Dlaczego działam, chcę działać?

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
archima

Post autor: archima » 26 lis 2004, 20:59

Czasem się zastanawiam nad całym sensem mojej działalności w ZHP'ie i nad tym on mi właściwie daje...i zastanawiam się ...i zastanawiam i jakie pytanie mi przychodzi do głowy? otóż CZY ZHP TO DLA MNIE JEDYNIE ROZRYWKA I ZABICIE CZASU, SPOTKANIA Z FAJNYMI LUDZMI, CZY MIOŻE COŚ WIęCEJ, CHęC ROBIENIA CZEGOŚ FAJNEGO, POMAGANIA INNYM, JAKIEJŚ SŁUŻBY? no i dochodze do wniosku ze i jedno i drugie, ze posiwcam na harcerstwo, swój zastep i druzynę jakies 3/4 czasu, ze budze sie i mysle na jaki ciekawy temat mozna zrobic kolejna zbiorke, co mozna dodac do obrzedowości zastępu i gdzie tanio kupic materiał na proporzec. Uwielbiam spedzac czas z harcerzami, ale nie myslcie, ze to jest grupa 40 osób jaką jest 153BDH, bo nie stoje w miejscu i nie zamykam sie na swojej druzynie, ale ciagle poznaje kogos nowego, chodze na zajęcia teatralne dla harcerzy starszych itp.
czy to obsesja? NIE JA TO PO PROSTU UWIELBIAM! KOCHAM! i choć może to dziwne, nie wyobrażam sobie tygodnia bez zbiorki lub jakichkolwiek do niej przgotowań...mam juz to we krwi
a co wy na to????

--
archima

kyta
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 25 kwie 2003, 22:26
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kyta » 27 lis 2004, 16:24

Po przeczytaniu tego postu zastanawiam sie ile druhenka ma lat? Bo przemyslenia sa moim zdaniem dosc dojrzale :) Ja od ponad roczku jestem druzynowa 8 DH "Zośka"... w ZHP od 8 latków... i powiem szczerze ze zanim nie objelam tej funkcji ZHP bylo dla mnie jedynie wspaniala przygoda - jezdzilam na biwaki, obozy bo bylo fajnie, bo byli megasni ludzie.Jednak teraz traktuje to jako sluzbe, kiedys ktos robil cos dla mnie a teraz ja robie to samo dla innych. Staram sie pomoc rodzicowm i szkole i innym placowka w wychowaniu dzieciakow, w wypelnieniu im wolnego czasu w sposob pozyteczny. ZHp to nie jest juz tylko zabawa.... to jest MOJE DRUGIE ZYCIE. I bez ZHP byloby mi naprawde ciezko. Teraz mam mature... obecnie jestem w trakcie pisania probnej wiec zawiesilam na ten okres zbiorki ( z racji tego ze moja przyboczna chwilowo tez jest niedysponowana i nie moze mi pomoc) i powiem szczerze ze przychodzac w poniedzialek do domku po szkole...czekogos mi brakuje i nie wiem co mam z soba robic..zwykle w poniedzialek szlam na zbiorke a caly wczesniejszy tydzien obmyslalam jak to znowu zrobic zeby bylo ciekawie i zeby dzieciaki cos wyniosly. ZHP jest moja sluzba, moim spelanianiem sie, moze dlatego ze jestem w ZHP planuje swoja przyszla droge jako nauczyciel nauczania poczatkowego. A dlaczego dzialam? Jakby sie tak glebiej nad tym zastanowic to nie jest to wcale takie latwe pytanie...
* DZIAŁAM... bo chce
* DZIAŁAM... bo przyszla taka chwila w moim zyciu gdzie czas bylo zaczac robic cos dla kogos
* DZIAŁAM... bo kocham to robic
* DZIAŁAM... bo samo uczestniczenie w zbiorkach juz mi nie wystarczalo
* DZIAŁAM... bo przez to moge sie spelniac, wykazac
* DZIAŁAM... bo chce robic cos dla innych
* DZIAŁAM... bo tak mnie wychowowało ZHP

Pozdrawiam. CZUWAJ !!!

krawiec
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 22 maja 2004, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: krawiec » 27 lis 2004, 16:41

Wieice na czym się ostatnio przyłapałem?? Że w momencie kiedy wlączma komputer to:
-sprawdzam pocztę
-wchodze na www.foto.zhp.pl (harcerstwo)
-wchodze na forum mundurowe (harcerstwo)
-wchodzę na www.forum zhp.pl (harcerstwo)
-wchodze na strone mojej drużyny (harcerstwo)
-wchodze na stronę mojego hufca (harcerstwo)

a potem dopiero zajmuje się czyms innym. Ciekawe nie??
Harcerstwo stało sie dla mnie drugim zyceim tak smao jak dla kyty. Nie mogłem kiedys pójśc w piatek na zbiórke bo byłym chory. Ten tydzien był dla mnie jakiś dziwny tak smao jak tydzień bez na przykłąd lekcji. Czegos ogromnego w nim brakowało.
Odkrywca Paweł Krawczyk
Szczecin-Dąbie 19DH Sokół
Szczecin Dąbie
--------------------------------------
"twoje oczy, rozwarte szeroko rozstaniem......"

casper00

Post autor: casper00 » 27 lis 2004, 23:08

Moja przygoda harcerska trwa nieco ponad rok. Mój Tato był podharcmistrzem, niestety zanim zdążyłem na tyle dojrzeć, by zacząć działać, jego drużyna została rozwiązana z racji braku członków (mieszkam w małej wsi). Moje rodzeństwo (starsze, trójka) było harcerzami. Czy więc ja mogłem nie zostać harcerzem?? ;)
Mogłem. A jednak zostałem - w czwartej klasie liceum, w mieście, które zawsze będzie mi bliskie... Późno. I czasem tego bardzo żałuję. Niemniej jednak działanie w harcerstwie daje mi coś, czego nie dawało mi nic wcześniej - poczucie, że robię coś konkretnego, że wciąż mam szansę na rozwój, że wciąż mogę dużo zrobić dla siebie i innych, że jest coś co mnie nieustannie motywuje... Długo by wymieniać... Choć dla mnie czas zabawy jako szaraczka był krótki (bo ile czasu mozna ganiać najstarszego w drużynie?:) ), to teraz, w trakcie kursu drużynowych myślę, że bycie harcerzem jest czymś wyjątkowym i gdyby mi się to nie przytrafiło, czułbym się chyba niespełniony przez całe życie... No, może już wystarczy tego słodzenia... :lol

Ja z kolei czasem się przyłapuję na tym, ze zamiast się uczyć do kolejnego kolokwium, przeglądam różne stronki, zwłaszcza forum ZHP ;) I, Krawcze, dobrze Cię rozumiem - mamy podobny plan działania:lol

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 28 lis 2004, 12:42

Ooo... widzę, że tu sami swoi :D też.. to samo ;) Wchodzę na kompa, pierwsze co robię.. otwieram przeglądarke internetową (opere) gdzie od razu mi wyskakuje forum GK, później inne strony harcerskie, stronki jednostek mojego Hufca, strona Hufca, którą robię, często grzebię w niej, tez lubię przeglądać inne harcerskie stronki, żeby sobie zobaczyć jak działają inne druzyny. ;) Jeszcze jak nie miałem opery to wchodziłem na czata zhp on-line, ale w tej operze nie działają czaty :/ Ale jeszcze mam IE i czasem włączę czata zhp on-line ale żadko co na kogoś trafię... ;)
A po co internetem... to tak jak Kama pisała ;)
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

kyta
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 25 kwie 2003, 22:26
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kyta » 28 lis 2004, 18:34

O wlasnie odnosnie interentu to chlopaki ja mam to samo ;p wlasnie zamiast uczyc sie maturki probnej to mimo rozlozonych zeszytow najpierw sprawdzam forum itpa dopiero pozniej:) czesto tez lapie sie na tym ze zamiast zrobic cos do szkoly czy chocby innego lub z nundow czytam harcerskie czaspopisma ( Czuwaj , Na tropie) badz tak poprostu wyciagam materialy pomocnicze z szafki i obmyslam plan zbiorek albo cos :) Pozdrawiam tak zakreconych druhów i druhny :)

marzenka
Starszy użytkownik
Posty: 204
Rejestracja: 20 kwie 2004, 13:33
Lokalizacja: 41 WDH Suma Sił
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: marzenka » 29 lis 2004, 09:12

Oj ludzska wiecie co wam powiem-wszyscy cierpimy na harcoholizm...bo to raczej tak trzeba nazwać.Patrząc tak ogólnie to każdy z ZHP prowadzi tak jakby podwójne życie,które przez ludzi poweidzmy z zewnątrz jest różnie odbierane-tak patrząc to tak naprawdę najlepiej czyję się w harcerskim kręgu i nawet jak poznaję kogoś nowego z ZHP to mam do niego większe zaufanie niż do "cywila"-bo wiem ,że ten ktoś mnie rozumie. A z tym poświęcaniem czasu na ZHp to tak jak pisaliście...kiedyś raz w tygodniu,potem troszkę częściej ,a teraz...dochodzi do 4 razy...bo tu jakaś zbiórka,a tu coś tam ,a to też coś się dzieję...wszysto toczy się wokół jednego i poświęcam na to czasem już więcej czasu niż na szkołę(przykład ostatni tydzień coś koło 12h-DUŻO,a już siedzenia ka necie nie wliczam).Ale ja wolę to niż jałowe życie co niektórych moich studentów.ZHP daje satysfakcję,uczy , staje się dla nas drugą rodziną i tak można wymieniać...harcoholizmKładziemy szkołę studia,bo chcemy gdzieś pojechać bo mamy do zrobienia zbiórkę(a potem wrzesień u studentów),bo jest fajna impreza w hufcu. rodzina tego na początku nie rozumie i się wściekają (A zobaczysz ,że położycz szkołę...nie znacie tego? na szczęście póżniej mina im u mnie zrzedła)a potem już się przyzwyczająją o dają nam spokój i jets dobrze ...a my dalej pooadamy w nasz ulubiony nałóg...
pwd. Marzena Chyba HO
www.sumasil.harc.pl
Hufiec Ziemi Koszalińskiej

fundan

Post autor: fundan » 29 lis 2004, 18:51

Pomysły? No ba !

przede wszystkim musimy poprzec to jakąś ideologią. Chłopkaów z mojego zastępu zaraziliśmy współnie z druzynowym i przybocznym woocrafterstwem, stąd pomysły na zbiórki opieram własnie na puszczaństwie. Dziś na przykład wędrowaliśmy sobie o okolicznych lasach i polach, rozmawiając jednocześnie o prawie Harcerskim. W międzyczasie odziwialiśmy jastrzębia, właźiliśmy do opuszczonego domku na drzewie, znaleźliśmy starą, zardzewiałą maczetę...

Grunt to dobra zabawa, poparta jakąś pożyteczną nauką. niekiedy przchodzi ona sama z siebie [to ten najlepszy przypadek] a czasem trzeba samemu podsunąć jakieś wnioski, naukę.

Moim zdaniem pomysły są wszędzie, trzeba je tylko umieć znaleźć. I najważniejszą sparwą jest umieć zainteresować, trzeba mieć ten dar, jakiś autorytet. to jest niezbędne, bo na zbiórki kogoś bez charyzmy i autorytetu ludzie nie przychodzą tak chętnie, jak do obdarzonych tymi cechami.

Każdy pomysł jest dobry, ale musi mieć jakieś podłoże i jakiś cel. Tak więc teoretycznie każdy, kto wie, czego chce, jest w stanie poprowadzić ciekaą zbiórkę, musi tylko chcieć.

--
wywiadowca Marek Styk, zastępowy 8MDS Świderczycy
"Jeżeli zapytał ktoś Indianina, co to jest milczenie, on odpowiedział: -Jest to wielka tajemnica, a milczenie jest jej głosem."

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 29 lis 2004, 22:20

Gdy spojrzałem na tytuł wątku zastanawiałem się nad moim działaniem w ZHP, potem przeczytałem powyższe posty i zauważyłem kilka rzeczy. Dlatego mój post będzie podzielony na dwie części.

Część I.
Będąc w 5 klasie podstawówki zacząłem odczuwać pustkę w swoim życiu. Moja codzienna egzystencja składała się na szkołę dom i czasami podwórko (dopóki moi towarzysze zabaw i gry w "gałę" nie zaczeli przesiadywać na ławeczce pod klatką pijąc piwo i paląc papierosy). Została szkoła i dom. Powoli wpadałem w coś w rodzaju depresji. Czułem się bardzo samotny i nieszczęśliwy. Czegoś mi brakowało. Wtedy koleżanka z ławki zaciągnęła mnie na pierwszą zbiórkę. I tak już zostało, chociaż moja droga harcerska miała tysiące różnych zakrętów, rozdróż, wybojów i poślizgów, to do dzisiaj działam. Działam właśnie dlatego, że dzięki temu działaniu nie odczuwam już tej pustki i samotności. Działam, bo widzę, że moje działanie przynosi ludziom uśmiech na twarzach. Działam, bo widzę, że druhenka z mojej drużyny wypowiada się bardzo dojrzale, chociaż jest jeszcze tak naprawdę małą dziewczynką. Działam, bo nie wyobrażam sobie wakacji bez spania w namiocie, jedzenia z menażki i wędrowania po świecie. Chociaż dzisiaj mam dużo obowiązków na głowie, m.in. prowadzenie drużyny wielopoziomowej, prowadzenie kursu zastępowych, przygotowanie nowej drużyny wędrowniczej, przygotowanie kadry do pracy w odpowiednich grupach wiekowych, oprócz tego wiele innych imprez i akcji. Cieszę się, że pracuję z takimi a nie innymi ludźmi, Inaczej pewnie nawał obowiązków by mnie zgniótł i zostawiłbym to wszystko. A harcerstwo to nie jest przecież całe życie, dochodzą do tego jeszcze studia, wcześniej praca, życie towarzyskie, przyjaciele poza harcerstwem, gitara i kilka innych zainteresowań.

Część II.
Niepokojące jest jednak to co piszecie, ponieważ żaden z fanatyzmów nie jest pozytywny, a to co przejawia się w Waszych postach zaczyna mi pachnieć lekkim fanatyzmem. Chciałbym abyście sobie uzmysłowili, że harcerstwo to nie wszystko, że ZHP powinien znajdować się dopiero na trzecim miejscu, po rodzinie i pracy/szkole, inaczej zajmuje miejsce nieprawidłowe i jest wypaczone. Harcerstwo to uzupełnienie życia, to uczenie przez działanie, ale uczenie by potrafić odnaleźć się w społeczeństwie, by wyrobić w sobie potrzebę i umiejętność ciągłego kształcenia się.
Przyznaję się, że kiedyś również byłem fanatykiem harcerstwa, ale nie do tego stopnia by "zawalać' szkołę, by kłócić się z rodzicami. To mija się z celem ponieważ strasznym paradoksem byłby fakt łamania prawa harcerskiego w celu uczęszczania na zbiórkę (harcerz jest posłuszny rodzicom oraz wszystkim swoim przełożonym, w tym nauczycielom). Nie zapominając o tym, że harcerz powinien dawać przykład i starać się zdobywać jak największą wiedzę i jak najwyższe stopnie.

Mam nadzieję, że przemyślicie tą sprawę i będziecie nadal DZIAŁAć, ale zgodnie z harcerskimi ideałami wyznaczanymi przez prawo i przyrzeczenie.

Pozdrawiam serdecznie.
Czuwaj.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 30 lis 2004, 10:57

Myślę dh Predek, że do takiego rozumowania każdy z czasem dojdzie po przejściu właśnie przez ten etat harcoholizmu. Każdy z nas, a przynajmniej większość, która wstąpiła do ZHP w wieku szkoły podstawowej lub gimnazjum przechodziła przez tą fazę. Ciężko w tym wieku myśleć o przyszłości a tymbardziej o szkole! Przecież wiadomo jak jest, szkoła na tym etapie zchodzi na ostatni plan, jest nudna i bez sensu i traktowana jest często jako przymus. Nie namawiam oczywiście i nie popieram takiego rozumowania ale ciężko jest wbić do głowy 14 latka inny system wartości. Sytuacja staje się jednak poważna, kiedy to młody człowiek zawala szkołę głównie przez ZHP. Do tego nigdy nie powinno dojść i tutaj trzeba zadziałać bardzo szybko. Jeżeli natomiast dany harcerz sobie radzi to jest ok. Harcerstwo da mu możliwość zupełnego odreagowania i angażowania się w coś, na co ma wpływ. Może zapomnieć na chwilę o troskach związanych ze szkołą, o stresach z powodu sprawdzianów. Mało tego, często właśnie tu dostanie porządnego "kopniaka" motywacyjnego i postara się być lepszym. Rodzina natomiast jest czymś oczywistym, normalnym, powszechnym i nie ma tu się czemu dziwić, bo w tym wieku to raczej rodzina istnieje dla nas, niż my dla niej. Rodzice nas kochają, ubierają, dbają o nas, karmią i zapewniają poczucie ochrony i bezpieczeństwa. My natomiast czynnie i beztrosko korzystamy z tych dóbr nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, że za jakiś czas to my będziemy musieli postawić się w takiej roli, ale najpierw trzeba będzie ułożyć sobie jakoś życie.
Mnie cieszy bardzo, jak czytam o tym zaangażowaniu w harcerstwo. Jest to piękny okres w życiu, kiedy żyje się jeszcze bez większych zobowiązań. To się wkrótce jednak zmieni i rolą starszych instruktorów właśnie jest powoli uświadamianie młodych harcerzy, że ZHP to nie jest pierwsze miejsce w życiu. Ale o tym tak naprawdę to trzeba się przekonać na własnej skórze...
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 30 lis 2004, 15:46

Ursus napisał:
To się wkrótce jednak zmieni i rolą starszych instruktorów właśnie jest powoli uświadamianie młodych harcerzy, że ZHP to nie jest pierwsze miejsce w życiu. (...)
I dlatego właśnie napisałem dwie części postu :-). Chciałbym jednak zwrócić uwagę na słowo "starszy" w Twojej wypowiedzi. Instruktor powinien uświadamiać harcerzy bez względu na to czy jest "starszy" czy nie. Ja na przykład młody jestem... i zawsze będę... w duchu :-).
Pozdrawiam serdecznie !!
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 30 lis 2004, 18:09

Heh no spoko...:) Pisząc "starszych" miałem na myśli bardziej doświadczonych harcerzy, którzy takie etapy mają już za sobą:)
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

krawiec
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 22 maja 2004, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: krawiec » 30 lis 2004, 18:54

Heh zgadzma się z tym, że harcerstwo potrafi zmotywować. Mnie na przykład moja próba motyuwuje do osiągnięcia 6 na koniec roku z biologii. Jets mi to bardzo potrzebne poniewąz mam swiadomość, żę tak na prawdę 6 z biologii w I klasie gimnazjum nie zawazy raczej na tym czy dostane sie do wymarzonego liceum, ale wiem że musze ją mieć by zaliczyć próbę.

Czuwaj!
Odkrywca Paweł Krawczyk
Szczecin-Dąbie 19DH Sokół
Szczecin Dąbie
--------------------------------------
"twoje oczy, rozwarte szeroko rozstaniem......"

silana
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 18 wrz 2002, 20:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: silana » 30 lis 2004, 21:18

Nono... a ja jednak podzielam zdanie Predka, szcególnie to z drugiej części jego wypowiedzi. Bo tak sobie myślę, ze fajnie jest, kiedy ludzie są i chcą działać i poświęcają się tej swojej działalności. Tylko... bez przesady. Harcerstwo jest całym życiem, ale tylko to harcerstwo rozumiane jako ideały, jako pewne zasady, któymi się kierujemy. Całe zaś zaplecze organizacyjne, organizacja biwaków, zbiórek, tworzenie planów pracy, zatwoerdzanie ich, zdobywanie funduszy itd. nie może nam zabierać całego czasu, nie moze nas absorbować zupełnie. Niewielu z nas jest lub będzie etatowym pracownikiem ZHP, warto więc zastanowić się nad swoją przyszłoscią i już na pewno nie zawalać szkoły, matury, studiów...
A ja... działam, bo jeszcze mam siłyy, bo sa osoby, które mnei motywują, bo wiem, ze są tacy, któzy na mnie licza i których uśmiech jest jak mocny kopniak, zeby dalej iść do przodu...
Eli

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”