byłem harcerzem, przestałem walczyć z wiatrakami

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
KubaM
Starszy użytkownik
Posty: 219
Rejestracja: 28 gru 2003, 13:25
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: KubaM » 27 paź 2006, 08:21

Ktoś na tegorocznym KKK powiedział bardzo znaczące dla mnie, choć banalne, zdanie: "trzeba wiedzieć kiedy odejść, nie z harcerstwa a z organizacji".
Wiatraki? Są i będą... jak w życiu... są u nas ludzie, wychowawcy, którzy wszystko co robią, robią dla dzieciaków. Są też tacy którzy wszystko co robią, robią dla siebie, dla własnych niespełnionych ambicji... Nie należę do końca ani do pierwszych, ani do drugich, choć, moim zdaniem, bliżej mi do tych pierwszych... Nie wiem czy na dłuższą metę będę umiał walczyć z wiatrakami... Na razie cel, czyli dobro dzieciaków jest ważniejszy od wszystkiego innego, ale gdy przestanie - trzeba będzie odejść...

"Harcerstwo – piękna idea, zepsuta przez stworzenie organizacji."
Ostatnio zmieniony 27 paź 2006, 08:51 przez KubaM, łącznie zmieniany 1 raz.
"Ruch rodzi organizację, organizacja się rozrasta, kostnieje, tłamsi Ruch... Ruch porzuca organizację!"

dalkow
Starszy użytkownik
Posty: 290
Rejestracja: 11 mar 2006, 00:33
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dalkow » 28 paź 2006, 14:05

Pelikan pisze:Nie ma jak odpowiedzialność. Nie harcerza, ale człowieka, który podejmuje się odpowiedzialnego projektu na kwotę 80.000 zł.
Dalkow, może za wiele nie pomogłem, ale konsultowałem choć część tego przedsięwzięcia. Jest mi teraz przykro, że zostawiłeś takie coś. Możesz powiedzieć, co dalej z projektem współpracy z PŁASTEM się stanie skoro odpowiedzialnie i świadomie podjąłeś się wystąpić z ZHP?

Mnie uczono, że należy odpowiadać za swoje czyny. Także kończyć to co się zaczęło. Chciałbym usłyszeć/przeczytać odpowiedź. Jeśli nie tu, to prywatnie, ale ją zacytuję później na forum. Za wiele pracy, wyrzeczeń oraz niepotrzebnych konfliktów wśród moich przyjaciół wzbudził ten projekt, żebym teraz patrzył, jak odchodzisz i zostawiasz coś takiego.
Czekam na odpowiedź.
biorę pełną odpowiedzialność na swoje czyny

projektowi w fazie przygotowań wniosku poświęciłem 3 tygodnie, 3 tygodnie wycięte z życia, w trakcie których wiele elementów uczyłem się sam, jak chociażby matrycy logicznej, wtedy też i jedynie wtedy otrzymałem pomocną dłoń ze strony Ewy Gąsiorowskiej i to w sposób zupełnie bezinteresowny, zupełnie jej nie znając - pomogła mi, bo została poproszona, pomogła człowiekowi tylko dlatego, że prosił o pomoc i pewnie dlatego, że był harcerzem
więcej takiej pomocy nie otrzymałem, co więcej, albo mi jej odmówiono, albo była tylko pro forma, albo udzielona była w sposób nierzetelny

mechanizm dobrze zobrazowała Druhna Ola Kozubska, kilka postów wyżej

projekt został zerwany przez stronę ukraińską, domyślam się, że wynika to z nagłego odwołania przez GK-ę warsztatów, które miały odbyć się w Warszawie - do chwili odwołania warsztatów współpraca z Płastem układała się dobrze - od tego momentu nie ma wogóle kontaktu z koordynatorem strony ukraińskiej, mimo wielokrotnych prób dokonywanych przez kilku ludzi

wcale mu się nie dziwię, jeżeli Ty byłbyś Naczelnikiem ZHP, brytyjska organizacja zorganizowałaby dla Twoich ludzi 7-dniowe warsztaty w Londynie, zebrałbyś 10ludzi, oni w pracy wzieliby urlopy, poprzesuwali inne ważne zdarzenia życia prywatnego, zawodowego, skautowego i nagle na parę dni przed wyjazdem dowiadujesz się nagle, że całość zostaje odwołana - to co robisz - dyplomatycznie przyjmujesz do wiadomości taki stan rzeczy, ale w środku wściekłość Cię rozrywa, bo tych 10 Twoich ludzi 'rozszarpie' Cię za to, za stracony urlop itd. itp., to Ty dawałeś swoim nazwiskiem gwarancję, że brytyjska organizacja skautowa to poważni ludzie

a moja odpowiedzialność za swoje czyny mówi mi, nie rób nic więcej, oddaj 80.000pln do MSZ i nie narażaj zadłużonego po uszy ZHP na to, iż pieniądze się rozejdą, a MSZ obciąży ZHP i nakaże zwrócić pieniądze w całości, gdyż nie zostały wydane zgodnie z umową

we wszelkich funduszach rządowych, nie tylko polskich, ale i kanadyjskich, i unijnych i innych, jest nadrzędna zasada, że nie można pod koniec projektu, czyli pod koniec okresu budżetowe zwracać żadnych pieniędzy - projekt należy zrealizować w całości i wydać wszystkie pieniądze, a wynika to z systemu budżetowego - nie ma co MSZ zrobić z tymi pieniędzmi, gdy wpłyną 20 grudnia, bo oni muszą je wydać na inny cel, zgodny z przeznaczeniem, do 31 grudnia, czyli w kilka świątecznych dni.
Cobra-Mce pisze:Dalkow przecież wypowiedziałeś słowa "Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę...", więc wiedziałeś na co się decydujesz
ja wstąpiłem do ZHP stosunkowo późno, miałem 13-14 lat i wtedy też złożyłem Przyrzeczenie, wtedy to moja wiedza o harcerstwie kończyła się na mojej drużynie, wspaniałym drużynowym, który był dla mnie i jest trochę nadal Wielkim Autorytetem, to on mi mówił o wspaniałym harcerstwie w wersji przedwojennej, którą moja drużyna kultywowała - zawsze składaliśmy w latach 80-tych rotę przyrzeczenia w wersji przedwojennej, zawsze na obozach drużyny wieszaliśmy banderę z przedwojennego statku handlowego z orłem w koronie - takie było moje harcerstwo, pełne radości, miłości, odpowiedzialności, wspaniałych ludzi i niedobry hufiec, o którym nic więcej nie wiedziałem - w takich okolicznościach składałem Przyrzeczenie i na takie harcerstwo się decydowałem

są jeszcze tacy, 10-11 letni ludzie, którzy składają w tym wieku Przyrzeczenie, jaką oni mają świadomość o harcerstwie poza tym co powie im drużynowa/drużynowy? jeżeli wtedy miałby na "śmierć i życie" związać się z tą organizacją - to powiedziałbym, że to sekta, że to podobne do wersji ortodoksyjnej islamu, kiedy to jeżeli wypowiesz raz słowa wyznania wiary: "Nie ma Boga prócz Allaha" to wpadasz w szpony islamu do końca życia, inaczej zostaniesz zabity, jeżeli wyprzesz się jego wiary
Kozubska pisze: (cały tekst)
zgadzam się z Druhną Olą całkowiecie, a ponad to chciałem dodać:

kiedyś gdy byłem zastępowym, mój przyboczny dał mi przykład jak pracuje się z zadaniem zespołowym i jakie relacje zachodzą między odpowiedzialnością poszczególnych ludzi nad sukcesem całego przedsięwzięcia

jesteś drużynową/drużynowym zuchów, harcerzy, harcerzy starszych, wędrowników

zróbcie zadanie zespołowe "Wieszanie obrazka"

rozdzielcie zadania, na następną zbiórkę poszczególne osoby mają przynieść
1 osoba - wydrukowaną lilijkę
2 osoba - nożyczki
3 osoba - kawałek tektury
4 osoba - klej
5 osoba - sznurek
6 osoba - 2-3 gwoździe ( na wszelki wypadek, gdy jeden zagniemy)
7 osoba - młotek

Ty jako drużynowy nie możesz niczego zabierać za nich, jeżeli uda Ci się zawiesić obrazek, masz super ludzi, jeżeli mówisz, że to banalne, to zrób taki eksperyment - zobaczymy

taki jest mechanizm, bez względu czy robią to zuchy, harcerze, instruktorzy, organizatorzy EuroJam, organizatorzy Mistrzostw Świata w piłce nożnej oraz zarząd międzynarodowego koncernu General Motors

aby to się udało, są wprowadzane odpowiednie mechanizmy, których harcerze nie znają i nie stosują ich

robienie wszystkiego ponad prowadzenie drużyny wymaga pracy zespołowej

-------

nie mówiąc, że częściej spotykałem się z postawą "człowiek, człowiekowi lisem" niż "człowiek człowiekowi bratem" :( ( jest jednak subtelna różnica między wilkiem a lisem, ten pierwszy warczy na Twój widok, ten drugi robi dobrą minę, a później za Twoimi plecami dokonuje dzieła podłego)
Ostatnio zmieniony 28 paź 2006, 14:13 przez dalkow, łącznie zmieniany 1 raz.

Pelikan
Stały bywalec
Posty: 399
Rejestracja: 27 maja 2003, 10:32
Lokalizacja: Kapituła HZS
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pelikan » 28 paź 2006, 14:35

A mnie teraz ręce opadły. Chyba muszę to na spokojnie jeszcze kilka razy przeczytać zanim skomentuję szerzej Twoje działania.
hm. Marek Jedynak
Przewodniczący Kapituły Harcerskiego Znaku Spadochronowego GK ZHP
www.spadochroniarze.zhp.pl
--
Zainteresowanych "Ponurym" i "Nurtem" zapraszam na Wykus
www.ponury-nurt.blogspot.com

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 28 paź 2006, 15:12

KubaM pisze:Ktoś na tegorocznym KKK powiedział bardzo znaczące dla mnie, choć banalne, zdanie: "Trzeba wiedzieć kiedy odejść, nie z harcerstwa a z organizacji".
To moje zdanie i dalej mam takie samo. Jeżeli już się wypalił - nie ma siły, ochoty, chęci, motywacji, ma dość papierów, ma dość hipokryzji - po co każecie mu zostać? (pomijam tu oczywiście kwestie podjętych zobowiązań) Dlaczego nie potrafimy zrozumieć takich ludzi, powiedzieć im "OK, dzięki, świetnie, że byłeś z nami przez tyle lat." Z ZHP odchodzą i ochotniczki i HO i harcmistrzowie. Ilu z nich jest zrozumianych i normalnie pożegnanych? Dlaczego od razu atakujemy takiego człowieka argumentami z cyklu "całym życiem"?

Liczę się z tym, że za 4-5 lat przestanę być członkiem Związku Harcerstwa Polskiego. Moja rola w nim się skończy. I co - też mi powiecie: "Jak to? Przecież całym życiem!".
Ostatnio zmieniony 28 paź 2006, 15:13 przez kubakuba, łącznie zmieniany 1 raz.
Jakub Sieczko

zuzka_tarnów
Użytkownik
Posty: 95
Rejestracja: 06 maja 2006, 09:16
Lokalizacja: 10 TDH "Młody Las"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: zuzka_tarnów » 28 paź 2006, 18:17

są jeszcze tacy, 10-11 letni ludzie, którzy składają w tym wieku Przyrzeczenie, jaką oni mają świadomość o harcerstwie poza tym co powie im drużynowa/drużynowy?


Fakt. Ja jestem "tylko" drużynową i nie wiem, jak to wygląda "wyżej". Wiem jak jest w moim Hufcu, Chorągwi. Kiedy miałam 12 lat i wstąpiłam do ZHP, wszystko wydawało mi się takie piękne. Myślałam, że to organizacja bez skazy, bo to w końcu harcerze no i to całe Prawo Harcerskie...potem ZHP zaczęło wydawac mi się czystą "polityką". Wszystko się popsuło, kiedy zostałam przyboczną i zaczęłam zwracać uwagę na pracę drużynowej, która w końcu zostawiła drużynę. Później zaczęłam się angażować w pracę Hufca i znów zauważyłam, że jest kilka osób, które się stara, a reszta...częściej zawiedzie, niż zrobi coś dobrego. Dla tych kilku ludzi, którzy starają się mimo wszystko, warto być w ZHP. Chociaż..chociaż czasami ręce opadają i wtedy chcemy zostawić to wszystko w cholerę. Decyzja należy tylko i wyłącznie do nas. Jeżeli ktoś chce - odchodzi.


zróbcie zadanie zespołowe "Wieszanie obrazka"


Owszem, takie zadania, to cała ZHPowska działalność. Wszystko, czego się podejmujemy i faktem jest, że nie zawsze wychodzi. Ja spotkałam się z tym, że jeżeli ktoś nie weźmie nożyczek, to zawsze inna osoba ma zapasowe i..jakoś się udaje. Udaje się, chociaż tym osobom, które muszą nosić zapasowe rzeczy jest na prawdę ciężko. To nie fair, ale taka jest prawda. Tak to się wszystko odbywa.
pwd. Zuzanna Karwat
drużynowa 10 TDH "Młody Las"
im. Partyzantów AK oddziału Regina II
pełnomocnik Komendanta Hufca ds. kształcenia
członkini Referatu Harcerskiego Chorągwi Krakowskiej

sumo4rdh
Użytkownik
Posty: 67
Rejestracja: 21 paź 2006, 19:57
Lokalizacja: 4RDHS "WATAHA"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sumo4rdh » 08 lis 2006, 14:40

Ja również jestem młodym instruktorem i juz zaczerpnełem troche wiedzy na temat działania każdego szczebla ZHP. Gdy składałem przyrzeczenie miałem 16 lat wtedy widziałem jak działa moja drużyna. Wtedy myślałem, że źle się dzieje tylko w niej i zebrałem sie z koleżanką z ZHP i powiedzielismy sobie, że razem stawimy czoła problemowi drużyny jak drużynowy się o tym dowiedział oddał koleżance drużynę to było dla nas problemem bo nie zostalismy nauczeni wielu rzeczy, tylko została na nas wielka spuscizna z która też trzeba było walczyć.
Jak po kilku latach sie okazało i ja założyłem swoją drużynę tak aby dzieciaki mogły iść ciągiem wychowawczym. W te wakacje miałem Kryzys w ZHP i chciałem odejść bo mam mature i nie mam juz siły walczyc z wiatrakami ale nikt nie chciał mojego odejści a słowa koleżanki były takie "nie mozesz tak zrobić zawsze powtarzałeś, ze trzeba znaleść siłe dla dobra harcerzy". Gdy dzieci trafiły do mnie do drużyny myślałem ze nasza współpraca rozwinie sie w końcu mowiliśmy, że stawimy czoła razem wszystkim przeszkodą wynikającym z hufca czy chorągwi. Teraz słysze od niej "rób Sumo co chcesz bo widzę ze nasze wizje coraz bardziej sie rozchodzą... jedziecie sami w takim razie(na obóz) my w takim razie pojedziemy na obóz z XXX...".

Gdzie tu walczyć gdy prędzej czy pózniej zostaje się samemu z tym wszystkim. Zostałem tylko ze względy na harcerzy z mojej drużyny ale jak wychowam następczynie to sam chyba również prezstane walczyć z wiatrakami, bo razem można walczyć ale samemu przeciwko takiej ilości ludzi to nie dam rady choć zawsze byłem optymista:).

Teraz po latach zrozumiem decyzje każdego o odejściu z ZHP.
pwd. Artur Brzozowski - Drużynowy 4RDHs
Mail: sumo4rdh@wp.pl

mędrzec
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 15 gru 2005, 23:06
Lokalizacja: 5 DH "Młode Wilki"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mędrzec » 09 lis 2006, 00:58

czu-waj

A ja rozumien Dalkowa. Nie znam go osobiście, ale "czuję" jego rozgoryczenie. Wróciłem do pracy z drużyną po parunastu latach przerwy. Na "dzień dobry" - podpisz to, podpisz tamto - rozumiem, każdy chce się zabezpieczyć przed odpowiedzialnością. Ale w tym całym "papierkowym świecie" zatracono to coś, co wyróżniało Harcerstwo spośród innych organizacji. Pracę z dziećmi wg starych, dobrych metod. Teraz to najlepiej, bym się nie ruszał z druzyną poza obręb szkoły przy której działa. A jak już wychodzę "przed szereg" to słyszę, że narażam dzieci ciągnąc je na zajęcia do lasu lub na całodniową wędrówkę. I też bym to zostawił, ale dzieci w drużynie mnie trzymają. To dla nich (łącznie z moim drużynowym) poświęcam swój wolny czas czy urlop. Związek zatracił gdzieś po drodze tę iskierkę, którą powiniśmy przekazać młodemu pokoleniu. Zrobiła się w Harcerstwie "polityka". I jest to widoczne już na szczeblu Hufców (nie wszystkich oczywiście). Z tym nie rozmawiaj, do tego nie dzwoń, "broń cię Boże" nie jedź do niego na imprezę zorganizowana przez jego drużynę. I niestety młodzi instruktorzy słuchaja tego typu "rad" i się do nich stosują bo nie maja wyjścia. Patrzą się nas nas "starych" jak na dinozaury, bo jedynie my mamy odwagę krytycznie wypowiadać sie o naszych władzach. Młodzi chcą zmian, ale sie boją. Boją sie o własną "karierę", stopnie czy pracę z druzyną. Dobra. Dość tego zrzedzenia. Dalkow!!! Ty nie przestałeś być HARCERZEM!. Nikt nie pozbawił Cię Krzyża Harcerskiego, nikt nie zwolnił ze składanego Przyrzecznia i Zobowiązania Instruktorskiego. Miałeś prawo czuć ...że przegrywasz walkę z wiatrakami... bo nie tylko Ty ją przegrywasz. Jeśli uznałeś, że przyszła pora na odejście to Twoja decyzja. I tak to już zostawmy...

phm Piotr "Camel" Polak
przyboczny 5 DH "Młode Wilki"
Ostatnio zmieniony 09 lis 2006, 01:01 przez mędrzec, łącznie zmieniany 1 raz.

Pelikan
Stały bywalec
Posty: 399
Rejestracja: 27 maja 2003, 10:32
Lokalizacja: Kapituła HZS
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pelikan » 09 lis 2006, 09:09

mędrzec pisze:I tak to już zostawmy...
Nie. Nie można tak tego zostawić. Pomijam wszelkie "schody" w naszym działaniu. Każdy z nas ma "schody:" także w życiu codziennym, w pracy i gdzie się da. To znaczy, że z pracy też odchodzę rzucając projekt i olewając wszystko? A odpowiedzialność i konsekwencje? Szkoda, że nie zostały (a może ja jeszcze nie wiem o tym) wyciągnięte z tego konsekwencje. Choćby finansowe ze strony donatora. Ktoś przecież podpisał się jako główny koordynator pod całością.

Jestem świadomy swoich zobowiązań. A jeżeli ktoś podejmuje się pracy na poziomie międzynarodowym i bierze odpowiedzialność za wizerunek 136-tysięcznej organizacji poza granicami Polski, powinien być dojrzały i wiedzieć, czego się podejmuje...

Wniosek, jaki mi się nasuwa może zwalniać częściowo Dalkowa z odpowiedzialności. Tylko częściowo... Ktoś zlecił/zezwolił mu na ten projekt. Proponuję następnym razem 3 razy, a nie 2 pomyśleć nad angażowaniem instruktorów do pracy na poziomie centralnym. Ten, który dobrze sprawdza się w hufcu lub chorągwi, nie koniecznie jest w stanie poradzić sobie od razu na poziomie centralnym.

Mam nadzieję, że projekt z Płastem zostanie zakończony i będę mógł komuś pogratulować porządnej roboty i wybrnięcia z tej trudnej sytuacji.
hm. Marek Jedynak
Przewodniczący Kapituły Harcerskiego Znaku Spadochronowego GK ZHP
www.spadochroniarze.zhp.pl
--
Zainteresowanych "Ponurym" i "Nurtem" zapraszam na Wykus
www.ponury-nurt.blogspot.com

Cobra-Mce
Użytkownik
Posty: 95
Rejestracja: 31 maja 2006, 21:13
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Cobra-Mce » 09 lis 2006, 11:06

Dalkow źle napisałem, przez co moje słowa były źle zinterpretowane- dla mnie całym życiem to nie znaczy że całe życie mamy być w ZHP tylko całym życiem pokazujmy innym (nie w mundurze i na pokaz, tylko na każdym kroku tak po prostu) jak postępować lepiej...
Ja nie muszę daleko szukać przykładów ludzi, którzy z konieczności odeszli kiedyś z ZHP - np. mój tata, oraz kilku innych instruktorów. Przestali działać, nie z powodu braku czasu, czy chęci, ale ze względu na "politykę" innych instruktorów, wg których oni byli źli, źle działali itd...

Wszędzie jest ciężko, bo papierkowa robota, bo komendy które faworyzują niektóre drużyny, a inne są niepotrzebne, albo po po prostu ludzie mają nas za niemodnych... wiele przykładów by można mnożyć i wiele z tych osób brało odpowiedzialność i potem się wycofywało ze swoich słów i zobowiązań...

Dalkow z tego co wyczytałem doprowadził sprawę tak daleko jak mógł, a że inni zawiedli to nie jego wina... Instruktorzy, drużynowi, szaracy będą zawodzić do póki nie zmienimy mentalności ludzi- "czemu ja mam to zrobić skoro inni mogą", też się z tym spotkałem organizując różne rzeczy na poziomie miasta czy hufca, i nie raz się spotykałem z takimi postawami.

Chcieć to móc... jeżeli będziemy chcieli zmieniać nasze środowiska i hufce to znajdzie się więcej takich osób z "wizją" i może nam się uda zostawić choć minimalnie lepsze nasze otoczenie, bo każdy z nas będzie musiał kiedyś dokonać wyboru- życie osobiste, rodzina, czy ZHP... ale gdy zrezygnujemy z ZHP to nadal będziemy harcerzami...
Ostatnio zmieniony 29 lis 2006, 10:06 przez Cobra-Mce, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd. Michał 'Cobra' Styczeń HO
Członek Referatu Wędrowniczego Chorągwi Śląskiej
Administrator strony internetowej Hufca ZHP Mysłowice
Drużynowy Próbnej Mysłowickiej Drużyny Wędrowniczej "Cień"

Pelikan
Stały bywalec
Posty: 399
Rejestracja: 27 maja 2003, 10:32
Lokalizacja: Kapituła HZS
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pelikan » 09 lis 2006, 12:04

Cobra-Mce pisze:Dalkow z tego co wyczytałem doprowadził sprawę tak daleko jak mógł, a że inni zawiedli to nie jego wina... Instruktorzy, drużynowi, szaracy będą zawodzić do póki nie zmienimy mentalności ludzi- "czemu ja mam to zrobić skoro inni mogą", też się z tym spotkałem organizując różne rzeczy na poziomie miasta czy hufca, i nie raz się spotykałem z takimi postawami.
Super. Wyczytałeś jednostronną relację osoby, która zawaliła projekt i wg niej wszystko było nie tak... A dotarłeś do osób, które pracowały bądź chciały pracować przy projekcie?

Resztę posta usuwam z całą świadomością.
Ostatnio zmieniony 09 lis 2006, 12:10 przez Pelikan, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Marek Jedynak
Przewodniczący Kapituły Harcerskiego Znaku Spadochronowego GK ZHP
www.spadochroniarze.zhp.pl
--
Zainteresowanych "Ponurym" i "Nurtem" zapraszam na Wykus
www.ponury-nurt.blogspot.com

Cobra-Mce
Użytkownik
Posty: 95
Rejestracja: 31 maja 2006, 21:13
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Cobra-Mce » 09 lis 2006, 22:38

Nie dotarłem, ale nie chodzi mi o konkretne osoby, ale to z tymi warsztatami które miałby być organizowane zostało napisane, więc opieram się na relacji która jest tutaj na forum... a poza tym napisałem "z tego co wyczytałem" więc mogę się mylić...
pwd. Michał 'Cobra' Styczeń HO
Członek Referatu Wędrowniczego Chorągwi Śląskiej
Administrator strony internetowej Hufca ZHP Mysłowice
Drużynowy Próbnej Mysłowickiej Drużyny Wędrowniczej "Cień"

Bonnie Blue
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: 09 lis 2006, 20:09
Lokalizacja: 4.RDH "Stado" Hufiec Radom-m
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Bonnie Blue » 09 lis 2006, 23:07

Osobiscie sądzę że każdy instruktor na swej drodze harcerskiej ma pewne kryzysy i chwile załamania. Zwłaszcza Ci młodzi przed którymi świat stoi otworem. Wiadomo studia "każdy myśli koniec zabawy trzeba zacząc myśleć o sobię, edukować się. W końcu z pracy w ZHP nie wyżyję". To chyba ludzki odruch troska o siebie i nie nazwałabym tego samolubstwem. Ale przecież obiecywaliśmy "Powierzonej przez Związek Harcerstwa Polskiego służby nie opuszczę samowolnie". Nie jestesmy juz dziećmi i nie mozemy sie od tak obrazić na ZHP zabrać swoje zabwki i iść do innej piaskownicy. Pamietajmy zę to my jesteśmy dla harcerzy a nie oni dla nas. Czasami sama mam wrazenie ze to juz koniec, mam dość bo po co walczyć ze wszystkim i wszytskimi, to ponad moje siły. Ale właśnie to sprawia że jako harcerze jesteśmy wyjątkowi. Walka z wiatrakami jest nam przypisana. Nie chce by to brzmiało patetycznie ale powstańcy '44 też walczyli z wiatrakami bez niczyjej pomocy oczekując zagłady a jednak walczyli. Obiecywaliśmy "pracować nad sobą" ucieczka nie należy do tej kategorii. Przyrzekaliśmy "dbać o dobre imię ZHP". Nie wyjdzie nam to jeśli każdy dobry instruktor podda się bo po co walczyć z czymś z czym nie można wygrać i w Związku zostaną jedynie Ci "dwulicowi". Nie o to w tym chodzi... Takie jest przynajmniej moje zdanie
"Plotka obiegnie całą ziemię nim prawda założy buty"

pwd. Agnieszka Popławska
drużynowa 4.RDH "Stado"
Hufiec Radom-miasto

dalkow
Starszy użytkownik
Posty: 290
Rejestracja: 11 mar 2006, 00:33
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dalkow » 12 lis 2006, 01:35

Pelikan pisze:To znaczy, że z pracy też odchodzę rzucając projekt i olewając wszystko? A odpowiedzialność i konsekwencje? Szkoda, że nie zostały (a może ja jeszcze nie wiem o tym) wyciągnięte z tego konsekwencje. Choćby finansowe ze strony donatora. Ktoś przecież podpisał się jako główny koordynator pod całością.

Jestem świadomy swoich zobowiązań. A jeżeli ktoś podejmuje się pracy na poziomie międzynarodowym i bierze odpowiedzialność za wizerunek 136-tysięcznej organizacji poza granicami Polski, powinien być dojrzały i wiedzieć, czego się podejmuje...

Wniosek, jaki mi się nasuwa może zwalniać częściowo Dalkowa z odpowiedzialności. Tylko częściowo... Ktoś zlecił/zezwolił mu na ten projekt. Proponuję następnym razem 3 razy, a nie 2 pomyśleć nad angażowaniem instruktorów do pracy na poziomie centralnym. Ten, który dobrze sprawdza się w hufcu lub chorągwi, nie koniecznie jest w stanie poradzić sobie od razu na poziomie centralnym.

Mam nadzieję, że projekt z Płastem zostanie zakończony i będę mógł komuś pogratulować porządnej roboty i wybrnięcia z tej trudnej sytuacji.
Pelikan pisze:Super. Wyczytałeś jednostronną relację osoby, która zawaliła projekt i wg niej wszystko było nie tak...
tak, będziesz mógł pogratulować porządnej roboty i wybrnięcia z trudnej sytuacji - a będzie to lubiana przeze mnie i szanowana za swój profesjonalizm Druhna Ewa Lachiewicz :)

ktoś musiał po mnie posprzątać, w końcu zawaliłem projekt, odwalająć totalną amatorszczyznę, ktoś dopuścił mnie w okresie wakacyjnym do napisania totalnego bubla, a zespół największej porażki polskiej dyplomacji w postaci dyrektora Jerzego Pomianowskiego, tylko za nazwę 'ZHP' stwierdził, macie 5 miejsce na 41 przyznanych grantów na rzecz Ukrainy, pewnie z drugie tyle odrzuconych - więc 5 miejsce na około 100 wniosków to im wystarczy, a niech mają te 80.000pln

później na nieszczęście wszystkich amator nie wiedział co zrobić, zupełnie nic nie zrobił, po 2 miesiącach rzucił wszystko i zwalił winę na biednych ludzi z GK-i

a wystarczyło zaledwie ściągnąć samolotem koordynatora ukraińskiego, tak jak to ma miejsce w ten weekend, poprosić polskich komisarzy na spotkanie, przy okazji zorganizować spotkanie z Naczelniczką ZHP, siąść w 4 oczy i porozmawiać - jakie to proste, tylko trzeba umieć

a karę finansową dla amatora - jak najbardziej, zabrać 6000pln wynagrodzenia, wpisać na czarną listę wszelkich donatorów, szybko dogadać się z komendantem chorągwi i niedopuścić, aby to on sam zrezygnował z ZHP - to MY go musiamy wyrzucić, aby zapamiętał to do końca życia

nieważne, że chorągwie są zadłużone na setki tysięcy złotych,
nieważne, że ZHP ma mnóstwo długów i to często również nowych po wpadkach organizacyjnych,
ale ten amator mimo, iż nie naraził ZHP na stratę nawet złamanego grosza - to poniesie karę finansową
wynajmiemy najlepszego adwokata i wygra sprawę cywilną o szkody moralne, no tak tylko szkody moralne, bo ZHP nigdy nie zainwestowało w tego człowieka - a szkoda, co za satysfacja by była, aby go pogrążyć

a na sam koniec

komendant najgorszej chorągwi w Polsce, mającej najwięcej długów, z największymi problemami w relacjach międzyludzkich, prosi jeszcze tego partacza na spotkanie, aby przekonać go do pozostania, bo właśnie takiego antytalencia potrzebuje do swojej kolekcji

nie mówiąc o szefowej Programu w GK-ce, która mimo swojego niskiego wzrostu skacząc z radości dosięga sufitu, że w końcu odszedł ten, który tylko wszystko psuje

Druhu Marku,
czasami warto zaprosić kogoś na harbatę albo nawet wystarczy w swojej liście GG odnaleźć odpowiedni numer i posłuchać również racji drugiej strony, a nie tylko swoich przyjaciół ;)

kasia nowak pisze:Dalkow, czy mógłbyś zdradzić co konkretnie spowodobało podjęcie takiej decyzji?
Kasiu,

przypuszczam, że pewnie i tak moje odpowiedzi Cię nie usatysfakcjonują, ale spróbuje ;)

na moją decyzję wpływ miały 2 rzeczy:
- walka z wiatrakami przy realizacji projektu z Płastem
- rozczarowanie postawą harcerską części ludzi zastanych w GK

forum nie jest miejscem, w którym należy wieszać koty na ludziach, nie pozostawiając im prawa do obrony, a wiem, że spora część ludzi w GK-ce z samej zasady nie czyta forum i basta
kasia nowak pisze:Jakie zarzuty stawiasz instruktorom Głównej Kwatery (bo tak chyba można rozumieć Twoje słowa)?
- przy realizacji projektu:
najważniejsze: - nie wywiązywanie się z wziętych na siebie zobowiązań,
osoba, której w największym stopniu to dotyczyło wie o tym i co najważniejsze i godne uznania - nie poniosła się dumą i nie obraziła się za zwrócenie bezpośrednio moich uwag
- dotyczące harcerskiej postawy:
najważniejsze: - 'człowiek, człowiekowi lisem" - o czym pisałem wcześniej
kasia nowak pisze:Czy odnosi się to do wszystkich czy też do konkretnych osób?
moje zarzuty odnoszą się do części osób, w GK-ce są również wspaniali ludzie, jak również profesjonaliści
nie będę wymieniał kogo, do której grupy zaliczam

jeżeli potrzebujesz mojej rekomendacji dla danej osoby, bo masz zamiar z nią współpracować lub chcesz na nią lub przeciwko niej oddać głos - to prywatnie Ci odpowiem na to pytanie - oczywiście, jeżeli moje zdanie wogóle coś dla Ciebie znaczy ;)
kasia nowak pisze:Co zrobiłeś, aby to zmienić zanim zdecydowałeś się odejść?
próbowałem wielu rzeczy, na koniec zbyt wiele rzeczy negatywnych się skumulowało na raz i moja zdolność radzenia sobie z taką ilością trudności i przeciwności wyczerpała się

tak jak to dzisiaj przy spotkaniu z Konstantynem i Daną powiedziała Druhna Ewa Lachiewicz, że taki projekt jest pierwszy raz organizowany przez ZHP, przynajmniej ona pierwszy raz się z takim projektem spotyka, a pracuję już w GK-ce lub współpracuje z GK-ą wiele lat

jak każdy projekt pionierski niesie za sobą wiele nowych ścieżek i tworzenie przy okazji know-how, ale niesie również ryzyko popełnienia mniejszych lub większych błędów

tak samo było z projektami autorskimi i równocześnie pionierskimi, i nigdy wcześniej nie realizowanymi w ZHP w postaci: "Paczki dla Macedonii" oraz "Wolontariatu na Bukowinie"

zawsze można zrobić coś lepiej, a nie popełnia błędów tylko ten, który nic nie robi
ważne, aby te błędy były jak najmniej dotkliwe i nie naraziły ZHP na długi - a tego nie można mi zarzucić

projekt "ZHP - Plast" jest realizowany nadal, duże brawa i podziękowania za profesjonalizm Druhnie Ewie Lachiewicz
w chwili obecnej jest jeszcze w Polsce Konstantyn - "Naczelnik" Plastu i Dana, która przejmie po stronie ukraińskiej obowiązki koordynatora, projekt w trochę zmienionej formie będzie praktycznie w całości realizowany

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 13 lis 2006, 13:45

Tomek, miałem nie pisać tutaj, ale w końcu zareagowałem. Wydaje mi się, że dramatyzujesz i to porządnie.

Nie chcę wnikać w detale projektu, bo eni jestem sędzią, ani nie prowadzę komisji śledczej, ale sprawa jest o wiele prostsza i mniej dramatyczna niż to opisujesz. Zresztą mówiłem to na naszym pierwszym spotkaniu.


1. Nie było wielkich przekrętów ani innych konfliktów wartości w przypadku GK, czy innych osób koordynujących projekt, po prostu pewne niedociągnięcia i niespełnione obietnice - to się zdarza często i gdybym ja po każdej takiej rzeczy odchodził - odszedłbym już z 1000 razy. Np zgłosiłeś się do Ewy Prędki z problemem spoza jej zakresu działań (a ma ona i tak na głowie pełno rzeczy ze swojej działki), więc odesłała cię tam gdzie powinna - do CSI. Inne osoby być może też coś zawaliły, ale ty przedstawiasz to straszliwie dramatycznie.

2. Sam ze swojej strony po prostu byłeś za mało stanowczy w koordynowaniu projektu. Teoria zarządzania definiuje kilka obowiązków menedżera: planowanie, motywowanie, ocenianie, kontrolowanie i inne. Osoby biorące udział w projekcie po prostu tego nie czuły. Nie czuły szefa projektu, może nie kontrolowałeś spraw, nie kontaktowałeś się z nimi, nie motywowałeś... To wszystko robi zawsze szef projektu.

Generalnie jak to było w komiksie "Mirmiłku, nie desperuj". Trochę wszystko dramatyzujesz i odrgrywasz na straszliwie tragicznej nucie.

Życie to nie gawęda zuchowa. Zawsze coś się zawala i coś nie działa - na tym polega zarządzanie projektami. Ładnie i dobrze jest tylko w książce.

Aha - z tego co pamiętam sam zaproponowałeś rezygnację z honorarium za prowadzenie projektu na rzecz osób, które teraz się nim realnie zajmą. Więc nie rozumiem po co piszesz takie rzeczy.

A do innych - nigdy nie wyrażajcie opinii po poznaniu zdania jednej strony...

pozdrawiam serdecznie
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”