Instruktor dziś

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
asabe
Nowicjusz
Posty: 45
Rejestracja: 18 paź 2005, 17:16
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: asabe » 12 wrz 2006, 18:32

Chciałabym Was zapytać jak to wygląda w Waszych oczach.
Najpierw pytanie z czym kojarzy się słowo harcerz, słowo instruktor ZHP. Pojawają się : człowiek prawy, mający swoje ideały, koleś w krótkich gaciach biegający po lesie, apel pod pomnikiem, ładna dziewczyna w szarej spudnicy, ktoś na kim można polegać, ktoś kto pomaga innym, ktoś kto ma wielu przyjaciół, ktoś godny zaufania,...
Wiele skojarzeń. Zwróćmy uwagę na : człowiek prawy, godny zaufania, pomaga innym,...
Skojarzenia miłe, słuszne ale...jak tak na prawde widzą nas inni. Co myślą, co mówią jak dowiadują się, że jesteśmy skautami? Czy myślą z tym człowiekiem warto rozmawiać, warto mu zaufać? Czy wywołuje to w nich pusty śmiech. Jeśli śmiech to świadczy to oczywiście o nich nie o danym instruktorze, harcerzu ale nie zmienia to postaci rzeczy, że zdarza się to bardzo często. Czy ten harcerz to już nie ten sam człowiek prawy i uczciwy? Myślę, że tak więc dlaczego w ludziach wywołuje to śmiech? Dlaczego ideały harcerskie istnieją wewnątrz związku jako fakt i pewna zasada a na zewnątrz jako pewien slogan, hasło, coś śmiesznego, coś nawet głupawego? Gdzie to wszystko utknęło, gdzie się załamało i dlaczego nie wraca? Gdzie się podział nasz wizerunek? Gdzie się podziały te postawy? Mam wrażene, że harcerz jako dorosły instruktor nie jest traktowany do końca poważnie. CZęsto ,oczywiście nie zawsze nie wszędzie ale często harcerstwo to pewien dodatek dla szkoły, dla nauczyciela a instruktor w oczach innych to nie pedagog, nie wychowawca, nie ktoś kto pomaga w ciągu wychowawczym ale ktoś niepoważny, ktoś komu można powiedzieć wiele, ktoś kto pracuje, choć mu za to nie płacą a czasem nawet sam dodaje i to dobrze, bo z jakiej racji ktoś ma dopłacać? Jego klocki. Ech..zmierzam do tego, że często instruktor harcerski w oczach innych to ta druga część skojarzeń - koleś w krótkich spodenkach, ktoś kto stoi pod pomnikiem. Może nie wtedy gdy zapyta się go na ulicy z czym kojarzy mu się słowo harcerz ale wtedy gdy z nienacka dowie się, że ma z nim do czynienia.
phm.Joanna Bereś HO
kom. Szczepu Drużyn 44 Gniazdo
w Jadachach
www.44gniazdo.pl
Hufiec ZHP Tarnobrzeg

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 wrz 2006, 18:56

Ciekawy temat. Tak na szybko mogę stwierdzić że winny jest Zjazd. Żaden Zjazd nie pomyślał o nakazaniu tworzenia etosu instruktora. Dlaczego każde dziecko w stanach wie co miał na piersi pierwszy człowiek stawiający nogę na księżycu? Albo gdzie dowódca misji Apollo 13 nauczył się podejmować szybkich i własciwych decyzji i gdzie zahartował sie Jego duch ? Skąd wiedzą że ten czy tamten prezydent był skautem ? Czy ta wiedza sama sie im pojawia w mózgach ? Czy też jest to spowodowane świadomą polityką BSA ?
Zamiast pokazywać "produkty" harcerstwa wspierając jednocześnie właściwe autorytety... pokazujemy co najwyżej formy pracy które sa niezrozumiałe dla społeczeństwa. Czy ktoś zadał sobie trud porozmawiania o harcerstwie z AUTORYTETAMI w celu wykożystania takiego materiału ? Nie. Bo zbyt trudno jest zrozumieć że po obejżeniu właściwego programu w telewizji mama łatwiej powie do dziceka: idź, bądź harcerzem może wyrośniesz na madrego i dobrego człowieka, zamiast idź zostań harcerzem i ... (tu można sobie wstawić treść z któregokolwiek spotu z 1% np )

Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

matei
Starszy użytkownik
Posty: 150
Rejestracja: 26 paź 2005, 20:23
Lokalizacja: 62 KDHS "Brzoza"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: matei » 12 wrz 2006, 19:17

A ja myślę, żę to wina GK. Dlaczego? Ano ciągle mnie to boli, że nasze uprawnienia, to... żadne uprawnienia. Czemu ratownik medyczny ZHP nie ma jakiegoś papierku, który można wykorzystać w życiu. Dlaczego instruktor nie ma uprawnień pedagogicznych, państwowych? Dlatego, że GK nie pertraktuje z przedstawicielami placóek i urzędów państwowych na temat naszych uprawnień. Gdyby to się zmieniło, to na pewnobyli byśmy postrzegani i traktowani inaczej. "No tak, on jednak ma jakieś państwowe uprawnienia, można mu zaufać"... :] A tak, to jesteśmy zamknięci we własnym kręgu. I na co nam to? Dla tak zwanej satyswakcji i "dobrej zabawy".
62 KDHS "Brzoza" im. Stefana- Szolc Rogozińskiego

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 12 wrz 2006, 19:43

Dokładnie tak jak napisał matei... w pewnym sensie przez tą hermetyczność wiele osób w ZHP porusza się w swoistym "harctrixie" . Może faktycznie byłoby znacznie lepiej , gdyby w ZHP możnaby było zdobywać prawdziwe państwowe uprawnienia i wynieść coś pożytecznego z niej i odchodząc , jako dorosły , ukształtowany obywatel , wnieść dobre wrażenie o ZHP jako o organizacji stricte wychowawczej w społeczeństwo . Organizacji z pewną misją . Nie piję do Harcerskich Grup Ratowniczych , ale niestety ich uprawnień nie można wykorzystać poza ZHP . Tak samo z innymi specjalnościami . Wątek "harctrixu" był wielokrotnie poruszany , i podejrzewam że i w tym temacie on wróci

Pozdrawiam
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 12 wrz 2006, 20:21

Wychodzicie z błędnego założenia. Harcerstwo służy pracy nad sobą, pokonywaniu siebie, własnego lenistwa i strachu czy obaw. Nie dziwię się że harcerstwo nie jest tak odbierane, to akurat jest skutkiem rzeczywistości kształceniowej i 50 letnim ogłupianiem coraz to nowych pokoleń harcerzy :/. Harcerstwo kształtuje człowieka a nie daje uprawnienia. Od zdobywania uprawniń są inne miejsca. Chcesz mieć uprawnienia Ratownika Medycznego ? Skończ studia dla RM. Chcesz mieć inne uprawnienia? Są miejsca w których je zdobędziesz. Harcerstwo pomoże Ci to osiągnąć bo dzięki pracy nad soba jesteś zdolny zdobyć co chcesz. Nic nie jest za trudne dla skauta. Wyjątkiem sa może uprawnienia wychowawcy kolonijnego i kierownika... W tym wypadku harcerstwo daje takie uprawnienia... i dobrze.
Powtórzę jeszcze raz: Harcerstwo jest w sercu, a wiedza w mózgu. Jeśli masz wielkie serce (dzięki harcerstwu), dasz radę posiąść każdą wiedzę.

Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

j m b
Starszy użytkownik
Posty: 168
Rejestracja: 09 lut 2006, 23:17
Lokalizacja: Kalisz
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: j m b » 12 wrz 2006, 20:37

Chłopaki, nie obraźcie się, bo będę nielojalny wobeć środowiska i zgodzę się z sikorem. Prawda jest taka, że już właściwie u zarania naszego ruchu większość umiejętności, które zdobywali skauci dalekie były od codziennej"uzywalności". Może kilka dziedzin faktycznie może sie nam przydać w życiu codziennym, ale to właściwie wyjątki. Bardziej niż umiejętności ważna jest postawa i to co ma się w sercu i czaszce. Ucząc się obsługiwać narzędzaimi przy pionierce wazniejsze jest to, że uczymy się skutecznej i sensownej improwizacji niż to że faktycznie wbijamy gwóźdź.

Nie neguje oczywiste tego, że niektóre nasze uprawnienia MOGŁYBY mieć potwierdzenie w cywilnym papierku, ale nie uważam tego za konieczne.

A co do wizerunku instruktorów... Nie znam chyba żadnego, który swej działalności w ZHP nie umieściłby w CV, więc chyba faktycznie coś w tym ludzie widzą, że jednak warto. Tzn. postrzegają takiego człowieka jako kogoś, kto ma doświadczenie w pracy z zespołem, co jest bardzo wazne na dzisiejszym rynku pracy. Niektórzy pewnie też doceniają zaradność i umiejętność wcześniej przeze mnie wymienionej sensownej improwizacji.

A teraz trochę z innej beczki. Podam coś na przykładznie mojej dziewczyny. Otóż, ja instruktorem nie jestem i mam 21 lat (za troszke ponad miesiąc ;) ) i moja dziewczyna czasami się mnie pyta czy nie czuję się głupio uczestnicząc w życiu drużyny tak jak to robię, nie pełniąc żadnej oficjalnej funkcji. Czyli widok takiego chłopa jak ja bez funkcji przywodzi mniej lub bardziej trafne skojarzenia z wiecznym harcerzem w krótkich spodniach, ale już jakbym pełnił funkcję byłoby inaczej. Od razu postrzeganie sie zmienia. Podobnie trafia do niej argumentacja, że sie tego trzymam bo chcę założyć w najbliższych latach własną drużynę. Inaczej postrzega się wieć 21-latka instruktora niż 21-latka nie-instruktora. To chyba naturalne. Nie muszę wspominać, że instruktor w tym porównaniu wychodzi lepiej. To gwoli tego jak nas widzą inni. A instruktorem chcę być i będę :]
Jakub Marcin Bartolik
62 KDHS "Brzoza" im. Stefana Szolc-Rogozińskiego
HKS "Sami z siebie..."

Karolk99
Nowicjusz
Posty: 11
Rejestracja: 30 maja 2006, 20:12
Lokalizacja: 99 DW "Nomada"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Karolk99 » 12 wrz 2006, 22:38

j m b pisze:A teraz trochę z innej beczki. Podam coś na przykładznie mojej dziewczyny. Otóż, ja instruktorem nie jestem i mam 21 lat (za troszke ponad miesiąc ;) ) i moja dziewczyna czasami się mnie pyta czy nie czuję się głupio uczestnicząc w życiu drużyny tak jak to robię, nie pełniąc żadnej oficjalnej funkcji. Czyli widok takiego chłopa jak ja bez funkcji przywodzi mniej lub bardziej trafne skojarzenia z wiecznym harcerzem w krótkich spodniach, ale już jakbym pełnił funkcję byłoby inaczej. Od razu postrzeganie sie zmienia. Podobnie trafia do niej argumentacja, że sie tego trzymam bo chcę założyć w najbliższych latach własną drużynę. Inaczej postrzega się wieć 21-latka instruktora niż 21-latka nie-instruktora. To chyba naturalne. Nie muszę wspominać, że instruktor w tym porównaniu wychodzi lepiej. To gwoli tego jak nas widzą inni. A instruktorem chcę być i będę :]
Coś w tym jest. Niejednokrotnie moi znajomy zadawali mi pytania w stylu "Kim Ty jesteś w tej swojej drużynie?". Okazuje się, że jeśli odpowiedź brzmi "Drużynowy/instruktor/ktośtam" znajomi są pełni podziwu, wypytują, jeśli zaś brzmi "szeregowy/przyboczny (po wytłumaczeniu jego roli)/ itp" pada kolejne pytanie "co Ty z tego masz? Po co? Na co?"
To tyle z moich doswiadczeń... :P
Pozdrawiam!

Karolk_99
99 DW "Nomada"
Hufiec Szczecin
Karolk_99
99 DW "Nomada" im. Andrzeja Zawady
Hufiec Szczecin

kiubik
Stały bywalec
Posty: 928
Rejestracja: 03 sie 2004, 15:52
Lokalizacja: 144 PDH "SZANIEC"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kiubik » 12 wrz 2006, 22:48

sikor pisze:Dlaczego każde dziecko w stanach wie co miał na piersi pierwszy człowiek stawiający nogę na księżycu? Albo gdzie dowódca misji Apollo 13 nauczył się podejmować szybkich i własciwych decyzji i gdzie zahartował sie Jego duch ? Skąd wiedzą że ten czy tamten prezydent był skautem ?
hehe, ktoś tu commerciale Boy Scout of America ogląda ;)

----
sorry za oT
Ostatnio zmieniony 12 wrz 2006, 22:50 przez kiubik, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Jakub Król
Polski Kontyngent na Roverway 2009
były drużynowy 144 PDH "SZANIEC" im. Alka Dawidowskiego

skAlpel.harce - szukamy tłumaczy!

asabe
Nowicjusz
Posty: 45
Rejestracja: 18 paź 2005, 17:16
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: asabe » 12 wrz 2006, 22:53

Jeśli chodzi o zdobywanie uprawnien w Związku, to z całym szacunkiem ale osobom pracujących na stopnie instruktorskie po ładnych pare lat należałyb się uprawnienia honorowane nie tylko na łamach ZHP. Z drugiej zaś strony mimo jakiś starań poziom wielu kursów - drużynowych, kadry kształcącej, ... stoi na bardzo rozbierznym poziomie. Od świetnie przygotowujących do pracy do ... przemilczę. Ja wiem, że harcerstwo to styl życia a nie uprawnienia, jednak pracując z młodzieżą, pewną wiedzę i możliwości powinniśmy jako instruktorzy posiadać. Próba bowiem na stopień instruktorski to już nie tylko praca nad sobą to praca na rzecz innych, z resztą jak całe pole naszej służby. Świetnie, że poprzez pionierkę nie uczymy tylko zwykłego wbicia gwoździa, nie chodzi tu jednak o to czego my uczymy, chodzi o to, że my jako instruktorzy nie możemy wielu rzeczy. Musimy dorabiać kursy często płacąc z własnych pieniędzy. Nie raz usłyszałam - dlaczego ty w harcerstwie robisz coś za darmo, jeśli gdzie indziej weźmiesz za to niezłe pieniądze. I spójrzmy na sytuacje młodego instruktora, który staje przed dylematem. Być w Związku i pracować za darmo ale z ideą, czy nie być w nim, żyć wg idei ale robić uprawnienia które można wykożystać na wielu płaszczyznach. Chodzi o to, że zdobywamy stopnie przez bardzo długo, robimy bardzo wiele a dla człowieka, który nie ma styczności z harcerstwem to jest tylko słowo Przewodnik, czy słowo Podharcmistrz. On nie wie, że to znaczy to to i to dla niego to po prostu słowo. A tylko słowem nie jest choćby wychowawca kolonijny, czy instruktor rekreacji. Chodzi o to, że robiąc instruktora rekreacji mogę to wykorzystać wszędzie a robiąc przez pare lat stopnie instruktorskie mogę to wykorzystać to tylko w ZHP a życie to niestety nie tylko Związek. Harcerstwo jak to zostało nazwane to styl życia . Nie powinno być jednak tak że to my biegamy by robić uprawnienia, żeby można było wykorzystać je w Związku. Nie jest więc dziwne że ludzie wręcz śmieją się z naszego stylu życia. Stylu w ktorym pracujemy na coś czego namaclnie nie mamy. Razem z tym upadł wizerunek harcerza jako człowieka prawego. Nie ma wizerunku instruktora jako kogoś poważnego, do kogo należy odnosić się z szacunkiem. Dla wielu dziś to po prostu harcerz, harcerzyk.
Co zostało z harcerstwa i czym na prawde jesto ono dzisiaj. Jeśli instruktor harcerski wywołuje śmiech to czym jest harcerstwo. Nie chciałabym dojść zbyt daleko w swoich wnioskach...
Jest to wina zjazdu, jest to wina GKi a ja myślę, że problem tkwi także dużo niżej w strukturze a nawet w mentalności. W słowach harcerz się nie obraża, harcerz wytrzyma. W myśl a damy stopień każdemu żeby im nie było przykro, albo w sprowadzeniu metody harcerskiej tylko do musztry, albo w nie będę robił w swoje gniazdo.
Moim osobistym zdaniem zmienić się powinno bardzo wiele. Żeby móc uczyć rzeczy praktyczych, żeby przygotować do życia, zarówno emocjonalnie, idepwo ale i praktycznie. Żeby instruktor był WYCHOWAWCĄ, chyba zgodzicie się ze mną, że granatowa czy inna podkładka pod Krzyżem niesty nie koniecznie zawsze świadczy o tym, że człowiek ten przygotowany jest do tak odpowiedzialnej roli.
phm.Joanna Bereś HO
kom. Szczepu Drużyn 44 Gniazdo
w Jadachach
www.44gniazdo.pl
Hufiec ZHP Tarnobrzeg

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 13 wrz 2006, 09:43

harcerz - specjalista? eeee

kto tak myśli? nikt. kiedy moja mama przyjęła do pracy harcerzy (biuro podróży) co jakiś czas padało hasło "masz nie robić tego po harcersku, tylko ma to być robione profesjonalnie!". wiem, wiele zalezy od ludzi, ale...

czy ktoś z was w swoim cv napisze, że jest instruktorem? ja nie. nie, bo pracodawca ma mnie za niepoważną, infantylnie podchodzącą do życia, sierotowatą dziewczynkę.

kolejna sprawa - te nieszczęsne uprawnienia. z przykrością stwierdzam, że większość próby na moje stopnie jest realizowana POZA związkiem! jeśli mam wybierać między instruktorem HSR a instruktorem AHA... dla mnie nie ma wątpliwości. Po AHA mogę szkolić nauczycieli i policjantów, ba, lekarzy i pielęgniarki, po HSR... hmm.
A prawda jest taka, że większość phm i hm, czasem pwd zaczyna żyć samodzielnie, musi zarabiać pieniądze, utrzymać swoje pierwsze mieszkanie, studia...
harcerstwo ma uczyć nas życia, czy też przygotowania do tegoż. tymczasem sprawia, że zostajemy bezrobotnymi. ale fakt. z harcerstwem w sercu.
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 13 wrz 2006, 10:15

rojek pisze:kolejna sprawa - te nieszczęsne uprawnienia. z przykrością stwierdzam, że większość próby na moje stopnie jest realizowana POZA związkiem!
I tu jest pies pogrzebany. Dlaczego z przykrością ? ZHP nie ma być organizacją posiadającą ogromna ilośc uprawnień do... nadawania uprawnień.
To jest właściwe. Większośc próby należy realizować POZA związkiem, wchodząc w kontakty z różnymi ludźmi, wchodząc w życie "na zewnątrz" a nie w harctrixie. Właśnie po to by żyjąc przeż dłuższy czas w zamkniętej społeczności nie być niedostosowanym do otaczającego nas świata, po to by go poznać i potrafić dobrze się w nim poruszać pomimo wielu ograniczeń, jakie ma harcerz, które czasem wydają sie nam niedogodne lecz w ostatecznym rachunku wychodzą zawsze na plus.


Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 13 wrz 2006, 10:58

jasne jasne. rację masz. tylko jak w takim razie wyjaśnisz to innym. jeśli mamy rozmawiać o wizerunku instruktora poza zhp, to wychodzimy na ludzi niepoważnych.

sama się "niepowaznie" czuję, kiedy w zhp muszę zapłacić x kasy za kkk, spędzić na nim tydzień, czy więcej, napisać jakieś prace, uczestniczyć w zajęciach, a miesiąc późńiej robię uprawnienia, które uczą mnie DOKŁADNIE TEGO SAMEGO, z tą różnicą, że nie są WEWNĄTRZZWIĄZKOWE i dzięki nim mogę się utrzymywać. i jak inni mają nas traktowac poważnie, jeśli sami się tak nie traktujemy.

bo przecież mogę mieć skończone kursy jakieś menadżerskie, pracy z kadrą, budowania grupy, cuda cuda, a na kkk i tak muszę iść. dla nas nasze kursy są prześwięte, a dla innych - nicnieznaczące.

i jeśli ktoś chce "jeszcze trochę" popracować w zhp, to niestety, musi jechać na dwa fronty. państwowy i zetchapowski, robiąc w obu dokładnie to samo, tylko z różnymi pieczątkami.

nawet doświadczenie nabyte w zhp ciężko jest wpisac do cv. bo pewnie, można ubrac to w słowa, ale na rozmowie i tak wyjdzie, że robiło się kurs drużynowych. i są pracodawcy, dla których argumenty nie będą istotne. tylko dlatego, że będą harcerskie.


-------------------------------------------------------------------------------------------

nie chcę, żeby problemem stały się wyłącznie pieniądze, bo przecież można normalnie pracować, być instruktorem i mieć się dobrze. skrajne przykłady najlepiej obrazują problem, si? no :)
Ostatnio zmieniony 13 wrz 2006, 11:00 przez rojek, łącznie zmieniany 1 raz.
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 13 wrz 2006, 12:43

I mamy dwie wizje harcerstwa, dwie wizje służby instruktorskiej.
Pierwsza - to harcerstwo zastępujące lub dające wszystko - uprawnienia, naukę, wojsko, klub i wakacje, i dające satysfakcję w CV. Harcerstwo wolnego czasu i zamiastka życia społecznego - to pozostałość czasów, gdy do harcerstwa uciekało się przed polityką .
Druga - to harcerstwo idei, sposobu na życie, badenpowellowska podróż w Canoe, wsród burz, fal i raf do jednego celu - samokształcenia i samodoskonalenia dla CZŁOWIECZEńSTWA /Wędrówka do Sukcesu/ Uwaga - SAMOKSZTAŁCENIA I SAMODOSKONALENIA.
Drogie Druhny i Druhowie, harcerstwo nie ma nic dawać, uprawnień , dyplomów i innych korzyści, ma dać jasną drogę i narzędzia JAK te wszystkie umiejętności i...korzysci zdobyć. Oczywistym jest , że budowanie programów stopni i kształcenia w sposób dublujący państwowe uprawnienia, zamiast nauczania umiejętności poruszania się w mechanizmach dorosłego życia wychowawcy, to absurd. Ale takie są niestety realia Zwiazku, który nie umie się otrząsnąć z balastu RÓŻNYCH zaszłości.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 13 wrz 2006, 12:52

I jeszcze jedno, w USA, tak jak i Anglii i wielu innych krajach skauting ma swą pozycję dzięki specjalnym dekretom / Kings' Charter/ lub ustawom /Kongres USA/
U nas też tak było, od czasów druha Grażyńskiego, o dziwo, aż do upadku komuny /sic !/
Namiastką tej sytuacji jest status pożytku publicznego, ale to nie jest Wyższa Użyteczność Publiczna jaką miało ZHP oraz jeszcze tylko PCK i coś tam. Dawało to wyłączność, ochronę metody, pozycję w ramach Oświaty i status instruktorom. Pożytkiem publicznym szczyci się już prawie każda organizacyjka pozarządowa.
W innym watku proponowałem dyskusję nad powrotem do takiej sytuacji Organizacji Harcerskich w Polsce - co Wy na to ?

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”