System zastępowy na rejsie drużyny wodnej

forum harcerskich drużyn wodnych i żeglarskich
ODPOWIEDZ
s00hy
Starszy użytkownik
Posty: 271
Rejestracja: 10 cze 2002, 09:57
Lokalizacja: 206 WDHiGZ "Wołodyjowsy"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: s00hy » 04 sty 2010, 11:26

Jest sobie drużyna wodna (pion harcerski), która działa w jednym ze
szczepów. Właśnie wprowadzają system zastępowy. I zgodnie z mądrą
zasadą, iż obóz powinien być ukoronowaniem środrocznej pracy zastępu, wspomniane
zastępy powinny w takim składzie działać także na obozie. Jak na
drużynę żeglarską przystało, organizują dwu, trzy -tygodniowe rejsy
(przeważnie po Mazurach) Niestety rzeczywistość weryfikuje tą zasadę,
z kilku istotnych powodów. Na każdej łódce musi być ktoś "kumaty" tzn
z patentem. Są to przeważnie osoby z innych drużyn w szczepie.

Tak więc na samym obozie skład "wacht" na lódkach jest odmienny od
tego, jak działają zastępy w ciągu roku. Teoretycznie możliwe wydaje
mi się, iż pływają w ciągu dnia pracując na swych lódkach, a wieczorem
podczas postojów pracują w zastępach. Ale jest to nienaturalne i nie
pozwala tak naprawdę sprawdzić się w ich zespołach.

I moje pytanie do wodniaków: Jak radzicie sobie z tym problemem?
phm Rafał 's00hy'Suchocki HO
www.natropie.zhp.pl
Szczep 206 WDHiGZ "WołodyjowscY"
-=[ www.citygames.pl ]=- I love this Game

wroobel
Starszy użytkownik
Posty: 257
Rejestracja: 15 cze 2002, 01:34
Lokalizacja: HKW "DAL"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: wroobel » 31 sty 2010, 02:19

W drużynach młodszych – harcerek i harcerzy nieposiadających własnego sprzętu, która to drużyna wyjeżdża latem nad jezioro na stacjonarny obóz harców wodnych ciągłość pracy zastępów powinna wyglądać tak samo, jak w każdej innej dobrej drużynie harcerskiej. Wachta (po żeglarsku zastęp) całoroczna na obozie mieszka w jednym namiocie, kontynuuje własną obrzędowość, razem wychodzi zarówno do lasu jak i na zajęcia na wodzie – gdzie harcuje na figlach, kadetach lub omegach – przy prawidłowej organizacji bezpieczeństwa przystani i zabezpieczeniu akwenu treningowego możliwa jest organizacja pływań pod nadzorem, gdzie dzieciaki są same na łódkach.

W drużynach harcerskich i starszoharcerskich wyjazdy na rejsy (o ile w ogóle są organizowane) są (przynajmniej u nas) dodatkową formą letnią dla tylko części osób z drużyny. Więc przez ograniczoną rekrutację w sposób oczywisty nie ma mowy o kontynuacji całorocznego systemu zastępowego. Dodatkowo polskie przepisy wymagają już trochę starszego sternika niż załoga jachtu. Więc życie się toczy w wachtach rejsowych. Choć wiele elementów jest organizowanych dla całości rejsu – jak na przykład obiady w drużynach młodszych raczej standardem jest spólne ognisko i wspólny kociołek dla całego rejsu.

W drużynach wędrowniczych klasyczny system zastępowy jest w większości zamieniany na system doraźnych patroli zadaniowych, więc takie przedsięwzięcie jak wyjazd rejs okazją do powołania wacht w ilości i wielkości stosownej do sprzętu. U wędrowników z powodzeniem sternik może być „starszym bratem” o rok albo dwa od reszty załogi. Ponadto sama organizacja rejsu – zadania dla wacht, elementy współzawodnictwa między wachtami, wyznaczanie wachty służbowej, samodzielność wacht w przygotowywaniu posiłków, załoga mieszka razem na jachcie lub w namiocie rozbijanym na noc itd., itd. - jest praktyczną realizacji systemu małych grup. Normalnie 2 tygodnie 24h/dobę w towarzystwie tych samych kilku twarzy na powierzchni kilku metrów kwadratowych... to jest dopiero szkoła charakteru ;-)

Sprawa trochę inaczej może wyglądać w środowiskach, które posiadają własny sprzęt – tam często wachta dostaje pod opiekę konkretną jednostkę (jednostki) – dana ekipa dba o nią i remontuje (lub buduje) ją przez zimę aby wyruszyć na wiosnę na wodę. Z tego powodu w historii harcerstwa wodnego w rożnych okresach z rożnymi sukcesami podejmowano się projektowania jednostek prostych w budowie przez młodzież i dzieciaki o wielkości odpowiadającej zastępowi – ok. 8 osób lub połowie zastępu... tu szczegóły może niech dopisze Maciek, bo na Śląsku do dziś są wykorzystywane niektóre z harcerskich konstrukcji.

W mojej ocenie idea, aby inną ekipą żeglować w dzień, inną ekipą jeść i jeszcze inną ekipą harcować wieczorem na lądzie jest ekm... delikatnie mówiąc nie trafiona.

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 31 sty 2010, 16:46

To może jako uzupełnienie wspominki dziadka z czasów odległych:

1. Podczas dwóch pierwszych obozów z moją dawną drużyną wachty śródroczne praktycznie odpowiadały obozowym. Ktoś nie jechał, w jego miejsce pojawiał się ktoś, kto często później pozostawał w drużynie. Na obozie w górach (4 tygodnie) skład był stały z wyjątkiem partoli podczas biegu. Na żeglarskim w bazie wodnej poza pływaniami pracowaliśmy naszą wachtą, natomiast pływania były ściśle powiązane z kursami na stopnie żeglarza i sternika jachtowego, więc tam załogi były montowane: kursanci w stałym składzie + uzupełnienie z nieszkolących się, zmienne.

2. Kolejny wyjazd - obóz wędrowny + rejs jako całość (4 tygodnie) - mniej więcej oddawał składy wacht. Reprezentacja naszej jak pamiętam była na... 1,5 łódce ;) (nie wszyscy pojechali, ale wtedy wachty miały po 6-12 osób, więc... 4 miejsca na omedze, to było dla nas za mało). Poza tym bez zmian.

Inna sprawa, że korekta składu wacht odbywała się corocznie we wrześniu. Wynikała z bieżących naborów, zmian na funkcjach itp. Mimo, że trzon wachty na ogół pozostawał niezmienny przez około 2-3 lata, to jednak praca jednego składu trwała rok, włącznie z HAL.

P.S. W tej chwili teoretycznie powinno być łatwiej. Przy drużynach o składach ok. 12-20 osób i wachtach 4-6 osobowych przełożenie na załogi jest niemalże wprost. My mieliśmy problem, bo drużyna liczyła ok. 45-55 osób (stale działających około 30-35) i wachty jak wyżej, a nikt nie chciał się zgodzić na zbicie kataramanika z dwóch omeg dla wachty. ;)
Ostatnio zmieniony 31 sty 2010, 16:52 przez panwac, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 01 lut 2010, 13:04

No to może żeby nie było monośrodowiskowo to powiem jak ja bym to widział

po pierwsze jeśli program wodny określimy jako sensu stricte - nie tylko żeglarstwo no to propozycja byłaby taka

załoga harcerska (czyli ekipa około kilkunasto-dwudziestoosobowa) na wakacje jedzie na obóz stacjonarny - tam mieszka i koncentruje główną działalność jako załoga - wchodząc w skład całego obozu (tworzonego przez dużą drużynę) natomiast zajęcia na wodzie tak jak powiedzieli poprzednicy organizowane na mneijszych łódkach pod nadzorem - a w przypadku większych jak omega czy kabinówka to zajęcia prowadzi już instrktor - załogowy, przyboczny i ew. trzeci dobrany spośród kadry kei (bosmani i ich pomocnicy) ale skoro Ci bosmani to wędrownicy i kadra tej dużej drużyny to nei ma obawy że "wkrada nam się element obcy" w naszą pracę - sami swoi

po obozie dochodzić do tego może spływ na kanadyjkach dwu i trzy osobowych - gdzie nie ma problemu z "zastępowością" - no może poza pierwszą i ostatnią kanadyjką bo te prowadzą odpowiednio załogowy i przyboczny - więc muszą dobrać po jednym harcerzy - lub wziąć kogoś z zewnątrz - np. z innej załogi z drużyny - ale to też niczego nie zaburzu bo same dzieciaki płyną na mniejszych łódkach i sprawa jest w miarę prosta

potem dorstają do harecrstwa starszego i znów albo jadą na obóz (stacjonarny) i dzieje się to tak samo i/lub spływ i znów dzieje się to tak jak wyżej - z uwzględnieniem ich większej samodzielności albo zaczyna się mowa o rejsie po mazurkach - wówczas nie ma problemu żeby wziąć jachty 7 cz 8 osobowe i na jachcie jest zastęp + załogowy/przyboczny. Problem powstanie gdy załoga będzie liczyła ponad 20 osób czyli będzie trzeci zastęp ale wstedy znów bierzemy kogoś z starszej załogi, innego zaprzyjaźnionego instruktora czy nawet angażującego się rodzica. Kapitanem jest wówczas ten isntruktor - ale kontynuuję się pracę zastępu - tak jak na statku jest kapitan i "starszy" tak i tu nie ma z tym problemu - czasem jachty mogą się na dzień czy dwa rozejść w różnych kierunkach i wzmocnić pracę zastępami a potem znów zejść i porpacować całą załogą (mowa o zajęciach po dopłynięciu do kei/wyspy/brzegu)

w wieku wędrowniczym znów- można jechać na obóz i wówczas wędrownicy już "sami się prowadzą" jeśli wyskoczą na spływ to problemu nie ma, a jak pojadą na mazury to znów wszytsko wygląda jak wyżej tylko prościej z kapitanami


generalnie problemu nie widzę - to że np. na jachcie jest ktoś starszy - nic w tym złego - przecież praca w małych grupach nie wyklucza opiekuna podczas zajęć - kogoś starszego nawet prowadzącego część zajęć (jak w przypadku rejsu mazurskiego)

kwestia morza jest raczej odrębna - niewiele załóg stać na to żeby zorganizować własnymi siłamy rejs po morzu - choć i to się u nas zdarza - ale wówczas dotyczy to starszych wędrowników którzy świadomie przyjmują podział na wachty na jachtach morskich - bierze się np. dwa elany po siedem osób i wiadomo że nie w każdej ekipie jest ktoś kto może być "pierwszym" czy tym bardziej kapitanem - stąd dzieli się wówczas załogę pod kątem podziału obowiązków w żegludze a nie stricte zastępów

myślę że praca zastepami i jej realizacja (jakoproblem tego wątku) to przede wszystkim H i HS

ogólnie zatem jeśli nie są to kanadyjki czy figle/kadety/opty gdzie dzieciaki pływają samodzielnie (co nie oznacza bez nadzoru) tylko większe łdozie wiosłowe (wydry, DZty, trenery) lub większo łodzie żaglowe (omki, wydry, DZty, trenery) to wówczas liczebność tych łodzi dopuszcza możliwość bycia na pokładzie również kogoś starszego i już bardziej bezpośredni nadzór (a czasem wręcz prowadzenie tych zajęć)


co do zuchów - no tutaj sprawa też jest prosta - obóz żeglarski, zajęcia proawdzone przez instruktorów, natomiast uwzględniając odmienność szóstek od zastępów problem automatycznie jest prostszy


może jeszcze Leon się wypowie jak to Katowice widzą :)
Ostatnio zmieniony 01 lut 2010, 13:05 przez Alek, łącznie zmieniany 1 raz.
Per Concordia Ad Victoria

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 12 mar 2010, 20:44

Hmm, żeby dla wszystkich było czytelne, to chyba warto dopisać tłumaczenie... ze śląskiego na nasze. ;)

- załoga harcerska => wodna drużyna harcerska na obszarach poza Śląskiem :) (czyli ekipa około kilkunasto-dwudziestoosobowa) na wakacje jedzie na obóz stacjonarny

- tworzonego przez dużą drużynę => szczep na obszarach poza Śląskiem :) ; ale w przypadku drużyn działających w szczepach wielo-specjalnościowych albo niespecjalnościowych obóz może być równie dobrze organizowany przez hufiec, dla drużyn np. wodnych w bazie wodnej

zastęp => wachta j.w. ;)

P.S.
kwestia morza jest raczej odrębna - niewiele załóg stać na to żeby zorganizować własnymi siłami rejs po morzu - choć i to się u nas zdarza - ale wówczas dotyczy to starszych wędrowników
A to już zależy od siły środowiska. W łódzkiem część retmanatów od lat organizuje rejsy morskie dla drużyn. Wsparcie jest logistyczne (nadzór papierów) i głównie kadrowe. Przykładem jest mój hufiec: w ostatnich 10 latach tych rejsów było... naście? W tym wypady flotyllą 4 Carterów i Elanów, jazdy jotkami i Opalami, także Conrad 46 i Zawisza. Np. moja dawna drużyna w tym roku wynajmuje całego Zawiszę na rejs do Amsterdamu... da się.
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wodniacy i Żeglarstwo”