Kurs pierwszej pomocy HSR Łódź Polesie

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
sikor
Stały bywalec
Posty: 3458
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
Lokalizacja: 8 TDHL
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sikor » 18 mar 2009, 01:10

adam240386 pisze:Jeśli natomiast Druh się zgadza z tymi stwierdzeniami to proszę po prostu przyznać rację i uderzyć się w pierś.
Polecam :)
hm. Janusz Sikorski HR
Drużynowy 8 Tyskiej Drużyny Harcerzy Leśnych "Birkuty"
III Szczep Harcerski "Leśni"
lesni.pl haer.org
KPW

38SDH
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 09 kwie 2007, 13:28
Lokalizacja: 38 SDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: 38SDH » 18 mar 2009, 04:36

No to może jeszcze raz od początku bo coś już tego za dużo do czytania.
Napisał druh na początku a ja sie do tego odniosłem i proszę się trzymać mojej wypowiedzi a nie dokładać jakieś nowe kawałki.
1. Wstrząs, napisałem jak jest na kursach HSR , Kuba tez druhowi odpisał, - przypomnę że doktryna się zmienia.
2. RKO napisałem dokładnie jakie są wymagania na kursie o żadnym mierzeniu czasu nie ma mowy, co więcej uczestnicy mieli karty oceny i znają wszystkie zasady.
3,4. Badanie poszkodowanego ocenialiśmy w tym konkretnym przypadku i tego dotyczyła moja wypowiedz na forum, kiedy poszkodowana trzymała się za brzuch i tu wymagamy odkrycia koszulki. Nie podniesienie jest błędem. Prosta sprawa. Poszkodowana rozmawiała i nie żaliła się na ból twarzy, bezcelowe jest wiec rozwijanie dyskusji o badaniu twarzy bo nic nie wskazuje w tym przypadku na urazy. Nie napisałem później nigdzie że zbadanie jej jest błędem.

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 18 mar 2009, 09:00

No i proszę... znów Druh pomija odpowiedź na mój ostatni post nie udzielając jasnej odpowiedzi, tłumacząc się przy tym jak było podczas symulacji.
Oczekiwałem odpowiedzi "nie, nie zgadzam się, ponieważ..." lub "tak zgadzam się".
38SDH pisze:Poszkodowana rozmawiała i nie żaliła się na ból twarzy, bezcelowe jest wiec rozwijanie dyskusji o badaniu twarzy bo nic nie wskazuje w tym przypadku na urazy
Druhu... Badanie poszkodowanego prowadzimy całościowo, a nie w wybranych fragmentach... Nawet jeśli poszkodowany nie zgłasza dolegliwości (np. z powodu wstrząsu, bo w opisywanym przez Druha przypadku jest to możliwe) to należy przeprowadzić kompletne badanie poszkodowanego od głowy do stóp.
Obrazek

38SDH
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 09 kwie 2007, 13:28
Lokalizacja: 38 SDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: 38SDH » 18 mar 2009, 09:49

Nie, nie zgadzam się bo :

Napisał druh na początku a ja się do tego odniosłem i proszę się trzymać mojej wypowiedzi a nie dokładać jakieś nowe kawałki.
1. Wstrząs, napisałem jak jest na kursach HSR , Kuba tez druhowi odpisał, - przypomnę że doktryna się zmienia.
2. RKO napisałem dokładnie jakie są wymagania na kursie o żadnym mierzeniu czasu nie ma mowy, co więcej uczestnicy mieli karty oceny i znają wszystkie zasady.
3,4. Badanie poszkodowanego ocenialiśmy w tym konkretnym przypadku i tego dotyczyła moja wypowiedz na forum, kiedy poszkodowana trzymała się za brzuch i tu wymagamy odkrycia koszulki. Nie podniesienie jest błędem. Prosta sprawa. Poszkodowana rozmawiała i nie żaliła się na ból twarzy, bezcelowe jest wiec rozwijanie dyskusji o badaniu twarzy bo nic nie wskazuje w tym przypadku na urazy. Nie napisałem później nigdzie że zbadanie jej jest błędem.

Co do reszty uwag i swoich obserwacji proponuje założyć nowy watek.

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 18 mar 2009, 10:36

Z przykrością muszę stwierdzić, że dyskusja z Druhem chyba faktycznie niema sensu, skoro Druha argumentacja polega na powtarzaniu w kółko tego samego...

Reasumując Druha wypowiedzi stwierdzić należy że na kursie PP HSR w Łodzi :
1) uczy się czynności szkodzących poszkodowanemu (dot. pozycji)
2) naucza się objawów, które w warunkach pierwszej pomocy nie występują (poszukiwanie zasinień żeber oraz powłok brzusznych)
3) naucza się fragmentarycznego, niekompletnego badania poszkodowanego:
38SDH pisze:Poszkodowana rozmawiała i nie żaliła się na ból twarzy, bezcelowe jest wiec rozwijanie dyskusji o badaniu twarzy bo nic nie wskazuje w tym przypadku na urazy
Zgadzam się natomiast z Druhem w kwestii podniesienia koszulki, co już przyznałem.
Obrazek

38SDH
Nowicjusz
Posty: 42
Rejestracja: 09 kwie 2007, 13:28
Lokalizacja: 38 SDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: 38SDH » 18 mar 2009, 10:53

adam240386 pisze:Zgadzam się natomiast z Druhem w kwestii podniesienia koszulki, co już przyznałem.
No powoli dochodzimy do sedna!

A co z druha opisem RKO i mierzeniem czasu na egzaminie którego jeszcze nie było ?

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 18 mar 2009, 12:38

Taką informacje otrzymałem. Nie twierdziłem jednocześnie, że sytuacja miała miejsce podczas egzaminu. Być może podczas nauczania RKO, ktoś z instruktorów udzielił takowej informacji, że uciśnięcia klatki piersiowej prowadzimy w tempie 30 uciśnięć / 17,5 sek. Prosił bym Druhu o dokładne czytanie moich postów i nie imputowanie mi pewnych stwierdzeń. Proszę jeszcze raz przeczytać fragment mojego pierwszego postu:
adam240386 pisze:Resuscytację krążeniowo-oddechową prowadzimy w sekwencji 30:2. 30 uciśnięć według instruktorów ww. kursu należy przeprowadzić w ciągu 17.5 sekundy (ponoć jeśli dłużej to kursant nie zdawał)... Szczerze powiedziawszy będąc instruktorem ERC nie spotkałem się z takimi wytycznymi...
Pisze gdzieś tam Druhu, że sytuacja miała miejsce podczas egzaminu?? Fakt użyłem stwierdzenia "nie zdawał", ale tak też powiedzieli uczestnicy tego kursu. Być może ktoś z instruktorów - nie mówię, że Druh - rzucił takie stwierdzenie podczas zajęć z RKO podobnie jak z układaniem w pozycji przeciwstrząsowej... Może porozmawia Druh z innymi instruktorami, czy aby takie stwierdzenie nie padło z ich ust...

Nie otrzymałem natomiast odpowiedzi na wypowiedź Druha w jednym z postów:
38SDH pisze:Poszkodowana rozmawiała i nie żaliła się na ból twarzy, bezcelowe jest wiec rozwijanie dyskusji o badaniu twarzy bo nic nie wskazuje w tym przypadku na urazy
Przypomnę, że pytania jakie stawiałem Druhowi to:

1) Dlaczego podczas symulacji uczycie niepełnego badania poszkodowanego?? Czy poszkodowanego nie powinno badać się całościowo, od głowy do stóp (zwłaszcza jeśli jest po urazie)??

2) Dlaczego Druhu na symulacjach zwracacie uwagę na niewystępujące w pierwszej pomocy objawy jak zasinienia żeber lub powłok brzusznych ??

Otrzymam odpowiedź na te pytania? Czy skrzętnie je Druh przemilczy?? Fakt jest Druhu faktem, nauczacie rzeczy szkodliwych (pozycja) i niewystępujących (zasinienia) dopuszczając do niepełnego badania... Skoro Druhu zwracacie uwagę na podniesienie koszulki podczas symulacji akceptując niepełne badanie to przykro mi to stwierdzić, ale symulacja była źle przygotowana, a system jej oceniania wątpliwy.
Obrazek

tomekzhp
Nowicjusz
Posty: 26
Rejestracja: 04 maja 2004, 20:31
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: tomekzhp » 18 mar 2009, 21:16

Adamie,
Myślę, że spierać o szczegóły (które oczywiście są niezmiernie ważne) możemy długo i namiętnie. Ty będziesz patrzeć z punktu widzenia zawodowego rat-med, my z punktu widzenia np. prawie-politologa, który skończył trochę różnych ciekawych kursów (w tym instruktorski hsr) i stara się uczyć pierwszej pomocy jak najlepiej.

Słyszałem o wątpliwościach co do doktryny. Wiem, że trwają (ze zmiennym w czasie natężeniem zapewne) prace nad zmianami w tejże doktrynie.

Piszesz, że instruktor ma być mistrzem.
Myślę, że większość z nas stara się jak najlepiej i wedle najlepszej swojej wiedzy uczyć.
Elementem jak najlepszego uczenia jest uczenie wedle doktryny. Nawet jeśli są wokół niej kontrowersje (idę o zakład, że w profesjonalnej nauce o ratownictwie medycznym też są kontrowersje, a jakoś w szkołach uczą w miarę jednolitej wersji...) to uczymy jednej, ustalonej odgórnie wersji.
Oczywiście, można się na zajęciach rozwodzić, że "tak jest w doktrynie, ale to nieprawda". Ale to nas bije po wiarygodności.

Prawda jest brutalna: wprowadzona zostanie nowa doktryna, to będziemy uczyć według nowej. Ja jeszcze zadam sobie sporo trudu by zapoznać się z nią jak najlepiej, poznać i zrozumieć przyczyny zmian.

Jedyne, co mogę Ci zaproponować moim zdaniem, to albo próbę zostania instruktorem hsr (jest osobna droga dla zawodowych medyków) albo próbę nawiązania współpracy z zespołem pracującym nad doktryną.

Wołając tutaj: "powinno być zrobione", niewiele osiągniesz.
Niejeden wołał i niejeden jeszcze zawoła.

adam240386
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 06 sty 2003, 13:19
Lokalizacja: 1 KDW Supra Vires
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adam240386 » 18 mar 2009, 23:57

Tomku...

Miło słyszeć Twą wypowiedź... Masz wiele racji... Powiem Ci szczerze, że próbowałem kontaktować się z Marcinem Kubiakiem, jako osobą odpowiedzialną za prace nad nowymi konspektami (niestety odbija mi pocztę wysyłaną pod jego oficjalny mail). Napisałem także pismo do Rady Programowej zwracając uwagę na pewne nieścisłości - jak do tej pory bez podpowiedzi...
Obrazek

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 19 mar 2009, 00:06

Ja tam się cieszę, że ktoś nawołuje na forum do zmian, zauważa problemy w nauczaniu - przynajmniej mobilizuje to Nas do czytania, zastanawiania się, zmieniania, aktywności - to pewnego rodzaju forma edukacji, wszak odpowiadając na pytania bądź zarzuty, warto wiedzieć więcej, zerknąć do literatury, popytać, porozmawiać. Przynajmniej mnie to mobilizuje do poszukiwania odpowiedzi, korzystając z zasobów własnego umysłu bądź mądrości innych.
Mizeria napisał, że większość z instruktorów HSR stara się jak najlepiej.
Zgadzam się! Żałuję jednak, że nie wszyscy. Aktywnie pracuję w HSR ponad 10 lat, jako instruktor 7 i mam pewną refleksję o instruktorach i o kursantach. Wydaje mi się, że coraz częściej spotykamy się z postawą "bylejaką". Ubolewam nad tym i biję się w pierś, ponieważ czuję się za to odpowiedzialny, wszak mam klasę A i wkładam trochę serca w szkolenie instruktorów, nie zawsze udaje się w odpowiedni sposób zmotywować przyszłych instruktorów do pogłębiania wiedzy.
Przykro o tym mówić, ale jestem przekonany, że poziom wiedzy w zakresie anatomii i fizjologii (patofizjologii), chociażby na poziomie jak z lekcji biologii, jest dramatyczny. Oczywiście, jednostkowe przypadki nie uprawniają mnie do twierdzenia, że tendencja utrzymuje się w całej HSR, jednak bezsprzecznie występuje, w tej mniejszej części - ale jednak CZęŚCI HSR.
Pominę fakt, że niskim poziomem wiedzy, a co szczególnie przykre, słabą motywacją do uczenia się czy przyjmowania krytyki są także instruktorzy z wykształceniem medycznym, co w zasadzie może wzbudzać trwogę.

Odnosząc się do refleksji adama240386 uważam, że:
- nie jest prawdą, że w HSR nie różnicujemy wstrząsów, otóż podczas kursu instruktorskiego staramy się bardzo dokładnie wytłumaczyć przyszłym instruktorom, na czym polegają różne rodzaje wstrząsów, jak widać chyba nie dość skutecznie :(
- problemy dotyczące postępowania przeciwwstrząsowego wynikają z pewnego rodzaju uproszczenia zasad postępowania, jakie przekazujemy kursantom, oraz z ich oczekiwań dotyczących podawania gotowych rozwiązań na każdą sytuację... takich rozwiązań nie ma, każda sytuacja jest inna i na kursie trzeba nauczyć kursanta, jak na miejscu zdarzenia ma podjąc właściwą terapeutycznie decyzję, wykorzystując zdobytą wiedzę, bezsprzeczne wydaje się, że w sytuacji dobrej znajomości mechanizmu wstrząsu kardiogennego z wdrożeniem odpowiedniego postępowania nie byłoby większego kłopotu. Jako instruktor chyba cieszyłbym się z dociekliwości kursantów, zawsze unikam kategorycznych stwierdzeń, szczególnie jeśli chodzi o zasady pierwszej pomocy (w kilku innych dziedzinach uchodzę za bezkompromisowego). Najłatwiejszym wyjściem z tej sytuacji byłaby wspólna dyskusja nad problemem (np. podczas przerwy) i wspólne wypracowanie jakiegoś dobrego pomysłu na właściwe postępowanie w przedstawionej sytuacji, wszak dobro i zdrowie poszkodowanego jest ważniejsze od "świętej" doktryny, i rzeczowa, merytoryczna dyskusja dopuszcza zgodę instruktora HSR na stosowanie zasady postępowania uzasadnionego medycznie, choć być może wprost nieopisanego w doktrynie (swoją drogą, nie ma takiego opisu doktryny).

Problematyka dotycząca badania poszkodowanego jest moim ulubionym tematem, gdyż miałem przyjemność być autorem projektu zmian sposobu badania, wprowadzonych w HSR kilka lat temu, urealniających postępowanie. Zmiany wprowadziła Rada Programowa, która na prawdę wiele czasu poświęciła temu zagadnieniu (chyba żadne inne zagadnienie nie zajęło im tyle pracy). Podczas badania ratownik powinien wykryć tzw. nieoczywiste obrażenia, zatem badanie palpacyjne jest zalecane. Oczywiście zdarzają się przypadki, kiedy z badania palpacyjnego danej okolicy ciała można zrezygnować, choć akurat nie jest to bolesność okolicy badanej, gdyż ten objaw w badaniu jest pożądany - wszak właśnie bolesności (lub jej braku) w danym miejscu poszukujemy. Sprawianie bólu poszkodowanemu jest kwestią wtórną i nie może być przeciwwskazaniem do badania, choć oczywiście zasada „po pierwsze nie szkodzić” powinna nam stale przyświecać.
Zalecamy w HSR aby w badaniu kierować się mechanizmem urazów, który wskazuje na możliwość powstania określonych obrażeń (typowych lub nie). Najpierw wzrokowo oceniamy stan ogólny - to już może powstrzymać nas przed koniecznością dalszego badania (np. dekapitacja), następnie każde miejsce badane (miejsce powstania ew. obrażeń) powinniśmy uwidocznić w celu dokładnego obejrzenia, poszukiwania nienaturalnego wyglądu, widocznych obrażeń, krwawień, zranień, oparzeń, ciał obcych, obrzęków, deformacji, itd... – obejrzenie też może spowodować sytuację, w której zrezygnujemy z badania palpacyjnego (np. obecność substancji chemicznych na skórze), jednak w sytuacji braku takich przesłanek, badanie dotykiem (obmacywanie) należy wykonać zawsze [jeśli nie jest to jedynie uraz tzw. izolowany, czyli np. TYLKO złamanie kości przedramienia-wtedy badania całego ciała nie wyknujemy]. Ma to na celu sprawdzenie ucieplenia ciała, sensoryki, tkliwości, niestabilności, motoryki, nieprawidłowej ruchomości, tarcia odłamów kości, itd.
Swoją drogą – zaobserwowałem, że dość rzadko zwracamy uwagę na sensorykę i ucieplenie – a przecież tak wiele możemy się dowiedzieć, pamiętając o tym elemencie schematu badania.
Trochę tłumacząc instruktorów, argumentowanie o poszukiwaniu zasinień na brzuchu może wynikać z trudności w dynamicznym prowadzeniu symulacji (brak informacji ustnej o powiększonym obwodzie brzucha i napięciu powłok) i trudną charakteryzacją – bardzo często korzystamy z „malowania” siniaków w okolicach brzucha. Taka pozoracja jest swego rodzaju skrótem myślowym, który jak celnie wskazuje adam240386, może prowadzić do utrwalenia się błędnego myślenia i nieprawidłowych oczekiwań ratownika względem objawów u poszkodowanego na miejscu zdarzenia.
Warto zwrócić na to uwagę i wprowadzić stosowną zmianę w procesie dydaktycznym.

Mam jeszcze jedną refleksję: jestem przekonany, że pierwszej pomocy powinni uczyć ludzie zajmujący się pierwszą pomocą a nie leczeniem czy ratowaniem (medycznymi czynnościami ratunkowymi) jednak byłoby doskonale, gdyby faktycznie mieli chociażby minimalne doświadczenie praktyczne w realnej akcji. To daje zupełnie inne spojrzenie na wyuczone regułki, świętość doktryny czy wskazówki, jakie otrzymaliśmy gdzieś, kiedyś, od kogoś. Prawdziwe życie i prawdziwa śmierć to zupełnie inna rzeczywistość niż niektóre haeserowe kursy. Zadbajmy o to, by były one jak najbardziej realne, zbliżone do rzeczywistości a instruktorzy je prowadzący niech będą znawcami tematu, przynajmniej na poziomie, który ma reprezentować absolwent szkolenia.
Życzę tego również sobie.
Mam nadzieję, że ta dyskusja skłoni choć kilka osób do pracy nad sobą – nie wiem jak Was, ale mnie trochę skłoniła

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 19 mar 2009, 00:29 przez CYREK1, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Mikołaj328
Nowicjusz
Posty: 40
Rejestracja: 03 gru 2007, 14:10
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Mikołaj328 » 19 mar 2009, 14:15

Mariusz, jak odniesiesz się do przeprowadzania ćwiczeń (na egzaminie to się chyba nigdy nie zdarzyło) z RKO używając stopera na kursie PP HSR?
Szefostwo Harcerskiej Szkoły Ratownictwa

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 19 mar 2009, 17:41

Stoper? kiepski pomysł, instruktorzy powinni wiedzieć i umieć poprawnie wykonywać BLS, to znaczy, że w łatwy sposób umieją poznać, w jakim tempie wykonywane są uciśnięcia klatki piersiowej. Oczywiście, jeśli zerkną na zegarek to nic się nie wydarzy strasznego, ale jednak unikałbym stosowania stopera, głównie w obawie przed wyrobieniem złych nawyków u kursantów. Doświadczenie wskazuje, że bez stopera można się tych czynności dobrze nauczyć, więc skoro jest to możliwe, nie utrudniajmy sobie życia.
NO FEAR - udzielaj pomocy bez lęku, pierwsza pomoc jest prosta - takie hasła powinny przyświecać nauczaniu PP.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

MarcinQ
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 19 mar 2009, 23:10
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: MarcinQ » 20 mar 2009, 15:19

Witam Was wszystkich.
Widzę , że pojawiła się dyskusja odnośnie zmian w doktrynie, dlatego pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji i wyjaśnić pewne wątpliwości.
Na początku chciałbym się przedstawić. Nazywam się Marcin Kubiak i jestem członkiem szefostwa HSR. Jestem odpowiedzialny za doktrynę. Od niedawna pracujemy nad zmianami w naszej doktrynie, między innymi dotyczą one tematów poruszonych na tym forum. Zanim jednak przejdę do wyjaśnień chciałbym Was przeprosić, że na Wasze pytania będę odpowiadał w częściach albowiem codziennie późno wracam z pracy i nie zawsze udaje mi się poświęcić tyle czasu ile chciałby.
Pierwszą rzecz jaką chciałbym wyjaśnić to wątpliwości co do podnoszenia kończyn dolnych przy objawach wstrząsu w przebiegu zawału mięśnia sercowego. Jak zauważył Druh Adam rzeczywiście nie powinno się podnosić nóg osobom z zawałem, u których wystąpił wstrząs. Tak jak to już wytłumaczył Adam, poprzez uniesienie nóg do góry dochodzi do napłynięcia krwi do serca i jego nadmiernego przeciążenia. Uszkodzone przez niedokrwienie serce nie jest wstanie unieść ciężaru krwi. ( To tak jakby sztangiście dokładać kolejne ciężarki na gryf – za którymś ciężarkiem nie da się rady ) To znacznie pogarsza rokowania przeżycia takiej osoby. W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest zastosowanie pozycji półleżącej , nawet w przypadku wystąpienia objawów wstrząsu. Jest to zmiana (nie jedyna ) , nad którą już pracujemy i zostanie ona wprowadzona w nowej doktrynie. Staramy się aby nową doktrynę wydać na lato 2009.
Jutro postaram się odpowiedzieć na pozostałem pytania i ewentualnie uzupełnić odpowiedz na pierwsze pytanie. Jeżeli macie jakieś wątpliwości ,śmiało pytajcie. Kto pyta nie błądzi. Zachęcam do przesyłania uwag dotyczących doktryny, jednakże dzisiaj dotarła do mnie informacja, ze maile pisane na adres marcin.kubiak@hsr.pl są „odbijane” dlatego może piszcie i przesyłacie pytania na forum. Postaram się odpowiadać na bieżąco.
Pozdrawiam Marcin Kubiak

bidon
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 14 cze 2009, 14:02
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bidon » 14 cze 2009, 14:20

Jestem (prawie ) Ratownikiem Medycznym z Poznania. Jutro mam egzamin dyplomowy. Kilka razy na praktyce i życiu spotkałem harcerzy ze świetnym sprzętem i dużą wiedzą. Chcę dodać tylko swoje 3 grosiki : osoby we wstrząsie kardiogennym tak jak i te z dusznością itp. transportuje się w pozycji ANTY Trandelenburga czyli w pozycji pół-siedzącej /siedzącej . Taka osoba zwyczajnie nie usiedzi w innej . Mimo ukończonej szkoły medycznej na innym kierunku niż RAT MED nie spotkałem się z kością policzkowa nigdy , z jarzmową , szczękową , i kilkoma innymi owszem. Badanie urazowe jest standardowym badaniem osoby poszkodowanej , bez względu czy występują urazy widoczne czy nie , poszukuje się urazów ukrytych (tak jak ktoś mądrze napisał nad moim postem). Badanie brzucha i debatowanie nad jego aspektami jest mało ważne w przypadku waszych służb bo przecież nie przetoczycie płynów , nie wykonacie zabiegów, może mieć znaczenie przy wzywaniu pomocy lub układaniem poszkodowanego w poz p. wstrząsowej


ćwiczenia ćwiczeniami a w prawdziwym życiu trudno spełnić wszystkie normy

adrenalina112
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 21 cze 2009, 11:29
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: adrenalina112 » 21 cze 2009, 11:51

Z tym badaniem brzucha to różnie bywa, warto jednak żeby osoba wzywająca pomoc go przynajmniej obejrzała. Mam taki przypadek z pracy, kiedy zespół pojechał do ciężko rannej w bójce młodej dziewczyny a okazało się że miła tylko wyrwany kolczyk z pępka. Zonk, bo dyspozytorka musiała wybierać do kogo wysłać zespół i jak się okazało drugie ważne zgłoszenie musiało czekać. Taki los.
Co do nazwy kości to tu też przykład z pracy, kiedy kolega mało co nie oberwał za to że powiedział coś o kości jarzmowej. Cóż niektórym starszym osobom kojarzy się ta nazwa zupełnie z innym miejscem. I czasami jak to mówią "trza do ludzi po ludzku gadać". Mam brata programistę i czasami mam ochotę mu przyłożyć za niektóre gadki.

Co do pozycji to faktycznie, jeżeli nie uczycie szczegółowo na kursach o przyczynach wstrząsu, to tą sytuacje trzeba bardzo dobrze wytłumaczyć kurantom żeby nie mieli żadnych wątpliwości kiedy stosujemy jaka pozycję.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”