem o tym ale jakoś nikt z GK-i nie był zainteresowany. Wszyscy tak samo, catering jako standard, toi-toje i zero puszczaństwa. Więc np. moje środowisko nie miało tam czego szukać.
Sikor, jednocześnie napisaliśmy to samo :D
Daj grabę.

Ja pamiętam peerlowski zlot ZHP pod Grunwaldem w 1988 roku. Nie byłem w Kielcach, ale z tego co wiem (choćby wspomnianane kwestie plastikowego harcerstwa), tamten zlot był bardziej harcerski od tego.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 wrz 2007, 09:31

A tak na marginesie: tych ludzi bez syndromu braku karku szkoli ludzie przygotowani przez prawdziwych komandosów.
Prawdziwi komandosi śmieją się z naszych pseudo-komandosów tak samo jak g00rek.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

podrzyk
Nowicjusz
Posty: 12
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:07
Lokalizacja: 01 ŚDH "BPiP"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: podrzyk » 17 wrz 2007, 16:42

Ja wyznaję taką zasadę ze jesli ktos jedzie "charowac" dla innych, dla związku to jak możemy kazać płacić mu za to...???? Może ja się nie znam, ale po co te składki od tysięcy harcerzy są?? Uważam, że HSP i inne służby nie powinny zapłacić ani grosza za swoją ciężką pracę.
I jeszcze powinni być "wielbieni" za swoje dobre serca, a nie wręcz wykorzystywani..... Chyba nikt mi nie powie ze nie dalo by sie utrzymać służb za pieniadze które ma Związek. A na co je ma ...?? Nie na takie potrzeby.... ??
Ostatnio zmieniony 17 wrz 2007, 16:44 przez podrzyk, łącznie zmieniany 1 raz.

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 17 wrz 2007, 19:54

Buhaha. Kto ci powiedział, że Związek ma pieniądze? Winne komuś to i owszem.
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 17 wrz 2007, 21:48

Maciek P pisze:Ja pamiętam peerlowski zlot ZHP pod Grunwaldem w 1988 roku. Nie byłem w Kielcach, ale z tego co wiem (choćby wspomnianane kwestie plastikowego harcerstwa), tamten zlot był bardziej harcerski od tego.
Chłopaki, ja nie lubię pojęcia "harcerskości" używanego w ten sposób. Bo co jest bardziej harcerskie? Coś co jest koniecznie w lesie? Czy koniecznie bez prądu? Czy koniecznie z pionierką?

Na wszystko jest czas. Na obozie lubię być w lesie i bez komórki, ale obóz w górach wygląda już inaczej. A na obozie żeglarskim mam kuchenkę z gazem.

Wyobrażam sobie też typowo miejskie formy pracy harcerskiej...

Duże imprezy rzadza się zupełnie innymi prawami niż małe obozy i nie ma co na siłę ich porównywać...
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 17 wrz 2007, 21:53

g00rek pisze:
Maciek P pisze:Ja pamiętam peerlowski zlot ZHP pod Grunwaldem w 1988 roku. Nie byłem w Kielcach, ale z tego co wiem (choćby wspomnianane kwestie plastikowego harcerstwa), tamten zlot był bardziej harcerski od tego.
Chłopaki, ja nie lubię pojęcia "harcerskości" używanego w ten sposób. Bo co jest bardziej harcerskie? Coś co jest koniecznie w lesie? Czy koniecznie bez prądu? Czy koniecznie z pionierką?

Na wszystko jest czas. Na obozie lubię być w lesie i bez komórki, ale obóz w górach wygląda już inaczej. A na obozie żeglarskim mam kuchenkę z gazem.

Wyobrażam sobie też typowo miejskie formy pracy harcerskiej...

Duże imprezy rzadza się zupełnie innymi prawami niż małe obozy i nie ma co na siłę ich porównywać...
Ja też sobie wyobrażam i stosuję np. miejskie gry terenowe. Ale wiesz, to jest jak w tym kawale:
Astronauci robią piknik na księżycu i nagle odzywa się Armstrong:
- Wiecie, chłopaki, niby jest OK. Jest grill, muzyka, impreza. Ale jakoś atmosfery nie ma

:)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 18 wrz 2007, 06:17

Oj Michał. Chodzi o to że harcerz musi koło siebie wszystko zrobić i zadbać o swoje otoczenie. To jeden z najważniejszych elementów towarzyszących mu przez całe życie.
Ale nie, my musimy do zrobienia pionierki zatrudnić firme stolarską (czyli wydac kasę) do przygotowania posiłku firmę cateringową (czyli wydać kasę - lepiej już nie wracać do tego na co) Jeszcze bym cos wymyślił, żeby np. podnieść opłatę o kolejne 5 zł dziennie i w zamian uczestnicy będą mieli podcierane tyłki w sposób fachowy, bo jak się nie podetrze odpowiednio to jeszcze się bidulek odparzy (za extra złotówę można dorzucic zasypkę)... Rzecz jest w filozofi takiego zlotu. W określeniu czy był bardziej czy mniej harcerski chodzi m.in. o klimat pracy który budują np. zaradność, zmyślność w urządzaniu swojego miejsca, niepoddawanie sie trudnościom i wiele innych elementów KTÓRE WINNY BYć PROGRAMEM, tymczasem te rzeczy zastępuje sie formami które w całkowity sposób UNIEMOŻLIWIAJĄ pracę nad rzeczonymi cechami proponując w zamian imprezy prowadzące raczej do wniosku - iż lepiej mieć niż być. Równowaga została mocno zachwiana...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 18 wrz 2007, 07:28

g00rek pisze:Duże imprezy rzadza się zupełnie innymi prawami niż małe obozy i nie ma co na siłę ich porównywać...
Eurojam w Żelazku był tak samo liczebny jak zlot w Kielcach. Niewiele ponad 100 km odległości a jaka róznica ?
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 18 wrz 2007, 08:19

A czy ów Dżem w Żelazku był robiony przez ZHP? Chyba nie. I znowu mnie to skłania do węszenia spisku: to nie jest tak, że się nie dało. To jest tak, że ktoś chciał, aby się niedało, albo ktoś miał zupełnie inne priorytety i w pewnej części ciała miał to, czy to będzie impreza dla harcerzyków czy zlot harcerski.

Kiedyś, po kursie LAS w 1996 dostałem dyplomik (chwalę się), na którym był fajny napis: Kto chce, szuka sposobów, kto nie chce, szuka powodów.

Dużo jest powodów, dla których Kielce były plastikowe. Choćby taki, że założenie było "robimy imprezę plastikową".

Czy ZHP stać (decyzyjnie, bo że ma do tego wspaniałych instruktorów, to wiem) na "sposoby", aby zrobić to inaczej?
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 18 wrz 2007, 08:52

Trochę o Dżemie :)

Udział brali ludzie z 21 krajów (Polska, Rosja, Ukraina, Białoruś, Łotwa, Litwa, Czechy, Słowacja, Rumunia, Węgry, Bułgaria, Albania, Włochy, Niemcy, Belgia, Francja, Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria, Kanada, Liban).
Uczestników (w wieku 12-16 lat) było ponad 8000.

Do liczby uczestników trzeba dodać ponad 500 młodych ludzi ale mających ponad 17 lat, którzy pełnili rozmaite służby.

Łatwo zatem policzyć, że było ok. 1200 zastępów (podstawowych jednostek w skautingu liczących 7-8 osób), czyli ok. 350 drużyn, które były rozlokowane w 62 biwakach. Biwak to teren o wymiarach 50x100m, w którym obozowało 5 drużyn. Biwak był podstawową jednostką organizacyjną zlotu, obdarzoną samodzielnością funkcjonalną i logistyczną.

Co do logistyki, to wyglądała ciekawie. Podstawowe liczby są następujące: całkowity obszar jaki zajmował Eurojam to ok. 150 ha, w terenie było umieszczonych w kilku strefach 400 kabin WC, zostało wybudowane ok. 6 km wodociągu, założono 6 linii telefonicznych w kwaterach głównych całego obozu oraz poszczególnych podobozach narodowych. Zorganizowano ponad 50 punktów przeciwpożarowych, a w specjalnie zabezpieczonych strefach, na polankach, rozmieszczono w sumie ok. 1100 specjalnych kuchni, jedna na zastęp.

Jeden z operatorów telefonii komórkowej specjalnie na czas zlotu ustawił swój ruchomy maszt przekaźnikowy.

Każdego dnia do harcerzy docierało 3,5 tysiąca bochenków chleba, 1,5 tony mięsa i 4-5 ton warzyw i owoców, zapakowanych osobno dla każdego z podobozów.

Uczestników Zlotu z Włoch przywiozło 5 specjalnych pociągów, uczestników z Francji 70 specjalnych autokarów. Na Jasną Górę 7 sierpnia zabrało uczestników Zlotu ok. 150 autokarów.

Zostało wyznaczonych ok. 180 miejsc do zrealizowania EXPEDITIO (wyprawy zastępów). Codziennie udawało się na nie ok. 20 autokarami ponad 250 zastępów. Wreszcie, każdego wieczora na całym terenie zlotu odbywało się od 170 do 500, a może nawet więcej ognisk.

Teraz programowo...

Każdy zastęp skautowy, który przyjechał na zlot zrealizował kilka konkretnych zajęć z 5 różnymi zastępami z różnych krajów. Były to następujące zajęcia: gra, wyprawa, wieczór (kolacja i śpiewanie), zadanie techniczne, olimpiada. A zatem przykładowo: zastęp „Orzeł” z 1 Drużyny Wrocławskiej poszedł na cały dzień na wyprawę na Pustynię Błędowską ze skautami francuskimi z zastępu „Ryś” z 3 Drużyny Lyońskiej, następnego dnia zorganizował wielką grę ze skautami włoskimi z zastępu „Jaguar” z 13 Drużyny Rzymskiej, kolejnego dnia zaprosił skautów litewskich z zastępu „Bóbr” z 1 Drużyny Wileńskiej na posiłek i śpiewanie, potem przeprowadził wspólne zajęcia techniczne (topografia – bieg na orientację) ze skautami węgierskimi z zastępu „Niedźwiedź” z 5 Drużyny Budapesztańskiej, by wreszcie całą drużyną zmierzyć się w olimpiadzie sportowej z kilkoma drużynami z różnych krajów. W ten sposób, poprzez takie zajęcia, przygotowywane przez kilka miesięcy przed zlotem, harcerze z 1 Drużyny Wrocławskiej nawiązali konkretne kontakty i przyjaźnie i stworzono im warunki do konkretnej współpracy z innymi. Walor wychowawczy takiego programu dla budowania osobowości młodych ludzi, przekraczania barier i tworzenia klimatu szacunku dla różnic jest ogromny.


Ale sie nie da, bo od 2003 roku zaszły tak duże zmiany, że sie nie da. Poza tym ZHP jest zbyt małą organizacją by zrobić cos takiego, nie dalibyśmy sobie rady, gdybyśmy byli tacy duzi jak FSE to co innego, ale tak to nie damy rady :/
Pozostaje nam harc spęd, parę koncertów, sztuczne ognie, katering, firmy stolarskie i udawanie, że to harcerstwo... No a poza tym 8000x450zł = 3 600 000 zł...

a na koniec jak to wyglądało okiem uczestnika :)

http://www.zastepkozica.republika.pl/eurojam.html
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 18 wrz 2007, 10:29

sikor pisze:Trochę o Dżemie :)[...]Proszę o cięcie cytatów - orcus
Pewnie niedługo zacznie się przygotowywanie zlotu w Krakowie, Sikor myślę, że jak tylko zechcesz to możesz się zgłosić do sztabu i mieć wpływ na przyszły zlot.
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2007, 11:01 przez pigwa, łącznie zmieniany 1 raz.

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 18 wrz 2007, 11:00

pigwa pisze:Pewnie niedługo zacznie się przygotowywanie zlotu w Krakowie, Sikor myślę, że jak tylko zechcesz to możesz się zgłosić do sztabu i mieć wpływ na przyszły zlot.
Gdybyż to zależało wyłącznie od chęci Sikora ....
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 18 wrz 2007, 11:11

19kldh pisze:
pigwa pisze:Pewnie niedługo zacznie się przygotowywanie zlotu w Krakowie, Sikor myślę, że jak tylko zechcesz to możesz się zgłosić do sztabu i mieć wpływ na przyszły zlot.
Gdybyż to zależało wyłącznie od chęci Sikora ....
Czemu zakładasz, że tak nie będzie?
Ja ze znajomymi wymyśliłam sobie, że chcemy mieć wpływ przynajmniej na część programu na zlocie w Kielcach i zgłosiliśmy się z naszym pomysłem do komendy zlotu. Jak widać przyjęto nas. Więc nie zakładajmy z góry, że ktoś nie zechce naszej pomocy.

Kamusia
Użytkownik
Posty: 63
Rejestracja: 29 paź 2006, 21:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Kamusia » 18 wrz 2007, 18:24

Uważam, że słuszne było, że obsługa zlotu płaciła, bo gdyby nie to zlot byłby znacznie droższy. Ok pracowali, ale za to płacili połowę. My szefowie patroli (dziesiątek, drużyn czy jak to chcecie nazwać) też płaciliśmy i to całość, u nas w chorągwi było to 400zł i nic nie mówimy, a też byliśmy w pracy i to przez 24 h byliśmy odpowiedzialni za naszych podwładnych.
Co do jedzenia, może nie było rewelacyjne, ale nie było złe. Nawet zjadliwe krokiety mi się trafiły (oczywiście po wyciągnięciu farszu);-) Uważam, że 10 zł na śniadania i kolacje, to może być dużo i nie. Skoro były reprezentacje hufcowe np 7 osobowe to 70 zł nie jest dużo, ale jak było 30 osób to 300zł nie dało się przejeść.
Moim zdaniem zlot był udany:-) A jak ktoś ma inne zdanie i wizję harcerstwa, to proponuję wziąć się za wcielania jej w życie. Czekamy niecierpliwie.
Pozdrawiam wszystkich zlotowiczów!
phm. Kamila Wybraniec
Namiestniczka harcerska
Hufiec Sosnowiec

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”