Druhny i druhowie - czyli koedukacja nie w tą stronę co na

Wydział Starszoharcerski harcerzestarsi.zhp.pl
Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 14 sty 2008, 13:06

tzn. pytanie dotyczy generalnie wszystkiego co może się przytrafić uczestnikowi nie tylko ciąży - skory jako wychowawcy mamy zapewnić odpiekę to mimo wszystko nie da się uniemożliwić pewnych kwesti - jeśli uczestnicy robią coś umyślnie to trudno by wychowawca za to ponosił konsekwencje - oczywiście jako organizatorzy musimy zapewnić odpowiedni zakwaterowanie żeby "nie ułatwiać" - ale jeśli będziemy szli zbyt daleko troem "zapewniania bezpieczeństwa" to faktycznie dojdziemy do głupot jak przywiązywanie ludzi do drzewa na wszelki wypadek a wartę pełnić będą nie harcerze a instuktorzy...
poza tym w przypadku ciązy to nie wiem ale mozna by chyba tylko oskarżyć komendanta obozu że na placu apelowym nie było dystrybutora z prezerwatywami no bo co innego może zrobić wychowawca - przecież w daw tygodnie nie wyedukuje młodego człowieka - tym bardziej jesli rodzice nie zrobili tego przez kilkanaście lat


suma sumaru - póki nie ma konkretnego przepisu albo konkretnego rozstrzygnięcia sądu to bym sie nie obawiał - co nie zwalnia naz z czuwania nad tym
Per Concordia Ad Victoria

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 14 sty 2008, 16:41

Do dorosłości człowiek przygotowuje się całe życie. Uczy się całą młodość, ale to nie znaczy, że jako dorosły już jest mądry i się dalej nie uczy. Niektórzy się uczą całe życie, a i tak robią głupoty. I nie piszę tu o uczeniu się w rozumieniu - "szkoła".

Zachowań "koedukacyjnych" też się człowiek całe życie uczy, a zwłaszcza w młodości. I to jest normalne i naturalne. Uczy się ich w domu, w szkole, na podwórku, na dyskotece... Wszędzie tam gdzie jest, uczy się tego. Uczy się i powinien się ich uczyć także w harcerstwie. Harcerstwo stwarza warunki do wszechstronnego rozwoju. Także naturalnego rozwoju w tym temacie.

To normalne, że harcerki zakochują się w harcerzach, a czasem w swoich instruktorach. To normalne, że harcerze rozmawiają w zastępach o dziewczynach. To normalne, że z wiekiem dochodzi do coraz bardziej prywatnych spotkań harcerek i harcerzy. To normalne, że pojawiają się pary w drużynach, czy na obozach. I to normalne, że w tych parach pojawiają się różne pomysły i dzieją się różne rzeczy.

Rolą instruktora nie jest panować nad tym wszystkim i decydować o czymś. Rolą instruktora jest dawać przykład, rozmawiać, uświadamiać, edukować, wspierać w trudnych chwilach i obdarzać zaufaniem.

Tak długo jak będziecie rozmawiać ze swoimi harcerzami, a oni będą wiedzieć, że mogą z wami rozmawiać o wszystkim, tak długo będziecie sobie ufać. A skoro będziecie sobie ufać, to nie pojawią się obawy, że coś się dzieje, o czym nie wiecie i na pewno jest to coś złego.
Ostatnio zmieniony 14 sty 2008, 16:42 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

!myszcia!
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 12 paź 2009, 15:05
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: !myszcia! » 13 paź 2009, 19:57

Właśnie dlatego w zhr nie ma koedukacjii. Wdg mnie koedukacja jest dobra w gromadzie zuchowej, gdyż wtedy dzieci nie zauważają jeszcze takich różnic między sobą, a poza tym na podwórkach dzieci bawią się razem. W późniejszym wieku brak koedukacji w drużynie nie szkodzi, z czasami może nawet służyć (np. w 4-5 klasie podstawówki zdażają się wstydliwe dzieci - szczególnie dziwczynki i nie bd się zachowywać swobodnie w drużynie mieszanej, a szczególnie jeśli drużynowy jest przeciwnej płuci)
Zastępowy jest przyjacielem
Kadrowy - starszym bratem
Instruktor - opiekunem

michalsadowski
Starszy użytkownik
Posty: 274
Rejestracja: 05 paź 2009, 19:03
Lokalizacja: Szczep 7 BDH"Zielona Siódemka"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: michalsadowski » 13 paź 2009, 20:59

Jedni proponują pilnowanie, inni wyrywkowe kontrole a jeszce inni rozmowy.
Uważam, że powinnismy przede wszystkim rozmawiać i uświadamiać, dawać przykład.
Każdy ma własny rozum, nie starajmy się nikogo wyręczać w myśleniu i podejmowaniu decyzji. Młody człowiek musi nauczyć się odpowiedzialności.
Musimy tylko uświadomić im jakie mogą być skutki podjęcia różnych decyzji.
Przypuszczam, że większości z nas nie podobało się jak będąc dziećmi bylismy obligowani do zachowań jakich wymagali od nas rodzice czy nauczyciele.
Zakazując czegoś możemy osiągnąć efekt odwortny...
A już obowiązkowo powinniśmy szanować potrzeby emocjonalne naszych podopiecznych. Dwie osoby są ze sobą, naturalne jest że potrzebują, że chcą przebywac ze sobą także sam na sam. W tym nie ma nic złego. Ale rozmawiajmy z nimi jak równy z równym. Zasady czasem należy celowo łamać, żeby osiagnąć właśnie pożądany efekt.
Miejmy odwagę rozmawiać także o antykoncepcji, sexie czy alkoholu.
Unikanie tych tematów zmniejsza naszą wiarygodność.
Ostatnio zmieniony 13 paź 2009, 21:04 przez michalsadowski, łącznie zmieniany 1 raz.

pleban
Użytkownik
Posty: 123
Rejestracja: 31 mar 2005, 01:45
Lokalizacja: 1 HDMW "Gryf"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: pleban » 14 paź 2009, 00:52

Koedukacja jest wszędzie: w szkole, w pracy, w sklepie. A harcerstwo to podobno ruch wychowujący i przygotowujący do życia. A żeby uniknąć problemów wynikających ze zbytniego integrowania się członków obozu obojga płci, wystarczy mieć oczy i rozum otwarty - sprawdzone w praktyce.

Tu, gdzie mieszkam, jednostki są dzielone - taka organizacja. Skutkuje to takimi kuriozami, jak np. wspólne ognisko obozów męskich, podczas których druhowie bawią się w... "mam chusteczkę haftowaną". W takiej sytuacji już nie ma znaczenia: dla żartu czy na poważnie.
Ostatnio zmieniony 14 paź 2009, 00:55 przez pleban, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd Pleban HO
1 SHSMW "Gryf", Montreal
www.rancid.ca/gryf

24Olaa
Użytkownik
Posty: 112
Rejestracja: 27 cze 2008, 18:37
Lokalizacja: 24 TDH "Strzelnica"im.E.Setona
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: 24Olaa » 14 paź 2009, 16:45

!myszcia! pisze:Właśnie dlatego w zhr nie ma koedukacjii. Wdg mnie koedukacja jest dobra w gromadzie zuchowej, gdyż wtedy dzieci nie zauważają jeszcze takich różnic między sobą, a poza tym na podwórkach dzieci bawią się razem. W późniejszym wieku brak koedukacji w drużynie nie szkodzi, z czasami może nawet służyć (np. w 4-5 klasie podstawówki zdażają się wstydliwe dzieci - szczególnie dziwczynki i nie bd się zachowywać swobodnie w drużynie mieszanej, a szczególnie jeśli drużynowy jest przeciwnej płuci)
w szkołach przecież nie dzieli się klas na żeńskie i męskie, a harcerstwo ma nas przygotować to życia.. wiele osób w moim środowisku nie wyobraża sobie bycia w drużynie niekoedukacyjnej, a ci, którzy w takowej byli nie chcieliby tam wrócić.
sam. Aleksandra Lewandowska
przyboczna 24 Toruńskiej Drużyny Harcerskiej "Strzelnica" im. Ernesta Setona
24 Szczep Harcerski im. Obrońców Westerplatte www.facebook.com/24SzczepHarcerski

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 paź 2009, 17:09

Pomieszanie z poplątaniem.

1. rozdzielenie drużyn na poziomie zuchy, harcerze i ew. harcerze starsi (ale z umiarem) wynika przede wszystkim z psychologii rozwojowej, czyli z faktu, że dzieci obu płci w tym wieku rzadko bawią się razem - łatwiej jest więc zorganizować dobrą zbiórkę tylko dla chłopców lub tylko dla dziewczyn. Prowadzenie drużyny niekoedukacyjnej na tym poziomie wiekowym jest więc łatwiejsze i prostsze.

2. wychowujemy przykładem osobistym, a zatem można zapytać jakim wzorem kobiety jestem ja dla swoich harcerek? Oczywiście, żadnym, albo lepiej: jestem antywzorem.

3. dziewczyny i chłopcy w drużynach koedukacyjnych bardzo często dzielą się rolami zgodnie ze standardowym podziałem ról społecznych, czyli dziewczyny zajmują się np. gotowaniem i zdobnictwem, a chłopcy pionierką (na Zlocie ZHP w 1988 roku spotkałem taką drużynę - ponieważ chłopcy nie pojechali, dziewczyny nie miały pionierki!). Przedwojenne wyodrębnienie ruchu żeńskiego wynikało właśnie w znacznym stopniu z dążenia do usamodzielnienia młodych kobiet, żeby facet nie był im niezbędny do wbicia gwoździa.

Ale, oczywiście są granice absurdu. Pod koniec HS, a na pewno na poziomie wędrowniczym rozdział jest bez sensu, choć np. moja drużyna jest tradycyjnie męska, ale nie z powodu zakazu, tylko dziewczyn raczej nie interesuje to, co robimy.

Więc, moim zdaniem:
1. początkujący instruktor powinien raczej skupić się na drużynie jednopłciowej, bo taka jest łatwiejsza w prowadzeniu, a koedukacja wymaga jednak pewnych umiejętności,
2. w drużynie koedukacyjnej kadra też powinna być koedukacyjna (przykład osobisty),
3. w drużynie koedukacyjnej trzeba pilnować, żeby dziewczyny uczyły się samodzielności, a chłopcy kultury osobistej,
4. zawsze jak coś robimy, warto spytać: po co? co to daje wychowawczo?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 14 paź 2009, 17:10

24Olaa pisze:
!myszcia! pisze:Właśnie dlatego w zhr nie ma koedukacjii. Wdg mnie koedukacja jest dobra w gromadzie zuchowej, gdyż wtedy dzieci nie zauważają jeszcze takich różnic między sobą, a poza tym na podwórkach dzieci bawią się razem. W późniejszym wieku brak koedukacji w drużynie nie szkodzi, z czasami może nawet służyć (np. w 4-5 klasie podstawówki zdażają się wstydliwe dzieci - szczególnie dziwczynki i nie bd się zachowywać swobodnie w drużynie mieszanej, a szczególnie jeśli drużynowy jest przeciwnej płuci)
w szkołach przecież nie dzieli się klas na żeńskie i męskie, a harcerstwo ma nas przygotować to życia.. wiele osób w moim środowisku nie wyobraża sobie bycia w drużynie niekoedukacyjnej, a ci, którzy w takowej byli nie chcieliby tam wrócić.
Bodaj w Wlk. Brytanii, ale nie jestem pewien, przeprowadzono badania i okazało się, że w klasach niekoedukacyjnych wyniki w nauce są wyższe, niż w koedukacyjnych. Tłumaczono to tym, że brak jest w nich czynnika rozpraszającego w postaci drugiej płci. :)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

pleban
Użytkownik
Posty: 123
Rejestracja: 31 mar 2005, 01:45
Lokalizacja: 1 HDMW "Gryf"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: pleban » 14 paź 2009, 17:42

Maciek P pisze:Pomieszanie z poplątaniem.

1. rozdzielenie drużyn na poziomie zuchy, harcerze i ew. harcerze starsi (ale z umiarem) wynika przede wszystkim z psychologii rozwojowej, czyli z faktu, że dzieci obu płci w tym wieku rzadko bawią się razem - łatwiej jest więc zorganizować dobrą zbiórkę tylko dla chłopców lub tylko dla dziewczyn. Prowadzenie drużyny niekoedukacyjnej na tym poziomie wiekowym jest więc łatwiejsze i prostsze.
Dlaczego mają bawić się "razem"? Drużyna jest mieszana, ale zastępy już nie, następuje więc rywalizacja, na zasadzie "nie dajmy się babom", "bądźmy lepsze od facetów". A o dzieleniu zuchów w ogóle pierwsze słyszę i absolutnie nie pochwalam.
Maciek P pisze:2. wychowujemy przykładem osobistym, a zatem można zapytać jakim wzorem kobiety jestem ja dla swoich harcerek? Oczywiście, żadnym, albo lepiej: jestem antywzorem.
Jeśli ma miejsce taki dziwoląg, że drużyna jest mieszana, ale kadra jednopłciowa, to tak.
Maciek P pisze:1. początkujący instruktor powinien raczej skupić się na drużynie jednopłciowej, bo taka jest łatwiejsza w prowadzeniu, a koedukacja wymaga jednak pewnych umiejętności,
Tu się zgadzam, bo sam tak miałem. Chociaż początkujący instruktor powinien być czynnie wspomagany przez kogoś doświadczonego.
Maciek P pisze:3. w drużynie koedukacyjnej trzeba pilnować, żeby dziewczyny uczyły się samodzielności, a chłopcy kultury osobistej,
Po odłączeniu się z ZHPpgk (jednostki jednopłciowe) i stworzeniu drużyny koedukacyjnej, ze zdumieniem zaobserwowaliśmy, że chłopcy (11-15 lat) SAMI zaczęli się codziennie myć i przestali używać "wyrazów".
Maciek P pisze:4. zawsze jak coś robimy, warto spytać: po co? co to daje wychowawczo?
Otóż to :)
24Olaa pisze:wiele osób w moim środowisku nie wyobraża sobie bycia w drużynie niekoedukacyjnej, a ci, którzy w takowej byli nie chcieliby tam wrócić.
To dokładnie jak u mnie.

No i na obczyźnie koedukacja ma dodatkową zaletę: większa liczebność jednostki.
Ostatnio zmieniony 14 paź 2009, 18:03 przez pleban, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd Pleban HO
1 SHSMW "Gryf", Montreal
www.rancid.ca/gryf

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 14 paź 2009, 19:45

pleban pisze:A o dzieleniu zuchów w ogóle pierwsze słyszę i absolutnie nie pochwalam.
Widzę po tym że na pewno całej "trylogii zuchowej" A. Kamińskiego nie czytałeś, a zuchami zajmowałeś się (jeśli w ogóle) mniej niż 6 lat.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

pleban
Użytkownik
Posty: 123
Rejestracja: 31 mar 2005, 01:45
Lokalizacja: 1 HDMW "Gryf"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: pleban » 14 paź 2009, 21:17

Literatura ciekawa rzecz, ale wszystko, o czym piszę na tym forum wynika z mojego doświadczenia. W ZHPpgk nie ma takich podziałów. W Polsce natomiast w moim hufcu zuchów nie było, przynajmniej za mojej, trzyletniej "kadencji" :)
pwd Pleban HO
1 SHSMW "Gryf", Montreal
www.rancid.ca/gryf

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 15 paź 2009, 08:16

No cóż...., to już się nie dziwię temu "niepochwalaniu".
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 15 paź 2009, 09:11

myślę że koedukacja jako narzędzie ma sens i może służyć realizacji okreslonych celów - ale z drugiej strony nie można jej stosować jako zasady (tak jak w niektórych organizacjach gdzie co do zasady NIE ma jednostekkoedukacyjnych)

o ile w miare naturalnym wydaje sie że wędrownicy POWINNI działać w rgupach koedukacyjnych a zuchy niekoedukacyjnie o tyle dyskurs może być prowadzony gdzie ustawić zatem granicę czy pomiędzy Z a H czy H a HS czy dopiero HS a W

kwestia ocenna - moim zdaniem tak jak W tak i HS powinni pracowac już koedukacyjnie
co do harcerzy - no cóż jak pracowałem a harcerzami to prowdziliśmy załogę wspólnie z drugą instruktorką - więc skoro kadra była kodedukacyjna to i nasza załoga taka była i nie było kłopotu kto dla kogo ma być wzorem, nie było też kłopotu z prowadzeniem zajeć
jesli ktoś nie ma drugiego instruktora o płci przeciwnej to faktycznie może być to dośc kłopotliwe - szczególnie na biwakach czy obozach gdyż nie zawsze będzie w stanie odpowiedzieć na potrzeby dzieci

z resztą - nawet u Wędrowników jeśli jest ekipa koedukacyjna uważam że (skądinąd zgodnie z zasadami) kadra drużyny powinna być koedukacyjna
Per Concordia Ad Victoria

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 paź 2009, 13:29

pleban pisze:
Maciek P pisze:Pomieszanie z poplątaniem.

1. rozdzielenie drużyn na poziomie zuchy, harcerze i ew. harcerze starsi (ale z umiarem) wynika przede wszystkim z psychologii rozwojowej, czyli z faktu, że dzieci obu płci w tym wieku rzadko bawią się razem - łatwiej jest więc zorganizować dobrą zbiórkę tylko dla chłopców lub tylko dla dziewczyn. Prowadzenie drużyny niekoedukacyjnej na tym poziomie wiekowym jest więc łatwiejsze i prostsze.
Dlaczego mają bawić się "razem"? Drużyna jest mieszana, ale zastępy już nie, następuje więc rywalizacja, na zasadzie "nie dajmy się babom", "bądźmy lepsze od facetów". A o dzieleniu zuchów w ogóle pierwsze słyszę i absolutnie nie pochwalam.
Tylko, że właśnie na etapie zuchowym rozdzielność jest najbardziej oczywista i naturalna, a tu nie zrobisz pracy zastępami.
Oczywiście, są i dobrze działają gromady koedukacyjne i rzeczywiście dają ogromne możliwości wychowawcze, ale właśnie w wykonaniu doświadczonych zuchowców. Początkującym łatwiej będzie bawić się tylko w rycerzy, niż w cały dwór.
NB 10 lat pracowałem z zuchami. :)
Maciek P pisze:2. wychowujemy przykładem osobistym, a zatem można zapytać jakim wzorem kobiety jestem ja dla swoich harcerek? Oczywiście, żadnym, albo lepiej: jestem antywzorem.
Jeśli ma miejsce taki dziwoląg, że drużyna jest mieszana, ale kadra jednopłciowa, to tak.
Takie "dziwolągi są stosunkowo częste. Z tym, że jeśli zachodzi taka sytuacja, że kadra jest jednopłciowa, stopniowo druga płeć "wycieka". Dlatego właśnie, że chłopakowi trudno jest zaproponować coś ciekawego dziewczynom i odwrotnie.
Swego czasu w mojej drużynie wędrowniczej dominowały dziewczyny zainteresowane strzelaniem, samoobroną itp. Wykruszyły się w miarę odkrywania swojej kobiecości.
Maciek P pisze:1. początkujący instruktor powinien raczej skupić się na drużynie jednopłciowej, bo taka jest łatwiejsza w prowadzeniu, a koedukacja wymaga jednak pewnych umiejętności,
Tu się zgadzam, bo sam tak miałem. Chociaż początkujący instruktor powinien być czynnie wspomagany przez kogoś doświadczonego.
Masz rację. Ale tak, czy inaczej wspomaganie nie zawsze wystarczy, żeby ogarnąć drugą płeć.
Maciek P pisze:3. w drużynie koedukacyjnej trzeba pilnować, żeby dziewczyny uczyły się samodzielności, a chłopcy kultury osobistej,
Po odłączeniu się z ZHPpgk (jednostki jednopłciowe) i stworzeniu drużyny koedukacyjnej, ze zdumieniem zaobserwowaliśmy, że chłopcy (11-15 lat) SAMI zaczęli się codziennie myć i przestali używać "wyrazów".
Ja w tym roku na wędrownym, na którym byli sami faceci, doszedłem do wniosku, że bez dziewczyn za rok nie jadę. :)
24Olaa pisze:wiele osób w moim środowisku nie wyobraża sobie bycia w drużynie niekoedukacyjnej, a ci, którzy w takowej byli nie chcieliby tam wrócić.
To dokładnie jak u mnie.

No i na obczyźnie koedukacja ma dodatkową zaletę: większa liczebność jednostki.
Tu bym się spierał, czy to zaleta. :)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

pleban
Użytkownik
Posty: 123
Rejestracja: 31 mar 2005, 01:45
Lokalizacja: 1 HDMW "Gryf"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: pleban » 15 paź 2009, 16:33

dokumenty pisze:No cóż...., to już się nie dziwię temu "niepochwalaniu".
To z zupełnie innego powodu. Chcesz, to opiszę Ci na priv.
Maciek P pisze:Ja w tym roku na wędrownym, na którym byli sami faceci, doszedłem do wniosku, że bez dziewczyn za rok nie jadę. :)
U nas z kolei większość nie zgodziła się gdy padło pytanie czy zabieramy dziewczyny. Padały jakieś argumenty o zbyt wolnym tempie itd. ;)
Maciek P pisze:Tu bym się spierał, czy to zaleta.
Dziwnie to wygląda, gdy szczep liczy dwadzieścia osób, a drużyna np. siedem.
pwd Pleban HO
1 SHSMW "Gryf", Montreal
www.rancid.ca/gryf

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze starsi”