Konsekwencja

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
lessa15
Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 24 paź 2006, 22:34
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: lessa15 » 08 lip 2007, 01:03

:) Nie miałam na myśli kolejnych programów. I nie twierdzę, że instruktor nie ma prawa do potknięc, wręcz przeciwnie (jeśli tak zabrzmiałam, to mimowolnie).
Chodzi mi jednak o to, czy mamy jakiś pomysł, żeby ewentualnie instruktorzy faktycznie nie nadający się do takiej pracy, np z racji podejscia do Prawa, nie dawali negatywnego przykladu harcerzom (od lat).
Chodzi mi o to, bardziej wewnętrznie, czy potrafimy znalezc w sobie wystarczająco dużo woli, by rzeczywiście realizowac postulat "harcerskości" instruktorów. By wpływac na tworzenie takich jednostek realnie wspierających instruktorów, by te jednostki faktycznie działały (Druha "TAM, gdzie się je stosuje", "trzeba stworzyc formy pracy z kadrą", "czas na ruch instruktorów", "jasnych i zrozumiałych sposobów"). By były rezultaty. Może nie dziś. W ogóle. By nie traktowac i Prawa, i tego wszystkiego, o czym tak długo mówimy, jako czczej "gadaniny" oderwanej od rzeczywistości. Żeby instruktorzy mieli wolę realizacji pewnych standardów, żeby łamania Prawa nie uważali (wciąż?) za NORMę. I teraz czas na refleksję - czy my tego chcemy i jak zamiarzamy działac, by poprawic stan istniejący (np poprzez te wszystkie formy, o których, Wilku, mówiłeś)?
Skąd Ci ludzie umiejący "wyzwalac..", jeśli są, to co zrobic, by ich praca była efektywniejsza i powszechniejsza, mocniej zaakcentowana, jesli ich nie ma, to skąd się mają wziąc? Jeśli to wszystko (formy, ludzie) jest, to skąd problemy, jeśli nie ma - to co zrobic, żeby było? itd...
Bo chyba nie chodziło o to, żeby coś-tam-sobie-uzgodnic i wrócic do szarej rzeczywistości?

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 09 lip 2007, 10:31

Cóż, jest tylko jeden sposób Magda :)
Jednoczmy się, działajmy razem, wymieniajmy się doświadczeniami, organizujmy spotkania, złazy i obozy w jednym rejonie, propagujmy wspólne wydawnictwa, rozwijajmy takie ruchy jak KBP. I bądźmy "na czele", jak chciał Małkowski zmieniając nazwę "skaut" na "harcerz". Chodzi o to, by Ci, których nie musi się do harcerkich standartów "dociągać na siłę" byli szpicą naszego ruchu.

lessa15
Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 24 paź 2006, 22:34
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: lessa15 » 09 lip 2007, 17:14

:) ładnie zabrzmiało. I dlatego już nic nie piszę (malkontenckiego).

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 09 lip 2007, 18:35

StaryWilk pisze:Cóż, jest tylko jeden sposób Magda :)
Jednoczmy się, działajmy razem, wymieniajmy się doświadczeniami, organizujmy spotkania, złazy i obozy w jednym rejonie, propagujmy wspólne wydawnictwa, rozwijajmy takie ruchy jak KBP. I bądźmy "na czele", jak chciał Małkowski zmieniając nazwę "skaut" na "harcerz". Chodzi o to, by Ci, których nie musi się do harcerkich standartów "dociągać na siłę" byli szpicą naszego ruchu.
Sądzę, że to bardzo egoistyczne podejście. Szkoda, że wielu spośród tzw. ideowych instruktorów nie dopuszcza nawet myśli, że mogą w organizacji działać osoby, którym na całkowitej abstynencji po prostu nie zależy..

Zwolennicy tradycyjnego brzmienia Prawa Harcerskiego, zwolennicy abstynenckiego charakteru organizacji czują dzisiaj satysfakcję, komfort i zadowolenie, że to ich wizja Związku Harcerstwa Polskiego oficjalnie zwyciężyła. O nieabstynentach zapominają, wytykają im słabość, nieharcerskość.

Najprościej w takiej sytuacji powiedzieć "bądźmy na czele". Niech inni do nas dociągają, bo jesteśmy "szpicą naszego ruchu".

A prawda jest taka, że większość organizacji o abstynencji co najwyżej dyskutuje. Nieliczni się na nią decydują..

Druhu Piotrze,
Jaką druh ma receptę na zaszczepienie abstynencji w hufcach, w którym nie ma abstynentów. Receptę skuteczną, a nie polegającą na promowaniu własnej "lepszości"..

pozdrawiam,
Paweł Dobosz

Pieczar
Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 27 wrz 2007, 20:42
Lokalizacja: bez przydziału
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Pieczar » 02 paź 2007, 20:24

palenie i picie to nic dobrego wiec dlaczego jak by się zmieniło prawo mamy na to pozwalać? i tak ten punkt jest łamany wiec po co on jest? tylko na ośmiesza że niby jestesmy odpowiedzialni a nie umiemy przestrzegać tego co sami ustanowiliśmy a to smutne
"Ślubuję na Twoje ręce pełnić służbę w Szarych Szeregach, tajemnic organizacyjnych dochować, do rozkazów służbowych się stosować, nie cofnąć się przed ofiarą życia"

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 03 paź 2007, 10:47

Radek pisze:
StaryWilk pisze:Cóż, jest tylko jeden sposób Magda :)
Jednoczmy się, działajmy razem, wymieniajmy się doświadczeniami, organizujmy spotkania, złazy i obozy w jednym rejonie, propagujmy wspólne wydawnictwa, rozwijajmy takie ruchy jak KBP. I bądźmy "na czele", jak chciał Małkowski zmieniając nazwę "skaut" na "harcerz". Chodzi o to, by Ci, których nie musi się do harcerkich standartów "dociągać na siłę" byli szpicą naszego ruchu.
Sądzę, że to bardzo egoistyczne podejście. Szkoda, że wielu spośród tzw. ideowych instruktorów nie dopuszcza nawet myśli, że mogą w organizacji działać osoby, którym na całkowitej abstynencji po prostu nie zależy..

Zwolennicy tradycyjnego brzmienia Prawa Harcerskiego, zwolennicy abstynenckiego charakteru organizacji czują dzisiaj satysfakcję, komfort i zadowolenie, że to ich wizja Związku Harcerstwa Polskiego oficjalnie zwyciężyła. O nieabstynentach zapominają, wytykają im słabość, nieharcerskość.

Najprościej w takiej sytuacji powiedzieć "bądźmy na czele". Niech inni do nas dociągają, bo jesteśmy "szpicą naszego ruchu".

A prawda jest taka, że większość organizacji o abstynencji co najwyżej dyskutuje. Nieliczni się na nią decydują..

Druhu Piotrze,
Jaką druh ma receptę na zaszczepienie abstynencji w hufcach, w którym nie ma abstynentów. Receptę skuteczną, a nie polegającą na promowaniu własnej "lepszości"..

pozdrawiam,
Nie zaglądałem tu strasznie długo i dopiero teraz znalazłem ten post Pawła.
Cóż, jest symptomatyczny dla pewnej postawy części kadry ZHP. Trywializując, Ci co chcą autentycznego wychowania przez przykład instruktorski są "lepsi, bardzo egoistyczni".
To jest rozziew w pojmowaniu istoty harcerskości. Związek, w którym "większość /.../i o abstynencji co najwyżej dyskutuje. Nieliczni się na nią decydują... " , to związek nieideowy, niewychowawczy, to ZHP wolontariatu wolnego czasu, w którym istotą jest nie tyle wychowanie, co przerabianie kolejnych grantów i srodków na wypoczynek młodzieży. To ZHP aparatu uczepionego źródełek dopływu kolejnych możliwości działactwa.
Pozwolę sobie zacytować bardzo mądrego harcerskiego instruktora wysokiego szczebla,
znanego pod manem Marabuta, bo z Jego przemyśleń na Forum KPW wynika właśnie spostrzeżenie o rozdwojeniu ZHP.
W ślad za nim proponowałbym te hufce o których napisałeś "UHARCERZYć" , czyli ODDZIAŁACZYć !
"Jest kilka filarów metody harcerskiej. Jednym z nich jest na pewno pośredniość oddziaływań. Nie chodzi o to z czym przyjdziesz porozmawiać z drużynowym i co on Ci odpowie. To jest oddziaływanie werbalne, krótkotrwałe, mogące szybko obrócić się w negację (tak samo jak w relacji dziecko-rodzic). Ważne jest to co harcerz u drużynowego podpatrzy i będzie bezwiednie kopiował. To są prawdziwe ścieżki przekazywania postaw i kodów zachowań. Dlatego wciąż trąbimy: przykład osobisty, działanie, a nie gadanie. To jest sól harcerstwa. Mówić o bykach, a walczyć z nimi to nie to samo.
Drugim filarem jest wzajemnośc oddziaływań. " I jeszcze :
"Drużynowy jest przewodnikiem w samowychowaniu. Dokonuje tego przez przykład osobisty. Natomiast wychowanie dotyczy przede wszystkim przekazywania postaw i kodów zachowań, a nie kwesti służby, pomocy, pragmatyki i tego typu sprawach. Te sprawy są w wychowaniu trzeciorzędne. Więc jeśli byłeś dla nich wzorem tylko w sprawach trzeciorzędnych, to można przypuszczać, że Twoje oddziaływanie wychowawcze mogło być mniej skuteczne. Piszę MOGŁO, a nie BYŁO. Bo może jesteś ArcyMistrzem. Ponieważ jednak nie wszyscy są ArcyMistrzami, wolimy kształcić instruktorów do bardziej czytelnych sytuacji wychowawczych, tj. takich, w których będzie im prościej oddziaływać bez popełniania błędów i przy wykorzystaniu w pełni metody harcerskiej."
Dla mnie EOT.
Ostatnio zmieniony 03 paź 2007, 10:53 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 03 paź 2007, 11:48

No i właśnie - EOT..
StaryWilk pisze:To jest rozziew w pojmowaniu istoty harcerskości.
Z tym się zgodzę.
StaryWilk pisze:Związek, w którym "większość /.../i o abstynencji co najwyżej dyskutuje. Nieliczni się na nią decydują... " , to związek nieideowy, niewychowawczy, to ZHP wolontariatu wolnego czasu, w którym istotą jest nie tyle wychowanie, co przerabianie kolejnych grantów i srodków na wypoczynek młodzieży. To ZHP aparatu uczepionego źródełek dopływu kolejnych możliwości działactwa.
A z tym się zgodzić niestety nie mogę.


Z resztą. Zjazd Programowy już zdecydował - ZHP ma być ABSTYNENCKI. I tu nie ma co dyskutować.

Czy da się "uharcerzyć" hufce wyłącznie POŚREDNIOŚCIĄ i WZAJEMNOŚCIĄ ODDZIAŁYWAń? Szczerze mówiąc, wątpie. W ten sposób to można pracować z harcerzami w drużynie, i może ewentualnie z młodą kadrą. Ludzie mniej lub bardziej dorośli, poddani takiemu procesowi "uharcerzania" w większości przypadków ograniczą się do nieobnoszenia się ze swoją "nieabstynencją".

W efekcie ZHP będzie abstynencki wyłącznie na pokaz, czyli tak jak dzisiaj. Można z tym jakoś żyć, bo przecież środowiska nieabstynenckie prosperują sobie całkiem nieźle. Ktoś z resztą kiedyś napisał (i większość dyskutantów się z tym zgodziła), że nie zaobserwowano żadnej korelacji pomiędzy podejściem do abstynencji, a liczebnością (jakością działania) drużyn.

Tylko, że z takiego ZHP nie będą zadowoleni ani abstynenci (bo jak to ma być, że w organizacji jest kadra, której na abstynencji nie zależy), ani nieabstynenci (bo nie przestaną działać tylko dlatego, że 10PH nie został zmieniony, czego oczekiwali), ani młodzi ludzie, którzy przyjdą do ZHP (bo jak to jest - mówią, że harcerze nie piją, a piją).

Nieutożsamianie się z organizacją (a zwłaszcza z zasadami, które w niej obowiązuja) nie sprzyja jej rozwojowi.
A przypomnę, że cały czas spadamy..


pozdrawiam,
Paweł Dobosz

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 03 paź 2007, 12:01

Radek pisze:No i właśnie - EOT..
StaryWilk pisze:To jest rozziew w pojmowaniu istoty harcerskości.
Z tym się zgodzę.
StaryWilk pisze:Związek, w którym "większość /.../i o abstynencji co najwyżej dyskutuje. Nieliczni się na nią decydują... " , to związek nieideowy, niewychowawczy, to ZHP wolontariatu wolnego czasu, w którym istotą jest nie tyle wychowanie, co przerabianie kolejnych grantów i srodków na wypoczynek młodzieży. To ZHP aparatu uczepionego źródełek dopływu kolejnych możliwości działactwa.
A z tym się zgodzić niestety nie mogę.


Z resztą. Zjazd Programowy już zdecydował - ZHP ma być ABSTYNENCKI. I tu nie ma co dyskutować.
Chyba inaczej rozumiemy pojęcie demokracji. To, że Zjazd coś zdecydował nie oznacza końca dyskusji. Następny Zjazd może (tylko po co?) dokonać zmiany. Uchwały Zjazdu, to nie Słowo Boże, podlegają zmianom (na szczęście).
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 03 paź 2007, 12:22

StaryWilk pisze:W ślad za nim proponowałbym te hufce o których napisałeś "UHARCERZYć" , czyli ODDZIAŁACZYć !
No no, tylko bez takich. "ODDZIAŁACZYć" to chyba zbytni skrót myślowy. Chyba zasadza się na dawnym pojęciu słowa "działacz". Dzisiaj mamy, przypominam, oficjalnych działaczy, będących członkami wspierającymi ZHP. I moim zdaniem "UHARCERZENIE" nie jest jednoznaczne z "ODDZIAŁACZENIEM", wręcz przeciwnie. Ja przez "UDZIAŁACZENIE" rozumiem przejście nieabstynentów do innej formy członkostwa. Niech mają prawo głosu (wspierającego) w organizacji, tylko od wychowania wara. Sam z tej możliwości skorzystałem. Więcej działaczy to mniej hipokryzji i mniej działaczy wśród wychowawców. I zapewne to miałeś na myśli. Użyłybym jednak innego terminu niż "ODDZIAŁACZENIE".
Ostatnio zmieniony 03 paź 2007, 12:23 przez barnrot, łącznie zmieniany 1 raz.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 03 paź 2007, 12:23

Pawle, a po co nam hufce i kadra, która nie stosuje zasad harcerskiego wychowania, a zabawia się w "działactwo" ? Takich "stowarzyszeń" są tysiące i nie mają....wymagań.
I jeszcze jedno, Związkowi potrzeba w 100 % młodych ludzi, i młodej kadry, że o harcerzach nie wspomnę, z którymi DA SIę PRACOWAć METODĄ SKAUTOWĄ !
Starzy wyjadacze, weterani różnych maści, znudzeni byli wychowawcy, dla których "instancja harcerska" /dawniej/ , komenda harcerska /obecnie/ to klub kolesiów, to ma być remedium na spadek liczebności lub generować wzrost ?! Przepraszam, ale co Ty proponujesz ? Zgniły kompromis ?
Ja nie jestem zwolennikiem opcji "twardej" w sprawie abstynencji w ZHP.
Uważałem i uważam, że postulat 10 pkt powinien być kierunkowy, wychowawczo postulatywny wobec wszystkich członków ZHP i generować metodyczność pracy i programu harcerskiego wokół potrzeby w s t r z e m i ę ź l i w o ś c i i WOLNOŚCI od wszelkich uzależnień.
To trudniejsze, mało tego to jest wyzwanie wobec przyszłości harcerstwa wogóle.
Ostatnio zmieniony 03 paź 2007, 12:24 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 03 paź 2007, 12:28

Michał, "działactwo" jest okresleniem pejoratywnym,tak jak "działaczenie". Nie oznacza działania i działacza. Ot taka zabawa wokół materii języka, by wyodrębnić wynaturzenia w złym kierunku, gdy ktoś nie chce być działaczem, bo woli "działactwo". Ale nie ja to wymyśliłem, i niekoniecznie o harcerstwo w działactwie, czyli fikcyjnym, pseudodziałaniu chodzi w dzisiejszej rzeczywistości. A wogóle to masz 100 % racji.
Ostatnio zmieniony 03 paź 2007, 12:32 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

majcin
Użytkownik
Posty: 82
Rejestracja: 22 lip 2004, 12:10
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: majcin » 04 paź 2007, 15:25

StaryWilk pisze:Michał, "działactwo" jest okresleniem pejoratywnym,tak jak "działaczenie". Nie oznacza działania i działacza. Ot taka zabawa wokół materii języka, by wyodrębnić wynaturzenia w złym kierunku, gdy ktoś nie chce być działaczem, bo woli "działactwo". Ale nie ja to wymyśliłem, i niekoniecznie o harcerstwo w działactwie, czyli fikcyjnym, pseudodziałaniu chodzi w dzisiejszej rzeczywistości. A wogóle to masz 100 % racji.
no właśnie, bo ja bym raczej proponował "udziałaczenie" komend harcerskich, tzn. doprowadzenie do stanu, w którym działacz harcerski czuje się dumny ze statusu działacza i w związku z tym nie stara sie na siłę nazywać sie instruktorem.
po osiągnięciu takiego stanu normalne będzie, że pan magazynier, pan kierowca, pani księgowa czy pani sekretarka, a także kierownik stanicy obozowej nie są instruktorami (ani harcerzami lub wędrownikami) i w związku z tym mogą po wykonaniu swoich obowiązków spokojnie wypić piwo, a jeśli w odpowiednim do tego miejscu zapalą papierosa, to będzie to wyłącznie ich osobisty problem.
a przy tym wszystkim nie będa to po prostu ludzie wynajęci do wykonania okreslonej pracy.

Marcin Wojtczak

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”