Wędrownicy, alternatywna droga starszoharcerska, czy kolejn

Moderator: Skarbnik ZHP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 29 wrz 2006, 06:37

michał288 pisze:..dlatego SIKOR: teraz wszyscy mają, po skończeniu 16 lat ( bo tak każe metodyka) :)
Pozdrawiam - michałk.
Metodyka tak, ale METODA NIE, bo ta jest naturalna, czyli dopasowana do własności psycho-fizycznych danego człowieka ;)

Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 29 wrz 2006, 07:38

Zastanawiam się czy przypadkiem nie brniemy w złym kierunku...

Każdy wędrownik powinien zdobyc naramiennik wędrowniczy(taka jest idea).
To po jakiego grzyba instruktor zajmujący się wędrownikami musi nosić ten naramiennik tak jak BORM, jako instrukotr powinien mieć juz ponad 16 lat i powinien mieć naramienniek na ramieniu.

Druga sprawa to taka że mam 22 lata, naramiennika nie zdobyłem i nie zdobęde. I nie wynika to z moich predyspozycji, po prostu całe zycie byłem harcerzem starszym, nie czuje się przez to gorszy od wszystkich "Wędrowników", umiem sobie zorganizować prace i do tego potrafie natchnąć innych. Nie jestem za to pełnowartościowym liderem, bo nie mam naramiennika.

Jest też inna sprawa, obserwuje naszych Hufcowych wędrowników i uważm, że nie pracują jak wędrownicy tylko jak harcerze starsi(wszystko trzeba im pokazać i ich nauczyć). Zazwyczaj zajmuje się tym ich drużynowy(choć czasem drużynowy nic nie robi) i zajmuje się tym jedna osoba z drużyny(ale tylko jedna).


Czyli podsumowując
Wędrownictwo jest sztucznym tworem, z mojego punktu widzenia i nie mam zamiaru w nim brać udziału(przynajmniej narazie).

Pozdrawiam

pwd Rafał "Mysiek" Myszka
6 PODH
Kwatermistrz Hufca
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2006, 16:29 przez Mysiek, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 29 wrz 2006, 10:06

Ale bezkompromisowa krytyka obecnego harcerstwa!!!
Druh jeszcze działa w ZHP (obecnym)?
Jak?
:D
No comments - listę lektur mogę dostarczyć łącznie z własnymi publikacjami :D
A poważnie, cieszę się, NAPRAWDę cieszę, że ZROZUMIAŁEŚ, tak, tak ZROZUMIAŁEŚ to, co jest jedną z największych bolączek dzisiejszego harcerstwa - ROZDWOJENIE JA¬NI - i dziękuję Ci za to podsumowanie problemu.
Mamy bowiem taką właśnie sytuację - przez lata całe, aż do tzw Ofensywy Starszoharcerskiej i KIHAM-ów, usilnie zmieniano nie tylko metodykę /zadania, miana, sprawności zespołowe/ ale i METODę, bo "skautowa" aż do odnowy - to właśnie był cel rozbicia.
Szczególnie chodziło o zniszczenie naturalnych dróg rozwoju zespołu, o wychowanie wodzów /ulubiona kpina / o tradycyjny system bodźcowania samowychowania skautowego. W "Wierze i Winie" Jacek Kuroń doskonale obnaża swoją rolę /z przeprosinami/ w początkach tych działań, jako odpowiedzialnego instruktora Gieki.
Twórcy tego "nowego systemu " doskonale sobie zdawali sprawę z intuicyjności młodych instruktorów, z powtarzania swych przeżyć harcerskich - w ten sposób zaszczepiali inne narzędzia i inny, makarenkowsko - pionierski styl pracy zupełnie tego nieświadomej młodzieży. Doraźnie, bez ciągu wychowawczego, to zdawało egzamin i dawało porażające efekty - 3 miliony w ZHP !!! Ale to był pusty twór, bez mechanizmu odtworzenia i twórczego rozwoju , bez SKAUTOWEJ SYNERGII, która zawsze stawiała nas w pierwszym szeregu postępu. Dziś niestety odbija się to nam czkawką bo wielu instruktorów przeżywało swe harcerstwo właśnie w taki sposób.
Stąd kłopoty z wędrownictwem, które było "pod prąd" zmian. W "Wędrówce" BiPI, w całej drodze późniejszej ewolucji tej
koncepcji samoformowania się doroślejącego harcerza przewija się jedno - świadomy wybór drogi. Odkrywca / :) g00rku/ świadomie sięga poza dotychczasowy horyzont, jego wyczynem staje się znajdywanie miejsca w życiu - bo to Wyczyn- choćby studia, droga do rodziny, praca i przyjaźń w Wędrowniczym Kręgu, służba harcerska, a nie wypełnianie wskazań Regulaminu.
PS
Mówiłem, ostrzegałem, że zamierzam prawić herezje :D
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2006, 12:32 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 29 wrz 2006, 10:49

Mysiek pisze:Zastanawiam się czy przypadkiem nie brniemy w złym kierunku...

Każdy wędrownik powinien zdobyc naramiennik wędrowniczy(taka jest idea).
To po jakiego grzyba instruktor zajmujący się wędrownikami musi nosić ten naramiennik tak jak BORM, jako instrukotr powinien mieć juz ponad 16 lat i powinien mieć naramienniek na ramieniu.

Druga sprawa to taka że mam 22 lata, naramiennika nie zdobyłem i nie zdobęde. I nie wynika to z moich predyspozycji, po prostu całe zycie byłem harcerzem starszym, nie czuje się przez to gorszy od wszystkich "Wędrowników", umiem sobie zorganizować prace i do tego potrafie natchnąć innych. Nie jestem za to pełnowartościowym liderem, bo nie mam naramiennika.

Jest też inna sprawa, obserwuje naszych Hufcowych wędrowników i uważm, że nie pracują jak wędrownicy tylko jak harcerze starsi(wszystko trzeba im pokazać i ich nauczyć). Zazwyczaj zajmuje się tym ich drużynowy(choć czasem drużynowy nic nie robi) i zajmuje się tym jedna osoba z drużyny(ale tylko jedna).


Czyli podsumowując
Wędrownictwo jest sztucznym tworem, z mojego punktu widzenia i nie mam zamiaru w nim brać udziału(przynajmniej narazie).

Pozdrawiam

pwd Radał "Mysiek" Myszka
6 PODH
Kwatermistrz Hufca
Nic podobnego, jesteś prawdziwym Wędrownikiem, masz swe pole służby /Po to Kamiński uczestniczył w przedwojennych pracach nad wędrownictwem - by dać kadrę - pola służby- dla Zuchów !/ Twój wyczyn to twoja rola instruktorska, Twoja synergia to umiejętność pracy z Zespołem - razem tworzycie więcej, niż każdy z osobna, Czegóż , na Boga, jeszcze chcieć ?! Komisji, która sprawdzi to z "Regulaminem" ?!
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2006, 12:36 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 29 wrz 2006, 10:58

sikor pisze:
michał288 pisze:..dlatego SIKOR: teraz wszyscy mają, po skończeniu 16 lat ( bo tak każe metodyka) :)
Pozdrawiam - michałk.
Metodyka tak, ale METODA NIE, bo ta jest naturalna, czyli dopasowana do własności psycho-fizycznych danego człowieka ;)

Pozdrawiam
Zgadza się, właśnie dlatego tak niebezpieczne były działania polegające na podmianie
metody, na podsuwanie metody pionierskiej, która też "startowała" od skautowej.
I najważniejsze - metoda pionierska nie przewidywala czegoś takiego jak wędrownictwo.
Pionier miał być komsomołcem. I do tego u nas sterowano, i dlatego starszoharcerskie scieżki udało się dopiero uporządkować i uzupełnić o wędrownictwo w latach Odnowy.
Niby wszystko podobnie, u nas zachowano nazewnictwo, a jednak przecięto naturalne ciągi wychowawcze. Potem już tylko nowa metodyka i "naukowe opracowania", o zgrozo funkcjonujące niekiedy do dziś.
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2006, 12:35 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 29 wrz 2006, 13:14

Wydaje mi się, że jedną z większych bolaczek wędrownictwa jest brak literatury. Tak wielu młodych ludzi jest zrażonych do wędrownictwa :/ jest im obce, itd... bla bla bla. Zastanawiałem się skąd Im to się bierze? Dlaczego tylu ludzi odrzuca wędrownictwo (będąc de facto wędrownikami) Odpowiedź znalazłem obserwując przebieg prób na naramiennik (na szczęście w moim hufcu to już przeszłość, co niektórzy zrozumieli, ale dalej mam duużo przykładów wokół) Wymagania są proste, zgrzyty zaczynają się gdy wędrownik ma określić wyczyn który "popełni". Brak zrozumienia czym jest wyczyn, jak sądzę, leży u podstaw niechęci do wędrownictwa. Niestety brak zrozumienia często okazują kapituły a nie podchodzący do próby. Przydałaby się jakaś publikacja o wędrowniczym wyczynie uświadamiająca że np. chodzenie do dobrej szkoły w innym mieście, nauka w szkole muzycznej i prowadzenie drużyny (wszystko w jednym czasie) jest wyczynem pierwszej klasy.
Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 29 wrz 2006, 13:39

No to znowu będą herezje :)
Dlaczego mamy nazywać coś , co jest , lub ma być symbolem dojrzałości, umiejętności, , wytrwałości harcerki, czy harcerza wyczynem ?!
Wyczyn, to coś niezwykłego, jednorazowego, może nadzwyczajnego. Jakiś taki "szoł" TV.
A czyn wędrowniczy, to dowód na prawość wyboru, pełnię umiejętnosci i siłę woli /harakteru/ To dowód na kształtowanie się osobowości - kierunek na pełnię Człowieczeństwa.
Więc nie "rekord do księgi" , ale opieka nad Zuchami, by pojechały na kolonię, to język obcy zakończony certyikatem, co najmniej "adwanced", to wysoka przeciętna na studiach,
to wolontariat tam, gdzie potrzeba. To szlachetne uczucie do Dziewczyny i pierwsze wspólnie zrealizowane plany, to "ślad Haera" - materiały pomocne na stałe w pracy środowiska.
A co do literatury ? Cóż, może ktoś wznowi Puciatę, ale Węrówka Bi Pi jest na rynku :D
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2006, 13:40 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 29 wrz 2006, 16:38

StaryWilk pisze:
Mysiek pisze:Zastanawiam się czy przypadkiem nie brniemy w złym kierunku...

Każdy wędrownik powinien zdobyc naramiennik wędrowniczy(taka jest idea).
To po jakiego grzyba instruktor zajmujący się wędrownikami musi nosić ten naramiennik tak jak BORM, jako instrukotr powinien mieć juz ponad 16 lat i powinien mieć naramienniek na ramieniu.

Druga sprawa to taka że mam 22 lata, naramiennika nie zdobyłem i nie zdobęde. I nie wynika to z moich predyspozycji, po prostu całe zycie byłem harcerzem starszym, nie czuje się przez to gorszy od wszystkich "Wędrowników", umiem sobie zorganizować prace i do tego potrafie natchnąć innych. Nie jestem za to pełnowartościowym liderem, bo nie mam naramiennika.

Jest też inna sprawa, obserwuje naszych Hufcowych wędrowników i uważm, że nie pracują jak wędrownicy tylko jak harcerze starsi(wszystko trzeba im pokazać i ich nauczyć). Zazwyczaj zajmuje się tym ich drużynowy(choć czasem drużynowy nic nie robi) i zajmuje się tym jedna osoba z drużyny(ale tylko jedna).


Czyli podsumowując
Wędrownictwo jest sztucznym tworem, z mojego punktu widzenia i nie mam zamiaru w nim brać udziału(przynajmniej narazie).

Pozdrawiam

pwd Radał "Mysiek" Myszka
6 PODH
Kwatermistrz Hufca
Nic podobnego, jesteś prawdziwym Wędrownikiem, masz swe pole służby /Po to Kamiński uczestniczył w przedwojennych pracach nad wędrownictwem - by dać kadrę - pola służby- dla Zuchów !/ Twój wyczyn to twoja rola instruktorska, Twoja synergia to umiejętność pracy z Zespołem - razem tworzycie więcej, niż każdy z osobna, Czegóż , na Boga, jeszcze chcieć ?! Komisji, która sprawdzi to z "Regulaminem" ?!
Troche się z celem mijamy...
Ja widząc naszych najprężniej działających wędroników widze że nie mają oni zamiaru podchodzić do naramiennika(z kolei ci co go mają nie za bardzo się poczuwają do realizacji swojej służby) z nielicznymi wyjątkami. Więc w czym jest problem?

Myśle, że ów naramiennik jest symbolem tego, że:
Ja już swoje zrobiłem, mam naramiennik i nic więcej robić nie musze.
Z kolei osoby bez naramiennika nie robią go bo boją się, że trafią do tej pierwszej grupy.

Oczywiście moge się mylić.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 29 wrz 2006, 18:21

Równie dobrze w roli takiego ... tfu tfu tfu "gażdetu" można nazwać Krzyż Harcerski , można też tak nazwać podkładkę pod nim . Sęk w tym , że to zależy od człowieka i od jego "mentora" , o ile tak można nazwać drużynowego , na ile go wykształci i pokieruje w celu już samodzielnego rozwoju w wieku "wędrowniczym"
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 29 wrz 2006, 18:22

joanna czopowicz pisze:Chyba tak jednak nie jest, bo sam fakt, że jest sie świadomym wędrownikiem to jest już coś! Może po prostu powinno sie zmienic wymagania co do zdobywania Naramiennika żeby nie był to kolejny "gadżet" do powieszenia na mundurze.
To jest również problemem...
Naramiennik jest gadżetem...kolejnym udziwieniem na mundurze(co prawda ma swoje miejsce ale drużyny prześcigają się w wymyślaniu innych miejsc do jego umiejscowienia).
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 29 wrz 2006, 18:54

Dlatego ja prywatnie uważam odgórne powiązanie Naramiennika z systemem stopni za ciężko poroniony pomysł... . Naramiennik powinien być raczej czymś wyjątkowym , który powinniśmy zdobywać w trakcie próby wędrowniczej , tak jak próby harcerza . Przymus , że ktoś musi mieć Naramiennik żeby otwierać HO uważam za pomysł tak trafiony , jak kula w płot... . Jest to dla mnie tak czy siak nieporozumienie , które winno się zmienić
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

ju87
Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 19 kwie 2006, 21:36
Lokalizacja: 23. SDH "Prostowniki"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: ju87 » 29 wrz 2006, 19:23

dono pisze:Dlatego ja prywatnie uważam odgórne powiązanie Naramiennika z systemem stopni za ciężko poroniony pomysł... . Naramiennik powinien być raczej czymś wyjątkowym , który powinniśmy zdobywać w trakcie próby wędrowniczej , tak jak próby harcerza . Przymus , że ktoś musi mieć Naramiennik żeby otwierać HO uważam za pomysł tak trafiony , jak kula w płot... . Jest to dla mnie tak czy siak nieporozumienie , które winno się zmienić
A dlaczego poroniony?
Wydaje mi się bardzo spójny i jasny.

Aby zdobywać zuchowe gwiazdki powinno się mieć Znaczek Zucha - prawda?

Aby zdobywać stopnie harcerskie powinno się mieć Krzyż Harcerskim - prawda?

Aby zdobywać stopnie starszoharcerskie - ... no właśnie tu jest dla mnie niespójność systemu!!!

Aby zdobywać stopnie wędrownicze powinno się mieć Naramiennik Wędrowniczy (i oczywiscie Krzyż Harcerski, bo Wędrownik w przeciwieństwie do Zucha jest przecież Harcerzem) - prawda?
Czuwajcie!
hm. Jarosław Urbański
Hufiec ZHP Łowicz

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 01 paź 2006, 12:00

Dla mnie Watra, którą noszę na mundurze nie jest czymś co zdobyłem, siadłem na laurach i się cieszę. To jest coś co ZOBOWIĄZUJE mnie do ciągłego działania, rozwoju, poszukiwania nowych wyzwań. Co to za wędrownik co to sobie jest tym wędrownikiem i nim sobie jest i... i... i generalnie tyle. Jak z koziej... trąbka.
Tak samo jest z harcerzami i krzyżem: nie jest dobrze jeśli mamy harcerza, który się zatrzymał na jakimś etapie rozwoju i w nim sobie tkwi kilka lat. W "normalnej" drużynie zapewne losowo wybrany będzie na próbie na stopień/krzyż/naramiennik, będzie coś robił, DZIAŁAŁ. Czy nie powinno być tak z wędrownikami? Nie powinno być tak, że wędrownik nie potrzebuje już prób (na coś co może sobie przyszyć do munduru), żeby stawiać sobie wyzwania i przechodzić swoje własne, prywatne próby?
Ostatnio zmieniony 01 paź 2006, 12:02 przez peshoo, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 17 gru 2006, 07:30

Nie wiem gdzie wyczytałeś, że drużyna wędrownicza musi być mała. Drużyna może być mała. I nie składac się z zastępów. Ale może być większa i składać się z zastępów. Nie wiem gdzie odnosi się do zastępów i obozów stacjonarnych... Chyba że ktoś napisał, że lepszy dla wędrownika jest obóz wędrowny, bo to wynika z metodyki...

Po drugie poczytaj trochę historii, to nie jest eksperyment, tylko przywrócenie czegoś co było kiedyś, przywrócenie tej grupy wiekowej. Bo harcerstwa starsze jako coś ogólnopolskiego nie działało niestety.

Po trzecie jeśli nei pasują ci odgórne decyzje, to zastanów sie nad prawem harcerskim i modelem podejmowania decyzji w organizacji. Całe szczęście jest ona demokratyczna, a nie anarchistyczna.

Słowem - chyba nie widziałeś wędrownictwa w działaniu. Zapraszam choćby na watrę.

hough
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „O Metodzie Harcerskiej i Jej Stosowaniu”