Szukam ludzi z "kółka dwa" w ostatnią noc! :)

Zablokowany
Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 13:14

O matko, ja tak samo nie byłem tutaj przez pare dni i się przeraziłem.
Wtrącając w dyskusje o K2 motywy z biegania w nazistowskich mudndurach, profanacjach, albo psychologii tłumu jest naprawde Druhowie nie na miejscu.

Rozumiem częsciowo Waszą postawe, ale słowa jakie wypowiadacie w pewnym momencie zaczynały mnie śmieszyć.
Zapewniam, że Druhenki (bo generalnie teraz o nich mowa) który się bawiły z nami a jednak nie podobało im się to były naprawdę odsetkiem bawiących się ludzi, bowiem na większości twarzy widniał szeroki uśmiech.

Swoją drogą... pomyślcie jak bez "zgody" dziewczyny można wsadzić jej język do ust? ba... trudno by było pocałować ją w usta tak naprawdę.

Pozatym taki spostrzeżenia padają z "ust" (raczej spod klawiatury) Druhów (? zauważyliście? ) ... wypowiadały się tutaj parę Druhenek i żadna nie zajęła waszego stanowiska w tej DYSKUSJI (!) ... proponuję temat (o którym nie powinniśmy tutaj rozmawiać) czyli chęci nie chęci zabawy w te grę zostawić tak naprawdę tym o których mówimy a nie bez podstawnie utrzymywać swoją "racje" tak naprawdę będąc po tej drugiej stornie barykady.

Jeżeli jaka kolwiek druhenka która nie miała ochoty na pocałunek, a jednak bawiła się w K2 i była świadoma ZASAD tej zabawy niech się tutaj wypisze. A komentarze Druhów którzy nie mają pojęcia tak naprawdę co czuły Druhny i pod jakim wpływem, niech sobie darują. Bo poprostu są facetami.

Co do znalezienia mojej damy :D nie nie znalazłem jednak dzięki temu topicowi zagadało do mnie chyba 30 Druhen z K2 (zaznaczam, że żadna nie zgłaszała pretensji) i i tak jestem zadowolony z tego, że postanowiłem założyć ten temat.
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 13:24

Mr.Daf pisze:O matko, ja tak samo nie byłem tutaj przez pare dni i się przeraziłem.
Wtrącając w dyskusje o K2 motywy z biegania w nazistowskich mudndurach, profanacjach, albo psychologii tłumu jest naprawde Druhowie nie na miejscu.
Bo? Wykazaliśmy tylko bezsens argumentu "wszystkim się podobało". To jest argumnet idiotyczny. Można nim bowiem uzasadnić dokumentnie wszystko, z mordowanie włącznie.
A co do profanacji, to dotyczyło to zabawy w śluby. Jeśli ślub, małżeństwo jest stanem uświęconym, sakramentem, to parodiowanie go w zabawie jest profanacją. Tak wynika ze słownika języka polskiego.
Chyba, że uznajesz małżeństwo za kontrakt handlowy. Masz prawo, ale wtedy nie zawieraj go w kościele.
Trzeba być konsekwentnym.
Rozumiem częsciowo Waszą postawe, ale słowa jakie wypowiadacie w pewnym momencie zaczynały mnie śmieszyć.
Zapewniam, że Druhenki (bo generalnie teraz o nich mowa) który się bawiły z nami a jednak nie podobało im się to były naprawdę odsetkiem bawiących się ludzi, bowiem na większości twarzy widniał szeroki uśmiech.
Widziałeś wszystkie?
Swoją drogą... pomyślcie jak bez "zgody" dziewczyny można wsadzić jej język do ust? ba... trudno by było pocałować ją w usta tak naprawdę.
Dobrze, że napisałeś "zgody" z użyciem cudzysłowu. W ogóle stawianie dziewczyny, czy chłopaka w sytuacji publicznego całowania się w usta z obcymi jest dwuznaczne moralnie.
Szkoda, że tego nie dostrzegasz. Może zmienisz zdanie, gdy będzie chodziło o twoją córkę.
Pozatym taki spostrzeżenia padają z "ust" (raczej spod klawiatury) Druhów (? zauważyliście? ) ... wypowiadały się tutaj parę Druhenek i żadna nie zajęła waszego stanowiska w tej DYSKUSJI (!) ... proponuję temat (o którym nie powinniśmy tutaj rozmawiać) czyli chęci nie chęci zabawy w te grę zostawić tak naprawdę tym o których mówimy a nie bez podstawnie utrzymywać swoją "racje" tak naprawdę będąc po tej drugiej stornie barykady.
A jest tu jakaś "barykada"?
O słuszności nie decyduje większość, wbrew demokratycznej mitologii większość najczęściej się myliła.
Jeżeli jaka kolwiek druhenka która nie miała ochoty na pocałunek, a jednak bawiła się w K2 i była świadoma ZASAD tej zabawy niech się tutaj wypisze.
Żądanie bez sensu. Jeśli dziewczyna bawiła się tylko dlatego, że bała się "obciachu", to tym bardziej nie wpisze się tu.
A komentarze Druhów którzy nie mają pojęcia tak naprawdę co czuły Druhny i pod jakim wpływem, niech sobie darują. Bo poprostu są facetami.
Jasne, a facet nie czuje. A czy mogę się wypowiedzieć, jako facet - ojciec nastolatki, który nie życzy sobie, żeby jego córkę wciągano w takie zabawy?
Co do znalezienia mojej damy :D nie nie znalazłem jednak dzięki temu topicowi zagadało do mnie chyba 30 Druhen z K2 (zaznaczam, że żadna nie zgłaszała pretensji) i i tak jestem zadowolony z tego, że postanowiłem założyć ten temat.
Nie wiedziałem, że forum ZHP, to agencja matrymonialna. Cóż, całe życie człek się uczy.
Ostatnio zmieniony 08 wrz 2007, 13:25 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 13:27

Bawiąc się w ślub składasz przysięgę na niby. Jak to godzisz z "na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy"?
To już nie jest zabawne naprawdę Druhu Macieju... Prosiłbym 1. utrzymywać się tematu tej dyskusji (przypominam, że nazywa się "Szukam ludzi z "kółka dwa" w ostatnią noc! :)") i trochę zrozumienia. Jeżeli uważasz zabawę przedszkolaków w Ślub (lub też w męża i żonę, lub brata i siostrę, lub dziadka i babcie czy cokolwiek innego) za profanację to uważam, że tak do końca nie rozumiesz ich intencji.

Zapewne te przedszkolaki tego nie rozumią, ale to zapewne wiele ich nauczyło... (pomyśl)

Jeżeli chodzi o tych większych przedszkolaków... to moje zdanie jest podobne. Napewno nie wprowadza ta zabawa nic złego w kręgi danej drużyny (ba może w jakiś tam przypadkach naucza...) a napewno rozluźnia atmosfere... i zacieśnia więźi w drużynie ... np. (przychodzi nowy członek do drużyny, to jest dzieckiem jakieś tam pary fikcyjnej... to samo w sobie rodzi powody do śmiechu i zabawy która jest na pewno bardziej sesnowna niż K2) ale przypominam że nie o tym temat.
Tak, na przykład: nie dać się złapać z piwem.
O ile poprzednią wypowiedź przecierpiałem... to tę muszę skrytykować. Uważam, że jest żałosna i tyle. Starasz się bez sensownie wcisnąć "na chama" swoje zdanie w tą dyskusje która tego nie dotyczy. Jasiek podała sensowny powód swojej postawy ... a ty idiotycznie (jakbyś uważał jej wypowiedź za atak na twoją osobę <sciana> ) ripostujesz słowami "nie dać się złapać z piwem" CO? ...

Uważam, że nie każda zabawa musi czegoś uczyć... ale każda musi mieć sens. A jeżeli ja stwierdzam, że dzięki niej poznałem kilkadziesiąt harcerzy o których mogę powiedzieć wiele dobrego na tym etapie znajomości to, ta zabawa ma sens... i jeżeli byłbym jasnowidzem to strasznie bym żałował tego gdybym się z Wami nie bawił.

Harcerze którzy atakują intencje tej zabawy oraz Ci którzy uważają, że kto kolwiek bawił się "pod przymusem" oraz Ci (choć ich pewnie nie ma, lub jest bardzo mało) którzy faktycznie się tak bawili poprostu źle odczytali sens tej zabawy... bądź grali w nią z jakiegoś innego (nie chce myśleć jakiego) powodu niż poznawanie nowych ludzi.
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 13:35

Nie wiedziałem, że forum ZHP, to agencja matrymonialna. Cóż, całe życie człek się uczy.
Hmm... nie rozumiem powiem szczerze...
Może zmienisz zdanie, gdy będzie chodziło o twoją córkę.
Może... jednak twoja córka jest wolnym człowiekiem, jeżeli będę miał swoją ... także będzie wolna - i jestem pewny, że będę szanował nawet jej skrajne decyzje. Tak jak moi rodzicie obecnie szanują moje - choć nie twierdze, że na wszystko pozwalają.
Jasne, a facet nie czuje.
Czuje nie czuje... to teraz nie ma znaczenia. Oczywiście, że czuje - tylko twierdze, że każdy czuje inaczej. I to jego sprawa jak.
Twierdze także, że nawet w najmniejszym stopniu nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co czuły te Druhenki - bo każda czuła coś innego proste?
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 13:39

Mr.Daf pisze:
Bawiąc się w ślub składasz przysięgę na niby. Jak to godzisz z "na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy"?
To już nie jest zabawne naprawdę Druhu Macieju... Prosiłbym 1. utrzymywać się tematu tej dyskusji (przypominam, że nazywa się "Szukam ludzi z "kółka dwa" w ostatnią noc! :)") i trochę zrozumienia. Jeżeli uważasz zabawę przedszkolaków w Ślub (lub też w męża i żonę, lub brata i siostrę, lub dziadka i babcie czy cokolwiek innego) za profanację to uważam, że tak do końca nie rozumiesz ich intencji.

Zapewne te przedszkolaki tego nie rozumią, ale to zapewne wiele ich nauczyło... (pomyśl)

Jeżeli chodzi o tych większych przedszkolaków... to moje zdanie jest podobne. Napewno nie wprowadza ta zabawa nic złego w kręgi danej drużyny (ba może w jakiś tam przypadkach naucza...) a napewno rozluźnia atmosfere... i zacieśnia więźi w drużynie ... np. (przychodzi nowy członek do drużyny, to jest dzieckiem jakieś tam pary fikcyjnej... to samo w sobie rodzi powody do śmiechu i zabawy która jest na pewno bardziej sesnowna niż K2) ale przypominam że nie o tym temat.
Rozróżnijmy dwie rzeczy: zabawę w dom, która jest kształcąca i "zabawę" w ślub stanowiącą często tego ślubu parodię. Proszę o informację, czego uczy parodiowanie ceremonii ślubu, czego uczy parodiowanie przysięgi, czego uczy parodiowanie duchownego?

Poza tym, znam przypadki, że jedno z uczestników zabawy potraktowało ją poważnie i kończyło się dramatami. Ślub, małżeństwo to sprawy zbyt poważne, żeby robić z nich zabawę.
Szkoda, że de nomine katolikom musi to pisać protestant.

Każda parodia czegoś, co inny uważa za świętość jest profanacją, czy autor tego chce, czy nie.

I zgadzam się, to nie jest śmieszne i wcale mi do śmiechu nie było.

Proponuję dla rozluźnienia atmosfery zrobić także zabawę w pogrzeb.
Tak, na przykład: nie dać się złapać z piwem.
O ile poprzednią wypowiedź przecierpiałem... to tę muszę skrytykować. Uważam, że jest żałosna i tyle. Starasz się bez sensownie wcisnąć "na chama" swoje zdanie w tą dyskusje która tego nie dotyczy. Jasiek podała sensowny powód swojej postawy ... a ty idiotycznie (jakbyś uważał jej wypowiedź za atak na twoją osobę <sciana> ) ripostujesz słowami "nie dać się złapać z piwem" CO? ...
Proszę doczytać kontekst wypowiedzi.
Uważam, że nie każda zabawa musi czegoś uczyć...
I to różni organizację wychowawczą od stowarzyszenia d.s. organizacji czasu wolnego.
ale każda musi mieć sens. A jeżeli ja stwierdzam, że dzięki niej poznałem kilkadziesiąt harcerzy o których mogę powiedzieć wiele dobrego na tym etapie znajomości to, ta zabawa ma sens... i jeżeli byłbym jasnowidzem to strasznie bym żałował tego gdybym się z Wami nie bawił.
Jedno pytanie, czy do tego, żeby poznać kilkudziesięciu harcerzy trzeba publicznie całować się w usta wpychając język? Czy nie ma w harcerstwie innych zabaw (także "pląsowo-tanecznych"), które pozwolą na to samo bez negatywnego elementu?
Harcerze którzy atakują intencje tej zabawy oraz Ci którzy uważają, że kto kolwiek bawił się "pod przymusem" oraz Ci (choć ich pewnie nie ma, lub jest bardzo mało) którzy faktycznie się tak bawili poprostu źle odczytali sens tej zabawy... bądź grali w nią z jakiegoś innego (nie chce myśleć jakiego) powodu niż poznawanie nowych ludzi.
Tylko, że powinnością instruktora jest tak organizować zabawę, żeby:
a) nie istniała możliwość błędnego odczytania jej intencji,
b) nie istniała możliwość grania "z innego powodu".

To my odpowiadamy za to, co proponujemy harcerzom. I za to, czego od nas się uczą.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 13:49

Jedno pytanie, czy do tego, żeby poznać kilkudziesięciu harcerzy trzeba publicznie całować się w usta wpychając język? Czy nie ma w harcerstwie innych zabaw (także "pląsowo-tanecznych"), które pozwolą na to samo bez negatywnego elementu?
I harcerek... to po pierwsze. Po drugie uczepiłeś się tego wpychania w usta język a teraz Ci coś powiem. Wyobraź sobie ilu ludzi się przewineło przez moje wargi jeżeli przec cały ostatni koncert bawiłem się w tę grę. Dużo prawda? ... a teraz wyobraź sobie, że było tyle samo dziewczyn jak i chłopców (choć dziewczyn było dużo więcej). Teraz wyobraź sobie, że to ja decydowałem czy całować w usta czy w policzko (np. wg własnego gustu). A teraz pojmij, że przez całą zabawę ani jednej Druhnie nie wepchnąłem języka, nawet nie dotknąłem jej ust bez uprzedniego "prowokowania" z jej strony (bo inaczej nie umiem tego nazwac).

Teraz wniosek... ja byłem jeden, i pocałowałem w policzko parenaście dziewczyn i tylko podczas pierwszej rundy mojego uczestnictwa. Ile dziewczyn TAK NAPRAWDę chciało mnie pocałować a ile zrobiło to przez obawę przed obciachem...

Bardziej łopatologicznie nie potrafię tego przedstawić przepraszam.
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 13:52

Mr.Daf pisze:
Nie wiedziałem, że forum ZHP, to agencja matrymonialna. Cóż, całe życie człek się uczy.
Hmm... nie rozumiem powiem szczerze...
Proponuję przeczytać wypowiedź, na którą odpowiedziałem.
Może zmienisz zdanie, gdy będzie chodziło o twoją córkę.
Może... jednak twoja córka jest wolnym człowiekiem, jeżeli będę miał swoją ... także będzie wolna - i jestem pewny, że będę szanował nawet jej skrajne decyzje. Tak jak moi rodzicie obecnie szanują moje - choć nie twierdze, że na wszystko pozwalają.
Jeśli rodzice nie pozwalają na wszystko, to jednak ta wolność jest ograniczona, prawda. Człowiek dopóki nie jest samodzielny finansowo, nie jest wolny, a w zakresie prawnym nie jest wolny przed ukończeniem 18 roku życia. Rodzic ponosi odpowiedzialność za to jak kieruje swoim dzieckiem. Zarówno w wymiarze materialnym wobec prawa, jak i w wymiarze duchowym wobec Boga (bez względu na to, czy w Niego wierzy, czy nie). W prawie jest paragraf w kwestii zaniedbania małoletniego poddanego opiece i oznacza to także reakcję na sytuacje mogące mieć charakter demoralizujący.

I oburzenie nic tu nie zmieni. My jako instruktorzy mamy obowiązek uwzględniać w tym co robimy takie jak napisałem podejście rodziców. Jeśli teraz któraś druhenka opowie "jak fajnie było", jej rodzice mogą podjąć kroki prawne wobec ZHP i lewą ręką wygrywają z artykułów o:
a) molestowanie seksualne,
b) demoralizację nieletniej.

Masz na odszkodowanie?

Niemożliwe? Jeśli mogli zaskarżyć Związek o to, że ich dzieciak spadł z drzewa, choć wlazł tam z własnej inicjatywy i wbrew poleceniom instruktorów, to nie zdziw się jakie oskarżenia mogą jeszcze spaść.

Bycie instruktorem wymaga myślenia.
Jasne, a facet nie czuje.
Czuje nie czuje... to teraz nie ma znaczenia. Oczywiście, że czuje - tylko twierdze, że każdy czuje inaczej. I to jego sprawa jak.
Twierdze także, że nawet w najmniejszym stopniu nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co czuły te Druhenki - bo każda czuła coś innego proste?
Dobra, ale jaki związek z tym, że każda czuła coś innego ma to, że jestem facetem?

A poza tym, gubimy istotę rzeczy. To, co druhenki czuły ma się nijak do tego, czy taka zabawa jest właściwa na imprezie harcerskiej. Mogły być nawet wniebowzięte. To nie ma nic do rzeczy. Harcerstwo nie ma na celu dostarczania miłych wrażeń (proponuję zajrzeć do statutu). Gdyby było inaczej, zbiórka harcerska mogłaby się sprowadzić do całowania i głaskania.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 13:53

Rozróżnijmy dwie rzeczy: zabawę w dom
Otóż ja rozróżniam te dwie rzeczy, i śmiem twierdzić, że to ty Ich nie rozróżniasz. A teraz wytłumaczenie (żadko spotykane w twoich wypowiedziach)... jak myślisz jak wiele dzieci w przedszkolu zdaje sobie z tego sprawę, że dom może być bez mamy czy taty? Lub jak wiele domów może być z tatą i "wujkiem" ? ew. z mamą i "ciocią" ?
Pewnie nie wielu, nawet zakładając ilość Polskich dzieci w domach dziecka.

Zapewne ogromna większość bawiących się w to dzieci zakłada, że podczas zabawy w dom nie odłączalnym jej punktem (zabawy) są jego gospodarze (i możesz mówić co chcesz, ale ja uważam, że oni już wiedzą, że to mama i tata a nie Bob budowniczy i mrówka "Z")
Ostatnio zmieniony 08 wrz 2007, 13:55 przez Mr.Daf, łącznie zmieniany 1 raz.
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 13:57

Mr.Daf pisze:
Jedno pytanie, czy do tego, żeby poznać kilkudziesięciu harcerzy trzeba publicznie całować się w usta wpychając język? Czy nie ma w harcerstwie innych zabaw (także "pląsowo-tanecznych"), które pozwolą na to samo bez negatywnego elementu?
I harcerek... to po pierwsze.
Użyłem słowa "harcerze" w znaczeniu ogólnym, a nie płciowym. Ograniczenia języka polskiego.
Po drugie uczepiłeś się tego wpychania w usta język a teraz Ci coś powiem. Wyobraź sobie ilu ludzi się przewineło przez moje wargi jeżeli przec cały ostatni koncert bawiłem się w tę grę. Dużo prawda? ... a teraz wyobraź sobie, że było tyle samo dziewczyn jak i chłopców (choć dziewczyn było dużo więcej). Teraz wyobraź sobie, że to ja decydowałem czy całować w usta czy w policzko (np. wg własnego gustu). A teraz pojmij, że przez całą zabawę ani jednej Druhnie nie wepchnąłem języka, nawet nie dotknąłem jej ust bez uprzedniego "prowokowania" z jej strony (bo inaczej nie umiem tego nazwac).
A uważasz, że zabawa harcerska powinna dawać możliwość takiego prowokowania? Powinna stwarzać sytuację, kiedy musisz pocałować w usta, choć tego nie chcesz?
A jakby prowokował cię chłopak? :>
Teraz wniosek... ja byłem jeden, i pocałowałem w policzko parenaście dziewczyn i tylko podczas pierwszej rundy mojego uczestnictwa. Ile dziewczyn TAK NAPRAWDę chciało mnie pocałować a ile zrobiło to przez obawę przed obciachem...

Bardziej łopatologicznie nie potrafię tego przedstawić przepraszam.
Tego ile, to nie wiesz. Ale sam - tak to wynika z twojego wpisu - zostałeś zmuszony do formy pocałunku, której wolałeś uniknąć. Uważasz, że to dobrze?

Zdajesz sobie sprawę, że twój opis, to gotowy materiał do:
a) dziennikarskiej "afery" o demoralizacji w ZHP,
b) aktu oskarżenia o molestowanie seksualne i demoralizowanie nieletnich.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 13:58

Mr.Daf pisze:
Rozróżnijmy dwie rzeczy: zabawę w dom
Otóż ja rozróżniam te dwie rzeczy, i śmiem twierdzić, że to ty Ich nie rozróżniasz.
Na jakiej podstawie? Ja cały czas wyraźnie piszę o zabawie w ślub.
A teraz wytłumaczenie (żadko spotykane w twoich wypowiedziach)... jak myślisz jak wiele dzieci w przedszkolu zdaje sobie z tego sprawę, że dom może być bez mamy czy taty? Lub jak wiele domów może być z tatą i "wujkiem" ? ew. z mamą i "ciocią" ?
Pewnie nie wielu, nawet zakładając ilość Polskich dzieci w domach dziecka.

Zapewne ogromna większość bawiących się w to dzieci zakłada, że podczas zabawy w dom nie odłączalnym jej punktem (zabawy) są jego gospodarze (i możesz mówić co chcesz, ale ja uważam, że oni już wiedzą, że to mama i tata a nie Bob budowniczy i mrówka "Z")
I to uzasadnia parodiowanie ślubu? Wolne żarty.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 14:05

Dobra, ale jaki związek z tym, że każda czuła coś innego ma to, że jestem facetem?
Taki, że jakbyś był kobietą to byś to rozumiał. I zaznaczam, że ja nie twierdzę, że to rozumiem ale mam o tym swoje zdanie.
Niemożliwe? Jeśli mogli zaskarżyć Związek o to, że ich dzieciak spadł z drzewa, choć wlazł tam z własnej inicjatywy i wbrew poleceniom instruktorów, to nie zdziw się jakie oskarżenia mogą jeszcze spaść.
W takim razie dlaczego do takich wniosków dochodzi się dopiero na forum? Skoro ta zabawa "faktycznie" naraziła ZHP na takie konsekwencje, dlaczego było to dopuszczane na niemalże każdym koncercie?
Czegoś tutaj nie rozumiem, skoro utwierdzamy się w przekonaniu, że K2 niczego nie naucza, to czego naucza nas takie podejście do sprawy?

Pare postów wyżej pisałeś, czy trzeba mówić co jest be a co jest cacy... A teraz piszesz : Bycie instruktorem wymaga myślenia - czyli myślenia w pewnych momentach za młodszych harcerzy - oni zaś w swoim czasie dojdą do pewnych wniosków.

Skoro sami nie potraficie popełnić odpowiednich kroków w stronę swojego bezpieczeństwa, to jak chcesz budować autorytet mówiąc o naszym bezpieczeństwie? (ad. chodzenie po drzewie)
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Mr.Daf
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 23 gru 2006, 16:55
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mr.Daf » 08 wrz 2007, 14:10

Zdajesz sobie sprawę, że twój opis, to gotowy materiał do:
Zdaję sobie sprawę z tego, że mój opis to fikcyjne przedstawienie Ci prawdy jaka towarzyszy tej zabawie. Mój opis zupełnie nie traktuje do mojej osoby broń boże, bo jakieś zasady ogólnej higieny posiadam. Próbuję Ci uświadomić coś, ale strasznie upierasz się przy tym, że to ty masz racje choć o tym nie piszesz.
I to uzasadnia parodiowanie ślubu? Wolne żarty.
Nie nie Druhu, to uzasadnia parodiowanie domu. Żartów w mojej wypowiedzi nie dostrzegam.

PS: pozdrawiam i życzę udanej dyskusji bo ja zmykam będę później.
Ostatnio zmieniony 08 wrz 2007, 14:11 przez Mr.Daf, łącznie zmieniany 1 raz.
dh Dawid 'Daf' Marszałek Kwatermistrz 4 ŚDH "Agricola"
Cała POLSKA!!! W cieniu Śląska!!!
Zlot ZHP Kielce 2007 - Dziękuje wszystkim za niezapomniane chwile!

Piger
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: 20 sie 2007, 10:22
Lokalizacja: 20 WDH "Gryfoni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Piger » 08 wrz 2007, 14:11

Powiedz ze zabawa zmienila sie w bezsens to przedstawia Cie jako wroga ludu -_-

Mr.Daf ok, rozumiem, bardzo dobrze, ze Druh zachowal sie tak przyzwoicie i na poziomie. jednak prosze nie ograniczac rzeczywistosci do swojego punktu widzenia.
Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem.


20 Wielopoziomowa Drużyna Harcerska "Gryfoni" im. Bogusława X z Darłowa

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 14:17

Mr.Daf pisze:
Dobra, ale jaki związek z tym, że każda czuła coś innego ma to, że jestem facetem?
Taki, że jakbyś był kobietą to byś to rozumiał. I zaznaczam, że ja nie twierdzę, że to rozumiem ale mam o tym swoje zdanie.
Znam kobiety, które też nie rozumieją. Bo twoje rozumowanie prowadzi do dziwnych wniosków.
Niemożliwe? Jeśli mogli zaskarżyć Związek o to, że ich dzieciak spadł z drzewa, choć wlazł tam z własnej inicjatywy i wbrew poleceniom instruktorów, to nie zdziw się jakie oskarżenia mogą jeszcze spaść.
W takim razie dlaczego do takich wniosków dochodzi się dopiero na forum? Skoro ta zabawa "faktycznie" naraziła ZHP na takie konsekwencje, dlaczego było to dopuszczane na niemalże każdym koncercie?
Czegoś tutaj nie rozumiem, skoro utwierdzamy się w przekonaniu, że K2 niczego nie naucza, to czego naucza nas takie podejście do sprawy?
I tu się zgadzamy: szkoda, że wielu instruktorów nie myśli o konsekwencjach takich zabaw. Nieodpowiedzialność instruktorów jest gigantyczna. Ale tu wchodzimy w głębszą kwestię: czy jesteśmy stowarzyszeniem organizacji czasu wolnego, czy organizacją wychowawczą?
Pare postów wyżej pisałeś, czy trzeba mówić co jest be a co jest cacy... A teraz piszesz : Bycie instruktorem wymaga myślenia - czyli myślenia w pewnych momentach za młodszych harcerzy - oni zaś w swoim czasie dojdą do pewnych wniosków.
Pomieszałeś konteksty zdaje się.
W stosunku do harcerzy, szczególnie nieletnich, instruktor musi myśleć z wyprzedzeniem starając się uniknąć zagrożeń, których harcerz ma prawo nie dostrzegać.
Skoro sami nie potraficie popełnić odpowiednich kroków w stronę swojego bezpieczeństwa, to jak chcesz budować autorytet mówiąc o naszym bezpieczeństwie? (ad. chodzenie po drzewie)
Cóż... Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się pod tym, co napisałeś... I to jest jedna z głównych bolączek ZHP.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 08 wrz 2007, 14:19

Mr.Daf pisze:
Zdajesz sobie sprawę, że twój opis, to gotowy materiał do:
Zdaję sobie sprawę z tego, że mój opis to fikcyjne przedstawienie Ci prawdy jaka towarzyszy tej zabawie. Mój opis zupełnie nie traktuje do mojej osoby broń boże, bo jakieś zasady ogólnej higieny posiadam. Próbuję Ci uświadomić coś, ale strasznie upierasz się przy tym, że to ty masz racje choć o tym nie piszesz.
Nie znam zdrowego na umyśle człowieka, który z uporem udowadnia, że nie ma racji. :D
Jest to jeden z mitów political correstness i pseudotolerancji.
Tak, jestem przekonany, że mam rację i przedstawiam jej uzasadnienie. Ty masz swoją rację i przedstawiasz jej uzasadnienie. Przez prezentowanie własnych argumentów i zbijanie cudzych dochodzimy do prawdy.
Na tym od czasów Sokratesa polega dyskusja.
:)
I to uzasadnia parodiowanie ślubu? Wolne żarty.
Nie nie Druhu, to uzasadnia parodiowanie domu. Żartów w mojej wypowiedzi nie dostrzegam.

PS: pozdrawiam i życzę udanej dyskusji bo ja zmykam będę później.
Ale ja nie mam "halo" do zabawy w dom, tylko do parodiowania ślubów. Myślę, że nie ma co kontynuować bocznego wątku bocznych wątków, czyli tematu zabawy w dom.

Skupiamy się na kwestii parodiowania ślubu.
Ostatnio zmieniony 08 wrz 2007, 14:22 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Zlot ZHP Kielce 2007”