Niepełnosprawni

Zablokowany
rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 08 paź 2005, 07:22

Weszłam sobie na stronę ZHR. Na stronie głównej już od kilku tygodni jest informacja warsztatach Organizacji Harcerek na temat osób niepełnosprawnych w harcerstwie (w ramach programu "Pełnia". ) przeczytałam program warsztatów I poczułam lekkie ukłucie w sercu... bo w naszym ZHP tak naprawdę temat niepełnosprawnych jest zepchnięty na bok bardziej niż cokolwiek innego.

Dlaczego tak sądzę?

1. Udałam się na "konferencję Nieprzetartego Szlaku" do Krakowa w grudniu ubiegłego roku. Fantastyczna pod względem organizacyjnym ale jeśli chodzi o aspekt merytoryczny... cóż... ja jako nowa byłam traktowana jak piąte koło u starego wozu, oprócz jakichś tam wspomnień nie było nic, co mogłoby pomóc w codziennej pracy, nie zostało na niej nic wypracowane. Do tej pory, choć zapłaciłam - nie dostałam materiałów z konferencji, pomimo moich próśb by doszły szybko bo piszę pracę magisterską na temat stosunku harcerzy do osób niepełnosprawnych. Oczywiście kilka razy dzwoniłam by się przypomnieć i zawsze słyszałam to samo - "tak, pamiętam, na pewno wyślemy" i nic... Wrażenia raczej smutne, fajnie że się starsze druhny spotkały i pośpiewały ale cóż...

2. Pojechałam na kurs drużynowych NS na Głodówkę. Pełna zapału i werwy, że czegoś się nauczę. Od nowego roku harcerskiego miałam zamiar przeksztacić moją grmadę w gromadę integracyjną, poza tym wspomniana praca mgr, no i jeszcze obiecałam dyrektorowi (pracuję w szkole specjalnej) że poprowadzę, oczywiście społecznie, raz w tygodniu zajęcia metdą harcerską. Tak więc jechałam na Głodówkę pełna nadziei i żądzy wiedzy ) . No i cóż... przeliczyłam się. Znając standardy kursów w moim hufcu, gdzie nie ma czasu na bumelowanie, gdzie na początku , ba, zanim człowiek na kurs się zdecyduje, dostaje się zakres zagadnień które ten kurs będzie obejmował a na końcu dostaje się odpowiednie zaświadczenie... przeraziłam się...
Pomijając fakt, że gdybym nie miała internetu i codziennie nie zaglądałabym na stronę główną ZHP (gdzie też informacja była przez niecały tydzień na dodatek z BŁęDNĄ informacją że kurs zaczyna się w niedzielę a nie w poniedziałek) - nie dowiedziałabym się o tym kursie, bo do mojego hufca po prostu "nie dotarło", więc na kursie pojawiły się 4 (słownie cztery) osoby. Połączono więc kurs drużynowych NS i drużynowych pracujących na wsi. w sumie było nas ośmioro...
Pierwszego dnia kazano nam, dorosłym ludziom zrobić zwiad w Zakopanem. I tak przeleciał pierwszy dzień. Drugiego ozdabialiśmy salę w której mieliśmy mieć "zajęcia" + godzinka na temat metodyki zuchowej. Trzeciego mieliśmy "praktyki" polegające na tym że kazano nam pomóc w rozpoczęciu akcji "czyste Tatry" gdzie ja niepełnosprawnego dziecka nie zauważyłam, czwartego dnia były zajęcia na temat metody harcerskiej które zajęły cały dzień (u mnie na kursie drużynowych zuchowych były dwie godziny). Wtedy tez zaczęliśmy rozmowę z kadrą, że my przyjechaliśmy po KONKRETNĄ wiedzę... Emocje sięgnęły zenitu w sobotę, gdy okazało się że dwa dni są poświęcone... warsztatom Amnesty International. No i wściekli musieliśmy się "bawić" poznając m.in. uczucia gejów, lesbijek i bezdomnych. Warsztaty przeprowadzone fantastycznie - dziewczyny były jako nieliczne z osób które tam spotkaliśmy, przygotowane do tego co mają zrobić... szkoda tylko, że NIE NA TEMAT! W niedzielę dano nam możliwość pochodzenia po górach i tak minął tydzień 10 - dniowego kursu. w poniedziałek poświęcono nam godzinę "jak zaplanować rok" i kazano na dzień następny napisać pracę na zaliczenie. I tu Bogu dziękowałam że przeszłam już kurs drużynowych zuchowych + studia z oligofrenopedagogiki bo na Głodówkę przyjechały też osoby niezrzeszone, oraz harcerze nie będący drużynowymi i bez wcześniejszych szkoleń, które w życiu nie widziały rocznego planu drużyny - mieli problem...

Nie uważam tego kursu za całkowicie straconego bo świetne były zajęcia z nauki podstaw języka migowego i z pozyskiwania środków finansowych. Mniej przyjemne jednak były codzienne przymusowe śpiewanki o góralu który umiera...

Nie ukrywam, że wybuchł konflikt na tle programowym. Kadra się dziwiła, że nie jesteśmy zadowoleni bo przecież do tej pory pretensji nie było. Może i nie było ale tym razem mieli problem bo przyjechali ludzie ambitni którzy CHCĄ się czegoś DOWIEDZIEć a nie spędzić fajnie 10 dni w górach za połowę ceny. Nasze zdanie nie zostało uwzględnione. Usłyszeliśmy tylko, że nie wolno "dać się grupie" i robić swoje. No cóż - u mnie w hufcu jest norma że na zakończenie uczestnicy dostają ankietę w której mogą wyrazić swoją opinię...

Kurs odbył się w czerwcu. Zaświadczenia o jego zaliczeniu miały dojść pocztą w lipcu. Skrzynka pusta a jest październik...

Cóż... na własne oczy przekonałam się jak funkcjonuje nasz Związek. I przyjęłam dzieci niepełnosprawne do mojej gromady, i robię swoje bez oglądania się na "górę". Bo na "górę" jak widać liczyć nie można.


Mój wniosek. Nieprzetarty Szlak jest organizacją rachityczną. Kursy są prowadzone źle. Mówię to jako drużynowa zuchowa i pedagog specjalny. Trzeba przygotować KAŻDEGO drużynowego do takiej ewentualności, że przyjdzie do jego drużyny osoba niepełnowsprawna. Stąd też uważam, że w kursach drużynowych każdego pionu metodycznego , przybocznych i zastępowych powinny być zajęcia dotyczące pracy z osobami niepełnosprawnymi w gromadzie / drużynie. Warto tworzyć warsztaty dla drużynowych którzy chcą przyjąć osoby niepełnsprawne do drużyny (patrz program warsztatów ZHR). Warsztatów, które byłyby twórcze i ciekawe. Tylko trzeba chcieć... :(
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

alicja
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 01 paź 2005, 16:55
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: alicja » 08 paź 2005, 20:57

Też jestem nauczycielem szkoły specjalnej, też mam nieciekawe doświadczenia z NS. 4 lata temu załozyłam drużynę NS w mojej szkole, długo by opowiadać - dzis jestem komendantką szczepu integracyjnego - 4 drużyny, 60 osób w tym 20 osób upośledzonych umysłowo, rozsianych po tych drużynach. I to jest najlepsze, moim zdaniem, co można dać z harcrestwa uczniom szkoły specjalnej - kontakt z rówieśnikami szkół masowych. Po jakimś czasie, zastęp rozbija dziesiątkę, a osoba patrząca z boku nie dostrzega, który z harcerzy jest upośledzony. No i to działa w obie strony - uczy tych "w normie" tolerancji, słuzby... Jeśli jeszcze robisz te badania, moi harcerze chętnie się przebadają.

rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 09 paź 2005, 09:07

Co prawda robię badania na terenie gminy w której mieszkam ale dziękuję za propozycję - może skorzystam :) Bardzo chętnie też nawiążę kontakt z osobami które prowadzą takie drużyny - do wymiany doświadczeń, może nawet współpracy... Mój adres to ewiczka@tlen.pl
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”