kolesiostwo?

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 16 maja 2005, 22:10

Kolejny kij w mrowisko.

W trakcie dyskusji przedzjazdowych pojawiają się postulaty, by skarbnik nie był wybierany z namaszczenia komendanta, a z sali.
Argumentuje się, że tylko taki system zapewni rzeczywistą KONTRasygnatę skarbnika w sprawach finansowych.

Obecnie skarbnik pochodzi ze wskazania komendanta. I choćby nie wiem jak sie upierać - zawsze swoje miejsce w komendzie skarbnik bedzie zawdzięczał komendantowi.

To może byc uważane jako niezdrowy układ i stąd propozycja zmiany tej sytuacji.

Co o tym sądzicie?

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 16 maja 2005, 22:12

Zresztą... chciałem dodać, że nasz system dobory zarządu (ze wskazania wodza) jest jedyny w swoim rodzaju i nigdzie indziej poza ZHP nie praktykowany. A juz na pewno nie w organizacjach skautowych innych państw.

W Polsce w statucie żadnego stowarzyszenia nie znaleźliśmy takiego kuriozum (wprawdzie przeglądaliśmy statuty tylko dużych stowarzyszeń ogólnopolskich). Zwykle dobór zarządu jest wolny i każdy może zgłosic kandydata do zarządu - a nie tak jak u nas tylko komendant.

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

ganaga
Nowicjusz
Posty: 25
Rejestracja: 01 cze 2004, 12:53
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: ganaga » 17 maja 2005, 10:47

A może taki rozwiązanie: Komenda (zarząd) hufca liczy 3-5 osób w tym min 1 zastepca i skarbnik. Członkowie komendy wybierani na wniosek komendanta. Rada hufca z przewodniczącym to 7-11 osób, przewodniczący wybierany sposród członków rady.
hm. Agnieszka Gan-Skrzydlewska

Wantula
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 03 lip 2002, 16:53
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Wantula » 17 maja 2005, 12:14

ganaga napisał:
A może taki rozwiązanie: Komenda (zarząd) hufca liczy 3-5 osób w tym min 1 zastepca i skarbnik. Członkowie komendy wybierani na wniosek komendanta. Rada hufca z przewodniczącym to 7-11 osób, przewodniczący wybierany sposród członków rady.
Ale co to zmienia?
Które zadania komendy przejęłaby Rada? Czy chodzi o to, że przez to komenda mogłaby być uzawodowiona na rzecz społecznej Rady?
Jeśli minimalna ilość instruktorów w hufcu to 15 osób, w przypadku wielu małych hufców połowa musiałaby być w Radzie. A w sumie 2/3 instruktorów w Radzie i Komendzie. Reszta w Komisji Rewizyjnej? Co nam to da?
A propos pytania postawionego w tym wątku - czy skarbnik stanie się bardziej niezależny? Nie widzę związku. Chyba że to przewodniczący Rady miałby być tym ratunkowym niezależnym.

Anita
hm. Anita Regucka-Kwaśnik, opiekun obszaru WIZERUNEK

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 17 maja 2005, 16:02

Cala komenda mogłaby być wybierana "z sali". Oczywiście, jesli chcemy mieć zespół instruktorski pod przywództwem komendanta, a nie "zespół instruktorów komendanta".

Ze skarbnikiem jak najbardziej. I umocnieniem roli skarbnika w Statucie (obowiązkowo w KH), razem z brakiem możności wybrania go przez komendę w trakcie kadencji (tak, jak nie ma możności wybrania komendnata), wraz z wyliczonymi uprawnieniami - w Statucie.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 22 maja 2005, 18:40

Już sam tytuł wątku sugeruje coś "nieładnego",co może mieć miejsce.Oba wspomniane wyżej warianty mają swoje plusy i minusy.Skarbnik wybierany "z sali" jest propozycją sensowną.Jednak nie wyklucza również tego,że po pewnym czasie może wystąpić wspomniane wyżej "kolesiostwo" z komendantem,a i resztą komendy też.Stan obecny,kiedy to komendant proponuje skarbnika i pozostałą część komendy,również ma pewną zaletę.Funkcjonuje on z tymi,których zna i którzy mu odpowiadają.Krótszy jest więc czas "docierania" się nowo powołanej komendy.Zresztą,tak jest podczas wyborów samorządowych.Bezpośrednio wybiera się prezydenta miasta /burmistrza/,a on dobiera sobie zarząd ze skarbnikiem na czele.Wyborcy już nie mają na to wpływu,a budżet w tym przypadku zazwyczaj jest ciut większy,niż w przeciętnym hufcu /chorągwi/.Tak więc w obu tych przypadkach mogą wystąpić sytuacje - dobra i zła.Może warto więc zastanowić się nad przywróceniem funkcjonujących już kiedyś,a wspomnianych i tutaj rady hufca /chorągwi/.Członkowie takiej rady na bieżąco mieliby możliwość monitorowania działań swoich komend /z finansami na czele/.W chwili jakiś niejasności zapewne znajdzie się choć jedna osoba,która poprosi o wyjaśnienia.Obecnie,najczęściej pytania takie mogą paść na zjazdach.Okres co dwa lata jest trochę za długi,jeśli coś po drodze się przytrafi.Sumując uważam,
że wybór skarbnika "z sali" ma sens,jednak aby spokój był większy,należałoby powrócić do ciała
pt. rada hufca /chorągwi/ z jasno określonymi kompetencjami i rady i komendy.

Tomek
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 22 kwie 2003, 09:00
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Tomek » 22 maja 2005, 19:34

Nie wydaje mi się, żeby Związkowi w dobie niżu demograficznego i kryzysu finansów było potrzebne tworzenie nowych struktur. Liczebność i sposób pracy władz wykonawczych jest - myślę - optymalny. Faktycznie jednak można ulepszyć sposób ich wyboru. Jestem za tym, aby cała komenda była wyłaniana z sali, należy jednak określić mechanizmy dzięki którym zjazd mógłby określać liczebność komendy, decydować o tym szefowie których zespołów hufca mają wejść w skład komendy a także by komenda w trakcie kadencji mogła namiestnika wymienić tylko na namiestnika.

Wydaje mi się także, że proponowane kompetencje rad hufca / chorągwi częściowo wchodzą w zakres kompetencji pionu rewizyjnego. Może należałoby pójść w kierunku poprawy jakości działania komisji rewizyjnych, bo z jednej strony jest to pion prawie zupełnie zapomniany a po drugie wydaje mi się, że dużo częściej dochodzi do zjawiska kolesiostwa na linii komendant - komisja rewizyjna co jest tym bardziej szkodliwe, że komendant powinien ze skarbnikiem współdziałać a w przypadku KR mamy zależność ściśle kontrolną.
hm. Tomasz Rawski HR
Hufiec Ziemi Gliwickiej ZHP

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 23 maja 2005, 23:16

Rada hufca jako rozwiązanie ratujące zasadę kolegialności, której nie udało się rzeczywiście wprowadzić w komendach? Skoro się nie udało, warto może zrewidować założenia?

Bo może wcale nie powinniśmy dążyć do kolegialności władz, lecz do tego, by komendantami byli ludzie odpowiedzialni - a jeśli by takimi nie byli, aby organizacja szybko się z nich uzdrawiała?

Albo, jeżeli uznajemy za wciąż słuszną zasadę kolegialności władz, zastanówmy się, czy minione 4 lata to był czas, w ciągu którego można było wprowadzić ją rzeczywiście w życie.

Moim zdaniem nie. Wystarczy więc konsekwentnie kontynuować raz obrany kierunek, bez mnożenia ciał quasi-decydujących i tylko powodujących kolejne deficyty kadrowe, o czym napisała Anita (można jeszcze dodać zagrożenie konfliktu ambicjonalnego szefa komendy i szefa rady).

Za dużo majstrujemy w systemie - i za szybko niecierpliwimy się brakiem efektów. Hufcom potrzebne są silne i niezbyt liczne zarządy, żadne rady. Radą hufca są delegaci na jego zjazd. Jak kwapią się do 'radzenia', widzimy raz na 4 (względnie 2) lata.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 23 maja 2005, 23:39

Nie mogę zgodzić się z ideą wyboru komendy "z sali". W ten sposób wybierani są członkowie komisji rewizyjnych i często przez to ciała te działają słabo. Wystarczy, że się nie znają, a co dopiero, kiedy się nie lubią. Albo zwyczajnie - przez całą kadencję nie mogą dostroić do siebie stylów pracy. I kto na tym traci?

Komendant to nie opiekun i wychowawca ludzi, którzy znaleźli się w komendzie w wyniku przeprowadzenia rankingu popularności (wybór z sali).

Chcę móc wybierać dobrego komendanta. A dobry komendant to człowiek, który dobierze sobie dobrych ludzi do pracy. Ludzi, do których ma zaufanie i którzy będą chcieli i umieli z nim pracować.

Chciałbym, by komendant był człowiekiem, który bierze odpowiedzialność za powierzoną mu jednostkę i podejmuje kluczowe decyzje. Pierwsze takie decyzje to dobór ludzi na właściwe stanowiska. Ludzi, którzy powinni odpowiadać przed nim. A z tego grona wyłącznie komendant powinien odpowiadać przez delegatami na zjazd hufca.

Wybierając komendantów wiemy przecież, z kim będą chcieli pracować i uwzględniamy to przy wyborze. To naturalne i to bardzo pożądane.

Wyobraźmy sobie, że znani nam kandydaci na naczelnika muszą pracować całą kadencję z ludźmi konktrandydatów. A tak by na pewno było przy wyborze GK "z sali". Czy byłoby to działanie efektywne, czy zrealizowaliby tym swój program, swoje wyborcze zapowiedzi?
Tak samo kandydat na komendanta nie miałby po co prezentować swojego programu, skoro i tak jego wybór nie przełożyłby się na realizację jego programu, gdyby wraz z nim o hufcu decydowała komenda wybrana "z sali".

Przeciwnie - powinniśmy zachęcać do wyraźnego formułowania programów wyborczych, wizji przyszłości i deklarowania sposobów pracy. Tak wyraźnego, że umożliwiającego rozliczenie.


Tak, jestem zdecydowanym przeciwnikiem kolegialności władz. Tak, ten model wymaga większej dojrzałości organizacji, w której dzisiaj wszechwładny komendant to najczęściej zmora albo recydywa. To jednak wina tego człowieka, nie zaś ogólnego modelu kompetencji.

Model ten jest bowiem zdecydowanie lepszy i efektywniejszy, niż ten, do którego doprowadziłby wybór "z sali" - model-do-bólu-demokratyczny, w którym odpowiedzialność rozchodzi się po kościach.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 24 maja 2005, 05:43

barnrot napisał:
Rada hufca jako rozwiązanie ratujące zasadę kolegialności, której nie udało się rzeczywiście wprowadzić w komendach? Skoro się nie udało, warto może zrewidować założenia?

Bo może wcale nie powinniśmy dążyć do kolegialności władz, lecz do tego, by komendantami byli ludzie odpowiedzialni - a jeśli by takimi nie byli, aby organizacja szybko się z nich uzdrawiała?

Albo, jeżeli uznajemy za wciąż słuszną zasadę kolegialności władz, zastanówmy się, czy minione 4 lata to był czas, w ciągu którego można było wprowadzić ją rzeczywiście w życie.

Moim zdaniem nie. Wystarczy więc konsekwentnie kontynuować raz obrany kierunek, bez mnożenia ciał quasi-decydujących i tylko powodujących kolejne deficyty kadrowe, o czym napisała Anita (można jeszcze dodać zagrożenie konfliktu ambicjonalnego szefa komendy i szefa rady).

Za dużo majstrujemy w systemie - i za szybko niecierpliwimy się brakiem efektów. Hufcom potrzebne są silne i niezbyt liczne zarządy, żadne rady. Radą hufca są delegaci na jego zjazd. Jak kwapią się do 'radzenia', widzimy raz na 4 (względnie 2) lata.
Jeśli dobrze zrozumiałem dotychczasowe projekty, rady pojawią się jedynie w hufcach które będą chciały uzyskać osobowość prawną. Bo wtedy "rada nadzorcza" jest konieczna "z urzędu". Więc po co ta "panika" ?
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

Tomek
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 22 kwie 2003, 09:00
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Tomek » 24 maja 2005, 09:56

Mój hufiec był przez szereg lat zarządzany nie przez kolegialne władze i nie przez zespoły instruktorskie a przez pojedynczych ludzi. Doprowadziło to do ruiny kadrowej. Teraz dopiero zaczynamy zauważać, że praca zespołowa przynosi efekty. Jak się ma propozycja zmniejszenia lub likwidacji komendy do systemu małych grup? ???

W kwestii programów wyborczych - komendy mają przede wszystkim realizować plany rozwoju i strategie rozwoju - to jest dokument dla nich wiążący. Choć nie jest bez znaczenia fakt, czy będą robić to zgodnie z własnymi poglądami czy też wbrew sobie.
hm. Tomasz Rawski HR
Hufiec Ziemi Gliwickiej ZHP

jotkaf
Użytkownik
Posty: 128
Rejestracja: 09 sty 2003, 15:07
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jotkaf » 24 maja 2005, 11:08

Patologia sprzyja patologii. Prawda stara jak świat. Nie zależnie od tego czy będziemy rozmawiać o komendzie czy radzie, czy mechanizm będzie polegał na wskazaniu przez komendanta czy propozycji z sali, problem nie zniknie. Nie zniknie, bo jeżeli hufiec ma w wymogach 15 instruktorów z czego 2/3 to muszą być drużynowi, to możliwość nie uniknięcia dogadania się kilku instruktorów zawsze będzie istnieć. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że zadania, które dziś stawiane są przed hufcem są zbyt dużym obciążeniem dla tak małych jednostek. Jeżeli chcemy robić reorganizację zarządzania, to trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że hufce nie mogą być tak mało liczne. Tylko silny i liczny hufiec jest wstanie wystawić odpowiednią ilość kandydatów na odpowiednie funkcję, a co za tym idzie spowodować realną możliwość wyboru. Jeżeli w hufcu jest łapanka na funkcję komendanta, a środowisko wychodzi z założenia - lepszy ten niż żaden - to jak tu mówić i likwidacji kolesiostwa. Dodatkowo trudno wymagać, by komendant, który bądź co bądź odpowiada dziś za cały hufiec, nie mógł sobie dobrać ludzi do pracy.

Rozdział zadań w komendzie (radzie) i rozdział odpowiedzialności za podejmowane decyzje jest warunkiem koniecznym do tego, by wszystkie obszary działalności hufca były realizowane. Każdy członek komendy musi odpowiadać za poszczególne obszary i do realizacji tych działań ma prawo powołać sobie zespół ludzi, którzy będą go wspierać w realizacji jego działki. Zjazd sprawozdawczy musiałby odbywać się raz w roku, i raz w roku taka osoba musiała by się rozliczać ze swoich działań. Nie otrzymanie absolutorium musiało by blokować bierne prawo wyborcze na jakiś okres czasu. Do takiego modelu, hufiec potrzebuje jednak znacznie więcej instruktorów niż wymagana dziś ilość 15...

hm. Jacek Kaflowski
Szef Zespołu ESHD

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 24 maja 2005, 11:09

dokumenty napisał:
Jeśli dobrze zrozumiałem dotychczasowe projekty, rady pojawią się jedynie w hufcach które będą chciały uzyskać osobowość prawną. Bo wtedy "rada nadzorcza" jest konieczna "z urzędu". Więc po co ta "panika" ?
Nie odniosłem się do całego projektu (którego nie znam), lecz do konkretnego pomysłu. W tym wątku nie napisano, że chodzi tylko o takie hufce, jak piszesz.
Jak wiemy, jedne założenia projektów mogą zostać przyjęte, a drugie nie. Wówczas nie mamy do czynienia ze spójnym przemyślanym projektem lecz zbiorem nie zawsze zgranych pomysłów. I przed tym bym przestrzegał.


Co do rad nadzorczych - jakoś nie potafię sobie wyobrazić sytuacji, w której radą nadzorczą firmy są jej pracownicy. Rozumiem (nie wiem), że w skautingu rozwiązuje się te kwestie przez ciała kolegialne, ale porównanie do rad nadzorczych wydaje mi się tu chybione.

Prędzej odniósłbym to do sytuacji, w której to komisja rewizyjna chorągwi powołuje dyrektorów zarządzających hufców. Sens tego rozwiązania pewnie by zależał od tego, jak określonoby kompetencje takiej komisji i kto dokonywałby jej wyboru.


M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”