XXXV Zjazd Nadzwyczajny ZHP - już po - podsumowanie

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 11 wrz 2007, 20:41

Proszę wszystkich o uważne przeczytanie tematu wątku, przed napisaniem kolejnego posta. Nie będę tego wszystkiego usuwał bo w pewnym momencie dyskusje się zazębiają.

Dyskusje nie dotyczące Zjazdu proszę prowadzić w innych wątkach na forum.

Wydaje mi się że temat po woli się wyczerpuje.
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 wrz 2007, 21:02

sikor pisze:
Maciek P pisze:Taki sam system istniał w ZHP przed wojną (dąży do 1) przy 300 tysięcznej liczebności i hufcach w ilości 300.000/12*20
Więc argument o liczebności pada.
Przed wojna nie było takich możliwości podróżowania... no i nie było komputerów, komórek, netu... :p
Maciek P pisze:Poza tym, właśnie przy małej ilości hufców chorągwie są zbędne. Podobnie, jak zbędny jest hufiec w organizacji liczącej 20 drużyn. Mnożenie struktur wiąże się ze wzrostem liczebności, a nie odwrotnie.
Ależ tak. Mała liczebnie organizacja nie ma dość drużyn by tworzyc hufce miejskie... więc wtedy potrzebna jest struktura wojewódzka, tak by druzynowy nie jechał 300 km do centrali. Jeśli drużyn jest doś potrzebne stają się struktury miejskie czyli hufca a chorągwie przestaja byc potrzebne... no chyba że będzie nas tak ze 2 mln... :)
No właśnie o czymś innym mówimy, dlatego się nie rozumiemy.
Ty stawiasz znak równości między chorągwią a poziomem województwa. Dla mnie struktura wojewódzka licząca 20 drużyn, to nadal hufiec. Chorągiew w moim rozumieniu, to min. 3 hufce działające na jednym terenie.

Po prostu różnie rozumiemy te same pojęcia.
Maciek P pisze:Namiestnik, koordynator, komendant chorągwi, to tylko nazwy. Ważne, jakie kompetencje i obowiązki stoją za nimi. Zgadzam się, że z faktu piastowania funkcji (nawet naczelnika) nie powinien wynikać obligatoryjny udział w procesach wyboru władz.
Co do zjazdów chorągwi, to... chciałbym jednak mieć wpływ na to, kto jest namiestnikiem/koordynatorem/komendantem chorągwi (nazwa, to tylko etykieta).
A ja tego nie potrzebuję. Chcę by co sie da załatwiać w hufcu czyli u siebie i tu muszę mieć wpływ. Chcę również mieć wpływ na to w jakim kierunku podąża moja organizacja (a więc RN i GK) a województwo interesuje mnie tak srednio, rzekłbym wcale. Majątek ma byc zarządzany dobrze i za to odpowiada Naczelnik i Skarbnik i kogo do tego wyznaczą to Ich sprawa. Jeśli widzę że coś jest nie tak to zgłaszam do CKR-u. Badaja i jeśli było źle to namiestnik spada... Jeśli jest potrzeba powołania ZKK bo w hufcu jest nie dośc ludzi do tego albo chcemy przepływu informacji z innych hufców to komendanci hufców kontaktują ze sobą szefów HZKK i tworzy sie zespół miedzyhufcowy (ot projekt albo inna forma) i nie trzeba w zadnym z tych miejsc Komedanta, komendy wraz z całym mnóstwem instruktorów "robiących baaardzo ważne rzeczy" . Specjalności mogą działąć analogicznie do zespołu KK i właściwie nie ma problemu by łączyc to inaczej niż przebiegają granice województw....
Nie przeczę, że ma to sens. Myślę jednak, że jeśli wprowadzimy mianowanego przedstawiciela GK na województwo, to kwestią czasu jest żądanie wybieralności tych funkcji. To wynika z logiki społeczeństwa otwartego, w jakim żyjemy. Więc wolę uniknąć zadymy za jakiś czas.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

flymarek
Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 05 gru 2005, 21:37
Lokalizacja: HKS Nonstop Adventure
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: flymarek » 12 wrz 2007, 00:38

Wracając do głównego wątku [podsumowanie], poruszę temat wyboru Rady Naczelnej.
GK zostawię, bo brak mi słów.

Natomiast Rada.
Tak naprawdę nie wiemy [delegaci też] kto był wybierany.
Nie było pełnej prezentacji kandydatów, tylko kilkoro coś powiedziało.
Reszta się nie trudziła, bo wiedzieli, że jest tyle miejsc ilu kandydatów - przeważnie ustalonych w chorągwiach.
Odczytano listę, czasem poproszono "Kaziu, pokaż się"

Wybierają wszyscy delegaci i powinni być świadomi wyboru.
Nie powinno chodzić o zapełnienie liczby miejsc, i byle szybciej bo daleko do domu.
To RADA NACZELNA, powinny w niej być najznamienitsze umysły związku.
Ja tak to sobie wyobrażam

Czy tak jest?

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 wrz 2007, 06:11

flymarek pisze:Wybierają wszyscy delegaci i powinni być świadomi wyboru.
Nie powinno chodzić o zapełnienie liczby miejsc, i byle szybciej bo daleko do domu.
To RADA NACZELNA, powinny w niej być najznamienitsze umysły związku.
Ja tak to sobie wyobrażam

Czy tak jest?
Oczywiście powinno tak właśnie być, ale niestety nie jest.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 12 wrz 2007, 06:39

flymarek pisze:Natomiast Rada.
Tak naprawdę nie wiemy [delegaci też] kto był wybierany.
Nie było pełnej prezentacji kandydatów, tylko kilkoro coś powiedziało.
Reszta się nie trudziła, bo wiedzieli, że jest tyle miejsc ilu kandydatów - przeważnie ustalonych w chorągwiach.
Odczytano listę, czasem poproszono "Kaziu, pokaż się"

Wybierają wszyscy delegaci i powinni być świadomi wyboru.
Nie powinno chodzić o zapełnienie liczby miejsc, i byle szybciej bo daleko do domu.
To RADA NACZELNA, powinny w niej być najznamienitsze umysły związku.
Ja tak to sobie wyobrażam

Czy tak jest?
Dlatego uwazam że sensowniejsze będzie wybieranie członków RN nie przez Zjazd a przez wszystkich druzynowych w "chorągwianych" okręgach wyborczych.
Podobnie zreszta jak wybieranie delegatów na zjazd.
Hufce byłyby jedynie "obwodami głosowania" a nie wybierania.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 12 wrz 2007, 06:41

Zjazdowy cytat z przedstawiania kandydatów:
"Żeby nie było wątpliwości, że to druh Zdzisław, a nie druhna Zdzisława"

nefret
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 08 mar 2006, 00:02
Lokalizacja: Szczep 297 WDHiZ "WESOŁA"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nefret » 12 wrz 2007, 09:07

Czytam to forum i inne, słucham relacji ze zjazdu i jestem zniesmaczona...hm, nie, chyba bardziej jestem przerażona!

Jako zwykły instruktor, który powinien interesować się życiem swojej Organizacji starałam się być na bieżąco i trzymałam kciuki za ekipę, która się stworzyła, aby nareszcie przejąć przewodnictwo w ORGANIZACJI MŁODZIEŻOWEJ jaką podobno jest ZHP. Wszak marzył się nie tylko mi Naczelnik taki, jak szef angielskiego skautingu, który nie tylko potrafi dobrze zarządzać organizacją, ale potrafi razem ze swoimi harcerzami porozmawiać, poradzić, bawić się. Chyba dobrym miernikiem była próba wyobrażenia sobie dh. Teresy Hernik, która wjeżdża na otwarcie pewnej uroczystości na lawecie w specjalnie przygotowanej taksówce, a potem wbiega na scenę, aby powitać wszystkich uczetników. Bez zadęcia, bez sztywniactwa, po harcersku, pozytywnie. I o ile dh. Rafał jako Kandydat do tego wizerunku pasował, o tyle o dh. Gosi nie mogę powiedzieć nic. Nie mam obrazu dh. Gosi, która jest moją - wszak wybraną przez Zjazd - Naczelniczką. Ale czemu, Druhno? Czy to nieistone, aby instruktorzy wiedzieli, co się w organizacji dzieje, aby się z tą organizacją mogli utożsamiać?

To, że jest Druhna Komendantką Hufca i Komendantką Szkoły Instruktorskiej, nie daje mi żadnego wyobrażenia. Ale to nie jest źle.......gorzej, gdyby pogląd mój był ukształtowany. Teraz kształtować go będzie to, co dh. Gosia faktycznie zrobi, co powie....

To źle, że w marszu "na górę" dwie ekipy, wśród których znajdują się ludzie, których cenię, którzy dawali mi nadzieję, że jeszcze nie wszystkie autorytety i zasady w ZHP upadły nie potrafiły się porozumieć. I o co poszło.... o stołki, osoby. Niczym w naszym państwie. Czy naprawdę dalej jest do tych, którzy też chcą zmian, też chcą dobra ZHP, chcą organizacji, która jest czytelna, rzetelna, tworzy jakość i takich ludzi wychowuje czy do tych, którzy chcą, aby zostało tak jak jest, jakoś, bo tak już jest, bo jest im wygodnie na swoich stołkach, bo przypadkiem zostanie odkryte coś "wstydliwego"? To Druhna da nam odpowiedź na to.....

Wstyd mi za Komendantów Chorągwii, którzy rozdawali głosy puszczając listy na kogo głosować. Wiem, nie byłam tam, ale żadna inforacja, nawet plotka nie tworzy się z niczego :). Szkoda, że z obrad Zjazdu mieliśmy tylko transmisję radiową. Może moglibyśmy się przekonać na własne oczy co się tam działo. A może warto by było zamknąć właśnie na takiej monitorowanej sali wszystkich delegatów z zakazem wychodzenia, jeśli nie ustalą stanowiska, nie wybiorą mądrze, nie stworzą mądrych wytycznych do zmian na lepsze, aby ich przedstawiciele wiedzieli, że ich delegat reprezentował ich, a nie czyjeś partykularne poglądy czy interesy.
Przeraża mnie też nieobecność ok. 1/4 delegatów. Po co ich wszak wybraliśmy?!

Podsumowując mam po skautowemu nadzieję, że ekipa, która przejęła władzę w ZHP da się poznać po dobrych czynach, jeśli ma coś na sumieniu rozliczy się z ludźmi i sobą samym z tego, bo nic nie potrafi tak nam doskwierać jak własne sumienie.

Ekipa, która przegrała wyleje swój żal tu i zacznie od października działać czy razem z GK, czy osobno, ale działać. Pamiętajcie, że nadal macie możliwość oddziaływania na ludzi w całej Polsce. To olbrzymia władza.

Ale tak naprawdę należało by zwrócić z ogromną prośbą do ludzi, którzy pętają organizację w sporach, którym dobrze jest być zawodowym harcerzem. Pamiętajcie, że stołki pod wami się kurczą. Jeśli ważniejsza jest lojalność wobec kolegów, niż wobec organizacji doczekacie dnia rozpadnie się to, co tak chronicie i dobrze było by na tym nie siedzieć wówczas.

nefret
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 08 mar 2006, 00:02
Lokalizacja: Szczep 297 WDHiZ "WESOŁA"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nefret » 12 wrz 2007, 09:31

Chciałabym też prosić dh. Sławka o podanie źródła skąd wziął cytat zamieszczony wyżej o Jamboree. Było mi przykro czytać te słowa, bo będąc uczestnikiem mam zupełnie skrajne poglądy. Zresztą Inga już napisała jak część tych rzeczy wyglądała. Nie chcę się powtarzać. Jednakże jeśli była to osoba z IST oznacza to również, iż była to osoba pełnoletnia, być może instruktor. Jeśli takie słowa padają z jej / jego ust, a właściwie spod jego/jej palca to mamy się powody obawiać o ZHP.
Poza tym, że brak jest tam pozytywnej atmosfery Jambo, a same narzekania osoby, która się wiele nie napracowała, to najbardziej uderzył mnie tekst:

"A komendant na apelu dostał stopień HR od przewodniczącego ZHR – żenada
To jest kilka takich wpadek móbym opowiadać dłużej i dłużej ale szkoda mi słów."

Druhno lub Druhu,
czemu jesteś tak bardzo zamknięty w swoim zaścianku?

Dla wielu z nas to był moment prawdziwego wzruszenia. Niesamowity symbol.

ZROZUM!!! Przewodniczący Kapituły stopnia HR organizacji ZHR, człowiek na co dzień mieszkający poza granicami kraju przyznaje harcmistrzowi ZHP najwyższy stopień harcerski. Jest to uznanie dla tego co zrobił on sam i ludzie będący na Jambo dla godnego reprezentowania Polski i harcerstwa na arenie międzynarodowej. To było uznanie dla ZHP, dla dobrej harcerskiej roboty.

Jest to olbrzymi symbol, braterski gest. Krok, który daje nadzieję na jedność jeśli nie organizacji to ruchu harcerskiego w Polsce. Aby harcerz harcerzowi był bratem, a nie wilkiem!

Przykro mi, że Druh/Druhna tak to widział. Życzę szerszego spojrzenia...

Dario_
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 04 wrz 2006, 15:05
Lokalizacja: Szczep JEDYNECZKA
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Dario_ » 12 wrz 2007, 13:05

Witam!
Jako instruktor, któremu sprawy Związku nie są obojętne z uwagą przeczytałem wszystkie wpisy w tym wątku i choć dyskusja o samym Zjeździe już nieco przebrzmiała, chciałbym przedstawić obraz Zjazdu jaki jawi mi się po tejże lekturze:
Na Zjeździe spotkały się trzy obozy/frakcje
- trzymający do tej pory władzę Beton,
- grupa Rafała Klepacza,
- grupa Doroty Całki/Rafała Bednarczyka/Gosi Sinicy
czyli dokładnie te same co 2 lata temu, przy czym przez te 2 lata Beton dzierżył władzę, Grupa RK kruszyła beton, a Grupa DCRBGS organizowała Jamboree...
Wskutek nieudzielania absolutorium Beton postanowił poddać się weryfikacji przez Zjazd licząc na utrzymanie poparcia, a tym samym władzy. Pozostałe grupy pomne doświadczeń z poprzedniego Zjazdu próbowały osiągnąć kompromis celem wystawienia jednej „listy”, niestety Grupa RK nie chciała pójść na „zgniły kompromis”, jakim miało być miejsce w GK dla druha RB, motywując to wiernością zasad etc. (innych powodów nie znalazłem/przeoczyłem?). Wobec takiego obrotu sprawy Grupa DCRBGS pozornie ustąpiła pola, a Grupa RK rozpoczęła przygotowania do przejęcia władzy. Jednak DCRBGS tylko pozornie ustąpiła, gdyż od tego czasu rozpoczęła tajne knowania z kruszonym Betonem dając tym samym świadectwo swego zakłamania. W wyniku tych knowań w ostatniej chwili niczym królik z kapelusza pojawiła się kontrkandydatka do funkcji Naczelnika. W trakcie głosowania Beton szeptał hasło „sinica” tudzież puszczał w obieg kartki z tymże hasłem. Hasło dotarło do 73 delegatów, grupa RK otrzymała 61 głosów, a 17 delegatom nie odpowiadał żaden z kandydatów. Wymagane minimum wynosiło 76, co oznaczało, że potrzebna jest II tura z jedną kandydatką. W dogrywce GS pozyskała dodatkowych 7 głosów poparcia co pozwoliło jej się prześliznąć przez 50% próg wyborczy.
Ale Beton jak wiadomo jest fałszywy, o czym miał przekonać się Główny Rozrabiający niejaki RB. W głosowaniu do GK otrzymał 72 głosy, a ponieważ minimum wynosiło 73 – przepadł. Znaleziono jednak niejakiego Pawła Z., który mimo powszechnego szacunku i wyboru do GK bez głosu sprzeciwu ze strony delegatów – również dał się omotać mackom Betonu, gdyż z pewnością wkrótce ustąpi miejsca „odrzuconemu przez Zjazd” (a konkretnie przez 50,31% Zjazdu).
Liczby mają jednak to do siebie, że nie kłamią, co skłania mnie do zadania kilku pytań:
W jaki sposób RK chciał zostać Naczelnikiem mając poparcie 61 delegatów ze 160 (wszak ci którzy na niego nie głosowali to sfera wpływów Betonu) ?
Na czym miała polegać zdrada Betonu, skoro RB otrzymał praktycznie tę sama ilość głosów co Gosia Sinica w I turze?
Czy tych 17 delegatów, którzy przyjechali kawał drogi na Zjazd po to żeby nie wybrać nikogo to:
a) nowa frakcja?
b) Beton, który nie dostał na czas kartki?
c) zwolennicy Rafała, ale nie pamiętali którego?
Wszak „wystarczyło” przekonać tych 17 nieprzekonanych i byłoby po wszystkim...

Odnoszę wrażenie, że Grupę RK zgubiła zbytnia pewność siebie oraz to co nazywacie wiernością zasadom (inni to nazwą brakiem elastyczności, a jeszcze inni arogancją). Wszak już na poziomie hufców przy wyborach władz potrzebna jest dyplomacja i sztuka kompromisu, więc chyba tym bardziej na poziomie centralnym. Wiara iż sięgniemy po władzę bez poparcia którejś z pozostałych grup jest rozbrajająca w swej naiwności.
Co dalej?
ZEWRZYJCIE SZEREGI! Zaklinam Was! Jeżeli po każdych wyborach przegrani będą podkładać nogę zwycięzcom – przegramy wszyscy, a osądzi nas historia.
Pozdrawiam! DP.
PS. Przepraszam wszystkich za słowo Beton, którego nie potrafię precyzyjnie zdefiniować, ale nie znalazłem lepszego do określenia jednej z grup.
PS II. Poprawcie wszystko to co źle zrozumiałem z lektury wcześniejszych postów – być może ktoś zrozumiał to tak samo jak ja?

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 12 wrz 2007, 13:07

Madziu, wielkie słowa, a jest to przykład tego, ze tak naprawdę "wmawiamy sobie"odrębność, a istnieją całe szczepy, a nawet......hmmm, robiące wspólnie ....np próby stopni. :D

słoń
Nowicjusz
Posty: 38
Rejestracja: 26 sie 2005, 20:27
Lokalizacja: III MŚSzDZHShiW
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: słoń » 12 wrz 2007, 13:48

Mam pytanie co do tego stopnia HR nadanego przez ZHR. Jak się to ma do systemu stopni obowiązującego w ZHP?
hm Andrzej Laksa
komendant hufca
chorągiew śląska

skaut5
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 15 sty 2003, 10:12
Lokalizacja: 12 DW Barykada
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: skaut5 » 12 wrz 2007, 14:11

ja nie wiem w ZHR może obowiązuje ale my jesteśmy całkiem inną organizacją z własnymi stopniami i wymaganiami na nie...
"jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha, dokonaj wszelkich starań by nie zagasła lecz stała się wędrownicza watrą" /Michał Gławdel/

kl. phm skaut5

www.puszcza.net
www.drezdenko.zhp.pl

Vandrey
Użytkownik
Posty: 65
Rejestracja: 11 wrz 2007, 11:05
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Vandrey » 12 wrz 2007, 14:17

myślę że ma takie znaczenie jak Doctor honoris causa w normalnym życiu

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 12 wrz 2007, 14:21

słoń pisze:Mam pytanie co do tego stopnia HR nadanego przez ZHR. Jak się to ma do systemu stopni obowiązującego w ZHP?
Takie jak uprawnienia PCK w HSR.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

zyrafa
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 20 sie 2005, 15:34
Lokalizacja: 10HDŻ
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: zyrafa » 12 wrz 2007, 14:53

g00rek pisze:
słoń pisze:Mam pytanie co do tego stopnia HR nadanego przez ZHR. Jak się to ma do systemu stopni obowiązującego w ZHP?
Takie jak uprawnienia PCK w HSR.
nie uprawnienia ale umiejetnosci :P ani PCK ani HSR do niczego nie uprawnia :P tylko uczy jak pomagac :P
Maciej Filipecki HO

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „XXXV Zjazd Nadzwyczajny ZHP”