Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne

forum harcerskich drużyn turystycznych
turystyka.zhp.pl
lech
Użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: 10 paź 2005, 10:39
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: lech » 14 sty 2008, 21:29

W nrze 12 (180) Informatora Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego "Co słychać?" ukazał się artykuł poświęcony absurdalności przepisów odnośnie przewodnictwa turystycznego. Na końcu tego artykułu jest również komentarz Redakcji. Oto fragment tego komentarza:
W Polsce tworzy się chore prawo, które rzekomo ma sprawy porządkować, ale je komplikuje. Zabija się w ten sposób swobodną turystykę, którą dało się uprawiać nawet za czasów głębokiej komuny. Dzisiaj Karol Wojtyła prowadzący grupy młodzieżowe w góry byłby przez takie prawo uznany za przestępcę! Wszak chodzili sami, bez przewodników...
Tym razem dość gadania i utyskiwania, trzeba wziąć się do roboty.
Rusza akcja wolne przewodnictwo na blogu => http://wolneprzewodnictwo.blog.pl

Moment na rozwinięcie tej akcji jest sprzyjający, bo krytyka państwowego monopolu na przewodnictwo się nasila, a poza tym Parlament Europejski też naciska na nasze władze, aby dostosowały przepisy turystyczne do standardów unijnych. Bardzo ciekawa jest wypowiedź na blogu Łukasza Warzechy, komentatora dziennika "Fakt." Patrz niżej:
Przewodnicy i paranoiczny paternalizm

Nie sądziłem, że w nudnawych, niedzielnych świątecznych „Wiadomościach" TVP jakiś materiał mnie poruszy. A jednak: był to reportaż o akcji kontrolowania nielegalnych przewodników turystycznych. Zrobiony zresztą w tonie banalnej, świątecznej opowiastki - autor kompletnie nie wyczuł, że porusza sprawę arcyważną.

Dla każdego człowieka, wierzącego w swój zdrowy rozsądek, brzmi to oczywiście idiotycznie, więc na wszelki wypadek wyjaśniam. W niektórych miastach w Polsce przewodnicy turystyczni muszą mieć licencje. Nie wiem dokładnie, jaki przepis to reguluje (zapewne jakieś ministerialne rozporządzenie), ale tak jest. Jeżeli ktoś wciela się w rolę przewodnika, nie mając takiej licencji, to może zostać ukarany mandatem.

Materiał zaczynał się od scenki, gdy strażnicy miejscy w Krakowie karzą mandatem jakiegoś włoskiego nauczyciela, który swoim uczniom powiedział parę zdań o mieście. Zastanawiam się, czy gdybym szedł po krakowskim rynku, opowiadając np. dwojgu przyjaciół to, co wiem choćby o Sukiennicach, to także mógłbym zostać ukarany mandatem. Być może warunkiem ukarania jest pobieranie za tę usługę zapłaty, ale - jak wyjaśnili w materiale oburzeni licencjonowani przewodnicy - ta zapłata to czasem po prostu obiad. Zatem gdybym opowiedział moim przyjaciołom o Sukiennicach (nie daj Boże myląc jakąś datę), a oni następnie zaprosiliby mnie do restauracji, to wówczas już na pewno straż miejska mogłaby mi wlepić mandat.

W reportażu pojawili się oczywiście przewodnicy z licencjami, którzy oznajmili, że ci bez licencji psują opinię ich zawodowi, gadają bzdury o historii i mylą fakty oraz po prostu zabierają miejsca pracy. „Przecież do wykonywania zawodu lekarza też jest potrzebne uprawnienie" - wywodził jeden z licencjonowanych. Najwyraźniej nie dostrzegł subtelnej różnicy, polegającej na tym, że lekarz nie znający się na rzeczy może pacjenta zabić (znający się zresztą także), a przewodnik raczej nie.

Wszystko to byłoby bardzo zabawnym klimatem rodem z Monty Pythona, gdyby nie to, że to jest naprawdę i na serio.

Zastanawiałem się kiedyś, czy państwo powinno wydzielać tak restrykcyjnie koncesje na osobowy transport samochodowy (a przypominam, że system licencji i koncesji, zwłaszcza opartych na uznaniowych kryteriach, to jedno z najpoważniejszych źródeł korupcji). Uzasadnienie jest oczywiście takie, że jeśli firma chciałaby wozić ludzi starymi autobusami, to nie zapewni im bezpieczeństwa. Ale za to zapewni im tańsze bilety - i wtedy to jest wybór podróżujących: albo jadą droższym, ale bezpieczniejszym autobusem, albo tańszym, ale ryzykownym. To może jest jednak wątpliwy przykład, bo przecież wadliwy autobus może wyrządzić szkodę nie tylko tym, co w nim jadą.

Ale przesunięcie zasady koncesjonowania i licencjonowania na dziedziny takie jak przewodnicy turystyczni to przykład paternalizmu państwa posuniętego do absurdu. I dedykuję go wszystkim tym, którzy się oburzają na apele, żeby rolę państwa ograniczyć.

Jeśli raz przyjmie się bez zastrzeżeń sposób myślenia, że państwo musi zadbać o obywatela, bo on sam o siebie zadbać nie potrafi (np. musi mu wskazać, z usług których przewodników może, a z których nie wolno mu korzystać), to będziemy mieli do czynienia z sytuacją tzw. slippery slope - zabraknie argumentu, dlaczego tego myślenia nie poszerzać na kolejne dziedziny.

No bo skoro reglamentujemy tych, którzy mogą nam opowiadać o Wawelu, to czemu nie wprowadzić licencji np. dla artystów kabaretowych? Przecież nie każdy artysta kabaretowy naprawdę nas rozśmiesza. Jeśli zapłacimy za bilety na występ nieśmiesznego kabareciarza, to stracimy pieniądze. Państwo powinno nas przed tym chronić! Należałoby sformować specjalną komisję oceniającą i licencjonującą, najlepiej jedną na cały kraj, która przyznawałaby licencje. Najlepiej, żeby była ich limitowana liczba. A gdyby ktoś kiedyś chciał te zasady zliberalizować, to ci już mający licencje podnieśliby raban, że przecież spowoduje to degradację zawodu, a ucierpią głównie widzowie. Bo wprawdzie występy będą tańsze, ale jakiej marnej jakości!

Żadnego elementu tej argumentacji nie trzeba będzie zresztą na nowo wymyślać. Ona już jest gotowa, choćby w wykonaniu adwokatów, protestujących przeciwko otwarciu dostępu do zawodu.

Wracając do przewodników: jeśli mam ochotę, żeby po Krakowie oprowadzał mnie klaun i opowiadał mi historię w wersji z „Kajko i Kokosza", to co państwu do tego?! I jeśli ma fantazję obsypać go za to złotem, to czy nie jest to tylko moja sprawa? Przewodnicy licencjonowani mają swoje plakietki i certyfikaty. Jeżeli turysta będzie chciał koniecznie, żeby właśnie ktoś taki służył mu pomocą, to go poszuka. Ale dlaczego państwo ma go do tego zmuszać?

Przewodnicy z licencjami powinni teraz zaprotestować przeciwko sprzedaży w naszym kraju wszelkich przewodników drukowanych - wydawanych przez Pascala czy Książkę i Wiedzę. Z mojego doświadczenia wynika bowiem, że mogą one z powodzeniem zastąpić licencjonowanego przewodnika, ględzącego po raz 3451. to samo.
źródło => http://www.lukaszwarzecha.salon24.pl/10851,index.html
Lech

Wielkopolska Komisja Turystyki Pieszej - http://wktp.pttk.pl/
Klub Sudecki z Poznania - http://kspoz.webpark.pl/
Odział Poznański PTT - http://pttpoz.republika.pl/

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 15 sty 2008, 01:45

Te chore przepisy o przewodnictwie są naprawdę chore. Po prostu lobby przewodników związanych z PTTK na początku lat 90-tych miało jakieś swoje "wtyki" i załatwili odpowiednie rozporządzenia.

Generalnie chodzi o to, aby wziąć kasę i żeby mogli wziąć to "swoi". A "swoim" można zostać po specjalnym kursie i egzaminie państwowym. No niestety kursy prowadzą tylko "swoi" i biorą za to ogromną kasę... A "swoi" już załatwili to, że do egzaminu można przystąpić tylko i wyłącznie po kursie. Czyli jeśli znasz świetnie góry, a tym bardziej w nich mieszkasz od dziecka i spędzasz każdą wolną chwilę, to nie możesz przystąpić do państwowego egzaminu. Musisz odbyć kurs, żeby jakaś "grupa" mogła na tym zarobić...

Tłumaczone to kiedyś było względami bezpieczeństwa grup. Ok. Niech będzie. Zgadzam się.

No więc po co na kursie przewodnickim wymaga się znajomości historii?

No bo przewodnik powinien znać historię regionu, ciekawostki i na dodatek umieć o tym opowiadać... blablabla...

Kwestię bezpieczeństwa popieram. Niech więc będą tanie, albo darmowe kursy "bezpieczna wycieczka" dla nauczycieli, instruktorów, szefów klubów młodzieżowych i tak dalej... oraz każdego chętnego dorosłego. Niech po takim kursie można będzie prowadzić wycieczkę w góry. Niech na kursie wymagają znajomości konkretnych pasm górskich i niech tam będzie dużo praktyki...

A jak ktoś będzie na taką wycieczkę potrzebował gaduły, to sobie wynajmie dodatkowo z PTTK, czy z innej organizacji. Rozgraniczmy sprawy bezpieczeństwa od interesów przewodników i monopolu PTTK...

Ale wracając do koronnego argumentu bezpieczeństwa w górach... Co to ma do oprowadzania po Krakowie grup obcokrajowców? Co to ma do iluś dużych miast w Polsce, gdzie wymagana jest licencja?

A nic...

Ale obcokrajowcy więcej płacą. Więc warto aby płacili "swoim" niż komuś innemu... I tak się to kręci...
Ostatnio zmieniony 15 sty 2008, 01:48 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 22 sty 2008, 20:35

No i do tego straszne niebezpiczeństwa jakie czychają w Beskidach za drzewami na wys. pow. 1000 m.n.p.m.
Aczkolwiek jestem za tym wymogiem w Tatrach i niektórych rejonach Karkonoszy (w celu ograniczenia ruchu wycieczek)
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

lech
Użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: 10 paź 2005, 10:39
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: lech » 02 lut 2008, 21:47

Ignoranci zasiadający we władzach państwa spłodzili najwyższego kalibru szkodliwe buble prawne, przez co zahamowano rozwój turystyki krajowej jak i przyjazdowej do Polski. Te przepisy o pilotach przewodnikach to nic innego jak strzelanie z armaty do wróbla. Kwestionują nawet uprawnienia nauczycieli do prowadzenia ze swymi uczniami terenowych zajęć praktycznych z historii w takich miejscach jak krakowski rynek. I dlatego trzeba z tym walczyć, bo to patologia. Kontrole te bowiem nie są nigdy inicjowane przez rzekomo pokrzywdzonych turystów, ale zawsze przez sfrustrowanych członków korporacji przewodnickich, którzy otrzymują policyjne uprawnienia do zaczepiania niewinnych ludzi w publicznych miejscach.

Organizatorzy turystyki z europejskich potęg turystycznych wiedząc o takich praktykach szerokim łukiem omijają Polskę, która turystycznie i tak jest o wiele mniej atrakcyjna niż inne kraje, gdzie turystyka jest głównym żródłem dochodu ich mieszkańców. Taka rzeczywistość może odpowiadać tylko głupcom bez wyobraźni, którzy nie posiadają zdolności do oceny, że ten stan rzeczy powoduje ubożenie regionów Polski, które by mogły nieźle zarabiać na turystyce, a w konsekwencji pogorszenie się i tak już nie najlepszej sytuacji ekonomicznej Polaków.

W utrzymaniu obecnych regulacji mogą być zainteresowane tylko dwie wąskie grupy: urzędnicy kontrolujący i wydający licencje, oraz przewodnicy, którzy są często tak kiepscy, że jedynym dla nich ratunkiem w zaistnieniu na rynku usług turystycznych jest narzucony przez prawo przymus towarzyszenia grupom, które ich nie potrzebują, a nawet sobie tego wyraźnie nie życzą.
W orzeczeniu w sprawie przewodników wycieczek z 1991 r. (C-180/89) Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że art. 49 traktatu WE dotyczący swobody świadczenia usług nie zezwala państwom członkowskim na żądanie od przewodników towarzyszących grupom turystów uzyskania szczególnych kwalifikacji państwowych. Trybunał ustanowił jednak wyjątek obejmujący „muzea lub pomniki historyczne, które powinny być odwiedzane tylko w towarzystwie zawodowego i wyspecjalizowanego przewodnika”.
źródło cytatu => http://www.europarl.europa.eu/meetdocs/ ... 3427pl.pdf

Jak widać wyjątek ustanowiony przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości ogranicza obowiązek wymowania miejscowego przewodnika do obiektów zamkniętych jak np. muzeum czy zabytkowy kościół. Nie można więc żądać od organizatorów wycieczek eskorty przewodnika w takich miejscach jak zwykła ulica, park narodowy, park krajobrazowy, jakichkolwiek pasmo górskie i obszary całych miast, na drogach publicznych itp., a tylko w muzeach i obiektach uznanych za pomniki historyczne jak np. zabytkowy zespół klasztorny czy skansen budownictwa regionalnego.

20 Października 2007 r. weszło w życie rozporządzenie Unii Europejskiej 2005/36/EG w sprawie uznania kwalifikacji zawodowych i działalność pilotów czy przewodników we wszystkich krajach Unii dzięki temu rozporządzeniu jest niczym nieograniczona, a przewodnicy (piloci wycieczek) świadcząc usługi na obszarze EU nie muszą się ubiegać o żadne miejscowe licencje albo zezwolenia.

Polska musi więc wyrzucić na śmietnik historii opasłe rozporządzenia ministerialne w sprawie przewodników i pilotów wycieczek i znieść dotychczasowe bezsensowne ograniczenia zarówno wobec cudzoziemców, jak i turystów krajowych, i - co dla nas ważne - także wiążących ręce społecznym inicjatorom turystyki, m.in. społecznej kadrze PTTK, ZHP itp., organizującym i prowadzącym wędrowne grupy po kraju. I to jest uczciwe postawienie sprawy. Ponieważ Polska do tej pory nie wywiązała się z podpisanej przez nasz rząd umowy międzynarodowej i nie zmieniła swych wewnętrznych przepisów dotyczących turystyki i rekreacji, jakakolwiek próba stosowania przewidzianych tymi przepisami restrykcji wobec cudzoziemców rzekomo "nielegalne" oprowadzających turystów, będzie ewidentnym złamaniem podpisanych przez Polskę umów międzynarodowych.
Lech

Wielkopolska Komisja Turystyki Pieszej - http://wktp.pttk.pl/
Klub Sudecki z Poznania - http://kspoz.webpark.pl/
Odział Poznański PTT - http://pttpoz.republika.pl/

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 02 lut 2008, 22:50

Hmmm a jako że jesteśmy członkiem UE prawo unijne stosuje się wprost. Więc w zasadzie te przepisy sa chyba nieważne.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

lech
Użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: 10 paź 2005, 10:39
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: lech » 08 lut 2008, 10:38

"Dziennik Polski": Wszystkie trasy narciarskie w Polsce powinny zostać natychmiast zamknięte, ponieważ nie odpowiadają przepisom. Nielegalne są także wycieczki do Morskiego Oka lub Doliny Chochołowskiej.
Od 11 lat obowiązuje rozporządzenie Rady Ministrów, które powoduje, że niemal wszyscy notorycznie łamiemy prawo, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. W dokumencie pełno jest absurdalnych paragrafów.

Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze od lat toczą beznadziejną walkę z kolejnymi rządami o zmianę rozporządzenia z maja 1997 r. "w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne". - Jaki sens jest łączyć w jednym akcie prawnym kwestię reguł zachowywania się w górach i nad wodą, tym bardziej, że istnieją odrębne rozporządzenia rządu o alpinizmie czy o przewodnictwie górskim - mówi Adam Jonak, od 1963 r. ratownik GOPR, inicjator i współautor 4-tomowego "Poradnika ratownika GOPR".

Okazuje się, że nie ma w Polsce wyciągu narciarskiego, który spełniałby normy określone przez rząd 11 lat temu. Wymagają one, by narciarz zjeżdżający ze stoku miał wokół siebie 100 metrów kwadr. wolnej przestrzeni. Na zdecydowanej większości tras narciarskich w naszym kraju jest - jak wynika to z wyliczeń - mniej niż 50 m kwadr. wolnej powierzchni na osobę.

- Mamy teraz następujące wyjścia: albo zamknąć trasy narciarskie, by respektować prawo, choć jest ono skrajnie nieżyciowe, albo doprowadzić do wycięcia w kraju setek hektarów lasów, żeby trasy spełniały wymogi rozporządzenia - mówi Adam Jonak.

Mało kto zdaje sobie także sprawę z tego, że bez górskiego przewodnika wycieczka nie może chodzić po parkach narodowych i rezerwatach, niezależnie od wysokości nad poziomem morza. Grupy nie mogą też poruszać się w terenie leżącym powyżej 1000 m npm - tak bowiem stanowi rozporządzenie Rady Ministrów.

W praktyce oznacza to, że przewodnika musi mieć grupa idąca np. z Gubałówki (1120 m npm) drogą asfaltową na Butorowski Wierch (1160) czy z Palenicy Białczańskiej szosą do Morskiego Oka lub brukowaną drogą z Kuźnic do schroniska Kalatówki.

- Bez przewodnika nie można też iść, by nie łamać prawa, z Sidziny do schroniska na Hali Krupowej czy z Rycerki Górnej do schroniska Wielka Racza - irytuje się Adam Jonak. - Podobnych przykładów, przecież na zdrowy rozum absurdalnych, można podać wiele - dorzuca.

Adam Jonak ma bardzo bogatą korespondencję pomiędzy kolejnymi rządami a TOPR, GOPR i PTTK. Jej efekt jest w zasadzie zerowy. Premierzy, ministrowie spraw wewnętrznych i administracji oraz posłowie najczęściej w ogóle nie odpowiadali na pisma tych trzech kompetentnych instytucji, a jeśli już - to były one bardzo zdawkowe, świadczące o całkowitym niezrozumieniu problemu.
źródło => http://wiadomosci.onet.pl/1688305,11,item.html
Lech

Wielkopolska Komisja Turystyki Pieszej - http://wktp.pttk.pl/
Klub Sudecki z Poznania - http://kspoz.webpark.pl/
Odział Poznański PTT - http://pttpoz.republika.pl/

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 09 lut 2008, 23:45

mariuszm pisze:A jak ktoś będzie na taką wycieczkę potrzebował gaduły, to sobie wynajmie dodatkowo z PTTK, czy z innej organizacji. Rozgraniczmy sprawy bezpieczeństwa od interesów przewodników i monopolu PTTK...
PTTK nie ma żadnego monopolu. Jest organizacją pozarządową tak samo jak ZHP. PTTK kształci Przodowników Górskiej Odznaki Turystycznej (uprawnienia wewnątrzorganizacyjne, nie państwowe), nie zaś nie przewodników górskich. Obecna sytuacja prawna uderza w PTTK dokładnie tak samo jak w ZHP i wszystkie inne organizacje oraz stowarzyszenia.
Ostatnio zmieniony 09 lut 2008, 23:46 przez Lucumon, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

lech
Użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: 10 paź 2005, 10:39
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: lech » 10 lut 2008, 00:28

Lucumon pisze:PTTK nie ma żadnego monopolu.
To nie jest tak do końca prawda, bo w regionach gdzie przewodnictwo turystyczne opiera się na kołach przewodników PTTK, to kursy przewodnickie organizuje tylko PTTK, a w komisjach egzaminacyjnych przewodników są niemal wyłącznie przedstawiciele PTTK. I taki nieformalny monopol bardzo trudno złamać. Przykładowo Oddział PTTK w Jeleniej Górze organizuje kurs przewodników górskich - sudeckich zaplanowany na dwa lata, a jak praktyka kilkakrotnie już pokazała, potrwa zapewne 2,5 roku. Warunkiem przyjęcia na ten kurs jest przynależność do PTTK. Członek ZHP nie ma szans być tam przyjętym. Musi wstąpić do PTTK. I nawet gdyby wówczas został przyjęty, to jakie ma szanse zrobić te uprawnienia ktoś dajmy na to z Gorzowa Wielkopolskiego, Leszna czy Poznania? Przeprowadzi się na ponad dwa lata do Jeleniej Góry?
Lucumon pisze:Jest organizacją pozarządową tak samo jak ZHP. PTTK kształci Przodowników Górskiej Odznaki Turystycznej (uprawnienia wewnątrzorganizacyjne, nie państwowe), nie zaś nie przewodników górskich. Obecna sytuacja prawna uderza w PTTK dokładnie tak samo jak w ZHP i wszystkie inne organizacje oraz stowarzyszenia.
Te też prawda. W niektórych regionach obecne przepisy niemal całkowicie ograniczyły możliwość uzyskania fomalnych uprawnień do organizowania i prowadzenia zorganizowanych grup wędrownych, m.in w górach, i to nawet społecznie (niezarobkowo). Odbija się to m.in. na kondycji PTTK i ZHP, bo wielu młodych ludzi nie ma szans na realizacje swych zainteresowań, a tym samym brakuje im motywacji przystąpienia do tych organizacji. To trzeba zmienić, a akcja wolne przewodnictwo daje na to szansę.

Zainteresowane organizacje turystyczne powinny mieć możliwość mianowania własnych przewodników. Dlaczego nie mogą równolegle istnieć przewodnicy sudeccy PTTK, przewodnicy górscy ZHP, przewodnicy dajmy na to Karkonoskiej Organizacji Turystycznej „Śnieżka”, itp? Każda z tych organizacji by mogła określać obszar działania swych przewodników, prowadzić szkolenia, ustalać zakres egzaminów i sposób ich mianowania według własnych zasad. Zainteresowani zaś by mogli sami decydować, z usług którego przewodnika skorzystają, czy też poproszą autora przewodnika albo jakiejś obszernej publikacji o danym terenie, na takich samych zasadach jak korzysta się z prelegenta do zaprezentowania jakiegoś regionu wraz z pokazem slajdów.
Ostatnio zmieniony 10 lut 2008, 00:31 przez lech, łącznie zmieniany 1 raz.
Lech

Wielkopolska Komisja Turystyki Pieszej - http://wktp.pttk.pl/
Klub Sudecki z Poznania - http://kspoz.webpark.pl/
Odział Poznański PTT - http://pttpoz.republika.pl/

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 10 lut 2008, 10:12

Niezależnie od wszystkiego monopol jest zły...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Pieta
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 24 sie 2005, 20:41
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pieta » 10 lut 2008, 17:57

Lech ma racje. Ludzie z północnej czy centralnej Polski nie mają praktycznie żadnych szans zrobić uprawnień. Np u nas w Koszalinie nie mamy żadnych szans. Przykre. No chyba że się przeprowadzę na południe Polski.
Pieta. Ten znad morza:)

www.koszalin.zhp.pl

Pieta
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 24 sie 2005, 20:41
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pieta » 10 lut 2008, 18:00

Lech ma racje. Ludzie z północnej czy centralnej Polski nie mają praktycznie żadnych szans zrobić uprawnień. Np u nas w Koszalinie nie mamy żadnych szans. Przykre. No chyba że się przeprowadzę na południe Polski.
Pieta. Ten znad morza:)

www.koszalin.zhp.pl

lech
Użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: 10 paź 2005, 10:39
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: lech » 30 maja 2008, 06:45

Z opracowanych przez zespół Ministerstwa Sportu i Turystyki założeń do projektu nowelizacji Ustawy o usługach turystycznych.
system zdobywania uprawnień przewodników turystycznych i pilotów wycieczek jest bardzo skomplikowany i czasochłonny, a źródłem konfliktów jest nakładanie się zakresów uprawnień a także obowiązek korzystania z opieki przewodnika przy zwiedzaniu wybranych miast; poza tym systemem pozostaje nadal prowadzenie licznych imprez turystyki kwalifikowanej (wysokogórskiej, kajakowej, żeglarskiej itp.); nie uwzględnia także otwarcia rynku dla przewodników z innych państw europejskich;
(...)
Zakłada się jedno, podstawowe uprawnienie przewodnika turystycznego, obejmujące dotychczasowe kompetencje pilotów wycieczek i zakres metodyczny przygotowania przewodników turystycznych. Uprawnienie tego rodzaju pozwala na prowadzenie wycieczek krajowych i zagranicznych a także pozwala na oprowadzanie wycieczek na wszystkich obszarach, nie znajdujących się na liście obszarów wyłączonych i niektórych terenach górskich.
Przewiduje się pozostawienie odrębnego uprawnienia przewodnika górskiego, uzyskiwanego przez przewodników turystycznych, związanego z prowadzeniem wycieczek na szlakach górskich, bez wyodrębniania obszarów tych uprawnień.
(...)
Obszary wyłączone (zakłada się listę nie dłuższą niż 300 miejsc i obiektów) określane będą rozporządzeniem ministra właściwego do spraw turystyki.
(...)
Uprawnienia dla obszarów wyłączonych wydają jednostki odpowiedzialne za ich udostępnianie. Prawa i obowiązki przewodników na obszarach wyłączonych określają regulaminy tych obszarów, lub inne dokumenty określające ich udostępnianie.
(...)
Bezwzględny obowiązek korzystania z usług przewodnika dotyczyć może tylko obszarów wyłączonych, w przypadku szczególnych zagrożeń dla turystów.
(...)
Celowe jest określenie odrębnego uprawnienia przewodników wysokogórskich, związanego z prowadzeniem turystów w górach wysokich, typu alpejskiego, trasami wymagającymi przygotowania alpinistycznego lub innego podobnego typu. Uprawnienia w tym zakresie także nie są związane z konkretnym obszarem górskim.
źródło => http://www.msport.gov.pl/download/Gospo ... 008_r..doc

Wynika z powyższego, że nie będzie podziału obszarów przewodników górskich i znikną przewodnicy beskidzcy z uprawieniami na wschodni, środkowy czy zachodni obszar Beskidów, znikną przewodnicy sudeccy, tatrzańscy itp. staną się po prostu przewodnikami górskimi, a w przypadku tatrzańskich przewodnikami wysokogórskimi. Natomiast na obszarach wyłączonych jak np. rezerwat przyrody czy skansen budownictwa regionalnego, uprawnienia nadawać będą instytucje zajmujące się ich udostępnianiem.
Obszary wyłączone (zakłada się listę nie dłuższą niż 300 miejsc i obiektów) określane będą rozporządzeniem ministra właściwego do spraw turystyki. Na listę powinny zostać wpisane obiekty o szczególnym znaczeniu dla kultury narodowej, wskazane obszary parków narodowych i rezerwaty przyrody, a także miejsca stwarzające szczególne zagrożenia dla zwiedzających.
Ważny jest ten fragment:
wskazane obszary parków narodowych
Czyli jednak nie całe obszary parków, i nie wszystkie parki, a tylko wskazane obszary parków wpisane na listę miejsc i obiektów, gdzie by mogły być wymagane miejscowe uprawnienia przewodnickie. Takim miejscem może być np. Wodospad Kamieńczyka, a nie cały obszar KPN czy Szczeliniec Wielki, a nie cały obszar PNGS.
Lech

Wielkopolska Komisja Turystyki Pieszej - http://wktp.pttk.pl/
Klub Sudecki z Poznania - http://kspoz.webpark.pl/
Odział Poznański PTT - http://pttpoz.republika.pl/

aniak
Nowicjusz
Posty: 34
Rejestracja: 13 cze 2005, 20:49
Lokalizacja: 15WGZ "Młode Wilczki"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: aniak » 06 cze 2008, 12:55

Czytam czytam i z wieloma postami nie moge sie zgodzić choc w większości jednak sie zgadzam Po pierwsze by zostać przewodnikiem nie trzeba należec do PTTK, ja jestem na kursie i wcale nie jestem członkiem PTTK,a i nawet nie mam odznak pttkowskich gdyż jakoś niegdy mnie nie bawiło ich zdobywanie. I wiem ze w Jeleniej Górze nie jest wymagane by być członkiem gdyż kurs robi prywatna osoba (zresztą w pewnych kręgach ma zła opinie i kursy przez tego pana organizowane tez nie najlepszą).
A kto komu przeszkadza by np w Świnoujściu zorbić kurs na przewodnika górskiego? Nic, ale prosze zastanówcie sie jaki to ma sens... .
Jesli chodzi o kursy to faktycznie najgorzej jest z kursem "sudeckim" gdyż co 2 lata robi tylko Wrocław, teraz sie zabtał za organizowanie Wałbrzych i wiem że coś jeszcze w Kotlinie sie mysli o kursie. Ale jeśli chodzi o przewodników beskidzkich to bardzo często sie one odbywają i przez rózne Stowarzyszenia czy Organizacje są robione.

LukaszCK
Starszy użytkownik
Posty: 281
Rejestracja: 29 gru 2006, 10:57
Lokalizacja: 8 KDH-y "Czarna Ósemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: LukaszCK » 06 cze 2008, 21:39

[quote=""Lucumon""]PTTK nie ma żadnego monopolu. Jest organizacją pozarządową tak samo jak ZHP. PTTK kształci Przodowników Górskiej Odznaki Turystycznej (uprawnienia wewnątrzorganizacyjne, nie państwowe), nie zaś nie przewodników górskich.[/quote]
czyli taki przewodnik nie ma wiekszych uprawnien niz szary czlowiek ?
phm. Łukasz Kordyzon HR

Przewodniczący KSW przy 8 KSDHiZ im. Zawiszy Czarnego "Czarny Szczep"
Członek ZKK Hufca Kielce Południe

SeFer
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 11 lis 2003, 01:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: SeFer » 08 cze 2008, 21:53

Przodownik NIE MA ŻADNYCH UPRAWNIEń. Jeśli prowadzi grupy to łamie prawo i tyle.
Jako, że Lech- spamer znowu atakuje występuje z Akcją "Szybkie Przewodnictwo".
PRZEWODNIK GÓRSKI|MIęDZYNARODOWY PRZEWODNIK GÓRSKI UIMLA|SZKOLENIA LAWINOWE

Góra idzie do Ciebie??Nie jesteś Mahometem??... Uciekaj! To lawina!

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Turystyka”