Druhny i druhowie - czyli koedukacja nie w tą stronę co na

Wydział Starszoharcerski harcerzestarsi.zhp.pl
Wrocław
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 24 maja 2006, 16:46
Lokalizacja: 13 LDH "Kobra"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Wrocław » 01 cze 2006, 14:58

Proponuje wątek, który wielu z nas z pewnością sobie zadawało.
Co zrobić aby obóz nie zakończył się dla którejś z druhen niechcianą ciążą, etc.
Czy macie pomysły jak "zabezpieczyć" harcerzy na obozach przed czymś takim. Wszak powszechnie wiadomo, że jeśli będą chcieli... to żadna warta nie upilnuje ;)

Osobiście ostatnio uczestniczyłam w kursie drużynowych, ludzie dorośli. No ale, para będąca ze sobą ponad rok już, chciala nacieszyć się wolnością przez tych kilka dni - a tu wpada drużynowy z drużyną i rozdziela ich, jako że jedno kadra, a drugie nie. Co z takimi sytuacjami?
phm. Paulina "Wrocław" Rutecka HO

Szef Zespołu ds. Promocji i Informacji Hufca
Członek Komendy Hufca Ziemi Myszkowskiej
Drużynowa 13 Lotniczej Drużyny Harcerskiej im. Leopolda Okulickiego

słoneczko
Użytkownik
Posty: 76
Rejestracja: 14 gru 2005, 19:26
Lokalizacja: 102 KDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: słoneczko » 17 cze 2006, 18:25

Hmm, no właśnie - jeśli będą chcieli, to kadra nie upilnuje. Ja mam w planach zbiórkę na ten temat, ale że mam rozgarnięte towarzystwo w drużynie, to myślę, że obejdzie się bez niespodzianek ;)
HO Weronika Goszcz
102 Kielecka Drużyna Harcerek

"Wybuduj sobie z marzeń drabinę sięgającą aż do gwiazd
i zdobywaj kolejno każdy jej szczebel..."

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 17 cze 2006, 18:59

Może warto postawić jasne zasady? Niestety dla niektórych, winny byc raczej konserwatywne.

I żadnego "korzystania z wolnosic przez te kilka dni".
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

dalkow
Starszy użytkownik
Posty: 290
Rejestracja: 11 mar 2006, 00:33
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dalkow » 17 cze 2006, 19:27

ja wywodzę się z bardzo liberalnego środowiska i jakoś nigdy z tym problemów nie było, może to wynika z dojrzałości grupy

są pewne zasady i standardy, inne dla kadry, inne dla uczestników:

- jeżeli dotyczy to uczestników bez względu na wiek ( chyba, że oboje powyżej 18lat ), to musisz stanąć na głowie i postawić sprawę jasno: żadnego spotykania się zupełnie na osobności w czasie ciszy nocnej; nigdy nie jest tak, że kadra niczego nie wyczuwa - oni wiedzą wcześniej, że jest taka sytuacja
proponuję kontrole nocną wyrywkową, jeżeli nie będzie ich choć raz w swoich namiotach i będą razem, to jedno z nich od razu nocuje od tego momentu z kadrą - jeżeli się nie podoba, telefon do rodziców i dom

- jeżeli jest to kadra i jedna z osób nie ukończyła 15roku życia to to samo, cisza nocna, kadra - kadrówka, uczestnik - swój namiot

- jeżeli jest to kadra to na zasadzie dojrzałości całej kadry, wzajemnego zaufania i nikt nikogo u nas nie pilnował i nigdy nawet mowy nie było o ciąży, ani jeden przypadek w moim środowisku od 16lat, od kiedy jestem w harcerstwie - znam tylko z opowieści z czasów dawniejszych i ciężko mi się do tego ustosunkować

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 15 mar 2007, 21:56

Nie zastępujmy rodziców. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że 12latek wraca do domu po obozie i przy obiedzie wali prosto z mostu: "Mamo, a czy ty z tatą używacie prezerwatywy? Bo druh oboźny mówił..."
Nie uszczęśliwiajmy ludzi na siłę.
Z harcerzami starszymi i młodymi wędrownikami można zrobić o tym ognisko (bardzo na zeszłym obozie chcieliśmy tak zrobić z komendantką, i była taka potrzeba wyrażona przez ludzi, ale czasu nie starczyło, bo normanie mamy 3tyg. obozu, a wtedy tylko dwa).
Natomiast nie wyobrażam sobie innego środka dla 15latków niż "szklanka zimnej wody".

Owszem, pogadać nie zaszkodzi, ale z głową, nie główką.
Ostatnio zmieniony 15 mar 2007, 21:59 przez peshoo, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 16 mar 2007, 16:52

Skoro mamy wychowywać wszechstronnie, to wychowujmy. Rozmawiajmy z harcerzami o takich sprawach. Może problem polega na tym, że nie potrafimy. Dlatego uważam, że powinniśmy się z tego zakresu szkolić. Nie wszyscy, ale te osoby, które chcą.

Jeśli organizujemy obóz dla swojej drużyny, mamy cały rok na przygotowanie drużyny do obozu. Mamy więc cały rok na zbiórki także na tematy "koedukacyjne". Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaprosić na zbiórkę specjalistę seksuologa i żeby pogadać.

Cały problem nie polega na pilnowaniu, a na niewiedzy i nieodpowiedzialności harcerzy. A czemu nie wiedzą i nie są odpowiedzialni? A skąd mają zdobyć wiedzę?

B.P. we "Wskazówkach dla skautmistrzów" pisał o uświadamianiu. Oczywiście to były inne czasy i miał na to inne pomysł. Teraz się to robi inaczej. Ale czemu mamy tego nie robić?

Ja organizuję obozy ogólnopolskie. Przyjeżdżają osoby, których wcześniej nie znałem. Ja na samym obozie nie robię jakiejś "pogadanki", ani też nie robię za "strażnika seks-czasu". A mimo tego nic "złego" się nie dzieje.

Nie znam ani jednego przypadku, aby jakaś niepełnoletnia harcerka zaszła w ciąże podczas obozu. To wcale nie jest to problemem w ZHP. Więc jeśli są takie przypadki, to sporadycznie. Może być to problem pojedynczych środowisk, ale nie całej organizacji.

Co więcej, pytam czasem wędrowników ile takich przypadków ciąży oni znają ze swojej szkoły. No i nie znają, albo znają znowu tylko pojedyncze. I żaden z nich nie dotyczy harcerek.

Rozumiem jednak, że jeśli są to nawet sporadyczne przypadki, to są. A nawet jak ich nie ma, to niektórzy sobie zadają pytanie "co zrobić, żeby ich nie było?".

No więc tedukować. Temat jest trudny, ale czemu ma być łatwo?

Przede wszystkim trzeba rozgraniczyć siebie i swoje poglądy na tę sferę życia od swoich wychowanków i ich poglądów. Nie możemy im narzucać swojego podejścia i swoich przekonań. Nam chodzi o to, żeby nie stało się nic, czego oni będą potem żałować i za co my możemy być potem obarczani odpowiedzialnością. Trzeba więc poznać ich podejście i ich wątpliwości. Może się okazać, że nasi harcerze są bardziej świadomi niż nam się wydawało, lub nawet bardziej świadomi niż my sami ;-) A w takiej sytuacji można po prostu pogadać i się dogadać.

Jeśli harcerze nam zaufają, to czasem nawet nas o różne "wstydliwe" sprawy zapytają. Nie będą się przed nami ukrywać, nie będą nas okłamywać, jeśli będą wiedzieli, że jesteśmy zawsze gotowi do rozmowy. To nie jest tak, że harcerz i harcerka z chwili na chwilę sobie coś wymyślą i zrealizują. Nawet jak sobie coś wymyślą, to tak naprawdę chcieliby móc z kimś o tym pogadać. Dajmy im wcześniej znać, że mogą pogadać z nami i na każdym kroku udowadniajmy im, że mogą mieć do nas pełne zaufanie.

Ta sprawa dotyczy nie tylko nas wychowawców, ale przede wszystkim naszych harcerzy. Więc nie kombinujmy sami co by tu zrobić, najlepiej doraźnie, żeby to się nie wydarzyło na naszym obozie. Zamiast tego wspólnie z naszymi harcerzami zastanówmy się nad tym.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 16 mar 2007, 20:12

W "Wędrówce do Sukcesu " Baden Powell poświęcił cały rozdział tym problemom. Warto przeczytać, mimo upływu lat my nadal jesteśmy w tej problematyce daleko za BiPi.

lubczyklc
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 12 lut 2007, 14:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: lubczyklc » 03 lip 2007, 20:32

To już wszystko wg.mnie zależy od samych osób uczestniczących w zajściu tzn. od ich moralności aczkolwiek kadra też ma na to jakiś wpływ. Czuwaj!
Dlaczego w ZHP tak bardzo unika się różnic w zdaniu ?

IGLO
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 12 sty 2008, 13:37
Lokalizacja: 15 ŚGZ "Czarne Stopy"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: IGLO » 12 sty 2008, 14:00

Zgadzam się z poprzednikami. Pary harcerskie samy powinny kontrolować swoje zachowanie. To zależy tylko od nich jak potoczy się ich dalsze życie. Pilnowanie i wykłady na pewno pomogą aczkolwiek zawsze znajdą się jakieś "czarne owce", które i tak zrobią na przekór. Takie jest życie.
drużynowy 15 ŚGZ "Czarne Stopy"

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 12 sty 2008, 22:47

Jasne. Same powinny kontrolować swoje zachowanie.
Problem polega na tym, że jeśli harcerka zajdzie w ciążę na obozie to odpowiada za to drużynowy (hmm... albo komendant zgrupowania - tu na 100% nie jestem pewna) - i to on będzie płacił alimenty.
Dlatego jeśli już chce sobie w ciążę zachodzić - to niech to z łaski swojej zrobi w domu :D A na obozie niestety - w związku z tym - kadra musi tego jakoś upilnować.

I zastanawiam się też, jak w przypadku zbiórek/pogadanek/ognisk/zajęć, etc np na temat antykoncepcji... Może warto poinformować wcześniej o tym rodziców, a wręcz - uzyskać zgodę na ich przeprowadzenie? Też nie wiem jak to wygląda prawnie... ale wiem na pewno, że w szkołach do uczestniczenia w zajęciach z wychowania do życia w rodzinie jest potrzebna zgoda rodziców. I chyba żeby uniknąć potem jakichś nieporozumień warto o coś takiego zadbać...
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 12 sty 2008, 23:04

Podaj mi więc konkretny zapis prawny z którego wynika odpowiedzialność wychowawcy, lub kierownika placówki za sprawy związane z alimentami... :) Ciąża nie jest czymś z założenia "złym", więc trudno też mówić o jakiejś odpowiedzialności kogokolwiek za jej zaistnienie. O ile nie wynikła w drodze przestępstwa, to wiele nie można zarzucić.

Z tego co wiem alimenty dotyczą osób, które są biologicznymi ojcami, lub jest "wysoce prawdopodobne", że są ojcami i wtedy sąd może nakazać wypłacanie alimentów do czasu, gdy można będzie udowodnić czy faktycznie są, czy nie są. To jest dla dobra dziecka i rzadko stosowane, ale może być. Ale o tym niech się już wypowiedzą nasi specjaliści od prawa na tym forum. Ja wiem o tym tylko tyle, ile miałem na studiach. A zajęcia prowadził dziwny pan, który dawno temu skończył prawo, ale kariery prawniczej nie zrobił :).
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 13 sty 2008, 01:16

Zapisu prawnego nie widziałam - wiem,że tak mi na kursie wychowawców mówili... I podobno nawet jest opcja ubezpieczenia się na wypadek ciąży podopiecznego ;P

Edit:
Chwilę poszperałam w internecie i widzę, że rzeczywiście chyba takiego zapisu prawnego nie ma... Ale tak naprawdę wszystko zależy od sądu i jego interpretacji przepisów. Dokładniejsze wyjaśnienie tego jest tutaj:
http://www.tur-info.pl/p/ak_id,24651,,c ... menty.html
Ostatnio zmieniony 13 sty 2008, 01:25 przez jstefanska, łącznie zmieniany 1 raz.
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

mariuszm
Stały bywalec
Posty: 912
Rejestracja: 11 maja 2005, 21:17
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariuszm » 13 sty 2008, 01:40

Masz też opcję ubezpieczenia się na wypadek trafienia meteorem w głowę. Im bardziej nieprawdopodobne wydarzenie, tym więcej firm zechce wziąć kasę za ubezpieczenie :) Najlepsze są ubezpieczenia od czegoś, co w ogóle się nie wydarzy. Jeśli mam rację, że nie ma możliwości, aby wychowawca był przez sąd "zmuszony" do płacenia alimentów za kogoś, to jak najbardziej takie ubezpieczenie się opłaca firmie ubezpieczającej :). Bo człowiek nie wie, człowiek się boi, to się na wszelki wypadek ubezpieczy.

Na kursach różni ludzie różne rzeczy mówią. Często niesprawdzone...

Dyskutujmy o konkretach. Albo zapis w polskim prawie, albo zapis w polskim prawie + udokumentowany opis konkretnej sprawy, gdy ktoś płacił alimenty za kogoś.

To rodzice są od wychowywania na bieżąco i to oni odpowiadają finansowo za działania swoich niepełnoletnich, lub niewypłacalnych pociech.

Wychowawca dostaje na obóz "gotowy produkt" wychowany przez rodziców. Często nic o tej osobie nie wie. Niby więc czemu ma odpowiadać za "nocne wybryki"? Zwłaszcza, że też musi kiedyś spać.

Sprawa alimentów zaczyna się, gdy matka zgłosi sprawę do odpowiedniego sądu, czy to nie jest przypadkiem sąd "rodzinny"? Jeśli tak, to ten sąd chyba w ogóle nie ma w swoich kompetencjach rozpatrywania spraw bardziej "cywilnych" niż "rodzinnych". Czyli z tego co się orientuję sprawa zawsze dotyczy ojca i matki, a nie kogoś jeszcze.

Jeśli ktoś ma 16 lat i nie jest niepoczytalny, to z założenia wie co robi. Jeśli jest ojcem, to wiedział co robi i że to może się tak skończyć. Nic do tego wychowawca nie miał i w żaden sposób nie mógł tego zmienić. Bo co mógł zrobić? Przywiązać? Zgodnie z prawem dziewczyna i chłopak mogli mieć tego typu kontakty. Skoro mogli, to je mieli. Skoro zgodnie z prawem zakładamy, że w tym wieku znają wszystkie konsekwencje, to je znają i je ponoszą. Oni ponoszą konsekwencje, a nie ktoś za nich.

Kto jest w stanie udowodnić wychowawcy jakieś zaniedbanie?
Kto mówi, że ciąża nie była świadomą decyzją, lub prawdopodobną konsekwencją znaną dziewczynie i chłopakowi zanim się zdecydowali na miło spędzony wieczór?
Kto mówi, że ciąża jest czymś złym i ktoś ma ponosić odpowiedzialność?

A jeśli dziewczyna i chłopak od dawna planowali seks? Chcieli to zrobić przy pierwszej lepszej okazji. Akurat po drodze był obóz. Ale gdyby na niego nie pojechali, może pojechaliby razem w góry?


Uważam, że z tym płaceniem alimentów to tylko jest taka "historyjka" do straszenia wychowawców, aby uważali na wszystko co się dzieje. Akurat na studiach przerabiałem "prawo alimentacyjne" i nie przypominam sobie, aby coś było tam na temat płacenia alimentów przez wychowawców...

Ale dla pewności wolę, aby się wypowiedział jakiś prawnik. Ostatnio tylu było tu na forum. Gdzie się więc podziali? :)
Ostatnio zmieniony 13 sty 2008, 01:41 przez mariuszm, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Mariusz Milka
Harcerski Klub Krótkofalowców Podróżników "ZORZA"
http://www.zorza.eu
od stycznia 2007 do września 2008 - Szef Inspektoratu Łączności GK ZHP
http://lacznosc.harcerz.com (dawniej http://lacznosc.zhp.pl)

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 13 sty 2008, 19:47

No, dobrze by było... Bo w sumie warto wiedzieć kto w razie czego za to odpowiada :)
Ja ślepo powtórzyłam to co mi na kursie mówili... Acz słyszałam to też od kilku innych osób, więc przyjęłam to jako pewne. Ale tak jak próbowałam coś o tym znaleźć - to wygląda na to, że w którymś momencie te ubezpieczenia na wypadek ciąży podopiecznej zostały bardzo mocno rozdmuchane i nagłośnione - być może za sprawą firm ubezpieczeniowych :D
no, chyba że rzeczywiście była sytuacja, że jakiś wychowawca został skazany na płacenie alimentów... To co innego.
Acz moim zdaniem jest to podejście idiotyczne i jest to traktowanie ciąży jak choroby bądź uszczerbku na zdrowiu... hmm...
Ostatnio zmieniony 13 sty 2008, 19:48 przez jstefanska, łącznie zmieniany 1 raz.
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze starsi”