Wychowanie duchowe

Zablokowany
nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 03 cze 2005, 12:07

predek napisał:
Chcę, staram się, znaleźć ten złoty środek akceptowany przez wszystkich a nie przez większość członków. Może to złudne, może jestem głupi, ale mam nadzieję, że jest to osiągalne.
A ja się pytam po co ? Patrząc z prespektywy lat na przeobrażenia które przechodzi nasz zwiazek może właśnie powinniśmy jasno określić nasz wizerunek i ponieść tego świadome konsekwencje. Jako instruktor jestem w stanie dokonać wyboru jeżeli nowy wizerunek ZHP nie będzie mi odpowiadał.
Deklarując się po stronie wartości, które są mi ważne muszę liczyć się z tym że mogę "polec" w obronie ich miejsca z ZHP
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 03 cze 2005, 12:32

Wiedziałem...,miałem więc opory w tym,by wyrazić swoje zdanie.Zdawałem sobie sprawę z tego,że spowoduje ono najprawdopodobniej Twoją reakcję,druhu Dominiku.I tak,jak napisałem wcześniej - żadna strona nie ustąpi /przecież ja mam rację!/.
- piszesz,że nie jesteś jeszcze rodzicem.Ja,i owszem,więc mam malutką w tym przewagę,aby móc spojrzeć na to z dwóch stron - rodzica i instruktora.Piszesz - "...nie zgodzę się z wizją - "Tylko ja,jako rodzic mam wyłączne prawo...".Poczekaj,nie rozpędzaj się tak z tym swoim przeświadczeniem.Najpierw zostań tym rodzicem.Bo ja,będąc nim,nadal twierdzę - wiara i religia jest jedną z najintymniejszych dziedzin człowieka.Ja,ojciec mojego dziecka,i jego matka z pomocą duchownego,mam prawo do tego,aby przekazać to,co wcześniej zrobili moi ojcowie.I wcale nie musi wyręczać mnie w tym druh ten,czy inna druhna...
- pisząc o rodzicu domagającym się zdjęcia krzyża ze ściany stanąłeś z lekka już przy ścianie.Przyznam,nie spotkałem się z takim przypadkiem.
- "...Czego w takim razie nie chcę widzieć w ZHP?Wyjścia na msze w niedzielę?..." - pytasz.Jak wspomniałem,wychowany zostałem w rodzinie katolickiej.To samo przekazuję SWOJEMU dziecku.Poczęto mnie na tyle dość dawno temu,,iż miałem możliwość prowadzić obozy /chociażby/
za "schyłkowego Gierka".Choć układ w kraju był ciut inny,niż obecnie,na tamtych obozach kto chciał,w mszach uczestniczył.Więc nigdy nie było to problemem.Czego chcę?...Już napisałem o tym wyżej - "...pełnić służbę Bogu...".Służba,nie manifestacja!Niestety,wiele wypowiedzi tutaj wydaje mi się jednak tym drugim.Mogę powtórzyć za druhem Starym Wilkiem - "A modlitwa,to życie całe,nasze myśli i czyny.Kamilu,pięknie się... modlisz".Służba,nie manifestacja.
- pytasz:"dlaczego radio,telewizja,media,szkoła,gry i generalnie "podwórko" wpycha się w wychowanie?".Duchowe,religijne?Marny to przykład.Więc i ja spytam - chcesz dołączyć do tego i z taką jakością?.
- kończę już,zdając sobie sprawę z tego,że zapewne nikt nikogo tutaj nie zdoła przekanać do swoich racji.Dlaczego?Bo,tak jak wspomniałem - wiara /obojętnie w co,nawet:wierzę,iż nie wierzę/ jest bardzo intymną.Stąd każdy broni swego.Rodzice z pomocą duchownego.Mniej byłoby zgrzytów.

I to byłoby tyle tutaj wiedząc,iż nie mam takich zapędów misjonarskich,jak chociażby druhowie Dominik i Predek.
Pozdrawiam - czuwaj!

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 03 cze 2005, 12:55

Nie odpowiedziałeś na moją wątpliwość - czyli, aby nie urazić Ciebie, jako rodzica - mam nic nie robić? Mogę. Ale czy nic nie robieniem - nie jest aby działaniem przeciwko Bogu? Dwa, a może cztery tygodnie (1/12 roku) bez Ciebie - rodzica, który pokazuje dziecku swoją wiarę, w otoczeniu, w którym dla "politycznej poprawności" o religii, o Bogu nie mówi się nic, poza raz w niedzielę "kto chce - idzie do kościoła, kto nie chce - idzie na lody" - czy to nie jest działaniem przeciwnym temu, które jako rodzic starasz się przekazać swemu dziecku? Czy właśnie aby nie to - jest stawianiem się w jednym rzędzie z kolorowymi szmatławcami dla młodzieży i lansowaną konsumncyjną wyłącznie wizją świata?

Nie chcę wyręczać rodziców, zwłaszcza tych, którzy sami działają. Chce wspomóc ich działania. I myslę, że jako rodzic, chętnie wybrałbym dla mojego dziecka środowisko, w którym będą wspierane MOJE działania wychowawcze. Zaznajomiłbym sie z drużynowym, z druzyną. Jeśli byłoby mnie stać - wybrałbym mu dobrą szkołę.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 03 cze 2005, 13:07

grzesiek napisał:
.Ja,i owszem,więc mam malutką w tym przewagę,aby móc spojrzeć na to z dwóch stron - rodzica i instruktora.Piszesz - "...nie zgodzę się z wizją - "Tylko ja,jako rodzic mam wyłączne prawo...".Poczekaj,nie rozpędzaj się tak z tym swoim przeświadczeniem.Najpierw zostań tym rodzicem.Bo ja,będąc nim,nadal twierdzę - wiara i religia jest jedną z najintymniejszych dziedzin człowieka.Ja,ojciec mojego dziecka,i jego matka z pomocą duchownego,mam prawo do tego,aby przekazać to,co wcześniej zrobili moi ojcowie.I wcale nie musi wyręczać mnie w tym druh ten,czy inna druhna...
!
Istotnie. Ja jako instruktor i rodzic chłopaka w wieku "poborowym" chcę mieć prawo wyboru organizacji harcerskiej w której będę miał świadomość, że jej wizerunek bedzie na tyle czytelny że nie zostanie on poddany wpływom osób mających inny światopogląd niż ja. Jest to konserwatywne - wiem, że spowodować to może falę protestów ale nie zmienię siebie ani swoich poglądów.
Bądźmy czytelni, to nam tylko pomoże budować wizerunek i kształ ZHP

A wiecie, że przed II WS nasza organizacja nie miała aż takich problemów z wizerunkiem itp / tylko że wtedy nie było ZHR/

Ps. mój syn dokonał wyboru i ja jago decyzję szanuję ale gdzie poszedł niech na razie pozostanie tajemnicą :)
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 03 cze 2005, 13:21

grzesiek napisał:
Poczęto mnie na tyle dość dawno temu,,iż miałem możliwość prowadzić obozy /chociażby/
za "schyłkowego Gierka".Choć układ w kraju był ciut inny,niż obecnie,na tamtych obozach kto chciał,w mszach uczestniczył.Więc nigdy nie było to problemem.Czego chcę?...Już napisałem o tym wyżej - "...pełnić służbę Bogu...".Służba,nie manifestacja!Niestety,wiele wypowiedzi tutaj wydaje mi się jednak tym drugim.Mogę powtórzyć za druhem Starym Wilkiem - "A modlitwa,to życie całe,nasze myśli i czyny.Kamilu,pięknie się... modlisz".Służba,nie manifestacja.
Z tym uczestniczeniem we mszach podczas kolonii i obozów, za Gómółki i za Gierka, to było trochę bardziej skomplikowane i sformułowanie :
"......kto chciał,w mszach uczestniczył. Więc nigdy nie było to problemem......"
"pachnie" modnym teraz idealizowaniem PRL-u.
Piotr, tzn. Stary Wilk, może coś w tym temacie napisze, bo nawet w obu naszych hufcach, które "za komuny" potrafiły wywalczyć sobie wyjatkową w skali kraju "autonomię", bywało z tym czasem trochę problemów.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 03 cze 2005, 16:29

Jednak jeszcze zdanie.
Zapewniam Cię druhu Czesławie,iż nie czuję się "sierotką komuny",więc i nie staram się tutaj "idealizować PRL-u"To,że "bywało z tym trochę problemów" pamiętasz nie tylko Ty z druhem Wilkiem.Zapewne paru innych jeszcze się znajdzie.Zauważ,że napisałem to o obozach w których uczestniczyłem wraz z moim środowiskiem.W mszach udział brali ci harcerze,którzy chcieli,ja również.Słowa te były odpowiedzią na pytanie druha Dominika do mnie - "czego w takim razie nie chcę widzieć w ZHP?Wyjścia na mszę w niedzielę?"
Wtedy "bywało z tym czasem trochę problemów".Teraz...również,optyka tylko trochę się zmienia.
Pozdrawiam

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 03 cze 2005, 16:33

dokumenty napisał:
Z tym uczestniczeniem we mszach podczas kolonii i obozów, za Gómółki i za Gierka, to było trochę bardziej skomplikowane i sformułowanie :
"......kto chciał,w mszach uczestniczył. Więc nigdy nie było to problemem......"
"pachnie" modnym teraz idealizowaniem PRL-u.
Piotr, tzn. Stary Wilk, może coś w tym temacie napisze, bo nawet w obu naszych hufcach, które "za komuny" potrafiły wywalczyć sobie wyjatkową w skali kraju "autonomię", bywało z tym czasem trochę problemów.
To zależało od kadry środowiska + otoczenia, w jakim działała. W moim drugim w kolejności środowisku - szczepie działającym wtedy w obrębie jednego liceum (ok. 220 harcerzy - to juz nie wróci... ;( ) w początku lat 80-tych nie było żadnych problemów, choć zdarzały sie z tego powodu naciski na kadrę oraz pouczenia dla dyrekcji szkoły.
Jak było w pierwszym środowisku, w którym byłem za schyłkowego Gierka nie wiem - po prostu nie bardzo zwracałem uwagę.

Pozdrawiam
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 03 cze 2005, 17:17

Niestety (?) nie mogę za bardzo wypowiadać się o 'tamtych' czasach. Byłem wtedy malutkim dzieckiem, które jeszcze nie bardzo rozumiało co dzieje się na tym świecie. Napiszę więc w ten sposób:
W tamtych czasach problemem (załóżmy) było uczęszczanie w mszy świętej. W dzisiejszych czasach tym problemem staje się (przynajmniej w moim środowisku instruktorskim) nieobecność na mszy. Czy musimy popadać ze skrajności w skrajność? Dlaczego kwestii pójść/nie pójść, modlić się/nie modlić, nie możemy zostawić dziecku i jednocześnie jego rodzicom?

Mam wrażenie, że chodzimy w kółko.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 03 cze 2005, 19:24

Na szczęście skrajne postawy (absolutna laickość organizacji bez jakiegokolwiek poryszania sfery duchowej, czy organizacja religijna bez dostępu do niej dzieci z rodzin o "obcym" światopoglądzie) nie dominują w tej dyskusji. ;)

Ja rozumiem, że przetworzenie Związku w "bardziej elitarny" na drodze wstępnej segregacji światopoglądowej i odmowy przyjęcia "tych innych" może wydawać się rozwiązaniem "klarownym" (dla każdej ze stron) - tyle, że dla mnie to zwyczajne pójście na łatwiznę. Po prostu w ten sposób instruktor odsuwa od siebie problem życia w społeczeństwie zróżnicowanym, z którym dzieciak zetknie się w życiu dorosłym.

Za otwartością ZHP na wszystkich przemawiają w moim odczuciu trzy głowne argumenty:
1. Jest to zgodne z założeniami, jakie przyjęto w ruchu skautowym (na przynależność do którego często się tu powoływano), a które były przypomniane przez kapelana.
2. Związek wychowawczy zróżniocowany wyznaniowo od małego oswaja dziecko ze strukturą jego przyszłego świata, a przy tym uczy je, że inny światopogląd nie musi oznaczać gorszego człowieka (złego, zmaterializowanego, nieuduchowionego itd.). Pokazuje jednocześnie, że można razem współdzialać zachowując swój światopogląd i realizując swoje potrzeby duchowe (w tym religijne).
3. Otwarty związek wychowawczy, to możliwość oddziałania na szerszą grupę dzieci i młodzieży - zamknięcie już na starcie tworzy podzialy, różne drogi wychowawcze, co może później poglębiać różnice międzi ludźmi, czy wręcz prowadzić do wzajemnej nietolerancji.

Pozdrawiam
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 cze 2005, 13:52

predek napisał:
Niestety (?) nie mogę za bardzo wypowiadać się o 'tamtych' czasach. Byłem wtedy malutkim dzieckiem, które jeszcze nie bardzo rozumiało co dzieje się na tym świecie. Napiszę więc w ten sposób:
W tamtych czasach problemem (załóżmy) było uczęszczanie w mszy świętej. W dzisiejszych czasach tym problemem staje się (przynajmniej w moim środowisku instruktorskim) nieobecność na mszy. Czy musimy popadać ze skrajności w skrajność? Dlaczego kwestii pójść/nie pójść, modlić się/nie modlić, nie możemy zostawić dziecku i jednocześnie jego rodzicom?

Mam wrażenie, że chodzimy w kółko.
Może nie w kółko, ale jakoś tak ...elipsoidalnie:D
Z tzw. " minionymi czasami " , nie to nie było ani sympatycznie, ani różowo. Każda, powtarzam każda komenda harcerska miała obowiązek rozliczac z tzw. świeckości organizacji - i wiązało się to z np. zakazem noszenia sztandaru, po wyjściu z tymże na mszę /Zubrzyca, 6KDH/ lub naganami za wystepowanie w szyku i mundurach. Prócz tego trafiało się do.....teczek bezpieki ze stosownymi raportami i zdjęciami. Skutki były, w pracy i na uczelni. Nie rozumiem łagodności przywoływanych wspomnień. Jak słusznie Czesiek napisał. Kraków był wyjątkowy, ale i tu się nam nieźle obrywało. W paskudnych czasach stosowano paskudne metody. Żadnej glorii i nostalgii proszę Druhowieństwa.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 cze 2005, 22:06

Absolutna laickość ZHP wykluczyłaby nas ze skautowej Rodziny. Byłoby to zemstą zza grobu Zetempowców, którzy ZHP rozwalili w 1949r. Byłby to śmiertelny cios w Ruch Harcerski po 50 latach konspiracyjnych i jawnych dążeń do powrotu do źródeł i do korzeni skautowych.
Zawężanie światopoglądowe, czy monowyznaniowa "elitarność"
to jest droga w ślepy zaułek, to tworzenie zaścianka wychowawczego, choć zapewniłoby to niezaprzeczalny komfort wychowawczy. "Masa krytyczna" takiej organizacji nigdy w skali kraju nie przekroczy paru tysięcy wychowanków.

Za otwartością ZHP na wszystkich przemawiają w moim odczuciu trzy głowne argumenty:
1. Jest to zgodne z założeniami, jakie przyjęto w ruchu skautowym (na przynależność do którego często się tu powoływano), a które były przypomniane przez kapelana.
2. Związek wychowawczy zróżniocowany wyznaniowo od małego oswaja dziecko ze strukturą jego przyszłego świata, a przy tym uczy je, że inny światopogląd nie musi oznaczać gorszego człowieka (złego, zmaterializowanego, nieuduchowionego itd.). Pokazuje jednocześnie, że można razem współdzialać zachowując swój światopogląd i realizując swoje potrzeby duchowe (w tym religijne).
3. Otwarty związek wychowawczy, to możliwość oddziałania na szerszą grupę dzieci i młodzieży - zamknięcie już na starcie tworzy podzialy, różne drogi wychowawcze, co może później poglębiać różnice międzi ludźmi, czy wręcz prowadzić do wzajemnej nietolerancji.

Pozdrawiam
I z tym się zgadzam, zaś dalej możemy spróbowac wyartykułować szczegółowy komentarz do tych trzech punktów:D

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 07 cze 2005, 09:43

W nawiązaniu do tematu dyskusji proponuję artykuł "Bóg pod namiotem" z "Czuwaj" czerwiec 2005 (najnowszy numer).

Czy takie podejście uznacie za właściwe? A może za wchodzenie z butami w życie czyjeś? W czyjeś "wyłączne" uprawnienia? Czy tak może / powinno wyglądać wychowanie duchowe w ZHP? A może inaczej - jak?
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”