Rola i aktualność specjalności [Uchwała Zjazdu]

forum Wydziału Specjalności GK ZHP
wroobel
Starszy użytkownik
Posty: 257
Rejestracja: 15 cze 2002, 01:34
Lokalizacja: HKW "DAL"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: wroobel » 13 cze 2007, 20:30

peshoo pisze:Zapomnieliście dodać Specjalność Lansu i Baunsu ;)
Jakbyśmy taką mieli problem z liczebnością rozwiązał by się sam :P
Widzę sporo ironii w Twojej wypowiedzi. Niemniej nie obśmiewał bym potrzeby „lansu”, aż tak bardzo...
...przecież Andrzej Glass wskazuje na potrzebę wyróżniania się (nieprzeciętności) – jako jeden z motywów psychologicznych pociągających młodzież do specjalności.

Przyszedł kiedyś do drużyny druh typu włosy na żel, fajna bluza, bajerny zegarek itd. Po roku (nie całym) w drużynie przestał żelować włosy – nie dlatego że ktoś mu kazał, czy zabronił... po prostu sam zorientował się, że w tej grupie takimi rzeczami nikomu nie zaimponuje. W wędrowniczej drużynie żeglarskiej są inne „lansowe” gadżety – na przykład patenty. Inne „lansowe” działania – groźne sytuacje na wodzie, trudne warunki żeglugi – a jak chce mieć uznanie grupy to musi sobie z nimi poradzić. Musi wykazać dzielność i samodzielność, aby usłyszeć gromkie dziewczęce – łaaał ;)
Co prawda druh ów miewał jeszcze „lansowe wpadki” w trzecim roku w drużynie – na drugim jego rejsie morskim... pierwszego dnia zbieramy się do wyjścia, za główkami trochę dmucha, no to załogi na pokładach pojawiają się w „strojach bojowych” – a tu druh ów wskakuje kaloszki Henry Lloyd, spodnie HL, kurtka HL, rękawiczki HL... no okulary i czapka nie od Henryka, ale też z „dobrą metką” ;)

Jak widać pewnych potrzeb nie da się zwalczyć...
...ale to co my instruktorzy harcerscy możemy robić, to zmieniać estetykę i tematykę „lansu”. Możemy pokazywać, że istnieją inne estetyki niż „galeriowo-dyskotekowa”... i są inne obszary „lansu” niż przysłowia fura, skóra i komóra... ;)
...- jacht, sztormiak i ręczny VHF z DSC – można się tak fajnie „wystylizować” :D

Zwróć uwagę ilu młodych żeglarzy po swoim pierwszym wakacyjnym rejsie wraca we wrześniu do szkoły z szeklą przy szlufce od spodni albo przy pasku od tornistra. ;) Czyż to nie jest „lans”?

A HSR? HSR to jest dopiero jeden wielki „lans”. Zwróć uwagę jaką korbę mają nastolatki po kursie (d. BORMie) – czerwone polary, apteczki przy pasku... i napis ratownik na plecach koniecznie duży i mocno świecący. ;)

Czy jest w takim „lansie” coś złego? Chyba nie...
...zresztą o „kulturę lansu” opierał się wędrowniczy projekt Łatwopalni. Pomysł sam w sobie fajny. Choć chwilowo trochę się wypalił... a to z tego powodu, że wędrownictwo, samo w sobie, ma się krucho – zaledwie 17% (141 na 574) drużyn wędrowniczych ma specjalność! Spora część zespołów wędrowniczych to drużyny „kadrowe” albo grupy kwatermistrzowskie – więc co ta „łatwopalna watra” ma kodować? Że organizuje zbiórki zuchom? Że nosiłem kanadyjki? Czy tylko zgrywy i wybryki w stylu fota z Leperem albo mozaika z wózków przed hipermarketem?

Ja nie mam nic przeciw organizacji ani logistyce harcerskiej, ani wygłupom. Niemniej wędrownicy, a ściślej wędrownicze specjalności potrzebują wyczynu! Rejsu szalupą dookoła Islandii; przejścia Orlą Percią; wyciągnięcia żywego trupa spod tramwaju... itd. Dotąd, aż nie będzie i nie będą znane (głośnie) wędrownicze, specjalnościowe wyczyny, tak długo z wędrownictwem będzie krucho.

Jak widać z samymi specjalnościami jest trochę lepiej – tzn. jest lepiej się „lansować” ;)
No, bo dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z szeklą przy tornistrze? A no dlatego, że szekla koduje w sobie przynależność do żeglarzy i nie ważne, że to nie on był na Islandii, tylko na Zalewie Sulejowskim – ale jest żeglarzem, czyli jednym z tych którzy opłynęli Horn i parę innych przylądków...
Dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z butami na Wibramach czy kurtką z Gore? Dlatego, że takie kurtki i buty mają Ci którzy przeszli Orlą i parę innych perci, grani, turni i szczytów – i to nie ważne, że on w te wakacje był tylko na Śnieżce...
Dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z czerwonym polarem i apteczką przy pasku? Dlatego, że apteczka to kod informujący z daleka – on jestem ratownikiem, jednym z tych, którzy wyciągają żywe trupy spod samochodów, tramwajów, pociągów... a to że jak dotąd tylko rozdawał wodę mineralną na pielgrzymce...

...moim marzeniem jest aby 80, 90 a może nawet 100% drużyn wędrowniczych miało swoją specjalność. A jeżeli nie 100% drużyn, to przynajmniej 100% wędrowników miało swoją specjalność. Wtedy wędrownicy mogli by się wyróżniać. A co za tym idzie Łatwopalni mogliby „lansować się” – bo każdy łatwopalny gadżet kodowałby przynależność do tych, którzy skaczą, latają, nurkują, wspinają się itd.
Nawet jeśli ja, jako łatwopalny-wędrownik tego wszystkiego nie robię, tylko wiozę się „na plecach” i opinii o tych innych... czyli właśnie „lansuje się” :D

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 13 cze 2007, 21:26

wroobel pisze:... Przyszedł kiedyś do drużyny druh typu włosy na żel, [...] Co prawda druh ów miewał jeszcze „lansowe wpadki” [...] za główkami trochę dmucha, no to załogi na pokładach pojawiają się w „strojach bojowych” – a tu druh ów wskakuje kaloszki Henry Lloyd, spodnie HL, kurtka HL, rękawiczki HL... [ciach]
Czy to aby nie ten druh, który zapomniał w HL zaciągnąć rzep i pierwsza fala przez rękaw doszła aż do szeleczek i sweterka? :>
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 13 cze 2007, 22:12

wroobel pisze:Jak widać z samymi specjalnościami jest trochę lepiej – tzn. jest lepiej się „lansować” ;)
No, bo dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z szeklą przy tornistrze? A no dlatego, że szekla koduje w sobie przynależność do żeglarzy i nie ważne, że to nie on był na Islandii, tylko na Zalewie Sulejowskim – ale jest żeglarzem, czyli jednym z tych którzy opłynęli Horn i parę innych przylądków...
Dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z butami na Wibramach czy kurtką z Gore? Dlatego, że takie kurtki i buty mają Ci którzy przeszli Orlą i parę innych perci, grani, turni i szczytów – i to nie ważne, że on w te wakacje był tylko na Śnieżce...
Dlaczego koszulka Łatwopalnych „przegrywa” z czerwonym polarem i apteczką przy pasku? Dlatego, że apteczka to kod informujący z daleka – on jestem ratownikiem, jednym z tych, którzy wyciągają żywe trupy spod samochodów, tramwajów, pociągów... a to że jak dotąd tylko rozdawał wodę mineralną na pielgrzymce...
I ja dodam, ku niezadowoleniu wielu, że lansem w drużynach obronnych jest moro, bo takiego używają w wojsku.:)
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 13 cze 2007, 22:40

Mysiek pisze:I ja dodam, ku niezadowoleniu wielu, że lansem w drużynach obronnych jest moro, bo takiego używają w wojsku.:)
Może ja jestem inny, ale jak można lansować się w spodniach w kształcie marchewek i bluzie z gumką w talii :D Projektanta polskich mundurów US18 powinno wysłac sie na przymusowy urlop w jedną stronę :]

***

Wroobel - zgadzam się z twoimi wieoma tezami, ale...

Po pierwsze przecież specjalność nie równa się drużyna specjalnościowa. To ważne. Moi ludzie - i w Arizonac i teraz w Everest nie chcieli mieć JEDNEJ specjalności. Choć wiele specjalnościowych spraw robilismy.

Pisałem już na czuwaju i nie tylko. Moje podejście do harcerskiego programu jest liberalne. Dla mnie nie ma pojęcia żeglarstwo I harcerstwo. Harcerstwo to forma, żeglarstwo to treść. Harcerstwo nie określa CO masz robić tylko JAK i PO CO. Dlatego wbijanie gwoździ nie jest dla mnie ani trochę bardziej harcerskie od żeglowania.

Problem leży gdzie indziej. W pewnym momencie harcerska forma może być przeszkodą, może stać się balastem. Zaczynasz zastanawiać się po co żeglować w ZHP, może żeglujmy poza nim. Sytuacji nie ułatwia to, że często ORGANIZACJA jako taka wielu spraw nie ułatwia, a raczej kłody pod nogi rzuca.

Ucieczka od harcerstwa w zielonej drużynie często jest niemożliwa - jak gdzie indziej biegać po lesie. W ramach czego? Każdy potrzebje jakiejś wspólnoty...

W wielu specjalnościach ta możliwość jest. Żeglarstwo jest najlepszym tego przykładem... I co tu Z TYM zrobić panie dzieju? :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3458
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
Lokalizacja: 8 TDHL
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sikor » 13 cze 2007, 22:46

g00rek pisze:Ucieczka od harcerstwa w zielonej drużynie często jest niemożliwa - jak gdzie indziej biegać po lesie. W ramach czego? Każdy potrzebje jakiejś wspólnoty...
E tam nie można... pozostają LOP i PTTK ;)
hm. Janusz Sikorski HR
Drużynowy 8 Tyskiej Drużyny Harcerzy Leśnych "Birkuty"
III Szczep Harcerski "Leśni"
lesni.pl haer.org
KPW

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 cze 2007, 10:50

Można biegać uciekając przed leśniczym, jak się przed świętami pozyskuje choinki na sprzedaż :-)
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 14 cze 2007, 23:31

wroobel pisze:Widzę sporo ironii w Twojej wypowiedzi. Niemniej nie obśmiewał bym potrzeby „lansu”, aż tak bardzo...
Mylisz się. Literki na ekranie nie oddają pełni sensu wypowiedzi,a ja mówiłem to na poważnie (choć troche z przymrużeniem oka).
Przecież po ulicach chodzi pełno "laseczek" w rożowych japonkach i analogicznych odmian płci przeciwnej. Dlaczego nie moglibyśmy mieć propozycji programowej i dla nich?
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

Duncan McLain
Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 04 wrz 2006, 12:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Duncan McLain » 03 sie 2007, 21:39

Witam.
G00rek, wydaje mi sie że Myskowi nie chodziło dokladnie o polsiego USa (nota bene nazwa kamuflazu to PANTERA) ale ogólnie o mundur wojskowy w jakimkolwiek kamuflazu. Częśc mojej drużyny działa równiez jako grupa rekonstrukcyjna jednostek armii brytyjskiej i ostatnio z podobną ekipą z Łodzi mieliśmy wspólne szkolenie z podoficerem z The Black Watch i faktycznie lansersko było zalozyć beret z "hackle" czy przejśc się kawałek ( 40km ) w dwadzieścia osób w jednolitch mundurach i wyposażeniu.

Osobiście do lansu i wyczynu mam troszkę inne podejście i uwazam że to kwestia dojrzałości psychicznej każdej osoby. Jeden będzie chodził z apteczką janysporta przy plecaku czy z wielkim napisem RATOWNIK na plecach a innemu wystarczy maseczka w kieszeni i fakt że uratował juz 3 osoby.

Harcerstwo własnie poprzez specjalności powinno pomagac młodym ludziom w osiągnięciu takiej właśnie dojrzałości. W zrozumieniu że od formy wazniejsza jest treść. Wyczynu - jakikolwiek by on nie był - nie robimy dla kogos, na pokaz itp, tylko dla siebie.

No cóż, mi również zdazyło się uratowac komuś życie i osobiście uwazam że wspomnienie osoby mającej smierc w oczach to nie powód do lansu czy dumy.
ale to tylko moje subiektywne zdanie.

Pozdrawiam
Duncan McLain
"...Ale kiedy Ojczyzna do synów swych o pomoc zawoła,to znajdzie ich do walki dobrze przygotowanych"
/Andrzej Małkowski/

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie specjalności”