presja...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
paczita
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 18 wrz 2007, 18:04
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: paczita » 18 wrz 2007, 18:25

witam, jestem nowa na tym forum i mam nadzieję,że znajdzie się ktoś, kto pomoże mi rozwiać moje wątpliwości...

mam 18lat, w harcerstwie jestem już od 10. Wiem,to kawał czasu, wiele pięknych wspomnień i wiele, naprawdę wiele przezyc. Początkowo byłam zwykłym zuszkiem, potem zostałam szóstkową :) w naszej gromadzie,,,przeszłam do harcerzy, po jakimś czasie zostałam podzastępową, potem zastępową...aż w końcu w wieku 16 lat zostałam drużynową. Nie byłam jakoś specjalnie przekonania do tej decyzji, ale zostałam zresztą przedstawiona przed faktem dokonanym....moja drużyna działa na wsi, już wtedy przechodziła poważny kryzys, a moja poprzedniczka wyjeżdzała na studia, więc chciała oddac drużynę. i trafiło na mnie, bo nikt inny nie chciał tego się podjąc. Owszem, byłam pełna obaw, ale miałam nadzieję,że jakoś się wszystko ułoży. Początkowo było dobrze. W chwili przejęcia drużyny liczyła ona sobie ok 10osób, w tym praktycznie sami moi rówieśnicy...Nie było łatwo, ale biegałam jakoś po szkole i zwerbowałam nowych harcerzy. Zależało mi na tym,żeby kogoś sobie "wychować" na zastepcę. No tak,,,ale rzeczywistość okazała się inna...szybko okazało się,że ludzie <w tym ci starsi> nie mają już ochoty na poświęcanie czsu zbiórkom...zwoływałam spotkania..ale przychodziło parę osób- dwie,moze trzy osoby...ale nie zniechęcałam się,,,kryzys przeżywa cały nasz kołobrzeski hufiec...

minęło dwa lata..teraz mam maturę i chciałabym poświęcić się nauce... nie chcę już być drużynową, ponieważ teraz już wiem,że nie sprawdziłam się w tej roli i niestety nikt mnie do niej nie przygotowała, jestem za wrazliwa na to ciągłe olewanie, uganianie się itp. MAM PO PROSTU DOSYC chodzi o to ,że nawet nie mam dla kogo tej druzyny prowadzić, pozostała garstka osób, które są w moim wieku i mają inne zajęcia..rozmawiałam o tym z komendantem..i zaczęło się...przecież druzyna ma 20 lat, jeżeli odejdziesz, to posypie się drużyna, będzie na tobie ciążył fakt,że jestes ostatnia...kurczę, jestem pod ostrzałem, tak zle i tak niedobrze...najgorsze jest to,że nie ma kto poprowadzic dalej drużyny...

nie wiem, co robić,,,dalej tkwić w tym marazmie czy postawić na swoje zycie i swoją przyszłość???

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 18 wrz 2007, 18:58

Paulino: kogo masz wychowywać w drużynie: Dobrego człowieka, dobrego Polaka - czy działacza ZHP, który bezrobotny, bez wykształcenia, mierny, ale zawsze wierny?

A jak już odpowiesz, zastosuj to samo do siebie samej.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 18 wrz 2007, 19:46

Jeśli harcerstwo jest tym ludziom potrzebne, a są dorośli, to każdy z nich znajdzie sposób na harcowanie. Nic złego się nie stanie, jeśli drużyna się rozpadnie. Nawet może coś dobrego, bo każdy znajdzie sobie inną grupę. Albo harcerską, labo nie. Ale taką, w której się będzie dobrze czuć. Zrobiłaś swoje. Nikt Ci nie podziękował za robotę? Szkoda...
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 18 wrz 2007, 19:51

Paulina, spokojnie. ZHP to nie muzeum, żeby hołubić coś, co jest odpowiednio stare, nie patrząc na tego czegoś przydatność. Oczywiście, szkoda jeśli pada drużyna 20 letnia. Ale lepiej, żeby stała się legendą, którą kiedyś ktoś zechce wskrzesić, niż żeby była "wiecznie żywym" wspomnieniem własnej chwały.

A twoje życie jest ważniejsze.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

SeFer
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 11 lis 2003, 01:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: SeFer » 18 wrz 2007, 20:02

paczita pisze:nie wiem, co robić,,,dalej tkwić w tym marazmie czy postawić na swoje życie i swoją przyszłość???
Dziewczyno- TWOJA przyszłość jest NAJWAŻNIEJSZA, a nie jakaś tam drużyna. Bo to nie drużyna za kolejne 20 lat będzie myśleć z czego Ty masz się utrzymać i co ze sobą zrobić.

Nie przejmuj się takimi ludźmi jak on- bo to są głupcy.
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2007, 20:19 przez SeFer, łącznie zmieniany 1 raz.
PRZEWODNIK GÓRSKI|MIęDZYNARODOWY PRZEWODNIK GÓRSKI UIMLA|SZKOLENIA LAWINOWE

Góra idzie do Ciebie??Nie jesteś Mahometem??... Uciekaj! To lawina!

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 18 wrz 2007, 20:21

Wyjątkowo nieinstruktorska i nieodpowiedzialna postawa hufcowego. To On właśnie odpowiada za bezpieczeństwo w życiu osobistym swojej kadry. To Jego obowiązkiem jest
umozliwić Ci spokojne zdanie Matury. Bo ta Matura i Twoja przyszłość jest jednym z celów harcerskiej pracy i wychowania. Po prostu hufcowego....zaćmiło, albo nie ma pojęcia o swych obowiązkach. To On musi zapewnić Twojej drużynie dalsze dzialanie, a tobie dac urlop. Powodzenia !

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 18 wrz 2007, 20:32

Ale wiesz, Piotrze, taka postawa, to dość powszechny w Polsce standart. Na szczęście nie w moim hufcu, ale znam inne takie przypadki.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Naleśnik
Nowicjusz
Posty: 36
Rejestracja: 04 kwie 2007, 09:27
Lokalizacja: XII Szczep DHiZ "Q"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Naleśnik » 18 wrz 2007, 21:45

Ja też znam tą presję związaną z rozwiązywaniem wieloletniej drużyny. Nie z własnego doświadczenia, ale z bliskiego otoczenia. Czasami starszym instruktorom się wydaje, że ich drużyny, które zakładali X lat temu będą wieczne i nie dopuszczają innych myśli. A przecież wszystko, tak jak się zaczęło, musi się kiedyś skończyć. I tak jak wcześniej zostało napisane, jestem zdania, że lepiej rozwiązać drużynę póki jeszcze będzie można ją wspominać jako coś dobrego.
"Prawdy szukać i szukać, nim Cię porwie jedna z burz..."
-------------------------------------------------------------------------------------
phm. Marta Leśniak
komendantka XII Szczepu DHiZ "Q"

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 19 wrz 2007, 06:05

W pierwszej kolejności Paulina ma zadbać o wywiązanie się z "obowiązku wyższego rzędu" jakim jest w jej przypadku nauka.
Naleśnik pisze:Ja też znam tą presję związaną z rozwiązywaniem wieloletniej drużyny. Nie z własnego doświadczenia, ale z bliskiego otoczenia. Czasami starszym instruktorom się wydaje, że ich drużyny, które zakładali X lat temu będą wieczne i nie dopuszczają innych myśli. A przecież wszystko, tak jak się zaczęło, musi się kiedyś skończyć. I tak jak wcześniej zostało napisane, jestem zdania, że lepiej rozwiązać drużynę póki jeszcze będzie można ją wspominać jako coś dobrego.
Dlaczego "wszytko (...) musi się kiedyś skończyć" ? Jeśli prowadziła drużynę zgodnie z metodą harcerską to są przecież zastępowi. A to aby im pomóc, to zadanie dla hufcowego oraz innych drużynowych/instruktorów. Mogę powtórzyć za Piotrem iż jest to:
StaryWilk pisze:Wyjątkowo nieinstruktorska i nieodpowiedzialna postawa hufcowego. To On właśnie odpowiada za bezpieczeństwo w życiu osobistym swojej kadry. To Jego obowiązkiem jest umozliwić Ci spokojne zdanie Matury. Bo ta Matura i Twoja przyszłość jest jednym z celów harcerskiej pracy i wychowania. Po prostu hufcowego....zaćmiło, albo nie ma pojęcia o swych obowiązkach. To On musi zapewnić Twojej drużynie dalsze dzialanie, a tobie dac urlop. Powodzenia !
Formalnych "urlopów instruktorskich" teraz nie ma ale ....
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

magister_71
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 04 sie 2004, 20:32
Lokalizacja: 71 WDHS "Vexillum"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: magister_71 » 19 wrz 2007, 12:46

Praca której się nie chce wykonywać, nigdy nie będzie dobrze wykonywana - musisz się zastanowić czy chcesz, czy masz chwilowy kryzys który jesteś w stanie pokonać, czy po prostu zmieniłaś już priorytety.

Jeśli zmieniłaś, to nie ma co podtrzymywać fikcji, bo i tak Twoje działanie jako drużynowej raczej nie będzie efektywne. Wtedy lepiej zająć się sobą.
---- www.i-militaria.com ----
Militaria, mundury historyczne, bojówki w niskich cenach dla Twojej drużyny!!!

paczita
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 18 wrz 2007, 18:04
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: paczita » 19 wrz 2007, 16:09

dzisiaj po raz kolejny zwołałam radę drużyny...i co się okazało? że nikt nie chce jej przejąc.. powiedziałam o tym komendantowi <który swoją drogą właśnię tę drużynę zakładał> i kazał mi czekać.. walnął jakieś moralizujące gadki... na co ja mam czekać? nikt nie chce zrozumieć mojej sytuacji, teraz ludzie się patrzą na mnie wilkiem i robią komentarze. ci sami ludzie, którzy niestety nie interesują się sami, co będzie dalej z tą drużyną. Mieszkam pod Kołobrzegiem, a miejscowość jest tak mał,że wszyscy wszystko wiedzą o innych. Nie chcę roztrząsać całej sytuacji dot. hufca Kołobrzeg, bo sytuacja przedstawia się tragicznie. Na odprawy przychodzi raptem pięć ób, a drużyny można policzyć na palcach, ale jednej ręki. Już nie wspomnę o tym,że te drużyny nie liczą sobie więcej niż 10 harcerzy. A wiem,że że jest wielu drużynowych w takiej sytuacji jak ja, ale ja niestety jestem w pewien sposób napiętnowana, bo to komendant zakładał naszą drużynę i ma do niej wielki sentyment. Ja rozumiem i doceniam jego pracę, ale dlaczego ja muszę na tym wszystkim cierpieć? Zdaje sobie sprawę, że teraz już nie bedę mogła poświęcić wiele czasu na dzisałalność harcerską, a jak powiedział magister_71 PRACA KTÓREJ NIE CHCE SIę WYKONYWAć NIGDY NIE BęDZIE DOBRZE WYKONANA!!!!!!!!

Magheru
Stały bywalec
Posty: 533
Rejestracja: 06 wrz 2006, 10:16
Lokalizacja: HKA "Czogori"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Magheru » 19 wrz 2007, 16:49

Może to co napiszę spotka się ze sprzeciwem reszty forumowiczów, ale uważam, że jeśli tego nie chcesz po prostu czas na jasne oświadczenie: NIE, bez tłumaczenia powodów... jeśli ma taki sentyment to niech sam się tym zajmie. Skoro argumenty nie trafiają, albo co gorsza odbierane są jako wymówki. To nie fair, ale nie można kogoś zmuszać czy też obciążać dodatkowo, a komendant powinien zdawać sobie sprawę, że nadejdzie czas, kiedy będziesz musiała "zawiesić" swoją aktywność.

I jeszcze jedno- ludzie zawsze gadają... nie ma się czym przejmować... Pozdrawiam serdecznie:*
"Jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha dokonaj wszelkich starań by nie zgasła, gdy ujrzysz dogasający żar w spojrzeniu wędrownika pozwól mu zapłonąć na nowo"

------------------------------------------------------------------
Harcerski Krąg Akademicki "Czogori" w Olsztynie

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 19 wrz 2007, 17:23

:) (dążąc do 1 ;) ) Przed wojną praktycznie każdy komendant hufca prowadził drużynę. Dzięki temu lepiej rozumiał aktualne problemy drużynowych :).
Taka sytuacja jak w Waszym hufcu panuje w przynajmniej 80% hufców. Prędzej czy później to gruchnie i tyle. W najmniejszym stopniu nie jest to Twoją winą. Winne temu są władze ZHP które opracowały i wdrażają takie a nie inne formy postępowania i szkolenia. Olewają system zastępowy i generalnie nie traktują metody harcerskiej jako całość. Oferta ZHP w porównaniu z innymio organizatorami wolnego czasu jest licha a marketing żaden. Z kolei linia wychowawcza to niestety... albo nie będe nawet pisał...

To że ludzie z Twojej drużyny tak a nie inaczej traktują sprawę jest spowodowane właśnie opisanymi wyżej faktami. Nie Powinnaś więc poczuwać się do winy. Każdy z nas powinien zawsze pamiętać o piramidzie wartości. Dom, Rodzina - Praca, Szkoła - Harcerstwo i nigdy na opak. Jednak...

Powinnaś się zastanowić czy na pewno nie dasz rady. Bycie drużynowym to nic innego jak służba Polsce i naszemu Społeczeństwu. Może dasz radę... tylko troche inaczej niż do tej pory. Wyrzuć całą wiedzę jaką uzyskałaś do dziś na śmietnik. Przeczytaj ze dwa razy skauting dla chłopców i wędrówkę do sukcesu przemyśl to wszystko sobie (jeśli o mnie chodzi to najlepiej gdzieś w okolicach Pilska ... później stwórz sobie środowisko, swój mały zastęp, grupę ludzi którzy myślą podobnie jak Ty i podobnie jak Ty wyznają taki a nie inny system wartości. I działajce razem. Nie proś nikogo, jak nie chce to nie. To Ty dajesz im mozliwośc bycia harcerkami. Na zbiórkach róbcie razem to co i tak robiłabyś poza harcerstwem. Wspólna nauka i zdobywanie wiedzy może być zabawne a na pewno jest efektywniejsze i ciekawsze niz kucie. Wejdź Paola na swoją "Ścieżkę do sukcesu" Bo właśnie taki jest cel skautingu... A jeśli wprowadzisz na nią jeszcze kogoś to możesz mieć poczucie dobrze spełnionego obowiazku instruktorskiego...

Pozdrawiam Ciepło
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

damiannelus
Nowicjusz
Posty: 29
Rejestracja: 09 sty 2005, 21:28
Lokalizacja: 33 DH Adept
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: damiannelus » 19 wrz 2007, 20:12

Mądrze sikor mówi. Ja dorzucę conieco od siebie. Dla mnie problem jest jak najbardziej aktualny. Znajduję się w niemal identycznej sytuacji. Mam skończone 18 lat, w tym roku czeka mnie matura. Aspiracją moję jest dostać się na bardzo dobrą uczelnię i radzić sobie na niej.
Zacznę od problemu drużynowego. Podczas kieleckiego zlotu odbyła się konferencja/seminarium 'wychować sobie następcę'. Byłem na nim. Szczególnie pierwsza część przypadła mi do gustu. Podczas której można było spokojnie wymienić poglądy. Pamiętam, że kilku druhów zarzuciło mi wlaśnie to, że stwierdzam, że 'nie pociągnę drużyny i matury'. Ich zdaniem obie funkcje są do pogodzenia. Jasne, tylko co się stanie, jeżeli w środku okarze się, że naprawdę muszę zakuć matmę, a drużyna akurat potrzebuje wyjechać na ważny biwak?
Ja postawiłem na samorozwój i na nutkę ryzyka. Przedewszystkim matura. Może to postępowanie trochę niemodne, no ale cóż... Obok tego praca w hufcu. Niestety działam w bardzo patologicznym hufcu.* Pociąga mnie w nim najbardziej praca w roli rzecznika hufca i PRowca. (Oczywiście drużyna jest dla mnie najważniejsza, ale gdyby zostało tak jak było nie rozwijałbym się). Obok tych dwóch rzeczy - prywatnie matury i 'służbowo' pracy w hufcu staram się również aktywnie uczestniczyć w życiu lokalnym. Krótko mówiąc - akcje animacji kultury. W związku z powyższymi rzeczami, które wymagają ode mnie poświęcenia czasu, a są dla mnie elementami stricte - rozwoju, którego też 'naucza' harcerstwo nie miałbym czasu na prowadzenie drużyny w formie w jakiej ją prowadziłem. Dlatego... jestem dalej drużynowym :-D.
Po mału, nie ma tu żadnej nieścisłości. Pomyślałem tak jak proponuje sikor i 'wróciłem do źródeł'. Skoro na systemie zastępowym zbudowano ruch ludzi, który trwa 100 lat, to dlaczego ja nie mógłym na nim oprzeć swojej drużyny? Przeszedłem rozmowę z zastępowymi, wyrazili chęć silnej pracy zastępami. Do tej pory był z tym problem. Na zbiórce poszczególnych zastępów były prawie całe drużyny. Teraz mam nadzieję to zmienić, również dzięki 'rywalizacji zastępów', czyli comiesięcznych zmaganiach.
Trudno na razie mówić o efektach. Na razie wszystko jest w fazie przygotowywania.
Mam nadzieję, że to wszystko się jakoś poskłada.
Aha i jeszcze jeden plus takiego układu? Zastępowi mają czas na zbudowanie swojego autorytetu i wzrastanie ze świadomością, że tak jak teraz odpowiadają za zastęp wkrótce mogą być odpowiedzialni za drużynę.

* Tutaj mógłbym mówić o znanym problemie 'przeciążenia' kadry. Jestem przewodniczącym HKR, szefem zespołu ds. Promocji, a przy okazji 'do wszystkiego'.
phm. Damian Drewulski - wieczny Adept

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 19 wrz 2007, 20:14

sikor pisze:To że ludzie z Twojej drużyny tak a nie inaczej traktują sprawę jest spowodowane właśnie opisanymi wyżej faktami. Nie Powinnaś więc poczuwać się do winy. Każdy z nas powinien zawsze pamiętać o piramidzie wartości. Dom, Rodzina - Praca, Szkoła - Harcerstwo i nigdy na opak. Jednak...
Dokładnie to wyraża triada O(jczyzna)-N(auka)-C(nota)=dom-szkoła-harcerstwo. Kolejność określa hierarchię.
Powinnaś się zastanowić czy na pewno nie dasz rady. Bycie drużynowym to nic innego jak służba Polsce i naszemu Społeczeństwu. Może dasz radę... tylko troche inaczej niż do tej pory. Wyrzuć całą wiedzę jaką uzyskałaś do dziś na śmietnik. Przeczytaj ze dwa razy skauting dla chłopców i wędrówkę do sukcesu przemyśl to wszystko sobie (jeśli o mnie chodzi to najlepiej gdzieś w okolicach Pilska ... później stwórz sobie środowisko, swój mały zastęp, grupę ludzi którzy myślą podobnie jak Ty i podobnie jak Ty wyznają taki a nie inny system wartości. I działajce razem. Nie proś nikogo, jak nie chce to nie. To Ty dajesz im mozliwośc bycia harcerkami. Na zbiórkach róbcie razem to co i tak robiłabyś poza harcerstwem. Wspólna nauka i zdobywanie wiedzy może być zabawne a na pewno jest efektywniejsze i ciekawsze niz kucie. Wejdź Paola na swoją "Ścieżkę do sukcesu" Bo właśnie taki jest cel skautingu... A jeśli wprowadzisz na nią jeszcze kogoś to możesz mieć poczucie dobrze spełnionego obowiazku instruktorskiego...

Pozdrawiam Ciepło
Dokładnie tak. Mnie udaje się prowadzić zastęp starych koni nazywany drużyną wędrowniczą, który jest oparty na tej właśnie zasadzie: każdy robi w niej to, co poza harcerstwem jest jego pasją. Ratownik WOPR organizuje patrol ratownictwa wodnego, chłopak jeżdżący wyczynowo na rowerze zbiera ekipę takich świrów jak on, dziewczyny chcące zająć się pomocą dzieciom specjalizują się w tym właśnie itp. Razem tworzymy zespół.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”