Czy harcerstwo rzeczywiście przygotowuje do życia

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 24 lis 2004, 15:21

Dlaczego uważa się, że harcerstwo przygotowuje ludzi/młodzież do życia?
OIstatnio zapytano mnie o to i udzieliłem odpowiedzi. Potem długo się nad tym zastanawiałem i mam mieszane uczucia. Chciałbym się dowiedzieć co wy o tym sądzicie.
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 24 lis 2004, 15:37

Ostatnio zastanawiałem się na ten właśnie temat i doszedłem do wniosku że harcerstwo daje mnóstwo rzeczy, które nie są dostępne dla przeciętnego człowieka zaczynajac od atrakcji takie jak nawet strzelanie z łuku wspinaczka i inne dochodząc do głównej rzeczy jakąjest doswiadczenie nie tylko fizyczne ale emocje jakie się przezyło i wspomnienia. Jak dla mnie życie bez tego było by szare i na pewno z mniejsząilosciąwspomnień
hm. Jakub Juszyński

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 24 lis 2004, 19:03

Harcerstwo jako organizacja wychowawcza przygotowuje dzieci, młodzierz do życia. Tak też właśnie nie dawno myślałem o tym. To co się nie uda nauczyć dzieci w domu, w szkole itd. tego właśnie może douczyć harcerstwo. To co tez nie jest mówione w domu, w szkole itd. albo też zapominane często (co jest ogromnym błędem w niektórych przypadkach) to też jest omawiane w harcerstwie. Harcerstwo przygotowuje nas do życia, tzn. podkreślam, że powinno, uczy nas zachowania, kultury, podejścia do życia, jak radzić sobie w życiu, jak omijać złe drogi itd. Jeżeli może nawet, że przesadzam, że harcerstwo uczy nas tego, to może chociarz powinno to być wspomniane gdzieś na zbiórkach w formie chociarzby jakieś poważnej dyskusji itp.
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 26 lis 2004, 11:41

Mam dla Ciebie dwie odpowiedzi:

TAK. W dobrych druzynach, czasem zwanych przewrtonie "mało harcerskimi", harcerstwo wychowuje do zycia. Kształtuje postawy moralne, skupia sie na umiejetnośicach ogólnych, atrakcyjny program wykorzystując jako narzedzie.

NIE. W druzynach "tradycyjnych" (tradycje pionierskie i reneacting ZHP 1939) harcerstwo kształtuje kaleki zyciowe, ucząc kretyńskich zachowań, koninkturalizmu. Wbrew temu najczęsciej te środowiska uchodza za typowo harcerskie: plasaja, spiewają duzo piosenek, umieją doskonale gadery poluki itd. Ale po co? Po to, aby umiec dużo pląsów, piosenek ogniksowych i siwetnie szyfrowac gadery poluki. Program zamieniają w cele, a prawdziwe cele nieistnieją.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 26 lis 2004, 12:03

dominik jan domin napisał:
Mam dla Ciebie dwie odpowiedzi:

TAK. W dobrych druzynach, czasem zwanych przewrtonie "mało harcerskimi", harcerstwo wychowuje do zycia. Kształtuje postawy moralne, skupia sie na umiejetnośicach ogólnych, atrakcyjny program wykorzystując jako narzedzie.

NIE. W druzynach "tradycyjnych" (tradycje pionierskie i reneacting ZHP 1939) harcerstwo kształtuje kaleki zyciowe, ucząc kretyńskich zachowań, koninkturalizmu. Wbrew temu najczęsciej te środowiska uchodza za typowo harcerskie: plasaja, spiewają duzo piosenek, umieją doskonale gadery poluki itd. Ale po co? Po to, aby umiec dużo pląsów, piosenek ogniksowych i siwetnie szyfrowac gadery poluki. Program zamieniają w cele, a prawdziwe cele nieistnieją.
Jej ! Janie Dominiku, czemu tak akurat określasz ten podział ?
Recycling:D /reacting/recreating ZHP z 1939 r. to może rzeczywiście raczej rekonstrukcja oddziałów historycznych - co teraz jest autentycznym hitem i może być dobrym tworzywem programowym:D , ale żeby od razu ...kaleki życiowe ???
Poważnie, w obu Twoich kategoriach problemem zawsze będzie, jak słusznie zauważasz zamiana środków/narzędzi i elementów metodyki w cele. To niestety jest zawsze problem.
Po drugie, w Twojej pierwszej kategorii widzę własciwy dobór środków wychowawczych i prawidłowe cele. Twoja "tradycyjna Drużyna" może dokładnie tak właśnie pracować, jeśli nauczy się wyboru metod a nie naśladownictwa, stawiania celów i sięgania "na zewnątrz" po inspirację programową. A to o czym piszesz, to tylko przejawy niewiedzy...

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 26 lis 2004, 13:55

Czy harcerstwo rzeczywiście przygotowuje do życia?
I tak i nie.
Tak - jeżeli drużynowy, przyboczni i zastępowi mają świadomość co jest celem a co środkiem. Nie -jeżeli ludzie tego nie rozróżniają, albo jeżeli do tego ze środkami i z celami mylą efekty uboczne, przypadkowo wytworzoną otoczkę.

Przykład z własnego podwórka. Kiedyś, już dobrych kilka lat temu, zrobiłem w drużynie coś w rodzaju ankiety i dyskusji nt. zainteresowań, była adresowana do ówczesnych harcerzy starszych tj. mniej więcej 15-16 latków. Cel był czysto techniczny - zastanowić się co nas najbardziej interesuje, zaplanować rok pracy, określić w czym kto chciałby się specjalizować. Ludzie mieli określić na ile interesują ich wędrówki po górach, turystyka rowerowa, łucznictwo, wspinaczka skałkowa, eksploracja fortyfikacji, indianizm (poznawanie i rekonstrukcja historii oraz kultury Indian AP) i coś tam jeszcze, oczywiście także dorzucić własne pomysły. No i doszliśmy do jakichś tam ustaleń co będziemy w najbliższym czasie robić. Pokazałem to instruktorce z innej drużyny. A owa instruktorka pyta: "No dobrze, a gdzie tu harcerskość? Brakuje mi tu harcerskości!"
Ja ???:??| A ona: "To co, nie chcecie już być harcerzami?!";
Ja nie umiałem jej wówczas skutecznie wytłumaczyć że środki nie są tym samym co cel, a ona jakoś instynktownie broniła swojego wyobrażenia "harcerskości" zapewne właśnie miała na myśli pląsy, ognisko i szyfr gaderypoluki.

Każda z form pracy drużyny harcerskiej, każda z technik, ma jakieś przełożenie na życie codzienne. Np. pionierka obozowa - jeżeli umiesz zbudować wielopiętrową pryczę, to powinieneś umieć też zbudować na własnej działce szopę na narzędzia, naprawić płot, wyciąć drzewo we własnym ogrodzie itd. Większość technik harcerskich się w życiu może przydać, jeżeli nie jest traktowana jako sztuka dla sztuki, i jeżeli harcerstwo będzie nadążać za technologiami stosowanymi w innych organizacjach czy instytucjach.

Jakieś ogólne zaprawienie do spartańskiego trybu życia też się przydaje:; w wojsku czy chociażby w delegacji. Jeżeli chłopak był na kilku obozach, będzie sprawniejszy życiowo niż chłopak który był zawsze i wszędzie wożony samochodem i dostawał kolację pod nos, nie umie pokroić chleba i zaparzyć herbaty (a takich niestety jest coraz więcej).

Kiedy harcerstwo nie przygotowuje do życia?
Jeżeli za dużo jest harc-kiczu, infantylizmu, jeżeli obracamy się tylko w harcerskim getcie nie mając kontaktu z światem poza drużyną. Jeżeli drużyna robi w kółko to samo. Gaderypoluki jest rozwijające może dla 11-latka, ale już na pewno nie dla 15-latka itd.

Najwięcej można skorzystać z harcerstwa jeżeli pełni się w nim jakieś funkcje,
wtedy nabywa się umiejętności organizatorskich, odpowiedzialności za innych, odpowiedzialności za mienie itd. Dlatego jestem w wielu rzeczach zwolennikiem "tradycyjnego"; modelu harcerstwa. Jestem przeciw obozom harcerskim z płatnymi kucharkami, paniami pielęgniarkami itd.
I strasznie mnie irytuje to, że państwo polskie zwalcza tradycyjne "puszczańskie"; obozy, a władze ZHP za mało robią by je obronić (ale to może mój subiektywny pogląd).

Natomiast szczerze mówiąc mam spore wątpliwości co tzw. harcerskiej kultury a przynajmniej niektórych jej aspektów. Sam jestem przeciwnikiem zabierania na obozy radiomagnetofonów, nie trawię głośno włączonego radiomagnetofonu w lesie (tak samo jak na działce czy w bloku, po prostu dlatego że nie lubię jak ktoś mi narzuca słuchanie czegoś czego nie chce słuchać, zakłóca mi odpoczynek). Natomiast mam wątpliwości czy
harcerze muszą śpiewać i bawić się tylko przy gitarze, czy muszą śpiewać tylko harcerską klasykę albo piosenki o górach. Nie wiem np. dlaczego w oczach niektórych piosenki w stylu E. Stachury uchodzą za "pasujące do harcerstwa"; a np. Lady Pank czy Kult albo IRA już nie.
Na ostatnim obozie który był w stylistyce starożytnej Grecji jeden zastęp na ognisko przyniósł magnetofon i tańczyliśmy zorbę czy jakieś inne buzuki przy dźwiękach z kasety. Było świetnie i nic w tym nie było nieharcerskiego, szkodliwego itd. No ale z drugiej strony było to przekroczenie jakiejś granicy, stworzenie precedensu bo ktoś mógłby na następne przynieść Eminema czy Britney... Czasami może lepiej się trzymać sztucznego pojęcia, sztucznego kodeksu, bo "małolatom" bardzo trudno jest teraz wytłumaczyć że coś jest wartościowe estetycznie a coś jest kiczem (od razu odpowiedzą: "Jesteś nietolerancyjny!!" ).
Ta sprawa "harcerskiej kultury" zwłaszcza sprawa ognisk - to kwestia dyskusyjna, sam nie mam tu jednoznacznej opinii i jestem bardzo ciekaw opinii innych użytkowników Forum.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 26 lis 2004, 16:28

Lucumon napisał:
Każda z form pracy drużyny harcerskiej, każda z technik, ma jakieś przełożenie na życie codzienne. Np. pionierka obozowa - jeżeli umiesz zbudować wielopiętrową pryczę, to powinieneś umieć też zbudować na własnej działce szopę na narzędzia, naprawić płot, wyciąć drzewo we własnym ogrodzie itd. Większość technik harcerskich się w życiu może przydać, jeżeli nie jest traktowana jako sztuka dla sztuki, i jeżeli harcerstwo będzie nadążać za technologiami stosowanymi w innych organizacjach czy instytucjach.

Jakieś ogólne zaprawienie do spartańskiego trybu życia też się przydaje:; w wojsku czy chociażby w delegacji. Jeżeli chłopak był na kilku obozach, będzie sprawniejszy życiowo niż chłopak który był zawsze i wszędzie wożony samochodem i dostawał kolację pod nos, nie umie pokroić chleba i zaparzyć herbaty (a takich niestety jest coraz więcej).
To właśnie jest ważne Tu można zauważyć, że harcerstwo jednak we wszystkim niemalże przygotowuje do zycia ;) Trzeba się nauczyć korzystać z tego co się uczymy w ZHP ;)
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 26 lis 2004, 16:43

Lucumon napisał:
Jestem przeciw obozom harcerskim z płatnymi kucharkami, paniami pielęgniarkami itd.
Ja też. Nawet sporo razy mi sie to udało ale o ile "pozbycie" się kucharek jest proste, to z "tzw. opieką medyczną sprawa jest bardziej skomplikowana.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 30 lis 2004, 10:20

StaryWilk napisał:
A to o czym piszesz, to tylko przejawy niewiedzy...
Wybacz, ale muszę skomentować... Często Stary Wilku widzę takie właśnie kwintowanie wypowiedzi innych użytkowników przez Ciebie. Świadczyć to może o tym, że jesteś najmądrzejszym harcerzem na tym forum i tak naprawdę posiadasz największą wiedzę z nas wszystkich, tylko jakoś nie bardzo chcesz ją ujawniać kończąc wielokropkiem albo po prostu to jedyny Twój argument ukrywający fakt Twojej niezgody z wypowiedzią i brakiem możliwości jej konkretnego uzasadnienia. No jest jeszcze jedna opcja - "to zbyt błache jak dla mnie..."
Bez urazy oczywiście, przedstawiam Ci moje wrażenia jako osoby czytającej Twoje wypowiedzi. Tak to odbieram na pierwszy rzut oka.
Zgadzam się z Dominikiem choć też nie w pełni. Nie nazwałbym tych pospolitych drużyn "kalekami życiowymi", bo to w większości przypadków musiałoby stanowić ich cofanie się w rozwoju a ten fakt raczej nie następuje. Zgodzę się natomiast z tym, że nie rozwijają się oni zbytnio pod kątem przygotowania do dalszego życia.
Działam w drużynie o specjalności obronnej i uważam, że zostałem wyśmienicie przygotowany do tego co mnie fascynuje i tego co chciałbym robić w dalszym życiu. Byłem w wojsku i gdy inni żygali z wysiłku, ja z uśmiechem na twarzy prosiłem o więcej, gdy inni bali się "strasznego kaprala", ja zaginałem go z podstawowego regulaminu musztry, którego nauczyłem się w ZHP, gdy inni uznawali wyższość ludzi z "cięższymi" pagonami na szarymi szeregowcami ja nie bałem się wypowiedzieć swojego zdania nawet tym osobom z czterema gwiazdkami w zwyż z zachowaniem oczywiście kultury i dyscypliny. Zyskałem przez to pewien szacunek i uznanie, a co niektórzy z kadry nawet się mnie bali i całkiem słusznie, bo trafiłem naprawdę do ciężkiej jednostki, gdzie kadra uważała się za Bogów wszechwładnych i ktoś musiał ich uświadomić, że zwykli szeregowcy też mają swoje prawa.
Dzięki przynależności do tej drużyny naprawdę czułem różnicę między mną a pozostałą częścią kompanii. Byłem przygotowany pod każdym względem i zostało to też docenione. Tym też chciałbym się zajmować w przyszłości, pracować w jednostkach mundurowych i choć ta przyszłość narazie jest zupełnie inna to wiem, ze gdyby nadarzyła się okazja to jestem gotów.
Uważam, że do życia przygotowują główie drużyny specjalnościowe (oczywiście dobrze prowadzone a nie tylko z zasady). To w nich harcerze mają możliwość kształcić się w wybranych dziedzinach, które później przydają się w dorosłym życiu w poszukiwaniu pracy i rozwijaniu się dalej w swoich zainteresowaniach ale już odnosząc z tego namacalne korzyści.
To w tych właśnie drużynach mamy szanse zostać zainspirowani tym, co wydało nam się ciekawe i dlatego właśnie tu jesteśmy a do tego mamy możliwość kształcić się w tej dziedzinie.
Z drugiej jednak strony to ciężko pewnie byłoby znaleźć taką drużynę, nawet wśród tych pospolitych, która nie wnosi kompletnie nic w życie harcerzy, co rokowałoby na ich przyszłość. A może tylko ja mam taką nadzieję, że takich drużyn nie ma? Chodzi tu chyba raczej o ilość takich bodźców i czynników w danym środowisku a często też o ich jakość. No bo w sumie podam taki przykład: harcerka będąca w drużynie gdzie głównie się śpiewa, pląsa i zabawia na różne sposoby przy ognisku rozwija się właśnie w tym kierunku, zdobywa funkcję, może zostaje drużynową i teraz ona prowadzi dla młodych harcerzy takie gry i zabawy i jest w tym dobra. Być może ona właśnie w przyszłości będzie chciała zostać przedszkolanką? Ma wówczas świetny start, bo ma podejście do dzieci i umie się z nimi bawić więc pomoże jej to zapewne w łatwiejszym znalezieniu pracy... Do wszystkiego znajdzie się jakiś przykład. Najważniejsze więc moim zdaniem jest posiadanie jakiegoś określonego i jasnego celu w swoim działaniu, który nastawiony jest na wychowanie, bo przecież to jedno z naszych statutowych założeń.
Mimo to podejrzewam, że ten wątek w wielu przypadkach okaże się słuszny. Po prostu istnieją środowiska, które nie dbają o to, jak i po co wychowują, a przynajmniej nie widzą w tym celu i traktują swoją działalność jak zwykłą i tylko zabawę...
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 28 sty 2005, 21:46

Oj... dużo się w ZHP nauczyłam zycia, oj dużo...

dzięki Związkowi w wieku zaledwie 18 lat potrafię pracować z ludźmi, nawet tymi starszymi ode mnie, potrafię planować (nie tylko imprezę, ale także czas), wyciągać wnioski. Nauczyłam się słuchać i mówić, wiem też kiedy siedzieć cicho. Poznałam swoje miejsce w zyciu, wiem, że świat jest mój i będę miec z niego tyle, ile sobie wezmę. ZHP nauczył mnie tolerowania i szanowania innego człowieka, kultury dyskusji. Nauczył cierpliwości i chyba powoli zaczyna uczyć systematyczności.
Nie mam takich doświadczeń jak Ursus :) choć niejedno razem dane nam było przeżyć, ale to pokazuje doskonale, że różni ludzie, czego możemy być doskonałym przykładem, wynoszą z ZHP różne rzeczy - każdy inne, każdy swoje, i każdy - jedynie słuszne. I dobrze.
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 11 lut 2005, 22:53

No właśnie. Specjalności...

Trochę źle IMHO patrzycie na harcerstwo i wychowanie. To nie nauka strzelania, skakania na spadochronach i jeżdzenia konno ma nam się przydać w życiu!! To nie tak!

Owszem, program wygląda tak a nie inaczej, ale to nie TEGO przede wszystkim się uczymy i to nie to się nam przydaje w życiu! Kochani, trochę głębiej, odkryjcie dalsze dna.

1. Wartości.
2. Umiejętności ogólne (praca w grupie, kierowanie zespołem, siła przebicia)
3. Umiejętności szczegółowe przydatne każdemu (wbijanie gwoździ, terenoznawstwo, pierwsza pomoc, itd).
4. Umiejętności specjalistyczne (głównie drużyny specjalnościowe)

Niestety w wielu drużynach świadomość dotyczy tylko punktu 4. A nie od tego jesteśmy!! No ale cóż. "Nauczymy się skakać na spdochronach i będziemy świetnie bronić Ojczyzny!!" (przed kim? przed stonką ziemniaczaną?)

Nie będę się powtarzał, polecam mój artykuł:
http://czuwaj.pl/art_glowny/z_okladki_sila_tradycji.pdf

pozdrawiam
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

abraxas

Post autor: abraxas » 18 lut 2005, 13:30

Odszedl Wielki Papiez Polak, ktory zrobil tak wiele dla naszego Swiata.

--
No tak tak heheh ;) Czuwaj !

kyta
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 25 kwie 2003, 22:26
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kyta » 18 lut 2005, 18:56

Lucumon napisał:

Najwięcej można skorzystać z harcerstwa jeżeli pełni się w nim jakieś funkcje,
wtedy nabywa się umiejętności organizatorskich, odpowiedzialności za innych, odpowiedzialności za mienie itd. Dlatego jestem w wielu rzeczach zwolennikiem "tradycyjnego"; modelu harcerstwa. Jestem przeciw obozom harcerskim z płatnymi kucharkami, paniami pielęgniarkami itd.
I strasznie mnie irytuje to, że państwo polskie zwalcza tradycyjne "puszczańskie"; obozy, a władze ZHP za mało robią by je obronić (ale to może mój subiektywny pogląd).
Ja rowniez jestem przeciwniczka takich obozow... jak nieraz slucham opowiesci starszych instruktorow az mi sie lezka w oczku kreci ze takie obozy juz nie wroca a ja przezylam niewielka namiastke tego co oni i to tylko w pierwszych latach moijego obozowania. ALe niestety rzeczywistosc jest brutalna... a co stoi na przeszkodzie? SANEPID!!! Kto to widzial zeby harcerze mieli pryszni z kafelkami, podlogi w namiotach, a dyzur kuchenny polegal na oczkowaniu ziemniakow, smarowaniu kanapek i posprzataniu stolowki. I to jeszcze jest zbyt ciezko dla niektorych. Mi osobiscie podoba sie taka wizja obozu: sami robimy sobie "mebelki" do namiotow, stolowka drewniana z siatka maskujaca ( a nie z oknami i panelami ), kuchnia to kuchnia od a-z, a kapiemy sie w jeziorze ( wiem ze w tym ostatnim przeszkoda teraz jest pogoda bo juz lata sa nie takie jak kiedys no ale :) ). ale wracajac do glownego tematu watku....

Czasem mam nielada problem z wymysleniem czgos na zbiorke dla moich "ludzików", zeby to nie bylo puste..zeby mialo jakis cel wychowawczy w sobie. Czesto zdarzaja mi sie chwile refleksji..zwlaszcza przy dogasajacym ognisku w blasku gwiazd :P na ten wlasnie temat. I moge w pelni swiadomie stwierdzic, ze gdyby nie harcerstwo to nie bylabym tym kim jestem. Jako taki maly maluszek strasznie ponoc balam sie swiata choc mowa o tym ktorego nie znalam to jednak :) bo w tym swoim czulam sie ponoc jak ryba w wodzie. ale fakt faktem ze nie wysuwalam sie na przod, bylam raczej niesmiala. a teraz? w gronie znajomych to ja jestem ta osoba ktora wszelkie nawet najbardziej zwariowane pomysly wdraza w zycie, ktora potrafi smiac sie z wszystkiego 24h, ktora potrafi pomoc i pocieszyc, na ktora mozna zawsze liczyc ( moze jestem teraz nie skromna, ale chce ukazac dobre strony zhp). Poza tym zhp uczy takich umiejetnosci /cech jak : praca w grupie, komunikatywnosc, asertywnosc, kreatywnosc, pozwala rozwijac zainteresowania, uczy reakcji na ludzkie cierpienie, a takze tolerancji i pewnych zachowan, ktorych niestety nie kazdy dom jest w stanie pokazac. Bo tu jak juz ktos z druhow powiedzial... nie liczy sie jazda na koniu, rozwiazanie szyfru...liczy sie cel. Np. samarytanka... tu chyba nie trzeba tlumaczyc. Terenoznawstwo? ktos moze powiedziec "po co nam umiejetnosc biegania po lesie?"..a co jesli podczas wycieczki sie zgubimy? ( nie daj Boze z wlasnymi pociechami).. wtedy wiadomo co zrobic. I wiele wiele innych ktore wyrabiaja w nas refleks, skupienie, zrecznosc, umiejetnosc rozwiazywania problemow w roznorodny sposob. I co dalej zhp jest takie beznadziejne??? :)

tak na marginesie dodam, ze ostatnio na lekcji przedsiebiorczosci profesorka robiac nam cwiczenie z komunikatywnosci ( defakto bardzo podobne do cwiczenia ktore u nas kazdy harcerz w hufcu zrobil bynajmniej 3 razy), byla niezwykle zaskoczona ze przedstawialam inne sprawdzone pomysly i zasady z tejze dziedziny - o ktorych gdyby nie ZHP pewnie nie mialabym pojecia ( jak wiekszosc moich znajomych :P )

POzdrawiam.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”