Zapytania do Kierownika Wydziału Specjalności

forum Wydziału Specjalności GK ZHP
mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 sty 2009, 09:37

Dziesiątki razy czytałem na forach i w artykułach co jest źle ze specjalnościami. I nie chcę już tego czytać. Ja się pytam kiedy będzie dobrze. Co GK ZHP robi, aby stanąć na wysokości zadania i uczynić ze specjalności priorytet w programie harcerstwa starszego i wędrownictwa? Co zrobi, aby już od wieku harcerskiego powoli wprowadzać zainteresowanych w konkretne specjalizacje? Co zrobi, aby młodzież przychodziła do ZHP, aby przeżywać codziennie nową przygodę w terenie?

Pytam o konkrety, a nie o konferencje, spotkania, raporty, instrukcje, ustalenia, zespoły...

Kilkakrotnie pytałem już na forum czytałem, że nie mam pojęcia o specjalnościach, no może mam jakieś o łączności. Więc jako osoba bez pojęcia chciałbym się czegoś dowiedzieć zanim następny raz coś głupiego napiszę :)
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 sty 2009, 10:32

Mariuszu, co to są dla ciebie "konkrety" na szczeblu centralnym? Czy mam iść do każdej drużyny i szkolić pojedynczego drużynowego? Zadajesz pytanie w sposób nieuczciwy, bo z miejsca wykluczasz jako odpowiedź jedyne formy działalności, poza szkoleniem, jakie mogą być na szczeblu centralnym realizowane. Wbrew twojemu przekonaniu my nie możemy zrobić więcej, niż stworzyć ramy, w których drużynowi będę mogli i chcieli funkcjonować. Nic innego nie wymyślimy, bo nie zastąpimy drużynowych.

I niestety, udzielę ci odpowiedzi, która cię nie interesuje: zgodnie z decyzją Zjazdu odbyła się dyskusja na temat miejsca specjalności w programie. Wyniki są dostępne na stronie specjalności. W ślad za tym poszły wnioski do Naczelnika między innymi dotyczące zmiany zasad pracy specjalnościowej tak, żeby umożliwić wprowadzenie specjalności w drużyny niespecjalnościowe i żeby poluzować gorset jaki narzuciły dotychczasowe ZPS, a jednocześnie przywrócić specjalnościom elitarny charakter. Specjalności powinny być harcerstwem plus, a nie plusem bez harcerstwa. Między innymi chcemy wprowadzić bardzo ważny zapis, że plan pracy drużyny specjalnościowej przed zatwierdzeniem przez komendanta hufca musi uzyskać akceptację właściwego inspektoratu.

Kolejny krok, to reorganizacja struktury programowej gieki. Jest zgoda na to, że program=specjalności, co wielokrotnie pisał Kuba Sieczko, a także ja. Dyskusja (bo nie spór) dotyczy tego jaką ma mieć to formę. Propozycja moja (i mam nadzieję też, że podpisze się pod nią Kuba) jest taka, by inspektoraty specjalnościowe były podstawą wydziału programowego, a poszczególni instruktorzy inspektoratów tworzyli kręgi metodyczne. Specjalnościowcy powinni pracować nad regulaminami sprawności i stopni w swoim zakresie. Czyli np. sprawności łącznościowe opracowują łącznościowcy, a nie ktoś tam, kto radio ostatni raz widział na półce w sklepie. Tylko takie podejście (specjalnościowe i fachowe) do sprawności pozwoli na to, by sprawności były rzeczywiście na całe życie, czyli by młodego człowieka prowadzić od zuchowej sprawności Radiowca do "dorosłego" znaku krótkofalarskiego, od zuchowego "Lekarza" do np. ratownika WOPR itd itp. Tylko tak program naszego wychowania będzie logiczny, spójny i konsekwentny.

Na Zlocie Drużynowych planujemy przekazać drużynowym konkretne pakiety rozwiązań i propozycji.

Kolejna rzecz, której przejawem jest wciągnięcie Cześka Przybytka na zastępcę kierownika, jest uporządkowanie spraw regulaminowo-organizacyjnych. Chodzi głównie o to, żeby kryteria drużyn specjalnościowych miały jednolity szymel pozwalający laikowi zorientować się co i jak robią poszczególne specjalności, a jednocześnie umożliwiające budowanie nowych propozycji specjalnościowych w oparciu o pewien system. Główna Kwatera powinna moim zdaniem ograniczyć się do stwierdzenia, że dana propozycja spełnia kryteria i na tej podstawie ją ogłosić, a nie dywagować 'komu to potrzebne i kto za tym stoi".

Przy wyraźnie zarysowanych zasadach działania specjalności ogromną rolę odgrywać powinna samodzielność inspektoratów. Inspektoraty powinny wręcz mieć własny budżet - w tym roku próbę budowy takich budżetów pojęliśmy - po to, żeby szef inspektoratu nie musiał prosić o pieniądze np. na dyplomy, tylko miał je zabezpieczone (jak widzisz, wyciągam wnioski z przeszłości). Niestety, z możliwości skorzystała tylko część inspektoratów. Reszta nie była zainteresowana.
Podobnie dogrywamy kwestie finansowania z pozyskiwaniem środków. Wiosną, po feriach (uwaga! informuję po raz pierwszy, bo sprawa ustalona wczoraj) odbędzie się szkolenie dla inspektoratów z pisania wniosków grantowych. Docelowo chcemy jednak zrobić tak, że inspektoraty składają do pozyskiwania środków listę na co i ile potrzebują, a pś szukają możliwości. I znowu, tylko część inspektoratów zgłosiła zapotrzebowanie. Reszta, mimo monitów nie zrobiła nic.

Powołujesz się na metodę harcerską. Świetnie. Wiesz zatem, że jej podstawą jest system zastępowy, a jeśli WS jest drużyną, to zastępami są inspektoraty. Drużyna pracuje tak dobrze, jak dobrze pracują zastępy. Tymczasem są zastępy-inspektoraty, które nie mają zastępowego, bo nie. Bo od września nie potrafią wyłonić ze swego grona osób, które by nimi pokierowały. Tak, piszę między innymi o łączności. Przykre to, bo najbardziej na tym tracą środowiska łącznościowe. Ale taka sama sytuacja jest w jeździeckich, artystycznych i kilku innych. Twierdzisz, że specjalności leżą. No to ja odpowiem, że leżą te, które chcą leżeć. Te, które mają gospodarzy mimo wszystkich utrudnień, inercji itp (ja z pewnymi kwestiami przebijam się od czterech lat i kończy się na wyrazach poparcia i zrozumienia, dopiero z obecną ekipą jestem w stanie rozmawiać o konkretach) działają całkiem nieźle. Jeśli jednak nie ma gospodarza, to obejście musi się rozpaść. Takie prawo natury.
Specjalności są silne kadrą instruktorską, a nie przełożonymi. Jeśli nie ma kadry, to nie będzie silnych specjalności. Jeśli harcmistrz poproszony o zajęcie się specjalnością odpowiada, że nie, bo nie, to wybacz, ale batem nie zagonię.

Dodaj do tego pisanie choćby w HaeRze o specjalnościach i udział w opracowaniu propozycji regulaminów sprawności KPW, w co chcę włączyć inspektoraty zgodnie z tym, co napisałem powyżej.

I na koniec. Nie podnoszę tego najczęściej, bo nie uważam, by był to argument, ale skoro podkreślasz, że jesteś wolontariuszem, to ja przypomnę, że 90% instruktorów gieki, w tym ja, również. Wymagaj od nas tyle, ile wymagasz od siebie. I nie więcej.

I podsumowanie.
Tylko w filmach, bajkach dla dzieci i kiepskich powieściach wszystko dzieje się od razu. Życie wymaga czasu. Rok, to nie jest dużo, a mnie jeszcze rok nie stuknął.


P.S.
1. Kto i gdzie napisał, że na niczym się nie znasz?
2. Od jakiegoś czasu czytam, że przygotowujesz jakieś propozycje programowe. Kiedy je zobaczymy?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 sty 2009, 11:22

1. Ty napisałeś wielokrotnie, że nie mam o czymś pojęcia.

2. Propozycje programowe przekazuję zainteresowanym środowiskom, które znam i z nich korzystają. Na podstawie oceny przydatności każdej propozycji i eksperymentów z modyfikacją takiej propozycji mogę ją jeszcze rozbudować i poprawić. W przyszłości pewnie zdecyduję się na szerszą publikację moich pomysłów, ale na razie nie jest to wskazane. To nie ta faza.
Jednak to nie moją rolą jest tworzenie propozycji dla całej organizacji. Jestem tylko instruktorem kierującym jednostką, która właśnie przechodzi reorganizację i zaczynie działać tak, jak jeszcze wcześniej nie działały harcerskie kluby łączności. Czy się powiedzie, to nie wiem, ale się zobaczy...

Cieszę się, że 90% ZHP to wolontariusze. Chciałbym 99%, ale 90% też już jest dobre. Czy wolontariusz, czy nie, to wymagać się powinno tego samego. Jeśli ktoś się czegoś podejmuje i jest to w zakresie obowiązków tej osoby, to można od niej wymagać. Jednak to działa w dwie strony. Jeśli organizacja obiecuje komuś pewne zasady współpracy, a potem się nie wywiązuje, to nie może wymagać. Dlatego od dawna jestem zwolennikiem umów wolontariackich, czy innych "kontraktów" i umów między mianującymi, a mianowanymi. Nie opisów funkcji, a po prostu umowy co ja będę robił dla młodzieży i dla organizacji,a co organizacja dla mnie i dla młodzieży.

W specjalnościach faktycznie nie jest jak w bajce. Ostatnio Wróbel pisał od jakiego czasu wiadomo co trzeba zrobić i że nic się i tak w tym zakresie nie robi...

System małych grup (nie tylko zastępów) jest jednym z wielu równoważnych elementów Metody Harcerskiej. To więc, że się nim pracuje nie wróży od razu świetlanej przyszłości. Dobrze, że się nim pracuje, ale do pełni Metody Harcerskiej potrzeba znacznie więcej. Odsyłam do fachowej pedagogicznej literatury - jedynego poważnego opracowania Metody Harcerskiej autorstwa Ewy Grodeckiej (harcemistrzyni w dodatku). Stara pozycja, a ciągle aktualna i najlepsza...

No i może to nie tak, że środowiska specjalnościowe nie potrafią wyłonić zastępowego. Może nie widzą w tym sensu, nie pasuje im podejście władz, albo jest 100 innych powodów. Warto skontaktować się z osobna z każdym środowiskiem i konkretnie zapytać. Warto się zorientować jakie te środowiska mają "pojęcie" i spróbować się dowiedzieć dlaczego. Warto się zapytać o codzienne problemy tych środowisk.

No właśnie pomocy w rozwiązaniu tych problemów szukają środowiska. Albo chodzi o jednorazowy problem, albo o cykliczny. Czasem chodzi o pieniądze, a czasem o znalezienie kogoś do pomocy. Czasem chodzi o kurs dla młodzieży, aby środowisko wzmocnić. To interesuje szefów jednostek. Nie interesuje ich kolejny pomysł na zmianę struktury wydziałów, zespołów, inspektoratów i tak dalej... To nie ich sprawa. Oni oczekują pomocy w konkretach. Jak się im jej nie udzieli, to środowiska się rozpadną. I możesz mówić, że taka kolej rzeczy, natura i takie tam. Ale to Ciebie podsumują za spadek liczebny i to Ty będziesz szefem zespołu bez pola do popisu, gdy specjalności się rozlecą...

Jeśli ludzie odpowiedzialni za inspektoraty nie robią nic, źle pracują, nie wykorzystują środków, które powinni, to ich powymieniaj na innych ludzi. Tylko znowu mało interesuje drużynę kto jest w GK od specjalności. Drużyna chce wsparcia, bo nikt jej nie wspiera.

Jasne, że dobrze kształcić swoją kadrę w inspektoracie. Ale czym tu się chwalić? To powinna być norma. A co z kształceniem drużynowych drużyn specjalnościowych? Kto to ma robić? Kto ma robić kursy dla członków wspierających?

Konferencja nie cieszyła się dużym zainteresowaniem, więc zmieniono ją na zbiórkę otwartą Wydziału Specjalności. Więc to wy sami opracowaliście wnioski, a nie środowiska. Co może poskutkować tym, że środowiska nie zechcą realizować waszych pomysłów. Jak będzie, to zobaczmy.

Zmiany regulaminowe trwają nieprzerwanie od lat. A drużyny działają po swojemu od lat. Nowe pomysły kto ma opracowywać materiały dla drużyn i jak wydają się ciekawe. Tylko ja nie o to pytam. Ja pytam o konkrety:

1. Kiedy będą propozycje programowe dla każdej specjalności?
2. Kiedy będą opisy każdej specjalności?
3. Kiedy będą kursy dla drużynowych specjalnościowych?
4. Kiedy będą kursy dla tych, którzy będą kursy dla drużynowych specjalnościowych prowadzić?
5. Czy wraz ze zmianą pomysłu na program ZHP, na wydział programowy, zostanie całkowicie przebudowany program kursu drużynowych? Bo skoro program to ma być specjalność, program ma być "outdoor", to drużynowych trzeba przyzwyczajać do tego i kształcić, a nie robić kursy z markerami i szarym papierem. Bo tak potem wyglądają wszystkie zbiórki!


Zadaję pytania konkretne i uczciwe. Piszesz, że rok to mało. Każdy Twój poprzednik to mówił. W sumie minęło tyle lat, że głowa boli. Niektórym było mało i 3 lata. A czas leci. Środowiska już nie wierzą, że coś się zmieni. Dzieciaki dorośleją i odchodzą z ZHP. Całkowicie ich rozumiem.

Spotkałem ostatnio w PL kilku moich byłych harcerzy. Oni już są dorośli i mają własne dzieci. Oni chcieli w ZHP przeżyć przygodę. Mieli szczeście, że trafili na instruktorów, którzy nie czekali na obietnice, tylko sami się jakoś uczyli jak ciekawie, bezpiecznie i rozwijająco prowadzić zajęcia w terenie.

Pewnie, że przychodzą nowi i robimy teraz dla nowych. Ale w specjalnościach nic się nie zmienia. Tworzenie ram to za mało. Trzeba kształcić specjalistów. Trzeba "lobbować" o zmianę przepisów państwowych i o łatwiejszy dostęp do uprawnień. Trzeba promować zdobywanie uprawnień i pomagać znajdować na to fundusze.

Nie chodzi o to, aby "drużyna specjalnościowa" to było jakieś zaszczytne miano i było trudne do zdobycia. Bo sporty ekstremalne, turystyka, zabawa w wojsko i ratowników to powszechne zainteresowania młodzieży. I oni nie chcą to robić i robią to, a nie mają zamiaru zdobywać tego miana. Im bardziej utrudnisz tworzenie drużyn specjalnościowych, tym więcej drużyn będzie poza Twoim oddziaływaniem. Specjalności muszą być powszechnym, atrakcyjnym, rozwijającym i bezpiecznie realizowanym programem ZHP. Więc muszą być łatwe w dostępie. Bo jak Ty nie umożliwisz dzieciakom strzelania z wiatrówki, to sami sobie ją kupią i pójdą strzelać do lasu... (biada grzybiarzom). Jak Ty nie umożliwisz im zabawy ze sprzętem radiokomunikacyjnym, to oni sobie kupią sprzęt i będą piracić, podsłuchiwać policję, albo zakłócać kogoś dla zabawy. Jak Ty im nie umożliwisz wspinaczki, to sami zaczną się wspinać w skałach i po ruinach na podstawie książek typu "Nauka wspinaczki skalnej w weekend". Jak Ty im nie umożliwisz bezpiecznej i wychowawczej zabawy w wojsko, to oni kupią sobie ASG, świece dymne i będą nocami robić demolki na garażach i wybijać szyby w ramach treningów antyterrorystycznych.
I tak dalej i tak dalej...

Tworzenie ram to za mało... Środowiska harcerskie muszą mieć specjalistów. Specjaliści muszą mieć papiery. Aby mieć papiery muszą mieć zrobione kursy. Aby mieć kursy, muszą mieć pieniądze... Muszą też wiedzieć jakich kursów potrzebują i gdzie mogą je zrobić. Muszą wiedzieć ile to trwa i kosztuje. Ministerstwa muszą wiedzieć, że niektóre rozporządzenia hamują naszą działalność, bo są przestarzałe. Ministerstwom trzeba proponować nowe rozwiązania i nowe pomysły na uprawnienia. Kto to wszystko ma robić? Drużynowi?
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 14 sty 2009, 12:51

ja tylko w kwestii formalnej - gdy mowa o braku szefów ("zastępowych") mowa o inspektoratach w GCe czy inspektoratach w chorągwiach?

bo tak się zastanawiam - bo chyba przygotowanie programu, opisu specjalności, sprawności, regulaminu zdobywania miana etc. leży w gestii zespołu konkretnej specjalności a nie ogólnoGieKowieskiego kierownika specjlaności - ten ostatni ma chyba tylko zadbać żeby wypracowany przez samą specjalność dokument został zatiwerdzony?

jeśli chcemy kursy drużynowych specjalnościowych to znów - sama specjalność winna to przygotować a kieronik wszystkich specjalności jedynie.... połączyć tak aby te standardy były spójne i w miarę jednolite
Per Concordia Ad Victoria

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 sty 2009, 14:06

Co to jest "sama specjalność"? Specjalność to program. Jednostki realizujące program nie mają między sobą kontaktu i nikt w zasadzie nie wie ile ich jest. Kierowników nie ma ani w chorągwiach, ani w GK. Ale czy to problem drużynowego, czy władz chorągwi lub GK?
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 14 sty 2009, 15:10

hmmmm no dobrze - widzę że zostałem jednak wywołany do sprecyzowania :)

ok - mówiąc SPECJALNOŚć mam na myśli ogół środowisk - nie zgodzę się z tym że w chorągwiach nie ma kierownictwa - tzn przynajmniej w naszej specjalności (wodniacy) i w naszej chorągwi (śląsk)

a co za tym idzie nie mogę powiedzieć że nasze środowiska nie mają ze sobą kontaktu

ale koniec chwalenia się i do rzeczy - jak ma powstać kierownictwo na szczeblu centralnym jak nie ma na chorągwianym

na szczeblu GKi nie powstanie racjonalne kierownictwo bez uzgodnienia tego co nazywam spejalnością (na użytek mojej wypowiedzi po tym słowem rozumiem ogół społeczności zajmującej się programem danej specjalności w rozumieniu metodycznym)

zatem najpierw niech środowiska nawiążą ze sobą kontakt i stworzą inspektoraty - o ile w danej chorągwi jest kilka drużyn - lub między chorągwiami jeśli jakaś specjalność jest wybitnie "mała"

potem niech się tworzy program w GCe i tamtejsze kierownictwo

po co kierować z Warsawy specjalnością jeśli jest kiloka drużn w kraju - tożto niepotrzebny zespół

cóż zatem zastanómy się jaki jest CEL istnienia kierownictwa specjalności w GCe i kierwonikó poszczególnych specjalności.... ja mogę jedynie powiedzieć że nie widzę potrzeby istnienia kierownictwa drużyn wodnych (oj się posypią pewnie gromy na mnie zaraz) bo pracując w obecnym Zespole Pilota naszej chorągwi od prawie roku nie uraczyłem żadnego kontaktu poza zaproszeniem na jedną odprawę Pilotów... ot cała działalność o jakiej ja wiem - ponieważ serwis wodniacy zhp pl nie funkcjonuje znaczy się tą drogą też nic do mnie nie dociera :) ale może żyję w nieświadomości....
Per Concordia Ad Victoria

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 sty 2009, 15:20

Jak środowiska mają się odnaleźć? Co jeśli w chorągwi nie ma innych drużyn danej specjalności? Co jeśli są, ale patologiczne? Co jeśli nie chcą mieć nikogo nad sobą?
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

akhsi
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 20 gru 2005, 18:45
Lokalizacja: 50 HDW - 114 załoga KO
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: akhsi » 14 sty 2009, 15:23

Pytanie za 100 punktów. Co to znaczy, że niektóre specjalności nie mają dobrego programu, bo same nie chcą? Moim polem działania jest aktualnie 50 Harcerska Drużyna Wodna, której jestem członkiem. Mamy Pilota w Chorągwi Śląskiej. A kto jest Kierownikiem Drużyn Wodnych i Żeglarskich? "Druh zobaczy na stronie wydziału specjalności". Zobaczyłem i co? Ten druh dalej nim jest? Bo Pilot Chorągwi Śląskiej od roku jest nieaktualny. I co ten druh robi?
Ja, osoba działająca w programie naszej Drużyny, chcę dobrze działającego Inspektoratu Wodnego. I co mam zrobić? Sam się do niego zapisać?
Nie rozumiem więc stwierdzenia, że specjalności nie mają dobrego programu, bo nie chcą. Jeżeli dany inspektorat nie ma dobrego szefa, to czy nie powinien go wyłonić szef wydziału specjalności?
Ja chcę dobrych propozycji programowych dla Drużyn Wodnych i Żeglarskich. A serwis wodniacy.zhp.pl mnie wita od 9 miesięcy nieśmiertelną "Marcową Odprawą Pilotów".
pwd. Igor Sikora
50 Harcerska Drużyna Wodna
Hufiec Chorzów

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 sty 2009, 16:01

Mariusz, nie wiem, skąd masz takie dziwne informacje, bo akurat nawet na zbiórce w październiku mówiliśmy, ile jest środowisk w poszczególnych specjalnościach i jak rozwijało się to przez lata. Informacje o ilości drużyn są dostępne na stronach kolejnych spisów harcerskich. Wystarczy mały wysiłek, żeby to sobie odszukać.
To samo dotyczy inspektoratów na szczeblu chorągwianym. Są ratownicze, wodne, powstają HSG/HSP/HSRD. Ale są takie, na jakie zapotrzebowanie jest ze strony środowisk. Nikt tego nie tworzy odgórnie i nikt żadnemu komendantowi chorągwi nie każe tworzyć inspektoratu jakiejś specjalności. To musi wyjść od samych środowisk. Jeśli może być I. Łączności w Stołecznej, to czemu nie może być gdzie indziej?

Dalej.

Oczywiście, swoistym utopijnym ideałem byłoby, gdyby 100% instruktorów GK pracowało społecznie. jest tylko kilka "ale", z których podstawowe jest takie, że do pracy społecznej potrzeba mniej więcej dwa-trzy razy tylu ludzi, ile do pracy etatowej. I nie jest tak, jak piszesz, że od osoby pracującej społecznie należy wymagać tyle samo, ile od osoby, której się płaci. Jest odwrotnie: płacę, to wymagam. Wymagam takiej pracy, której wartość wyceniam równo z płacą. Jeśli jednak ktoś pracuje społecznie, to mogę wymagać wyłącznie tyle, ile dana osoba jest w stanie dać. Harcerstwo nie może być powodem zawalonych studiów, rozbitych rodzin, zwolnień z pracy. Ma pomagać w rozwoju, a nie przeszkadzać. Masz prawo uważać inaczej, a nawet możesz uważać, że będziesz lepszym kierownikiem WS, niż ja. Jeśli tak, to zapraszam na moje miejsce. Nie jestem przyspawany do stołka i jeśli ktoś zwolni mnie z tego zaszczytu, to z pocałowaniem ręki oddam go i zajmę się swoją działką. Nie zamierzam być harcerskim Walenrodem XXI wieku.

Każdy z nas daje harcerstwu tyle, ile może, ile jest w stanie. Bardzo byłoby fajnie, gdyby było nas 5-6 osób i każda poświęcała ZHP jedno popołudnie. Wydział szalałby jak tajfun. Problem w tym, że nie ma jakoś tego tłumu chętnych i gotowych. Jest za to tłum kibiców wiedzących lepiej. Jak to ładnie napisał Kuba Sieczko na zhp24, wielu jest takich, którzy stoją z boku i krytykują, ale mało takich, którzy mają odwagę włączyć się w działanie. Stać i krzyczeć, że nikt nie wspiera potrafi każdy. To nie wymaga ani wysiłku, ani myślenia. Działać pomimo utrudnień i problemów jest znacznie trudniej. Szkoda, że wybrałeś ten pierwszy wariant.

Alek dość kontrowersyjnie, ale napisał prawdę. Drużynom w dobrze postawionych specjalnościach kompletnie nie jest potrzebny jakikolwiek szef na szczeblu centralnym. Od pracy bezpośrednio z drużynami powinni być ludzie w hufcach i chorągwiach. To tam odbywa się rzeczywista praca metodyczna i programowa. Szczebel centralny jest po pierwsze po to, żeby stworzyć możliwości formalne, nawiązać kontakty, zdobyć właśnie specjalistów itp. oraz wesprzeć te środowiska, które na wsparcie w macierzystej chorągwi liczyć nie mogą, bo są np. pojedyncze.

Zasadą nowoczesnych struktur jest bowiem reguła pomocniczości. Poziomy wyższe są po to, żeby pomagać szczeblom niższym w tym, w czym szczeble niższe są słabe. Łatwiej jest zorganizować speca od zajęć wysokościowych dla pięciu drużyn, niż żeby pięć drużyn załatwiało sobie każda swojego.
Natomiast nie jest zadaniem struktur wyższych ręczne sterowanie dołem. trzeba się zdecydować: albo opieramy się na nowoczesnych strukturach sieciowych, albo tkwimy w centralno-nakazowym feudaliźmie. Ja preferuję to pierwsze. I nie mam zamiaru zastępować szefów poszczególnych inspektoratów w wykonywaniu ich zadań. Czemu? Bo musimy się wreszcie nauczyć odpowiedzialności. Tego, że jeśli nie zrobię, to nie będzie. jeśli łącznościowcy nie wyłonią ze swego grona zespołu, który zajmie się ich sprawami, to np. nie będzie pieniędzy na ich działalność. Nie dlatego, że ich nie cenię, bo cenię bardzo, ale dlatego, że zakładam, iż mam do czynienia z dorosłymi, odpowiedzialnymi ludźmi, którzy ponoszą konsekwencje swoich decyzji lub ich braku, a nie zwalają na innych. Człowiek dorosły nie potrzebuje ciągle oglądać się na mamusię, tylko podejmuje świadomie swoją rolę. To samo dotyczy specjalności. Te dojrzałe działaja bez względu na to, czy WS ma kierownika, czy nie. Kierownik WS jest dla tych niedojrzałych. Ale nigdy nie dojrzeją, jeśli nie zaczną być traktowane dorośle, jeśli nie zacznie się od nich wymagać.
Ja wymagam tego, by dojrzały i wzięły za siebie odpowiedzialność, a nie oglądały się wciąż na "mamusię".

Mariusz, zadałeś kilka pytań "kiedy". Tylko, że tak, jak napisał alek, te pytania powinieneś skierować do osoby kierującej Inspektoratem Łączności. Aha, nie ma kierownika. Hm... To problem. Kierownik WS powinien kogoś znaleźć. Hm... To problem nr. 2. Kilku kandydatów stwierdziło, że nie podejmuje się, a Sejmik Łączności, mimo powiadomienia o zaistniałej sytuacji nie podjął w tym względzie żadnego działania.
To, co proponujesz, żebym zrobił? Zmusił kogoś groźbą rozstrzelania? Wyznaczył zarząd komisaryczny? Kogo? Ile osób podejmie się zarządzania specjalnością, na której się nie zna, bez poparcia środowisk?
Odpowiada wam anarchia? Proszę bardzo. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie ma mamusi, która wytrze nosek. Chusteczkę należy nosić ze sobą.

To tyle na razie. Zapraszam do współpracy, a nie do ględzenia.

akhsi:
Wyłonić szefostwo specjalności powinni zainteresowani, czyli szefowie środowisk specjalnościowych.
Powody są dwa:
1) oni najlepiej - znacznie lepiej ode mnie - wiedzą, kto jest najwłaściwszym kandydatem,
2) powód drugi zapisany jest w Statucie, jest to wychowanie do demokracji.

Więc demokratycznie w sposób przyjęty w specjalności dokonajcie zmiany. I tyle.

Zdecydujcie się: albo przyjmujemy zasadę feudalno-wojskową, że porządek na waszym podwórku robi "góra", albo stosujemy demokrację i robicie to sami. Tyle, że w pierwszym przypadku nie krzyczcie, że nikt się z wami nie liczy, gdy jakaś decyzja "góry" wam się nie podoba.
Rybki albo akwarium: biurokratyczny centralizm albo demokracja. Nie można być trochę w ciąży i nie ma jajek częściowo nieświeżych.

Dla mnie zresztą wodniacy są przykładem pozytywnym.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Trzeci
Stały bywalec
Posty: 357
Rejestracja: 16 lip 2006, 11:35
Lokalizacja: HSP
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Trzeci » 14 sty 2009, 18:02

100% wolontariuszy w GK?? Czy 90% czy 99%?? Ludzie o czy Wy mówicie, rozumiem chcecie stworzyć GK tylko z ludzi z Warszawy i okolic rozumiem.... To ja od razu składam rezygnację, bo takiej utopii to ja jeszcze nie słyszałem, czyli albo GK dla bogatych (stać ich na dojazdy częste) albo GK dla Warszawiaków...Super.
Co do wymagań od wolontariuszy i porównywanie ich do etatowych pracowników. Przypominam, że Ci wolontariusze poświęcają swój czas, rodziny i finanse po to, aby jakoś to ogarnąć.
Jak napisał Maciek?.
Maciek P pisze:„Harcerstwo nie może być powodem zawalonych studiów, rozbitych rodzin, zwolnień z pracy. Ma pomagać w rozwoju, a nie przeszkadzać..”,
Sam dojeżdżam 140 km do GK po to, aby załatwić sprawy, więc wiem jak to jest.
Mariuszu... Piszesz:
mariuszm pisze:„Propozycje programowe przekazuję zainteresowanym środowiskom, które znam i z nich korzystają. Na podstawie oceny przydatności każdej propozycji i eksperymentów z modyfikacją takiej propozycji mogę ją jeszcze rozbudować i poprawić. W przyszłości pewnie zdecyduję się na szerszą publikację moich pomysłów, ale na razie nie jest to wskazane. To nie ta faza.Jednak to nie moją rolą jest tworzenie propozycji dla całej organizacji. Jestem tylko instruktorem kierującym jednostką, która właśnie przechodzi reorganizację i zaczynie działać tak, jak jeszcze wcześniej nie działały harcerskie kluby łączności. Czy się powiedzie, to nie wiem, ale się zobaczy?..”
Skoro masz tyle propozycji programowych to, czemu nie dzielisz się z Nimi z WS??. Proszę nie pisz ze "pisanie dla całej organizacji nie jest Twoją rolą”, bo Twoja jednostka bez tej organizacji nie istnieje..... I tak w ogóle to, co zrobiła sekcja łączności przez te wszystkie lata???? Dlaczego na większych imprezach używamy radiotelefonów Centrum Zarządzania Kryzysowego?.. Hipokryzja
Ja w swoim ogródku siedzę od marca nad papierologią starając się ja dostosować do Naszego Statutu i obowiązującego prawodawstwa. Wytyczne szkolenia zrobiłem razem z Maćkiem a teraz siedzę nad: „zasadami działania HSP" w tzw. miedzy czasie zabezpieczałem z Maćka ludźmi Święto Straży Granicznej; 11 listopada 90-lecie ZHP oraz z ludźmi z Sieci HSP BŚP na Słowacji, Głodówce oraz w Warszawie, jak wyjechałem na BŚP 12 grudnia to do domu wróciłem 23 w nocy a i jeszcze robię w wolnej chwili phm. A tak na smaczek pracuje w systemie 3 zmianowym, więc czasu mam bardzo dużo.
Maćku za tekst:
Maciek P pisze:„Zdecydujcie się: albo przyjmujemy zasadę feudalno-wojskową, że porządek na waszym podwórku robi "góra", albo stosujemy demokrację i robicie to sami. Tyle, że w pierwszym przypadku nie krzyczcie, że nikt się z wami nie liczy, gdy jakaś decyzja "góry" wam się nie podoba. Rybki albo akwarium: biurokratyczny centralizm albo demokracja. Nie można być trochę w ciąży i nie ma jajek częściowo nieświeżych"
normalnie pokłony nareszcie konkretnie postawiona sprawa. Zakończmy płonne dyskusje ,jak dla mnie wcale nie musimy liczyć 120000 członków może czas postawić na jakość nie na ilość.
No i na koniec moje skromne zdanie na temat zależności pomiędzy programem a specjalnościami. Specjalności to część programu i bez tego nie mogą istnieć i mnie wszystko jedno czy będę w Wydziale Specjalności czy w Wydziale Programowym w Specjalności HSP....

Kto chce pomóc zapraszam .... kto chce krytykować konstruktywnie zapraszam do rozmowy i współpracy a pieniaczom i tym którzy są tylko mocni w gębie mówię do widzenia. Może czas dla nich nad zmianą organizacji może SEJM lub SENAT ???
phm. Michał Michalski HR
Zespół Biura GK ZHP ds. spójności dokumentów
Inspektorat Harcerskiej Służby Porządkowej GK ZHP

akhsi
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 20 gru 2005, 18:45
Lokalizacja: 50 HDW - 114 załoga KO
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: akhsi » 14 sty 2009, 20:53

Feudalizm feudalizmem, wojsko wojskiem - ale niektóre rzeczy powinny być załatwiane na poziomie centralnym. Serwis internetowy, że tak pomarudzę. Albo mundury. U nas Pilot bardzo fajnie działa - ale moja świadomość o innych drużynach wodnych jest niewielka - kończy się na tym, że wiem, że w Krakowie jest jakaś. Wydaje mi się - nie będąc instruktorem nawet na poziomie hufca - że Kierownictwo Druzyn Wodnych nie istnieje/nie działa. W ogóle kto jest tym kierownikiem?
pwd. Igor Sikora
50 Harcerska Drużyna Wodna
Hufiec Chorzów

Trzeci
Stały bywalec
Posty: 357
Rejestracja: 16 lip 2006, 11:35
Lokalizacja: HSP
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Trzeci » 14 sty 2009, 21:47

Mundury .... ma powstać nowy zespól mundurowy , nie wiem czy Cię to zadowoli ale sam jestem za tym by mundury wodniackie miały tam miejsce .
Hmmm serwis .... Macku wiesz coś na ten temat??? A tak BTW to ja tez nie mam dostępu do strony HSP .
Ostatnio zmieniony 14 sty 2009, 21:51 przez Trzeci, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Michał Michalski HR
Zespół Biura GK ZHP ds. spójności dokumentów
Inspektorat Harcerskiej Służby Porządkowej GK ZHP

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 sty 2009, 23:49

Chłopaki, ja nie twierdzę, że szczebel centralny nie jest potrzebny, choć idealna drużyna na pewno by go nie potrzebowała. Ale ideały nie istnieją. Dlatego potrzebne są szczeble wyższe, ale właśnie w charakterze pomocniczym.

Mundury, to Zespół Mundurowy, który na razie chyba nie istnieje po rezygnacji g00rka.

Co do serwisu wodniackiego, to ścigam Wiktora W. Co do waszego szefostwa, to cóż... Zmieńcie je, jeśli uważacie, że się nie wywiązuje.

Trzeci :) jak znajdę swoje kody do strony administratora, to ci dam uprawnienia. Ma je na pewno Szerszeń, więc kopnij go w razie W, żeby coś dodał. Niestety, ta strona jest tak mądrze skonfigurowana, że do obsługi jednego serwisu potrzebuję pięciu kodów i haseł. :?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 15 sty 2009, 10:14

Panowie momencik - bo na razie trwa tu raczej nie prowadząca do niczego wymiana zdań łącząca argumenty ad personam przeplatane wartościowymi wypowiedziami ....


skoro zatem kadra pracująca ze specjalnościami z różnych poziomów się tu wypowiada - bo są osoby reprezentujące poziom centralny, chorągwiany jak i ten najważniejszy czyli frontowy-poziom drużyn proponuję naszą dyskusję w jakiś sposób ukierunkować


może faktycznie zastanówmy się nad tym jaki kształt powinna mieć struktura specjalności?


na pewno każdy z nas zgodzi się że w obecnej sytuacji specjalność jako program jest jedyną i najlepszą formą uatrakcyjnienia programu harcerskiego - a co więcej właściwie nie wyobrażamy sobie harcerstwa bez specjalności - z tym chyba wszyscy się zgodzimy

na pewno też "doły" mają pretensję do "góry" że nie otrzymują nic a "góra" ma pretensje do "dołów" że te nie chcą się angażować poza własnym środowiskiem - najczęściej zamykając sie we własnych drużynach - może wyraz pretensje jest trochę za mocny ale jakby się wczytać choćby w dyskusję tego wątku możnabby takie wrażenie odniść....

to oznacza że nasza struktura chyba się nie sprawdza skoro oczekiwania "Dołów" wobec "góry" nie są zaspokajane a "góra" również nie jest w pełni usatysfakcjonowana ze współpracy z "dołami" - choćby porblem z wyłonieniem kierownictw poszczególnych specjalności - choć to trochę generalizowane


moim zdaniem istnienie samych drużyn bez struktury na wyższych poziomach nie jest najlepszym rozwiązaniem bo:
-środowisko chcące zacząć pracę ze specjlanością raczej nie ma się do kogo zwrócić
-nikt nie reprezentuje specjalności w strukturach chorągwianych czy centralnych przez co potem jesteśmy pomijani choćby w sprawach regulamnowych czy finansowych
-nikt nie bierze odpowiedzialności za działanie specjalności przez co środowiska działają same dla siebie i jeśli przechodzą kryzys to też same dla siebie upadają bo nie ma im kto pomóc
-nie ma "pozadrużynowego" programu specjalnościowego (czyli takiego dającego możliwość wspólnego działania drużyn, dającego możliwość wymiany doświadczeń etc)

i wielu innych

powiem zatem jak to wygląda na naszym przykładzie - myślę że Igot może to potwierdzić

z góry przepraszam tych którzy uznają śląskiej środowisko wodniackie za małoreprezentatywne.... ale nasz model wydaje mi się trafny

po pierwsze w chorągwi działa kilka drużyn wodnych - one organizują swój program wodny dla sowich harcerzy - łącznie z prowadzeniem szkolenia specjalnościowego
na poziomie chorągwi funkcjonuje na zasadach inspektoratu specjlanościowego Zespół Pilota - choć jak na wodniaków przystało raczej wypada mówić o Pilocie i Jego zespole bo wodniacy nie preferują zbytnio demokracji ;> ale to tak na marginesie
Zespół Pilota odpowiada za organizację programu chorągwianego - czyli organizację imprez wodnych dla wszystkich środowisk tak aby drużyny miały okazję do wspólnego harcowania, poza tym odpowiada za szkolenie kadry (choć tutaj czeka nas jeszcze dużo pracy), też Zespół Pilota winien odpowiadać za tworzenie nowych drużyn specjalnościowych czy wsparcie tych które przechodzą "chwilowe kryzysy"
dzięki temu działąjące drużyny nie upadają tak łatwo (nie czarujmy się Komendanci Hufcó najczęściej nie mają możliwości wsparcia drużyn specjalnościowych jeśli te chylą się ku upadkowi) a nowe drużyny mogą powstawać - bo kto jeśli nie inspektorat chorągwiany może wspierać środowiska zainteresowane rozpoczęciem swojej pracy np. z ratownictwem, czy żeglarstwem?? która drużyna postawi sobie za cel i wyzwanie pomoc innemu środowiski... w czasach kiedy najczęściej sama ciężko pracuje nad utrzymaniem swojego poziomu - nie da się też takiego wsparcia udzielać z poziomu GKi - no bo niech ktoś w ustrzykach dolnych poprosi o pomoc z warszawy... no już biera klieca i leca... z poziomu województwa wydaje się to najrozsądniejsze
nie czarujmy się ale inspektoraty mają też ogromne zadanie w reprezentowaniu potrzeb środowiska na poziomie chorągwi - niestety o pomoc (najczęściej finansową) w organizacji programu specjalnościowego musimy się naprosić bo często niespecjalnościowe koemndy chorągwi wolą uznawać naszą specjalność za..... nikomu niepotrzebne hobby i naszym obowiązkiem jest stałe przypominanie o kluczowej roli spejclaności

tutaj pewnie pojawią sie głosy - A co jeśli w chorągwi jest jedna drużyna....? słuszne pytanie - moim zdaniem wówczas powinna podjąć współpracę z najbliżsyzm inspektoratem lub łączyć inepsktoraty "bliskich sobie" specjalności - o ile to możliwe

no chyba że jest specjalność mająca powiedzmy 10 drużyn w skali całego ZHP - wówczas nie pozostaje nam nic innego jak stworzyć jeden inspektorat przy GCe


pytanie co z poizomem centralnym - no cóż nie powiedziałbym że jest niepotrzebny - jego najbardziej kluczową rolą jest właśnie lobbowanie w GCe za porgramem specjalnościowym - w tym niestety i naciskanie na finansowanie tego programu

padły sugestie o propozycje programowe - no cóż - zależy co pod tym pojęciem rozumiemy
dla mnie kier. wydział. spec. w GC może jedynie inicjować pewne prace - nie przeprowadzi ich choćby dlatego że zazwyczaj będzie to instruktor jednej ze specjalnosci

zatem np. standardy kursów drużynowych konkretnych specjalności muszą być opracowane przez środowiska danej specjalność - nikt za nich tego nei zrobi, jeśli chcemy jakieś pomysły programowe to tak samo - jeśli kier. wydz. spec. jest wodniakiem to trudno mu będzie inicjować projekty np. z zakresu łączności... nie czarujmy się

zatem w przypadku naszej specjalności to współpracujący Piloci poszczególnych chorągwi winni tworzyć program wodny na poziomie związku a kier. wydzi. spec. winien jedynie wspierać go w zakesie o jaki poprosi sama specjalność wodna

jeśli jest tylko te 10 drużyn z jakiejś specjalności - to niestety tych 10 drużynowych musiałby się raz w roku spotkać i omówić jakie mają pomysł na współpracę między sobą - nikt za nich tego nie zrobi - i to nie dlatego że nei chce... ale najczęściej dlatego że nie będzie w stanie - no chyba że akurat kier. wydzi. spec. będzie pochodził z tej niszowej specjalności

zatem wydaje mi się, że dzisiaj raczej każda specjalność musi wziąć sprawy w swoje ręce


aha na koniec jeszcze jedna wydaje mi się ważna uwaga - nie zapomnijmy że to na nas tj. na kadrze specjalnościowej KAŻDEGO szczebla i KAŻDEJ specjalności spoczywa obowiązek propagowania pracy ze specjalnością - bo środowiska niespecjalnościowe najczęsciej nei są świadome tego jak wiele specjalność wnosi w pracę harcerską
Ostatnio zmieniony 15 sty 2009, 10:17 przez Alek, łącznie zmieniany 1 raz.
Per Concordia Ad Victoria

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 15 sty 2009, 10:27

a już tak na koniec odpowiadając Igorowi - ja pełniąc obowiązki zastępcy Pilota Chorągwi też nie wiem kto jest kierownikeim wodniaków w GCe.... może i wstyd się przyznać ale tak na chłopski rozum nie było mi to potrzebne

jak sam zauwazyłeś - poza odprawą jaka odbyła się w marcu zeszłęgo roku.... nic się nie dzieje na poziomie centralnym w naszej specjalności


ja wychodzę z założenia (być może błędnego) że mam drużyny w naszej chorągwi którym jestem zobowiązany służyć, dla których mam tworzyć porgram, dla których muszę stowrzyć nowy system szkolenia kadry specjalnościowej i metodycznej, na nas jako najnbliżych Opolu sąsiadach spoczywa rónież w pewnym sensie odpowiedzialność za wodniactwo w chorągwi opolskiej (czym dopiero zaczmierzamy się zająć) bo GKa im nie pomorze stworzyć drużyn wodnych no bo jak.... i kto....- my mamy taką możliwość - choć oczywiście moglibyśmy uznać że to nie nasza działka - ale to w naszym - również śląskim interesie leży aby wodniacy mocną stopą stali - a chorągwiem gdzie nie ma drużn wodnych o pilocie chorągwianym nie wspominając nie jest nam na rękę

za nasz zespół nikt tego wszytskiego nie zrobi - dopiero jak uda się wypełnić wszystkie zadania naszego inpektoratu to może zaczniemy myśleć o tym co zrobić z poizomem centralnym
Per Concordia Ad Victoria

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie specjalności”