Wychowanie duchowe

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 01 cze 2005, 17:23

I o to właśnie chodzi !!!
Bardzo się cieszę, że znalazłeś ten zapis, Skauciku. W 100% się z nią zgadzam, i mam szczerą nadzieję, że pozostali forumowicze też. Może właśnie ten cytat pozwoli ruszyć z martwego punktu.
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 01 cze 2005, 18:49

skaucik-kapelan napisał: [...]Myślę że niektóre myśli warto przypomnieć :)
Nie ma to jak siła autorytetu... :D
Ciekawe - te same myśli przewijały się w różnych postach przez kilka stron dyskusji, wywołując dość zróżnicowane reakcje. ;)
P.S. jak to dobrze, że dzieci znów są dziećmi... i do tego wszystkie one nasze. :lol
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 01 cze 2005, 22:40

skaucik-kapelan napisał:

Skauting chce otworzyć przed młodym człowiekiem, niezależnie od tego,
czy jest on wierzący czy nie, drogę do rozwoju duchowego. I czym jest ten
rozwój duchowy? Jest to ukazanie, że istnieje jakiś cel w życiu, sens, który
nie ogranicza się do posiadania dóbr materialnych. Chodzi tu o stawianie
sobie takich pytań: jaki jest sens narodzenia się, jaki jest sens miłości,
jaki jest sens śmierci, dlaczego zostałem powołany do życia, na czym opie-
rać godność ludzką? Jeżeli nie będziecie pomagać wszystkim młodym w sta-
wianiu tych pytań, jeżeli nie pomożecie im w harmonijnym i globalnym
rozwoju, to będą oni okaleczeni, a rezultaty takiego okaleczenia dobrze zna-
my.
Nadal jednak pozostaje problem w relacjach Instruktor ateista -m harcerz wierzący lub odwrotnie. I ich dyskusja nad Prawem i Przyrzeczeniem, jak mówić o służbie Bogu nie wierząc w Boga. Myśląc o instruktorze - wychowawcy - autorytecie, trudno nie otrzeć się o hipokryzję. Daleki jestem od podziału MY i ONI - bo coś takiego nie mieści się w moim rozumieniu harcerstwa, lecz problem pozostaje.

hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 02 cze 2005, 00:15

nazgul napisał:Nadal jednak pozostaje problem w relacjach Instruktor ateista -m harcerz wierzący lub odwrotnie. I ich dyskusja nad Prawem i Przyrzeczeniem, jak mówić o służbie Bogu nie wierząc w Boga. Myśląc o instruktorze - wychowawcy - autorytecie, trudno nie otrzeć się o hipokryzję. Daleki jestem od podziału MY i ONI - bo coś takiego nie mieści się w moim rozumieniu harcerstwa, lecz problem pozostaje.
Dokładnie tak, jak jest tam napisane... ;)

Nie wiem, czy to pomoże, ale tak dla potrzeby tej dyskusji zastąp na moment słowo Bóg słowem Duch... na przykład. Służba na rzecz umacniania Ducha... szukania sensu, rozwijania cnót, w tym wrażliwości... budowanie wspólnych zasad życia (dokładnie ponad podziałami).

Jestem zwolennikiem rozdzialania wychowania duchowego i religijnego. Pierwsze, to podstawa, niejako pierwszy krok, a drugie, to już proces bardzo osobisty. Pierwszy proces poprowadzi każdy dobry wychowawca. W przypadku drugiego swoją rolę jestem skłonny sprowadzić do umacniania u podopiecznego przekonania, że droga wiary, którą wybrał, jest słuszna i warta jego życia, ale sam proces musi być prowadzony razem z rodziną i osobami z grona współwyznawców podopiecznego przygotowanymi do tej roli (w kościele katolickim będą to np. księża).

To nie jest odsuwanie od siebie zadań - nie tak dawno pytanie o własną ocenę możliwości przeprowadzenia wychowania religijnego zadałem pewnemu instruktorowi. Odpowiedział, że nie uważa, aby mógł je sam przeprowadzić nawet wobec współwyznawców (katolików), a co dopiero w odniesieniu do innych podopiecznych. Dla mnie ta odpowiedź jest bardzo prawdziwa - można być bardzo religijnym, dawać wzór swoim życiem, ale to nie musi wystarczać, by stać się przewodnikiem religijnym.

Na koniec może nieco trywialny przykład: w moich czasach szkolnych wszyscy nabywaliśmy umiejętność ratowania cudzego życia i udzielania pierwszej pomocy. W tej chwili wielu harcerzy specjalizuje się w ratownictwie... ale przecież nie są lekarzami i tylko część z nich nimi zostanie. A samych specjalności też jest wiele.
Dla mnie być instruktorem, to rozwiązywać problemy wychowawcze - nie jest dla mnie ujmą na honorze współdziałanie z ludźmi, którzy w odniesieniu do konkretnego dziecka są niezastąpionym wsparciem przy rozwiązaniu jego problemu.

Pozdrawiam
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 02 cze 2005, 09:47

Z Dominikiem zadyskutowywaliśmy się do upadłego w Bydgoszczy. Wtedy Druh Mirowski został Przewodniczącym, a my, "opcja krakowsko - Haerowa" przegraliśmy batalię o radykalne zmiany.
W efekcie "odnowa" się przeciągnęła niepomiernie a i powrót do skautowej rodziny się znacznie opóźnił, bo zjazd przyjął dwie Roty - co zamknęło nam drogę powrotu . Ale to wystapienie jest świetne i starczy za każdy komentarz. Dzięki za przypomnienie bardzo pięknych słów i chwil.

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 02 cze 2005, 12:42

panwac napisał:

Nie wiem, czy to pomoże, ale tak dla potrzeby tej dyskusji zastąp na moment słowo Bóg słowem Duch... na przykład. Służba na rzecz umacniania Ducha... szukania sensu, rozwijania cnót, w tym wrażliwości... budowanie wspólnych zasad życia (dokładnie ponad podziałami).

Jestem zwolennikiem rozdzialania wychowania duchowego i religijnego. Pierwsze, to podstawa, niejako pierwszy krok, a drugie, to już proces bardzo osobisty. Pierwszy proces poprowadzi każdy dobry wychowawca. W przypadku drugiego swoją rolę jestem skłonny sprowadzić do umacniania u podopiecznego przekonania, że droga wiary, którą wybrał, jest słuszna i warta jego życia, ale sam proces musi być prowadzony razem z rodziną i osobami z grona współwyznawców podopiecznego przygotowanymi do tej roli (w kościele katolickim będą to np. księża).
Jak już wspomniałem, próbowałem z Dobrem Najwyższym - bo Duch był zbyt bliski metafizyce, ale to nie wychodziło. Sami zainteresowani stwierdzali że to nie do konca jest dobre.
Cóż, ja uważam że wychowania duchowego i religijnego nie należy oddzielać. Może jestem zbyt konserwatywny a może tylko nie zgadzam się z tym by Boga "zepchnąć na boczny tor", bo moim zdaniem jego miejsce w naszej organizacji powinno być nadrzędne, tak jak chyba to jest w większości organizacji skautowych. A może powinienem zostać "zawiszakiem" :)
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

skaucik-kapelan
Nowicjusz
Posty: 44
Rejestracja: 17 wrz 2003, 16:04
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: skaucik-kapelan » 02 cze 2005, 13:29

nazgul napisał:
Jak już wspomniałem, próbowałem z Dobrem Najwyższym - bo Duch był zbyt bliski metafizyce, ale to nie wychodziło. Sami zainteresowani stwierdzali że to nie do konca jest dobre.
Cóż, ja uważam że wychowania duchowego i religijnego nie należy oddzielać. Może jestem zbyt konserwatywny a może tylko nie zgadzam się z tym by Boga "zepchnąć na boczny tor", bo moim zdaniem jego miejsce w naszej organizacji powinno być nadrzędne, tak jak chyba to jest w większości organizacji skautowych. A może powinienem zostać "zawiszakiem" :)
NIe uważam, żebyś był zbyt konserwatywny. Myślę, że musi być jakaś walka o nadrzędne miejsce Boga w naszej organizacji (wykluczając pewnego rodzaju fundamentalizm). Skoro jesteśmy organizacją skautową to powinniśmy oczywiście walczyć jak ja to mówię o PRZEJRZYSTOŚć.

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 02 cze 2005, 16:01

nazgul napisał:
panwac napisał:Nie wiem, czy to pomoże, ale tak dla potrzeby tej dyskusji zastąp na moment słowo Bóg słowem Duch... na przykład. Służba na rzecz umacniania Ducha... szukania sensu, rozwijania cnót, w tym wrażliwości... budowanie wspólnych zasad życia (dokładnie ponad podziałami). [ciach]
Jak już wspomniałem, próbowałem z Dobrem Najwyższym - bo Duch był zbyt bliski metafizyce, ale to nie wychodziło. Sami zainteresowani stwierdzali że to nie do konca jest dobre.
Cóż, ja uważam że wychowania duchowego i religijnego nie należy oddzielać. Może jestem zbyt konserwatywny a może tylko nie zgadzam się z tym by Boga "zepchnąć na boczny tor", bo moim zdaniem jego miejsce w naszej organizacji powinno być nadrzędne, tak jak chyba to jest w większości organizacji skautowych. A może powinienem zostać "zawiszakiem" :)
¬le mnie zrozumiałeś - nie proponowałem zastępowania słowa Bóg w kontaktach z podopiecznymi (skąd ta mania prześladowacza, że każdy to właśnie proponuje) - chodziło mi o ułatwienie wyobrażenia sobie możliwości prowadzenia wychowania duchowego przez osobę niereligijną (choć uduchowioną) - jej własne wyobrażenie w tych kwestiach może być własnie takie, jeśli Bóg jest dla niej abstraktem. ;)

A skoro się twórczo nie zgadzamy, to uważam, że jednak lepiej oddzielić wychowanie religine od duchowego... błąd - oddzielić "na papierze', bo de facto będą prowadzone razem i równolegle, a jedynie (w zależności od zróżnicowania wyznaniowego jednostki harcerskiej oraz instruktora prowadzącego jednostkę) przy wykorzystaniu różnych środków i przy różnym wsparciu organizacji (albo osób) zewnętrznych.
Po pierwsze takie podejście uczula na konieczność innego doboru środków w miarę, jak zmienia się skład jednostki, po drugie, pomaga zapobiegać nierównemu traktowaniu harcerzy w zależności od wyznania instruktora (harcerz jest podmiotem procesu wychowania, a nie przedmiotem realizacji potrzeb instruktora).

Uff - mam nadzieję, że tym razem jest bardziej przejrzyście. ;)
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 02 cze 2005, 16:25

panwac napisał:
A skoro się twórczo nie zgadzamy, to uważam, że jednak lepiej oddzielić wychowanie religine od duchowego... błąd - oddzielić "na papierze', bo de facto będą prowadzone razem i równolegle, a jedynie (w zależności od zróżnicowania wyznaniowego jednostki harcerskiej oraz instruktora prowadzącego jednostkę) przy wykorzystaniu różnych środków i przy różnym wsparciu organizacji (albo osób) zewnętrznych.
Po pierwsze takie podejście uczula na konieczność innego doboru środków w miarę, jak zmienia się skład jednostki, po drugie, pomaga zapobiegać nierównemu traktowaniu harcerzy w zależności od wyznania instruktora (harcerz jest podmiotem procesu wychowania, a nie przedmiotem realizacji potrzeb instruktora).
Piotrze - lepiej bym tego nie napisał. Podpisuję się pod tym nogami i rękami. :D

Pozdrawiam serdecznie.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 02 cze 2005, 22:30

panwac napisał:
¬le mnie zrozumiałeś - nie proponowałem zastępowania słowa Bóg w kontaktach z podopiecznymi (skąd ta mania prześladowacza, że każdy to właśnie proponuje) - chodziło mi o ułatwienie wyobrażenia sobie możliwości prowadzenia wychowania duchowego przez osobę niereligijną (choć uduchowioną) - jej własne wyobrażenie w tych kwestiach może być własnie takie, jeśli Bóg jest dla niej abstraktem. ;)
[/quote]
Wybacz ale dla mnie abstraktem jest osoba deklarująca ateizm a będąca "uduchowioną" - w moim odczuciu uduchowienie jest zaprzeczeniem braku wiary. Chyba że moje myślenie i postrzeganie jest zbyt proste.
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 02 cze 2005, 22:46

panwac napisał:
(harcerz jest podmiotem procesu wychowania, a nie przedmiotem realizacji potrzeb instruktora).
Masz zupełną rację - swoje potrzeby rozwoju duchowego realizuję w innych stukturach niż ZHP. I jest mi z tym bardzo dobrze tylko, że w ZHP mamy obowiązek trwać przy tym co jest kanonem naszych zasad a ja jakoś nie mogę sobie wyobrazić ich bez Boga. I przy myśleniu o przejrzystości wizerunku naszej organizacji musimy sobie odpowiedzieć na pytanie w jekim ZHP chcemy być - laickim czy wyznaniowym / otwartym na wszystkie formy aktywności religijnej, które uznają nadrzędną rolę Boga/
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 03 cze 2005, 10:32

nazgul napisał:
(...) przy myśleniu o przejrzystości wizerunku naszej organizacji musimy sobie odpowiedzieć na pytanie w jekim ZHP chcemy być - laickim czy wyznaniowym / otwartym na wszystkie formy aktywności religijnej, które uznają nadrzędną rolę Boga/
No to wracamy do punktu wyjścia.

... a już miałem nadzieję, że jednak odnajdziemy złoty środek... byliśmy tak blisko ...

pozdrawiam
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 03 cze 2005, 10:52

predek napisał:
[No to wracamy do punktu wyjścia.

... a już miałem nadzieję, że jednak odnajdziemy złoty środek... byliśmy tak blisko ...

pozdrawiam
Nie wracamy do punktu wyjścia, wiemy że NASZA Kamilu organizacja musi określić swój wizerunek tak by był on akceptowany przez większość jej członków. Może się okazać, że zmiany o ile zostaną wprowadzone mogą mi nie odpowiadać i wtedy będę musiał podjąć decyzję która może kogoś ucieszy lub nie.
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 03 cze 2005, 11:11

nazgul napisał:
Nie wracamy do punktu wyjścia, wiemy że NASZA Kamilu organizacja musi określić swój wizerunek tak by był on akceptowany przez większość jej członków. Może się okazać, że zmiany o ile zostaną wprowadzone mogą mi nie odpowiadać i wtedy będę musiał podjąć decyzję która może kogoś ucieszy lub nie.
Może też okazać się, że zmiany, które zostaną wprowadzone nie odpowadają mi i wtedy ja będę musiał podjąć decyzję, która pewnie wielu ucieszy lub nie. I właśnie tego chcę uniknąć. Chcę uniknąć sytuacji w której któryś z nas musiałby podejmować tą decyzję. Chcę, staram się, znaleźć ten złoty środek akceptowany przez wszystkich a nie przez większość członków. Może to złudne, może jestem głupi, ale mam nadzieję, że jest to osiągalne.
"nie osiągano by tego co osiągalne gdyby niesięgano po to co nieosiągalne" M. Weber. ... Jeśli będziemy sięgać po to co nieosiągalne, po złoty środek, to może osiągniemy coś co przynajmniej w części będzie zadawalać wszystkich. Nadal w to wierzę.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 03 cze 2005, 11:21

nazgul napisał:Wybacz ale dla mnie abstraktem jest osoba deklarująca ateizm a będąca "uduchowioną" - w moim odczuciu uduchowienie jest zaprzeczeniem braku wiary. Chyba że moje myślenie i postrzeganie jest zbyt proste.
Po pierwsze, ateizm nie oznacza braku wiary - polecam prześledzenie wszystkich wpisów tej dyskusji, włącznie z ostatnim cytatem zamieszczonym przez kapelana - znajdziesz i definicje różnych pojęć, i stanowisko przedstawiciela WOSM w kwestii, która nas nurtuje.
Po drugie, ateizm nie oznacza nawet braku religijności, bo jak było już pisane, są ateiści przynależący do religii. ;)
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”