Drużyna wodna w szczepie? -> Śląskie Drużyny Wodne

forum harcerskich drużyn wodnych i żeglarskich
ODPOWIEDZ
leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 23 sty 2007, 12:01

I tu niesty muszę sie zgodzić. Bo cobyśmy nie zrobili nasza strona jest jedna. Bo jesli cel jest wspólny nazwy jakich użyjemy do tego by go osiągnąć nie maja znaczenia.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

wroobel
Starszy użytkownik
Posty: 257
Rejestracja: 15 cze 2002, 01:34
Lokalizacja: HKW "DAL"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: wroobel » 28 sty 2007, 08:05

leon01 pisze:Mamy tutaj do czynienia z tradycją którą przed laty stworzyli ludzie którzy dotychczas są wielkimi autorytetami i niwelowanie ich ogromnego dobytku, którego spadkobiercami jesteśmy do dzisiaj było by rozbojem.
30 wiosna w ZHP to niby duży chłopak z Ciebie, a uparty... ;)

- Czy ja napisałem idźcie do domu i nie róbcie zbiórek?
- Czy ja napisałem nie wiosłujcie wiosną i jesienią po Wiśle i Odrze?
- Czy ja napisałem sprzedajcie swój hangar i przystań?
- Czy ja napisałem oddajcie swoje łódki i kajaki?
- Czy ja napisałem nie szkolcie się na małych akwenach?
- Czy ja napisałem, że macie nie "przyjaźnić się z wodą", nie "walczyć o wodę", albo nie "walczyć z wodą"?
- Czy ja napisałem nie pływajcie na Bornholm i Olandie?
- Czy ja napisałem nie słuchaj "wołania Morza o kadry"?
- Czy ja napisałem zostawcie zdobywanie sprawności i nauczajcie żeglarstwa jak w szkołach - 45 minut wykładu i kartkówka?

Leon!
Ja tylko mam marzenie. Abyś mówił "krowa" - gdy widzisz krowę, "koń" - gdy widzisz konia...


Załóżmy hipotetycznie, że Ojcowie Założyciele śląskiego wodniactwa, którzy nauczyli Was tylu pożytecznych rzeczy pomylili się w jednej jedynej sprawie. Teoretycznie hipotetycznie jest to możliwe. Errare humanum est. A nie myli się ten, kto nic nie robi. Prawda?
Otóż teoretycznie, hipotetycznie załóżmy że nie wzięli Oni pod uwagę, że cały (ten durny) ruch harcerski uwierzy B-P, że drużyna musi liczyć do 4, góra 5, zastępów po 8 skautów każdy. Nie wzięli Oni pod uwagę, ze ta cała (jeszcze durniejsza) organizacja ustali sobie wielkość drużyny od 12 do 35 harcerzy...
...teoretycznie, hipotetycznie jest to możliwe. A może mądrość Ojców Założycieli była tak ogromna, że nawet Wy sami jej nie doceniacie. Bo może założyli Oni, że 50-osobowa wielopoziomowa drużyna z załogami jest TYLKO ETAPEM PRZEJŚCIOWYM od 30-osobowej drużyny do 100-osobowego szczepu drużyn. Tylko Wy w amoku, zachłyśnięci dotychczasowym sukcesem nie wysłuchaliście Ich od końca ;)
Bzyk_01 pisze:Drużyna wodna powinna posiadać kilka bardzo istotnych cech. Po pierwsze, powinna być drużyną środowiskową, czyli dobór ludzi do takiej drużyny powinien odbywać się w oparciu o środowisko wokół akwenu wodnego, a nie, powiedzmy, w oparciu o daną szkołę. Ponadto powinna cechować ją ciągłość pracy i rozwoju, dlatego oprócz harcerek i harcerzy starszych, w drużynie powinna działać załoga jungów (harcerzy młodszych), ewentualnie również załoga wilczków (wodnych zuchów). Ważnym filarem pracy takiej drużyny jest krąg instruktorski. Wielopokoleniowość, jako jedno z podstawowych założeń pozwala na zachowanie wielu wartościowych tradycji, ale przede wszystkim umożliwia wychowanie młodych harcerek i harcerzy pokazując im jako przykład, a nierzadko i wzór, ich starsze druhny i druhów, instruktorki i instruktorów. Dla realizacji tego założenia niezbędny jak najbardziej zbliżony do modelowego sposób powstania i rozwoju drużyny wodnej. (Gwarantuje on ponadto odpowiednią metodę wychowawczą dla określonej grupy wiekowej - służy temu system załóg). Nietrudno sobie wyobrazić, że jednorazowy nabór 50 osób do drużyny, w dłuższej perspektywie czasu okaże się przedsięwzięciem chybionym. Prawidłowy, powolny rozwój drużyny staje się szansą na jej trwałość.
Pozwolisz że dokończę cytowane opracowanie...
Założenia te w niektórych okresach były na bakier z wytycznymi ZHP, ale mimo to kilka drużyn wodnych utrzymało charakter środowiskowy i wielopololeniowy. Fakt iż działają już wiele, wiele lat i istnieją do dziś jest dowodem na to, że przytoczone powyżej zasady ich organizacji były na tyle skuteczne, aby przetrwać próbę czasu (np.: 6 Harcerska Drużyna Żeglarska im. kmdr. Zbigniewa Przybyszewskiego z Rybnika obchodzi w tym roku 40-lecie nieprzerwanej działalności).

Wzorcowy model organizacyjny drużyny wodnej opracował niecałe 50 lat temu hm Paweł Krawczyk, założyciel harcerstwa wodnego na Górnym Śląsku. W książce "Kierowanie" Stonera i Wankela, którą studenci wydziału zarządzania Akademii Ekonomicznej w Katowicach czytają z dużym zaangażowaniem (szczególnie przed egzaminem), można się doszukać naukowego potwierdzenia wielu założeń druha Krawczyka. Pod groźbą wiszącego toporu sesji wielu z nich natknęło się na fragment mówiący o rozpiętości kierowania, czyli liczbie pracowników podległych bezpośrednio jednemu kierownikowi. Ta liczba zależy oczywiście od wielu czynników, ale można przyjąć, że wielu przypadkach optimum wynosi około pięciu osób. Wiadomo, że dobra instruktorka zarządzająca dwoma druhnami nie wykorzystuje w pełni swoich potencjalnych możliwości, z drugiej strony ta sama instruktorka nie działa najlepiej mając bezpośrednio pod sobą dwadzieścia podwładnych druhen (nie dotyczy to każdej sytuacji).

Obraz (schemat) organizacji drużyny o specjalności wodnej oparty jest na rysunku krzyża harcerskiego. Poniżej zaprezentuję cztery etapy rozwoju takiej drużyny i cztery dopasowane do nich modele organizacyjne.

Etap pierwszy
W dowolnym środowisku (najczęściej harcerskim) wyodrębnia się grupa chłopców, czy dziewczyn, która postanawia założyć zastęp harcerski o specjalności wodnej. Z tej grupy wyłania się lider, osoba o cechach przywódczych, która zostaje zastępowym, czy zastępową. Dla uproszczenia przekazu, załóżmy, że to będzie to zastęp płci męskiej, a zastępowym będzie Jaś.

Etap drugi
Chłopcy trochę podrośli (może powinnam napisać zmężnieli?), udoskonalili swoje umiejętności i wiedzę wodniacką, więc każdy z nich założył swój zastęp. Jaś został drużynowym (granatowy sznur) i wybrał sobie przybocznego - Bonawenturę (zielony sznur). Odtąd drużynowy z przybocznym żyli w symbiozie, Bonawentura nie opuszczał Jasia na krok, był jego przyjacielem i podporą, czasem go zastępował (nie wymagajmy od drużynowego, żeby był zawsze i wszędzie), stopniowo poznawał wszystkie tajniki dobrego zarządzania drużyną, przygotowując się tym samym do przejęcia funkcji drużynowego.
Na schemacie są cztery zastępy: "Morskie Wilki", "Perły Szanghaju", "Wikingowie", "Karasie", co jest tylko przykładem, bo mogłoby ich równie dobrze być trzy, pięć, czy sześć.

Etap trzeci
Chłopcy trochę podrośli... część z nich odeszła z drużyny, powstało kilka nowych zastępów, znacznie wzrosła liczba harcerzy. Pojawiła się potrzeba reorganizacji drużyny. Stworzono trzy załogi zrzeszające po kilka zastępów druhów, na ich czele postawiono załogowych. Powstała też załoga żeńska "Wyspy", składająca się z zastępów druhen. Załogowi i załogowa zostali przybocznymi drużyny, otrzymali zielone sznury i mandaty członków Rady Drużyny. W swoich załogach stworzyli rady załóg składające się z zastępowych.

W skład Rady Drużyny oprócz Jasia, Bonawentury (przybocznego głównego), wspomnianych już załogowych weszło kilku nowych przybocznych - funkcyjnych z zielonymi sznurami. Jakie funkcje stworzono? Podam kilka podstawowych, bez których praca drużyny wodnej jest znacznie utrudniona lub wręcz ograniczona. Bosman drużyny - człowiek odpowiadający za sprzęt pływający, gospodarz - zajmujący się terenem stanicy, ratownik - odpowiada za wyszkolenie wodne (umiejętność pływania) członków drużyny, oboźny (chyba nie trzeba wyjaśniać), wagant - rozśpiewanie drużyny, ochmistrz - zaopatrzenie, instruktor HSI (Harcerskiej Służby Informacyjnej czyli harcerskiego Public Relations) - dba o to, aby każdy harcerz i każda harcerka wiedziała, co się aktualnie dzieje w drużynie; w organizacjach harcerskich, w światowym ruchu skautowym, na morzu Bałtyckim, w żeglarstwie sportowym.... również, żeby rodzice, potencjalni sponsorzy, miasto, region wiedziało jak najwięcej o jego drużynie (praca HSI to temat rzeka). W załogach i zastępach istnieje analogiczny podział funkcji. W ten sposób bosman ma sztab "bosmanków" (w załogach) a każdy "bosmanek" ma sztab "bosmaniątek" (w zastępach). To samo dotyczy ratownika, waganta.... a przede wszystkim instruktora (instruktorki) HSI. HSI posiada człowieka do kontaktów z prasą lokalną, innego do stworzenia strony o drużynie w internecie, sieć informatorów, fotografa, kronikarza, bibliotekarza... W efekcie część harcerek i harcerzy ma dwóch przełożonych np: Mścisław zastępowym zastępu "Morskie Wilki" i podlega załogowemu a równocześnie jest ratownikiem załogi, czyli podlega ratownikowi drużyny. Genowefa jest w zastępie "Szetlandy", oprócz tego ma talent literacki, więc uczestniczy w pisaniu kroniki drużyny pod kierunkiem kronikarza podlegającemu instruktorce HSI.

Istnieje wiele innych funkcji, rada drużyny powołuje je w zależności od potrzeb, środowiska i fantazji harcerek i harcerzy. Każdy funkcyjny drużyny obowiązkowo szkoli swojego następcę.

Etap czwarty
Drużyna cały czas się rozwija, harcerzy jest coraz więcej, w związku z tym trzeba kolejny raz zmodyfikować strukturę organizacyjną. Obok załogi harcerek, harcerzy starszych i młodszych (jungów) powstaje załoga wilczków (wodnych zuchów). Powinna być ona najliczniejsza, gdyż część wilczków odejdzie z drużyny, (miejmy nadzieję, że zostaną ci najbardziej wartościowi), reszta zasili załogę harcerzy młodszych lub załogę harcerek.
W radzie drużyny pojawiły się nowi funkcyjni: Komodor Kręgu Instruktorskiego, reprezentujący instruktorów, którzy z różnych powodów nie mogą działać liniowo (na froncie), ale chcą utrzymać kontakt z drużyną i w miarę możliwości pomagać jej - szczególnie swoim doświadczeniem oraz przedstawiciel Koła Przyjaciół Harcerzy, również jednostki wspierającej. Duże zmiany zaszły w służbach informacyjnych: powstała osobna jednostka organizacyjna, mająca 1 osobę w radzie, a w której skład weszły kancelaria (zajmująca się m.in. korespondencją), HSI, skarbnik i gospodarz. Ta ostatnia reorganizacja jest niezbędna w tak dużej i rozbudowanej drużynie dla jej sprawnego działania. Nie można rozszerzać w nieskończoność rozpiętości zarządzania drużynowego, czyli liczby przybocznych bezpośrednio mu podlegających, więc nastąpiła ich redukcja.

Rada drużyny - nazwijmy ją Ścisłą Radą - pracuje jak dotychczas, spotykając się co miesiąc na odprawach drużyny. Informacje i decyzje podjęte w jej trakcie załogowi przekazują swoim radom załóg.

Na tym etapie obok Ścisłej Rady powołuje się Szeroką Radę Drużyny, w której skład wchodzą dodatkowo wszyscy zastępowi. Odprawy tej rady odbywają się w sytuacjach wyjątkowych, np.: zmiany na stanowisku drużynowego, czy corocznego podsumowania i sprawozdania z pracy drużyny. Przygotowuje to zastępowych do przejęcia w przyszłości funkcji przybocznych drużyny, sprawia, że nie czują się wyalienowani z procesu decyzyjnego najwyższego szczebla i identyfikują się z postanowieniami, przy których podejmowaniu byli obecni.

Kolejnym etapem będzie rozbicie tej ogromnej drużyny na szczep kilku samodzielnych drużyn wodnych, gdyż dalsze rozbudowywanie struktury organizacyjnej wydaje się uciążliwe i nieefektywne. Sprzęt i stanica staną się własnością szczepu, Jasiu - szczepowym, załogowi - drużynowymi...

Powyższy model drużyny wodnej, to pewien ideał. Ideałów się nie osiąga. One są po to, aby do nich dążyć. Życzę wszystkim harcerkom i harcerzom wodnym, aby ich drużyny znalazły się jak najbliżej tego ideału.
Jak ten mnich który zarzekał się, że jego zakon od wieków bezbłędnie przepisuje księgi literka po literce... Gdy jego rozmówca nie dawał temu wiary. Aby udowodnić, poszedł do biblioteki wyciągnął najstarszy - 1000 letni z rękopisów. Przeczytał i zapłakał...
...i będziesz żył w celi_bRacie..
Ostatnio zmieniony 28 sty 2007, 13:26 przez wroobel, łącznie zmieniany 1 raz.

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 28 sty 2007, 15:31

Porblem w tym, że wiele środowisk uważa myśli, że swoją, nazwijmy to wielkość, zawdzięcza charakterystycznym, wyróżniającym ozdobnikom, jak nazwy, obiory itp. Uwaząją, że odstwanie od regulaminu, który przecież jest dla przeciętniaków, szaraków i innych nic poza regulaminowością sobą nie reprezentujących, czyni ich wyjątkowymi.

Nie zauważają, że wyjątkowymi czyni ich metoda i sposób dziłania, bo nie potrafią to odzielić od ozdobników (które podobno są częścią metody).
Problem jest podstwowy: 1. jak zdefiniować ozdobnik? 2. gdyby zacząć rezygnować z poszczególnych 'inności', to w którym momencie środowisko zaczyna tracić na wyjątkowości (w sensie szeroko dysputowanej elitarności)?
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 01 lut 2007, 00:12

Bardzo mi przykro, ale do 5 etapu w naszej chorągwi doszła tylko 50-tka. 10 jest na etapie 4. Z innymi bywa różnie.
Patrząc na resztę związku i tak nie jest źle.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 18 cze 2007, 23:31

Wiktor ujął chyba dokładnie to o co i mnie chodzi. Żeby nazywac konia koniem, a krowę krową. Jakby inni wodniacy nie byli to zawsze jest harcerstwo i zawsze jest skauting. I choćby nazewnictwo powinno byc podobne.

Szczególnie teraz, gdy kolejne zjazdy coraz mocniej podkreślają słuszność systemu szczepowego i słabość drużyn wielopoziomowych.

Drużyny wielopoziomowe są rozwiązaniem czasowym, protezą pomagająca w uzyskaniu ciągu wychowawczego składającego się z drużyn poszczególnych grup metodycznych (Czesiu, Czesiu, nie napisałem WIEKOWYCH ;) ;) ;) ) który to ciąg docelowo staje się szczepem.

Chłopaki mam wrażenie, że to po prostu wasz upór i przyzwyczajenie. :(
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Onufry
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 18 cze 2007, 19:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Onufry » 19 cze 2007, 01:32

Mam takie wrazenie, ze niechec do zmiany nazewnictwa bierze sie z tego, ze nie widac, co mialaby ta zmiana dac nam (czyli zmieniajacym nazwe). Bo widac, ze jest problemem - trzeba by plakietki pozmieniac, tlumaczyc mlodym harcerzom, ze teraz tamci to juz nie ta sama druzyna, a szczep, i w ogole wprowadzac nowe slowo "szczep", a takze (i sadze, ze to jest bardzo wazne), zgodzic sie samemu na to, ze cos sie zmienia w porownaniu z ta najwspanialsza na swiecie druzyna, do ktorej wstepowalem, i z ktora juz od tylu lat jestem.

Czyli, innymi slowy, niechec do zmiany nazewnictwa bierze sie stad, ze instruktorzy mocnego, dobrego srodowiska duzo bardziej czuja sie instruktorami tego srodowiska, anizeli calego ZHP. Bo ZHP to generalnie szarzyzna, reszta Polski robi rzeczy inaczej, moze i owszem sa tam gdzies jakies wartosciowe srodowiska, ale cala reszta to szara, ciemna i nieciekawa masa, do ktorej teraz chca nas przyrownac.

Ja ten bunt przezywalem, kiedy wprowadzane bylo wedrownictwo. Kiedy zmieniali harcerstwo starsze, z ktorym sie zzylem, ktorego bylem wychowankiem, ktorego uczylem innych, i zamieniali je na cos dziwnego, dodajac jeszcze kupe mistycznie brzmiacego belkotu. I do tego nawet nie spytali mnie o zdanie. Och, jak sie buntowalem...

Ale moim zdaniem jest tak, ze latwiej jest dzielic sie i tworzyc wspolnote na poziomie zwiazku, jesli o tych samych rzeczach mowimy tak samo, myslimy tak samo. Ze duzo latwiej o wymiane doswiadczen, jesli to, co da sie upodobnic bez straty indywidualnosci srodowisk (a nazwa jest akurat bardzo prosta rzecza) upodobnimy. Byc moze Wasze srodowisko - silne, ktore i tak daje sobie rade - niewiele na tym w krotkiej perspektywie zyska (choc ja wierze, ze tez na takim gescie, bedacym jednoczesnie gestem otwarcia sie na to, jak mysla w innych czesciach kraju) by zyskalo. Ale byc moze zyskaja inne srodowiska, ktorym latwiej bedzie nawiazac wspolprace z Wami (wspomniane juz zawody druzyn wodnych wydaja mi sie byc swietnym przykladem - bo wyobrazam sobie, ze ktos, kto pisze regulamin takich zawodow myslac "druzyna" mial na mysli to, co w ZHP nazywa sie druzyna, czyli grupe od bodajze 15 do okolo 35 osob).

Ale, co wazniejsze, bedzie latwiej pozniej. Za lat 5, za 10 - kiedy Wasze srodowisko juz bedzie zzyte z nowym nazewnictwem, i bedzie ono zupelnie naturalne (a przy takiej tradycji i sile srodowiska, nie watpie, ze za te 5 czy 10 lat bedzie trwalo) latwiej bedzie komunikowac sie z innymi, kiedy dla Waszych nastepcow slowa beda znaczyly do samo, co dla druzyn z calej reszty Polski.

Naprawde trzeba byc innym?
---
Onufry

zosiaczek
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 15 gru 2007, 09:45
Lokalizacja: 7 ODH Apejron
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: zosiaczek » 15 gru 2007, 16:01

ja twierdze że to jakiś apsurd ale sama jesetm w druzynie wodniackiej i jesteśmy w szczepie z drużyną jeździecką i z druzyna ogólna i wendrownicza;D

akhsi
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 20 gru 2005, 18:45
Lokalizacja: 50 HDW - 114 załoga KO
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: akhsi » 22 gru 2007, 23:02

Ja mam w takim wypadku pytanie. Nawet dwa. Czy ważne jest to, aby drużyna działała zgodnie z metodyką harcerską, ideałami etc., czy aby była zgodna z "Instrukcją Działania Drużyny"? Bo z tego co mi wiadomo, to jesteśmy w sprzeczności z paroma punktami tej instrukcji - dotyczących ilości członków i ilości zastępów. Poza tym postępujemy zgodnie z tymi instrukcjami. I mam jeszcze jedno pytanie - od paru, parunastu, parudziesięciu lat Drużyny Wodne na Śląsku, niezależnie od ilości członków, nazywały się drużynami. Czemu mielibyśmy to zmieniać? Oczywiście, jak widzę psa, to mówię "pies". Ale jeśli mój pies ma imię "Koń"? To co mówię na jego widok?
Poza tym skad twierdzenie, że uważamy sie za lepszych od całego ZHP? Mamy po prostu własną strukturę, niekoniecznie zgodną z regulaminami, ale działającą bardzo dobrze.
Jak to psiał wcześniej Leon - łatwo oceniać z zewnątrz, ale taka ocena może być bardzo krzywdząca. 98,(354687654)% harcerzy i instruktorów nie chce u nas przekształcenia w szczep. I jak na razie w niego się nie przekształcamy, i nie planujemy tego. Amen.
pwd. Igor Sikora
50 Harcerska Drużyna Wodna
Hufiec Chorzów

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 22 gru 2007, 23:18

Nie, bo nie :).
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 22 gru 2007, 23:28

akhsi pisze:Jak to psiał wcześniej Leon - łatwo oceniać z zewnątrz, ale taka ocena może być bardzo krzywdząca. 98,(354687654)% harcerzy i instruktorów nie chce u nas przekształcenia w szczep.
98,(354687654)% harcerzy i instruktorów nie chce u nas nosić harcerskich mundurów. Wolą dresy. I jak na razie mundurów nie nosimy, i nie planujemy tego. Amen.


A tak serio. Tu nie chodzi o "przekształcenie w szczep", tylko o nazwanie szczepu szczepem, a nie drużyną. Bo w tym jest istota, że wy szczep nazywacie drużyną.

Oczywiście, można konia nazwać baranem, ale to niczego nie zmienia. Poza opinią o nazywającym.

Rozumiesz?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 23 gru 2007, 11:18

A ja się zgodzę mimo wszystko z Młodszy Trybunałem Igorem - w końcu też należę do ty 98....%


zawsze kiedy są łamane przepisy z prawnego punktuwidzenia są trzy rozwiązania

-niezauważać - łąmiący działa jak działał ale osłabia się moc norm
-karać - łamiący nigdy więcej nie odważy się złamać prawa - być może w ogóle nie odważy się nic więcej robić
-zmienić przepisy - wówczas łąmiący przestaje łąmać a i poczucie przestrzegania przepisów nie jest naruszane

pytanie co byłoby najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji -gdyby ktoś chciał karać - to miał na to już kilkadziesiat lat od czsów Druha Pawła Krawczyka - zatem widać że to rozwiązanie odpada

niezauważać - no de facto z punktu widzenia przełożonych tak jest bo są świadomi tego i nawet jeśli "Czasem" poruszają ten temat to po krótki lub krótszym czasie pasują i nie wracają do tego

można by wreszcie to usankcjonować- no ale pytanie kto miałby to uczynić - demokratycznie "większość" Związku - tylko że wodniacy śląscy (około 20-25% wszystkich wodniaków w ZHP) w skali Związku nie są większością

wyjątek jednak zawsze musi mieć jakąś podstawę żeby go czynić - tylko czy efekt naszych prac i działań nie wystarczy żeby taki wyjątek uczynić? jak widać do dzisiaj nie wystarczał - może kiedyś sie to zmieni


natomiast - co ważne - ponieważ jesteśmy organizacją z "zapisaną " dobrowolnością w Statucie podoba mi się że szeroko rozumiane środosiwko specjalnościowe i wodne już sensu stricte stara się nas przekonać a nie zmusić - tylko taka moja uwaga - po rozmowach na forum możemy jedynie zaprezentować swoje poglądy a niestety raczej ich nie zmienimy - także programu "szczepmy" się na pewno nikt nam nie sprzeda przez internet - to musiałby być sprzedaż bezpośrednia


Aha - Igorze moja propozycja - poproś Adminów żeby w opisie dali Ci załogę - oczywiście jeśli chcesz -będzie lepiej widać naszą strukturę :)
Ostatnio zmieniony 23 gru 2007, 11:24 przez Alek, łącznie zmieniany 1 raz.
Per Concordia Ad Victoria

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 23 gru 2007, 11:30

No to konkurs dla wszystkich.
1)Proszę udowodnić, że Śląskie Drużyny Wodne działają NIEZGODNIE ze statutem ZHP.
2)proszę udowodnić ,że Śląskie Drużyny Wodne działają ZGODNIE ze statutem ZHP
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 23 gru 2007, 11:53

alek pisze:wyjątek jednak zawsze musi mieć jakąś podstawę żeby go czynić
- tylko czy efekt naszych prac i działań nie wystarczy żeby taki wyjątek uczynić?
jak widać do dzisiaj nie wystarczał - może kiedyś sie to zmieni
Dlaczego ma się zmienić ?
Efekt Waszych "prac i działań" jakiś jest. Problem w tym że z tego wcale nie wynika pewność że gdyby "psa nazywać psem" i "traktować psa jak psa a nie jak konia" to te efekty u Was byłyby gorsze. A tak, wbrew pozorom, sugerujecie.
Co więcej, wyjątek ma sens gdy jest w tym jakiś pożytek także dla "reszty" a nie wyłącznie dla "wyjątku". Co gorsza tego typu "dziwne" wyjątki mają także działanie destrukcyjne. (np. "... no to my też tak się nazwijmy ...")
Zreszta nie jesteście jedyni/wyjątkowi. Nazywanie "drużyną" i traktowanie jak drużyna, środowisk będących (lub mogących być) szczepem, występuje także wśród "zielonych".
Podobnie równie "dziwne" jest nazywanie "klubem", specjalnościowych szczepów/zw.drużyn.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 23 gru 2007, 12:01

leon01 pisze:No to konkurs dla wszystkich.
1)Proszę udowodnić, że Śląskie Drużyny Wodne działają NIEZGODNIE ze statutem ZHP.
2)proszę udowodnić ,że Śląskie Drużyny Wodne działają ZGODNIE ze statutem ZHP
To zależy jak rozumiesz "działania zgodne/niezgodne ze statutem ZHP".
Formalnie, każde działanie niezgodne z uchwałami władz naczelnych, uchwalonych zgodnie ze statutem ZHP, jest niezgodne ze statutem ZHP.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 23 gru 2007, 12:26

Problem w tym że drużyny będące faktycznie szczepami krzywdzą się same. Załogowi będący faktycznie drużynowymi powinni mieć np. prawa wyborcze wprost. Ale nie, trzeba zabiegać u komendantów hufców żeby załatwiać to inaczej. To jakaś bzdura niczemu nie służąca. Jakoś jestem pewien, że Druh Paweł Krawczyk patrzy na to wszystko i strasznie mu głupio. :/
Gdy tworzył podwaliny wodniactwa BYŁY INNE WARUNKI ZEWNETRZNE i w nich Wasze rozwiązania były optymalne. Teraz czasy się zmieniły a wraz z nimi warunki działania i możliwości. Ale cóż konstrukcja trwa ... heh.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wodniacy i Żeglarstwo”