Jaki model obozownictwa?

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 16 maja 2005, 13:14

Wantula napisał:
Witam,
Spróbuję podsumować dotychczasowe wypowiedzi.
Przepisy odnośnie obozów.
Z jednej strony odbieram to jako poparcie dążenia do tego, żeby
"przepisy państwowe wspierały a nie utrudniały zachowanie specyfiki organizacji podczas prowadzenia pracy wychowawczej (np. w zakresie organizacji obozów, zajęć specjalistycznych) ".
Z drugiej strony dyskusja nad tym, jakie obozy, dotyczy bardziej programu niż promocji i wizerunku. Z tego co wiem, to czescy skauci uzyskali wyjątkowe traktowanie ich puszczańskich obozów, i dzieciaki same sobie gotują, ale tam WSZYSTKIE obozy są takie, bo taka jest specyfika organizacji.
Tymczasem u nas ten kierunek jest, z różnych powodów, w odwrocie i nie przewiduję masowego poparcia ze strony harcerskich komend, jeśli ktoś zaczłąby przekonywać Sanepid, że WSZYSTKIE nasze obozy będą puszczanskie. Jeśli uważacie, że należy wzmonić puszczaństwo w programie (narazie nie ma w projektach takich zapisów), proszę o założenie nowego wątku w obszarze Program.
Anita
W takim razie zakładam .
Zacząć trzeba chyba od ustalenia przyczyn, dlaczego obozy "puszczańskie" są w odwrocie.
1) Zaostrzające się przepisy sanitarne (woda, nieczystości, przechowywanie żywności) na dodatek interpretowane różnie w różnych regionach

2) Ograniczenie liczby dostępnych miejsc przez administrację leśną, pobieranie opłat za obozowanie, a także za drewno (żerdzie) do budowy urządzeń obozowych

3) Braki sprzętowe w ZHP. Same namioty nie są największym problemem, ale brakuje takich rzeczy (dość kosztowynych) jak kuchnie polowe lub ich zamienniki, urządzenia transportu wody, ubikacje przenośne

4) Trudności kadrowe - żeby drużyna/szczep zorganizowała obóz puszczański, musi mieć komendanta (phm. z kursem kierowników placówek), kogoś z sanepidowskimi uprawnieniami do gotowania, ratownika wodnego i kogoś z papierami które mogą uchodzić za uprawnienia pielęgniarki (BORM ZHP czasem starcza, ale nie wszędzie). Ci wszyscy ludzie (a zwłaszcza komendant) muszą mieć jesczze latem czas i chęć - więc właściwie w grę wchodza tylko studenci 4-5 roku nie pracujący latem - młodsze osoby raczej jeszcze nie mają phm. albo nie wzbudzają zaufania rodziców, a starsi albo pracują i mają tylko 14 dni urlopu (wyjąwszy nauczycieli) który niekoniecznie można wziąć kiedy się chce, albo zakładają rodziny itd.

5) Względy bezpieczeństwa. Niestety małe obozy położone na polankach nad jeziorami są narażone na odwiedziny, albo przynajmniej szwendanie się w pobliżu, różnych typów. Na ogół są to wąsaci panowie wędkarze w średnim wieku, z którymi można ułożyć modus vivendi, ale kilka lat temu była głośna sprawa napadu pseudosurvivalowców na obóz koło Wałcza i napadu dresów na obóz na Kaszubach. Wielu instruktorów moze się bac takiego ryzyka i preferować ogrodzony teren stanicy.

To są względu niezależne od nas, z którymi ZHP też jednak możnei powinno walczyć, ale rozwiązenie tych problemów nie zależy w w większości od nas.
A teraz te wewnątrzzwiązkowe, bardziej mentalne:
6) Nepotyzm. Jak się zatrudnia od lat na obozach jako kucharkę szwagierkę, kuzynkę czy znajomą panią Jolę, jako kierowcę pana Romka, to po co wpuszczać harcerzy do kuchni albo wysyłać z plecakami kilka kilometrów codzoiennie po chleb? Niech pan Romek sobie zarobi...
7) Wygodnictwo. Obawiam się, że część ludzi którzy mają wciąż duży wpływ na oblicze ZHP w ogóle nie przeżyła obozów puszczańskich bo zaczynała "karierę" za późnego Gierka od razu na stanicach, albo nawet jak kiedyś jeździła na takie obozy, to z czasem obrosła w tłuszcz i potrzebę wygody.

I na pewno jest jeszcze kilka innych przyczyn.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 16 maja 2005, 13:34

7. Po pierwsze chyba WYGODNICTWO.

Niestety, kadra jakby się degenerowała. Wszędzie MUSI być samochód, wszędzie musza być wycieczki autokarowe, szary papier i kredki na zajęcia na obozie. Coraz mniej praktycznych prac z pionierki, coraz więcej wygodnictwa.

Inne kwestie - są chyba pochodną tego. No bo CZEMU NIE MA lobbingu ZHP w sprawie obozów puszczańskich? Czemu propozycje, które widuje, odnoszą się do tworzenia "szkolnych klubów europejskich", a nie do obozownictwa puszczańskiego? Czemu brak jest odpowiednich wymagań choćby w próbach na stopnie? Lista sprawności pro-puszczańskich tez nie imponuje.

Oczywiście, nie sposób sie nie zgodzić do innych punktów. Braki kadry - rzeczywiście, pełnoletni phm. jest wymagany. Ale jak w rzeczywistości wygląda sprawa kucharki? Poza harctrixem? Magazynier, kierowca, palacz, księgowy - rzeczywiście, trzeba aż tyle tego? Pielęgniarka na każdym wyjeździe? Co w rzeczywistości jest w przepisach państwowych, a co w naszym wewnetrzych?

No i problem bezpieczeństwa... poruszany już przeze mnie w różnych dyskusjach. Bywa różnie i zawsze bywało. Pewnym ratunkiem jest oczywiście obóz szczepu / drużyny wielopoziomowej, z wędrownikami. Ale cóz, obecnie lansowany jest model wyjazdu podstawówki na obozik - kolonie pod namiotami, z panią kucharką itd., oraz osobne obozy wędrowne wędrowników...
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 16 maja 2005, 15:06

Hm Jerzy Parzyński, w swej książeczce o "Metodyce Obozu Doskonałego" dał parę recept, które wypisz- wymaluj pasują do określenia "obóz puszczański ", tutaj przywołanego. Ja wolę przewrotnie- obóz harcerski:) dla mnie obóz puszczański, to taki wariant harcerskiego, w którym usuwamy programowo technologię/technikę. I tak urządzenia montujemy bez użycia gwoździ, zaplecze, sanitariaty budujemy w sposób naturalny /np. filtry wodne, kuchnie prawdziwie polowe,
itp. W namiotach urządzenia konstruowane też bez "prefabrykowanych" elementów itp. Czyli, ze obóz taki jest specyficzny programowo i duzo trudniejszy od klasycznie harcerskiego. O koloniach z "obrzędowością harcerską" nie wspomnę narazie.
Parzyński zawsze z naciskiem przypominał, ze miesiąc obozowania drużyny to ROK porzadnej harcerskiej pracy w pełnej metodyce ! Dlatego zgadzam się, ze jak naraie tezy do dyskusji pomijają
sprawy programowo - metodyczne na rzecz zarządzania i marketingu:D Że o ideowym obliczu ZHP nie wspomnę.o

ania
Użytkownik
Posty: 69
Rejestracja: 09 cze 2002, 22:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: ania » 17 maja 2005, 07:52

czy ta dyskusja prowadzi do jakiegoś konkretnego zapisu w celach strategicznych obszaru program? bardzo proszę o próbę sprecyzowania zapisu, będzie nam łatwiej dalej pracować :)
czuwaj!
hm.Anna Poraj

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 17 maja 2005, 20:01

Roboczo i trochę emocjonalnie:

Cel : umocnienie harcerskiego modelu obozowania
W tym celu należy:
1) wywierać lobbing dla uzyskania korzystnych uregulowań prawnych i życzliwego nastawienia administracji państwowej, dla ZHP, zwłaszcza dla małych obozów drużyn, lobbing w celu zablokowania ewentualnych dalszych niekorzystnych dla obozownictwa zmian prawnych.

2) wzmocnić w próbach instruktorskich wymagania związane z HAL, jednocześnie ułatwić dostęp instruktorów do państwowych uprawnień kierowników placówek wypoczynku (może by się udało doprowadzić do tego, by phm. = kierownik)

3) zwiększenie dostępności stopnia phm. tak by zdobywali go ludzie w wieku 22-23 lata, by jeszcze na ostatnich latach studiów mogli zostawać samodzielnymi komendantami obozów (nie oznacza to obniżania wymagań)

4) położyć nacisk na pozyskiwanie i modernizację "parku namiotowego" ZHP. Powinien to być priorytet, kosztem takich rzeczy jak budynki w miastach, kafelki, jachty i limuzyny ;-)
Ułatwienie środowiskom nie posiadającym jakichś ważnych elementów sprzętu obozowego, wypożyczania ich lub dzierżawienia.

5) rozpocząć poważne prace koncepcyjne nad modelem obozu puszczańskiego w XXI wieku
(jak pogodzić ekologię z obozownictwem), we wspólpracy z ekspertami spoza ZHP

6) starać się zmienić otoczkę panującą wokół baz harcerskich. Obóz na bazie nie musi się równać kolonii. "Antymodernizacja" stanic.. Może wyjściem byłaby jakaś kategoryzacja stanic, zależnie od stopnia ich ";ucywilizowania"; i stopnia wykorzystywania w celach komercyjnych.

7) zmienić filozofię myślenia o obozach. Obóz harcerski nie powinien być traktowany (przynajmniej przez nas samych) jak placówka wypoczynku taka sama jak komercyjne kolonie, w których jest ścisły rozdział na kadrę (obowiązki + płaca) i uczestników (płacę i wymagam). Obóz to przedsięwzięcie całej drużyny, w którym każdy ma swoją cegiełkę - od najmłodszego harcerza do komendanta, każdy ma swoje obowiązki.

8. przeciwdziałać modelowi, w którym drużyny są skazane; na wyjazdy na bazę swojego hufca rok w rok.

9) promować na różne sposoby obozownictwo puszczańskie wewnątrz ZHP. Natomiast NIE promować modelu o którym Dominik pisze negatywnie, i ja się z nim całkowicie zgadzam, modelu "harcerze młodsi - kolonia pod namiotami, wędrownicy - obóz wędrowny"
Obóz stały nie jest zaprzeczeniem idei wędrownictwa, ani nie musi polegać na zaszyciu się na leśnej polanie na miesiąc; można z niego odbywać kilkudniowe wędrówki piesze w bardzo duże odległości. Można też starać się wypracować jakiś model obozu stało-wędrownego.


Przy okazji pozdrawiam Sanepid Szczecinek i Sanepid Sulęcinek! - tam naprawdę panowała przynajmniej kilka lat temu, bo nie mam najnowszych doświadczeń - życzliwość wobec harcerzy i zdrowy rozsądek :)
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 18 maja 2005, 09:37

andrew60 napisał:
Ad. 3 Tego to już zupełnie nie rozumiem ( starość nie radość ;o))A co broni młodym ludziom zdobywać stopień phm. Ja nie mam z tym kłopotów. Kłopoty i to chyba ogólnozwiązkowe są związane z tym , że instruktorom ze stopniem pwd - nie che się zobywać phm,
Myślę, że to jest sprzężenie zwrotne. Instruktorom ze stopniem pwd. nie chce się zdobywać phm., bo uważają, że do prowadzenie drużyny im pwd. starcza, a stopień phm. mogliby robić tylko po to, by być komendantami obozów - a ponieważ bycie komendantami obozów uważają za rzecz która ich przerasta, to nie zdobywają phm. i tak w kółko.
andrew60 napisał:
Ad4. Te kafelki to chyba nie na obozie? ;O))
O tym co nam potrzeba decyduje dana jednostka związku . Jak żeglarze pływali na omegach to po kilku latach naturalną rzeczą jest zakup( dzierżawa) jachtu kabinowego. Jak mam w szczepie sprzęt na 100 osób to muszę i chcę go ciągle odnawiać. Tak się robi po harcersku = gospodarsku. Wszystko o czym tu piszesz jest do zrobienia dzisiaj bez wpisywania w strategie, ale mogę się mylić...
kafelki to był żart.
Myślę, że wpisanie w strategię jest potrzebne. Środowiska zajmujące się organizowaniem samodzielnych obozów zawsze były samodzielne, zaradne i potrafiły wypracowywać sobie sprzęt i dbać o posiadany, bo inaczej przestawały te obozy organizować i wypadały z "branży", ale właśnie przez to ich problemy były i są niezauważane przez część wyższych władz ZHP. Aha - radzicie sobie jakoś, walczycie jeszcze? Aha tak, to świetnie.
Wydaje mi się, że teraz trzeba zwrócić na to uwagę w skali globalnej. Nie dysponuję żadnymi badaniami przeciętnego stanu wiekowego namiotów 10-osobowych w skali ZHP, ale przypuszczam, że średnia wieku wynosi 10 i więcej.
W 1999 mój obóz był wizytowany przez druhny z GK-i - bardzo miłe zresztą. Padło pytanie, jakie macie problemy logistyczno-sprzętowe. Odpowiedziałem, że na dziś żadnych, ale za 3-4 lata mogą się pojawić, bo stać nas tylko na bieżące amortyzowanie, ale jak za kilka lat namioty dożyją naturalnej śmierci, to nie wiem czy będziemy w stanie kupić nowe. Ludzie zaś mają coraz mniej kasy i nie możemy zwiększać zbyt mocno odpłatności za obozy. Usłyszałem odpowiedź, że to jest problem większości środowisk w całym kraju.

andrew60 napisał:
Ad 5 . - dobry punkt. Ja bym dodał : Przygotować jak najszybciej spsób na dostosowanie naszego obozwnictwa do unijnych przepisów w tej materii.
Byle by nam nie wciskano kitu, że "tak jest w Unii" podczas gdy naprawdę jest inaczej.
andrew60 napisał:
Ad6 - jak w pkt 4 - to można robić natychmiast. Miewam obozy na bazach - i moim zdaniem nigdy to nie były kolonie, ale też nie szkoły przeżycia, jak by niektórzy chcieli.
1) W tej chwili bazy są różne. Są takie, gdzie mimo udogodnień cywilizacyjnych wyższych niż na obozach puszczańskich panuje harcerska atmosfera i obóz nie jest kolonią. Są takie, gdzie jest inaczej.
2) Obawiam się, że może nadejść moment, gdy bazy będą ostatnią deską ratunku, bo obozowanie w lasach nad jeziorami będzie niemożliwe. Wtedy idea antymodernizacji baz i przekształcenia ich w stałe miejsca obozowe nie będzie od rzeczy.
Nie jestem generalnie wrogiem baz, ale myślę, że ich powstanie było ślepą uliczką gierkowskiego masowego pseudoharcerstwa z lat 70--tych. Dziś byłoby o wiele lepiej, gdybyśmy zamiast baz dysponowali wieloma stałymi miejscami obozowymi bez budynków i lepszym parkiem sprzętu oraz magazynami do jego przechowywania na sezon międzyobozowy. Pewne tendencje są trudne do odwrócenia, ale można chociaż próbować sformułować program.
andrew60 napisał:
Ad 7 - tu chyba powołujesz się na jakieś sprawy lokalne. Nikt rodzicowi dzisiaj nie może odmówić tekstu: Ja płacę - ja wymagam! Musimy temu sprostać i tyle... Punkt nie do zapisu.
Tak, wiem że to nie do zapisu i napisałem to może trochę z rozpędu. Trzeba temu sprostać i ja np. staram się to robić - a jedynym sposobem jest dobra praca drużyny przez cały rok. Ale instruktorzy muszą o tym pamiętać i uświadamiać sobie, że obóz to coś innego niż kolonia (albo obóz konny, językowy itd.) choć w świetle państwowych przepisów jest to tak samo. Wiem oczywiście że są odpowiednie zapisy w Instrukcji HAL które o tym mówią, ale może trzeba je wzmocnić i o nich szerzej przypominać. Zwłaszcza, że występuje wiele modeli
A) "puszczański" obóz harcerski samodzielny
A1) "puszczański" obóz na który jednak zabiera się komercyjnie także cywili
B) obóz na bazie, który jednak ma pewne elementy pionierki i inne z harcerskiego programu
C) obóz na bazie który jest de facto tylko kolonią (choć uczestnicy są harcerzami)
D) kolonia na bazie, gdzie tylko kadra jest harcerska
E) kolonia na na bazie, gdzie nawet kadra jest cywilna
Duże zgrupowania obozów samodzielnych często funkcjonują tak samo albo nawet gorzej niż baza, jeżeli jest tam dociągnięty prąd, jest pełno kadry typu kucharka, zaopatrzeniowiec, rodzina komendanta, krewni i znajomi królika itd.
andrew60 napisał:
Ad8 - ja wyżej - nie ma żanego przymusu w tej sprawie. Jeżeli jakiś może się pojawić to ekonomiczny - ale i tak to drużynowy decyduje.
Ekonomicznie już ten mechanizm działa - patrząc czysto obiektywnie, hufiec w tej chwili nie ma "interesu" żeby jego drużyny jeździły na bazę innego hufca, ani za bardzo nie ma "interesu" by środowiska organizowały obozy samodzielne. Hufiec (patrząc czysto obiektywnie na mechanizm ekonomiczny, niezależnie od dobrych czy złych intencji komendy) ma "Interes" w tym, żeby jak najwięcej ludzi ściągnąć na swoją bazę. I tak będzie jeszcze bardzej wraz z decentralizacją, osobowością prawną.


andrew60 napisał:
Ad9 - dla mnie też punkt niezrozumiały - nawet dla całego naszego hufca - nie wiedzielibyśmy o co w nim chodzi. Ale tylko dlatego że robimy raczej obozy takie o jakich piszesz, że powinny być.
Ufff, sporo tego!
Wydaje mi się i chyba nie jestem odosobniony, że jest w tej chwili dość silny taki model w ZHP
"wędrownicy niech sobie wędrują po górach, młodzi niech sobie jeżdżą na bazę z panią kucharką"
"My" tzn. moje środowisko też takiego modelu nie stosujemy, ale obawiam się, że on bardzo pasiuje niektórym ludziom do przegródek "harcerze", "harcerze starsi", "wędrownicy"

andrew60 napisał:
Generalnie: Nie wiem czy do strategii powinniśmy wpisywać sprawy, które da się dzisiaj normalnie zrealizować i się je realizuje, tyle tylko że nie wszędzie. Gdyby byl dobry przepływ informacji w związku to każdy drużynowy np. wiedziałby, że nikt mu nie może nakazac wyjazdu na bazę hufca. W takim razie w startegię wpisałbym np. usprawnienie przepływu informacji a wtedy pewnie wiele spraw drażliwych rozwiązaloby się samoistnie bo istnieją odpowiednie przepisy, regulaminy i instrukcje.
Gdyby wszystko było OK to w ogóle nie byłyby potrzebne strategie.
Przepływ infornacji - zgadzam się. Dotyczy to nie tylko HAL, ale i wielu innych rzeczy.
Uważam jednak, że trzeba wpisać obozownictwo do strategii, bo inaczej naprawdę ono umrze, a częśc ludzi "na górze" nawet tego nie zauważy.
W tej chwili chyba panuje taka filozofia, że "obozy puszczańskie" to jest jakaś specyfika dla fanatyków, jakieś wąskie specjalnościowe getto, coś takiego jak spadochroniarstwo . Ta filozofia musi sie zmienić.



Pozdrawiam
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 19 maja 2005, 18:13

Lucumon napisał:
Gdyby wszystko było OK to w ogóle nie byłyby potrzebne strategie.
Przepływ infornacji - zgadzam się. Dotyczy to nie tylko HAL, ale i wielu innych rzeczy.
Uważam jednak, że trzeba wpisać obozownictwo do strategii, bo inaczej naprawdę ono umrze, a częśc ludzi "na górze" nawet tego nie zauważy.
W tej chwili chyba panuje taka filozofia, że "obozy puszczańskie" to jest jakaś specyfika dla fanatyków, jakieś wąskie specjalnościowe getto, coś takiego jak spadochroniarstwo . Ta filozofia musi sie zmienić.
Zgadzam się z tym w zupełności. Niestety zauważam powolną śmierć obozownictwa. Bazy harcerskie z ciepłą wodą, brukiem, fontanną i domkami dla kadry nie pasują do mojego pojmowania "obozu harcerskiego". Staram się nawet nie nazywać takiej 'bazy' bazą harcerską, bo z harcerstwem ma ona tyle wspólnego, że należy do harcerskiego hufca i organizatorem obozów i zajęć są harcerze. Odbiegając od samej fizycznej budowy obozu należy przyjrzeć się też kwestii merytorycznej, gdzie również zauważyć można braki. Osobiście nie potrafię sobie wyobrazić, nie, może 'wyobrazić' to złe słowo, ale nie potrafię przeboleć (tak, to znacznie lepsze) obozów na których SŁUŻBA polega na siedzeniu na wartówce i zbieraniu papierków. Gdzie się podziewa obieranie ziemniaków, mycie sterty garów, budowanie (przynajmniej) wartówki, okopywanie namiotów, budowanie totemów (niektóre bazy zabraniają kopać kopać rowów i znosić zbędnych 'śmieci' na swój teren - paranoja!). Obóz bez oboźnego ?! Moim zdaniem to w ogóle jakiś absurd i pozbawienie obozu ważnego elementu.

P.S. pytanie, może głupie, może gdzieś jest to zapisane, pojęcia nie mam gdzie, nie mogę znaleźć, przepraszam z góry, że sam nie mogę odnaleźć takiej informacji:
czy drużynowy ze stopniem przewodnika może pojechać na obóz HARCERSKI organizowany przez hufiec z chorągwi innej niż macierzysta danej drużyny harcerskiej? (jak otrzymam odpowiedź to napiszę dlaczego pytam ;-))

Pozdrawiam serdecznie.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 20 maja 2005, 08:54

Kamilu, okopywania namiotów, poza terenami górskimi nie polecam - na północy, gdzie przesiąkliwość gruntu jest duża, to zbędna, a nawet dla ekosystemu wysoce szkodliwa czynność. Również kopanie wszelakich dołów chłonnych, latryn i śmietników - to bezpowrotna przeszłość. Dobro lasu, ochrona kolejnych poziomów wegetacji wyklucza takie działania.
Ale jest na to rada, by obozy prawdziwie harcerskie nie odeszły w niebyt.
Po pierwsze wyraźnie powrócić należy w naszej MISJI do:
- określenia obozu harceerskiego jako KONTYNUACJI pracy śródrocznej drużyny i podstawowej formy organizaowania kształcenia kadry !
- wyraźnego rozgraniczenia obozów tak pojmowanych od turystyczno - wypoczynkowej działalności baz. Najlepiej takie bazy przekazać Związkowej Fundacji prowadzącej naszą gospodarkę /patrz wnioski w sprawie majątku/
- wspólnie z całym Ruchem harcerskim opracować ustawowe zmiany, uznające obóz harcerski za wyjątkową wychowawczo formę aktywnego wakacyjnego KSZTAŁCENIA /a nie np czynnego wypoczynku/ dzieci i młodzieży / w tym równiez kolonie zuchowe.
- doprowadzić do wprowadzenia uprawnień organizatora obozów harcerskich do istniejącegosystemu prawnego w zakresie opieki , bezpieczeństwa i higieny, jednolicie dla całego Państwa.
- Wywalczyć zabezpieczenie wyjątkowości i wyłączności harcerskiej metody obozowania dla Ruchu Harcerskiego w całym systemie wychowania i /uwaga/ wypoczynku młodzieży.
- opracować jednolite wzorce obozowania, minima bytowe, sanitarne, żywieniowe, oraz wzory
programowania dla kategoryzacji ocen obozów rozumianych jako harcerskie.
- Wywalczyć Ustawowe możliwośić tworzenia w ramach Lasów Państwowych "farm harcerskich" - miejsc, gdzie w oparciu o gospodarkę leśną można organizować obozy harcerskie na zasadach tradycyjnej smoobsługi i puszczaństwa bez szkody dla srodowiska z wykorzystaniem pionierki i niektórych robót obozowych /kuchnie polowe, wartownie, piwniczki, prycze/
CDN

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 21 maja 2005, 11:36

andrew60 napisał:
Co do pytania Kamila - RANY skąd Ci to przyszło do głowy?! Jechać na obóz z innym hufcem!!!!!!!!!!!!
To przecież niemożliwe a może nawet szkodliwe!
To co napisałes to jest straszne> Jakie metody stosują komendy ( hufca, charągwi) aby zapewnić sobie byt.
NIE ISTNIEJ KAMILU ŻADEN OFICJALNY ZAKAZ, PRZEZ KTÓRY NIE MÓGŁBYŚ POJECHAć Z INNYM ŚRODOWISKIEM NA OBÓZ.
To może byc nawet korzystne. Nie ma nic lepszego niż wymiana doświadczeń, dale dobrych doświadczeń. Gdyby ktoś się do mnie zwrócił z pytaniem czy mozę tak pojechać to na pewno sprawdziłbym z kim chce jechać. Tutaj widziałbym jedyne zagrozenie. Są lepsze i gorsze środowiska i pewnie bym doradzał jechac z tymi lepszymi.
Pytanie wzięło się stąd, że nie mogłem pojechać z drużyną na obóz innego hufca, z powodu braku stopnia phm'a (tak mi powiedziano). Zostałem jednak poproszony o pełnienie funkcji opiekuna na tym obozie, więc pojechałem i swoim dzieciakom przekazałem gdzie jadę. Poprosili abym załatwił im karty - załatwiłem. Pojechaliśmy razem. O mamo ! Do dzisiaj niektórzy ludzie mają do mnie pretensje, że pojechałem na obóz z drużyną 'niezgodnie' z jakimś (bo nadal nie wiem skąd to wzieli) regulaminem. Dziękuję za odpowiedź. Następnym razem nie dam się nabrać.

Pozdrawiam serdecznie.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

Tomek
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 22 kwie 2003, 09:00
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Tomek » 22 maja 2005, 11:57

Mój szczep jest chyba jednym z kilku w skali chorągwi (!), które jeżdżą na obozy samodzielne. Z mojego doświadczenia widzę następujące problemy:

1. Przepisy!!!
Jest to niewątpliwie nasz największy problem. Niestety sytuacja wygląda tak, że organizator obozu jest na łasce i niełasce sanepidu. Mimo że wydana przez GKę instrukcja sanitarna (http://www.komunikaty.zhp.org.pl/2004/k ... itarna.rtf) jest w pełni zgodna z bliźniaczą instrukcją wydaną przez Głównego Inspektora Sanitarnego (http://www.gis.gov.pl/kierownictwo/dhs_ ... itarna.htm) to pracownicy sanepidu zazwyczaj w ogóle nie wiedzą o jej istnieniu i kierują się lokalnymi przepisami o dosyć enigmatycznej podstawie prawnej, które są zazwyczaj bardziej unijne niż Unia. Obozy udaje się zatwierdzać w zasadzie dzięki zdrowemu rozsądkowi części urzędników sanepidu. Uważam, że bardzo dobrym pomysłem jest tutaj lobbing na rzecz obozów samodzielnych na poziomie centralnych władz RP, który zaowocuje wydaniem stosownych przepisów dotyczących tylko i wyłącznie obozów harcerskich. Wiem, że środowiska warszawskie prowadzą taki styl obozowania więc dziwi mnie to, że jeszcze się o to nie upomniały ;)

2. Lobbing baz i zanik roli wychowawczej obozu.
Co prawda nie dotyczy do bezpośrednio mojego hufca, który - ykhmmm - odstaje od średniej chorągwianej :p ale znam wiele śląskich hufców, które mają swoje bazy no i muszą jakoś napędzać koniunkturę a przy kazji napełnić kieszeń komendanta >:( (Ja się cieszę, że mój hufiec nie ma bazy, bo dzięki temu możemy jeździć sobie po całej Polsce :D ) Co więcej, spotkałem się z wypadkami, że organizacja komercyjnej akcji letniej doprowadziła do zaniku HAL. Znam hufiec, w którym w skali całej akcji letniej na prowadzone na dwóch bazach 3-turnusowe zgrupowania przypada jeden podobóz członków ZHP, na którym do jednego wora wrzuca się zuchy i harcerzy!!! Co więcej, działalność opiekuńczą na takiej kolonii zalicza się instruktorom w ramach prób na stopnie instruktorskie jako udział w HAL :Oo I jak tu mówić o roli wychowawczej obozu? Dlatego gorąco popieram postulat Starego Wilka, aby uznać / przypomnieć instruktorom, że obóz jest ciągłością i podsumowaniem pracy śródrocznej drużyny

3. Złe zarządzanie sprzętem
Mój szczep posiada sprzęt, który jest potrzebny ze względu na specyfikę obozu samodzielnego, ale jeśli chodzi o standardowy sprzęt noclegowy to korzystamy z zasobów hufca. Jednak widać gołym okiem, że opłaty, które z tego tytułu ponosimy nie pokrywają amortyzacji bo np. całość amortyzacji poszła na kupno skradzionych z magazynu zapałek, podczas gdy płacht namiotowych z każdym rokiem jest coraz mniej.
Dlatego uważam, że zasadne byłoby wsprowadzenie przepisów zobowiązujących jednostki posiadające sprzęt do amortyzowania go na podstawie odpowiedniej wyceny tego sprzętu. Można by wprowadzić uproszczone procedury wyceny i na ich podstawie obligatoryjnie wykazywać środki które zostały w ciągu roku przeznaczone na amortyzację.
hm. Tomasz Rawski HR
Hufiec Ziemi Gliwickiej ZHP

ania
Użytkownik
Posty: 69
Rejestracja: 09 cze 2002, 22:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: ania » 08 cze 2005, 18:50

chciałam poinformować, że w wyniku naszej dyskusji w tym wątku powstał projekt czwartego celu strategicznego w obszarze PROGRAM
cel 4: umocnienie harcerskiego modelu obozowania, tak aby:
 każdy drużynowy traktował obóz (kolonię zuchową) jako naturalną kontynuację śródrocznej pracy drużyny (gromady)
 w każdym roku w każdym hufcu rosła ilość organizowanych samodzielnych programowo obozów (kolonii zuchowych)
 na harcerskich bazach i ośrodkach nastąpiło wyraźne oddzielenie obozów harcerskich od turystyczno-wypoczynkowej działalności baz (samodzielność programowa, możliwość pracy harcerską metodą, pionierka obozowa, kucharzenie itd.)
 harcerskie obozy o charakterze puszczańskim były organizowane w oparciu o jednolite w ZHP minima bytowe, sanitarne, żywieniowe
 ZHP skutecznie lobbowało takie państwowe rozwiązania prawne, zarządzenia i przepisy, które pozwalają zachować i realizować wyjątkowy charakter harcerskiego obozowania

Prezentowałam go na II KOnferencji Strategicznej i zyskał dużą aprobatę:) dziękuję za już, teraz proszę Was o sprecyzowanie, czy na pewno takie działania mają świadczyć o zrealizowaniu celu, jak je mierzyć, jakie wyznaczniki przyjąć itd
czuwaj! hm. Ania Poraj

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 08 cze 2005, 18:59

To jest to ,co niedźwiedzie / i Wilki/ lubią najbardziej:D

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 13 cze 2005, 11:24

ania napisał:
 harcerskie obozy o charakterze puszczańskim były organizowane w oparciu o jednolite w ZHP minima bytowe, sanitarne, żywieniowe
czuwaj! hm. Ania Poraj
Czy ktoś może mi to wyjaśnić, o co w tym chodzi?

Chyba wszystkie obozy winny spełniać jakieś minima, nie tylko puszczańskie. Co więcej, nadmiar precyzowania minimów może spowodowac, że obóz nie bedzie juz puszczański... wystarczy tylko wrzucić obowiązki posiadania kanadyjek, prądu, wody bieżącej i kucharza z papierami...

Chyba, że ten punkt nalezy rozumieć inaczej. Ale jak?
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”