kolesiostwo?

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 24 maja 2005, 11:20

barnrot napisał:
Co do rad nadzorczych - jakoś nie potafię sobie wyobrazić sytuacji, w której radą nadzorczą firmy są jej pracownicy.
Spółdzielnie pracy !!! ;)
barnrot napisał:
Rozumiem (nie wiem), że w skautingu rozwiązuje się te kwestie przez ciała kolegialne, ale porównanie do rad nadzorczych wydaje mi się tu chybione.
Rady "nadzorcze" są standardem w większych stowarzyszeniach. W małych "załatwiają" to coroczne sprawozdawcze zebrania. Oraz nadzwyczajne.
W małych hufcach ten mechanizm częstych zjazdów byłby wystarczający. Oczywiście, przy sensownym uregulowaniu czynnego prawa wyborczego.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 24 maja 2005, 11:20

Tomek napisał:
Mój hufiec był przez szereg lat zarządzany nie przez kolegialne władze i nie przez zespoły instruktorskie a przez pojedynczych ludzi. Doprowadziło to do ruiny kadrowej. Teraz dopiero zaczynamy zauważać, że praca zespołowa przynosi efekty. Jak się ma propozycja zmniejszenia lub likwidacji komendy do systemu małych grup? ???
Tomek - praca zespołowa nie jest synonimem koelgialności. Dobry szef wie, że nie osiągnie nic sam w pojedynkę. To, że pracuje z ludźmi nie zdejmuje zeń jednak odpowiedzialności za bycie szefem.
Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciw zespołom, takim jak komenda. Przeciwnie, konieczne są zespoły instruktorskie - zespoły, a ne grupy, jak nazbyt często ma to miejsce w ZHP. A najbardziej już potrzeba nam zespołów projektowych, w których ludzie podejmowaliby się pracy w określonym celu, zakresie czasu, praw i obowiązków.
Zespoły projektowe w ZHP wyblakły pod kiepską nazwą sztabów. Ostatnio znów przyćmiło je nowe narzędzie metodyczne, trochę nieszczęśliwie nazwane projektem, bo sugerujące jakoby projekt był czymś li-tylko dla harcerzy starszych.
Tomek napisał:
W kwestii programów wyborczych - komendy mają przede wszystkim realizować plany rozwoju i strategie rozwoju - to jest dokument dla nich wiążący. Choć nie jest bez znaczenia fakt, czy będą robić to zgodnie z własnymi poglądami czy też wbrew sobie.
I też właśnie o to chodzi, by znajdował się ktoś do realizacji konkretnego planu rozwoju. Tymczasem w większości chyba programów zjazdów najpierw wybiera się władze a potem przyjmuje programy. To błąd.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

Tomek
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 22 kwie 2003, 09:00
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Tomek » 24 maja 2005, 11:51

barnrot napisał:
Tomek - praca zespołowa nie jest synonimem koelgialności. Dobry szef wie, że nie osiągnie nic sam w pojedynkę. To, że pracuje z ludźmi nie zdejmuje zeń jednak odpowiedzialności za bycie szefem.
Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciw zespołom, takim jak komenda. Przeciwnie, konieczne są zespoły instruktorskie - zespoły, a ne grupy, jak nazbyt często ma to miejsce w ZHP. A najbardziej już potrzeba nam zespołów projektowych, w których ludzie podejmowaliby się pracy w określonym celu, zakresie czasu, praw i obowiązków.
Zespoły projektowe w ZHP wyblakły pod kiepską nazwą sztabów. Ostatnio znów przyćmiło je nowe narzędzie metodyczne, trochę nieszczęśliwie nazwane projektem, bo sugerujące jakoby projekt był czymś li-tylko dla harcerzy starszych.
W tej chwili komendant kieruje bieżącą działalnością hufca/chorągwi. I jestem zdania, że w kwestii jednoosobowego kierownictwa jest to władza wystarczająca. Pozostałe problemy i regulacje powinny być podejmowane zespołowo. Wg mnie przepisy w tym zakresie są dobre, problem leży wyłącznie w ich realizacji.

Jeśli dobrze się orientuję, poprzedni Zjazd ograniczył kompetencje komendantów na rzecz komend - może warto wrócić do tego, dlaczego wprowadzono tamtą zmianę?
barnrot napisał:
I też właśnie o to chodzi, by znajdował się ktoś do realizacji konkretnego planu rozwoju. Tymczasem w większości chyba programów zjazdów najpierw wybiera się władze a potem przyjmuje programy. To błąd.
Zgadzam się - dyskusja programowa na zjazdach bywa często "zapchaj-dziurą". Podejmuje się ją, gdy są liczone głosy, rejestrowane kandydatury itp. Dopiero po wyborze wybrane władze dowiadują się, co mają robić i nie mogą już się do tego ustosunkować.
hm. Tomasz Rawski HR
Hufiec Ziemi Gliwickiej ZHP

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 25 maja 2005, 09:58

Dla mnie argumenty Druha Adama są przekonujace. Rady hufców i ich prezydia /komendy statutowe/ działały dobrze i sprawdzały się w wielkich, kilkutysięcznych hufcach. Dziś to miniony wymiar i hufiec odpowiada wielkością i kadrą......dawnemu wielkomiejskiemu Szczepowi. To już zupełnie inna logistyka pracy.

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 25 maja 2005, 10:20

StaryWilk napisał:
Dla mnie argumenty Druha Adama są przekonujace. Rady hufców i ich prezydia /komendy statutowe/ działały dobrze i sprawdzały się w wielkich, kilkutysięcznych hufcach. Dziś to miniony wymiar i hufiec odpowiada wielkością i kadrą......dawnemu wielkomiejskiemu Szczepowi. To już zupełnie inna logistyka pracy.
Czyli podsumowując:
- rada hufca - w hufcach z osobowoscią prawną
- w pozostałych hufcach - coroczne zjazdy sprawozdawcze,
z możliwością nadawania im, w razie potrzeby, statusu zjazdu nadzwyczajnego
(np. dla korekty strategii rozwoju, korekty liczebności władz hufca, itp.)
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

ganaga
Nowicjusz
Posty: 25
Rejestracja: 01 cze 2004, 12:53
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: ganaga » 25 maja 2005, 13:31

Ja bym raczej powiedziała osobowość prawna tylko dla chorągwi i tam rady chorągwi, które co roku zatwierdzają sprawozdanie finansowe. Jeżeli chodzi o osobowość prawną dla hufców to raczej za 4 lata, wprowadzona na XXXIV, a dziś pozostawiając zjazdy sprawozdawcze co 2 lata.
hm. Agnieszka Gan-Skrzydlewska

jotkaf
Użytkownik
Posty: 128
Rejestracja: 09 sty 2003, 15:07
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jotkaf » 25 maja 2005, 15:14

Tylko po co hufcowi osobowość prawna? Przecież jednostka z 10 drużynami i 15 instruktorami w żadnym wypadku tego nie potrzebuje!!! Już dziś wiele hufców nie jest wstanie sprostać wymogom, które na tej jednostce organizacyjnej ciążą. Jest wstanie dotrzeć do mnie argument w przypadku bardzo dużych licznych hufców, że oni będą wstanie podołać nowemu wyzwaniu. Pytanie tylko po co? Osobowość prawna dla osobowości prawnej? Po za tym, utrzymanie w ryzach 17 jednostek (choć nie uważam za konieczność wprowadzenia osobowości dal KCH) w jednolitym kształcie wydaje mi się nawet możliwe, ale zarządzanie w naszej mentalnej harcerskiej społeczności 300 samodzielnymi jednostkami doprowadzi do sytuacji gdzie każdy sobie rzepkę skrobie. Każdy komendant będzie stosował zasadę szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Wyegzekwowanie z takiego środowiska czegokolwiek będzie czystą utopią.
hm. Jacek Kaflowski
Szef Zespołu ESHD

Wantula
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 03 lip 2002, 16:53
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Wantula » 26 maja 2005, 20:24

barnrot napisał:
Nie mogę zgodzić się z ideą wyboru komendy "z sali". W ten sposób wybierani są członkowie komisji rewizyjnych i często przez to ciała te działają słabo. Wystarczy, że się nie znają, a co dopiero, kiedy się nie lubią. Albo zwyczajnie - przez całą kadencję nie mogą dostroić do siebie stylów pracy. I kto na tym traci?

Wyobraźmy sobie, że znani nam kandydaci na naczelnika muszą pracować całą kadencję z ludźmi konktrandydatów. A tak by na pewno było przy wyborze GK "z sali". Czy byłoby to działanie efektywne, czy zrealizowaliby tym swój program, swoje wyborcze zapowiedzi?
Tak samo kandydat na komendanta nie miałby po co prezentować swojego programu, skoro i tak jego wybór nie przełożyłby się na realizację jego programu, gdyby wraz z nim o hufcu decydowała komenda wybrana "z sali".
Witam!
A ja akurat sobie wyobrażam wybór komendy i naczelnictwa z sali. Na takiej zasadzie działają różne organizacje i radzą sobie.
1. WOSM i WAGGGS na poziomie światowym i regionalnym. Do komitetów światowych i regionalnych (np. europejskich) w obu organizacjach kandydaci zgłaszają się jeszcze przed konferencją, prezentują swój dorobek i przebieg służby instruktorskiej i plany. Wybieranych jest tyle osób, ile jest miejsc w komitecie i na pierwszym spotkaniu, jeszcze na konferencji, wybierany jest przewodniczący i wiceprzewodniczący. Trochę jak nasze komisje rewizyjne. Do pracy codziennej mają zatrudnionego dyrektora, z konkursu, który w WOSM-ie na poziomie światowym ma bardzo silną pozycję (trochę jak nasz Naczelnik wobec Przewodniczącego), ale pozostali już nie - po prostu są do roboty.
2. Podobnie jest w organziacjach członkowskich, np. na Białorusi, w organziacji żeńskiej. Po wybraniu Głównej Kwatery kobiety ustalają zakreś obowiązków i która będzie Naczelniczką.
3. Trochę inaczej jest na Słowacji, byłam tam kiedyś na Zjeździe. Kandydaci na Naczelnika prezentują od razu swoich kandydatów na członków GK, każdy się prezentuje, od razu prezentują się też kandydaci na szefa komisji rewizyjnej a potem następuje imienne głosowanie na wszystkich naraz. I sama to widziałam - przeszedł jeden kandydat na Naczelnika z prawie całym zespołem, programowca zjazd mu wybrał z drugiej ekipy, bo widać dziewczyna była bardziej kompetentna.

Oczywiście, Michał ma rację - taki system wymaga dojrzałości od wybierających i od kandydatów do władz, ale czy ZHP nigdy nie będzie kierowane przez wystarczająco dojrzałych ludzi? W końcu to nie jest firma komercyjna, tylko organizacja pozarządowa, która ma braterstwo na sztandarach! Jeśli po wyborach przegrany unosi się honorem i wycofuje się z działania, jak się zdarza w niektórych miejscach, to chyba jednak nie był dobrym instruktorem. Albo wygrał ktoś, kto nie jest dobrym instruktorem.

Anita
hm. Anita Regucka-Kwaśnik, opiekun obszaru WIZERUNEK

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 26 maja 2005, 21:16

Wantula napisał:
Oczywiście, Michał ma rację - taki system wymaga dojrzałości od wybierających i od kandydatów do władz, ale czy ZHP nigdy nie będzie kierowane przez wystarczająco dojrzałych ludzi? W końcu to nie jest firma komercyjna, tylko organizacja pozarządowa, która ma braterstwo na sztandarach! Jeśli po wyborach przegrany unosi się honorem i wycofuje się z działania, jak się zdarza w niektórych miejscach, to chyba jednak nie był dobrym instruktorem. Albo wygrał ktoś, kto nie jest dobrym instruktorem.
Cieszę się Anito że choć czasem się zgadzamy :)
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 31 maja 2005, 14:39

Przyznam,iż można pogubić się,czytając ten wątek.Człowiek ułomnym bywa,teraz dopadło to i mnie,bo:
- jest opinia,że "gdy komendant dobiera sobie skarbnika i resztę komendy /tak,jak jest obecnie/,może prowadzić to do "kolesiostwa",o czym wyżej napisano.Fakt,tak może się zdażyć!W innych organizacjach,o czym wspomniał bodajże druh Rafał,nie ma takiej metody wybierania władz.Więc może dobrze byłoby to zmienić?...
- wybór komendanta,skarbnika i reszty komendy "z sali".Dobre,ale i złe strony może to mieć.Bo tak jak wspomniałem bodajże,zanim się dotrą,itp.I nie musi prowadzić to do wyeliminowania "kolesiostwa".A może jednak warto,aby to komendant dobierał sobie ludzi?Więc i to ma swoje plusy i minusy.
- komisja rewizyjna sprawująca pewną kontrolę nad tym.No tak,ale i tutaj padło stwierdzenie,że może dojść również do "kolesiostwa",może być nieudolna.Jak może być,dość boleśnie pewien czas temu odczuliśmy to w naszej chorągwi.Więc i to nie załatwia wszystkiego,ma swoje plusy i minusy.Tak na marginesie - warto byłoby więcej uwagi zwrócić i być może jakoś pomóc im w ich działaniach.
- rada hufca/chorągwi o której również tutaj wspomniano.Od razu pojawiło się weto,bo "...w dobie niżu demograficznego i kryzysu finansów...".Wybrani do niej,nadal pełniliby swoje podstawowe funkcje,więc co z tym wspólnego ma niż.Wszak nie pobieraliby diet i delegacji,to i jakoś kryzys też nie przekonuje."..bo kiedyś szczepy liczebnie były takie,jak dzisiaj hufce...".No to może należy taki dzisiejszy mały hufiec,zmieniając hasło,nazywać szczepem?
- kończąc.Jeśli tego "kolesiostwa" miałoby być mniej,to jednak musiałoby funkcjonować jakieś gremium,zwał,jak zwał - czy rada,czy też zjazd,mogące w miarę na bieżąco monitorować poczynania hufca,czy też chorągwi.Wcale nie musi wchodzić w pole działania komendy,a że częściowo wchodziłyby w zakres kompetencji komisji rewizyjnej?No cóż,jeśli wyszłoby to wszystkim na zdrowie...,może komisji również,pobudzając ją do działań.

Andrzej D.
Użytkownik
Posty: 61
Rejestracja: 13 mar 2003, 21:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Andrzej D. » 12 cze 2005, 18:28

Jako komendant nie wyobrażam sobie pracy ze skarbnikiem i komendą zgłoszonymi z sali. I nie z powodu "kolesiostwa". Jest dla mnie oczywistym, że jeśli mam dobrze pracować, to musze sobie do tego dobrać ludzi, którym znam i wiem, że mogę na nich polegać. A jeśli zjazd wybierze mi skarbnika, o którym wiem, że nie ma zielonego pojecia o finansach, ale jest typowym mądralą, który wśród kadry hufca głosi niestworzone historie, jak wspaniale by zarządzał majątkiem. A przecież wskazani przez komendanta kandydaci do komendy są przegłosowywani przez zjazd. Mieliśmy parę kadencji temu w hufcu sytuację, że jeden z członków komendy, wskazany przez komendanta, był dla nas nie do przyjęcia i został "wycięty". Może tak się nie oglądajmy na inne stowarzyszenia - działamy na tyle długo, że mamy swoje doświadczenia. Pomysł powoływania rady hufca jest dla mnie zupełnie nieszczęśliwy.
hm Andrzej Dyderski
Komendant Hufca
ZHP Poznań-Wilda

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 14 cze 2005, 21:30

Jeśli mógłbym zgodzić się z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi,druhu Andrzeju,i ją rozumiem,to nie do końca z "Pomysł... zupełnie nieszczęśliwy...".Na czym to nieszczęście ma polegać?Komendantowi /hufca/ będzie to zawadzać w jego twórczej pracy?

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 25 lip 2005, 13:31

Odnośnie kadencyjności - argumentacja Adama (25.05) jest jak najbardziej logiczna i zgadzam się z tymi przesłankami. Dobry menedżer - kontynuuje misję, otrzymuje mandat, prowadzi dalej miasto, firmę, do emerytury albo i dłużej.
Z tych przesłanek nie wynika moim zdaniem jednak nic, co by można odnieść do ZHP. Z nw. powodów:

1. ZHP jest organizacją non-profit, stowarzyszeniem, elementem ruchu młodych ludzi. Ciągłe życie i kariera w ZHP nie rozwija, nie ma szans rozwinąć. Pełnienie funkcji kierowniczej w ZHP przez zbyt wiele lat prowadzi do upośledzenia - pełniącego funkcję albo jego otoczenia.

2. W ZHP brak jest i długo będzie mierników rozwoju. Nie możemy łatwo stwierdzić, że ktoś jest dobrym komendantem, bo nie wiemy, jaką wagę nadać osiągnięciom wychowawczym, jaką gospodarczym etc. Nie działamy dla zysku i nie możemy wszystkich naszych dzialań sprowadzić do ROI (return on investment).

3. Komendanci nie uzyskują - statutowo - żadnych przychodów z racji pełnienia tej funkcji (systemowo bycie komendantem nie implikuje zatrudnienia). To dobre, jeśli społecznie zarządzaliby organizacją ludzie o niezachwianej własnej karierze zawodowej.

Jeśli jednak częściej jest inaczej, to nieużywając motywacji finansowej, narażamy się na demotywację kadry lub szalbierstwo. Szczególnie wzmacniamy te zagrożenia, mącąc czytelność zarządzania przez opłacanie komendantów niejawnie lub niebezpośrednio (wszelkiego rodzaju dodatkowe umowy lub zatrudnianie komendantów w innych rolach, niż samo społeczne prowadzenie hufca)

4. System zarządzania ZHP jest bezpolityczny, więc brak w nim jasnych i przejrzystych zasad pełnienia funkcji oraz korzyści i odpowiedzialności z tego wynikających. Wobec komendanta często nie ma jawnej opozycji (niejawna knuje zawsze). A to przecież konkurencja jest tym, co włodarzy samorządów odpowiednio dyscyplinuje i motywuje do osiągnięć. W ZHP nie wierzę w stwierdzenia: "jest dobrym komendantem, to przedłużamy mu mandat". Komendantowi (tu akurat myślę o komendancie chorągwi) często przedłuża się mandat, bo to on wypełnił braki systemowe na swoim poletku i jego odejście oznacza rewolucję, naruszenie status quo (wygodnego nawet jeśli niekorzystnego).

W ZHP brakuje współzawodnictwa w zarządzaniu. To upośledza - także system wychowawczy.

M.in. z ww. powodów jestem za kadencyjnością władz. Kto się raz sprawdzi w ZHP, na pewno znajdzie sobie w nim nowe zadania. Oczywiście kadencyjność to półśrodek - ale czy ktoś doprowadzi do rozwiązania ww. problemów?
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”