Instruktor harcerski a Prawo Harcerskie- Obowiązek?

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
ODPOWIEDZ
Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 lut 2008, 12:19

19kldh pisze:
Radek pisze:Choć z drugiej strony, może kiedyś nadejdzie taki dzień, że w ZHP pozostaną wyłącznie sami instruktorzy/ harcerze abstynenci, i dla formalności dodam - osoby chcące abstynentami zostać. W końcu cały czas myślimy, co zrobić, aby tak właśnie się stało..
Masz świadomość że bedzie to powrót do normalnosci ?
Jeśli za normalność uznać stanowienie dumnego ze swej wspaniałości marginesu społecznego, którego normy nie reagują na rozwój społeczny i pojawianie się innych zagrożeń.

Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy być świetni i wspaniali, ale nie mieć żadnego wpływu na społeczeństwo (a co z kreowaniem elity?), czy też chcemy - jak to ujął Małkowski - "jak fala ogarną polską młodzież".

Nie kwestionuję abstynencji jako narzędzia. Ale cały czas podkreślam: nie to jest naszym celem! To tylko i aż narzędzie, a skoro narzędzie, to trzeba przemyśleć po co i jak je stosujemy.
Ostatnio zmieniony 14 lut 2008, 12:21 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 14 lut 2008, 13:08

Maciek P pisze:
19kldh pisze:
Radek pisze:Choć z drugiej strony, może kiedyś nadejdzie taki dzień, że w ZHP pozostaną wyłącznie sami instruktorzy/ harcerze abstynenci, i dla formalności dodam - osoby chcące abstynentami zostać. W końcu cały czas myślimy, co zrobić, aby tak właśnie się stało..
Masz świadomość że bedzie to powrót do normalnosci ?
Jeśli za normalność uznać stanowienie dumnego ze swej wspaniałości marginesu społecznego, którego normy nie reagują na rozwój społeczny i pojawianie się innych zagrożeń.
Co rozumiesz przez "rozwój społeczny" ?
Maciek P pisze:Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy być świetni i wspaniali, ale nie mieć żadnego wpływu na społeczeństwo (a co z kreowaniem elity?), czy też chcemy - jak to ujął Małkowski - "jak fala ogarną polską młodzież".

Nie kwestionuję abstynencji jako narzędzia. Ale cały czas podkreślam: nie to jest naszym celem! To tylko i aż narzędzie, a skoro narzędzie, to trzeba przemyśleć po co i jak je stosujemy.
Gdzie masz to "kreowanie elity" przez "nieabstyneckie srodowiska ZHP ? Czyżbyś sugerował że ta nie-abstynencka kadra miała większy wpływ na społeczeństwo niż jej abstyneccy odpowiednicy w latach 30-tych ?

A skoro o marginalizowaniu, to czyżbyś twierdził że w ciągu ostatnich 15 lat "nieabstyneckie" środowiska ZHP mniej się "kurczyły/ginęły" niż "abstyneckie" środowiska harcerskie ?
Ostatnio zmieniony 14 lut 2008, 13:22 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 14 lut 2008, 14:08

19kldh pisze:
Radek pisze:Moim zdaniem, praca z Prawem Harcerskim w ZHP leży m.in. dlatego, że nadmiernie skupiamy się na tym jednym punkcie. A skupiamy się głównie dlatego, bo został sformułowany tak, a nie inaczej.
Odwrotnie.
To brak pracy z Prawem powoduje koncentrację na połowie jednego punktu.
Aha. To w takim razie, gdzie indziej widzimy przyczynę i skutek.
A precyzyjniej - jedną z przyczyn i jeden ze skutków.
A jeszcze precyzyjniej - wagi poszczególnych przyczyn i skutków.
19kldh pisze:
Radek pisze:Choć z drugiej strony, może kiedyś nadejdzie taki dzień, że w ZHP pozostaną wyłącznie sami instruktorzy/ harcerze abstynenci, i dla formalności dodam - osoby chcące abstynentami zostać. W końcu cały czas myślimy, co zrobić, aby tak właśnie się stało..
Masz świadomość że bedzie to powrót do normalnosci ?
Mam świadomość, że będzie to:
- zlikwidowanie sprzeczności pomiędzy deklaracjami, a rzeczywistością
- urzeczywistnienie idei Andrzeja Małkowskiego
- urzeczywistnienie idei części instruktorów ZHP

Określenie, którego użyłeś - "powrót do normalności" sugeruje, że kiedyś już tak było. Możesz wskazać kiedy abstynencja była w ZHP niekwestionowaną normą postępowania, i skąd to wiadomo?
19kldh pisze:
Radek pisze:W moim hufcu w ogóle nie ma instruktorów abstynentów. I nikt im tego nie wypomina, wręcz przeciwnie - każdy się modli, żeby nie zrezygnowali. Szkoda tylko, że muszą działać wbrew zasadom obowiązującym w ZHP, a także własnemu sumieniu. A muszą, bo zdecydowali, że ważniejsze jest dla nich umożliwienie młodym ludziom przeżycia harcerskiej przygody, niż ich własny komfort psychiczny. Gdyby zrezygnowali, zniknęłoby kilkadziesiąt drużyn, i nie wiem, ile trwałby proces ich odbudowy, a zwłaszcza, kto miałby się tym zająć.
Wiesz kiedy, dlaczego i w jaki sposób pojawili się instruktorzy ZHP jawnie lekceważący Prawo Harcerskie ?
Sytuacja w Twoim hufcu jest m.in. tego skutkiem.
Zgaduje, że chodzi Ci o okres po II wojnie światowej, lata 50..
19kldh pisze:Piszesz o "umożliwieniu przeżycia harcerskiej przygody", ale czy oni ją naprawdę rozumieją ?
Czy instruktorzy ZHP o których harcerze wiedza że nie mają zamiaru nawet starać się by przestrzegać PH, są w stanie wychować instruktorów harcerskich ?
Myślę, że instruktorom nieabstynentom bliżej jest do Roberta Baden-Powella, niż do Andrzeja Małkowskiego. Stawiają wyzwania, uczą, inspirują, zachęcaja do bycia lepszym, do pełnienia służby, do pracy nad sobą. W rozmowach z wychowankami na ogół używają sformułowań: bądź odważny, bądź odpowiedzialny, każdy harcerz powinien dać sobie z tym radę, harcerzowi to nie przystoi, druhu, czy tak zachowuje się prawdziwy harcerz. W codziennych sytuacjach nie nawiązują bezpośrednio do treści Prawa Harcerskiego, lecz do wartości jakie opisuje.

Moim zdaniem to bardzo wartościowi ludzie, wierzący w harcerskie ideały, dokonujący świadomych wyborów, a przede wszystkim chcący dzielić się swoją radością z młodszymi od siebie.

Nie chcę odmawiać im prawa do bycia instruktorami harcerskimi.
Paweł Dobosz

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 14 lut 2008, 14:50

Radek pisze:
19kldh pisze:
Radek pisze:Moim zdaniem, praca z Prawem Harcerskim w ZHP leży m.in. dlatego, że nadmiernie skupiamy się na tym jednym punkcie. A skupiamy się głównie dlatego, bo został sformułowany tak, a nie inaczej.
Odwrotnie.
To brak pracy z Prawem powoduje koncentrację na połowie jednego punktu.
Aha. To w takim razie, gdzie indziej widzimy przyczynę i skutek.
A precyzyjniej - jedną z przyczyn i jeden ze skutków.
A jeszcze precyzyjniej - wagi poszczególnych przyczyn i skutków.
Tzn. ?
Radek pisze:
19kldh pisze:
Radek pisze:Choć z drugiej strony, może kiedyś nadejdzie taki dzień, że w ZHP pozostaną wyłącznie sami instruktorzy/ harcerze abstynenci, i dla formalności dodam - osoby chcące abstynentami zostać. W końcu cały czas myślimy, co zrobić, aby tak właśnie się stało..
Masz świadomość że bedzie to powrót do normalnosci ?
Mam świadomość, że będzie to:
- zlikwidowanie sprzeczności pomiędzy deklaracjami, a rzeczywistością
- urzeczywistnienie idei Andrzeja Małkowskiego
- urzeczywistnienie idei części instruktorów ZHP
Niewątpliwie będzie to urzeczywistnienie idei instruktorów harcerskich.
Radek pisze:Określenie, którego użyłeś - "powrót do normalności" sugeruje, że kiedyś już tak było. Możesz wskazać kiedy abstynencja była w ZHP niekwestionowaną normą postępowania, i skąd to wiadomo?
Z pewnością była realnie "niekwestionowaną normą postępowania" w latach 30-tych, w lata 40-tych nadal, choć zauważalny był demoralizujący skutek wojny. Potem nadal, ale w środowskach "nie-ohackich".
Radek pisze:
19kldh pisze:
Radek pisze:W moim hufcu w ogóle nie ma instruktorów abstynentów. I nikt im tego nie wypomina, wręcz przeciwnie - każdy się modli, żeby nie zrezygnowali. Szkoda tylko, że muszą działać wbrew zasadom obowiązującym w ZHP, a także własnemu sumieniu. A muszą, bo zdecydowali, że ważniejsze jest dla nich umożliwienie młodym ludziom przeżycia harcerskiej przygody, niż ich własny komfort psychiczny. Gdyby zrezygnowali, zniknęłoby kilkadziesiąt drużyn, i nie wiem, ile trwałby proces ich odbudowy, a zwłaszcza, kto miałby się tym zająć.
Wiesz kiedy, dlaczego i w jaki sposób pojawili się instruktorzy ZHP jawnie lekceważący Prawo Harcerskie ?
Sytuacja w Twoim hufcu jest m.in. tego skutkiem.
Zgaduje, że chodzi Ci o okres po II wojnie światowej, lata 50..
A dokładnie, zweryfikowanie "ohaków" i uznanie ich za "instruktorów harcerskich". Jedynie baardzo nieliczni z nich z czasem stali się "skautami", z tym że często ten "ohacki sznyt" został im do końca.
Przytłaczajaca większość "ohaków" tylko się powierzchownie "uharcerzyła".
Cóż, wybiórcze stosowanie części elementów metody harcerskiej nie oznacza harcerstwa.
Radek pisze:
19kldh pisze:Piszesz o "umożliwieniu przeżycia harcerskiej przygody", ale czy oni ją naprawdę rozumieją ?
Czy instruktorzy ZHP o których harcerze wiedza że nie mają zamiaru nawet starać się by przestrzegać PH, są w stanie wychować instruktorów harcerskich ?
Myślę, że instruktorom nieabstynentom bliżej jest do Roberta Baden-Powella, niż do Andrzeja Małkowskiego. Stawiają wyzwania, uczą, inspirują, zachęcaja do bycia lepszym, do pełnienia służby, do pracy nad sobą. W rozmowach z wychowankami na ogół używają sformułowań: bądź odważny, bądź odpowiedzialny, każdy harcerz powinien dać sobie z tym radę, harcerzowi to nie przystoi, druhu, czy tak zachowuje się prawdziwy harcerz. W codziennych sytuacjach nie nawiązują bezpośrednio do treści Prawa Harcerskiego, lecz do wartości jakie opisuje.
Na pewno ? A jak nawiązują do wstrzemięźliwosci ? Zgodności słów i czynów ? itd
Radek pisze:Moim zdaniem to bardzo wartościowi ludzie, wierzący w harcerskie ideały, dokonujący świadomych wyborów, a przede wszystkim chcący dzielić się swoją radością z młodszymi od siebie.
To trochę tak jakby: wierzę w Boga ale nie odpowiadają mi Jego przykazania.
Radek pisze:Nie chcę odmawiać im prawa do bycia instruktorami harcerskimi.
Jak ktoś mnie pyta czy "harcerz=skaut" odpowiadam że "harcerz to polski skaut".
Ale...
Cała ta dyskusja przypomina spór o prawa do kamienicy, między spadkobiercami właścicieli kamienicy a spadkobiercami lokatorów "kwaterunkowych", którym sprezentowano lokale w tej kamienicy "za komuny".

Ja nie odmawiam im bycia instruktorami organizacji skautowej. Tylko czy koniecznie w organizacji której reguły ukształtowali Małkowski, Sedlaczek, Glass, Grzesiak i inni instruktorzy harcerscy ?
Ostatnio zmieniony 14 lut 2008, 14:59 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 14 lut 2008, 19:43

Radek pisze:Myślę, że instruktorom nieabstynentom bliżej jest do Roberta Baden-Powella, niż do Andrzeja Małkowskiego. Stawiają wyzwania, uczą, inspirują, zachęcaja do bycia lepszym, do pełnienia służby, do pracy nad sobą. W rozmowach z wychowankami na ogół używają sformułowań: bądź odważny, bądź odpowiedzialny, każdy harcerz powinien dać sobie z tym radę, harcerzowi to nie przystoi, druhu, czy tak zachowuje się prawdziwy harcerz. W codziennych sytuacjach nie nawiązują bezpośrednio do treści Prawa Harcerskiego, lecz do wartości jakie opisuje.
Moim zdaniem to bardzo wartościowi ludzie, wierzący w harcerskie ideały, dokonujący świadomych wyborów, a przede wszystkim chcący dzielić się swoją radością z młodszymi od siebie.
Nie chcę odmawiać im prawa do bycia instruktorami harcerskimi.
I właśnie to legło u przyczyn wpisania tego punktu w Polsce. W Wielkiej Brytani wystarczyło że Bi-Pi powiedział iż skaut nie jest takim idiotą by pić czy palić.
I nie chodzi wcale o to że tam się inspiruje, zachęca do stawiania wyzwań czy bycia lepszy. Dokładnie taka jest konstrukcja i naszego prawa harcerskiego. Oprócz połowy jednego, ostatniego punktu którą napisano wprost. Właśnie po to by nie było żadnych niedomówień i szarości. Bo alkohol, chcemy czy nie, jest naszym narodowym problemem i na dodatek po paru latach spadku, krzywa spożycia znowu zaczęła rosnąć i to w zastraszającym tempie.

Zresztą wciąż mnie to zastanawia. Skąd taki problem z tak błacha sprawą. No bo przeciez chyba każdy harcerz bez problemów może sobie odmówić wypicia piwa choćby po to by sobie samemu udowodnić że jest człowiekiem wolnym ...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 15 lut 2008, 02:11

19kldh pisze:
Radek pisze:
19kldh pisze:Odwrotnie.
To brak pracy z Prawem powoduje koncentrację na połowie jednego punktu.
Aha. To w takim razie, gdzie indziej widzimy przyczynę i skutek.
A precyzyjniej - jedną z przyczyn i jeden ze skutków.
A jeszcze precyzyjniej - wagi poszczególnych przyczyn i skutków.
Tzn. ?
Niefortunne sformułowanie 10PH powoduje, że praca z Prawem ogranicza się często do tego jednego punktu, co w zasadzie oznacza "brak pracy z Prawem", co z kolei powoduje dalsze zafiksowanie na 10PH. Takie błędne koło. Ja uważam, że to błędne koło w większym stopniu napędza zła konstrukcja Prawa, a druh, że zasadniczą przyczyną kręcenia się w kółko jest "brak pracy z Prawem".
19kldh pisze:
Radek pisze:
19kldh pisze:Wiesz kiedy, dlaczego i w jaki sposób pojawili się instruktorzy ZHP jawnie lekceważący Prawo Harcerskie ?
Sytuacja w Twoim hufcu jest m.in. tego skutkiem.
Zgaduje, że chodzi Ci o okres po II wojnie światowej, lata 50..
A dokładnie, zweryfikowanie "ohaków" i uznanie ich za "instruktorów harcerskich". Jedynie baardzo nieliczni z nich z czasem stali się "skautami", z tym że często ten "ohacki sznyt" został im do końca.
Przytłaczajaca większość "ohaków" tylko się powierzchownie "uharcerzyła".
Cóż, wybiórcze stosowanie części elementów metody harcerskiej nie oznacza harcerstwa.
Mój hufiec powstał w 1957 roku. Spróbuję dowiedzieć się kto go tworzył i jak te osoby podchodziły do kwestii ideowych. Przy okazji popytam, jak to się wszystko kształtowało w latach 1957-1997 (ostatnie dziesięć lat mniej więcej pamiętam).
19kldh pisze:(...)
Na pewno ? A jak nawiązują do wstrzemięźliwosci ? Zgodności słów i czynów ? itd
Sądzę, że do kwestii abstynencji podchodzą tak jak przeważająca większość instruktorów ZHP - ignorują, nie przykładają aż tak wielkiego znaczenia, bądź liberalnie interpretują. Normą jest niepicie alkoholu w sytuacjach stricte harcerskich (zbiórkach, obozach, w hufcu itp.). Czasem zdarzy się, że ktoś tę normę naruszy (np. na obozie, kiedy dzieci nie widzą), ale wtedy jego zachowanie jest automatycznie piętnowane. Tak to wygląda ze zgodnością słów i czynów. Jeżeli miałbym to określić bardziej naukowo to tego typu zachowanie nazwałbym "redukowaniem dysonansu" trochę wpojonym, trochę świadomym. Choć myślę, że po ostatniej dyskusji przez Zjazdem Programowym ZHP bardziej jednak świadomym.

Co do uczenia wstrzemięźliwości to myślę, że najczęściej czynią to nieświadomie za pomocą takich narzędzi, jak np próby milczenia, głodu i samotności oraz organizując obozy w miejscach, w których brak jest dostępu do telewizji, Internetu i innych udogodnień cywilizacyjnych. Podobnie rzecz się ma z ograniczaniem dostępu do kupowania słodyczy oraz używania telefonów komórkowych na obozach. Z uczeniem wstrzemięźliwości mają też trochę wspólnego zasady uczestniczenia w ogniskach i kominkach, podczas których trzeba potrafić powstrzymać się od ciągłego gadania, głupich śmiechów, wygłupów, itp. Nie jest to może wstrzemięźliwość "całym życiem", ale muszę przyznać, że działa całkiem skutecznie.
19kldh pisze:
Radek pisze:Moim zdaniem to bardzo wartościowi ludzie, wierzący w harcerskie ideały, dokonujący świadomych wyborów, a przede wszystkim chcący dzielić się swoją radością z młodszymi od siebie.
To trochę tak jakby: wierzę w Boga ale nie odpowiadają mi Jego przykazania.
Może trochę tak. Ale po pierwsze - tylko trochę, po drugie - mowa wyłącznie o części jednego z punktów PH i to w dodatku takiej, która nie określa ideału, a po trzecie - podejście do przestrzegania zasad moralnych, zwłaszcza w zakresie, który nie ogranicza wolności drugiego człowieka to, według mnie, kwestia indywidualnego wyboru.
19kldh pisze:
Radek pisze:Nie chcę odmawiać im prawa do bycia instruktorami harcerskimi.
Jak ktoś mnie pyta czy "harcerz=skaut" odpowiadam że "harcerz to polski skaut".
Ale...
Cała ta dyskusja przypomina spór o prawa do kamienicy, między spadkobiercami właścicieli kamienicy a spadkobiercami lokatorów "kwaterunkowych", którym sprezentowano lokale w tej kamienicy "za komuny".
Pewnie trochę tak jest. Ale jeżeli Ci lokatorzy "kwaterunkowi", a zwłaszcza ich spadkobiercy działali w dobrej wierze to czy uczciwe/ słuszne jest wyrzucanie ich na bruk. Dlaczego nie znaleść rozwiązania, z którego byłyby zadowolone obie strony. Dlaczego nie poszukać kompromisu, albo wręcz konsensusu?
19kldh pisze:Ja nie odmawiam im bycia instruktorami organizacji skautowej. Tylko czy koniecznie w organizacji której reguły ukształtowali Małkowski, Sedlaczek, Glass, Grzesiak i inni instruktorzy harcerscy ?
Wzór krzyża harcerskiego można było opatentować. Ciekawe czy dałoby radę zastrzec nazwę "harcerstwo" i wszystkie inne określenia od niej pochodne.. ;)

Przed Zjazdem Programowym pisałem, że najlepiej byłoby, gdyby ewentualne zmiany w Prawie Harcerskim przyjmować jednogłośnie, tak aby kwestii ideowych nie przegłosowywać na zasadzie 50%+1. A pisałem tak właśnie ze względu na szacunek wobec osób, które Związek Harcerstwa Polskiego tworzyły, a także wobec tych ich spadkobierców, którzy pierwotnych zasad cały czas się trzymają. Trochę to idealistyczne, ale co tam :)

Przed Zjazdem Programowym najlepszy scenariusz jaki widziałem dla ZHP to taka zmiana 10PH, dzięki której zarówno środowiska abstynenckie, jak i nieabstynenckie mogłby się w organizacji odnaleść. Środowiska abstynenckie mogłyby dalej pracować z abstynencją, tak jak pracują dzisiaj - "całym życiem". Swój model wychowania promowałyby m.in. za pośrednictwem takich ruchów programowo-metodycznych, jak np. Krąg Płaskiego Węzła. Środowiska nieabstyneckie nie musiałby zaś udawać, że wszystko jest OK, a nie wykluczone, że część z nich bez kompleksów podjęłaby pracę z okresowymi próbami abstynenckimi.

No ale cóż, Zjazd Programowy zdecydował, że ZHP ma być organizacją abstynencką. Szkoda tylko, że delegaci podejmujący tę decyzję nie wymyślili jednocześnie, co zrobić z instruktorami i harcercerzami nieabstynentami. Jedyne, co postanowiono to konieczność opracowania nowego komentarza do Prawa Harcerskiego (moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, bo obecny jest rewelacyjny) oraz Kodeksu Instruktorskiego, który być może da odpowiedź, jakie kroki należy podjąć w stosunku do instruktorów nieabstynentów.

Optymistycznie zakładając, odważny kodeks, ideowi instruktorzy z dawnego RCŻ oraz obecnego KPW, ich wypowiedzi w Internecie oraz prasie harcerskiej, publikacje ideowe, odpowiednie szkolenia, a także abstynency emisariusze docierający do hufców, takich jak mój, rzeczywiście mogą coś zmienić. Tzn. stworzyć coś w rodzaju mody na abstynencję, spowodować, że z faktu bycia abstynentem można być dumnym. Wtedy być może uda się stworzyć 20-30 tysięczną organizację działającą tak jak w latach 30-tych ubiegłego wieku.

W scenariuszu pesymistycznym widzę identyczną organizację, tyle że liczącą ok. 10 tys. członków, ewentualnie bardziej liczną, z tym, że z podobnymi problemami jak obecnie. Czyli kręcącą się w kółko.

Szkoda tylko, że nawet zakładając bardzo bardzo optymistycznie, że w tradycyjnie ideowym ZHP pozostanie ostatecznie nie 20-30, ale 60-70 tys. członków to i tak będzie to znacznie mniej niż obecnie, a kilkukrotnie mniej niż jeszcze kilka lat temu. W skali mikro (czyli mojego hufca) będzie to oznaczało zmniejszenie go, w najlepszym przypadku, do rozmiarów szczepu. A 'najlepsze przypadki' to wyjątki, nie codzienność.

Już kiedyś się zgodziliśmy, że być może najuczciwszym rozwiązaniem byłaby rozdzielność organizacyjna. Ale faktem jest, że nie jest to rozwiązanie proste.
Paweł Dobosz

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 15 lut 2008, 06:51

Radek pisze:...
Szkoda tylko, że nawet zakładając bardzo bardzo optymistycznie, że w tradycyjnie ideowym ZHP pozostanie ostatecznie nie 20-30, ale 60-70 tys. członków to i tak będzie to znacznie mniej niż obecnie, a kilkukrotnie mniej niż jeszcze kilka lat temu. W skali mikro (czyli mojego hufca) będzie to oznaczało zmniejszenie go, w najlepszym przypadku, do rozmiarów szczepu. A 'najlepsze przypadki' to wyjątki, nie codzienność.
...
Nie bierzesz pod uwagę faktu polegającego na odchodzeniu z organizacji ludzi zawiedzionych postawą instruktorów olewających to co wciskają innym...
Myślę że mogłoby sie okazać że w organizacji w której panuje zgodność czynów z deklaracjami nie ma odchodzenia ludzi w wieku wędrowniczym i znacznie większa ilośc osób zostaje dumnymi instruktorami w miejsce odchodzących rozczarowanych tą całą gadką o ideałach.
A problem z odmówieniem sobie przez harcerskiego wychowawcę butelki piwa czy lampki wina w imię skuteczności własnej pracy wychowawczej ukazuje jakośc naszych instruktorów, siłę ich ducha i charakteru...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 lut 2008, 12:55

19kldh pisze:
Maciek P pisze:
19kldh pisze:Masz świadomość że bedzie to powrót do normalnosci ?
Jeśli za normalność uznać stanowienie dumnego ze swej wspaniałości marginesu społecznego, którego normy nie reagują na rozwój społeczny i pojawianie się innych zagrożeń.
Co rozumiesz przez "rozwój społeczny" ?
Na pewno nie "postęp". :)

Przez "rozwój społeczny" rozumiem "rozwój społeczny", a więc to, co dzieje się ze społeczeństwem na przestrzeni jakiegoś czasu ze wszystkimi tego konsekwencjami. A w to wchodzi zarówno rozwój wielkich miast, zmiana struktur społecznych, zmiana charakteru i roli rodziny, rozpad tradycyjnych systemów wartości i punktów odniesienia dla człowieka, zmiana systemu gospodarczego i politycznego itp.
A w tym wszystkim pojawia się całe mnóstwo nowych uzależnień i zagrożeń, których twócy PH nie opisali, bo albo nie istniały (jak choćby pracoholizm, zależność od internetu, czy od gier komputerowych, czy uzależnienie od adrenaliny, od "harcoholiźmie" wogóle nie myśleli, nie przyszło im do głowy, że stworzony przez nich ruch może mieć destrukcyjny margines), albo dotyczyły tak wąskiej grupy społecznej, że stanowiło to problemu (narkomania, hazard). PH wprost obejmuje alkoholizm, nikotynizm i seksoholizm.
Reszta jest skutkiem interpretacji. Problem w tym, że człowiek w wieku 15-25 lat żąda dosłowności i jednoznaczności, a interpretacje uważa albo za "ściemnianie", albo za sferę osobistego wyboru (ty interpretujesz tak, a ja inaczej).
To wymusza w przyszłości takie ujęcie 10 punktu, żeby z jednej strony ogarnąć wszystkie problemy (a wyliczanie tu nie wystarczy), a z drugiej wykluczyć możliwości dowolnej interpretacji.

Jednocześnie, jeśli chcemy objąć wszystkie uzależnienia, to wymóg abstynencji odpadnie, bo choć niektórych ucieszy abstynencja od pracy, to wymóg taki jest nierealny do wprowadzenia.
Maciek P pisze:Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy być świetni i wspaniali, ale nie mieć żadnego wpływu na społeczeństwo (a co z kreowaniem elity?), czy też chcemy - jak to ujął Małkowski - "jak fala ogarną polską młodzież".

Nie kwestionuję abstynencji jako narzędzia. Ale cały czas podkreślam: nie to jest naszym celem! To tylko i aż narzędzie, a skoro narzędzie, to trzeba przemyśleć po co i jak je stosujemy.
Gdzie masz to "kreowanie elity" przez "nieabstyneckie srodowiska ZHP ? Czyżbyś sugerował że ta nie-abstynencka kadra miała większy wpływ na społeczeństwo niż jej abstyneccy odpowiednicy w latach 30-tych ?

A skoro o marginalizowaniu, to czyżbyś twierdził że w ciągu ostatnich 15 lat "nieabstyneckie" środowiska ZHP mniej się "kurczyły/ginęły" niż "abstyneckie" środowiska harcerskie ?
Czesiu, czytaj to, co napisałem, a nie doszukuj się tego, czego nie ma. Harcerstwo lat 30-tych funkcjonowało w zupełnie innej sytuacji społecznej, politycznej, wewnętrznej. Nie rozpadało się, nie kurczyło, czerpało garściami z dawnej chwały, bycie harcerzem dawało poczucie awansu na różnych polach (pisałem o tym wiele razy). Dziś większości tego nie mamy. Czytamy, że powinniśmy wstydzić się swojej historii, nasi komendanci różnych szczebli nie należą do autentycznej elity społecznej w swoich miastach, bycie harcerzem nie nobilituje.

Żeby kreować elitę, nie wystarczy mieć wysokie wymagania. Trzeba stanowić również obiekt pożądania. Najpierw musimy sprawić, żeby młodzież marzyła o tym, by zostać harcerzem. Dopiero kiedy ustawi się do nas kolejka możemy zacząć wymagać.
Tak kreuje się elitę. Strategia odwrotna, to postawienie wozu przed koniem.

A przecież wartością elity nie jest abstynencja sama w sobie, ale umiejętność świadomego stanowienia o sobie i dokonywania świadomych wyborów.
Uzyskaniu tego służy abstynencja na etapie wychowania. Pokazanie, że może istnieć atrakcyjny świat bez alkoholu i papierosów, że może być kolorowo bez narkotyków, że rezygnując z czegoś można uzyskać więcej.
Ale nasz wychowanek nie może - po odejściu z harcerstwa - patrzeć z góry na innego człowieka tylko dlatego, że tamten pali, czy wypije piwo. Jeśli wychowujemy tak myślących ludzi, to produkujemy faryzeuszy zdolnych w imię abstynencji wyrzucić z harcerstwa Chrystusa (żarłok i pijak według słów Ewangelii), a przyjęliby Adolfa Hitlera (abstynent).
Czy tego chcemy?
Ostatnio zmieniony 15 lut 2008, 13:12 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 15 lut 2008, 13:18

sikor pisze:(...)
Myślę że mogłoby sie okazać że w organizacji w której panuje zgodność czynów z deklaracjami nie ma odchodzenia ludzi w wieku wędrowniczym i znacznie większa ilośc osób zostaje dumnymi instruktorami w miejsce odchodzących rozczarowanych tą całą gadką o ideałach.
(...)
Zgadzam się. I pewnie tak to się wszystko skończy. Niewiadomą pozostaje jedynie odpowiedź na pytania: kiedy? i przy jakim stanie liczebnym?

Osobiście, wróżę niewielki zasięg oddziaływania takiej organizacji, gdyż:
- autentycznych instruktorów abstynetnów znam bardzo niewielu
- w większości znanych mi środowisk to właśnie nieabstynenci dominują, a często stanowią 100% kadry
- organizacją abstynencką jest również ZHR, który ze względu na swój wizerunek prędzej przyciągnie młodzież szukającą tradycyjnych wartości
- znam osoby (dobrych instruktorów), które zrezygnowały ze służby instruktorskiej (działając w ZHP były abstynentami), bo uznały, że z 10PH nie da się normalnie pracować
- widzę, że ogrom działań programowych/szkoleniowych na szczeblach regionalnym i centralnym realizują nieabstynenci
- słyszę, że autorytety harcerskie żyjące i nieżyjące (autorzy ideowych publikacji, obrońcy tradycyjnego brzmienia Prawa Harcerskiego) nie mają nic przeciwko lampce wina, i sami od czasu do czasu co nieco wypiją
- ciągle dostrzegam dowody na nieskuteczność 10PH (ostatnio pisał tu o tym Maciek P)
- sam uważam, że wpisując abstynencję w Prawo Harcerskie i mówiąc o niej jako o ideale, czy wartości oszukujemy młodych ludzi; jesteśmy wobec nich nieuczciwi
- ponadto uważam, że od lat 30. ubiegłego wieku zbyt dużo się zmieniło, zbyt wielu ludzi poznało "liberalną wersję harcerstwa", aby teraz ten proces całkowicie odwrócić

Oczywiście, pesymizmu mojego nie podzielają członkowie Kręgu Płaskiego Węzła. I bardzo dobrze :) Trzeba być przekonanym do własnej wizji. Pomimo tego, że moja jest nieco inna to i tak trzymam kciuki. Tak, jak trzymam za ZHR, SH, SHK "Zawisza" FSE i inne organizacje harcerskie.

pozdrawiam,
Paweł Dobosz

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 15 lut 2008, 13:24

Po wielokroć czytuję w tych dyskusjach o 10 punkcie Prawa błędy i powtórzenia w argumentacji, które całą tą powracającą jak fale morskie debatę nieuchronnie sprowadzają do absurdu. Pierwszy błędny argument to ten, że są jakieś DWA skautingi - Małkowskiego i Baden Powella. I że podług tej linii przebiegają dziś w Związkach Harcerskich podziały. "Okazjonalni alkoholowo" harcerze /pod tym pojęciem rozumiem również pełnoletnich wędrowników i instruktorów/ są bliscy ideałowi BiPi bo On nie zakazywał - sic ! Nic bardziej mylnego ! W Wędrówce, w drugim rozdziale - " O winie i kilku innych namiętnościach" Baden Powell dosłownie i bezlitośnie rozprawia się z uleganiem nawet minimalnym nałogom !
Nie będe cytował - książka jest /wreszcie / powszechnie dostępna. Kluczem do Jego rozumowania jest nie tylko to , co zacytował Sikor o idiotyźmie nałogów - wszak skaut idiotą nie jest, więc po co zakazy, ale o KLUCZU do budowania siły charakteru. Bez budowania silnej woli i mocnego charakteru nie ma kształtowania wychowawczego skauta, nie ma wzoru "starszego brata" wobec młodszych. Nie ma skautingu. Małkowski poszedł na skróty, stosując bodaj eleuterską zasadę abstynencji. Dlaczego ? Bo w naszej konstrukcji społecznej brak było "dumy z zasad i Prawa" jako dorobku kulturowego. Cała machina zaborcy, potem okupanta a wreszcie komuny miała zmiażdżyć to, z czego mogliśmy być dumni. Inaczej u Brytyjczyków. Dziś, Anglik zapytany z uśmiechem, czemu płaci abonament TV tłumaczy " it is the law, OUR law" - i mówi to z dumą. Czy coś się zmieniło w tej materii ? Niewiele, albo nic. Wszelki głoszony tu postęp i rozwój społeczny, to piłka skacząca po kolejnych garbach "zakrętów historii" , a wszechobecny konsumpcjonizm produkuje kolejne zagrożenia i zniewolenia. Nałogi, uzależnienia to duchowa i wartościowa NIEWOLA, to przeciwieństwo harcerskiego wychowania - wychowania wolnych ludzi. Jakaż to wolność , gdy dla jakiejś tradycji, czy ....kulturowych uwarunkowań mamy sobie popijać na imprezce, bo to "wypada" ? To żałosne. Czesław wspominał o tradycji instruktorskiej Organizacji Harcerskiej ZMP w Związku. To stare dzieje, ale....To właśnie ta kadra złamała powszechny /tak, tak !/ po 1956 roku obyczaj niesięgania po trunki, czy tytoń w życiu prywatnym, przez ..."skautów" , tak ....obelżywie -sic ! - nazywano powracającą kadrę ZHP. Alkohol był częścią obyczaju aparatu ZHP, bo to po prostu było wpisane w polityczną i socjalną rzeczywistoć PRL. Zespoły instruktorskie POWSZECHNIE zakrapiały narady, spotkania....zbiórki. Etatowcy starali się UZALEŻNIć i powiązać ze sobą młoda kadrę wspólnymi popijawami. Tak, to byli "ohacy". Znam to z autopsji. I w reakcji na taki "świeckoharcerski obyczaj" nałożylismy 10-tki na lilijki. By "pokonać falę" , która zmiatała z życia KADRY ZHP CAŁE PRAWO, a nie tylko 10 -tkę.
Powiecie, a co to ma do dnia dzisiejszego ? Ano dziś cel wychowania - człowiek wolny NIEZALEŻNY, nowoczesny , to wyzwanie nie harcerstwa, ale wogóle cel narodowy. Cóż nam z ludzi podatnych na wpływ, bezwolnych, ulegających głupawym modom, chcącym być "trendy" z lampka wina w ręku, cóż nam z wzorca 40- letnich playboyów szpanujacych wulgaryzmami w TV. Wychowanie nie ma większych szans w Organizacji Wolnego Czasu, kierowanej przez pieczeniarzy realizujacych swój życiowy plan zawodowego ciepełka poza nurtem normalnego i wykształconego zawodu. Wychowanie nie jest kompromisem w którym starszy Brat ma dwa oblicza i ogląda się za ramię, czy Go ktoś nie widzi, jak przeczy swym SŁOWOM. Wychowanie nowoczesne i harcerskie TO WYZWANIA, a nie ułatwianie sobie życia , by kupić spokój wachajacych się i niezdecydowanych - ICH trzeba wesprzeć osobistym przykładem i siłą charakteru, a nie przyzwoleniem na słabości. Każdy harcerz ma prawo do wzlotów i upadków, jak Małkowski po Monte Carlo, ale by droga powrotu na własciwy TROP była łatwiejsza - przekonująca w swym sensie trzeba DAć ŚWIADECTWO życia w zgodzie z wartością najcenniejszą społecznie - życia nieulegającego uzależnieniom, jako ŻYCIA W WOLNOŚCI. Tylko mechanizm wzajemności - uczciwej w relacjach harcerz młodszy Brat - harcerz - starszy Brat ma wogóle sens. Wtedy jest skauting a nie dziecięca organizacja typu pionierii , kierowana przez "liderów"
Acha, Maćku, ZHP po 1932 roku to było odrodzenie idei i metody WŁAŚNIE w odpowiedzi na takie same jak nasze dziś problemy :D
PS
Wyjątkowo złamałem zasadę niewypowiadania sie na tym FORUM. Przepraszam wszystkich, Czuwaj !
Ostatnio zmieniony 15 lut 2008, 14:14 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 15 lut 2008, 16:38

Ładnie napisane.. :)
Cel mamy jeden druhu Piotrze, tylko metody nieco odmienne..

pozdrawiam serdecznie,
Paweł Dobosz

samotnywilk13
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 13 mar 2007, 00:25
Lokalizacja: XIII.Ś.D.H.STEN im.S.Sedlaczka
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: samotnywilk13 » 15 lut 2008, 17:26

"Stary Wilku" Brakuje Twojej mądrości na tym forum częściej tu zaglądaj mimo , że obiecałeś co innego. Przepraszam wszystkich , że rozpocząłem ten wątek i zabrakło mnie w dalszej dyskusji, ale niestety trafiłem do szpitala tam przywrócili mnie do żywych:) dzięki czemu Samotny Wilk13 odzywa się ponownie .
Nie czytałem jeszcze Waszych postów więc się nie wypowiadam. Powiem tylko jedno mój lekarz prowadzący stwierdził " żyje pan między innymi dlatego , że jest pan bez nałogów."

Pozdrawiam cały harcerski Kraków z którym też harcerski świebodzin miał zawsze wiele wspólnego.

SZERSZEń_9DW
Starszy użytkownik
Posty: 163
Rejestracja: 22 lis 2006, 18:33
Lokalizacja: Fajna...
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: SZERSZEń_9DW » 15 lut 2008, 20:13

Zapytam jak małe dziecko które o wszystko pyta:
A po co ?
I dlaczego abstynencja stała tak ważna ?
A jak ma się abstynencja w innych organizacjach skautowych ?

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 lut 2008, 22:37

Cieszę się, Piotrze, że się odezwałeś, bo twojej mądrości brakuje faktycznie.

A teraz do rzeczy. Nikt z nas chyba nie napisał, że uwarunkowania kulturowe usprawiedliwiają łamanie Prawa Harcerskiego. Przecież kulturowo uwarunkowane może być na przykład odmówienie pomocy „untermenschowi”, czy zabicie łysego. Czy to usprawiedliwi złamanie PH? Oczywiście, że nie. Tak samo fakt funkcjonowania w społeczności alkoholowej nie usprawiedliwi wypicia wódki przez instruktora. Jednakże we wszystkich tych przypadkach wydatnie może utrudnić przestrzeganie PH podobnie, jak tragedia osobista może utrudnić bycie pogodnym.
O ile z pierwszymi dwiema sytuacjami nie miewamy do czynienia, to z trzecią i czwartą, owszem. Wspomniana przeze mnie instruktorka (spotkałem ją w 2001 roku wiosną na jedynej konferencji instruktorskiej CRŻ, na której byłem) opowiadała o swoim dramacie płacząc. Przez pochodzącą ze wschodniej Polski rodzinę męża została postawiona przed wyborem: małżeństwo, czy harcerstwo?
Ja zresztą przed takim wyborem też zostałem kiedyś postawiony i wybrałem harcerstwo. Moja pierwsza narzeczona zerwała ze mną, bo… odmówiłem wypicia szampana w Sylwestra. Uzasadniła to tym, że musiałaby mnie się wstydzić. Dziś nie żałuję tej decyzji, moja żona rozumie i wspiera moją pracę harcerską, ale pamiętam do dziś swój dramat i nie była to łatwa decyzja. Tym bardziej rozumiem dramat tamtej instruktorki.
Ilu z nas staje przed takimi wyborami? I jakie mamy wtedy wsparcie ze strony naszego środowiska instruktorskiego? Albo lekceważenie (bo co to szkodzi wypić jednego, przecież dzieciaki i tak nie widzą), albo potępienie (jak mogłeś ustąpić i wypić?) . Nie ma natomiast żadnego wsparcia moralnego. Z decyzją i jej konsekwencjami zostajemy sami. Są tacy jak ja, którzy potrafią unieść ciężar decyzji, ale ilu takich jest?
To jeden z przykładów realnych problemów, które jakoś trzeba rozwiązać. Samo postawienie sprawy na zasadzie „koniec i kropka” rodzi zbyt dużo dramatów ludzi za słabych do naszych standardów.

Warto tu wspomnieć zdanie B-P:
Nie to jest ważne, czy aktualnie spełniamy nasze najwyższe ideały, ale to, że są one wysokie.

Na marginesie, sam byłem w szoku, kiedy szanowany przeze mnie autorytet harcerski (w cztery oczy służę nazwiskiem) częstował mnie imieninowym winem z tekstem, że "to jak sok" i był bardzo zdziwiony, gdy odmówiłem. I nie miał on nic wspólnego z OH.

Nie zgodzę się z tezą, że problemy z jakimi borykamy się teraz są takie, jakie były jeszcze 20, a nie mówię, że 50 lat temu. Permisywizm jest dominującą doktryną pedagogiczną dopiero od 1989 roku (przynajmniej w Polsce). W szkole w latach 1918-1989 nie dochodziło do gwałtów na lekcjach. Przed prawami widniały obowiązki (teraz tylko prawa). Jeśli olewałeś szkołę, kończyłeś przy łopacie, teraz ten, kto macha łopatą ma lepsze zarobki od tego, który ukończył szkołę, a młodzież mawia: idź na studia, będziesz wykształconym bezrobotnym. Na co dzień słyszą: co nie jest wyraźnie zabronione jest dozwolone, róbta, co chceta, zabrania się zabraniać.
Ofensywa nihilizmu jest nieporównywalna z żadnym poprzednim okresem i my w starciu z nią przegrywamy. Cel pozostaje niezmienny, ale na dziś możemy tylko sobie pozwolić na ograniczanie skutków tej masakry. Cel daleki osiągniemy, gdy zaistnieją sprzyjające warunki.

Podkreśliłem, że pojęcia "rozwój społeczny" nie uważam za postęp. Generalnie kwestionuję istnienie czegoś takiego, jak zaprogramowany, czy nawet spontaniczny "postęp społeczny". Ale rozwój, czyli przemiany społeczne (i dobre, i złe) są faktem, na który musimy umieć odpowiedzieć.
Jak to mawiali konserwatyści w XIX wieku: trzeba wiele zmienić, żeby nic się nie zmieniło. Parafrazując: trzeba wiele zmienić, żeby wrócić do stanu pożądanego. Nie jestem przekonany, że to, co było skuteczne w wieku XX, będzie skuteczne w XXI. Może się mylę.


Wspomniałeś, Piotrze, o 1932 roku. Powiedz, jak rozwiązano te problemy, z jakimi Związek się wtedy borykał?
Po pierwsze, stworzono programową i metodyczną ofertę dla młodzieży – wędrownicy.
Po drugie, sięgnięto po dzieciaki, aby wartości harcerskie wpajać od najmłodszych lat, a przy okazji dać cel działania młodzieży – ruch zuchowy.
Po trzecie, wyraźnie zaznaczone, że harcerze, to: zuchy, harcerze, wędrownicy, instruktorzy. Nie istniało Zobowiązanie Instruktorskie i Książeczka Instruktorska. Miejsce na wpisanie stopni instruktorskich znajdowało się w Książeczce Harcerskiej, a instruktorzy zdobywali HO i HR.
Po czwarte, istniał rozdział funkcji „ściśle wychowawczych” (tak w Statucie z 1932 roku) od innych, w tym wparcia programowego (moje określenie) – czyli wyodrębniono kategorię działaczy, którzy nosili mundur i Krzyż Harcerski, pod którym znajdowała się brązowa podkładka. Działacze mieli ograniczone prawa członkowskie, między innymi „w zasadzie” nie mogli pełnić funkcji „ściśle wychowawczych” (w ruchu zuchowym np. pełnili – za „Trzy młodości ruchu zuchowego”) - o ile wiem, to ten aspekt istniał już wcześniej, ale w 1932 roku skutecznie go wykorzystano.
Po piąte, istniał całkowity rozdział struktury wychowawczo-programowej od organizacyjno-finansowej.
Przy takim rozwiązaniu wymóg abstynencji od instruktorów był oczywisty (byli harcerzami, a nie ekstra kastą) i łatwy do wymagania. Instruktor, który z jakichkolwiek przyczyn ulegał nałogom przechodził na działacza, co umożliwiało mu dalszą aktywną pracę w ZHP, ale nie „na funkcji ściśle wychowawczej”).
Jestem za przywróceniem abstynencji i jej wymaganiem, ale nie poprzez apele i potępienia, ale poprzez realną zmianę systemu pracy Związku. Poprzez zniesienie sztucznych – i wywodzących się z OH ZMP – podziałów na instruktorów (wychowanych) i tę resztę (do wychowania), poprzez rozdzielenie różnych kategorii członkowskich, poprzez stworzenie atrakcyjnej propozycji programowej i metodycznej, która da harcerzowi poczucie nobilitacji.
Bez tego pozostaniemy marginesem dumnym ze swej wspaniałości.

:)

Dyskusją, którą toczymy nie jest nowa. Odbyła się podobna. Dwa tysiące lat temu. Każdy kandydat na INSTRUKTORA ZHP powinien przeczytać i przemyśleć List św. Pawła do Rzymian.


P.S.


Jak wam się podoba:

Harcerz jest wolny oraz czysty w myśli, mowie i uczynkach. Nie pije alkoholu, nie pali tytoniu i nie ulega nałogom.
Ostatnio zmieniony 16 lut 2008, 01:28 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Tofik
Użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 16 lis 2007, 13:24
Lokalizacja: 14 KDH Remedium
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Tofik » 16 lut 2008, 12:59

Maciek P pisze:Jak wam się podoba:

Harcerz jest wolny oraz czysty w myśli, mowie i uczynkach. Nie pije alkoholu, nie pali tytoniu i nie ulega nałogom.
Mnie osobiscie bardziej:

Harcerz nie ulega nałogom, jest wolny oraz czysty w myśli, mowie i uczynakch.

Bo jeśli wyróżniamy alkohol i papierosy, mówiąc, że to najważniejsze nałogi, to cos tu jest nie tak. Dla jednych rzeczywiście są ona największe, ale dla innych nie :)

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”