Co wolno drużynowemu?

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 21 wrz 2004, 16:28

masz racje temat jak rzeka... większość wypowiedzi pasujących do twojego wątku znajdziesz na pewno w wątkach o instruktorach, których dużo w Harcerskich ideałach.
Hmm... myślę, że warto skupić się na tych dobrych drużynowych. A takich również nie brakuje. Trzeba tylko dobrze szukać... ;-)
Ja znam kilku ludzi, super drużynowych, którzy traktują swoją pracę jako nagrodę... : ) ) ) i to jest najważniejsze... żeby robić coś dla dzieciaków a nie dla siebie... ;-)
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

hogodogo

Post autor: hogodogo » 22 wrz 2004, 17:36

mysle ze slllowik wyolbrzymił tylko najgorsze cechy drużynowych.
ja nie znam zadnego druzynowego podlegającego pod ten opis. za to znam wielu cudownych druzynowych, ktorzy sa dla mnie wzorem i za to im dziękuje.

PS PEACE LOVE &POMARAńCZe
pozdrwiam PINQUIN


"kto nie idzie do przodu ten sie cofa"

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 22 wrz 2004, 18:52

slllowik napisał:
Zdarzają się sytuacje, kiedy to drużynowy, kierowany chęcią dowodzenia i żądzą władzy krzywdzi swoich harcerzy. Często stosuje on kary, które nigdy nie powinny być stosowane jako metody wychowawcze. Spotykamy drużynowych, którzy ograniczają rozwój swoich harcerzy, narzucając im własna wolą, nie licząc się przy tym ze zdaniem swoich podwładnych. Niepokojącym zjawiskiem jest również eliminowanie przez drużynowego tych harcerzy, którzy są silnymi osobowościami i mogliby w przyszłości objąć funkcje kierownicze.
Jest wiele innych przykładów niepoprawnego postępowania drużynowego wobec swoich harcerzy. Może i Wy spotkaliście się z podobnym zjawiskiem w Waszej drużynie, rodzie, szczepie czy też hufcu.
Może ja się mylę, ale mam wrażenie, że Druh opisuje swojego drużynowego i ma do niego bardzo wielki żal. Może zamiast robić nagonkę na forum lepiej porozmawiać z nim od serca???

P.S Nie znam żadnego drużynowega, który pasuje do tego opisu.

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 23 wrz 2004, 19:28

slllowik napisał:
Zdarzają się sytuacje, kiedy to drużynowy, kierowany chęcią dowodzenia i żądzą władzy krzywdzi swoich harcerzy. Często stosuje on kary, które nigdy nie powinny być stosowane jako metody wychowawcze.

Spotykamy drużynowych, którzy ograniczają rozwój swoich harcerzy, narzucając im własna wolą, nie licząc się przy tym ze zdaniem swoich podwładnych.

Niepokojącym zjawiskiem jest również eliminowanie przez drużynowego tych harcerzy, którzy są silnymi osobowościami i mogliby w przyszłości objąć funkcje kierownicze. Czuwaj!
Pozwoliłem sobie wydzielic trzy wątki.

Do pierwszego, drugiego i trzeciego: druhu: konkretne przykłady poproszę. Wtedy będziemy mogli rozmawiać, zamiast potepić w czambuł, bo post wydaje sie trochę.... zbyt emocjonalny.

Co do drugiego. Czasem tak musi. Demokracja to piekne słowo. Sam nieraz postepuję wbrew woli członków druzyny. Oni wiedza czemu, choć czasem nie chcą się z tym zgodzić. To jest wychowywanie.

Bez przykładow - możemy dyskutować wiele i o niczym.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 23 wrz 2004, 21:17

Ten temat można podporządkować pod naprawdę wiele różnych sytuacji a i tu nie ma możliwości sprawiedliwie i jednoznacznie określić metody pracy drużynowych widząc ją tylko z zewnątrz. Sam gdybym opisał jakie metody stosuje mój drużynowy a jako przyboczny również, wielu z Was chwyciłoby się za głowy i od razu posunęłoby się do ostrej krytyki, ale nie o to chodzi. Uważam, że drużynowemu można wiele, ma bardzo duże pole do działania i może pracować na bardzo wiele sposobów. Wszystko jednak zamyka się w tym, jak stosowane przez niego metody wychowaczne są odbierane przez członków drużyny. Drużynowy powinien mieć przede wszystkim szacunek, być w dużym stopniu autorytetem a jego decyzje i działanie muszą być umotywowane, przemyślane i ukierunkowane w określonym i ogólnie przyjętym celu. Dodatkowo jeżeli jego postępowanie popierane jest i wpełni akceptowane przez członków drużyny to jest ok. Musimy pamiętać, że mamy różnego rodzaju drużyny o różnych specjalnościach bądź też bez. To co dla jednych jest godne potępienia u innych jest wymagane i wręcz pożądane. Nie można oceniać książki po okładce. Wielokrotnie mój drużynowy i nasze metody pracy były potępiane przez odserwatorów z zewnątrz ale nikt z nich nigdy nie zapytał się jak to się sprawdza, czy to jest porządane, czy ludzie z drużyny tego chcą, czy to akceptują i czy są z tego powodu zadowoleni lub nie. Potępiam takich ludzi, bo zazwyczaj w ich krytyce jest tylko zwykła zawiść i nic więcej a główny cel to zwrócenie na siebie uwagi i swoje mądrości nie myśląc nawet o tym, że w ten spoób wyrządzają krzywdę tym, którzy pracują w zgodzie i pełnej samoakceptacji. Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 25 wrz 2004, 13:33

Własnie siedzimy w domu. Ja - Drużynowa i Jacuś - Przyboczny.
Czytamy wypowiedź i stwierdzamy, że sytuacja jest conajmniej dziwna. Kary w ZHP to osobny rozdział, na ten temat mamy oboje bardzo konkretne zdanie - kary to żadna forma. Nie stosujemy ich w Druzynie, bo nie ma takiej potrzeby.
Jesli chodzi o drużynowych, którzy hamują rozwój swoich harcerzy... to przecież tylko o nich źle świadczy! Nie wyobrażam sobie sytuacji, że podchadzi do mnie harcerz mówiąc, że chce otworzyć stopień, a ja n to "Nie!". nie bo co? jesli mój drużynowy tak by powiedział... nie byłby moim drużynowym. sytuacja jest dla mnie absolutnie obca, niejasna i dziwię się, że można byc takim człowiekiem, takim instruktorem.
osobiście byłam szalenie dumna i zadowolona, kiedy ludzie z naszej druzyny odchodzili, by zakładac własne jednostki /w tym miejscu serdecznie pozdrawiam Zuzie i "Pomarańczarnię" oraz Dawida I PGZ "Strażnicy Gumisiowej Tajemnicy :)/.
Nie wyobrażam sobie działania i jakiejkolwiek współpracy z takim drużynowym.
osobiście nie znam takiego i bardzo się z tego cieszę :)
ps. Jacuś mówi, że też :)
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

fasolka
Użytkownik
Posty: 54
Rejestracja: 28 kwie 2004, 17:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: fasolka » 29 paź 2004, 09:36

a ja znałam takiego drużynowego. bardzo przykre. chyba miał jakąś obsesję, chciał kontrolować wszystko. tworzył różne dziwne regulaminy dające mu nieograniczone możliwości, które przedstawiał nam potem jako "wchodzące w życie z dniem wczorajszym". każdy pomysł, każdy plan, każda próba, każde nasze zamierzenie musiało przeleżeć sobie jakiś czas w tapczanie "do zatwierdzenia". należało sie przy tym upominać o zatwierdzenie średnio co dwa tygodnie. po paru miesiącach można bylo ewentualnie wydusić jakąś decyzję. najczęściej oczywiście negatywną, bo plan niestety "nie spełniał podstawowych wymogów". jakie to były wymagania? nie pytajcie - nie mam pojęcia. w każdym razie kiedy nie pomagały już żadne sposoby - zdecydowaliśmy się odejść i działać we własnej drużynie, według naszych pomysłów. i wiecie co? dopiero wtedy zaczęło się piekło i dopiero wtedy zobaczyliśmy prawdziwą twarz naszego drużynowego. dziś jest już w porządku, chociaż po 5 latach działania nadal odrabiamy zaległości w stopniach. ale już nie mam do niego żalu, przeszło mi. niech sobie żyje człowiek. byle z daleka od naszej drużyny...

DooRsiK
Nowicjusz
Posty: 23
Rejestracja: 16 paź 2003, 20:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: DooRsiK » 18 lis 2004, 15:40

je ze soboą mam inny problem ;) po 5 latach prowadzenia druzyny czuje, ze przychamowalem zdobywanie stopni w naszej druzynie, ale nie umyslnie, zawsze myslalem, ze bedzie jeszcze czas, a teraz nalezy zrobic cos innego. Moi ludzie tez chyba tak mysleli bo zaden do mnie z proba nie zachodzil. OD 2 lat zaczałem ich gonic do prob i tza powiedziec, ze skutkuje, kolejne proby sie otwieraja, nowym nie musze juz mowic co to sa stopnie, bo inni im powiedza, i tak sobie zyjemy, a czy jestem dobrym druzynowym to nie mnie oceniac. Pewne jest tylko to , ze jak u mnie w druzynie ktos cos przeskrobie, to albo nikt ni ecierpi albo cierpia wszyscy wlacznie ze mna (taka nasza umowa- i skuteczna) moim zdaniem to super integruje, i pomaga trzymac sie w ryzach :D
pwd. Tomasz Sidor
drużynowy 21 WDH "Samii Swoii"
Hufiec GOŁDAP
ch. war-maz
http://www.samiiswoii.prv.pl

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”