[Mundur] Mundury wodniackie - gdzie kupić?

forum harcerskich drużyn wodnych i żeglarskich
witekj
Użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:10
Lokalizacja: 166 WDHy Yggdrasil
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: witekj » 10 gru 2009, 00:01

panwac pisze:(...) Mam nadzieję, masz świadomość, że w tej chwili niektóre Twoje konkluzje (mam dla nich wiele szacunku) mogą pozostać w sferze... przekonań albo życzeń.
Moim luźnym tezom wygłoszonym na boku pytania o dostępność zwykłego munduru wodnego daleko do jakichkolwiek konkluzji, ale jeśli jako konkluzje je postrzegasz jestem miło połechtany. Generalnie wygłaszanie jakichkolwiek tez i zdań na forum polega na werbalizowaniu pewnych przekonań więc nie do końca wiem gdzie ma mnie zaprowadzić Twoja uwaga ;)
Pozwolę sobie przypomnieć: w 2005 roku niedługo przed zjazdem przedstawiono GK propozycję koncepcji mundurów wodnych do nowego regulaminu. Była ona opracowywana przez wcześniejsze... 1,5 roku? - jakoś tak. W tym czasie była poddana konsultacjom środowiskowym (półrocznym) w których z trudem, ale udało się uzyskać kompromis - harcerze i instruktorzy z chyba 5 chorągwi zgodzili się na tamto rozwiązanie.
Tu nie ma co przypominać bo naprawdę trudno dyskutuje się z faktami. Nie mam zamiaru z nimi polemizować, nie wyprowadziłeś mnie jednak swoim listem z błędnego być może przekonania, że póki co para idzie w strój instruktora, a nie w to co faktycznie dziś jest najbardziej potrzebne - czyli w podstawowy mundur harcerza-wodniaka. I to moim zdaniem szkoda.

Jak na razie faktem też jest to, że działamy według starego regulaminu mundurowego, a nowego nie ma. Ja rozumiem, że jest wola środowisk jeśli chodzi o zachowanie status quo w materii mundurów wodniackich. No prawie status quo. Niech tak będzie - na tym rozumiem polegają konsultacje - bez brania pod uwagę woli środowisk wygłaszających różne opinie nie miałyby sensu. Mundury instruktorskie zostają - trudno - moje środowisko i tak ich nigdy nie używało i nie sądzę żeby brak zmian w tym zakresie miał to zmienić :)

Dobrze, że coś się dzieje i chwała za to tym, którzy "trzymają rękę na pulsie". Nie znam aktualnej propozycji wodniackiego regulaminu mundurowego, ale jeśli mówimy o konsultacjach przypomnę jeno o postulacie mojego środowiska dotyczącym wprowadzenia białych sznurków jako alternatywnych do czarnych w bluzie kroku marynarskiego - jako usankcjonowania stanu faktycznego w wielu środowiskach. Drugą dołożoną cegiełką do tych konsultacji jest sprawa rozszerzenia katalogu nakryć głowy.

Niestety nie wybieram się do Łodzi, bo mam w sobotę remontową zbiórkę zastępu, któremu wcześniej obiecałem pomóc, ale przypomnienie tych postulatów tutaj może myślę także spełniać warunki "uczestniczenia w dyskusji".
phm. Wiktor Jędrzejewski

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 10 gru 2009, 09:09

żeby inni mogli tez sie do soboty przygotować - Śląsk proponuje:

-bluza harcerzy - taka jak obecnie (albo raczej jaka obecnie powinna być) czyli cąła praca w zakresie munduru podstawowego powinna iśc w kierunku doprawcowaniu kroju - powinien być bardziej dopasowany do ciała - i zapewnieniu należytej produkcji - jednym słowem wykonanie a nie tworzenie od nowa - na marginesie powiem że białe snurki mi nie przeszkadzają i można je dodać

-instruktorzy - docelowo instruktor na codzień powinien chodzić w granatowej koszuli typu "Łódź 2009" i granatowe spodnie (koszula opracowana i mam nadzieję że pierwsze modele dostaną moi reprezentanci za dwa dni :) ) i taki sort powinien obligatoryjnie produkować 4Ż aby kazdy instruktor mógł sie zaopatrzyć - do tego dodatkowe fakultatywne elementy dla zainteresowanych - na lato koszula wymiennie może być biała, a na okazje galowe marynarka dwurzędowa klasyczny krój - ale te fakultatywne elemenety już każdy we własnym zakresie (przy czym możemy obiecać że Śląsk zapewni dostęp do marynarek) - chętni zamist marynarek mogą nosić olimpijki
jednym słowem tak jak teraz - plus najbardziej proaktyczna i powszechna koszula granatowa

jesli ktoś stawia za priorytet jednolitość - proszę bardzo jego instrutkorzy mogą nosić bluzy harcerskie - środowiska w których rola instruktora jest zbliżana do ofecera na statku noszą instruktorskie - bardziej liberalni koszule łodzkie - bardziej ortodoksyjni na galowe sytuacje noszą strój bardziej galowy

każdemu wedłu zasług i możliwości.... albo raczej potrzeb i chęci :)

czy komuś będzie przeszkadzać jeśli na apel na górze św. Anny wszyscy śląscy drużynowi stawią się w marynarkach a defiladę odbierze komodor w tymże stroju? chyba nie tak jak mi nie przeszkadza ża na żaglówki w innej chorągwi siądzie jakiś przyboczny w mundurze marynarskim z kołnierzem

na prawdę nie ma agumentów za usuwaniem czekogolwiek z obecnego regulaminu - i są silne argumenty za dodaniem kosuzli granatowej - ewentualnie ja byłbym za wydłużeniem jej rękawów aby faktycznie była na caly rok

a argumenty za tym że wyglądamy jak pracownik ochrony - nie zgodze się - bo to zalezy od tego co mamy na sobie - jak ubierzesz białą koszulę, założysz czarne marynarskie pagony i ubierzesz czapkę - to pokaż mi człowieka który Cię pomyli z ochroną? dalej - olimpijka - owszem jesli masz tą z dziupli uszytą bez podszewki, z materiąłu takiego jak zwykła bluza harcerska to ok nie dziwię się bo to w ogóle nie wygląad porządnie - ale jeśli ma uszytą z materiału garniturowego, znów opatrzoną czarnymi pagonami o specyficznym maryanrskim ktoju i założony sznur- to nie widze problemu, o marynarce dwurzędowej nie wspomnę, jeszcze można mówic o swetrze - ale tego chyba nie nosisz na codzień a jako strój organizacyjny - np. wychodząc na chłodną wachtę na morzu jak latem słońce nie dopisze, albo wieczorkiem na spływie siadając do ogniska przy którym suszysz ciuchy przemoczone na przenosce czy progu

tak ja bym to widział...
Per Concordia Ad Victoria

wroobel
Starszy użytkownik
Posty: 257
Rejestracja: 15 cze 2002, 01:34
Lokalizacja: HKW "DAL"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: wroobel » 10 gru 2009, 12:13

witekj pisze:Co do mundurów instruktorskich. Ja uważam, że są niepotrzebne, ale jeśli ktoś ma silną potrzebę bycia pięknym w eleganckiej marynarce - chwała mu :) Tylko nie opowiadajmy sobie historii o eleganckich olimpijkach na oficjalne okazje :).
Szanuję bardzo mojego serdecznego druha WitkaJ. Znamy się już 10 lat. Jesteśmy rówieśnikami, więc służba instruktorska w podobnym momencie stawiała przed nami różne wyzwania. Dla mnie zawsze ciekawe było porównanie... jak to wygląda w Warszawie, jak z tym zmaga się WitekJ.

Dokonam tu drobnego uproszczenia i przerysowania, najwyżej WitekJ mnie będzie prostował. Istotne w mojej ocenie są dwie kwestie:

Pierwsza duża różnica między nami – Witek wywodzi się ze środowiska „młodszoharcerskiego” ja ze „straszoharcerskiego”.
Dla mnie kwintesencją harcerstwa wodnego jest „wędrownictwo żeglarskie” - prawdziwe wyczyny, wyprawy... rejsy, regaty idące z tym w parze kursy, stopnie.
Podczas, gdy według WitkaJ najistotniejszą grupą docelową są harcerze – i zapewnienie im pierwszej przygody w lesie i na wodzie.
Więc w sporze o wyższości Świąt Wielkiejnocy nad tymi drugimi – pierwszy kamyczek to co w naszym harcerstwie wodnym jest ważniejsze – pierwsza przygoda, czy prawdziwy wyczyn?

Druga różnica wynika ze „zmiennej środowiskowej”.
Ja w Łodzi 10 lat temu zaczynałem działanie pozbawiony zaplecza „dorosłych”. Musiałem wychodzić na zewnątrz, reprezentować środowisko, aby zapewnić mu podstawową samodzielność. Doskwierał mi przy tym bark starszych druhów i ich wsparcia – miałem uczucie, że w wiele problemów wrzucany jestem za wcześnie, bez wystarczającego przygotowania. Etos instruktora wodnego budowałem na podstawie starych kronik, zdjęć i książek.
W tym czasie WitekJ działał w otwartej opozycji do „starszego pokolenia” instruktorów wodnych. Wzmacniał swoje środowisko od wewnątrz, a od wielu spraw zewnętrznych w skutek „wojny” był celowo odsuwany przez „starych”. Etos instruktora wodnego WitekJ budował na negacji „starych”.

Dlaczego o tym piszę w kontekście mundurów?
Ano jeśli przyjmiemy podstawową zuchową zasadę, że „drużynowy bawi się razem z nami” (czyli wygląda tak samo jak my zuchy) i dodamy do tego nabytą niechęć „betonu w olimpijkach” i proste marzenie, nie być takim jak „oni” - staje się jasne, że zewnętrznym przejawem etosu instruktora wodnego jest „mundur z marynarskim kołnierzem”.
Ale jeśli przyjmiemy, że harcerstwo to krok w dorosłość, a szczególne znaczenie dla tego kroku ma osobisty przykład instruktora (czyli wygląda i zachowuje się jak „dorosły”) i dodamy do tego wzory osobowe jak gen. Mariusz Zaruski, hm. Witold Bublewski... wielu innych harcmistrzów, aż do kapitana Waldka Mieczkowskiego – i marzenie by być takim jak „oni” - staje się jasne, ze zewnętrznym przejawem etosu instruktora wodnego jest „dwurzędowa granatowa marynarka i biała czapka”.

Więc z tego miejsca pozdrawiam mojego serdecznego Druha z Warszawy.
witekj pisze:Ja generalnie bym wolał aby skupienie nad problemem dostępności umundurowania wodnego koncentrowało się na początek na tym co jest realnie potrzebne - czyli poprawą jakości dostępnych mundurów dla harcerzy. Myślę, że dla każdego drużynowego to powinien być priorytet, a nie to aby on sam mógł :"eleganckim być na oficjalnych rautach" :)
PS PanWacu – a nie mówiłem – żebyś najpierw zaczął od mundurów harcerskich bo Cię zjedzą ;) ludzie... a Ty chciałeś metodą małych kroczków, nie drażnić niedźwiedzia – małe, niszowe partie mundurów instruktorskich, żeby nie zjadły Cię 4Ż ;) - a tak zjedzą Cię jedni i drudzy – bo najgorzej w nasze Organizacji to cokolwiek robić ;)

witekj
Użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:10
Lokalizacja: 166 WDHy Yggdrasil
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: witekj » 10 gru 2009, 17:41

To mnie Wiktor włożyłeś w szufladkę anarchisty-buntownika. Precz ze starymi! Władza w ręce młodych! 17 lat i rozwiany włos wzywający na barykady ;) W sumie nawet miło mi się zrobiło. Bycie buntownikiem jest potencjalnie nobilitujące ;) Samotny nonkonformista walczący z zastanymi przejawami niesprawiedliwości i zła ;) Piękne. Dziękuję. Nie do końca tędy jednak droga (choć z pewnymi Twoimi spostrzeżeniami się zgadzam i mają w sobie pewną trafność ;)

Ja naprawdę nie chciałbym tu analizować swojej wodniackiej drogi – bo to nieco obok tematu – ale to prawda – droga ta definiuje to kim jestem dziś.

Tak więc po kolei. Wiwisekcje swojej osoby czas zacząć ;)
Pierwsza duża różnica między nami – Witek wywodzi się ze środowiska „młodszoharcerskiego” ja ze „straszoharcerskiego”.
Pudło. Wywodzę się ze środowiska wielopoziomowego (bez pionu zuchowego) które w pierwszych latach mojej w nim działalności było faktycznie wielopoziomowe (męskie zresztą), potem zaczęło zamykać się na młodszych, hermetyzować się i od powiedzmy 1999 (wodniakiem zostałem faktycznie jako szkrab gdzieś w 1992) traci cechy „młodsze” co zresztą prowadzi do jego powolnego upadku (starzenie się „starej wiary”, brak nowej krwi, no pojawiają się dziewczyny bo wiek ekipy sprzyja takim zainteresowaniom)
Dla mnie kwintesencją harcerstwa wodnego jest „wędrownictwo żeglarskie” - prawdziwe wyczyny, wyprawy... rejsy, regaty idące z tym w parze kursy, stopnie.
Podczas, gdy według WitkaJ najistotniejszą grupą docelową są harcerze – i zapewnienie im pierwszej przygody w lesie i na wodzie.
I tu kolejne pudło. To prawda – dziś odbudowując – dość skutecznie – swoje środowisko koncentrujemy się na tej pierwszej przygodzie w lesie i na wodzie, ale z każdym rokiem trzeba iść dalej. Koncentrujemy się po prostu na potrzebach „dziś” naszych harcerzy. I to nie jest tak, ze na liście ich potrzeb nie ma wyczynów, wypraw, regat! Pierwsza przygoda to dobre na pierwszy rok! Potem trzeba iść dalej. Postawię nawet tezę, że czasem ich wyczyny i wyprawy są (niezależnie od możliwości wynikających z wieku) bardziej ambitne niż niektórych wodniaków wędrowników. Bo co to za wyczyn wynająć trzy kabinówki i poszlajać się po Mazurach?.
Więc w sporze o wyższości Świąt Wielkiejnocy nad tymi drugimi – pierwszy kamyczek to co w naszym harcerstwie wodnym jest ważniejsze – pierwsza przygoda, czy prawdziwy wyczyn?
Ważne jest i to i to – bo na wszystko jest czas i miejsce.

Tu będzie ciekawie ;)
Druga różnica wynika ze „zmiennej środowiskowej”.
Ja w Łodzi 10 lat temu zaczynałem działanie pozbawiony zaplecza „dorosłych”. Musiałem wychodzić na zewnątrz, reprezentować środowisko, aby zapewnić mu podstawową samodzielność. Doskwierał mi przy tym bark starszych druhów i ich wsparcia – miałem uczucie, że w wiele problemów wrzucany jestem za wcześnie, bez wystarczającego przygotowania.
Widzisz, mamy takie same doświadczenia. Nie mamy realnie żadnego zaplecza dorosłych poza nami samymi i 5 lat temu też nie mieliśmy ;) Ostatnio o takim zapleczu mogę mówić jak kończyłem 17 lat. Więc to chyba jest tak, że budowaliśmy sobie pewien obraz tego tym czym drużyna wodna czy środowisko wodne powinno być, ale doszliśmy do nieco innych wniosków.
Etos instruktora wodnego budowałem na podstawie starych kronik, zdjęć i książek.
Tak to prawda. Ethosu nie budowałem na starych kronikach. To fajne wydawnictwa i użyteczne wychowawczo, ale tylko jak się podchodzi do nich krytycznie. Nie – nigdy nie chciałem być drugim Zaruskim. On żył 100 lat temu (np. prawie) i jest być może inspirujący, ale w ograniczonym stopniu adekwatny do tego co dziś.
W tym czasie WitekJ działał w otwartej opozycji do „starszego pokolenia” instruktorów wodnych. Wzmacniał swoje środowisko od wewnątrz, a od wielu spraw zewnętrznych w skutek „wojny” był celowo odsuwany przez „starych”. Etos instruktora wodnego WitekJ budował na negacji „starych”.

To prawda. Ale moi "starzy" nie używali mundurów w ogóle ;) Wiec to chyba nie do końca źródło uprzedzeń do munduru instruktorskiego. Problem moich „starych” polegał na tym, że zamknięci w wizji „kiedyś to było” mieli kłopoty z akceptowaniem ze dziś może być inaczej. Mieli też kłopoty z akceptowaniem faktu, ze się kręcą jacyś harcerze i przeszkadzają w wspominaniu dobrych czasów oraz stanowią pewien wyrzut w akwenie bylejakości i prywaty. Do tego jeszcze maja jakieś bezczelne roszczenia. Mówią że drużyny powinny być na pierwszym miejscu jeśli chodzi o priorytety organizacji. Co za bzdury! Widocznie to znaczy, że chcą nas przegonić niszcząc nasz wodniacki świat, czy raczej to co po nim zostało.

Tak więc po części to prawda – gdzieś ta negacja miała miejsce i pewnie wpłynęła na moje postrzeganie wodniactwa, ale bardziej na poziomie obrazowania czego należy unikać i gdzie należy iść aby nie skończyć w takich samych oparach różnych wypaczeń. Nakreślona i dość konsekwentnie realizowana wizja rozwoju mojego środowiska wynika w dużym stopniu z tych doświadczeń.

Dlaczego o tym piszę w kontekście mundurów?
Ano jeśli przyjmiemy podstawową zuchową zasadę, że „drużynowy bawi się razem z nami” (czyli wygląda tak samo jak my zuchy) i dodamy do tego nabytą niechęć „betonu w olimpijkach” i proste marzenie, nie być takim jak „oni” - staje się jasne, że zewnętrznym przejawem etosu instruktora wodnego jest „mundur z marynarskim kołnierzem”.

Niech Ci będzie że tak jest ;) Ale! Zasadę ogólną harcerstwa sprowadzasz do poziomu zasady zuchowej – sprowadzając ją do absurdu. Zasada dobrego kontaktu wychowawcy z wychowankami jest dla mnie podstawą harcerstwa. I nie tylko ruch zuchowy jej hołduje. Drużynowy wędrowniczy – Primus Inter pares – czy to nie jest realizacja tej samej zasady?

Ale jeśli przyjmiemy, że harcerstwo to krok w dorosłość, a szczególne znaczenie dla tego kroku ma osobisty przykład instruktora (czyli wygląda i zachowuje się jak „dorosły”)

Tu znowu mała manipulacja. Infantylny zuchowiec kontra dojrzały dorosły :)

Ale tak, twoja teza - pełna zgoda - wychowanie harcerskie jest wspieraniem stawiania kolejnych kroków ku dorosłości. Przykład własny! Kluczowy! Problem w tym ze kategoria przykładu własnego nie sprowadza się do ubioru, ubiór jest w niej kompletnie nie istotny. Przykład osobisty to fakty i działanie, a nie sposób ubierania się. Jasne, że zdziecinniały 30to latek umiarkowanie realizuje ideę osobistego przykładu. Ale wcale nie dlatego, że jest źle ubrany.

i dodamy do tego wzory osobowe jak gen. Mariusz Zaruski, hm. Witold Bublewski... wielu innych harcmistrzów, aż do kapitana Waldka Mieczkowskiego – i marzenie by być takim jak „oni” - staje się jasne, ze zewnętrznym przejawem etosu instruktora wodnego jest „dwurzędowa granatowa marynarka i biała czapka”.

Tu zgoda. Nie traktuje tych postaci z taką nabożnością, żebym miał się ubierać tak jak oni ;) Prawda – to postaci inspirujące i ciekawe – ale wzorce osobowe to dla mnie zdecydowanie zbyt wielkie słowo.
phm. Wiktor Jędrzejewski

witekj
Użytkownik
Posty: 92
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:10
Lokalizacja: 166 WDHy Yggdrasil
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: witekj » 10 gru 2009, 18:51

wroobel pisze:PanWacu – a nie mówiłem – żebyś najpierw zaczął od mundurów harcerskich bo Cię zjedzą ;) ludzie... a Ty chciałeś metodą małych kroczków, nie drażnić niedźwiedzia – małe, niszowe partie mundurów instruktorskich, żeby nie zjadły Cię 4Ż ;) - a tak zjedzą Cię jedni i drudzy – bo najgorzej w nasze Organizacji to cokolwiek robić ;)
Chłopaki, ale żeby od razu zjadać? Ja podziękuje... Naprawdę. Zresztą pisałem wcześniej, że:
Dobrze, że coś się dzieje i chwała za to tym, którzy "trzymają rękę na pulsie"
Może się tego trzymajmy. Ja naprawdę się cieszę, że ktoś zaangażował się w projekt który pozwoli się ubrać części instruktorskiej braci. To zazdrość przeze mnie przemawia ;), ja będę się musiał dalej męczyć z tym spranym i rozłażącym się ubrankiem (jak zaszywam dziurę pod pacha to jeszcze tego samego dnia się robi nowa obok).

Boję się, że 4Ż i tak Cię zjedzą, bo jak już kilka+ osób weźmie te instruktorskie mundury testowe nie płacąc za nie za bardzo (więc bez zysku, a raczej z zyskiem ujemnym dla 4Ż) i będzie w nich z wypiętą piersią paradować - to może się okazać ze zbliżamy się do końca realnego zapotrzebowania rynku na ten produkt i 4Ż interes na tym zrobi umiarkowany. Oby tak nie było.

Ale nie - ja w tym jedzeniu uczestniczyć nie zamierzam. Najwyżej będę delikatnie rozbawiony.

Po prostu mam obawę, że doskonała składnica 4Ż dysponuje ograniczoną ilości energii i gotówki, którą jest gotowa włożyć w ten projekt i jak już piękne nowe instruktorskie mundury pojawia się na półkach to osłabnie zapał związany z wprowadzaniem nowych ciekawostek do asortymentu (poprawionych jakościowo bluz kroju marynarskiego). Szczególnie, że są takowe na półkach dziś - ano są... (lepiej może żeby ich nie było)

Mam nadzieję, że takie poczucie wynika wyłącznie z kiepskiej mojej orientacji w tymże temacie.
phm. Wiktor Jędrzejewski

Gosieńka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 13 gru 2009, 13:38
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Gosieńka » 13 gru 2009, 17:07

Po ostatnim spotkaniu pilotów i innych zainteresowanych m.in. sprawami mundurów w Łodzi postanowiłam wziąć udział w tej porywającej dyskusji.

Zacznę może od przedstawienia się. Jestem z Warszawy, a moje doświadczenia nie wynikają ani z Warszawskiego HOW-u jak Wiktora , ani z Łodzi mającej bogate zaplecze sprzętowe i ludzkiej jak drugiego Wiktora, jak również nie pochodzą z ogromnych drużyn z Śląska.

Moje myślenie jest zatem nieskażone chęcią reprezentowania jakichkolwiek tradycji, zwyczajów czy przyzwyczajeń. Mogę nawet przypuszczać, ze jestem obiektywna, sama wybrałam drogę jaka jest drużyna o tej specjalności, sama się zmagałam z poznaniem jej specyfiki, zarówno z całego katalogu harcerskiego, jak i za pomocą lektury góry instrukcji, książek itp.

Podczas ostatniego spotkania stwierdziliśmy, że w 2007 było 3000 harcerzy wodniaków ( informacja powtarzana za Wiktorem Wróblewskim), założyliśmy, że biorąc pod uwagę tendencje spadkowe organizacji na rok 2009 myślimy, że jest to 2500 .

Podążając za tą myślą, wg informacji Wiktora, wypada, że na sześciu harcerzy przypada jeden instruktor w roku 2007, z tego możemy wywnioskować, że w roku 2009 jeśli utrzymały się tendencje procentowej zawartości instruktorów w ruchu wodniackim mamy do czynienia z 350 instruktorami, w tym 100 drużynowymi bez stopnia. Z czego wynika, że mamy tylko 250 instruktorów uprawnionych do noszenia munduru instruktorskiego i 2250 członków ZHP do noszenia zwykłego munduru z kołnierzem.

Zakładając, że co roku do każdej grupy dochodzi 10% nowych członków, którzy zakupują nowy mundur, otrzymujemy wynik 25 nowych zakupionych mundurów instruktorskich i 225 mundurów zwykłych. Założenie oczywiście nie do końca jest prawdziwe, gdyż rotacja w drużynach jest większa niż w szeregach kadry instruktorskiej.

Pociągnijmy sprawę dalej, jadąc na obóz drużyna zbiera się i zamawia dla siebie 20 koszulek, zatem nie możemy zrobić tak samo w przypadku mundurów instruktorskich? Czy składnica nie może ich szyć na sztuki, na zamówienie konkretnej osoby? W końcu instruktor to osoba, która skończyła 18 lat, może zrobić przelew na poczcie, może tez tam odebrać paczkę i problem z głowy. Z punktu dbania o finanse tej organizacji, to moim zdaniem dobre rozwiązanie.

Jeśli chodzi o zwykły mundur z kołnierzem, sprawa ma się trochę inaczej, gdyby tylko jedna składnica produkowała te 225 mundurów mogłoby to mieć dla niej sens, a czemu nie miałaby to być składnica 4żywioły będąca agenda ZHP.
Ja osobiście nie widzę przeszkody w tym, żeby zamiast zamawiać w Gdańsku mundury dla harcerzy, czy w Warszawskim Skaucie dla zuchów, kupować wszystkie w 4 żywiołach. Zgadzam się i będę wspierać takie zakupy, ale pod warunkiem, że mundury będą z takiego materiału jak dawniej w Skaucie lub ewentualnie obecnie w Gdańsku, jeśli rozmiarówka zacznie się od 120 cm i jeśli cena wyniesie 50 zł. Białe sznurki możemy kupować sami. Po takich drobnych zmianach składnica 4 żywioły sprzeda mojemu szczepowi rocznie 40 do 50 mundurów, co jest na dzień dzisiejszy pożądanym i pewnym zarobkiem, czego niestety nie można powiedzieć o koszulach, które część osób już po prostu dostała do testowania i nie kupią sobie nowej.

Ja nie mam nic do mundurów instruktorskich, może poza tym, że nie chce ich nosić. Nie wynika jednak to z wrodzonej niechęci do takiej formy umundurowania, tylko z prostego faktu, że nie lubię nosić koszuli po starszym bracie, lub szerokiej sukienki w której widać pępek, i bez indywidualnego szycia problem jest nie do rozwiązania.

Zamiast więc dyskutować o tradycjach mundurów instruktorskich zróbmy coś, aby nie było tak jak na zdjęciach pokazywanych przez kolegów powyżej, że część "zuchów" czy "harcerzy", nie ma mundurów tylko biega w dresie nawet, jak już jest na takiej dużej imprezie jak INO czy obóz. Mundur powinien być problemem, który udaje nam się szybko i sprawnie rozwiązać już na pierwszej zbiórce zastępu.
phm Gośka Witczak
drużynowa 281 WWDH-ek Światło Faros

"Aby gdzieś dojść trzeba zacząć iść"

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 13 gru 2009, 22:54

I tutaj się z tobą zgodzę. 4Ż powinny nam zapewnić dostęp do dobrze uszytych mundurów z dobrych materiałów. Jeśli nie to sobie kupimy je gdzie indziej, albo sami uszyjemy (szkoda tylko, że zarobi ktoś inny a nie nasza ZHP). Jeśli nie spełnią naszych wymagań- ich strata bo pewnie nie chcą naszych pieniędzy- takie są prawa rynku.
Powinniśmy przyjąć kilka zasad obowiązujących wszystkie środowiska: Bluza granatowa, z marynarskim kołnierzem. Inne dodatki w zależności od zwyczaju drużyny.
NIE JESTEŚMY MARYNARKĄ WOJENNĄ ANI ORGANIZACJĄ PARAMILITARNĄ i nie musimy wyglądać wszyscy identycznie, ma byc dobrze i tanio. Tak więc:
sznurki: powinien być zapis kolor: dowolny- jednolicie dla całej drużyny. Tak jak chusta jeśli ktoś chce różowy to niech nosi różowy ich sprawa (mi osobiście się nie podoba, ale skoro jakaś drużyna tak chce to wytłumaczcie mi czemu nie)
Kołnierz: granatowy z białymi paskami lub biały z granatowymi -jednolicie dla całej drużyny. Wiem, wiem zaraz powiecie że biały się brudzi, ale nikt wam nie każe go nosić. Są jednak tacy, którzy chcą by latem była możliwość przepięcia granatowego na biały (po prostu słonko tak nie praży a koszt=5zł) i w końcu do czegoś przydadzą się te guziki.
kolor spodni harcerza: granatowy lub czarny jednolicie dla całej drużyny. Mi tam wszystko jedno jakie spodnie nosiła jaka marynarka wojenna. Ja wiem jedno u nas każdy ma tam jakieś czarne spodnie choćby z komunii, czy takie do szkoły na egzamin (jest taniej bo juz je mamy), jeśli jakieś środowisko chce nosić bojówki- niech sobie nosi- jednolicie dla całej drużyny.
spódnica: granatowa, czarna, lub biała- jednolicie dla całej drużyny. Jeśli jakieś środowiska już sobie kupiły te z 4Ż to chwała im za to. Jeśli są tacy, którzy uważają że z kieszeniami będą lepsze to niech takie zamawiają. A jeśli ktoś uważa, że lepiej będzie gdy chłopcy będą mieli czarne spodnie (z komunii, czy na egzamin) to i dziewczęta powinny chodzić w czarnych dyplomatkach to uważam, za bezcelowe dyskusje czy są one wygodne i praktyczne czy nie. Jeśli druhny w jakimś środowisku twierdzą, że wolą takie to czemu im bronić (bardzo elegancko i ładnie to wygląda). Długość - jednolicie dla całej drużyny.
Nakrycie głowy: furażerka, beret granatowy lub czarny, czapka papaja (nie tylko dla zuchów)- jednolicie dla całej drużyny oczywiście z lilijką wodniacką.
getry- u nas powinny pozostać te z paskami, ale jeśli ktoś nie chce niech nosi bez pasków- jednolicie dla całej drużyny.
wywijki- jednolicie dla całej drużyny.
Obuwie: granatowe, czarne lub białe- jednolicie dla całej drużyny.

Instruktorzy:
Tak jak ubranie harcerza -jednolicie z całą drużyną (UWAGA unikamy bluzy weterana czyli starej, za małej, spranej prawie białej i połatanej bluzy- taki szpan, ale wygladamy w nich jak obwiesie i wstyd gdziekolwiek w nich się pokazać) lub jeśli juz chcemy wygłądać inaczej niz nie instruktorzy:
Koszula: z krótkim rękawem granatowa policjanta (wzór łódzki) noszona w spodnie, albo na wierzch, ewentualnie latem biała z czarnymi naramiennikami i złotymi harcerskimi guzikami u kobiet dozwolone na spodnie lub spódnice jednolicie dla całego środowiska (nie chcę by mylono instruktora ZHP z ochroniarzem w supermarkecie, czy na parkingu). Wiem w MW noszą koszulowe guziki ale my nie jesteśmy MW. Zieloni zrezygnowali ze złotych guzików, ale my nie jesteśmy zieloni, a firmy ochroniarskie nie noszą takich koszul jak oni.
Bluza: Olimpijka granatowa. Nie wyobrażam sobie, że 4Ż będą zainteresowane szyciem 30 granatowych olimpijek na rok. Krój jednolicie dla całego środowiska.
Marynarka, lub garsonka: granatowa dwurzędówka ze złotymi guzikami. Krój nawiązujący do tradycji marynistycznych jednolicie dla środowiska. (tutaj nawet nie podejrzewam, że 4Ż będą chciały je szyć, a raczej zrobią wszystko byśmy ich nie nosili, ale nie mogą powiedzieć że to strój leśnika, czy kombatanta, to jest nasz organizacyjny strój galowy i jak im żal to niech sobie opracują swój własny)
Spódnica i spodnie: Granatowe, czarne, białe, lub szare- jednolicie dla całego środowiska.
Nakrycie głowy: Furażerka, kapelusz, beret, lub czapka garnizonowa z lilijką wodniacką.

Do takiego opisania natchnęła mnie Gosieńka . Bo co komu do tego jakie oni noszą sznurki. W furażerkach wyglądały rewelacyjnie, ostatnią głupotą by było namawiać dziewczyny by kupowały nowe spódnice a'la Łódź jeśli dopiero co zaopatrzyły się w nowe. Tak samo z kieszeniami przy spódnicach, jeśli im nie pasują to poco je uszczęśliwiać na siłę tylko dlatego, że jakieś gremium tak sobie wymyśliło.
Mundury instruktorskie to jest taki margines, że jeśli jakieś środowisko postanowi je nosić nie powinny być szyte centralnie. Taniej i lepiej zrobi to krawiec na miejscu biorąc wcześniej z każdego miarę.
Korzystając z doświadczeń reformy zielonej powinniśmy uniknąć ściśle określonych szczegółów. Po co mamy za kilka lat sprzeczać się, że ktoś wymyślił coś czego inni nie akceptują, albo, że coś się mechaci, odstaje lub nieco okrąglejsi wyglądają w tym okropnie. Jak sobie tak wymyślili i nie dokończyli tego co zaczęli to niech teraz się wstydzą ubierając to coś na siebie. ZHP to nie Chiny Ludowe możemy nieco różnić się od siebie.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2009, 23:24 przez leon01, łącznie zmieniany 1 raz.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 14 gru 2009, 08:48

Ja się zgadzam z Leonem - im ogólniejszy regulamin tym lepiej i dajmy pewną rozsądną dowolność środowiskom

czasem się podaje argument że środowiska pójdą zbyt daleko z taką wolnością, że będzie bajzel... ale przecież nie mówimy o jakichś hipotetycznych środowiskach tylko o nas samych - a sobie chyba ufamy ;>

tak asmo jak jest środowisko gdzie w ramach całkowitej równości instruktor nosi dokładnie taki sam mundur jak harcerze - to OK szanujmy to bo to też ma walor wychowaczy

jeśli gdzieś etos instruktora "oficera" w nieco bardziej dorosłym mundurze - to to też ma wartość i też odgrywa w procesie wychowania określoną rolę i niech tak będzie

a co do koszuli "łódzkiej" odebrałem swoją jeszcze w sobotę jak "śląscy posłowie" powrócili - moja ocena... bardzo pozytywna i wydaje mi się że bardzo szybko ta koszula przyjmie się jako codzienny strój instruktora
Per Concordia Ad Victoria

michalsadowski
Starszy użytkownik
Posty: 274
Rejestracja: 05 paź 2009, 19:03
Lokalizacja: Szczep 7 BDH"Zielona Siódemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: michalsadowski » 14 gru 2009, 13:49

Nie zgadzam się z uwagą dotyczącą koszuli.
Biała koszula nie powinna mieć złotych guzików.
Z powodów czysto praktycznych. Złote guziki są dość delikatne, a koszulę trzeba dosyć często prać!
Nie wiem jak można pomylić białą koszulę z pagonami z koszulą firm ochroniarskich.
Pamiętajcie że my mamy ponadto sznur funkcyjny.
Może warto rozważyć możliwość modyfikacji naszych pagonów tak, żeby nie były zupełnie gładkie.

Biały kołnierz... wygląda co najmniej dziwnie, nawet Kaczor Donald takiego nie ubierał.

Jestem za pozostawieniem środowiskom swobody wyboru dostawcy - producenta, wiadomo że mundur lepiej szyć na miarę.

Panwac... moja koszula po wymianie też jest za duża:( co to za rozmiarówka?

http://www.zhp.bydg.org/index.php?optio ... Itemid=155
Adresy do dwóch firm wyspecjalizowanych w szyciu mundurów dla marynarzy.

Odnośnie bluz z kołnierzem można rozważyć zamawianie ich u tych samych producentów którzy szyją dla średnich szkół morskich.

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 14 gru 2009, 22:29

ile kosztują??
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

michalsadowski
Starszy użytkownik
Posty: 274
Rejestracja: 05 paź 2009, 19:03
Lokalizacja: Szczep 7 BDH"Zielona Siódemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: michalsadowski » 15 gru 2009, 01:50

Bluzy marynarskie (same bluzy marynarskie) nie wiem w tym momencie ile kosztują, nie orientowałem się jeszcze ale sprawdzę.
Komplet spodnie + bluza z tego co mi mówili moi uczniowie kosztował ich w granicach 400 zł ale w skład takiego munduru wchodzi bluza mundurowa, spodnie bądź spódnica, bosmanka, koszulki bawełniane i czapka marynarska.
To spory wydatek ale my nie potrzebujemy zamawiać takiego zestawu.

Sweter oficerski akrylowy (bardzo dobry- przetestowałem) 60 zł
100% wełny 120 zł,

Firma Tomag czy Gusto z całą pewnoscią przygotowały by dla nas odpowiednią ofertę.
Firma Tomag szyje ponad to mundury dla studentów Akademii Morskiej
bluzy olimpijki ( ze złotymi guzikami - ale taką olimpijkę na etapie produkcji trochę zmodyfikować na nasze potrzeby) oraz marynarki dwurzędowe.

Firma Gusto to trochę wyższa półka ale też droższa.
Właściciel tej firmy Pan Augustyn Grulkowski jest jednak bardzo przychylny harcerzom i myślę, że potraktował by nas ulgowo.
Porozmawiam z nimi i dowiem się jakie kwoty wchodzą w grę.
Koszule myślę, że będzie jednak szyła Łódź, oby tylko mieli jakieś mniejsze egzemplarze;p

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 15 gru 2009, 13:14

michalsadowski pisze:Panwac... co to za rozmiarówka?
Odpisałem na priv - pamiętasz, że już przed testem mieliśmy tu dylemat. :S

Co do sortów podanych przez Michała:
michalsadowski pisze:Bluzy marynarskie (same bluzy marynarskie) nie wiem w tym momencie ile kosztują, nie orientowałem się jeszcze ale sprawdzę.
Tyle, że bluzy marynarskie były kompletnie innego kroju, niż harcerskie. Nie wiem, jak to wygląda dziś, ale mam w domu bluzę mojego wujka z początku lat 70-tych. Cóż, inny materiał bluzy (taka gruba, jakby sfilcowana wełna), inny kołnierza (granatowy drelich) - boje się, że tu nie bardzo się odnajdziemy.
michalsadowski pisze:Sweter oficerski akrylowy (bardzo dobry- przetestowałem) 60 zł
100% wełny 120 zł,
Sweter akrylowy praktycznie w tej samej cenie jest też w Łodzi... w Gdyni chyba byli dwaj producenci - swetry jednego z nich wyglądały na cieńsze i szybciej się wyciągały, drugiego trzymały fason - właściciel był zadowolony ze swojego.

Co do pozostałych... czapki z Gusto zawsze były fajne, ale jak dopiero co pytałem o cenę "oficerskiej" (firma nazywa swoje "oficerska" i "kapitańska" - różnica jest w wyglądzie daszka) zaznaczając, że dla harcerzy, to dostałem ofertę ok. 150 "z watą". U innego producenta cena jest zdecydowanie niższa, ale tez krój "oficerskiej" i "kapitańskiej" (tak je tam nazywają) jest inny.
Olimpijki przez cały czas szyła lub zamawiała dla siebie składnica "Dziupla" - opinie użytkowników różne (głównie w odniesieniu do materiału), ale cena jak pamiętam była przyzwoita.

A tak między nami... ja bym się wcale nie martwił, gdyby zamiast ganiać za producentami można było wejść do składnicy we własnym mieście, wybrać albo zamówić co potrzeba i po prostu kupić. Ma być porządne, w zasięgu finansowym harcerza i instruktora... i chyba wystarczy, nie? :>
Ostatnio zmieniony 15 gru 2009, 14:57 przez panwac, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

michalsadowski
Starszy użytkownik
Posty: 274
Rejestracja: 05 paź 2009, 19:03
Lokalizacja: Szczep 7 BDH"Zielona Siódemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: michalsadowski » 15 gru 2009, 20:17

Może łatwiej będzie organizować to na szczeblu Chorągwi, znamy albo przynajmniej poznajemy swoje środowiska, wiemy jakie mają potrzeby, wiemy kto ma otwartą próbę. Możemy dla naszej chorągwianej kadry zamówić mundury jako chorągiew, bo jako chorągiew możemy wynegocjować lepsze ceny przy zamówieniu kilku kompletów.
Ale jeśli jakiś producent będzie nam przychylny, nie ważne czy z Łodzi czy z Gdyni, to trzeba się zastanowić, czy nie zamawiać w jednym miejscu.

Bluzy marynarskie bardzo się różnią od tych jakie były kiedyś. Marynarka Wojenna owszem miała i ma bluzy z materiału przypominającego koc.
Natomiast uczniowie Szkół Morskich mają szyte te komplety z materiału przypominającego ten z jakiego szyje się mundury oficerskie.
Napewni jest to droższy materiał od tego z jakiego szyte są bluzy harcerskie.
Producentowi który ma linię produkcyjną przystosowaną do określonego kroju nie będzie stwarzało większego problemu to z jakiej tkaniny będzie szył.
Jestem teraz w Gdyni, w wolnej chwili podjadę do jednej i do drugiej firmy i wybadan:)

kyć
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 04 gru 2008, 18:42
Lokalizacja: 55 WDHS / 1 WDW
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kyć » 22 sty 2010, 20:48

Z tego co zauważyłam, wszyscy polecają mundury z Gdańska, interesuje mnie zatem materiał i ogólny wygląd mundurów, bo nie znalazłam raczej strony z ofertą. Mój własny mundur, kupowany lat ileśtam temu, sprawdza się bardzo dobrze, ale te, które zamówiliśmy rok temu to jakieś nieporozumienie (nie wiem tylko, z jakiego były one źródła, niestety.) Czy zatem liczyć na te gdańskie, czy ktoś z okolic Łodzi może się pochwalić w miarę aktualnym zakupem i jakoś udostępnić zdjęcie/możliwość sprawdzenia materiału osobiście?

Pozdrawiam,
kyć
Z upodobaniem uprawiam amok, zwłaszcza na długich dystansach. Ale specjalnością moją jest wiwisekcja ofiar. Dlatego, łaskawy panie, stale noszę przy sobie nóż kuchenny. Trochę zardzewiały.

Gosieńka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 13 gru 2009, 13:38
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Gosieńka » 23 sty 2010, 00:56

przesyłam link ze zdjęciem:

http://yggdrasil.ezhp.pl/index.php?opti ... mitstart=0

oczywiście mundury z gdańska.

jak znaleźć namiar składnica "Za murami" wystarczy skorzystać z google.

Cena przystępna 48 zł +koszty przesyłki, kupując na miejscu dostanie się zniżkę. Jedyna wada moim zdaniem to brak białych sznurków, ale nie wszystkim chyba to przeszkadza:)

Testowałam mundury z trzech źródeł i to okazało się najlepsze, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i jakości. Kupujemy takie mimo, że składnica w Warszawie jest prostsza do logistycznego ogarnięcia.
phm Gośka Witczak
drużynowa 281 WWDH-ek Światło Faros

"Aby gdzieś dojść trzeba zacząć iść"

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wodniacy i Żeglarstwo”