Życie bez alkoholu...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
eni_a
Użytkownik
Posty: 61
Rejestracja: 25 kwie 2006, 22:56
Lokalizacja: Szczep "Knieja" 77 GDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: eni_a » 05 kwie 2007, 13:56

Fajnie, że się ze mną zgodziłaś Iso370, ale ja uważam, że skoro wyszła "szarość" to nie jest dobrze, ale też jest to sygnał, że osoba potrafi się zmieniać i można jeszcze nad nią "popracować".

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 05 kwie 2007, 13:56

Nie jesteśmy jedyną organizacją skautową w której abstynencja jest obowiązkowa... Nie wiem jak w pozostałych organizacjach to rozwiązano...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

kiubik
Stały bywalec
Posty: 928
Rejestracja: 03 sie 2004, 15:52
Lokalizacja: 144 PDH "SZANIEC"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kiubik » 05 kwie 2007, 14:20

eni_a pisze:bardzo duzym problemem wśród młodzieży był alkoholizm. I tu chyba mamy odpowiedź, czy ten zapis powinien zostać.
ale halo! do 18tego roku życia i tak harcerzowi nie wolno spożywać alkoholu.
potem jest w większości na tyle odpowiedzialny, że potrafi zastosować się do wniosku "pozostań trzeźwy".

problemem nie jest utrzymanie w Prawie zapisu "nie wolno spożywać alkoholu", tylko przekonanie, że:
1. do 18tego roku życia - ALKOHOLU NIE MA W TWOIM ŻYCIU, bo tak mówi prawo państwowe
2. powyżej 18tego roku życia - SPOŻYWAJ TEN ALKOHOL Z UMIAREM i KULTURĄ - świadcz o Ruchu Skautowym jako tym, który wychowuje ludzi świadomych i odpowiedzialnych.

howgh
phm. Jakub Król
Polski Kontyngent na Roverway 2009
były drużynowy 144 PDH "SZANIEC" im. Alka Dawidowskiego

skAlpel.harce - szukamy tłumaczy!

eni_a
Użytkownik
Posty: 61
Rejestracja: 25 kwie 2006, 22:56
Lokalizacja: Szczep "Knieja" 77 GDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: eni_a » 05 kwie 2007, 14:46

kiubik pisze:
eni_a pisze:bardzo duzym problemem wśród młodzieży był alkoholizm. I tu chyba mamy odpowiedź, czy ten zapis powinien zostać.
ale halo! do 18tego roku życia i tak harcerzowi nie wolno spożywać alkoholu.
potem jest w większości na tyle odpowiedzialny, że potrafi zastosować się do wniosku "pozostań trzeźwy".

problemem nie jest utrzymanie w Prawie zapisu "nie wolno spożywać alkoholu", tylko przekonanie, że:
1. do 18tego roku życia - ALKOHOLU NIE MA W TWOIM ŻYCIU, bo tak mówi prawo państwowe
2. powyżej 18tego roku życia - SPOŻYWAJ TEN ALKOHOL Z UMIAREM i KULTURĄ - świadcz o Ruchu Skautowym jako tym, który wychowuje ludzi świadomych i odpowiedzialnych.

howgh
Proszę mi wybaczyć, ale nie rozumiem wypowiedzi Druha. Cytat, który Druh przytoczył odnosił sie do pierwotnego zapisu zakazu picia alkoholu przez harcerzy, dlaczego w ogóle się takowy w Prawie znalazł, bo chyba nie wszyscy harcerze wiedzą dlaczego tak jest.
Poza tym odnoszę wrażenie, że w chwili gdy ustanowiono PH problemy młodzieży nie były znowu aż tak inne od obecnych.

kiubik
Stały bywalec
Posty: 928
Rejestracja: 03 sie 2004, 15:52
Lokalizacja: 144 PDH "SZANIEC"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kiubik » 05 kwie 2007, 14:54

eni_a pisze:bardzo duzym problemem wśród młodzieży był alkoholizm. I tu chyba mamy odpowiedź, czy ten zapis powinien zostać.
Cytat, który Druh przytoczył odnosił sie do pierwotnego zapisu zakazu picia alkoholu przez harcerzy, (...)
odnoszę wrażenie, że w chwili gdy ustanowiono PH problemy młodzieży nie były znowu aż tak inne od obecnych.
no to chyba sobie Druhna sama odpowiedziała na pytanie :)
pozdrawiam ciepło!

ps. a reszta wypowiedzi - już po Druhny cytacie - to moje zdanie na temat niezmieniania PH.
Ostatnio zmieniony 05 kwie 2007, 14:56 przez kiubik, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Jakub Król
Polski Kontyngent na Roverway 2009
były drużynowy 144 PDH "SZANIEC" im. Alka Dawidowskiego

skAlpel.harce - szukamy tłumaczy!

Mariusz.TBG
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 29 gru 2006, 18:15
Lokalizacja: Szczep 6TDH "KNIEJA"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mariusz.TBG » 05 kwie 2007, 20:58

da się żyć bez picia i palenia...

mam 29 lat i nigdy nie zapaliłem żadnego papierosa, skręta ani żadnych takich...

w wieku 15-16 lat zacząłem chodzić na imprezki z alkoholem, a byłem harcerzem (?)... i choć nigdy się nie upiłem, to po latach oceniam to jako próbę wbicia się w towarzystwo, zaimponowanie innym, szczeniactwo i szpanerstwo... nikt z harcerzy o tym nie wiedział... wiedzieli tylko ludzie w klasie...

po pierwszej klasie liceum zostałem drużynowym... powiedziałem sobie koniec... powiedziałem sobie: nie pozwolę sobie na to, aby kiedyś przez nieuwagę (bo nie wiem kiedy się upiję) zobaczył mnie któryś z moich harcerzy, bo co ja im potem powiem... proszę podsunąć mi taką odpowiedź, bo do dzisiaj nie jestem w stanie takiej udzielić...

jakiś rok temu moja polonistka (bardzo mądra i porządna kobieta, autorytet z poważaniem) dowiedziała się, że jestem harcerzem i to w takim a nie innym szczepie... i kiedyś na lekcji o ludziach renesansu zaczęła wychwalać i podkreślać moją działalność... powiedziała też: ci harcerze z Kniei nigdy nie piją i nie palą........... i taki wstyd mnie ogarnął przy ludziach z klasy jak nigdy wcześniej ani później w życiu... a już przynajmniej od roku byłem drużynowym i nie piłem... ale wstyd mi było....

od tamtej pory nigdy nie napiłem się alkoholu (nie dotyczy pewnie placków z alkoholem na skład których nie miałem wpływu :) ... nawet na swoim ślubie prawie 3 lata temu nie miałem szampana w lampce...

i choć czasem na jakichś imprezach rodzinnych, zlotach absolwentów czy takich innych ludzie dziwią mi się, to raczej z podziwem niż z kpiną... po prostu mówię, że nie piję i nawet jak ktoś mi się narzuca żebym się wytłumaczył, pada po prostu "bo jestem harcerzem" i koniec... to jest argument kończący dyskusję na ten temat... zawsze wystarcza...

jak widać miałem zielono w głowie na przełomie podstawówka/liceum, ale dzięki harcerstwu dzisiaj nie mam problemu ani z alkoholem ani z papierosami, a nikt mi nie zapewni, że gdyby nie tamto postanowienie to dzisiaj mogłoby być inaczej... mam rówieśników z podwórka z dzieciństwa jeszcze, których widuję na mieście w bardzo złym stanie, a nawet raz byłem świadkiem jak wieczorem próbowali kupić igły... to już nie zabawa...

moje doświadczenia nauczyły mnie,
- że nie można być bezwzględnym dla osób błądzących (zwłaszcza dzieciaków jeszcze), trzeba pracować nad takimi osobami…

- a nie przekonasz nikogo jak sam nie pokażesz, że da się to zrobić… to jest właśnie ten oczekiwany u nas wzór instruktora, który swoją postawą oddziałuje na innych.. nie tylko swoich podopiecznych, ale na wszystkich z którymi się spotka…

- nasz wizerunek zależy od podejścia do abstynencji… ludzie utożsamiają harcerzy z abstynencją…

- dochowanie abstynencji jest chyba najprostszym zadaniem postawionym nam przez Prawo Harcerskie, bo pomyślcie czy jak wykreślimy abstynencję z Prawa to czy łatwiej będzie nam tego Prawa dotrzymać? Karności, czystości, słowności, pogody ducha, honoru i poszanowania dla środowiska? Czy instruktor studiujący i zaliczający sesje lub posiadający już rodzinę, muszący myśleć o utrzymaniu i wykształceniu dzieci, o utrzymaniu swojego małżeństwa w zgodzie… czy abstynencja jest problemem w Prawie? Jest to najprostsze zadanie i to jeszcze ułatwiające nam życie…

- żeby być instruktorem trzeba chcieć całym życiem poświęcić się służbie w harcerstwie, bo jeśli nie, to te wszystkie problemy jakie nas w życiu spotykają po prostu przerosną nas i zechcemy wtedy obniżyć sobie poprzeczkę choćby przez zmianę Prawa Harcerskiego… a to już nie będzie harcerstwo tylko klub osiedlowy…
hm. Mariusz Bezdzietny HR
Środowiskowy Szczep 6TDH "KNIEJA" im. Szarych Szeregów
Hufiec Tarnobrzeg
www.knieja.org

Naleśnik
Nowicjusz
Posty: 36
Rejestracja: 04 kwie 2007, 09:27
Lokalizacja: XII Szczep DHiZ "Q"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Naleśnik » 06 kwie 2007, 22:34

Harcerze piją alkohol i myślę, że żadna zmiana PH nic tu nie da. A w ręcz jestem przekonana, że tworząc zapis: "... nie ulega nałogom..." (bo słyszałam o takiej propozycji) otworzy to tylko furtkę. Teraz, gdy mowa jest o całkowitym zakazie spożywania alkoholu, może i łamiemy ten punkt, ale przynajmniej jest część, która stara się dążyć do tego ideału. Gdy mowa będzie o nałogach, jestem w 100% pewna, że usłyszymy: "No ale przecież ja nie ulegam nałogowi. Jedno piwko okazjonalnie to nic takiego." Dla mnie to jest chore. Zmieniamy coś, bo nie potrafimy tego dotrzymać i nawet nie chcemy się starać, bo tak jest nam wygodniej. Może ktoś powie tutaj, że w takim razie jesteśmy hipokrytami, bo w PH jest jedno, a my robimy drugie. Ale czy tylko dlatego, żeby siebie usprawiedliwić czy rozgrzeszyć mamy zmieniać 10 punkt?!
"Prawdy szukać i szukać, nim Cię porwie jedna z burz..."
-------------------------------------------------------------------------------------
phm. Marta Leśniak
komendantka XII Szczepu DHiZ "Q"

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 07 kwie 2007, 00:18

Naleśnik pisze:Teraz, gdy mowa jest o całkowitym zakazie spożywania alkoholu, może i łamiemy ten punkt, ale przynajmniej jest część, która stara się dążyć do tego ideału.
Ciekaw jestem dlaczego, Twoim zdaniem, całkowita abstynencja jest ideałem?
Paweł Dobosz

Isa370
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 02 kwie 2007, 15:19
Lokalizacja: DH Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Isa370 » 07 kwie 2007, 08:26

Drogi Radku, a czy Twoim zdaniem istnieje coś takiego jak "abstynencja niecałkowita"? Albo ktoś pije ( i w przypadku harcerza łamie PH), albo nie i wtedy jest abstynentem.
Takie jest moje zdanie.
Osobiście popieram tych którzy są przeciwko zmianie PH- nałatwiznę każdy może pójśc, ale chyba nie tego się chce w harcerstwie.
Pozdrawiam
Aby zostawic ten świat lepszym, niż się go zastało...

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 07 kwie 2007, 08:54

No dobrze, spytam inaczej ;)
Dlaczego Twoim/ Waszym zdaniem abstynencja jest ideałem?

Dla wielu ludzi abstynencja ideałem nie jest, i dlatego pytam dlaczego Wy ją za takowy uważacie?
Paweł Dobosz

Isa370
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 02 kwie 2007, 15:19
Lokalizacja: DH Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Isa370 » 07 kwie 2007, 09:04

Moim zdaniem abstynencja jest czyms wartościowym (celowo nie użyłam słowa "ideał"). Dlaczego? Bo wymaga od harcerza umiejętności jasnego powiedzniea "NIE". WYmaga asertywności i świadomości o tym, że nie trzeba ulegac wpływom innych osób. Alkohol zreszta jako jedna z używek, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Często przecież jeśli ulegnie się przy piciu alkoholu (piwa, wina, antała, czegokolwiek) to potem się ulegnie przy papierosie, przy skręcie etc.
A nie o to nam chodzi- harcerz ma byc odpowiedzialny i uczciwy, a tu przy łamaniu PH dochodzi jeszcze problem uczciwości. Nie cierpię hipokrytów. A Wy?

No i Radku a dlaczego Ty uważasz , że abstynencja nie jest ideałem? :)

Pozdrawiam :)
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2007, 09:21 przez Isa370, łącznie zmieniany 1 raz.
Aby zostawic ten świat lepszym, niż się go zastało...

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 07 kwie 2007, 10:34

Najkrócej.. - bo nie widzę niczego złego w piciu alkoholu. Zło widzę za to w nałogach (destrukcyjnych dla ciała i umysłu), nieuczciwości, hipokryzji..

Abstynencja może być oczywiście postrzegana jako wartość sama w sobie. Między innymi z powodów, o których piszesz. Jednak decyzja o przyjęciu takiego systemu wartości jest sprawą bardzo indywidulną i wymaga dużej świadomości na temat wszystkich związanych z tym konsekwencji. To trochę tak, jak ze ślubami zakonnymi, przysięgą małżeńską. Dorośli ludzie przygotowują się do takich decyzji latami. A my wymagamy tego od dzieci po 3-miesięcznym okresie próbnym.

Gdyby to jeszcze była próba czasowa (np. do osiągnięcia określonego wieku) - tak jak na przykład próba głodu, milczenia i samotności w trakcie zdobywania sprawności Trzy Pióra to bym jeszcze zrozumiał. Ale Przyrzeczenie i Prawo Harcerskie to deklaracja określonego systemu wartości. Decyzja na całe życie.

pozdrawiam,
Paweł Dobosz

Isa370
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 02 kwie 2007, 15:19
Lokalizacja: DH Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Isa370 » 07 kwie 2007, 11:38

Hmm Radku... czyli jak dobrzez zrozumiałam, to Twoim zdaniem picie alkoholu nie jest nałogiem destrukcyjnym? Pewnie nacisk będzie tu położony na samo słowo "nałóg". I oczywiście, możesz powiedziec- Ty i każdy inny :)- że wypicie jednego piwa, to jeszcze nie nałóg... No i może przy jednym nie, ale wiesz jak to jest- jak się już ma palec to się chce miec całą dłoń...;-/
Piszesz, że wymaga się tego od DZIECI, po trzy miesięcznym okresie próbnym... Hmm..., ale co to za argument, skoro DZIECI i tak do 18 roku życia nie mogą pic czy tak czy tak...??
Owszem złożenie Przyrzeczenia i deklaracja tego jest decyzją na całe życie. Zgadzam się tu w 100 %. Tyle, że właśnie po to jest ten okres próbny, te trzy, cztery czy x miesięcy, żeby każdy mógł zdecydowac czy harcerstwo to jest właśnie to czego szukał. Przez ten czas przecież przygotowuje się taką osobę; drużynowy czy rada drużyny, widzi czy taki "delikwent" jest już gotowy... Jeśli jest, to jest też gotowy żeby odpowiedziec na pytanie, czy chce rozwijac się z nami czy chce to robic przy pomocy PH. A zatem czy decyduje się na bycie abstynentem. Lub walczyc z tym piciem... z hipokryzją...

Pozdrawiam :)
Aby zostawic ten świat lepszym, niż się go zastało...

Mariusz.TBG
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 29 gru 2006, 18:15
Lokalizacja: Szczep 6TDH "KNIEJA"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mariusz.TBG » 07 kwie 2007, 14:16

Druhu Radku. Poruszasz dwie różne kwestię, na które postaram Ci się wyrazić mój pogląd.

*************
Temat łamania abstynencji przez pełnoletnich wędrowników lub instruktorów.

Postawa instruktora - wychowawcy oddziaływującego na harcerzy osobistym przykładem wymaga od nas instruktorów, abyśmy byli wyraziści i jasno pokazywali młodszym kierunki, którymi powinni podążyć.

Abstynencja daje nam taką pełną wyrazistość. Nie folgujemy swoim chwilowym zapotrzebowaniom (często narzuconym nam przecież przez otoczenie, choć nie zawsze). Właśnie wymaga od nas asertywności, jasności poglądów i zdań. Oraz, co najważniejsze, konsekwencji w działaniu.

Sam nie wiedzę nic złego w normalnym, umiarkowanym piciu alkoholu na przykład wina do obiadu, czy lampki szampana przy jakiejś okazji. Ale już upicie się przy jakiejś okazji nie jest wcale pozytywne i nie pochwalam tego. Z tego samego powodu co palenie papierosów. Upijanie się nawet bardzo okazjonalnie oraz palenie papierosów w ogóle jest naszym słabszym odreagowaniem nieradzenia sobie ze światem. Ma nam pomóc zapomnieć. I jako takie odrzucam całkowicie, gdyż jest szkodliwe i dla zdrowia i dla ludzi wokół nas (rodzin, przechodniów mijanych czy kierowców i pasażerów samochodów rozbitych przez pijanych kierowców).

I tu pojawia się pytanie. Czy osoba, która chodzi na imprezki i nie zawsze, ale zdarza się jej wracać nietrzeźwym jest narażona na pogrążenie się w nałogu? Moim zdaniem jest. Trzeba tylko poczekać aż pojawią się prawdziwe problemy życiowe i słabość ludzka ukazująca się jako ucieczka od problemów w inny świat. I nie jest tu żadnym wytłumaczeniem, że na szczęście w Polsce w ciągu parunastu lat spadło spożycie wódki. Dobrze wiemy, że alkoholizm nie trafia się tylko menelom z parku, ale coraz częściej wykształconym ludziom pnącym się w karierze zawodowej na szczyt. Nigdy nie wiesz kiedy przekraczasz tą cienką, niewidoczną dla siebie granicę.

My jako instruktorzy - wychowawcy musimy mieć świadomość takich zagrożeń. I musimy umieć im się przeciwstawić, a co trudniejsze, musimy umieć wytłumaczyć to młodszym od siebie harcerzom. A dobrze wiemy, że młodość cechuje się kontrą do opinii starszych, uznaniem przestarzałości i przeświadczeniem, że i tak wiem lepiej.

Tutaj nieocenione jest danie właśnie takiego jasnego i jednoznacznego przykładu. Możliwość powiedzenia błądzącemu harcerzowi, że da się żyć bez alkoholu i zilustrować to zdaniem „ja nie piję w ogóle, choć mam tyle lat” z własnego doświadczenia wiem, że odnosi piorunujący skutek. I choć nie uważam alkoholu jako całości za coś złego, to nie piję w ogóle, ani do obiadu ani do toastu, ani nigdy. Nie piję, bo mam całym życiem pełnić swoją służbę… – dla mnie między innymi jest to służba instruktorska.

Nie jest to powodem do wstydu, abym musiał w towarzystwie podporządkowywać swój styl życia do innych osób. I nikogo nie namawiam do zmiany swojego stylu życia. Każdy musi samodzielnie przeanalizować miejsce, w którym stoi, co chce robić i czy chce być harcerskim wychowawcą – nie przewodniczącym klubu osiedlowego. A ocena rzeczywistości, choć zależy od stopnia dojrzałości, zawsze będzie subiektywnym poglądem na wybór swojego stylu życia. I ten wybór jest najistotniejszy w całej dyskusji o którymkolwiek z punktów Prawa Harcerskiego.

Moje subiektywne zdanie: Dopiero ten wybór razem z podjęciem rzeczywistych i namacalnych starań, aby według tego stylu życia po prostu żyć jest wartościowe dla harcerstwa. A wtedy po jakimś czasie nie będziesz musiał już wychodząc ze znajomymi na imprezę tłumaczyć się, dlaczego nie pijesz. Oni już to będą wiedzieć i zrozumieją to - o ile są do tego zdolni, bo ich światopogląd dopuszcza różnorodność postaw i ludzi.

*************
Temat łamania abstynencji przez nieletnich w ogóle nie powinien budzić żadnych zastrzeżeń.

A co do przykładu narzucania młodzieńcowi po 3 miesiącach Prawa Harcerskiego, to uważam, że jesteś w błędzie. Jeśli trafia do drużyny młody człowiek, który już pija i chodzi na pijackie balangi to nie po 3 miesiącach, ale od razu musi wiedzieć gdzie trafił i jakie jest Prawo Harcerskie. A Przyrzeczenie niech składa dopiero nawet i po 3 latach, dopiero jak uznasz, że pokonał te najbardziej jaskrawe słabości. To jest indywidualne podejście do każdego harcerza. Póki nie złoży Przyrzeczenia, to jeszcze ono go nie wiąże. A Ty musisz poświęcić mu więcej czasu.

Natomiast jeśli okazuje się, że któryś z twoich harcerzy nagle wpada w niedobre towarzystwo, to znaczy, że nie przekonujesz go swoim podejściem do harcerzy aby podążył za Tobą. Musisz to przemyśleć i wyciągnąć wnioski. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Pamiętaj tutaj o tym, aby ustawić swoim harcerzom poprzeczkę nie na tyle nisko, aby umieli ją przeskoczyć. Ta poprzeczkę ustal na tyle wysoko, aby dali radę ją przeskoczyć, żeby podjęli tą próbę, poćwiczyli i za jakiś nieodległy czas przeskoczyli. Jedna z podstaw harcerstwa jest podejmowanie wyzwań.

Każdy harcerz musi znać Prawo Harcerskie i zaakceptować je jako drogowskaz. Bez tego jego droga w harcerstwie straci sens. I na pewno 11-13 letni harcerz nie poradzi sobie z żadnym Prawem sam. Jakby ono nie było napisane. Musi mieć zastępowego, drużynowego, instruktora, który będzie mu tą drogę co kilometr korygował i tłumaczył na jaki azymut teraz powinien pójść.

Jeśli taki instruktor, który tego nie robi, to czy nie jest hipokrytą? Takie określanie ludzi stosowała inkwizycja. Bo kto zawsze w 100% wypełnia Prawo Harcerskie? Tak samo jak Dekalog - no kto? Czy jak ktoś sobie nie radzi, to trzeba go naznaczyć? W harcerstwie nie da się wyspowiadać. Nikt nie daje rozgrzeszeń. Nie oceniajmy zatem innych tylko siebie, aby nie doczekać chwili kiedy w nas ktoś bez samorefleksji rzuci kamień.

***************

Głowa do góry i podejmij wyzwanie już dziś… tego życzę w Wielką Sobotę…
hm. Mariusz Bezdzietny HR
Środowiskowy Szczep 6TDH "KNIEJA" im. Szarych Szeregów
Hufiec Tarnobrzeg
www.knieja.org

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”