Instruktor harcerski a Prawo Harcerskie- Obowiązek?

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
ODPOWIEDZ
sypa
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 23 lis 2007, 18:35
Lokalizacja: 12 DSH im.Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sypa » 10 lut 2008, 21:04

sikor pisze:
sypa pisze:...To zależy od sumienia konkretnego człowieka. Ja jako młoda harcerka nie jadłam obiadu jeśli była na nie kaczka pieczona z dodatkiem wina, cukierków z likierem itd. Dodawaniu spirytusu do pączków na tłusty czwartek też się stanowczo sprzeciwiałam. Ale nie uważam, że to właściwe podejście. Po prostu wtedy nie rozumiałam prawa, tak jak je rozumiem dzisiaj. A wydaje mi się, że rozumiem je właściwiej.PS. Alkohol do pączków i faworków dodaje się tylko w domu. Na skalę przemysłową jest to nieopłacalne...
aaaaaaaaaaaaaa no to właśnie jest chore podejście. Dobrze że już zrozumiałaś :)
Co za bzdury...
Oczywiście masz rację, ale jak sam napisałeś, na pewnym etapie rozwoju wszystko jest czarne albo białe... aż do przesady. I osobiście wolę, żeby młodzi harcerze, nie rozumiejący jeszcze prawa, błądzili w tą samą stronę co ja kiedyś, a nie w przeciwną.
Nie ma takich rzeczy, których nie da się zrobić. Pytanie brzmi tylko ile czasu i pracy trzeba w to włożyć.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 10 lut 2008, 21:58

sypa pisze:
sikor pisze:
sypa pisze:...To zależy od sumienia konkretnego człowieka. Ja jako młoda harcerka nie jadłam obiadu jeśli była na nie kaczka pieczona z dodatkiem wina, cukierków z likierem itd. Dodawaniu spirytusu do pączków na tłusty czwartek też się stanowczo sprzeciwiałam. Ale nie uważam, że to właściwe podejście. Po prostu wtedy nie rozumiałam prawa, tak jak je rozumiem dzisiaj. A wydaje mi się, że rozumiem je właściwiej.PS. Alkohol do pączków i faworków dodaje się tylko w domu. Na skalę przemysłową jest to nieopłacalne...
aaaaaaaaaaaaaa no to właśnie jest chore podejście. Dobrze że już zrozumiałaś :)
Co za bzdury...
Oczywiście masz rację, ale jak sam napisałeś, na pewnym etapie rozwoju wszystko jest czarne albo białe... aż do przesady. I osobiście wolę, żeby młodzi harcerze, nie rozumiejący jeszcze prawa, błądzili w tą samą stronę co ja kiedyś, a nie w przeciwną.
Odzywa się we mnie dzwonek alarmowy: to znaczy, że wolisz, żeby ludzie wykazywali się faryzejskim fanatyzmem, niż żeby popełniali błędy? A jak to się ma do statutowych wartości chrześcijańskich?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 10 lut 2008, 22:09

Tofik pisze:ale jeśli instruktorzy nie będą abstynentami tylko ludźmi pijącymi, ale z umiarem i rozsądnie czy będą gorszymi wzorcami? Jeśli swoją postawą pokażą, że przede wszystkim trzeba mysleć?
Zależy dla kogo. Dla harcerzy beda gorszymi wzorami (nie wzorcami - tego nie chcemy - nigdy).
Tofik pisze:ale nie pisze w nim JASNO o narkotykach, hazardzie, uzależnieniu od komputera, odchudzania... Nie da się objąć w PH wszystkich nałogów wyszczególniając je, bo jest to niemozliwe. W obecnych czasach papierosy i alkohol nie są już jedynymi zagrożeniami, bo narkotyki, nie oszukujmy się, stają się tak samo powszeche.
To znak że trzeba wprowadzić zmianę w 10 punkcie prawa rozszerzajac katalog i tyle. Tylko po to by było czytelniej dla tych najmłodszych i obeszło się bez tłumaczenia. Niestety faktem jest Że nasi drużynowi nie maja zielonego pojecia o pracy z prawem harcerskim.


Tofik pisze:Ale skoro nie chcemy wychować abstynentów, to po co piszemy w PH, że harcerz nie pali i nie pije? Czy nie lepiej napisac, że jest wolny od wszelakich nałogów? Osobiście znam wspaniałych instruktorów. Małżeństwo. W ZHP mają trójkę córek. Piją, i do tego otwarcie się przyznają. Piwo lub wino do obiadu, szampana, czasem drinka. Nie są uzależnieni. Nie wsiadają po pijanemu za kierownicę, nigdy zresztą nie widziałam ich pijanych. Ale piją. Czy zatem nie zasługują na bycie harcerzami? Czy z tego powodu są złymi instruktorami?
Nie są harcerzami jeśli piją. Jesli odmówienie sobie piwa czy lampki wina jest dla nich tak trudne że aż nie mogą tego zrobić w imię bycia prawdomównym to .... nie będę dalej komentował. Zresztą to sprawa ich sumienia.
To generalnie strasznie mało wychowawcza postawa. Wskazywać olewanie jako właściwe podejście do naszego prawa.

Jesli jest tak że :
Tofik pisze:... Piją, i do tego otwarcie się przyznają. Piwo lub wino do obiadu, szampana, czasem drinka. Nie są uzależnieni. Nie wsiadają po pijanemu za kierownicę, nigdy zresztą nie widziałam ich pijanych. Ale piją...
To są fajnymi ludźmi. Zapewne zacnymi i wogóle świetnymi. ALE NIE POSTęPUJĄ TAK JAK POWINIEN POSTęPOWAć INSTRUKTOR HARCERSKI.
Nie to znaczy nie a tak to znaczy Tak
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Tofik
Użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 16 lis 2007, 13:24
Lokalizacja: 14 KDH Remedium
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Tofik » 10 lut 2008, 23:07

19kldh pisze:A może wiesz kiedy zaczęli pić ?
zadałam to pytanie i usłyszałam: "za własnoręcznie zarobione pieniądze".
sikor pisze:To są fajnymi ludźmi. Zapewne zacnymi i wogóle świetnymi. ALE NIE POSTęPUJĄ TAK JAK POWINIEN POSTęPOWAć INSTRUKTOR HARCERSKI.
Nie to znaczy nie a tak to znaczy Tak
zatem nie pozostaje mi nic innego jak dalej mieszkać z trójką "NIEinstruktorów" pod jednym dachem i cieszyć się, że harcerstwo w moim mieście kręci się zupełnie inaczej niż 40 km od nas, w mieście gdzie mamy hufiec i gdzie wiekszość instruktorów jest akstynentami. Pewnie nie ma to żadnego związku z alkoholem, ale i tak się cieszę.

A w byciu wychowawcą nie najważniejsze jest czy dana osoba pije czy nie, ale JAKA jest i jak żyje.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 10 lut 2008, 23:58

No nie rozumiesz co napisałem ? Nie chodzi o to czy ktoś pije czy nie. To zupełnie nie w tym rzecz. Znam wielu super fajnych ludzi którzy pijają alkohol. Tyle że nie są instruktorami harcerskimi. I często jest to ich świadomy wybór. Chodzi o to, że W NASZYM PRAWIE STOI JAK BYK NAPISANE: NIE PIJE. A przykład osobisty jest jednym z najważniejszych elementów składowych naszej metody. I jak sie ma przykład osobisty w tym przypadku ?
Jestem daleki od raztrząsania konkretnych przypadków. Nie ma ideałów. Nie oceniam więc tego konkretnego przypadku, nie obciąża on mojego sumienia. To co piszę piszę w zgodzie z własnymi przekonaniami i choć bywa to trudne to niestety taka jest prawda. A lepsza śmierdząca prawda niż pachnące kłamstwo i obłuda. Każdy popełnia błędy jednak to, że wychowuje się w braku poszanowania dla obowiązujacego prawa jest według mnie sporym błędem. Niestety stosowanie się do prawa harcerskiego jest jednym z kosztów bycia instruktorem harcerskim.

To oczywiście moje zdanie a dokładnie tak jak inni nie mam monopolu na rację. Może się mylę cóż życie...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Tofik
Użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 16 lis 2007, 13:24
Lokalizacja: 14 KDH Remedium
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Tofik » 10 lut 2008, 23:58

Z tej strony siostra Tofika, jedna z twójki "nieinstruktorów" (Waszym zdaniem). Piję szampana na sylwestra, czasem lampkę wina do ciężko strawnego obiadu, albo dolewam do herbaty łyżeczkę rumu. Bardzo mi przykro, że w Waszych oczach dyskwalifikuje to mnie jako instruktora. Rozumiem, że fakt, że drużyhę prowadze od ponad dwóch tal, że przez ten czas drużyna zwiększyla swój stan liczebny i stała się najlepszą drużyą hufca, jest nieistotny, bo przecież drużynowej zdaża się czasem wypić coś co ma związek z alkoholem, a więc jest zła i jej otoczenie jest skażone.

Zatam jeszcze tylko pytanie do zaciekłych obrońców abstynencji po grób. Czy każdego punktu Prawa Harcerskiego przestrzegacie tak samo bezkompromisowo? Czy, od czasu stania się harcerzem nikogo nie oszukaliści, nie zawiedliście, w najmniejszej nawet sprawie? (Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy). Czy nigdy, przenigy, nie po wiedzieliście nie, nie zrobię tego, nie ma ochoty, sily (hgarcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystim swoim przełożonym). Czy nigdy nie złamaliście gałązki, albo nie zdeptaliście mrówki? (HGarcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać). Czy zawsze, bez zwględu na okoliczności zachowujecie pogodę ducha? (Harcerz jest zawsze pogodny)?

Odpowiedzcie proszę szczerze...


I na koniec. Uważam, że każdy punkt Prawa jest najważniejszy, nie ma "równych i równiejszych", więc zaciekle broniąc jednego, nie zapominajmy i innych, bo rozdrabiając się zatracamy sens całości.



//piszę z konta Tofika, bo, z niewiadomych dla mnie przyczyn drugi miesiąc czekam na aktywację konta a żaden z administratorów nie odpowiedział na moje maila//
Ostatnio zmieniony 10 lut 2008, 23:59 przez Tofik, łącznie zmieniany 1 raz.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 11 lut 2008, 00:25

Ależ oczywiście masz rację nie da sie przestrzegać wszystkich punktów prawa harcerskiego. To zbiór naszych ideałów... zbiór cech do których powinniśmy dążyć. I tu właśnie jest zagwozdka. Bo naprawdę trudno dotrzymać zawsze danego słowa. Czasem robi sie wczystko co się da a się nie udaje. Czasem zniszczy sie kawałek przyrody, bo nie było się wystarczająco uważnym czy też po prostu pech, czasem pogody ducha pomimo wielkich checi nie da się utrzymać ale Prawo Harcerskie wskazuje mi kierunek. Staram się jak moge. I tak po kolei dochodzimy do punktu 10. Naprawdę nie moge się powstrzymać od picia alkoholu i palenia? To naprawde takie ważne ???? Silniejsze od potrzeby bycia prawdomównym i czytelnym dla moich małych harcerzy dla których jestem wzorem ??? No bez przesady. Ta akurat część 10 punktu jest najłatwiejsza do spełnienia. Mogę się powstrzymać. Moge sobie odmówić... więc robię to i udowadniam samemu sobie że słowa... nie musisz mieć wszystkiego sa prawdziwe... wystarczy tylko chcieć. I jakoś wiem że gdy wypowiem je przy najbliższym ognisku podczas gawędy to będą prawdziwe.

Napisałaś o jakiś zwolennikach abstynencji aż po grób... Nie wiem gdzie wyczytałaś takie bzdury bo nie o tym tu się pisze. Nie w tym rzecz by nie pić bo nie. Piszemy tu o instruktorach harcerskich czyli wychowawcach pracujacych z dziećmi przy pomocy metody mającej w swoim składzie przykład osobisty. Na dodatek wychowujących do ideałów określonych w prawie harcerskim. Więc jeśli wychowujemy BEZ PRZYKŁADU OSOBISTEGO albo WEDŁUG JAKIEGOŚ INNEGO PRAWA to coś chyba jest nie w porządku ? Ale jeszcze raz podkreślam. To sprawa sumienia każdego instruktora. Widzisz naprawdę da sie żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Pomimo, że mam ponad 40 lat każdy w rodzinie wie, że wolę piccolo truskawkowe niż brzoskwiniowe i uwierz mi sporo radości to wszystkim wokół daje :)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

sypa
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 23 lis 2007, 18:35
Lokalizacja: 12 DSH im.Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sypa » 11 lut 2008, 01:07

Maciek P pisze:Odzywa się we mnie dzwonek alarmowy: to znaczy, że wolisz, żeby ludzie wykazywali się faryzejskim fanatyzmem, niż żeby popełniali błędy? A jak to się ma do statutowych wartości chrześcijańskich?
Trochę się źle zrozumieliśmy. Swoje dawne podejście też uważam za błąd, nie wiem czy większy czy mniejszy, ale błąd. Wolę jednak żeby ludzie błądzili moimi śladami, bo łatwiej ich sprostować niż tych np. wstrzykujących alkohol do pomarańczy... to też jest zresztą subiektywne podejście - mi łatwiej ich sprostować bo sama przez to przeszłam. Komuś innemu może być łatwiej sprostować tamtych. Ale prostowania wymagają obie postawy.

siostra tofika pisze:(...)drużynowej zdaża się czasem wypić coś co ma związek z alkoholem, a więc jest zła i jej otoczenie jest skażone.
O.O To trochę nie tak. Ja nie uważam, że pijący instruktor to zły instruktor. Zresztą ktoś już wcześniej pisał to samo. (Z wyjątkiem instruktorów pijących w nadmiarze - ci jak nie są to zawsze prędzej czy później staną się złymi instruktorami.) Uważam, że pijący instruktor, to instruktor gorszy od samego siebie, gdyby nie pił. Dla mnie osobiście najważniejsze jest nie to czy instruktor pije, pali czy jeszcze coś innego, ale to jakie są efekty jego pracy. Jeśli Ty pijąc potrafisz uzyskać w pracy z dziećmi/młodzieżą dobre efekty to wszystko w porządku. Może gdybyś nie piła uzyskałabyś jeszcze lepsze. Nie wiem. Ale wiem, że jest wielu takich instruktorów, którym tylko niewiele brakuje, by efekty ich pracy były zadowalające. I jeśli mają do wyboru pić/nie pić, to na pewno wybierając "nie pić", osiągnął lepsze rezultaty niż wybierając "pić". Mi jest łatwiej pracować nie pijąc alkoholu wcale. Jeśli Tobie nie robi to różnicy (zakładając podobne wyniki w pracy) to znaczy że jesteś lepszym ode mnie instruktorem.
Nie ma takich rzeczy, których nie da się zrobić. Pytanie brzmi tylko ile czasu i pracy trzeba w to włożyć.

Tofik
Użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 16 lis 2007, 13:24
Lokalizacja: 14 KDH Remedium
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Tofik » 11 lut 2008, 10:21

//to znów ja, siostra Tofika//

Nie zamierzam się licytować, kto jest lepszym, a kto gorszym instruktorem, ale nadal uważam, ze halo zrobione wokół 10 punktu jest niepotrzebne i zbyt wielkie.

Przyklad z mojej chorągwi. Druhna, wieloletnia drużynowa, dostała od lekarza zalecenie, aby pić szklankę piwa dziennie w celach zdrowotnych. Nie zrobila tego, bo jest instruktorką. W tej chwili ma o wiele większe problemy ze zdrowiem, niż gdyby stosowała się do zaleceń lekarza. pytam, czy lekceważenie wlasnego zdrowia na rzecz "nie wypiję, bo jestem instruktorem" jest lepszym przykladem niż "piję szklankę piwa dziennie, bo kazał mi lekarz".

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 11 lut 2008, 10:59

Nasza dyskusja nie ma sensu. Nie zrozumiesz bo nie chcesz. :/
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Tofik
Użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 16 lis 2007, 13:24
Lokalizacja: 14 KDH Remedium
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Tofik » 11 lut 2008, 11:08

//siostra Tofika//

Rozumiem. Rozumiem, że nie chcecie pić alkoholu, bo tam mówi wam sumienie. Zgoda, wszystkiego najlepszego, nie uważam was za gorszych. Za lepszych też nie.

Chodzi mi tylko o to, że wy, nie pijący, nie dyskwalifikujcie, nie wytykajcie palcami tych, którzy piją. Nie mówcie, że z powodu wypicia kieliszka wina do obiadu, czy lampki szampana na urodziny/sylwestra ktoś nie zagfługuje na miano instruktora.

Poza tym ta dyskusja niedługo może stracić sens, bo jeśli wprowadzona będzie nowa wersja Prawa to dyskusyjny fragment 10 punktu będzie brzmiał "nie ulega nałogom".

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 11 lut 2008, 11:21

Obawiam się że to jest raczej przykład ad absurdum i niewiele wnosi bo chyba każdy na tym forum powie że jeśli takie jest zalecenie lekaża to ok.....nie jest to złamaniem prawa harcerskiego tak samo jak przyjęcie morfiny od lekarza w sytuacji koniecznej ale wzięcie jej z "własnej woli" już tak....

ja mam pytanie i przepraszam jeśli wcześniej ono padło....ja rozumiem że wszystko z głową etc..... że wszystko ma swoje granice, ale (pomijając że PH ma jeszcze 9 innych równie ważnych jeśli nie ważniejszych punktów) jeśli w PH pisze że nie wolno to chyba możliwości do interpretacji nie ma zbyt wiele.... ktoś powie że to nie problem - załóżmy przez moment, że wsyscy się z tym zgodzimy, i że instruktor " czasem może" - w takim razie czy instruktorowi wolno lampkę szampana na sylwestra - no tak - no chyba sie z tym wszyscy zgodzimy (bo takie sobie poczyniliśmy założenia) no ok to idziemy dalej - winko do obiadu - okej.... piwko po powrocie z pracy - no jedno piwko nikomu nie zaszkodzi tak.... no a gdzie w takim razie jest granica?? i żeby nie było nie chodzi mi tu o granice alkoholizmu bo o tym w goóle nie mówimy - nie..... chodzi mi o to czym w zakresie spozywania alkoholu różni sie instruktor ZHP od zwykłego cywila?? nie wiem postawimy granice jak w kodeksie drogowym że instruktor nie przekracza dawki promili w organiźmie, czy jest to jakaś jednostka alkoholu dziennie..... do jakiego momentu wolno przymrużyć na to oko a od jakiego nie?? wiemy że jak się gościu zatacza pod barem to jest nieOK bo to już granica alkoholizmu - ale nie o tym mówimy, ale do jakiego momentu jest OK??
A czy na imprezie na której są wyłącznie isntruktorzy wolno wznieśc toast?? no skoro każdy z nich może to zrobić w domu to czemu nie mogą tego uczynić razem skoro "dzieci nie patrzą"??
Prędzej czy później dochodzi jeden ważny element - PH obowiązuje każdego członka ZHP z wyjątkiem zuchów - dlaczego drużynowy (nawet najlepszy czego w podanych powyżej przypadkach nieśmiem podważać) może wypić w domu piwko a jego wędrownik nie?? - czym się różnią??
Mam jedno pytanie do tych którzy na codzień jednak to powyższe założenie wprowadzają w życie i dopuszczają spożycie alkoholu przez instruktorów - jeśli wychowując swoich harcerzy uczycie ich że zgodnie z PH nie powinni sięgać po alkohol to czy mówcie im że sami się to tego nie stosujecie i czasem ten zapis łamiecie?? czy tez przemilczacie to?? a może otwarcie mówicie im że choć oni nie powinni to wam wolno??

kiedyś kiedy byłem jeszcze zupełnie niedoświadczonym funkcyjnym uczestniczyłem w zbiórce na temat PH. Wiadomo - sąd nad 10 punktem musiał się odbyć i wszyscy harcerze przyklaskiwali instruktorowi/instruktorce (pozostawmy to do mojej wiadomości) tak otwarcie potępiającej alkohol (to byli harcerze około 10-12 roku życia)
po zbióce wszyscy się rozeszli naładowani do codziennego przestrzegania PH....i tylko jeszcze rozmowa "kadry" po zbiórce zaczęła się pytaniem "Będziemy tak tutaj rozmawiać czy skoczymy na browarka..."
na początku myślałem że to dowcip.....ale potem zrozumiałem w jakiej obłudzie brałem udział przez ostatnie dwie godziny i jaki kit ta osoba pociskała tym harcerzom - wtedy (bo wówczas jeszcze zdarzało mi się tą lampkę do obiadu wypić czy toast na sylwestra również) postanowiłem że jeśli chcę być instruktorem (a wtedy chciałem nim kiedyś zostać) to muszę nad sobą popracować - bo jako instruktor nie mogę okłamywać własnych ludzi - dziś jestem załogowym (odpowiednik drużynowego w wodniakach) - wiem że część z moich ludzi czasem na imprezę pójdzie, "czasem się napije" i właśnie dla tych którzy nie mają tak silnej woli nie wolno mi po to sięgać - bo jeśli my im tego nie pokażemy i my nie będziemy przykładem to nikt im tego nie wskaże...nawet jeśli jest to dla nas cholernie trudne

Z drugiej strony NIGDY nie zdarzyło mi się wypomnieć ŻADNEMU instruktorowi jeśli widziałem że się napił - czemu - bo to tak jakby wypomnieć młodemu Ratownikowi ZHP że nie udzuelił pomocy bo szok sprawił że nie mógł sie ruszyć.... czasem pewne rzeczy są silniejsze....a my sami też nie możemy być siebie pewni

Zatem - póki prawo ma taki kształ jaki ma - dążyć musimy do jego przestrzegania - nawet nie dlatego że mamy wychowywać abstynentów/ludzi rozsądnie podchodzących do alkoholu/uniemożliwić picie młodzieży (wedle waszego uznania wybierzcie co wam pasuje) ale dlatego że na razie PH takie jest. To czy takie powinno być to jak wiadomo zupełnie inny wątek.

Na koniec inne pytanie do instruktorów dopuszczających spożycie alkoholu w "rozsądnych granicach" - czy nie macie poczucia odpowiedzialności za tych instruktorów którzy przeginają?? no bo jakie macie prawo wypomnieć instruktorowi skoro sami dopuszczacie otwarcie łamanie prawa?? wtedy jest to już rozmowa instruktor-instruktor i nie można się powoływac na to że ktoś nie ma 18 lat czy coś.... a sądzę że to właśnie dopuszczanie w rozsądnych granicach jest pewnym "upoważnieniem" dla tych którzy granice rozsądku przekraczają
Per Concordia Ad Victoria

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 lut 2008, 11:28

A, się pocięliście...

Siostro Tofika, masz rację, nie spełniamy w 100% każdego z punktów Prawa i nie ma puntu ważniejszego i mniej ważnych. Ale jest zasadnicza różnica, kiedy stracę cierpliwość i powiem słowa uznane za niecenzuralne, a sytuacją, kiedy bluzgam świadomie i celowo uważając, że jest OK. Co innego jest, kiedy zmęczony zamyślę się i nie zauważę w autobusie stojącej kobiety, a taką, gdy świadomie i z premedytacją siedzę i ignoruję stojącą obok staruszkę.

Jest więc zasadnicza różnica między sytuacją, kiedy zjem pączka na spirytusie, nie zastanawiając się nad jego składnikami (jak to ujął św. Paweł: nie chcesz mieć konfliktu sumienia, to nie wnikaj), a taką, gdy świadomie nalewasz wino do kieliszka.

Jednak to, czy 10 przestrzegać łatwo, czy nie, zależy od kontekstu kulturowego. Znam przypadek instruktorki, która przez małżeństwo weszła w środowisko wywodzące się dawnych Kresów. Kiedy jako instruktorka odmówiła wypicia z rodziną wódki, wywołała skandal rodzinny i stanęło na progu rozwodu, bo rodzina męża uznała się za obrażoną.

Jak czytam wypowiedzi niektórych, to przypomina mi się takie tekst: przecedzają komara, a połykają wielbłąda.

We wszystkim trzeba mieć umiar i nie tracić z oczu człowieka, a przede wszystkim celu.

Osobiście bałbym się "nieulegania nałogom", bo skąd wiesz, kiedy nałogowi ulegasz? Granica jest płynna. Większość uzależnionych jest przekonanych, że kontroluje sytuację i nie daje sobie powiedzieć, że nie. A poza tym, parafrazując tekst Pawła Wypycha: żeby nie ulegać nałogom, to trzeba ich spróbować (oryginalnie było: żeby zwalczać nałogi, to trzeba je mieć).
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 11 lut 2008, 11:28

Tofik napisał:

""Poza tym ta dyskusja niedługo może stracić sens, bo jeśli wprowadzona będzie nowa wersja Prawa to dyskusyjny fragment 10 punktu będzie brzmiał "nie ulega nałogom"."""


jeśli zmieni sie prawo to fakt - dyskusja straci sens - ale powiedz prosze na jakiej podstawie sugerujesz że miałaby taka poprawka byc wprowadzona?? przypomne tylko trwające rok konferencje w hufcach i chorągwiach które zmiany nie przyniosły.....


nie mówię czy powinno byc o nieuleganieu nałogim czy nie piciu - ttrudno mie się w tej materi określić - ale póki co dura lex sed lex


poza tym to nie jest tak że nie chce....bo uwierz mi z przyjemnościa był się napił dobrego wina (ostatnio dostałem w prezencie od mojego Klienta skrzynkę na prawdę dobrych jakościowo win kalifornijskich - bo nie wiedział że nie piję....no cóż podarowałem to komuś innemu)
to nie jest tak że nie chcę - tylko że nie pwoinienem...i dlatego z tego rezygnuję
i tego nie mówi mi sumienie tylko Prawo Harcerskie
Per Concordia Ad Victoria

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 11 lut 2008, 11:31

Sikor ->
poszerzanie katalogu jest bez sensu, bo katalog byłby dłuższy, niż całe Prawo. Musi być jedno zdanie.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”