czy jako harcerze mamy niepoukładane w głowie ?

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
ODPOWIEDZ
adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 22 paź 2011, 11:13

Sikor pisze:Ma szkolić w zakresie pierwszej pomocy ale PO HARCERSKU. Metodą harcerską i tego trzeba się nauczyć by zostać instruktorem HSR.
1) Wyrażenie "szkolić po harcersku" nie jest synonimem "kształtowania postawy instruktorskiej", o której pisali przedmówcy...
2) Metody harcerskiej instruktor uczy się na kursach organizowanych przez kadrę kształcącą... Osobiście osoby ze srebrną czy brązową odznaką KK uważam za większych specjalistów w tej dziedzinie niż instruktorów HSR. W HSR mają być specjaliści od pierwszej pomocy a nie od kształtowania postawy instruktorskiej czy metodyki. Zapewne w sporej części na kurs instruktorski HSR przychodzi młoda kadra, czyli wędrownicy lub instruktorzy. Metodyki harcerskiej uczyli się oni na kursach zastępowych, przybocznych, drużynowych, kursach przewodnikowskich itp. I nie przychodzą oni na kurs HSR po to, żeby nauczyć się metody harcerskiej a pierwszej pomocy.
3) Co do metody harcerskiej o której już mowa... To na stronie HSR można przeczytać:
HSR pisze:Kurs składa się z wykładów i pokazów, jednak najwięcej czasu poświęca się na ćwiczenia praktyczne i udzielanie pomocy w profesjonalnie zainscenizowanych symulacjach
Muszę przyznać, że faktycznie "wykład" jest bardzo harcerską formą...
rynio pisze:Mógłbyś mi wytłumaczyć to wnioskowanie? Tzn. co jest przyczyną "ucieczki" - jedynie to, że HSR ma monopol?
Chociaż sam fakt posiadania monopolu byłby już jakimś argumentem to oprócz tego są inne powody ów "ucieczki".
1) Weźmy chociażby kurs KPP. Kurs koncentrujący się na nauce kwalifikowanej pierwszej pomocy a nie na kształceniu postaw uczestników tego kursu. Tak wiem w każdy celu kursu można znaleźć cele z dziedziny poznawczej, psychoruchowej oraz właśnie afektywnej. Ale ważne są też proporcje.
2) Brak konkurencji (w zasadzie powinienem napisać współzawodnictwa :) bo to jest harcerskie słowo) w zakresie organizacji kursów nie sprzyja podnoszeniu jakości kształcenia, jakości procesu dydaktycznego oraz jakości merytorycznej samych instruktorów.
3) HSR posiada 3 kursy (+ jeden instruktorski), które traktują o pierwszej pomocy. A co z harcerzami, którzy ukończyli już jakikolwiek inny kurs (nie wiem, PCK, PZMot, ZHR etc. etc.) Dotychczas w HSR niema propozycji szkoleniowej dla osób, które (nawet po kursie wędrowniczym) chcą nauczyć się czegoś więcej...
Anusiak pisze:Tylko że Twoje zdanie nie zmieni całego HSR (bo takie mam wrażenie, że tak to sobie wyobrażasz - na podstawie tonu Twojej wypowiedzi:), może błędnie to interpretuję)
Nie próbuje zmieniać HSR albowiem targają mną obawy, że nie da się tego zrobić. I proszę nie imputować mi żadnego tonu mojej wypowiedzi, dopóki rozmowa jest merytoryczna dopóty będzie on jak najbardziej normalny.
W tym też jest problem... Nie wiem jak to określić aby nie być posądzonym o "zły ton" niemniej jednak chodzi mi o pewnego rodzaju indoktrynację. Niemal każdy instruktor HSR (przepraszam Cyrka i jeszcze kilka osób, z którymi da się rozmawiać merytorycznie) gdy rozpocznie się polemikę na temat szkoły zaczyna zarzucać złe zamiary, jakiś dziwny ton i ogólnie zamach na HSR. Niczym w poprzednim systemie: "każde słowo użyte przeciwko HSR będzie traktowane jako ręka podniesiona na HSR, którą należy uciąć".
Ostatnio zmieniony 22 paź 2011, 11:25 przez adam240386, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Anusiak
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 29 sie 2009, 16:56
Lokalizacja: 14 ODH "Pomarańczarnia"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Anusiak » 22 paź 2011, 11:46

adam240386 pisze:W HSR mają być specjaliści od pierwszej pomocy a nie od kształtowania postawy instruktorskiej czy metodyki.
To Twoje zdanie. Harcerska Szkoła ratownictwa nie skupia specjalistów w dziedzinie, tylko ludzi wykazujących pasję, przygotowanych na kursie instruktorskim do tego, żeby szkolić harcerzy z podstawowych umiejętności udzielania pierwszej pomocy i kształtować w nich postawę otwartą na ludzi, wzbudzić zainteresowanie w człowieku który potrzebuje naszej pomocy.
adam240386 pisze:HSR posiada 3 kursy (+ jeden instruktorski), które traktują o pierwszej pomocy. A co z harcerzami, którzy ukończyli już jakikolwiek inny kurs (nie wiem, PCK, PZMot, ZHR etc. etc.) Dotychczas w HSR niema propozycji szkoleniowej dla osób, które (nawet po kursie wędrowniczym) chcą nauczyć się czegoś więcej...
No i jeśli ktoś chce pogłębiać wiedzę, to od tego są kursy specjalistyczne, np KPP:) HSR nie kształci specjalistów w tej dziedzinie.. Uczy prostych ratujących życie czynności. A poza ZHP jest wiele organizacji i instytucji oferujących kursy bardziej zaawansowane. I jeśli po kursie hsr ktoś poczuje się zaciekawiony, będzie chciał iść dalej, to fantastycznie!
adam240386 pisze:Nie próbuje zmieniać HSR albowiem targają mną obawy, że nie da się tego zrobić. I proszę nie imputować mi żadnego tonu mojej wypowiedzi, dopóki rozmowa jest merytoryczna dopóty będzie on jak najbardziej normalny.
(...)
Niemal każdy instruktor HSR (przepraszam Cyrka i jeszcze kilka osób, z którymi da się rozmawiać merytorycznie) gdy rozpocznie się polemikę na temat szkoły zaczyna zarzucać złe zamiary, jakiś dziwny ton i ogólnie zamach na HSR. Niczym w poprzednim systemie: "każde słowo użyte przeciwko HSR będzie traktowane jako ręka podniesiona na HSR, którą należy uciąć".
No to już jest daleko posunięta nadinterpretacja. Zauważ różnicę - napisałam, że po Twoim tonie wnioskuję iż próbujesz zmienić, narzucić swoje zdanie HSR. Pisałam o Tobie i o Twoich postach w tej dyskusji. A Ty napisałeś o niemal każdym instruktorze. Uwierz mi - nie znasz niemal każdego instruktora i ferowanie takich osądów jest po prostu krzywdzące. Nie znam wszystkich instruktorów i nei śmiałabym stwierdzić, że każdy jest 'taki' czy 'taki'.
Nie zarzucam Tobie zamachu na HSR, tylko zauważyłam, że próbujesz narzucić swoje zdanie, a to różnica. Nie mniej jednak jesteś bardzo drażliwy na tym punkcie. Nie wiem jakich instruktorów HSR spotkałeś na swojej drodze, ale chyba zaleźli Ci za skórę... Ja jak widzę także:)
Usuń ze swojego słownika słowo "problem" i zastąp słowem "wyzwanie".

doktor85
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 03 gru 2009, 13:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: doktor85 » 22 paź 2011, 12:37

Adamie, staramy się z Tobą rozmawiać na poziomie, ale Twoje argumenty są coraz dziwniejsze i mam czasem wrażenie, że Ty na siłę chcesz pokazać, że HSR jest tylko złe, wszystko jest do kitu, ludzie są zbieraniną baranów z jakimiś kompleksami.... Czy Szkoła coś Ci kiedyś zrobiła (nie licząc spięcia na kursie przy wstrząsie?), skrzywdziła Cię, nie wiem "ulała Cię" kiedyś na kursie pp HSR?

Po kolei:
Po pierwsze: HSR działa przy GK jako komórka zajmująca się specjalnością ratowniczą. Nikt nie utrudnia dostania się do niej, każdy może spróbować. Jeżeli zaś takowa organizacja Ci nie odpowiada to zawsze możesz założyć swoją, stworzyć swoje programy kursów, loga, procedury, poszukać instruktorów (powodzenia w szukaniu zawodowców chcących pracować tylko wolontariacko...chyba, że zatrudnisz zawodowców, ale to z własnego zawodowego doświadczenia jest dosyć drogie rozwiązanie). Może rzeczywiście rozwiązaniem dla Ciebie będzie stworzenie czegoś nowego, a za kilka lat porównamy obie organizacje Twoją i HSR- to będzie coś ciekawego i twórczego.

Po drugie: Każdy instruktor z klasą A musi mieć ukończony kurs kadry kształcącej i co najmniej Brązową Odznakę Kadry Kształcącej, instruktorzy z klasą B zazwyczaj też starają się posiadać takowe kwalifikacje, zaś zajęcia na kursie instruktorskim prowadzą pod okiem osób z A, więc kończąc ten wywód kursy instruktorskie HSR są prowadzone przez kadrę posiadającą odpowiednie w tym względzie kompetencje w ZHP (tak jak np. kursy przewodnikowskie)


Po trzecie: ZHP nie ma obowiązku kształcić harcerzy we wszystkim na każdym poziomie (wszak HSRD nie szkoli nikogo do pracy w Straży Miejskiej albo służbie ochrony)- wędrowniczy kurs pp oraz warsztaty dokształcające, które są robione w poszczególnych inspektoratach (to akurat działanie chorągwiane, które nie jest sterowane przez szefostwo HSR, ale wynika z oddolnej inicjatywy grupy instruktorów HSR w danej chorągwi) to max co zdaniem HSR powinien umieć każdy harcerz. Jeżeli ktoś dzięki temu załapie bakcyla może rozwijać się dalej- KPP, studium ratownictwa, studia wyższe (lekarskie, stomatologiczno-lekarskie, ratownictwo, pielęgniarstwo, położnictwo). Poniżej prezentuje cele HSR- z tego co przeczytałem nie ma tam ani słowa o tym, że w ZHP i HSR mamy szkolić ludzi na zawodowców albo że muszą wychodzić z ZHP z uprawnieniami państwowymi np. na poziomie KPP.

Cele HSR (vide Zasady działania HSR):
a) propagowanie idei niesienia pomocy oraz zdrowego i higienicznego trybu życia,
b) organizacja powszechnych szkoleń z zakresu pierwszej pomocy,
c) szkolenie celowe zespołów harcerskich na potrzeby działań podejmowanych przez ZHP,
d) organizacja dla członków ZHP szkoleń z zakresu szeroko pojętej pierwszej pomocy i ratownictwa, we współpracy z odpowiednimi instytucjami i organizacjami zajmującymi się tą tematyką,
e) organizacja dla członków ZHP szkoleń z dziedzin przydatnych w ratownictwie, w porozumieniu z uprawnionymi instytucjami i organizacjami,
f) organizacja służb medycznych w trakcie przedsięwzięć programowych organizowanych na poziomie centralnym,
g) inicjowanie rozwiązań metodycznych w zakresie pierwszej pomocy i ratownictwa oraz propagowania zdrowego trybu życia.

Poza tym, HSR co roku organizuje zawody w ratownictwie, gdzie zawsze są 2 trasy- podstawowa na poziomie kursu wędrowniczego i na poziomie zaawansowanym na poziome KPP dla Harcerskich Grup Ratowniczych i innych jednostek na tyle zaawansowanych w pierwszą pomoc. Więc osoby z KPP mogą się w naszej organizacji też rozwijać. Poza tym, nikt nie zabrania harcerzom brania udziału w kursach poza ZHP- niech ludzie o ile czują potrzebę robią inne kursy np. KPP, tylko niech też pamiętają o targaniu potem ze sobą wszędzie R1.

Po czwarte: już kilkakrotnie ktoś powiedział, że jako element pracy ZHP nasze kursy mają nie tylko uczyć pierwszej pomocy, ale w pewnym względzie uczulać ludzi na cierpienie innych, zachęcać do niesienia pomocy, wychowywać ich tak jak stara się to robić całe ZHP... No chyba Adamie, że cały nasz związek ma uczyć tylko pewnych umiejętności- majsterki, terenoznawstwa etc. zapominając o całym pierwiastku wychowania, wpływania na postawy ludzi...


Po piąte: HSR zostało poproszone o konsultacje w sprawie nowych wymagań/założeń stopnia przewodnika- został tam zawarty zapis: "Ukończenie minimum 15-godzinnego kursu pierwszej pomocy". Ta propozycja miała dać możliwość zamykania stopnia także osobom, które nie chciały albo nie mogły uczestniczyć w kursach naszej Szkoły. Nie ma tam też opisu, że musi być to jakikolwiek kurs HSR, świadczy to chyba o równym traktowaniu osób po szkoleniach poza ZHP?


Po szóste: Adamie a jakbyś się czuł, gdyby ktoś ciągle i z uporem na forum atakował wszystko co jest związane z Twoją pracę w ZHP albo jednostką harcerską, którą prowadzisz? Poza tym, widzę, że do naszej dyskusji w obronie HSR albo podważając Twoje argumenty (albo argumenty Eddka) włączają się także osoby spoza HSR, czy one też są podstawione?


Po siódme: Edkku, czy ktoś osobiście atakował Druha z Twojego hufca? bo mówisz tak, jakby ktokolwiek z nas tak zrobił? ukończyłem studia na wydziale lekarskim, ale mam ogromny szacunek do ratowników medycznych czy to po studium czy po licencjacie i nie zauważyłem, aby ktokolwiek podważał kompetencje tego Druha w dziedzinie szkolenia w pierwszej pomocy? Czy ktokolwiek powiedział, że On nie może kształcić w ZHP- może, ale aby robić to pod egidą HSR musi ukończyć kurs instruktorski HSR i nie ma od tego obejścia (nawet dla osoby, która miałaby zrobiony specjalność lekarską z medycyny ratunkowej).
Czy każdy dyplomowany nauczyciel powinien od ręki dostawać Brązową/Srebrną/ Złotą Odznakę Kadry Kształcącej- przecież zna się na kształceniu ZAWODOWO lepiej niż harcmistrz z ukończonym kursem KKK, ale zawodowo będący np. strażakiem? ( co z tego, że ten nauczyciel nie stosowałby metody harcerskiej???)


Po ósme: Adamie i Edkku, czy byliście na kursie instruktorskim osobiście? przeżyliście go? Na ilu kursach HSR dla harcerzy byliście, ilu instruktorów widzieliście w akcji? Ponawiam zaproszenie na Dolny Śląsk, zobaczcie jak teraz działa i pracuje HSR, a potem może wrócimy do dalszej dyskusji? Bo mam wrażenie, że Wy macie swój pogląd na temat HSR i żadne nasze argumenty Was nie przekonają, bo Wy i tak będziecie wiedzieć swoje czy jako ratownik medyczny czy jako komendant hufca...
phm. Tomasz Sikora
szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ratowniczego
Instruktor HSR
szef KSW Hufca Wrocław
------------------------------------------------------
tomasz.sikora@zhp.net.pl

Rutek
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 29 paź 2010, 18:07
Lokalizacja: Hufiec Zielona Góra
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Rutek » 22 paź 2011, 12:45

Jeśli postawa instruktorska ów wywołanego ratownika medycznego, instruktora ZHP w stopniu przewodnika jest świetna (w co nie wątpię, bo ma bardzo duże poparcie komendanta hufca) to winno mu zależeć na pracy nad sobą, a zatem i rozwoju, który może również wziąć się z przebywania na kursie instruktorskim HSR. Powtórzę jeszcze raz - też posiadam uprawnienia państwowe do prowadzenia kursów poza ZHP, prowadzę swoją firmę szkoleniową i zupełnie ma się to nijak do nauczania harcerzy, którzy są specyficzną grupą i o ile treści są podobne to sposób różni się od uczenia osób dorosłych, jakie zwykle na kursy pierwszej pomocy udają się celem podwyższenia kompetencji w pracy zawodowej.

Na dzień dzisiejszy (i mam nadzieję, że tak pozostanie) ratownik medyczny, położna, pielęgniarka, lekarz, doktor i profesor nauk medycznych, sanitariusz, nauczyciel, trener i wiele innych, którzy chcą kształcić w HSR muszą odbyć kurs instruktorski. Proponuj zapoznać się z programem nauczania w innych organizacjach - największą jest chyba PCK, w której aby zostać instruktorem również trzeba przejść szereg kursów i mieć dodatkowo 5 lat stażu.

Pomijając ten fakt jeśli ratownik medyczny chce uczyć harcerzy to czemu nie może tego robić jako ratownik medyczny?
hm. Maciej Rutkowski HR
Szef Inspektoratu Ratowniczego
Chorągwi Ziemi Lubuskiej

"widzę niebo, nie myślę"

rynio
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 26 maja 2007, 08:54
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: rynio » 22 paź 2011, 12:48

adam240386 pisze:
rynio pisze:Mógłbyś mi wytłumaczyć to wnioskowanie? Tzn. co jest przyczyną "ucieczki" - jedynie to, że HSR ma monopol?
Chociaż sam fakt posiadania monopolu byłby już jakimś argumentem to oprócz tego są inne powody ów "ucieczki".
Ale gdybyś mi powiedział tak wprost, jaki to argument. Bo jak ja chcę się nauczyć bandażować, to chyba mniej mnie interesuje, czy HSR ma monopol w ZHP, czy nie. Ja chciałbym wiedzieć, dlaczego OSP jest w tym lepsze, skoro tam uciekacie. Bo z takim argumentem, to możesz zwalczyć włascicie każdą specjalność. Proponuję np. takie baloniarstwo - też jest tylko jeden inspektorat (czy tam inna jednostka). I co ? z tej przyczyny lepiej iść do aeroklubu?
adam240386 pisze:1) Weźmy chociażby kurs KPP. Kurs koncentrujący się na nauce kwalifikowanej pierwszej pomocy a nie na kształceniu postaw uczestników tego kursu. Tak wiem w każdy celu kursu można znaleźć cele z dziedziny poznawczej, psychoruchowej oraz właśnie afektywnej. Ale ważne są też proporcje.
Nadal nie rozumiem, jaki to ma związek z moim pytaniem. Nie rozumiem też co to jest dziedzina afektywna. Gdybyś mógł pisać do mnie prościej.
adam240386 pisze:2) Brak konkurencji (w zasadzie powinienem napisać współzawodnictwa :) bo to jest harcerskie słowo) w zakresie organizacji kursów nie sprzyja podnoszeniu jakości kształcenia, jakości procesu dydaktycznego oraz jakości merytorycznej samych instruktorów.
Ale rozumiem, ze jeśli byłaby inna jednostka szkoląca w ZHP w PP to zadziałaby wg Ciebie mechanizm konkurencji, tak? czyli np. ja, jako potencjalny kursant, byłbym pozyskiwany przez te szkoły, i jednocześnie mógł wybrać lepszą? Naprawdę w to wierzysz?
Bo mi się wydaje, ze jednak niemożliwym jest przełożenie tych prostych mechanizmów rynkowych do ZHP. Ale z drugiej strony nie znam żadnych przeszkód, żebyś założył swoją szkołę ratownictwa w ramach ZHP. Problem będzie chyba z jej ogólnopolskością, ale jak będziesz dobry, to przyjadę do Ciebie na kurs, a nie do HSR:)

doktor85
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 03 gru 2009, 13:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: doktor85 » 22 paź 2011, 13:00

adam240386 pisze:W HSR mają być specjaliści od pierwszej pomocy a nie od kształtowania postawy instruktorskiej czy metodyki.
No to rodzi się pytanie, po co nam całe ZHP? Skoro instruktorzy mają nie znać się na metodyce oraz nie mają mieć odpowiedniej postawy.
Rozumiem, że instruktor HSR, Twoim zdaniem, może nie znać metody harcerskiej, wszystkie zajęcia ma robić tylko i wyłącznie na zasadzie prezentacji multimedialnej oraz ćwiczeń z RKO/urazów, najlepiej z zachowaniem 1 pozycji ciała przez większość zajęć. Poza tym, może na zajęcia przyjść "po imprezie", z petem przyklejonym do ust, niedomyty, z poplamionym ubraniu, co drugie słowo ma mówić "Ku...", bo postawy instruktorskiej nie musi mieć? bo on nie wychowuje, on tylko uczy pierwszej pomocy?
Czy to zgodne z byciem też instruktorem ZHP? Czy może dotyczy to tylko instruktorów prowadzących wszystkie kursy w naszej organizacji wyłączając kursy pierwszej pomocy?

Poza tym, w HSR nie muszą być sami specjaliści, w HSR jest każdy kto ukończy nasze kursy, jedynie instruktorem HSR może być osoba po kursie Instruktorskim HSR.
A żeby być instruktorem HSR nie trzeba być zawodowym medykiem, wystarczy mieć wiedzę o pierwszej pomocy, odpowiednią postawę i chęci.

HSR nie szkoli specjalistów (Anusiak kilkakrotnie to pisała)- uczy jak pomóc osobie w chwili zagrożenia życia lub zdrowia, jak wezwać pomoc, wykorzystać prostą podręczną apteczkę, zachować bezpieczeństwo. Osoby, które tego uczą nie muszą być mega specjalistami.
phm. Tomasz Sikora
szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ratowniczego
Instruktor HSR
szef KSW Hufca Wrocław
------------------------------------------------------
tomasz.sikora@zhp.net.pl

Chudy
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 08 mar 2011, 22:18
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Chudy » 22 paź 2011, 14:58

Udało mi się przebrnąć przez cały wątek i nie jestem w stanie odmówić sobie komentarza w tej sprawie.
Dla wyjaśnienia: Jestem Komendantem Hufca od roku, pełniłem funkcję drużynowego, komendanta szczepu, członka KH, szefa ZPiI. Studiuję Ratownictwo Medyczne(3 rok), nie jestem instruktorem HSR, ukończyłem kurs wędrowniczy HSR w 2006.
Jestem przekonany, iż wiele argumentów, które tutaj przytoczę pokryją się z wyżej wymienionymi, aczkolwiek głos w tej sprawie z racji pełnionej funkcji i kwalifikacji będzie cenny w tej dyskusji.

Nim rozpocząłem swoją edukację na kierunku RM byłem przekonany, iż srebrne blachy dla zawodowców powinny być. Po prawie trzech latach edukacji jestem innego zdania.
Będąc harcerzem świeżo wkraczającym w próg wędrownictwa w 2006 roku kurs HSR na brązową odznakę był dużym przeżyciem. Pamiętam, iż do tamtej pory nie myślałem w ogóle o PP, a co dopiero o takiej ścieżce zawodowej. Gdyby na kursie byli instruktorzy, którzy posiadali by jedynie wykształcenie zawodowe w tym kierunku to prawdopodobnie odbierałbym to w nie taki sposób jak powiniennem. Dlaczego? Przecież są to wykształceni ludzie, z których można brać przykład....ale nie stanowili by dla mnie typowego wzoru jak inni instruktorzy ZHP. Bez instruktorskiego przeszkolenia HSR nie potrafiliby sprawić, iż PP była by dla mnie czymś atrakcyjnym, niesamowitym i przyjaznym zarazem. Na moim kierunku studiuję sporo osób pracujących już w zawodzie. Są to osoby po studium, mające potężne doświadczenie w branży medycznej. Niestety gdy przychodzi czas praktycznych ćwiczeń, dydaktyki etc ich umiejętności w tym aspekcie są dalekie od harcerskiego ideału. Świetnie mogliby wyłożyć wiadomości dla szeregowca, ale czy ten szeregowiec później byłby odważniejszy w udzielaniu pierwszej pomocy? Czy jego postawa była taka jak po harcerzach byśmy oczekiwali? Nie, ponieważ bariera profesjonalizmu jaką budują zawodowcy nie związani z ZHP raczej odstręcza laików. I po takim kursie mając wiedzę, miast pomagać bali by się to zrobić, no bo w końcu 'nasz instruktor był ratownikiem medycznym, a ja jestem jedynie człowiekiem po harcerskim kursie PP. Co ja mogę?'. Ratowników medycznych szkoli się w taki sposób aby uczyli pracowników pierwszej pomocy, KPP. Są to kursy, które mają przekazywać maksimum wiedzy, nie mają wychowywać. One przeważnie nie wywierają odpowiedniego wrażenia na kursantach, nie sprawiają, że ludzie po kursie są chętni i wyćwiczeni do pierwszej pomocy. Tak jak już wcześniej napisano idą na kurs, bo podnoszą swoją wartość u pracodawcy, bo muszą. Często mają opłacane kursy przez firmę, są, słuchają i wychodzą z zajęć. Jednak ich pewność siebie jest na tym samym poziomie co wcześniej...

No dobra. Tutaj mamy przykład doświadczonego instruktora ZHP, który jest Ratownikiem Medycznym. Zna metodę harcerską, wie czego uczyć..ale jest parę 'ale', które należy wziąć pod uwagę. Przede wszystkim bezwzględna unifikacja tego czego uczymy. Nie oszukujmy się. Wytycznych PP jest dużo, szkoły są różne i zamieszanie z tym związane ogromne. Ratownik medyczny to osoba, która jest szkolona do pracy w karetce, na oddziałach SOR, izbach przyjęć, a czasem nawet OIOM'ach. Są to miejsca gdzie używa się specjalistycznej wiedzy i używa specjalistycznych narzędzi. Studia czy studium RM nie polega na uczeniu słuchacza czy studenta przez 2-3 lata jedynie pierwszej pomocy. To jeden z wielu przedmiotów. Dlatego RM, potencjalny kandydat na HSR'owe srebro musi zunifikować swoją wiedzę z wytycznymi HSR, aby nie wprowadzać zamieszania wśród laików. Wyobraźmy sobie laika, który słyszy pięć różnych rozwiązań na wstępie do określonego przypadku. Kadra kursowa, kadra w każdej organizacji uczącej PP musi mieć wspólne wytyczne. Inaczej będzie taki mix, iż odbiorca kursu nie będzie wiedział co zrobić. Tak samo jest zresztą z systemem ratownictwa medycznego. Mamy ustalone procedury działania, które są oparte na procedurach zagranicznych. Tego nas uczą i później tego się uczymy.

Parę słów o metodzie harcerskiej. Instruktorów HSR to ja nie oświecę, ale może parę innych osób czytających ten tekst owszem. HSR wprowadziło metodę, która gwarantuje, iż każdy kursant będzie chętniej udzielał pierwszej pomocy. Kiedyś było tak, iż egzaminy były dość rygorystyczne i osoby, które nie zdały często uważały, iż po prostu są beznadziejne i lepiej żeby nie udzielały tej PP gdy będzie tego trzeba. Teraz jest dość silna metoda oparta na pozytywnym nastawieniu instruktorów do kursantów, pozytywnej ocenie w której pokazujemy dobre strony i przy okazji popełnione błędy nad którymi trzeba popracować(wcześniej mówiło się jedynie o błędach). W szkole dla ratowników medycznych zawsze się mówi o błędach, nie mówi o się zaletach w ocenie aby nie tracić czasu etc. Później zawodowcy przenoszą taki sposób na kursantów co w przypadku młodzieży nie działa zbyt efektywnie. HSR szczególnie wywiera nacisk na tą postawę przyszłego instruktora co bywa na kursach na srebro powodem do konsternacji kandydatów. Nie spotkałem wielu instruktorów, którzy by kierowali się tą metodą i nie byli po kursie na srebro. Szkolenia HSR dają nawyk instruktorowi co gwarantuję, iż PP na kursie dla laika nie jest straszna, a przyjazna. Zachęca do jej nauki.

Kolejne 'ale' to metody oceny, to co powinien kursant umieć po takim kursie. Kursy pierwszej pomocy w HSR dają podstawowe umiejętności z zakresu PP, nie są to kursy państwowe. Z mojego punktu widzenia, studenta RM najważniejszym skutkiem jest, to że absolwenci tych kursów nie odwracają głów w sytuacji gdzie mogliby być potrzebni, że dzwonią po pomoc i że nawet czasami pomogą. Młodego człowieka kształtuję się inaczej. Trzeba go zachęcać, ponieważ on się boi dotknąć obcego człowieka, a co dopiero człowieka chorego, zakrwawionego etc. Po takim kursie już na całe życie pozostanie w nim idea pomagania człowiekowi pomimo to, że już po np. 10 latach nie będzie za wiele pamiętał z tego co się nauczył. To gwarantuje metoda HSR'u. Niestety w szkołach dla RM nie uczy się takiego podejścia. Uczy się jedynie o tym jak dobrze wyłożyć wiedzę, a to potrafi nawet drużynowy. Gdybym nie miał styczności z HSR'em uczyłbym swoich PP, ale raczej nie nauczyłbym ich pewności siebie w tej materii albo tego, że należy przemóc się i nie zwracać uwagi na krew i inne nieprzyjemne sprawy.

HSR nie jest jednostką szkolącą profesjonalistów, komandosów medycznych. HSR to szkoła dla młodych, która uczy podstaw i otwartości na krzywdę innych ludzi. To czy absolwenci kursów HSR rozwijają się dalej w kierunku medycznym zależy od nich i po części od ich bezpośrednich przełożonych, którzy wyszukują ich mocne strony, zainteresowania etc., a nie od instruktorów HSR. HSR jest dla osób chcących w efektywny sposób szkolić członków ZHP. Jesteś wychowawcą harcerskim, interesuje Cię medycyna, czy po prostu pierwsza pomoc? Chciałbyś uczyć innych? Nie trać czasu na wypracowywanie metod nauczania odpowiednich dla harcerzy. Zostań członkiem HSR'u. Uważam, że HSR od dawna odszedł od 'państwa w państwie'. Jest bardzo otwartą strukturą w ZHP. Nie powinno się jej omijać. Jedyny bolesnym faktem jest koszt kursu na srebro. Jednak inspektoraty chorągwiane wspierają w tym kandydatów na srebro i komendy hufców również, jeśli przedstawi się im sensowną argumentację.
Co do możliwości rozwoju: Gdyby nie brązowa blacha w 2006 roku pewnie teraz studiowałbym historię albo prawo. Więc chyba jestem odpowiednim dowodem na to, że harcerstwo w odpowiedni sposób stymuluje do rozwoju i w dość sensowny sposób wskazuje drogi jakimi można podążać. Gdyby nie HSR, pp i ratownictwo było by dla mnie do dziś większym lub mniejszym znakiem zapytania, który jakoś szczególnie by mnie nie interesował. To czy podążę w jakimś kierunku profesjonalizmu zależy od mojego wychowawcy stricte harcerskiego, który ma ciągłą i bezpośrednią pieczę nade mną. HSR to jedynie możliwość(w tym aspekcie) poznania specjalizacji, potencjalnej dziedziny rozwoju. No chyba, że ktoś chce założyć własną firmę szkoleniową..ale to wiadomo;)

Mój komentarz chyba w dosyć przystępny i ciekawy sposób tłumaczy dlaczego zawodowcy powinni się szkolić na srebro. Argumenty są poparte przez człowieka, który w końcu też mógłby chcieć mieć srebro. Analogia sytuacji: Jestem komendantem hufca przez rok już. Mogliby by mi dać z automatu tego podharcmistrza. No jasne! Jednak wolę się szkolić, bo jak ktoś to ujął - jest to właściwe dla odpowiedniej postawy instruktora ZHP. I w ten sposób jestem w przeddzień zamknięcia próby i wcale nie żałuję, że się szkolę, iż stawiam przed sobą wyzwania w postaci kursów, zadań etc. To samo polecam wszystkich zawodowcom myślącym o srebrze.
Pozdrawiam!
pwd. Marcin Chudziński HR
Komendant Hufca ZHP Milicz
www.milicz.zhp.pl
----------------------------------------------
marcin.chudzinski@o2.pl

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 22 paź 2011, 16:25

Anusiak pisze:A Ty napisałeś o niemal każdym instruktorze. Uwierz mi - nie znasz niemal każdego instruktora i ferowanie takich osądów jest po prostu krzywdzące. Nie znam wszystkich instruktorów i nei śmiałabym stwierdzić, że każdy jest 'taki' czy 'taki'.
Nie zarzucam Tobie zamachu na HSR, tylko zauważyłam, że próbujesz narzucić swoje zdanie, a to różnica. Nie mniej jednak jesteś bardzo drażliwy na tym punkcie. Nie wiem jakich instruktorów HSR spotkałeś na swojej drodze, ale chyba zaleźli Ci za skórę... Ja jak widzę także:)
- zasady statystyki pozwalają na stosowanie pewnych uogólnień i odniesienie pewnej grupy do ogółu.
- nie próbuje nikomu niczego narzucać... sprzeciwiam się jedynie pewnym mechanizmom i pewnym zjawiskom, które mają miejsce w odniesieniu do przedmiotu niniejszej dyskusji
- nie zaszłaś mi za skórę... przynajmniej jak na razie :D
doktor85 pisze:Adamie, staramy się z Tobą rozmawiać na poziomie, ale Twoje argumenty są coraz dziwniejsze i mam czasem wrażenie, że Ty na siłę chcesz pokazać, że HSR jest tylko złe, wszystko jest do kitu, ludzie są zbieraniną baranów z jakimiś kompleksami.... Czy Szkoła coś Ci kiedyś zrobiła (nie licząc spięcia na kursie przy wstrząsie?), skrzywdziła Cię, nie wiem "ulała Cię" kiedyś na kursie pp HSR?
- no i kto tutaj nadinterpretuje... nigdzie nie napisałem, że wszytko w HSR jest złe i nie dobre... Ludzie czytajcie ze zrozumieniem - proszę!
- z tymi kompleksami - cóż 2 instruktorzy HSR (piszę dokładnie ile aby Anusiak nie zarzuciła mi pochopnej indukcji), których znam z pewnością mają pewien kompleks ale nie ja jestem od ich diagnozowania i leczenia. Piszę szczerze jak jest...
- tak szkoła coś mi niegdyś zrobiła! Zrobiła świetny kurs na BORM, ale zrobiła to "stara szkoła", w której wiele kwestii wyglądało inaczej. Obserwując obecne kursy, w których biorą udział moi harcerze (chociaż im obecnie odradzam - nie ukrywam) zauważam że nie idzie to w dobrym kierunku.
- co do spięcia ze wstrząsem. Super że było!! Bardzo dobrze, że było to spięcie albowiem dzięki niemu sprawę zauważył Marcin Kubiak (chwała mu za to, jest to jedna z osób współpracujących z HSR którą bardzo cenię). Dzięki temu spięciu i kilku postom na tym forum błąd wykasowaliście co sprawia, że absolwenci HSR-owskich kursów nie zabiją poszkodowanych.
doktor85 pisze:a) propagowanie idei niesienia pomocy oraz zdrowego i higienicznego trybu życia,
b) organizacja powszechnych szkoleń z zakresu pierwszej pomocy,
c) szkolenie celowe zespołów harcerskich na potrzeby działań podejmowanych przez ZHP,
d) organizacja dla członków ZHP szkoleń z zakresu szeroko pojętej pierwszej pomocy i ratownictwa, we współpracy z odpowiednimi instytucjami i organizacjami zajmującymi się tą tematyką,
e) organizacja dla członków ZHP szkoleń z dziedzin przydatnych w ratownictwie, w porozumieniu z uprawnionymi instytucjami i organizacjami,
f) organizacja służb medycznych w trakcie przedsięwzięć programowych organizowanych na poziomie centralnym,
g) inicjowanie rozwiązań metodycznych w zakresie pierwszej pomocy i ratownictwa oraz propagowania zdrowego trybu życia.
No i nareszcie!! Jak widzisz, nigdzie w celach działania HSR niema kształtowania postawy instruktorskiej! Są powszechne szkolenia z zakresu pp, szkolenia celowe dla zespołów harcerskich, szkolenia z szeroko pojętej pp i ratownictwa we współpracy z odpowiednimi organizacjami, szkolenia z dziedzin przydatnych w ratownictwie, organizacja służb medycznych itp. Jest tutaj gdzieś kształtowanie postawy instruktorskiej? NIE!! Bo są od tego inne organy w tym związku... :)
doktor85 pisze:Rozumiem, że instruktor HSR, Twoim zdaniem, może nie znać metody harcerskiej, wszystkie zajęcia ma robić tylko i wyłącznie na zasadzie prezentacji multimedialnej oraz ćwiczeń z RKO/urazów, najlepiej z zachowaniem 1 pozycji ciała przez większość zajęć. Poza tym, może na zajęcia przyjść "po imprezie", z petem przyklejonym do ust, niedomyty, z poplamionym ubraniu, co drugie słowo ma mówić "Ku...", bo postawy instruktorskiej nie musi mieć? bo on nie wychowuje, on tylko uczy pierwszej pomocy?
Odwracanie kota ogonem część 2?? Chłopie!! Wskaż mi proszę cytując, gdzie napisałem, że instruktor HSR ma nie znać metodyki... Kolejna nadinterpretacja wynikająca chyba z braku zrozumienia tekstu czytanego. Jeszcze raz podkreślam w związku są inne organy, z którymi instruktor HSR styka się w swojej codziennej pracy instruktorskiej (nie jako instruktor HSR a jako instruktor ZHP) i które są bardziej kompetentne do kształtowania postaw instruktorskich HSR ma szkolić w zakresie pierwszej pomocy - sam doktor85 przytaczałeś wyżej cele szkoły...
Obrazek

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 22 paź 2011, 16:49

adam240386 pisze:Coraz częściej zastanawiam się nad pomysłem, inicjatywą skrzyknięcia harcerzy - medyków działających w ZHP i stworzenia na ich bazie jakiejś alternatywy dla HSR... Do tej pory HSR ma swoisty monopol na pierwszą pomoc w ZHP dlatego niektóre środowiska (nie ukrywam w tym moje) uciekają ze szkoleniem do innych organizacji np. OSP.
W ciągu ostatnich 8 lat chyba dwukrotnie na tym forum proponowałem "buntownikom" że jeśli im nie podoba się HSR to niech powołają odrębną "szkołę ratowniczą". Mam wrażenie że chyba nawet Tobie to proponowałem, bodajże w 2007 roku.
Może zamiast "zastanawiać się" pora na działania ?
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

doktor85
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 03 gru 2009, 13:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: doktor85 » 22 paź 2011, 17:53

Jak widzisz Adamie, wszyscy chyba są przeciwko Tobie albo przynajmniej nie zgadzają się z Tobą. Czy postawa instruktorska instruktora ZHP różni się czymś od postawy instruktora HSR?

I to chyba TY, CHŁOPIE, masz problemy ze zrozumieniem nie tylko tekstów, które ludzie Tobie piszą, ale też idei bycia instruktorem ZHP.

Czyli rozumiem, że KSI (przez próby instruktorskie), KKK, kurs przewodnikowski, podharcmistrzowski, czy kurs komendantów hufców ma prawo kształtować postawę, natomiast kurs Instruktorski i działanie w Szkole ma tworzyć tylko "roboty do nauki pierwszej pomocy"?
Kształtowanie postawy instruktorskiej jest nadrzędnym celem wszystkich działań ZHP- czy dla Ciebie to nie jest logiczne? Czyli, jeżeli komenda hufca w swoich celach nie zawrze KSZTAŁTOWANIE ODPOWIEDNIEJ POSTAWY WŚRÓD INSTRUKTORÓW HUFCA, to tego nie będzie robić przez całą swoja kadencję, nawet przez osobisty przykład komendanta hufca dla np. młodych instruktorów?

A czytając to co napisał Czesław, co zrobiłeś od 2007 roku dla specjalności ratowniczej, oprócz odradzania swoim harcerzom udziału w HARCERSKICH kursach pierwszej pomocy (swoją drogą to też ciekawa postawa instruktorska, nie idzcie na kursy HSR, bo to tylko część ZHP, która stara się zunifikować wiadomości oraz daje możliwość harcerskiego rozwoju- rozwoju wg metody harcerskiej)??? Ile kursów w całej Polsce zorganizowałeś, ile manewrów, ile zawodów, bo HSR od groma;)

A Marcin Kubiak nie współpracuje z HSR, tylko jest w HSR, bo jest instruktorem naszej Szkoły i byłym członkiem Szefostwa HSR.

To w jaką "złą stronę", Twoim zdaniem idzie HSR? Tym, że jest pozytywniej i kurs kończ więcej osób niż kiedyś? Tym, że ludzie są bardziej zmotywowani do udzielania pomocy? Może trochę konkretniej, a nie rzucasz Adamie tylko banałami jak polityk.

Pokaż mi jakiś fragment w tym temacie, gdzie mówisz coś dobrego o HSR, skoro nie mówisz tylko źle (i rozumiem, że odradzanie Twoim harcerzom naszych kursów to też przejaw pozytywnego nastawienia?)

Adamie a zastanawiałeś się nad swoimi kompleksami? Bo mam wrażenie (jako lekarz po zajęciach i stażu z psychiatrii), patrząc na Twoje zaangażowanie we wszystkich tematach dotyczących HSR, to chyba Tobie CHŁOPIE, czegoś brakuje i starasz się to nadrobić nastawieniem do naszej Szkoły...Zastanów się nad tym, no chyba, że wychodzisz z założenia, że tylko Ty masz racje i Twoje zawsze musi być na górze? Ty chyba czujesz się gorszy będąc instruktorem ZHP a nie HSR, skoro dla Ciebie między jednym a drugim jest taka mega różnica;)
phm. Tomasz Sikora
szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ratowniczego
Instruktor HSR
szef KSW Hufca Wrocław
------------------------------------------------------
tomasz.sikora@zhp.net.pl

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 22 paź 2011, 19:09

doktor85 pisze:Adamie a zastanawiałeś się nad swoimi kompleksami? Bo mam wrażenie (jako lekarz po zajęciach i stażu z psychiatrii), patrząc na Twoje zaangażowanie we wszystkich tematach dotyczących HSR, to chyba Tobie CHŁOPIE, czegoś brakuje i starasz się to nadrobić nastawieniem do naszej Szkoły...Zastanów się nad tym, no chyba, że wychodzisz z założenia, że tylko Ty masz racje i Twoje zawsze musi być na górze? Ty chyba czujesz się gorszy będąc instruktorem ZHP a nie HSR, skoro dla Ciebie między jednym a drugim jest taka mega różnica;)
Aha czyli już rozpoczynamy etap obopólnych impertynencji tak? OK ale żeby później nikt do mnie nie miał pretensji, ja tego tonu pierwszy nie zacząłem...
doktor85 pisze:wszyscy chyba są przeciwko Tobie albo przynajmniej nie zgadzają się z Tobą
Wszyscy? Chyba wszyscy instruktorzy HSR...
doktor85 pisze:Kształtowanie postawy instruktorskiej jest nadrzędnym celem wszystkich działań ZHP- czy dla Ciebie to nie jest logiczne?
Jest!! Nie ukrywam dlatego nie neguje w celach kształcenia na kursie celów z dziedziny afektywnej. Niemniej jednak liczy się proporcja... Przyznasz, że jest różnica pomiędzy bułką z masłem a masłem z bułką. Tak więc nadal podtrzymuje, że kształtowanie postawy instruktorskiej nie jest celem HSR. I sam to udowodniłeś przedstawiając cele działania HSR, za co Ci dziękuję!
doktor85 pisze:Ile kursów w całej Polsce zorganizowałeś, ile manewrów, ile zawodów, bo HSR od groma
Co do ilości kursów, które zorganizowałem to zapraszam do CMS na stronie ERC zobaczysz ile tam kursów prowadziłem (zarówno BLS jak i ALS) szkoląc również i Twoją grupę zawodową. Jeśli interesowała by Cię dokładna liczba kursów niecertyfikowanych, które prowadziłem to proszę skontaktuj się z moim pracodawcą. Zapewne udzieli Ci informacji o moich kompetencjach w tej kwestii.
doktor85 pisze:To w jaką "złą stronę", Twoim zdaniem idzie HSR? Tym, że jest pozytywniej i kurs kończ więcej osób niż kiedyś? Tym, że ludzie są bardziej zmotywowani do udzielania pomocy? Może trochę konkretniej, a nie rzucasz Adamie tylko banałami jak polityk.
W taką zła stronę, że dawnych instruktorów, którzy byli porządnie przygotowani do kształcenia obecnie nie ma. Produkowani są instruktorzy, którzy mają wykute na pamięć regułki i definicje. Niestety ale pojawiła się bylejakość w systemie kształcenia i nie tylko ja to zauważam:
Cyrek 19.03.2009 pisze:Wydaje mi się, że coraz częściej spotykamy się z postawą "bylejaką". Ubolewam nad tym i biję się w pierś, ponieważ czuję się za to odpowiedzialny, wszak mam klasę A i wkładam trochę serca w szkolenie instruktorów, nie zawsze udaje się w odpowiedni sposób zmotywować przyszłych instruktorów do pogłębiania wiedzy.
Przykro o tym mówić, ale jestem przekonany, że poziom wiedzy w zakresie anatomii i fizjologii (patofizjologii), chociażby na poziomie jak z lekcji biologii, jest dramatyczny.
I później wychodzą takie klocki, że na grze ratowniczej nie ratuje się prawdziwych poszkodowanych a bajkowe postaci... Fakt, że instruktorzy HSR uczą o czymś czego nie znają zauważam nie tylko ja:
Cyrek 19.03.2009 pisze:jestem przekonany, że pierwszej pomocy powinni uczyć ludzie zajmujący się pierwszą pomocą a nie leczeniem czy ratowaniem (medycznymi czynnościami ratunkowymi) jednak byłoby doskonale, gdyby faktycznie mieli chociażby minimalne doświadczenie praktyczne w realnej akcji. To daje zupełnie inne spojrzenie na wyuczone regułki, świętość doktryny czy wskazówki, jakie otrzymaliśmy gdzieś, kiedyś, od kogoś. Prawdziwe życie i prawdziwa śmierć to zupełnie inna rzeczywistość niż niektóre haeserowe kursy
No tak ale przecież ja jestem zły i nie dobry... Chcę ściąć głowę HSR-owi niczym hydrze. Skoro nie tylko ja zauważam powyższe fakty, to może coś w tym jest? W tym obniżeniu poziomu merytorycznego...
Ostatnio zmieniony 22 paź 2011, 19:10 przez adam240386, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

doktor85
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 03 gru 2009, 13:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: doktor85 » 22 paź 2011, 19:38

Cieszę się bardzo Adamie, że zawodowo prowadziłeś tyle kursów, to super, że tak zarabiasz pieniądze, ja też prowadzę kursy za kasę. Ile kursów pierwszej pomocy prowadziłeś z tego wolontariacko w ZHP?
Zauważ tylko, że żadne z wymienionych przez Ciebie kursów nie dotyczyło ZHP, no chyba że zaraz usłyszymy sprostowanie i okaże się, że jeździsz tak jak duża część instruktorów po Polsce (w tym moja skromna osoba), aby szkolić za free harcerzy a nie zbijać kasę na ALSie czy BLSie? Poza tym, nigdzie nie muszę się dowiadywać co do Twoich kompetencji, jesteś ratownikiem medycznym i nie mi podważać Twoje umiejętności- znowu nie czytasz ze zrozumieniem- pytałem co zrobiłeś dla specjalności ratowniczej w ZHP od 2007 roku?;)

Jak zacytowałeś Cyrka "byłoby DOSKONALE" i gdyby była możliwość ( głównie ilościowa) to zapewne w HSR byliby sami medycy, ale czy ja muszę to po raz kolejny Tobie pisać? Podobno czytasz ze zrozumieniem? Poza tym, przypomnę tylko, że nie zawsze zawodowiec musi lepiej uczyć pierwszej pomocy niż laik po kursie instruktorskim, ale o tym też już pisaliśmy.
Nie zawsze "byłoby doskonale" idzie w parze z rzeczywistością i nie zawsze możemy mieć same ideały;)

Ile zawodowców jesteś w stanie namówić do współpracy w szkoleniu innych w pierwszej pomocy bez gratyfikacji finansowej i to nie do jednej akcji typu WOŚP w styczniu, tylko tak przez cały rok (pamiętajmy tylko, że nie zawsze student kierunku medycznego w czasie studiów ma możliwość realnie ratować kogoś, więc takowa osoba też odpada z naszych rozważań idąc tropem słów Cyrka)

Sam po kursie wędrowniczym dla odprężenia z instruktorami i kadra pomocnicza zrobiliśmy grę, gdzie ludzie ratowali postacie z filmów, czy jest w takiej zabawie coś złego? nie wydaje mi się, mamy tez uczyc i wychowywac przez zabawe i takie zajęcia z "przymrużeniem oka" tez się wspaniale wpisują w działanie na kursie wędrowniczym, chyba ze dla Ciebie ZHP musi być kwadratowe i czarno-białe,
.
Chudy, Czesław i Rysio nie są instruktorami HSR a też jakoś Twojego zdania chyba nie podzielają w pełni;)

A skąd tak doskonale wiesz ile czasu jest na kursie poświęcane postawie, że wiesz jakie są proporcje? Mam wrażenie, że dobrze idzie Ci mowa o rzeczach, których realnie nie przeżyłeś, nie dotknąłeś, ale wydaje Ci się , że dobrze znasz:)
phm. Tomasz Sikora
szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ratowniczego
Instruktor HSR
szef KSW Hufca Wrocław
------------------------------------------------------
tomasz.sikora@zhp.net.pl

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 22 paź 2011, 20:19

doktor85 pisze:Ile zawodowców jesteś w stanie namówić do współpracy w szkoleniu innych w pierwszej pomocy bez gratyfikacji finansowej i to nie do jednej akcji typu WOŚP w styczniu, tylko tak przez cały rok
A ilu zawodowców z pośród harcerzy, instruktorów HSR próbowało namówić? Wyszliście z jakąś inicjatywą dla tej grupy? Wyszliście z pomysłem, żeby dotrzeć do tych osób? Pomijam pewne niewielkie ułatwienia w zdobywaniu srebrnej, które faktycznie jest. Oprócz tego w żaden sposób nie wyszliście do tych osób, nawet nie próbowaliście dowiedzieć się ile takowych instruktorów, harcerzy jest, w jakim są wieku i czy chcieli by współpracować.
doktor85 pisze:Sam po kursie wędrowniczym dla odprężenia z instruktorami i kadra pomocnicza zrobiliśmy grę, gdzie ludzie ratowali postacie z filmów, czy jest w takiej zabawie coś złego? nie wydaje mi się, mamy tez uczyc i wychowywac przez zabawe i takie zajęcia z "przymrużeniem oka" tez się wspaniale wpisują w działanie na kursie wędrowniczym, chyba ze dla Ciebie ZHP musi być kwadratowe i czarno-białe,
Nie nie musi być czarne i białe... Ale ratowanie człowieka, udzielanie mu pierwszej pomocy to nie nauka wbijania gwoździ i nie zabawa. Albo do czegoś podchodzi się serio albo robi się jaja z tego.
doktor85 pisze:A skąd tak doskonale wiesz ile czasu jest na kursie poświęcane postawie, że wiesz jakie są proporcje? Mam wrażenie, że dobrze idzie Ci mowa o rzeczach, których realnie nie przeżyłeś, nie dotknąłeś, ale wydaje Ci się , że dobrze znasz:)
odnoszę się do wypowiedzi zawartych w tym wątku...
Obrazek

rynio
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 26 maja 2007, 08:54
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: rynio » 22 paź 2011, 20:20

adam240386 pisze:
doktor85 pisze:Kształtowanie postawy instruktorskiej jest nadrzędnym celem wszystkich działań ZHP- czy dla Ciebie to nie jest logiczne?
Jest!! Nie ukrywam dlatego nie neguje w celach kształcenia na kursie celów z dziedziny afektywnej.
Jednak mi trochę przykro, że mnie pomijasz w dyskusji. Jestem gorszy bo nie jestem w HSR? A ja bardzo chciałbym wiedzieć, co to znaczy "dziedzina afektywna" i w czym jest lepszy kurs OSP od HSR. Bo ciągle chciałbym dobrze wybrać.

doktor85
Użytkownik
Posty: 66
Rejestracja: 03 gru 2009, 13:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: doktor85 » 22 paź 2011, 21:13

Ale zauważ, że nikt nie powiedział, że na kursie instruktorskim mówi się tylko o postawie;) i to przez dajmy na to 65% czasu kursu, więc skąd wiesz ile jest "masełka" a ile "bułeczki"? Wiesz, jak dyskutujemy to poprzyjmy tę dyskusję faktami, posiadasz rozpiskę czasową kursu, bo z tego co ustaliliśmy to sam Adamie na kursie instruktorskim nie byłeś;) Była mowa o tym, co zawiera kurs, ale nie ile czasu jest przeznaczone na poszczególne bloki całego kursu.

Póki co w HSR mamy kilku zawodowców i widać na gwałt ich nie potrzebujemy (co Ty nam doradzasz). Jeżeli ktoś jest zawodowcem jest witany z otwartymi ramionami, jeżeli jest hydraulikiem albo pracuje w sklepie też ma możliwość sprawdzenia się jako instruktor pierwszej pomocy właśnie na kursie instruktorskim a wcześniej zdobywając IP. To Tobie Adamie zależy tylko na zawodowcach szkolących pierwszą pomoc w ZHP- mi wystarczają "zwykli niemedycy", którzy chcą poświęcić swój cenny czas nie tak jak Ty na uczenie za pieniądze (BLS/ALS), ale na uczenie jak najbardziej wolontariackie w HSR. Może też docenisz chociaż trochę takich ludzi, bo z tonu Twoich wypowiedzi sądzę, że masz o nich niskie mniemanie- niedouczeni, posiadający kompleksy, zamknięci, nierozwijający się- moim zdaniem to Twoje osądy są jak najbardziej błędne. Więc ponawiam pytanie- ile kursów zrobiłeś wolontariacko dla ZHP?

A tak poza tym, skoro Adamie jesteś tak dobrze zorientowany , może powiesz mi ile kursów pierwszej pomocy dla harcerzy było zorganizowanych w roku harcerskim 2010/2011 roku na terenie Twojej chorągwi? Ile szansy na uczestnictwo i naukę pierwszej pomocy mieli harcerze z Łodzi i okolic? I może dorzuć do tego info skąd byli instruktorzy?

I kto Adamie wyjeżdża z patosem i z mesjanizmem ludzi udzielających pomocy (może przez takie podejście, jakie Ty prezentujesz, tak dużo jest potem turboratowników)? Uważam, że naukę I pomocy można także prowadzić zabawą- patrz nauka dzieci- im też pokażesz krew i flaki, czy powiesz jak wezwać pomoc za pomocą kolorowych karteczek z rysunkami i zabawy?
Wędrownicy też lubią się bawić i idę o zakład o każde pieniądze, że 1 gra z "przymrużeniem oka" nie zniszczy owoców całego kursu, a tym bardziej nie doprowadzi do robienia sobie jaj w przyszłości przez uczestników kursu, którzy akurat będą mogli udzielić komuś pomocy. Bawmy ucząc, ucząc bawmy:) Róbmy z pierwszej pomocy coś łatwego i prostego, a nie wiedzę dla super wtajemniczonych:D
phm. Tomasz Sikora
szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ratowniczego
Instruktor HSR
szef KSW Hufca Wrocław
------------------------------------------------------
tomasz.sikora@zhp.net.pl

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”