1 sierpień...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 31 paź 2007, 21:42

Maruuuda pisze:Maćku, znów mi namieszałeś.
Tak to jest być "misiem o małym rozumku".

To w końcu byłoby wiecej ofiar czy nie?


Pogubiłam sie, za dużo teorii na pierwszy rzut oka podobnych,ale od srodka zupelnie innych w tych kilku ostatnich postach.
Namawiasz mnie na gdybanie. :)

Przed przybyciem von dem Bacha, który w tym czasie opowiadał się za antysowieckim sojuszem polsko-niemieckim i naprawdę ograniczył zbrodnie do "niezbędnych" rozmiarów, na pewno tak. Postępowanie dywizji Dirlewangera i RONA Kamińskiego (przypominam: rozstrzelanego przez SS za zbrodnie wojenne na Ochocie) nie pozostawia złudzeń, że po wyjściu żołnierzy AK do lasów ludność cywilna zostałaby zmasakrowana.

Po przybyciu von dem Bacha-Żelewskiego, który uważał, że trzeba zachować jak najwięcej polskich sil istniała teoretyczna, choć wielce prawdopodobna możliwość, że wobec stłumienia powstania mógłby on okazać łaskę rasy panów. Ale jak mówię, to gdybanie.

Nie mówię - tu do Rafała - że nie dało się zakończyć walk wcześniej, niż po 63 dniach. Myślę, że nawet można było je kontynuować, ale nie w mieście. Można nawet było zorganizować ewakuację ludności cywilnej, skoro przez tydzień utrzymywano szlak ewakuacyjny do Kampinosu. Można było rozegrać tę bitwę mniejszym kosztem.

Podważam tylko pewne slogany, które są chwytliwe, ale fałszywe. Rzecz nie tyle w ofiarach cywilnych i zniszczeniach, ale w proporcjach ich skali do uzyskanego efektu.

Sporo namieszały tu zrzuty alianckie i sowieckie działania militarne, które dawały złudzenie, że jednak pomoc nadejdzie. Jak wiadomo, nikt nie wierzy w najgorsze, nawet, gdy ma to czarno na białym. :(

Jak już gdybamy, to podejrzewam, że Rowecki rozegrałby to po swojemu tak, że wilk byłby syty i owca cała. Ale w sierpniu 1944 Armią Krajową dowodził dowódca pułku kawalerii, a nie dowódca brygady pancerno-motorowej. Czujesz różnicę?

A co do mieszanych uczuć, to dobrze, że je masz, bo tylko takie mają tu sens. Odpowiedzi proste zbyt często są prostackie.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 31 paź 2007, 21:44

Rafal pisze:Myślę, że ta niepisana umowa między hitlerowcami a sowietami dotyczyła tego, że Sowieci pozwolą Niemcom wykończyć Powstanie i do tego czasu nie ruszą się z przyczółków.

Dlatego Niemcom nie śpieszyło się kończyć Powstanie i dalsze jego trwanie utrzymywało tę "umowę" z Sowietami.
W tym czasie mogli umocnić się na liniach, przegrupować, uzupełnić zapasy. To zyskali Niemcy.

Sowieci zyskali rozbitą organizację ewentualnego oporu. Nie musieli już z nikim się liczyć po wejściu do Warszawy - bo ośrodka politycznego już nie było. Załatwili go Niemcy. Jak pisałeś - Stalin w swej podłości był genialny...

Taka teza...

Rafał
Dokładnie tak. Zresztą, jak już pisałem, we wrześniu pod Arnhem nasi spadochroniarze wpadli na jednostki wycofane z przyczółka warecko-magnuszewskiego. Czyli Niemcy wiedzieli...

A swoją drogą... jesteś pewien, że niepisana?

Pamiętaj, że w tym momencie walczyła nie tylko Warszawa. Akcja "Burza" obejmowała całkiem spory obszar Polski. Na terenie Republiki Pińczowskiej walczyli po polskiej stronie także partyzanci sowieccy. Zatrzymanie frontu także ich skazało na zagładę.
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 01:05 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 01:10

Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

beao
Użytkownik
Posty: 97
Rejestracja: 18 paź 2007, 09:45
Lokalizacja: ZWiW
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: beao » 01 lis 2007, 07:59

Maruuuda pisze:A jeszcze z ciekawosci, bo tez nie do konca zrodla z ktorych korzystam są co do tego zgodne- interesuje mnie jak wygladał stan przygotowania "militarnego" powstancow przed wybuchem Powstania, tj ile i jaki rodzaj broni mieli. Ktoś moze konkretnie wie (albo wie gdzie szukac?).
Szukaj w książkach o powstaniu, chociażby w Zośce i Parasolu, strony www [ np. http://www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl ] o powstaniu , książki stricte historyczne.

Broń...
Zdobywcza
Odkopana , uzbrojenie WP z okresu oblężenia Warszawy
Własna produkcja
Zrzuty lotnicze [ sprzymierzeńcy się nie popisali, część "zrzutów" wpadła w ręce Niemców ]
Zakupy , np. od zdemoralizowanych żołnierzy Wehrmachtu


Visy, cekaemy, erkaemy, granatniki, handgranaty, sidolki i filipinki [granaty produkcji własnej ;)] , butelki zapalające [koktajle Mołotowa] , materiały wybuchowe, moździerze...



Edit:

Nawet jeśli na polskie powstania będziemy patrzeć przed pryzmat klęsk to , myślę sobie , nie możemy pominąć pobudek kierujących tamtymi ludźmi , zapomnieć o pewnego rodzaju wygranych politycznych.
Przez całą okupację , czy to niemiecką, czy później sowiecką, pokazywaliśmy swoją niezależność, siłę , zjednoczenie. Nawet jeśli ta siła była TYLKO , a może aż, siłą psychiczną, która pomagała nam wytrwać.

Bez względu na to czy powstanie się udało, czy nie , musimy mieć szacunek do żołnierzy/powstańców.
Oni walczyli i za nas i za siebie, za lepszy świat, nawet jeśli to głupio i patetycznie brzmi , walczyli za to w co wierzyli..

Oceniajmy , krytykujmy takie "pospolite ruszenia" , ale czasu to nie zmieni.
Opowiadajmy się za jedną ze stron , szukajmy prawdy , ale kurcze nie zapominajmy , że to było , że olbrzymia masa Tamtych ludzi zginęła. Dlaczego?

Wydaje mi się, że ta nasza przeszłość pomagała nam ... i w czasie II WŚ , i w czasie PRL'u .. .przetrwać.
Nawet klęska może być krzepiąca.

Jak mówi moja mama: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.






Nam może się , wiedza czerpana z ich niepowodzeń , jeszcze przydać. Oby nie....
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 08:29 przez beao, łącznie zmieniany 1 raz.
dh. Beata Iwan bs. (ale już niedługo... ;))
przyboczna w 1RŚGZ "Przyjaciele Zielonego Lasu"

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 09:07

Rafał Ziemkiewicz w "Michnikowszczyźnie" napisał, że my historię traktujemy pornograficznie. To znaczy, że bohaterowie narodowi są przedstawiani jako wszechmogący "porno-herosi", przy których normalny człowiek wymięka.

Podobnie jest z powstaniami. Podstawą wszelkich szkół sukcesu jest uświadomienie ludziom, że jest tylko jedna droga do zwycięstwa: porażki. Bo tylko porażka uczy eliminować błędy. Mało jest takich ludzi, którzy odnieśli sukces, a nie ponieśli wcześniej porażek.

Jest takie powiedzenie: armia brytyjska przegrywa wszystkie bitwy z wyjątkiem ostatniej.

Poza tym, co już pisałem, mamy spaczony obraz powstań przez to na przykład, że w polskiej historii na miano to "zasługują" najwyżej klęski. Doszło do tego, że II i III Powstania Śląskie zaczęto pokazywać jako klęski (!) wbrew oczywistym oczywistościom ;).

Tymczasem, pierwsze polskie powstania miały miejsce... w czasie rozbicie dzielnicowego! I miały na celu zrzucenie brandenburskiej dominacji, a potem czeskiego panowania. I powstanie, które wyniosło do tronu Łokietka było pierwszym udanym! Dalej, powstanie pruskie w XV wieku, które pozwoliło Kazimierzowi Jagiellończykowi do końca złamać potęgę krzyżacką.

Następne, to powstanie na Żmudzi i Kujawach, a pote w Warszawie przeciw Szwedom w czasie Potopu. Potem powstanie poznańskie i warszawskie 1806 i epizod Księstwa Warszawskiego, galicyjska Wiosna Ludów (genialny przykład "eksportu" swojego powstania na cudzy teren), która zaowocowała autonomią i praktycznie uznaniem Polski za trzeci człon cesarstwa, rewolucja 1905 roku (tak, spowodowała liberalizację polityki carskiej w zaborze rosyjskim na skalę niewiele mniejszą, niż w 1815). Okres 1914-1922 to seria powstań (około 15) uwieńczonych zarówno sukcesami lokalnymi, jak i wspólnym sukcesem strategicznym - niepodległością. Wreszcie Akcja "Burza", która nie dotyczyła tylko Warszawy, a w wielu miejscach przyniosła przejściowe sukcesy. Ogólna porażka była skutkiem układów międzynarodowych, na które nie mieliśmy wpływu, ale na pewno zablokowała próby tworzenia 17 republiki rad.
Po wojnie, powstaniem (samoograniczającym się) był 1956 rok. Charakter (i atmosferę) powstania, choć niezbrojnego, miał okres pierwszej "Solidarności" 1980-81. Wreszcie klimat powstania (i trochę oczekiwania na nie) miały lata 1988-89.

Ile przeciw temu jest prawdziwych, a nie propagandowych porażek i klęsk?
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 09:15 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 01 lis 2007, 10:04

Właściwie, opierając się bezkrytycznie na różnej maści i z różnych okresów publicystyce, a co gorsza również i na opracowaniach historycznych - to prawie cała nasza przeszłość jest jednym pasmem klęsk, heroicznych i bezsensownych zrywów i niemądrych, skazanych z góry na klęskę działań. Nawet ostatnie lata dają temu dowód - bo przecież "powstanie solidarnościowe" to matactwo "sił wrogiego i niesłychanego układu". Bardzo wartościową konkluzją tej dyskusji byłoby podanie bibliografii pozycji pokazujących w sposób rzetelny i pomocny w pracy drużyny naszą przeszłość, z której możemy być, wbrew manipulowanym tezom dumni .

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 10:10

Jak sam powiedziałeś, jest ich mało. Na pewno Jasienica. Na pewno - i tu wielu być może zaskoczę - Zbigniew Załuski (jego publicystyka, choć pisana z optyki PRLu, to jednak polemizuje z wieloma mitami ówczesnej michnikowszczyzny, jak choćby o szarżach na czołgi), na pewno publicystyka Wołoszańskiego i Baliszewskiego. Jest też bardzo dobra praca Bendera (tak, tego) na temat "czarnych kart polskiej historii".
Sporo jest w serii FOCUS-HISTORIA.

No i przede wszystkim: CZYTAć i MYŚLEć, nie bać się polemiki z największym nawet autorytetem. Nawet św. Piotr się mylił i nawet Kajfaszowi zdarzyło się być prorokiem.


P.S.
A bitwy pod Kannami nie było, ale to off top. ;)
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 10:11 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 01 lis 2007, 18:04

No tak , Jasienicę to szczerze polecam - szczególnie "Dzieje Agonii" - trzeci tom Rzeczpospolitej Obojga Narodów "puszczony" przez cenzurę 5 lat po pierwszych tomach !

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 19:02

Tak na marginesie historii, warto pamiętać, że:
- Polska jest jedynym państwem w Europie, w którym nie było nigdy otwartej wojny domowej (rozumiem pod tym pojęciem konflikt między dwoma rywalizującymi ośrodkami władzy, wizjami ustroju itp, a nie bunty części ludności),
- Polska jest jedynym krajem w Europie, któremu do funkcjonowania (sprawnego) nie był niezbędny monarcha (taki jest sens powiedzenia, że Polska nie rządem - "nie rządem", a nie "nierządem" - stoi, lecz wolnością (odpowiedzialnością) szlachecką),
- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym prawa obywatelskie nazywane przywilejami obowiązują dłużej, niż 250 lat (fakt, obejmowały 12% społeczeństwa, ale wolności republikańskie w XIX wiecznej Francji dotyczyły 1% społeczeństwa),
- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym legalna władza nigdy nie wprowadziła cenzury aż do XX wieku,
- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym nigdy nie było klęski głodu,
- Polska jest jedynym krajem w Europie, który ominęły wojny religijne (min. dzięki liberum veto,
- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym tolerancja nie była sloganem, ani hasłem politycznym, ale praktyką dnia codziennego.
- Polska jest jedynym krajem w Europie, który więcej dzieł sztuki kupił, niż wyeksportował (co znaczy, że naszą magnaterię stać było na to, by Europa pracowała dla nas).

Zapłaciliśmy za to rozbiorami, wojnami i powstaniami, ale chyba było warto.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

zyrafa
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 20 sie 2005, 15:34
Lokalizacja: 10HDŻ
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: zyrafa » 01 lis 2007, 19:25

Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, któremu do funkcjonowania (sprawnego) nie był niezbędny monarcha (taki jest sens powiedzenia, że Polska nie rządem - "nie rządem", a nie "nierządem" - stoi, lecz wolnością (odpowiedzialnością) szlachecką),
Ta...tylko że od tego momentu zaczął się robić syf...bo każdy w swoją stronę ciągnął...Za Polską szlachtę to się można tylko wstydzić...


CO do reszty - to kolejne powody dzięki którym powinniśmy być dumni z tego że jesteśmy Polakami :)
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 19:26 przez zyrafa, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Filipecki HO

majcin
Użytkownik
Posty: 82
Rejestracja: 22 lip 2004, 12:10
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: majcin » 01 lis 2007, 19:32

Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, który ominęły wojny religijne (min. dzięki liberum veto,
ja słyszałem o jednej dużej protestantów z katolikami zwanej potoczeni potopem i jednej katolików z prawosławnymi, zwanej powstaniem Chmielnickiego
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym tolerancja nie była sloganem, ani hasłem politycznym, ale praktyką dnia codziennego.
chodzi ci o to, że w Polsce konflikty narodowościowe i religijne wybuchły nieco później niż w innych krajach Europy?
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, który więcej dzieł sztuki kupił, niż wyeksportował (co znaczy, że naszą magnaterię stać było na to, by Europa pracowała dla nas).
uważasz za nasz sukces fakty, że nie byliśmy w stanie wychować lub przyciągnąć do naszego kraju artystów na poziomie odpowiadającym aspiracjom naszych elit?
ciekawe

a tak na marginesie, to rozbiory nie były skutkiem tego lukrowanego obrazu Rzeczpospolitej, jaki przedstawiłeś, tylko odejścia od zasad będących fundamentem Rzeczpospolitej szlacheckiej.

Marcin Wojtczak
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 19:33 przez majcin, łącznie zmieniany 1 raz.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 19:42

zyrafa pisze:
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, któremu do funkcjonowania (sprawnego) nie był niezbędny monarcha (taki jest sens powiedzenia, że Polska nie rządem - "nie rządem", a nie "nierządem" - stoi, lecz wolnością (odpowiedzialnością) szlachecką),
Ta...tylko że od tego momentu zaczął się robić syf...bo każdy w swoją stronę ciągnął...Za Polską szlachtę to się można tylko wstydzić...
Poczytaj "Polską anarchię" Jasienicy. Zmienisz zdanie.

Szlachecka demokracja funkcjonowała sprawnie - licząc od Statutów Wiślickich - 300 lat. Liberum veto zostało nadużyte po raz pierwszy po blisko 100 latach od ustanowienia (1569-1652, a w innej wersji- 1669). A sens tej zasady oznaczał obowiązek uzyskania powszechnej zgody na proponowane rozwiązanie, a nie wymuszanie go większością. I przez 100 lat skutecznie tę jednomyślność uzyskiwano. W czasie, kiedy reszta Europy morduje się masowo (to jest okres wojny 30-letniej).
Najwięcej Sejmów zerwano w okresie saskim (pierwsza połowa XVIII wieku), ale w 1764 roku szlachta znalazła skuteczne lekarstwo w postaci sejmów skonfederowanych i od tego momentu zasada ta nie obowiązuje.
Niestety, bo gdyby obowiązywała, to Sejm Niemy nie mógłby zatwierdzić rozbioru.

Nie szlachta była problemem, tylko z jednej strony elity (jak w każdym ówczesnym - i chyba nie tylko - państwie) oraz biedota, żyjąca z łaski możnych i od nich uzależniona (jak w każdym państwie). A specjalistami od tego była szlachta litewska.

I znowu kolejna teoria szkolna do lamusa.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 01 lis 2007, 19:50

Maciek P pisze:P.S.
A bitwy pod Kannami nie było, ale to off top. ;)
???
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Kannami
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 19:56

majcin pisze:
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, który ominęły wojny religijne (min. dzięki liberum veto,
ja słyszałem o jednej dużej protestantów z katolikami zwanej potoczeni potopem i jednej katolików z prawosławnymi, zwanej powstaniem Chmielnickiego
¬le słyszałeś, w Potopie czynnik religijny do Jasnej Góry nie istniał, potem był produktem propagandy jezuickiej. Klasztor szturmował m.in. katolik Jan Sobieski, a jedynym miastem, które oparło się Szwedom był protestancki Gdańsk.
W powstaniu Chmielnickiego po stronie polskiej walczyło bardzo wielu prawosławnych. Podobnie, nie wszyscy kozacy byli prawosławni (choć większość) i protestanci, co jest nawet wspomniane w "Ogniem i mieczem". Postulaty obu stron nie miały charakteru religijnego do Beresteczka, kiedy rzeczywiście cerkiew ogłosiła krucjatę przeciw katolikom i na pole bitwy przybył patriarcha Jerozolimy. Zresztą uciekał szybciej.
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym tolerancja nie była sloganem, ani hasłem politycznym, ale praktyką dnia codziennego.
chodzi ci o to, że w Polsce konflikty narodowościowe i religijne wybuchły nieco później niż w innych krajach Europy?
Porównaj nasza waśnie z Irlandią Północną albo Krajem Basków i złap proporcje.
Każdy, kto czyta wie, że konflikty narodowościowe w I Rzplitej nie istniały, a w II były w znacznym stopniu skutkiem działań sąsiadów.
Zresztą, świetnie na ten temat pisze Sergiusz Piasecki, a także Ferdynand Ossendowski, poczytaj.
Maciek P pisze:- Polska jest jedynym krajem w Europie, który więcej dzieł sztuki kupił, niż wyeksportował (co znaczy, że naszą magnaterię stać było na to, by Europa pracowała dla nas).
uważasz za nasz sukces fakty, że nie byliśmy w stanie wychować lub przyciągnąć do naszego kraju artystów na poziomie odpowiadającym aspiracjom naszych elit?
ciekawe
Widzę, że masz problem z czytaniem. Kupno dzieła sztuki, to także zamówienie wykonania go na miejscu. Np. zamku. Większość polskich zabytków, to dzieła wykonane przez importowanych artystów. To znaczy, że Polska była krajem na tyle zamożnym, że stanowiła dla nich atrakcyjnego kontrahenta.
Co nie znaczy, że nie było polskich, ale większość była importowana. To świadczy o sile gospodarczej społeczeństwa, które stać na luksus.

Na marginesie, większość pracowników Doliny Krzemowej, to Hindusi i Chińczycy. Uważasz za sukces Amerykanów, że nie potrafią wychować własnych programistów?
a tak na marginesie, to rozbiory nie były skutkiem tego lukrowanego obrazu Rzeczpospolitej, jaki przedstawiłeś, tylko odejścia od zasad będących fundamentem Rzeczpospolitej szlacheckiej.

Marcin Wojtczak
I tak, i nie. Pewne elementy szkodliwe były wbudowane w system. Jak chociażby liberum veto, które w konsekwencji rozchwiało system, czy też brak czegoś na kształt rządu. Przy silnym królu sprawy szły dobrze, przy gnuśnym, jak Michał Korybut Wiśniowiecki, źle.

Wymieniłem sprawy, z których możemy być dumni. Ten topik nie dotyczy analizy szczegółowej okresu Polski szlacheckiej. Tylko - w ramach off topa - pomijanych często powodów do dumy.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 01 lis 2007, 20:04

19kldh pisze:
Maciek P pisze:P.S.
A bitwy pod Kannami nie było, ale to off top. ;)
???
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Kannami
Znam. A czytałeś wydaną przez WMON monografię Janusza Sikorskiego "Kanny"? http://biblionetka.pl/ks.asp?id=38672
W miejscu podanym przez Polibiusza nie ma ŻADNYCH śladów bitwy. Ani broni, ani kości, ani grobów.
UPS.
Z Jeziora Trazymeńskiego do dziś wyławia się szczątki uzbrojenia.

Sikorski wręcz analizuje powód, dlaczego w takim razie przyjmuje się ją za fakt.

Poza tym, takiej liczby wojsk nie da się w tym miejscu tak ustawić, jak opisał Polibiusz - zresztą Grek, piszący w ok. 100 lat po bitwie w celu pokazania rodakom jaką potęgą niezniszczalną jest Rzym, eby przekonać Greków do poddania się władzy rzymskiej. :)
Relacja Polibiusza jest jedyną z tego okresu. Następna, pochodzi z okresu cesarstwa.


Zresztą, zachowanie Hannibala po bitwie jest idiotyczne (ominięcie Rzymu), że daje się wyjaśnić tylko tym, że starcie nie było bitwą, tylko potyczką, a armia rzymska nie była zniszczona.

A, i ciekawostka. Opisany przez Polibiusza przebieg bitwy jest niemal identyczny z przebiegiem bitwy pod Maratonem opisanym przez Herodota. Można to sobie było obejrzeć w serii "Wielkie Bitwy" wydanej bodaj przez Rzeczpospolitą. Uszykowanie Hannibala, to uszykowanie Militiadesa. Oskrzydlenie i praktycznie otoczenie przeciwnika nastąpiło właśnie pod maratonem, z tym, że Grecy nie zamknęli pierścienia, tylko dopchnęli rogi półksiężyca do morza. (ZARYS HISTORII WOJSKOWOŚCI POWSZECHNEJ DO KOńCA XIX WIEKU tegoż Sikorskiego).


Takich "myków" w historii jest więcej. Zresztą, ostatnio, historycy wojskowości zakwestionowali przebieg bitwy pod Maratonem. Nie, nie twierdzą, że jej nie było, ale sugerują, że było to tylko starcie Greków z tylnymi strażami Persów, którzy w momencie greckiego ataku już wsiadali na okręty.

W tej samej serii WMON czytałem pracę o Akcjum, w której autor wykazuje, że zwycięzcą bitwy był Antoniusz. Problem w tym, że Oktawian nawet żołnierzy Antoniusza przekonał, że było inaczej. :) Propaganda rulez. :D

Ale to off top.
Ostatnio zmieniony 01 lis 2007, 20:44 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”