Życie bez alkoholu...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
jarrak

Post autor: jarrak » 03 sty 2004, 15:30

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Basiorek

Post autor: Basiorek » 03 sty 2004, 19:53

Jestem trochę zmieszana tymi składkami, bo na tę sprawę mam dwa różne zdania...
PO PIERWSZE: Uważam, że składki to dobry sposób na uczenie zuchów odpowiedzialności, systematyczności i obowiązkowości (przecież Prawo Zucha mówi: "Zuch pamieta o swoich obowiązkach" ). I to od nas, drużynowych zależy jak zmobilizujemy je do przynoszenia tych składek. Nie uważam, że 2 złote miesięcznie to aż taki wydatek. Czy nie bywa często tak, że widzimy nasze zuchy opychające się słodyczami, które potem mówią, że nie mają pieniędzy na składki??? Jeżeli raz w miesiącu odmówią sobie batonika czy chipsów - nie zaszkodzi im to na pewno... :)
PO DRUGIE: Czasami naprawdę ciężko jest składki odprowadzić, zwłaszcza, gdy brakuje nam dosłownie na wszystko... Wiemy, z własnego doświadczenia, że praca z zuchami wymaga wkładu na przykład w materiały do majsterkowania, dodajmy, które wcale nie są tanie, albo tez jakieś drobne upomonki czy nagrody... Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o możliwości zwolnienia w pewnych okolicznościach gromad z obowiązku opłacania składek, bo słyszałam, że taka istnieje...


--
pwd. Barbara Wójcik HO
Hufiec Chrzanów, choragiew Śląska
::..drużynowa 4 Gromady Zuchowej "Bractwo Tęczy"
::..5 ChSDH "Łowcy Przygód 2" im. Olgi i Andrzeja Małkowskich
::..Harcerski Krąg Instruktorski "Plon"
----------------------------------------------------------------------
"Dzieci zamykają uszy na rady,
a otwierają oczy na przykłady"

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 04 sty 2004, 00:40

Bardzo nie lubie stwierdzenia społeczeństwo polskie jest rozpite. Nie bardziej niz wiele innych.

Wiecie co.. ja tam nie wiem, ale równocześnie hipokryzją jest jednocześnie mówienie, że harcerz dąży do ideału a nim nie jest, więc moge wypić szklaneczkę piwa. To takie sprawiedliwianie się przed smym sobą. I ja tak robie i bardzo za to siebie nie lubie. Wiąże się z tym moja próba na ho, choć nie napisałam tego bezpośrednio (wtedy wydałabym na siebie wyrok - pijesz to do widzenia, nie jestes juz w zhp) ale chcę z tym walczyć. Choć nie do końca rozumiem dlaczego złe jest wypicie symbolicznego szampana w Nowy Rok, czy też piwa wieczorem na ochłodę. Natomiast rodzice państwa młodych się "obrażają", bo nie wypija się zdrowia państwa młodych. Ok, to juz jest śmieszne to ostatnie... Ale lampka wina do wystawnego obiadu? A żeby pozbyć się kamienia z nerki też trzeba duuuużo piwa pić. Nawet dzieciom się czasem daje.

A jeśli chodzi o lody zabajone i cukierki z alkoholem czy herbatke z rumem to juz przesada. Jest takie coś jak Krucjata Wyzwolenia Człowieka i podpisuje się papierek, że się będzie abstynentem. I oni pozwalają na herbatkę z rumem i cukierki.

A wino w kościele na św. Jana?

oj, to trudny temat jest...
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Vituss

Post autor: Vituss » 04 sty 2004, 03:11

słonko napisał:
tak se myślę w czym by można by było pobić rekord...
w zgromadzeniu w jednym miejscu największej ilości harcerzy
to chyba było już w Gnieźnie...
słonko napisał:
rozpalenia największego ogniska
a to było na pewno:
Święto Chorągwi Łódzkiej 2002, Głowno, pobity rekord Guinessa w wielkości zapalonego ogniska. :p

--
:)

Basiorek

Post autor: Basiorek » 04 sty 2004, 11:27

Jestem trochę zmieszana tymi składkami, bo na tę sprawę mam dwa różne zdania...
PO PIERWSZE: Uważam, że składki to dobry sposób na uczenie zuchów odpowiedzialności, systematyczności i obowiązkowości (przecież Prawo Zucha mówi: "Zuch pamieta o swoich obowiązkach" ). I to od nas, drużynowych zależy jak zmobilizujemy je do przynoszenia tych składek. Nie uważam, że 2 złote miesięcznie to aż taki wydatek. Czy nie bywa często tak, że widzimy nasze zuchy opychające się słodyczami, które potem mówią, że nie mają pieniędzy na składki??? Jeżeli raz w miesiącu odmówią sobie batonika czy chipsów - nie zaszkodzi im to na pewno... :)
PO DRUGIE: Czasami naprawdę ciężko jest składki odprowadzić, zwłaszcza, gdy brakuje nam dosłownie na wszystko... Wiemy, z własnego doświadczenia, że praca z zuchami wymaga wkładu na przykład w materiały do majsterkowania, dodajmy, które wcale nie są tanie, albo tez jakieś drobne upomonki czy nagrody... Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o możliwości zwolnienia w pewnych okolicznościach gromad z obowiązku opłacania składek, bo słyszałam, że taka istnieje...


--
pwd. Barbara Wójcik HO
Hufiec Chrzanów, choragiew Śląska
::..drużynowa 4 Gromady Zuchowej "Bractwo Tęczy"
::..5 ChSDH "Łowcy Przygód 2" im. Olgi i Andrzeja Małkowskich
::..Harcerski Krąg Instruktorski "Plon"
----------------------------------------------------------------------
"Dzieci zamykają uszy na rady,
a otwierają oczy na przykłady"

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 04 sty 2004, 11:47

Radek napisał:
:
Czy wspieranie wszechstronnego rozwoju młodych ludzi nie jest obecnie misją całego ruchu harcerskiego?

W celu odpowiedzi założyłem nowy wątek pt. Czy "wspieranie wszechstronnego rozwoju" jest celem ZHP?

_________________________
phm. Grzegorz Skrukwa
Hufiec Poznań-Nowe Miasto im. Bolesława Chrobrego
Szczep "Leśni"
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 04 sty 2004, 11:54

Jednak chyba nie do końca polega to na "podpisaniu papierka"? a na czymś więcej... bo jeśli oją wolę ma hamować mój podpis to też nie do końca o to chodzi. wolę sama narzucić sobie ograniczenia, bo to jednak większa walka ze sąbościami.
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Basiorek

Post autor: Basiorek » 04 sty 2004, 13:46

Jestem trochę zmieszana tymi składkami, bo na tę sprawę mam dwa różne zdania...
PO PIERWSZE: Uważam, że składki to dobry sposób na uczenie zuchów odpowiedzialności, systematyczności i obowiązkowości (przecież Prawo Zucha mówi: "Zuch pamieta o swoich obowiązkach" ). I to od nas, drużynowych zależy jak zmobilizujemy je do przynoszenia tych składek. Nie uważam, że 2 złote miesięcznie to aż taki wydatek. Czy nie bywa często tak, że widzimy nasze zuchy opychające się słodyczami, które potem mówią, że nie mają pieniędzy na składki??? Jeżeli raz w miesiącu odmówią sobie batonika czy chipsów - nie zaszkodzi im to na pewno... :)
PO DRUGIE: Czasami naprawdę ciężko jest składki odprowadzić, zwłaszcza, gdy brakuje nam dosłownie na wszystko... Wiemy, z własnego doświadczenia, że praca z zuchami wymaga wkładu na przykład w materiały do majsterkowania, dodajmy, które wcale nie są tanie, albo tez jakieś drobne upomonki czy nagrody... Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o możliwości zwolnienia w pewnych okolicznościach gromad z obowiązku opłacania składek, bo słyszałam, że taka istnieje...


--
pwd. Barbara Wójcik HO
Hufiec Chrzanów, choragiew Śląska
::..drużynowa 4 Gromady Zuchowej "Bractwo Tęczy"
::..5 ChSDH "Łowcy Przygód 2" im. Olgi i Andrzeja Małkowskich
::..Harcerski Krąg Instruktorski "Plon"
----------------------------------------------------------------------
"Dzieci zamykają uszy na rady,
a otwierają oczy na przykłady"

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 04 sty 2004, 15:19

Podoba mi się to zpromyczkami :)
Ale nie wszyscy rozumieją tę ideę, dużo ludzi podpisuje krucjatę tylko, żeby samemu nie pić, albo się sprawdzić...
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

szynka
Użytkownik
Posty: 54
Rejestracja: 02 sty 2004, 11:50
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: szynka » 04 sty 2004, 17:10

ten temat na prawdę jest trudny i bardzo kontrowersyjny!! Często już brałam udział w dyskusji na ten temat i zdania sa zawsze podzielone i myślę, że nigdy nie dojdziemy do kompromisu. Ja osobiście też uważam, że można by było ten punkt trochę zmodyfikować, przecież harcerstwo to ciągłe dążenie do ideału, ale tak jak już wiele razy tu było wspomniane, nikt nie jest ideałem, więc chyba nie ma takiego człowieka, któryby mógł powedzieć, że przestrzega każdego punktu Prawa Harcerskiego!! Osobiście uważam, że harcerz powinien znać po prostu swój umiar, mieć swojej zasady wstosunku do tego punktu i nie łamać ich!! Mówicie, że skoro dany harcerz mówi, że pije tylko trochę i zna umiar, a Wy np. w to nie wierzycie, to tak samo można powiedziec, że ktoś z Was nie pił w ogóle alkoholu, co nie oznacza, że nigdy się nie napije! osobiście uważam, że ważną sprawą również jest odzielanie harcerstwa od reszty życia, wiem, że harcerzem jak się jest to się jest 24 na dobę, ale jeśli ktoś od czsu do czasu gdzieś tam się napije, to żeby to nie było p. podczas biwau harcerskiego albo obozu. jesli będziemy widzieć, że wtedy taka osoba na prawdę nie pije na takim obozie, to uważam, że zna swój umiar, ma zasady i pije okazjonalnie.
dh.Ewelina Szynkarek- 12 ChGZ "Leśne Duszki"... www.12chgz.prv.pl Chorągiew Śląska

Robal

Post autor: Robal » 05 sty 2004, 22:02

Vituss napisał:
Eh! Temat długi jak rzeka i powtarzany już milion razy... Swoją drogą czemu nikt się tak nie emocjonuje innymi punktami PH? Kto z was ZAWSZE je wszystkie realizuje niech pierwszy rzuci kamień... Czy może za bycie smutnym też powinno się „wylatywać” ze Związku?
Ze związku powinno się wyrzucać ludzi w ostateczności, kiedy inne środki zawiodą. Kiedy dana osoba łamie obowiązujące zasady świadomie i notorycznie. Ciężko jest być świadomie i z przekonania smutnym. To kwestia emocji, które w dużej mierze nie zależą od nas. Picie alkoholu wymaga natomiast podjęcia w tym celu konkretnych, najczęściej nieprzypadkowych czynności. I dlatego zgodnie z obowiązującym Prawem i Statutem, każdy pijący systematycznie i świadomie dowolne ilości napojów alkoholowych powinien przestać lub opuścić nasze szeregi. To moim zdaniem najbardziej logiczna interpretacja.
Vituss napisał:
Słyszałem też, że są harcerze pijący w sylwestrową noc symbolicznie szampana bezalkoholowego (takiego, jak to się mówi, „dla dzieci”) - IMHO fajny pomysł, bo smakowo/wyglądowo to się chyba nie różni za znacznie...
Powiedzmy że w kwestii braku różnicy mam zupełnie odmienne zdanie ;-)
.

Vituss

Post autor: Vituss » 05 sty 2004, 22:12

słonko napisał:
tak se myślę w czym by można by było pobić rekord...
w zgromadzeniu w jednym miejscu największej ilości harcerzy
to chyba było już w Gnieźnie...
słonko napisał:
rozpalenia największego ogniska
a to było na pewno:
Święto Chorągwi Łódzkiej 2002, Głowno, pobity rekord Guinessa w wielkości zapalonego ogniska. :p

--
:)

Robal

Post autor: Robal » 05 sty 2004, 22:31

Inkler napisał:
Radek napisał:
Zapytam może jeszcze raz...

Dlaczego CAŁKOWITA abstynencja jest ideałem, do którego warto dążyć?

Jak odpowiecie mi, sobie, młodemu harcerzowi lub osobie spoza naszej organizacji na tak zadane pytanie?
Ja spróbowałbym w ten sposób. Niepicie alkoholu jest jedynym pewnym sposobem na całkowite uniknięcie negatywnych skutków jego spożywania, nie tylko tych fizycznych, ale i społecznych. Pojawiały się już w tym wątku głosy, że nie żyjemy przecież w czasach Małkowskiego, realia są inne, społeczeństwo inne i tak dalej. Zgadzam się. Ale nie we wszystkich aspektach tak bardzo inne. Polskie społeczeństwo zawsze było zapite i takie jest do tej pory - czasem wystarczy sie rozejrzeć.
Zawsze było zapite i jest nadal, podobnie jak dzisiaj wielu harcerzy. Obecność sławetnego 10 punktu nie dość, że nie zmienia tej sytuacji , to jeszcze powoduje, że ludzie z zewnątrz oceniają nas albo jako zakłamanych, albo jako dziwną sektę o nieżyciowych zasadach, albo jedno i drugie.

Często, kiedy rozmawiam z ludźmi ze środowisk nie mających nic wspólnego z harcerstwem, otrzymuję pytania w stylu: "Wy to chyba nie pijecie? Dlaczego? Czy to jest normalne?" Jako, że są to ludzie przeważnie w wieku licealnym/studenckim, przeto, kiedy tylko mam trochę czasu wyjaśniam im dokładnie, że chodzi o Eleusis i tradycję sięgającą początków ubiegłego stulecia. Że dla mnie całkowita abstynencja ideałem nie jest, wolę za to zachować w tej kwestii umiar i zdrowy rozsądek.
Inkler napisał:
Podsumowując: jeśli ktoś pije "trochę", to istnieje możliwość, że zacznie pić więcej.
A ktoś, kto nie pije w ogóle, nigdy alkoholikiem nie zostanie.
Od tego jest harcerstwo, zeby kształtować w ludziach właściwe postawy. Że wino do obiadu jest elementem kulturalnego spożycia, a wino w bramie może być początkiem menelstwa. Nie jest problemem zabronić i wymagać. Dużo trudniej jest dać większą swobodę i nauczyć samodzielnej oceny sytuacji. Zabraniając całkowicie traktujemy harcerza, zwłaszcza pełnoletniego, jak człowieka niedojrzałego, niepotrafiącego samemu ocenić, co jest dobre, a co złe (i w jakiej ilości). Często zdarza się, że to dzieci z tak zwanych "dobrych domów", w których rodzice zabraniają wszystkiego, czego tylko mogą wpadają w alkoholizm, narkomanię. Sięgają po to, czego nie miały okazji spróbować, także dlatego, że zabronione smakuje lepiej. Analogicznie sytuacja wygląda w harcerstwie. Młody człowiek, od początku swojej harcerskiej kariery zagorzały abstynent może sięgnąć po alkohol np. w trudnym życiowym momencie, a w konsekwencji nie znając go popaść w uzależnienie. Doświadczenie, także negatywne, odgrywa w podejmowaniu decyzji ogromną rolę.
.

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 05 sty 2004, 22:39

A z emocjami, to właśnie nie zależy zawsze od człowieka. Pojawiają się całkiem nagle i pod wpływem konkretnego bodźca, a dopiero później można próbować z nimi walczyć jakoś. To może być często trudniejsze niż walka z upodobaniem do piwa.
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”