Wychowanie duchowe

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 31 maja 2005, 17:33

predek napisał:
dominik jan domin napisał:
CO zatem ma być źródłem wartości, w których wychowywujemy? Co, Kamilu, co ma byc tym źródłem??
Nasze Prawo i Przyrzeczenie, które stworzymy odpowiadając na potrzeby dzisiejszego świata? Zasady moralne i etyczne, wytwarzane przez setki tysięcy lat? Prawo karne, cywilne, międzynarodowe? Oraz prawa religijne - różne, dla różnych wyznań.
No to już - dlaczego Prawo i Przyrzeczenie ma byc źródłem wartości? Nie spisem, tylko źródłem? Czy odważysz sie stworzyc takie źródło? Ja jestem tylko człowiekiem, ręce od tego umywam.

Ale co odpowiesz harcerzowi: dlaczego to jest ważne - bo Ty to stworzyłeś? Bo nosi "mundurek"? Dlaczego zatem nikt wcześniej nie stworzył takiego super - źródła - choćby ów słynny Baden-Powell? Czy można zmodyfikować te źródło? Od czasów BiPi było modyfikowane wielekroć...

Zasady moralne i etyczne, wytwarzane przez setki tysięcy lat? Które? Spartańskie? Całkiem fajne :) Może ludu Izralea? Które zatrzymasz, które odrzucisz? I jak uzasadnisz ten wybór, dlaczego tak? Dlaczego odrzuciłeś tą zasadę, a inna zatrzymałeś? A jesli harcerz zachce inne odrzucic, a inne zatrzymać? ¬le? Dlaczego?

Prawo karne, cywilne, międzynarodowe? A skąd sie ono bierze? Z ludzkich pomysłów? Czemu zatem nie wprowadzić takich, które sąnam wygodne - zabijmy kaleki, staruchów i bezdomnych śmierdzieli, żydów do gazu, podludzi do pracy niewolniczej... Było? Pamiętamy to? To też było PRAWO KARNE, CYWILNE, nawet MIęDZYNARODOWE. Co nowego wymyślimy? Już ateizujące się społeczeństwa wracają do idei mordowania kalek i staruchów - tylko nazywają to szumnie "dbaniem o ludzką godność, eutanazją".

Co nam grozi, jeżeli za podstawę źródła prawa uznamy wolę człowieka, który się Boga nie boi?

Wiem, są ateiści porządni. Sam znam takich. Są ludzie deklarujący się jako wierzący, ale po ich czynach widac, że ta deklaracje jest równoważna deklaracji "jestem czołgiem" - powiedzieć można wszystko.

Ale chodzi mi o to, abyśmy w ZHP wychowywali ludzi, który mają mocny kręgosłup moralny, którzy nie pójda na złe propozycje i nie zagłosuja za złą ustawą. Którzy zaprotestuja przeciw złej decyzji parlamentu, którzy nie wybiora złego polityka.

Ludzi, którzy bedą mieli fundament zasad, skałe odporną na "aktualna wizje świata" i pomysły serwowane przez media. Skałę, która wytrzyma burze.

Jak dla mnie - taki fundament, taka skała nie może pochodzić z tego świata. Ja znam taką skałę - nauka Jezusa Chrystusa. Żadne wichry jej nie przemogą.

Czy możesz zaproponowac mi inną skałę, na której oprę moje zasady i będe mógł byc pewny, że nie jest to piasek, który sie rozsypie na wichrze? Czy dasz mi inny fundament zasad, który nie ulegnie zmianom wraz z inna wizją świata serwowaną przez media? Wizją może dobrą, a może złą?

Wybacz, ale chyba nie. Sam piszesz o zasadach "zgodnych z wizją współczesnego świata", a ja piszę o zasadach "ważnych na wieki".
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 31 maja 2005, 17:55

Nauka chrześcijańska w Polsce ma dwa tysiące lat, a my przyjmujemy za naszą własną? Za fundament stały na wieki? Jakże kruchy jest człowiek, skoro aby przestrzegać zasad moralnych etycznych, musi bać się czegoś lub kogoś. Ja nie wierzę w Boga i sie go nie boję, ale nie zabijam, nie kradnę, nie pluję na żadną flagę, nie pluję na krzyż czy też półksiężyc. Moją skałą są wartości wpojone we mnie przez rodziców i harcerstwo.

Znów wydaje mi się, że ludzi niewierzących traktujesz jak niższy gatunek. My też mamy rozum, potrafimy kochać i płakać i czujemy co jest dobre i złe.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 31 maja 2005, 18:20

predek napisał:
Nauka chrześcijańska w Polsce ma dwa tysiące lat, a my przyjmujemy za naszą własną? Za fundament stały na wieki? Jakże kruchy jest człowiek, skoro aby przestrzegać zasad moralnych etycznych, musi bać się czegoś lub kogoś. Ja nie wierzę w Boga i sie go nie boję, ale nie zabijam, nie kradnę, nie pluję na żadną flagę, nie pluję na krzyż czy też półksiężyc. Moją skałą są wartości wpojone we mnie przez rodziców i harcerstwo.

Znów wydaje mi się, że ludzi niewierzących traktujesz jak niższy gatunek. My też mamy rozum, potrafimy kochać i płakać i czujemy co jest dobre i złe.
Wydaje Ci się.

Natomiast zauważasz, że Ty wartości masz wpojone. A Twoi wychowankowie? A jesli Rodzice im nie wpoili tych wartości? Dlaczego ma wybrac te, a nie inne? Te, a nie inne?

Jeszcze raz: dlaczego młody człowiek ma wybrac te wartości, a nie inne? Dlaczego ma nie zabijać? Bo KK tego zabrania? Ale przejedzie kawałek dalej na zachód i już może okazac sie, że tam KK nie zabrania zamordowac kaleki! I tutaj dochodzimy do problemu, jaki byc może ten młody człowiek będzie miał za kilka lat - gdy pojawi sie w Polsce propozycja, aby KK nie karał, nie uznawał za złe mordowania kalek i starców! I co?

Moje zasady będą jasne - mord to mord. A jego? Skoro bowiem prawo ludzkie, które wg ciebie ma być wyrocznią, będzie przewidywało, że złe to nie jest...

Prawo ludzkie w latach II wojny przewidywało, że żydzi nie maja prawa do życia. Nadal na prawie ludzkim opierasz źródło wartości?

Co do 2 tysięcy lat chrześcijaństwa w Polsce - tak, to wieczność. Zwłaszcza, że Polska istnieje połowę tego czasu :) Ale nauka Chrystusa jest wieczna, bo było przed powstaniem świata. Ot, wg fizyków to jakieś zaledwie 18 000 000 000 lat.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 31 maja 2005, 18:23

Przepraszam,jeśli mogę...Bardzo to trudne zagadnienie.
"...pełnić służbę Bogu...".Służba,czy też manifestacja?Czytając wypowiedzi tutaj myślę,iż raczej manifestacja...Prezentują je dwie strony,żadna z nich nie ustąpi /przecież ja mam rację!/ i raczej,jak
sądzę,nie będzie osiągnięty ten "złoty środek".Kiedyś pozwoliłem sobie napisać kilka zdań w wątku o tym samym zagadnieniu,pozwolę więc sobie i tutaj.Być może się mylę,jest to moje osobiste zdanie,ale jednak...Jestem instruktorem,jestem również rodzicem kilkunastoletniego gościa.Dlatego też uważam,że jest to moje niezbywalne prawo,jako rodzica do tego,aby moje dziecko wierzyło /bądź nie,jeśli ja nie wierzę/ w to,co ojciec /matka/ chce mu przekazać.Dlatego też uważam,że ani instruktor harcerski,ani nauczyciel,czy też inna osoba nie powinna w to ingerować.Rodzice,ich to rola.Druhu Dominiku,przekonany jestem,że Twoje mocne zasady /ostatni post,a i inne również/ wyniosłeś z domu.Są one zasługą Twoich Rodziców i nie bez Twojego udziału.Dlaczego więc wyręczać w tym reszty rodziców i robić za nich to,co im powinno być przypisane?
"...pełnić służbę Bogu...".Służba,czy też manifestacja?
Kończąc przepraszam,że tak tutaj wtargnąłem.

Grzesiek
katolik,rodzic,instruktor harcerski.



dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 31 maja 2005, 18:40

Nie jestem jeszcze rodzicem i mogę napisać to ze 100% pewnością.

"Kto zaprze się mnie..." - więc przyznawanie (manifestacje??) się do swojej wiary równiez mam miejsce.

Natomaist rola Rodziców - jej nie pomniejszam. Natomiast nie jesteśmy organziacja służebną wobec rodziców. Uważam, że mamy prawo mieć określona wizję wychowania. Jeżeli Rodzice uznają, że ta wizja im sie podoba - pozwalają swemu dziecku byc członkiem ZHP. Jesli nie - nie.

Natomiast nie zgodze sie z wizją "tylko ja, jako Rodzic, mam wyłączne prawo do wychowania w dziedzinie...". Ktoś, kto mam taka wizję, niech jak najszybciej zabiera swoje dziecko z ZHP.

Owszem Rodzice powinni wiedzieć, jak wygląda wychowanie w drużynie. Interweniować, w przypadku wypaczeń.

Nie rozumiem, na czym, na jakim działaniu miałaby polegać Twoja "wyłączność do decydowania o religii, jako rodzica. Możesz to rozwinąć??

Nie pozwolę sobie bowiem, aby przyszedł mi rodzic i rzekł np. "Jestem ateistą i proszę natychmiast usunąć krzyż ze ściany harcówki, bo obraża to moje poglądy". Dletego - jak rozumiem swoje "wyłączne" prawo jako rodzica??

Czego w takim razie nie chcesz widzieć w ZHP? Wyjscia na Msze w niedzielę? A jeśli dziecko zechce pójść, mimo innych wizji rodzica? A może inaczej - co chciałbyć, jako rodzic, widzieć w ZHP?
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 31 maja 2005, 18:48

grzesiek napisał:
Przepraszam,jeśli mogę...Bardzo to trudne zagadnienie.

Dlaczego więc wyręczać w tym reszty rodziców i robić za nich to,co im powinno być
Możesz, im więcej tutaj ludzi, tym (chyba?) lepiej.

Tylko krótka odpowiedź na pytanie dlaczego... Dlatego, ze jesteśmy ORGANIZACJĄ WYCHOWAWCZĄ. I może raczej nie wyręczać, tylko wspierać, uzupełniać. Porwadzić ów rozwój duchowy, religijny i moralny, w czasie, gdy dzieci sa z nami. Wspierać, uzupelniać.

Wyłączny wpływ (no, tak w 80%) to moga iec rodzice beduinów na pustyni, bez radia i telewizji.
Dlaczego radio, telewizja, media, szkoła, gry i generalnie "podwórko" wpycha się w wychowanie? Niekórzy świadomie, inni nieswiadomie. Generalnie nazywa sie to "oddziaływaniami społecznymi". Wiesz o tym dobrze, więcz czemu to pytanie - jako podchwytliwe?

Wspieramy, nie zastepujemy rodziców. Czasem zastępujemy, ale to źle, gdy rodzice sami sie tego nie podejmują. Oraz wspieramy działania innych grup społecznych. Oraz często niszczymy, swiadomą i nieświadomą, robotę innych grup społecznych.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 31 maja 2005, 20:06

Nie pozwolę sobie bowiem, aby przyszedł mi rodzic i rzekł np. "Jestem ateistą i proszę natychmiast usunąć krzyż ze ściany harcówki, bo obraża to moje poglądy"
...w takim przypadku to rodzic pejawia brak tolerancji. Ale co byś zrobił, gdyby przyszedł rodzic i powiedział "Razem z żoną jesteśmy ateistami. Chcielibyśmy, by nasze dziecko nie musiało uczestniczyć w modlitwach, mszach (...) " - wyrzuciłbyś dzieciaka z drużyny? Pomimo tego, że (przykładowo) jest aktywny, udziela się, prężnie działa, zdobywa stopnie i sprawności, budując przy tym własny charakter. Czy byłbyś zdolny do odmówienia mu tego z uzasadnieniem "bo ateista"?
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 31 maja 2005, 21:03

Błąd w założeniu - u mnie udział w modlitwie jest sprawą dobrowolną (zdziwiony??). Nie uznaję odklepywania magicznych formułek na rozkaz.

Do tego wychowywałem się w srodowisku wielowyznaniowym - i nadal mam przyjaciół spośród wielu wyznań - niekoniecznie chrześcijańskich.

Inna sprawa, że nie podoba mi sie postawa "olewacka", reprezentowana przez sporą część (podobno) "katolików" - urządzających sobie np. wakacje od Boga. I taka osoba może sie spodziewać działań z mojej strony. Choć rzadko usuwam ludzi z drużyny (w obecnej, czyli od 2001 - nikogo nie usunąłem).
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 31 maja 2005, 21:28

Nie, nie jestem zdziwiony. Ale chodziło mi o coś troszkę innego. Mianowicie - czy zgodzisz się na obecność ateisty w drużynie? Rodzice przyjdą i poproszą, żeby było to uszanowane. (Nie mylić z wymaganiem zdejmowania krzyża ze ściany) - co wtedy?
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 31 maja 2005, 22:35

Młody napisał:
Nie, nie jestem zdziwiony. Ale chodziło mi o coś troszkę innego. Mianowicie - czy zgodzisz się na obecność ateisty w drużynie? Rodzice przyjdą i poproszą, żeby było to uszanowane. (Nie mylić z wymaganiem zdejmowania krzyża ze ściany) - co wtedy?
Osobiście miałem w drużynie ludzi którzy nie wierzyli - cóż musieliśmy się uczyć od siebie akceptacji swoich przekonań i światopoglądu. Jednak czas pokazywał, że nie zawsze udawało nam się wszytko pogodzić. Każde rozstanie było trudne ale okazywało się konieczne. A rodzice cóż wiedzieli gdzie oddają dzieciaki. zawsze stosowałem politykę otwartości swoich poczynań i mogli lub nie to akceptować, że pracę z drużyną opieram na Bogu.
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 31 maja 2005, 22:42


[/quote]
Przykład buddysty był tylko przykładem. To miało być właśnie odwrócenie tego o czym pisał nazgul. Nie wyobrażał sobie wyjaśnienia służby Bogu przez ateistę. Ja to sobie wyobrażam. Ale zadałem pytanie problematyczne: jak ma wytłumaczyć służbę Bogu wierzący instruktor niewierzącemu harcerzowi?

P.S. a mogę ja być tym harcerzem? Porozmawiaj ze mną. Wytłumacz mi to. :-)[/quote]
Kamil, chyba wiesz jak mnie znaleźć. Mogę z Tobą porozmawiać. Lub lepiej mogę Ciebie umówić z opiekunem duchowym drużyny, której obecnie pomagam. Polecam na prawdę warto.
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

andzik

Post autor: andzik » 31 maja 2005, 22:50

dominik jan domin napisał:
Dowaiduje się nowych rzeczy od ciebie - niekoniecznie prawdziwych!

Poglądy naukowe nt. stworzenia świata i ewolucji NIE SĄ SPRZECZNE z nauką Kościoła katolickiego o Boskim dziele stworzenia swiata. Sęk w tym, że KK nie naucza, że siwat powstał w 6 ziemskich dni, zgodnie z literalnym zapisem Księgi Rodzaju!

Co do człowieka, szympansa i nauce o duszy - zauważam jedno - w pewnym momencie pra-człowiek-pra-małpa w jednym z pni drzewa ewolucji zaczęła grzebać swoich wiernych, pojawiła się wiara. To samo zauwazyli teolodzy KK. Nikt w zgodzie z nauka KK nie zaprzecza prawdziwości Wielkiego Wybuchu czy teorii ewolucji.

Tak, ze podaną przez ciebie informacje nie mogą uznać za prawdziwą.
Chodziło mi o fizyków, którzy NIE podają, że świat został stworzony przez siły nadprzyrodzone, bo w fizyce nie ma cudów. Z tym, że kościół uznaję naukę to się nie zgodzę. Galileusz za mówienie prawdy żył pod nadzorem inkwizycji a jego dzieła zdjęto z Indeksu Ksiąg Zakazanych 350 lat po jego śmierci. Ta dyskusja ma inny cel, więc na tym zakończę.


--
Anna Guzowska
153 BDH "Concordia"

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 31 maja 2005, 22:52

Sławku - wiem doskonale gdzie znaleźć Ciebie. Dziękuję za propozycję. Miałem na myśli raczej hipotetyczną rozmowę w której postarałbym się wcielić w 11-letniego chłopca pochodzącego z rodziny ateistycznej. Ale nie ukrywam, że taka rozmowa na poziomie instruktorów jest potrzebna. Może należałoby to rozwinąć w formę jakiejś konferencji dla instruktorów naszego hufca? Pomyślmy o tym.

W mojej drużynie poprzedniej jak i teraźniejszej są ludzie niewierzący. Nidy, i podkreślę to, NIGDY nie mieliśmy z tym żadnego problemu. Atmosfera która panowała w drużynie pozwalała na obcowanie z każdym człowiekiem, bez względu na wyznanie i nie jest to głównie moją zasługą. Jest to zasługą mojego drużynowego, mojej późniejszej drużynowej oraz kadry, którą razem z tą drużynową wykształciliśmy. Skoro potrafiliśmy to osiągnąć na poziomie drużyny tzn. że jest to możliwe.

Pozdrawiam serdecznie.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 31 maja 2005, 22:52

I tak do poduszki
"Chrystus jest doskonałym urzeczywistnieniem ideału skautowego: Chrystus jest Wielkim Skautem - Żył On na świeżym powietrzu, przenosząc się ciągle z miejsca na miejsce, spał pod gołym niebem, byle gdzie, często posiłki przyjmował na dworze, był wielkim przyjacielem przyrody i bratem wszystkich, wspierał nędzę, szedł z miejsca na miejsce czyniąc dobrze. Jest wzorem takiego człowieka, jakim by chciał być każdy skaut"
Manuel de l'eclaiureur, przez Bonnamax Vil, wydanie z r. 1931 la Flamme, s. 41.
Cóż można szukać innych wzorów ale czy jest sens
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 31 maja 2005, 23:12

andzik napisał:
Mówiłam, że będzie nie na temat ale to z zamiłowania do nauk przyrodniczych, nie mieszajmy wiary i nauki ;) Pozdrawiam i życzę owocnych dyskusji:)
Z mojego zamiłowania do cytatów
"Ten tylko naprawdę poznać może wielkośc i mądrość Stwórcy, kto usiłuje wyczytać Jego myśli w wielkiej Księdze, zwanej Przyrodą".
Justus Liebig
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”