Jak to jest zapłacić 200 zł za to, że się pracuje... dl

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
Zablokowany
podrzyk
Nowicjusz
Posty: 12
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:07
Lokalizacja: 01 ŚDH "BPiP"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: podrzyk » 20 sie 2007, 00:46

Ja jeszcze na początku zlotu w rozmowie z nieznanym mi bliżej druhem usłyszałem ze z chęcią by pojechał i służył w HSP ale nie ma 200 zl........ Ja tez nie miałem, a zgłosił bym się inaczej. A z internetu (nie pamiętam dokładnie z kąd) wim ze w pewnym momęcie było za mało osób do HSP..... wniosek nasówa sie sam...

CZUWAJ!!!

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 20 sie 2007, 05:37

Aducality pisze:...to to jest jedno wielkie nieporozumienie jezeli stawki zywieniowe rzeczywiscie wychodza w granicach wychodza 3-5zl a nie 10zl z doswiadczenia wiem ile tak naprawde kosztuje wyzywienie i niewierze w to ze 10zl placi sie za wyzywienie jednego dnia przy takiej licznej grupie osob;) ...
to w końcu stawka była 10 czy 20 zł ?
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 20 sie 2007, 07:45

jeśli stawka dzienna była 20 zł to z reguły sie dzieli tak że obiad to 10 zł a sniadanie i kolacja po 5 zł. Stawka jest co najmniej bardzo wysoka. Przy 60 osobowym obozie 8 zł wystarcza w zupełności przy 130 8,5zł to naprawdę tyle jedzenia że nie bardzo da sie przejeść (oczywiście 8.5 zawiera doliczony przez stanicę podatek vat). Oczywiście 8 zł. to stawka dzienna czyli obiad kosztuje 4 zł a śniadanie i kolacja po 2 zł. Skąd więc cena 20 zł przy żarciu powiedzmy delikatnie.... badziewnym ????
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 20 sie 2007, 08:38

mariuszm pisze:Wraz ze swoim zespołem przeprowadziliśmy "strajk do odwołania". Nie prowadziliśmy zajęć biletowanych, czego oczekiwała od nas komenda zlotu. Aby nie tracili na tym harcerze, prowadziliśmy zajęcia własne (jak harcerz harcerzowi pokazywaliśmy co potrafimy i uczyliśmy) w swoim czasie wolnym. Po dwóch dniach sytuacja się wyjaśniła. Dogadaliśmy się z komendą. Zwrócono nam pieniądze, podpisano z nami umowy, sprawdzono instalację elektryczną i obiecano nawet, że dostaniemy wyprawkę.
Chyba mocno sie różnimy w ocenie tej sytuacji. To nie komenda zlotu, a uczestnicy zlotu oczekiwali od was zajęć. Zajęć do przeprowadzenia, których zobowiązaliście się dobrowolnie. Zajęć, które sie nie odbyły i mijaniem sie z prawdą jest pisanie, że harcerze na tym nie tracili.

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 20 sie 2007, 12:39

Pigwa: Nie byłaś u nas ani razu. Nie znasz sprawy, bo byłaś na drugim końcu lasu. Nie było Cię podczas rozmowy z Komendantem Zlotu, z Naczelniczką, z Przewodniczącym ZHP.

Pojechaliśmy tam prowadzić zajęcia dla uczestników ale w porozumieniu z Komendą. To Komenda zlotu obiecała uczestnikom wyżywienie i program za 350 zł, a nie my. Od nas Komenda oczekiwała prowadzenia zajęć w określonych godzinach. Obiecano nam dogodne warunki, których na początku zlotu nie zapewniono. Dlatego protestowaliśmy. Potem się dogadaliśmy na nowych warunkach i zaczęliśmy działać.

Strajkowaliśmy w niedzielę, w którą zajęć jeszcze nie było i w poniedziałek. Osobiście zadbałem o to, aby osoby z biletami, które nie skorzystały z zajęć w czasie naszego poniedziałkowego strajku (od 9:00 do 14:00), mogły przyjść w późniejszych godzinach tego samego dnia. Po dogadaniu się z komendą od wtorku dzień w dzień do samego końca zlotu prowadziliśmy biletowane zajęcia od 9:00 do 14:00 (tak jak pozostali) i od 14:00 do 21:00 zajęcia już bez biletów (wstęp wolny). W sumie z zajęć skorzystało 3 razy więcej osób niż miało skorzystać, bo zajęcia na zlocie trwały do 14:00. Potem kadra miała wolne. No chyba że ktoś miał inne ustalenia co do swoich zajęć Komendą, ale w to nie wnikam. My mieliśmy wolne, a służyliśmy dalej. Bo chcieliśmy. Wiedzieliśmy, że często jest mniej miejsc na zajęcia niż chętnych.

Tak więc jak łatwo policzyć, prowadziliśmy dziennie 6 godzin dodatkowych zajęć. Zajęcia polegały na rozmowie przez radio z krótkofalowcami z całego świata. Na wypadek, gdybyś się na tym nie znała, powiem Ci, że od godziny około 17:00 pojawiają się dobre warunki atmosferyczne do nawiązywania łączności na krótsze odległości, czyli do gadania po polsku z Polakami. Wielu harcerzy nie posługuje się językiem angielskim na tyle sprawnie, aby umieć dużo z kimś pogadać. Oni właśnie przychodzili od godziny 17:00 i przyprowadzali swoich znajomych. A wcześniej korzystali z innych zajęć, na przykład na Twoim gnieździe programowym.

Dodam jeszcze, że początkowo mieliśmy prowadzić zajęcia w 3 blokach 1,5 - godzinnych dla 10-osobowych grup. Ostatecznie okazało się, że drukowano bilety na bloki godzinne. Przez co od 9:00 do 14:00 mieliśmy 5 grup zamiast 3. W grupie było po 10-15 osób. Tak przychodzili. Ja im biletów nie sprawdzałem (z wyjątkiem ostatniego dnia kiedy w ogóle wydrukowano bilety, czyli piątku). Dystrybucja biletów odbywała się w sposób dziwaczny i często trafiało się tak, że przychodzili harcerze mówiąc, że nie mają żadnego biletu. Wtedy zapraszaliśmy ich do siebie. Potem się dowiedziałem, że podobno drukowano tylko 6 biletów na nasze zajęcia na każdą godzinę. Widać pozostali przyszli z zainteresowania, albo z braku innych zajęć.

Pigwa, po raz kolejny odbieram Twoją wypowiedź na forum jako czepianie się. Miałaś swoje gniazdo i swój program. Nie oceniaj moich zajęć i mojego działania. Robiłem co się dało i to więcej niż ode mnie oczekiwano. Osoba odpowiedzialna za program na zlocie jest zadowolona z działania mojego i mojego zespołu. Dostanę pozytywne referencje. Harcerze siedzieli u nas do wieczora i oni też są zadowoleni z zajęć oraz z tego, że można się było u nas za darmo napić wody, albo herbaty, a czasem po prostu posiedzieć, poznać innych harcerzy w miłej atmosferze.

Dla mnie sprawa 200 zł wpłaty jest zakończona. Ja ich ostatecznie nie musiałem płacić. Pojechałem służyć i służyłem. Żywiłem się sam. Dojazd kosztował mnie. Sprzęt radiowy był prywatnym sprzętem członków mojego zespołu. Wszystko po to, aby coś swojego włożyć w ten zlot i coś zrobić dla tych wszystkich harcerzy, którzy przyjechali na zlot przeżyć wielką harcerską przygodę.
Ostatnio zmieniony 20 sie 2007, 12:49 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 20 sie 2007, 14:52

Wracając do głównego tematu.

Magister - łatwo mówi się o willach i samochodach, ale ja nie lubię ziobrowania. To nośny temat, jednak do tej pory nikt nikomu nie udowodnił tego typu sprawy. Pisze tak, bo nie raz już ktoś mi zarzucał, że zarabiam na mundurach, że to po reforma żeby ktoś się nachapał, itp. Nie ziobrujmy. Chyba, że są dowody.

Co do jedzenia. Dyskusja czy pakiety, czy gotowanie samemu już się toczyła. Jak pisałem oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy, choć przy takim zlocie w lesie gotowanie byłoby problemem, ze względy na przepisy ppoż. Albo rybki albo akwarium...

I jeszcze jedno - nie mylcie WSADU DO KOTŁA z kosztem jedzenia!

Na obozie zazwyczaj używa się wysokości stawki żywieniowej, czyli wsadu do garnka - to koszt jedzenia. Tutaj to całkowity koszt cateringu. Z przygotowaniem jedzenia, jego transportem itp. Nie znam się na tym, nie wiem czy 10 zł to dużo, czy mało. Wiem natomiast, że podobno była tylko jedna firma w Polsce, która podjęła się cateringu na taką skalę.

Nie jesteśmy tu wyjątkiem, w Anglii, która stoi na o wiele wyższym poziomie rozwoju jako kraj, tylko jedna firma podjęła się cateringu na JAMBOREE, choć tam było prawie 10 razy więcej ucztestników...

Natomiast 5 zł na śniadanie i kolacje wystarczało w zupełności, zresztą dostawało się je i można było robić wszystko samemu.

***

Co do jakości obiadów - rzeczywiście była dość niska. Ale jak się ma jedną firmę do wyboru... :(

Nie przychodzi mi natomiast żaden inny sposób żywienia na 8 tysięcy osób, w lesie. Sposób z Gniezna był dobry, gdyby tylko pakiety były lepsze (gotowe prefabrykaty na posiłki). Ale tam nie było problemów z otwartym ogniem...
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

magister_71
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 04 sie 2004, 20:32
Lokalizacja: 71 WDHS "Vexillum"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: magister_71 » 20 sie 2007, 18:40

A dla mnie nie jest normalne, żeby na harcerskim wyjeździe chodzić przez 10 dni głodnym w porze od obiadu do kolacji (bo kolacjami w naszym podobozie najadaliśmy się bardziej niż obiadem) za tyle pieniędzy.

Dowody? Dla mnie krokiety o zapachu osadnika, albo jeden gołąbek + bułka na obiad to wystarczający dowód na to, że

a) nasz Związek został oszukany przez tą firmę i powinien wyciągnąć wobec niej konsekwencje finansowe, a następnie zwrócić część kosztów posiłków uczestnikom

lub

b) nasz Związek jest niegospodarny organizując tak podłe wyżywienie za takie pieniądze (pytanie tylko jaka jest przyczyna)

Dlaczego w marketach nie mogło być również półproduktów na obiady, a chorągwie samodzielnie zorganizować kuchni takich jak na obozie? Były na Zlocie miejsca gdzie takie kuchnie dałoby się ustawić (nie pod drzewami). Argument podawany wcześniej, że w Zegrzu to się nie sprawdziło, bo były kłopoty z aprowizacją jest raczej nie trafiony, bo poziom dostępności produktów spożywczych chyba raczej podniósł się w ciągu 12 lat przemian ekonomicznych w Polsce?

Nie oskarżaj mnie o ziobrowanie, bo sam robisz to cały czas w temacie "pseudokomandosów".
---- www.i-militaria.com ----
Militaria, mundury historyczne, bojówki w niskich cenach dla Twojej drużyny!!!

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 20 sie 2007, 18:49

Magister, ja nie ziobruję w temacie pseudokomandosów. Po prostu uważam, że nie ma na nich miejsca w ZHP :) To moje zdanie, a nie dowodzenie jakiejś tezy, czy oskarżanie kogokolwiek.

Owszem żarcie jak napisałem mogłoby być lepsze, ale teorie typu "ktoś ma za to wille" są nośne i.. tylko tyle. W większości wypadków to po prostu zła organizacja, a nie planowy wyzysk, czy kradnięcie kasy na coś / dla kogoś. A to szalona różnica. Bo o ile za złą organizację można po prostu kogoś zwolnić / nie wybrać następnym razem, o tyle kradzież to zupełnie inna liga i kwalifikuje się pod sąd nie tylko harcerski...
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

magister_71
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 04 sie 2004, 20:32
Lokalizacja: 71 WDHS "Vexillum"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: magister_71 » 20 sie 2007, 19:55

g00rek pisze:Owszem żarcie jak napisałem mogłoby być lepsze, ale teorie typu "ktoś ma za to wille" są nośne i.. tylko tyle. W większości wypadków to po prostu zła organizacja, a nie planowy wyzysk, czy kradnięcie kasy na coś / dla kogoś. A to szalona różnica. Bo o ile za złą organizację można po prostu kogoś zwolnić / nie wybrać następnym razem, o tyle kradzież to zupełnie inna liga i kwalifikuje się pod sąd nie tylko harcerski...
Tu kwestię może wyjaśnić wiarygodna informacja, za ile dokładnie obiadów zostaliśmy "skasowani" na stawkę żywieniową - jeśli jest to jak "chodzą słuchy" 10 dni x 20 zł = 200 zł od osoby, to w takim razie gdzieś "zapodziały się" pieniądze za obiad 19 sierpnia (10 ty) - w skali całego zlotu to chyba za dużo żeby nazwać to "złą organizacją" jak piszesz.

Ciekawi mnie jakie będą wyniki badań Sanepidu który (podobno) sprawdzał jakość słynnych już krokietów. Piszę podobno, bo na Zlocie byłem zwykłym uczestnikiem, a do takich nie zawsze dociera komplet informacji...
---- www.i-militaria.com ----
Militaria, mundury historyczne, bojówki w niskich cenach dla Twojej drużyny!!!

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 20 sie 2007, 20:16

g00rek pisze:Magister, ja nie ziobruję w temacie pseudokomandosów. Po prostu uważam, że nie ma na nich miejsca w ZHP :) To moje zdanie, a nie dowodzenie jakiejś tezy, czy oskarżanie kogokolwiek.

Owszem żarcie jak napisałem mogłoby być lepsze, ale teorie typu "ktoś ma za to wille" są nośne i.. tylko tyle. W większości wypadków to po prostu zła organizacja, a nie planowy wyzysk, czy kradnięcie kasy na coś / dla kogoś. A to szalona różnica. Bo o ile za złą organizację można po prostu kogoś zwolnić / nie wybrać następnym razem, o tyle kradzież to zupełnie inna liga i kwalifikuje się pod sąd nie tylko harcerski...
Michał proszę cie....
Wsad do kotła ... W tym roku przy 130 osobowym obozie stawka wynosiłą 8 zł. Na tej stawce "wisiała" kucharka, pomoc, 2 zaopatrzeniowców i samochód dostawczy. Jedzenie doskonałe i w duzej ilości. I zwróć uwagę na dysproporcje. Ja piszę 8 zł Ty 20 zł. Nie widzisz różnicy ????

A co do tego że się nie da samemu... Jeździsz to tu to tam więc dobrze wiesz jak jest.
W całej Europie się da tylko w Kielcach nie, bo się spalą....
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

pigwa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 29 wrz 2004, 11:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pigwa » 20 sie 2007, 20:26

mariuszm pisze:Pigwa: Nie byłaś u nas ani razu. Nie znasz sprawy, bo byłaś na drugim końcu lasu. Nie było Cię podczas rozmowy z Komendantem Zlotu, z Naczelniczką, z Przewodniczącym ZHP.

Pojechaliśmy tam prowadzić zajęcia dla uczestników ale w porozumieniu z Komendą. To Komenda zlotu obiecała uczestnikom wyżywienie i program za 350 zł, a nie my. Od nas Komenda oczekiwała prowadzenia zajęć w określonych godzinach. Obiecano nam dogodne warunki, których na początku zlotu nie zapewniono. Dlatego protestowaliśmy. Potem się dogadaliśmy na nowych warunkach i zaczęliśmy działać.

Strajkowaliśmy w niedzielę, w którą zajęć jeszcze nie było i w poniedziałek. Osobiście zadbałem o to, aby osoby z biletami, które nie skorzystały z zajęć w czasie naszego poniedziałkowego strajku (od 9:00 do 14:00), mogły przyjść w późniejszych godzinach tego samego dnia. Po dogadaniu się z komendą od wtorku dzień w dzień do samego końca zlotu prowadziliśmy biletowane zajęcia od 9:00 do 14:00 (tak jak pozostali) i od 14:00 do 21:00 zajęcia już bez biletów (wstęp wolny). W sumie z zajęć skorzystało 3 razy więcej osób niż miało skorzystać, bo zajęcia na zlocie trwały do 14:00. Potem kadra miała wolne. No chyba że ktoś miał inne ustalenia co do swoich zajęć Komendą, ale w to nie wnikam. My mieliśmy wolne, a służyliśmy dalej. Bo chcieliśmy. Wiedzieliśmy, że często jest mniej miejsc na zajęcia niż chętnych.

Tak więc jak łatwo policzyć, prowadziliśmy dziennie 6 godzin dodatkowych zajęć. Zajęcia polegały na rozmowie przez radio z krótkofalowcami z całego świata. Na wypadek, gdybyś się na tym nie znała, powiem Ci, że od godziny około 17:00 pojawiają się dobre warunki atmosferyczne do nawiązywania łączności na krótsze odległości, czyli do gadania po polsku z Polakami. Wielu harcerzy nie posługuje się językiem angielskim na tyle sprawnie, aby umieć dużo z kimś pogadać. Oni właśnie przychodzili od godziny 17:00 i przyprowadzali swoich znajomych. A wcześniej korzystali z innych zajęć, na przykład na Twoim gnieździe programowym.

Dodam jeszcze, że początkowo mieliśmy prowadzić zajęcia w 3 blokach 1,5 - godzinnych dla 10-osobowych grup. Ostatecznie okazało się, że drukowano bilety na bloki godzinne. Przez co od 9:00 do 14:00 mieliśmy 5 grup zamiast 3. W grupie było po 10-15 osób. Tak przychodzili. Ja im biletów nie sprawdzałem (z wyjątkiem ostatniego dnia kiedy w ogóle wydrukowano bilety, czyli piątku). Dystrybucja biletów odbywała się w sposób dziwaczny i często trafiało się tak, że przychodzili harcerze mówiąc, że nie mają żadnego biletu. Wtedy zapraszaliśmy ich do siebie. Potem się dowiedziałem, że podobno drukowano tylko 6 biletów na nasze zajęcia na każdą godzinę. Widać pozostali przyszli z zainteresowania, albo z braku innych zajęć.

Pigwa, po raz kolejny odbieram Twoją wypowiedź na forum jako czepianie się. Miałaś swoje gniazdo i swój program. Nie oceniaj moich zajęć i mojego działania. Robiłem co się dało i to więcej niż ode mnie oczekiwano. Osoba odpowiedzialna za program na zlocie jest zadowolona z działania mojego i mojego zespołu. Dostanę pozytywne referencje. Harcerze siedzieli u nas do wieczora i oni też są zadowoleni z zajęć oraz z tego, że można się było u nas za darmo napić wody, albo herbaty, a czasem po prostu posiedzieć, poznać innych harcerzy w miłej atmosferze.

Dla mnie sprawa 200 zł wpłaty jest zakończona. Ja ich ostatecznie nie musiałem płacić. Pojechałem służyć i służyłem. Żywiłem się sam. Dojazd kosztował mnie. Sprzęt radiowy był prywatnym sprzętem członków mojego zespołu. Wszystko po to, aby coś swojego włożyć w ten zlot i coś zrobić dla tych wszystkich harcerzy, którzy przyjechali na zlot przeżyć wielką harcerską przygodę.
Nie będę się odnosić do całości twojego wpisu, bo mogłabym zanudzić czytających długą wypowiedzią. Dlatego przypomnę tylko sedno mojego, jak to nazwałeś "czepiania się". Dla mnie karygodnym jest, że aby chcąc odnieść "własne korzyści" odwołaliście zajęcia dla uczestników. Jest to tym bardziej żenujące, że nosicie skórzane sznury, zarówno ty jak i szef waszego miejsca programowego.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 20 sie 2007, 21:09

sikor pisze:Michał proszę cie....
Wsad do kotła ... W tym roku przy 130 osobowym obozie stawka wynosiłą 8 zł. Na tej stawce "wisiała" kucharka, pomoc, 2 zaopatrzeniowców i samochód dostawczy. Jedzenie doskonałe i w duzej ilości. I zwróć uwagę na dysproporcje. Ja piszę 8 zł Ty 20 zł. Nie widzisz różnicy ????

A co do tego że się nie da samemu... Jeździsz to tu to tam więc dobrze wiesz jak jest.
W całej Europie się da tylko w Kielcach nie, bo się spalą....
Sikor wiem, wiem. Czasami trudno dobić do 10 pln żeby się KR nie czepiała ;)
Ale skoro ustalono catering to tyle trzeba płacić, bo chyba tyle to kosztuje...

Dobra, nie chcę być advocatus diaboli :) Tylko wiem, że czasami się nakręcamy bezsensownie na sprawy które są zaniedbaniami.

A co do gotowania - tam był chyba zakaz ppoż. A na to nic sie nie poradzi... Organizacyjnie łatwiej jest zrobić catering... :(
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

d@rek
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 14 lis 2005, 16:45
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: d@rek » 20 sie 2007, 23:15

ja tam słyszałem jeszcze na zlocie, że firma cateringowa jest własnością pewnego druha z pewnej chorągwii ;-) nazwiska nie podam bo nie pamiętam. Na razie ta informacja ma dla mnie status plotki ale dość wiarygodnej.

natomiast rzeczywiście powinien ktoś sie zabrać za sprawę tego żarcia bo nas wycyckali w tą niedziele. Miały być wyprawki a dla tych którzy wyjeżdżają wieczorem miał być obiad jeśli sobie zażyczą. I gdzie był? Zapłaciłem za coś czego nie dostałem. I gdzie mam teraz złożyć reklamację?

Krokiet bleeeeeeeee
mi to zapachem przypominało ciepłą kupę prosto od krówki na wsi (a często tam jeździłem to wiem jak pachnie ;-) )
Ponieważ obiad był całkowicie niezjadliwy również żądam zwrotu pieniędzy lub rekompensaty za niego (niech np dorzucą do naszych kont zlotowych jego równowartość żebysmy mogli w 4 żywiołach wydać).

Zauważyliście że następnego dnia po krokietach dostaliśmy większy podwieczorek?
Darek
już były drużynowy

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 20 sie 2007, 23:24

pigwa: Nie rozumiem o jakie korzyści podobno mi chodzi, skoro włożyłem w ten zlot swoje pieniądze, swój czas i używałem swojego sprzętu. Nie chodziło mi o "własne korzyści", a o warunki pracy obiecane przed zlotem. Ktoś się nie wywiązał z tej umowy. Mogłem wyjechać. Wolałem zawrzeć nową umowę po to, aby zostać i prowadzić zajęcia.

Nie znasz specyfiki pracy z moją specjalnością, więc może dlatego nie rozumiesz jak ważna jest kwestia ubezpieczenia OC i sprawdzonej instalacji elektrycznej, co powinno być zapewnione.
Nie noszę skórzanego sznura i nigdy go nie dostałem. Ja też jakoś nie przepadam za człowiekiem, który został komendantem "Harcerstwa Q przyszłości", ale nie miałem na to wpływu. Nie rozumiem co i dlaczego mi zarzucasz, ale pewnie się tego nie dowiem. Proszę o konkrety. Czym są te "własne korzyści"?
Ostatnio zmieniony 20 sie 2007, 23:27 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”