"całym życiem" - co to znaczy??

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
Martyna
Użytkownik
Posty: 93
Rejestracja: 29 wrz 2003, 14:47
Lokalizacja: 58 ŁWDH "Rzeka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Martyna » 05 gru 2004, 18:54

sikor napisał:
Jest 10 praw. Każdy harcerz "całym życiem" winien realizować ideę. W końcu przyrzekał. A jeśli nie dotrzymuje słowa to jaki z niego harcerz?... A jeśli nie harcerz to jaki instruktor?
Pozdrawiam
dokładnie, w końcu jest Przyrzeczenie HARCERSKIE. i każdy instruktor je złożył. a skoro wypowiedział te słowa to znaczy ze jest harcerzem. zobowiązał sie do czegos. więc nie można powiedziec że instruktor nie jest harcerzem. a bycie nim nie kończy się na wieku 25 lat. czy po ukonczeniu tej granicy juz przestajemy patrzeć na Przyrzeczenie HARCERSKIE?? raczej nie...
58. ŁWDH "Rzeka"
Szczep 58. ŁWDH

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 05 gru 2004, 20:15

remik napisał:
Lucumon napisał:
powiem więcej - myślę, że zostaliśmy "zdradzeni" przez całe jedno pokolenie. Największą słabością ZHP jest brak w tej chwili dobrych instruktorów w wieku 35-40, tych co byli drużynowymi około 1989 roku, wtedy mieli po dwadzieścia kilka i byli dobrymi drużynowymi (sporo dobrych środowisk wtedy było), to pokolenie powinno dziś sprawować władzę w hufcach i chorągwiach, niestety oni masowo odeszli zostawiając niedoświadczonych młodych, seniorów, i trochę byłych aparatczyków wgryzionych w fotele. I niestety w skali Związku do tej pory rządzą ci ostatni, i przez to mamy co mamy.
Ja jakoś nie zauważam tej prawidłowości, być może to przez pomysł "wychodzenia w życie"...
W naszym środowisku wciąż działają instruktorzy 35-45 letni.. i jest ich niemało.
Ale po co pchać sie do hufców i chorągwi?
Jakoś nie widze sensu w liczeniu papierowych harcerzy i przeliczania osobodni na kase i sprawdzanie czy jeszcze mamy tyle stanu, żeby utrzymac hufiec i etat.
Nie wydaje mi się żeby było to przez "pomysł wychodzenia w życie". Raczej przez realia społeczno-gospodarcze III RP oraz przez niedokończenie przemian w ZHP na początku lat 90-tych.
A co do "pchania się" do hufców. Może właśnie po to należało by "pchać" się do hufców, żeby zmienić je na lepsze? Żeby przestały być smętnymi biurami organizacji kolonii, a a stały się tętniącymi życiem lokalnymi centralami ruchu harcerskiego? Przecież etatów w hufcach być nie musi. Możecie w swoim hufcu zlikwidować etat i pracować całkowicie społecznie. Jak macie 20 energicznych, doświadczonych i zaangażowanych instruktorów w szczepie, to chyba znaleźliby na to czas?


Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 05 gru 2004, 20:28

sikor napisał:
Każdy harcerz "całym życiem" winien realizować ideę. W końcu przyrzekał. A jeśli nie dotrzymuje słowa to jaki z niego harcerz?... A jeśli nie harcerz to jaki instruktor?
Pozdrawiam
Eh. Pisze ponownie. "Całym życiem" - w każdym aspekcie życia. W domu, w szkole, w pracy. Na codzień. W nocy. Zawsze.
To właśnie znaczy "całym życiem". A nie "przez całe życie".

Rozróżnijmy wreszcie dwa różne aspekty bycia harcerzem. A nawet cztery. Dla mnie to takie kręgi o wspólnym środku.

Krąg pierwszy - znaczenie wąskie - jestem harcerzem, członkiem grupy wiekowej "harcerze", czyli 4-6 klasa.

Krąg drugi - szerzej - jestem harcerzem, czyli członkiem ZHP płacącym składki, ale nie zuchem (na zucha raczej nie mówi się harcerz), i nie instruktorem. Członkiem zwyczajnym zhp, nie wychowawcą.

Krąg trzeci - jeszcze szerzej - jestem aktywnym członkiem ZHP

Krąg czwarty - najszerszy pojęciowo - złożyłem przyrzeczenie, działam według zasad wpojonych mi przez harcerstwo. Mogę już nie płacić składek, ale identyfikuję się z ruchem.

Można by jeszcze podac krąg piąty, choć trudno tu mówić już o byciu harcerzem, a to jest "złożyłem kiedys przyrzeczenie, świadomie lub mniej korzystam z tego co mi dało harcerstwo".

Dla mnie myślenie o byciu harcerzem przez całe życie obejmuje właśnie 4 lub 5 (w przypadku NIE instruktorów oczywiście).

BO NIGDZIE NIE PRZYRZEKA SIę BYć HARCERZEM PRZEZ CAŁE ŻYCIE!

Mili Państwo. Mam wrażenie że niektórzy nie znają przyrzeczenia. Co przyrzekamy? pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu.
Ot co.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 05 gru 2004, 20:40

basik napisał:
To co teraz napisze może zabrzmieć dziwnie i nie związkowo .... ale kiedy nie byłam jeszcze instruktorem i nie bardzo byłam przekonana czy chcę nim być (przede wszystkim dlatego że przeraźliwie bałam się KSI) moja szczepowa powiedziała mi kilka ważnych słów: "Przecież to wszystko robisz na co dzień, wszystkie wymagania spełniasz na co dzień tu chodzi tylko o to by to sformalizować, udokumentować co ci szkodzi przecież i tak to robisz i będziesz robić". No i miała rację - jako drużynowa bez stopnia instruktorskiego robiłam dokładnie to samo co robię jako drużynowa w stopniu przewodnika - chodziło tylko o całą góóóóóórę papierków którą trzeba było zdać aby KSI przyznała mi stopień. Jeśli jest tak że ten stopień w ich życiu (tych starszaków) to byłaby tylko formalność (a jak wiadomo formalność wiąże się też z licznymi problemami - nie jesteśmy niestety wolni od problemów podobnych do tych które znajdujemy w urzędach czy parlamencie polskim) to może pozwólmy im działać na takim polu na jakim działają dopóki faktycznie nie znajdą (oni sami) drogi do zdobycia tego stopnia - bo żaden z tych których znam nie zarzeka się że oni nie chcą być instruktorami i już - oni poprostu nie umieją pogodzić się z tą bezduszną biurokracją w której ginie pełny ideałów instruktor zanim jeszcze się nim stanie.
Nie wiem o jakiej góóóórze papierów piszesz, nie wiem jak u Ciebie wygląda praca KSI, może jest faktycznie przesadnie zbiurokratyzowana, źle zorganizowana, albo macie jakieś złe układy personalne. Na pewno zdarzają sie w ZHP złe KSI. Ale z tym należy walczyć, a nie negować ideę systemu stopni instruktorskich - co pośrednio robisz proponując w zamian jakąś ideę niepisanych autorytetów budowanych na subiektywnych przekonaniach.

Trochę rozumiem Twoje myślenie, kiedyś chyba podobnie więcej ludzi myślało, były czasy niepisanych autorytetów o których się nie wiedziało nawet czy są podharcmistrzami, przewodnikami czy w ogóle są instruktorami, było wiadomo że to drużynowy drużyny takiej a takiej która jest super potęgą, a więc to postać charyzmatyczna, prawdziwy mistrz, autorytet, przywódca itd. I jednocześnie widywało się harcmistrzów o mentalności i kwalifikacjach trzeciego sekretarza komitetu zakładowego PZPR, myślę zresztą że trochę ich nadal jeszcze w ZHP jest.
Ale to nie znaczy, że powinniśmy utrwalać taką sytuację.

Często ludzie buntują się przeciw "biurokratyzacji" tam, gdzie chodzi o prowadzenie najprostszej, elementarnej dokumentacji. Niewątpliwie mamy w ZHP do czynienia z nadmiarem biurokracji, ale mówiąc o biurokracji i górach papierów warto mówić konkretnie o co chodzi. Na pewno przy przyznawaniu stopni instruktorskich musi być jakaś dokumentacja prób, te stopnie nie mogą być przyznawane jak u cioci na imieninach. Należy walczyć z prawdziwą biurokratyzacją, a nie z tym co jest naprawdę potrzebne dla utrzymania minimum porządku i obiektywizmu.

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

basik
Użytkownik
Posty: 106
Rejestracja: 25 lip 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: basik » 05 gru 2004, 21:56

g00rek napisał:
Eh. Pisze ponownie. "Całym życiem" - w każdym aspekcie życia. W domu, w szkole, w pracy. Na codzień. W nocy. Zawsze.
To właśnie znaczy "całym życiem". A nie "przez całe życie".
No i znów się różnimy druhu gOOrku ... bo ja jestem przekonana że CAŁYM ŻYCIEM znaczy w każdym aspekcie życia (w domu, pracy, szkole, w dzień i w nocy) przez całe życie (do ostatnich dni swego życia mam służyć Bogu i Polsce i przestrzegać prawa harcerskiego). Wiem że mając 11 lat nie jestem na tyle świadoma aby zdecydować o całym swoim życiu - ale decyduję ... czasem tory małego człowieczka się zmienią i złamie przyrzeczenie w pół roku po przyrzeczeniu, po 3 stopniu, a może jak będzie juz instruktorem nagle mu się "odwidzi" - możliwe (tak jak prawo harcerskie łjest łamane w zasadzie na każdym kroku może się nawet zdarzyć ze w 5 minut po złożeniu przyrzeczenia).... NIE MA CZŁOWIEKA IDEALNEGO .... ale całe sedno w wychowaniu tkwi w dążeniu do ideału (by choć o odrobinę się do niego zbliżyć) stąd przyrzeczenie jest wielkie - całym życiem tu i wszędzie, dziś, jutro, pojutrze !!!

Jeśli się mylę i ideałem wychowania harcerskiego nie jest człowiek pełniącym służbę Bogu i Ojczyźnie przez całe życie to coś tu nie gra.

" .... Kiedy ktoś spyta Cię skąd ten Krzyż na twej piersi
z dumą odpowiesz mu TAKI NOSZĄ NAJDZIELNIEJSI..."

Martyna
Użytkownik
Posty: 93
Rejestracja: 29 wrz 2003, 14:47
Lokalizacja: 58 ŁWDH "Rzeka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Martyna » 05 gru 2004, 21:58

g00rek napisał:

Eh. Pisze ponownie. "Całym życiem" - w każdym aspekcie życia. W domu, w szkole, w pracy. Na codzień. W nocy. Zawsze.
To właśnie znaczy "całym życiem". A nie "przez całe życie".
to znaczy: zawsze ale nie do końca. przeczysz sam sobie
58. ŁWDH "Rzeka"
Szczep 58. ŁWDH

koniu

Post autor: koniu » 06 gru 2004, 11:18

No cóż są też na tym świecie łatwopalni-nieprzemakalni. Ale to dobrze bo to nadaje sens naszej przacy. Pozdrawiam. Jacek
P.S. Nie jest top aluzja do akcji łatwopalnych. Chodzi raczej o zwykłe wprost rozumienie dwóch słów.

remik
Nowicjusz
Posty: 32
Rejestracja: 08 paź 2004, 13:40
Lokalizacja: KI 'Ortodroma' Szczep 58. ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: remik » 06 gru 2004, 13:33

Lucumon napisał:
A co do "pchania się" do hufców. Może właśnie po to należało by "pchać" się do hufców, żeby zmienić je na lepsze? Żeby przestały być smętnymi biurami organizacji kolonii, a a stały się tętniącymi życiem lokalnymi centralami ruchu harcerskiego? Przecież etatów w hufcach być nie musi. Możecie w swoim hufcu zlikwidować etat i pracować całkowicie społecznie. Jak macie 20 energicznych, doświadczonych i zaangażowanych instruktorów w szczepie, to chyba znaleźliby na to czas?

Sęk w tym, że ja nie bardzo wiem "po co?".
Jeśli ktoś pcha się do hufca to znaczy że w tym momencie nie ma go w drużynie, a tam jest najwięcej pracy.
Po co organizować "życie hufca"?
Drużyny między sobą się dogadają i będą razem współdziałać.
Może to wywrotowe myślenie, ale czasem uważam że te hufce to niepotrzebna czapka pozerająca energię i dająca niektórym darmozjadom bezpieczny port.
Idą wakacje i budzą się "hufcowi zombie"...
Żadem z nich nie jest zainteresowany harcerskością ruchu...
Jest zainteresowany fuchą na obozie.
A za to płacą harcerze.
phm. Remigiusz Pękala

Szczep 58. ŁWDH www.58lwdh.org

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 gru 2004, 13:56

Eh.... G00... To co piszę to jest właśnie MÓJ punkt widzenia na "Całym Życiem". Na szczęście jeszcze nikt nie wpadł na pomysł by także to znomenklaturować. Dla mnie PH stało się filozofią życiową. Mam nadzieję że mi się to nie zmieni. Ty też się lepiej nie zastrzegaj bo sądzisz tak jak sądzisz dziś, a w wieku 40 lat może.... ? Heh dobrze być harcerzem - "Całym Życiem" zachęcam :)
a czy przez całe życie ? Na razie się nie wybieram jeszcze.... ale zanim ..... to na pewno będę się starał sobie odpowiedzieć na to pytanie.... chociaż sądzę że będzie to pytanie retoryczne...
Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 06 gru 2004, 19:35

remik napisał:
Sęk w tym, że ja nie bardzo wiem "po co?".
Jeśli ktoś pcha się do hufca to znaczy że w tym momencie nie ma go w drużynie, a tam jest najwięcej pracy.
Po co organizować "życie hufca"?
Drużyny między sobą się dogadają i będą razem współdziałać.
Jasne. Hufce są niepotrzebne. Po co komendant hufca ma mianować drużynowych. Przecież to zbytek biurokracji. Niech drużyny prowadzi kto chce. Może też w trybie spadku albo dziedziczenia będzie ta funkcja przekazywana. Aha, slyszałem że przy szkole 13 powstała ostatnio jakaś nowa drużynka. Ciekawe co za chłopaki ją założyły?...
Hufcowe Komisje Rewizyjne są niepotrzebne - przecież jesteśmy harcerzami i mamy do siebie pełne zaufanie. Jak ktoś jest złym instruktorem to go obgadamy na imieninach u druhny Krysi, a jak się nie poprawi, to obijemy mu mordę i każemy zrobić 50 pompek. Obozów też chyba nie trzeba rozliczać. - po co, wystarczy sumienie i notesik komendanta obozu. O dotacje do Urzędu Miasta na obóz dla dzieci z rodzin niezamożnych w imieniu federacj drużyn wystąpi druh Iksiński z drużyny 1 (tak ustalimy na wiecu drużynowych albo na Gadu-Gadu), a rozliczy te dotacje druhna Ygrekowicz z drużyny 2 (jak się jej będzie chciało, przecież nie mozemy jej zmuszać, poza tym ona ma tyle pracy w drużynie... ). VAT - a co to znaczy? To chyba w obcym języku... Bilans? A... coś wiem o tym. Bilans musi wyjść na zero! Taka była piosenka!
Zapomniałem dodać, że ta Ygrekowicz co miała rozliczyć dotacje, i ten Iksiński, nie są instruktorami, bo od kiedy rozwiązaliśmy hufiec, to nie mamy też Komisji Stopni Instruktorskich. To znaczy ustaliliśmy że od dziś Jolka, Olka i Zenek są tą Komisją, ale Jolka się pokłóciła z Olką i teraz Komisji nie ma. A Zenek nie ma czasu. Jedynie w Kręgu Seniorów coś się dzieje - zaczęli ostatnio przyznawać stopień hm. RP. No co, niektórym się należy. Majątek Hufca podzielilśmy między drużyny, ale drużyna 4 się rozpadła i nie wiadomo co się dalej z tym sprzętem stało, a w drużynie 5 drużynowy posprzedawał wszystko to na Allegro. W końcu potrzebuje kasy na remont mieszkania.

Z całym szacunkiem, ale na proponowanych przez Ciebie zasadach, to może działać ruch hippisów. A nie duża organizacja o celach wychowawczych podlegająca ustawie o stowarzyszeniach.

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 gru 2004, 22:28

No cóż nie będę dalej o tym pisał, bo to bez sensu. Każdy rozumie to jak chce. Dodam tylko, że sformułowanie "całym życiem" nie jest nowe i nie raz było opisywane, zawsze jednak w kontekscie "całodobowości" podczas pełnienia służby instruktorskiej niż całego życia w sensie przyrzeczenie <--> śmierć.

O tu jednak z dyskusji:
http://www.zhp.org.pl/prasa/c199905/c990519.html
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

koniu

Post autor: koniu » 06 gru 2004, 23:24

Przykład dobry. Tylko na pewno nie dla zilustrowania Twojego poglądu czy też tezy. Pozdrawiam Jacek

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 06 gru 2004, 23:25

No nie wiem. Większość osób opowiada o "całym życiem" jako o "w każdej chwili" a nie "do śmierci".
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

koniu

Post autor: koniu » 06 gru 2004, 23:47

Jeżeli już to 2 ale napewno żaden z nich wszystkich zacytowanych nie pisze że "całym życiem" nie oznacza że do końca życia a tylko wtedy można by uznać że argumentują za tym o czym Ty mówisz. Przekonywanie że tak nie jest, jest naginaniem ich wypowiedzi do poparcia swojego stanowiska ale to już pisałem wcześniej. Całym życiem w aspekcie każdego dnia życia jest podstawą do"całym życiem" do końca życia.
Jacek

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 07 gru 2004, 09:04

Nie zachwyciły mnie te wypowiedzi, szczególnie Adasia Cz.
Żadna nie oddaje istoty myśli o służbie całym życiem. Ale do refleksji skłaniają. Ja raczej czuję tą
ideę służby jako coś, co opiera się na mojej postawie życiowej każdego dnia, bo staram się zbliżyć do swego wyobrażenia o właściwej , h a r c e r s k i e j postawie. Czy mi się to udaje ?. Dla mnie trwa to dziś, tu i teraz. A jak będzie dalej ? Po prostu nie wiem, choś sądzę, że będę się starał. Znam przykłady, z przeszłości, gdy taka postawa - po prostu harcerska na codzień krzepiła, i ratowała innych - właśnie pomagała w życiu. Wystarczy przeczytać "Mury" . Ale, jak rwąca rzeka, życie pełne jest wirów i raf /BiPi/ i postawa harcerska bardzo pomaga.....
Jedna myśl, druha Zarzyckiego warta jest podkreślenia. Instruktor, który zapomina o podstawach naszej misji - harcerskich ideałach i dalej działa w ZHP staje się DZIAŁACZEM w stylu aż za dobrze nam znanym z przeszłości. Do tej grupy doszli jeszcze MISJONARZE.....

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”