Defiblyratory w stołecznym metrze i zasady ich używania

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 05 gru 2007, 23:15

aaa.... no racja. rzeczywiście o chleb chodziło :)
No jasne. Bo w sumie lepiej, żeby ten chleb wyrzucił... no comments :/
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Emot
Użytkownik
Posty: 122
Rejestracja: 10 wrz 2007, 21:21
Lokalizacja: 40 pWDHy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Emot » 05 gru 2007, 23:46

Mam wrażenie że ostatnie posty tyczą się zupełnie innych sfer: to że piekarz rozdawał chleb i musiał od tego płacić karę to bezduszność urzędników, tylko że ten podatek jest i nikt tego nie zmieni, w ten sposób można łatwo łamać przepisy, na czym traci Państwo=zwykli obywatele. A co się tyczy ratowania ludzkiego życia to tu akurat wychodzi słoma z butów ludziom którzy wszczynają procesy cywilne, bo jeżeli się pomogło(w miarę swoich umiejętności)to proces karny nie będzie wszczynany, byłby gdyby się pomocy nie udzieliło. No ale cóż zrobić, taki kraj i trzeba go kochać takim jakim jest, mentalności się nie zmieni.
Emot :]

40 pWDHy

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 09:58

Emot pisze:Mam wrażenie że ostatnie posty tyczą się zupełnie innych sfer: to że piekarz rozdawał chleb i musiał od tego płacić karę to bezduszność urzędników, tylko że ten podatek jest i nikt tego nie zmieni, w ten sposób można łatwo łamać przepisy, na czym traci Państwo=zwykli obywatele.
Nie, to nie "bezduszność urzędników", tylko debilne przepisy. Urzędnik jest związany przepisami i nie może robić czegoś, do czego przepisy go nie upoważniają. Urzędników obowiązuje zasada: co nie jet wyraźnie dozwolone przepisami, jest absolutnie zabronione.

Przepisy są takie, że od darowizny należy odprowadzić podatek VAT. I jest to wszędzie. Jak na służbie na granicy służbowo jechaliśmy bezpłatnie PKSem (umundurowany funkcjonariusz na służbie korzysta z bezpłatnego przejazdu), to musieliśmy kierowcy zapłacić po 15 groszy VATu!!!!!!!

Podatek nie jest czymś danym odgórnie, objawionym i nietykalnym. Podatki ustanawiają ludzie, a konkretnie twoi przedstawiciele w parlamencie. Sama instytucja parlamentu powstała właśnie dlatego, że obywatele (wtedy rycerstwo, ale także mieszczaństwo we Francji) chcieli mieć wpływ na decyzje podatkowe (zasada nihil novi w Polsce szlacheckiej obowiązująca od Kazimierza Wielkiego i Statutów Wiślickich).

Więc nie możesz powiedzieć, że
ten podatek jest i nikt tego nie zmieni
.
Ty jako obywatel możesz dokonać zmiany wybierając do parlamentu ludzi, którzy tak jak ty będą zainteresowani ograniczeniem podatków. Taki jest sens parlamentaryzmu w przeciwieństwie do różnych form dyktatury także tej ukrytej za demokratycznymi formami.

Państwo=/=zwykli obywatele. Utożsamianie państwa ze zwykłymi obywatelami to demagogia i lewacka bzdura. Państwo to struktura, obywatele to ruch. To tak jakbyś utożsamił Główną Kwaterę, komendy chorągwi i hufców ZHP ze zwykłymi harcerzami. Owszem, państwo bywa (i powinno być) emanacją społeczeństwa (czyli ogółu obywateli, co nie znaczy mieszkańców), ale często nie jest będąc np. państwem okupacyjnym, narzuconym z zewnątrz lub przez wszechwiedzące elyty. Jeśli np. urzędnicy narzucają jakąś formę państwa lub federacji państw wbrew woli ogółu społeczeństwa i wręcz pomijają głos społeczny, żeby uniknąć zdecydowanego "nie", to jest to typowe państwo narzucone, które ma charakter okupanta.

To tyle, jeśli chodzi o teorię.
A co się tyczy ratowania ludzkiego życia to tu akurat wychodzi słoma z butów ludziom którzy wszczynają procesy cywilne, bo jeżeli się pomogło(w miarę swoich umiejętności)to proces karny nie będzie wszczynany, byłby gdyby się pomocy nie udzieliło. No ale cóż zrobić, taki kraj i trzeba go kochać takim jakim jest, mentalności się nie zmieni.
Wymienię ci jeszcze inne takie "głupie" kraje: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Kanada.... Wszystkie kraje z wysokim poziomem sądownictwa.
Tam też ludziom "słoma z butów wychodzi".

P.S.
Nienawidzę okazywania pogardy wobec prostych ludzi ("słoma z butów"), szczególnie, że to właśnie ci prości okażą ci wdzięczność. Procesować się będą dorobkiewicze.
Ostatnio zmieniony 06 gru 2007, 10:38 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 10:39

bulon pisze:wiesz- ja wlasnie jestem wzywany na kolejna sprawe po 5 latach od zajscia w sprawie wosp- pomagalem policjantom przy podejrzanych wolontarisuzach.
chcialem dobrze, teraz sie bujam. zycie
Miałeś pecha. My jako HSP mieliśmy już kilkanaście interwencji zakończonych notatkami służbowymi dla organizatorów. W kilku przypadkach były zatrzymania i na razie nikt nas po sądach nie ciąga.
To jakiś debilny policjant był.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 12:33

Wracając do głównego wątku, to istnieje obawa, że w razie sytuacji kolizyjnej, czyli jak ktoś nam umrze w czasie akcji ratowniczej, a rodzina nas zaskarży, to na podstawie ostrzeżenia o prawie użycia AED przez wykwalifikowany personel sąd/prokurator będzie żądał od nas poświadczenia kwalifikacji.
Ta klauzula powoduje, że z punktu widzenia praktyki sądowniczej w Polsce AED stają się kosztowną dekoracją metra. Coś jak drabinka przeciwpożarowa w "Antku" B. Prusa.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

rynio
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 26 maja 2007, 08:54
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: rynio » 06 gru 2007, 13:08

Teraz mnie zaciekawiłeś. Opowiesz mi o tym punkcie widzenia praktyki sądowniczej w Polsce?

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 gru 2007, 13:59

bulon pisze:chodzilo o chleb
szef piekarni rozdawal chleb ktorwego nie sprzedal
sek w tym ze od tego trzeba zaplacic opdatek vat wyslzo jakies ponad 100 tys.
musial zamknac piekarnie

kraj odwrotny
Jakby miał doradcę podatkowego to wiedziałby że chleba się nie rozdaje tylko wyrzuca w odpowiedni sposób :p.
Nie byłoby 100 tys podatku i plajty.
Nieświadomość boli i kosztuje.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 14:27

rynio pisze:Teraz mnie zaciekawiłeś. Opowiesz mi o tym punkcie widzenia praktyki sądowniczej w Polsce?
Już wspomniałem: "logika" prokuratorów i niektórych sędziów jest taka, że skoro na pudełku jest napisane "do użytku przez osoby wykwalifikowane", to ty musisz wykazać się, że posiadasz kwalifikacje, a najlepszym sposobem wykazania się jest pokazanie papierka. I jeśli nie masz mądrego adwokata, który powoła mądrego biegłego, który potwierdzi, że do obsługi AED nie potrzeba żadnych "kwalifikacji", tylko znajomość instrukcji obsługi to może być niewesoło.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 14:28

sikor pisze:
bulon pisze:chodzilo o chleb
szef piekarni rozdawal chleb ktorwego nie sprzedal
sek w tym ze od tego trzeba zaplacic opdatek vat wyslzo jakies ponad 100 tys.
musial zamknac piekarnie

kraj odwrotny
Jakby miał doradcę podatkowego to wiedziałby że chleba się nie rozdaje tylko wyrzuca w odpowiedni sposób :p.
Nie byłoby 100 tys podatku i plajty.
Nieświadomość boli i kosztuje.
Czyli tak naprawdę najlepszą metodą jest oszustwo? I tak w majestacie prawa uczy się bezprawia.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 gru 2007, 14:36

Maciek P pisze:Czyli tak naprawdę najlepszą metodą jest oszustwo? I tak w majestacie prawa uczy się bezprawia.
Jakie oszustwo ? Legalnie i wprost. Tylko trzeba wiedzieć jak. Widzisz Maciek jak ktoś pcha łapy np do silnika i zamiast oleju wleje wode to każdy mu powie że jest głupi i jak sie nie zna to ma jechać do mechanika, ale jak sam nie mając o tym pojęcia co robi podejmuje czynności prawne to wszystko jest oki i każdy się dziwi jak może wtopić. No ale na prawie znają się wszyscy i przecież te kilkadziesiąt tysięcy aktów prawnych to prostsze jest niż budowa silnika...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 gru 2007, 14:50

sikor pisze:
Maciek P pisze:Czyli tak naprawdę najlepszą metodą jest oszustwo? I tak w majestacie prawa uczy się bezprawia.
Jakie oszustwo ? Legalnie i wprost. Tylko trzeba wiedzieć jak. Widzisz Maciek jak ktoś pcha łapy np do silnika i zamiast oleju wleje wode to każdy mu powie że jest głupi i jak sie nie zna to ma jechać do mechanika, ale jak sam nie mając o tym pojęcia co robi podejmuje czynności prawne to wszystko jest oki i każdy się dziwi jak może wtopić. No ale na prawie znają się wszyscy i przecież te kilkadziesiąt tysięcy aktów prawnych to prostsze jest niż budowa silnika...
Sikor, ja to mówię w kontekście krytyki systemu prawnego, a nie ludzi, którzy usiłują zachować zdrowy rozsądek. Paranoja polega na tym, że "chleb trzeba wyrzucać w odpowiedni sposób" zamiast normalnie przekazać potrzebującym.

Zgodzisz się przecież, że prawo powinno być krótkie, zwięzłe i jasne. Każda komplikacja buduje podstawy do tego, by normalne funkcjonowanie oznaczało konieczność kantowania.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 gru 2007, 16:47

A to już niestety nie jest takie proste. 60 lat komuny bardzo skutecznie wyprało polskie społeczeństwo z uczciwości. Jeśli możnaby ot tak coś przakazywać innym to zaraz okazałoby się że we wszystkich sklepach nikt nic nie sprzedaje a w firmach nic się nie produkuje. Wszyscy przekazują potrzebującym a że sami też są potrzebujący to biorą od innych. Niestety na dzień dzisiejszy w naszym kraju nie może być prostych rozwiązań :/ Polak potrafi :/
Do tego wszystkiego dochodzi błędne, moim zdaniem, trzymanie się zasady prymatu prawa nad sprawiedliwością. I w tym miejscu dochodzimy z powrotem do wątku. Gdyby sędzia rozpatrywał sprawę pod kątem czy używający defibryratora chciał dobrze i się starał to wogóle nie byłoby tematu. Problem w tym że to akurat nikogo nie będzie obchodziło. Raczej jakiś prokurator będzie szukał dziury w całym i sprawdzał jakiego przepisu możnaby tu użyc by bogu ducha winnego człowieka skazać podnosząc swoje wyniki nie ryzykując zbytnio jak przy walce z prawdziwymi przestępcami.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 06 gru 2007, 22:13

Maciek P pisze:Wracając do głównego wątku, to istnieje obawa, że w razie sytuacji kolizyjnej, czyli jak ktoś nam umrze w czasie akcji ratowniczej, a rodzina nas zaskarży, to na podstawie ostrzeżenia o prawie użycia AED przez wykwalifikowany personel sąd/prokurator będzie żądał od nas poświadczenia kwalifikacji.
Ta klauzula powoduje, że z punktu widzenia praktyki sądowniczej w Polsce AED stają się kosztowną dekoracją metra. Coś jak drabinka przeciwpożarowa w "Antku" B. Prusa.
no więc właśnie.... Dopóki jest dobrze - to jest ok. Niestety jeśli człowiek umrze - rodzina może (oczywiście nie musi, ale wiadomo na kogo trafimy?) iść z tym do sądu - i wesoło nie będzie... Bo wyciągną chociażby to, że nie mamy uprawnień... I co z tego, że nie ma znaczenia czy mamy uprawnienia do korzystania z AED czy nie - o sukcesie defibrylacji decyduje praktycznie to czy człowiekowi zatrzymała się praca serca (a wtedy AED wiele tu nie pomoże....), czy ma migotanie komór... Ważne, że nie miałeś uprawnień...
I jasne - można wynajdywać dobrych prawników - ale to kosztuje... Zresztą proces w sądzie też nic przyjemnego... :/
A rzeczywiście po takim kursie ma się zasłonę - odbyłem przeszkolenie, jestem uprawniony do korzystania z AED. Co z tego, że każdy głupi potrafi z tego skorzystać? Ale jest się chronionym i nikt się przyczepić nie może.
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 06 gru 2007, 22:22

sikor pisze:Gdyby sędzia rozpatrywał sprawę pod kątem czy używający defibryratora chciał dobrze i się starał to wogóle nie byłoby tematu. Problem w tym że to akurat nikogo nie będzie obchodziło. Raczej jakiś prokurator będzie szukał dziury w całym i sprawdzał jakiego przepisu możnaby tu użyc by bogu ducha winnego człowieka skazać podnosząc swoje wyniki nie ryzykując zbytnio jak przy walce z prawdziwymi przestępcami.
Ano i właśnie o to chodzi... :/ Niedługo zacznę się bać wychodzić na ulicę, zastanawiając się czy oby na pewno posiadam odpowiednie ku temu uprawnienia...
Należy więc się z tym chyba pogodzić - najlepiej pójść na kurs, "w razie czego" jest się chronionym. Jeśli nie przeszło się kursu, a zdarzy się wypadek - spróbować to na chłodno przeanalizować i podjąć - na pewno niełatwą - decyzję...
Szczerze mówiąc nie wiem co bym w takim momencie zrobiła... :/ Chyba bym użyła tej piekielnej maszyny, a potem się bujała po sądach... :/
Życie człowieka dobrem najwyższym i te sprawy... acz pewnie niedługo zostanę wyleczona już ze wszystkich ideałów :/
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

zyrafa
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 20 sie 2005, 15:34
Lokalizacja: 10HDŻ
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: zyrafa » 07 gru 2007, 00:07

jstefanska pisze:
Maciek P pisze:Wracając do głównego wątku, to istnieje obawa, że w razie sytuacji kolizyjnej, czyli jak ktoś nam umrze w czasie akcji ratowniczej, a rodzina nas zaskarży, to na podstawie ostrzeżenia o prawie użycia AED przez wykwalifikowany personel sąd/prokurator będzie żądał od nas poświadczenia kwalifikacji.
Ta klauzula powoduje, że z punktu widzenia praktyki sądowniczej w Polsce AED stają się kosztowną dekoracją metra. Coś jak drabinka przeciwpożarowa w "Antku" B. Prusa.
no więc właśnie.... Dopóki jest dobrze - to jest ok. Niestety jeśli człowiek umrze - rodzina może (oczywiście nie musi, ale wiadomo na kogo trafimy?) iść z tym do sądu - i wesoło nie będzie... Bo wyciągną chociażby to, że nie mamy uprawnień... I co z tego, że nie ma znaczenia czy mamy uprawnienia do korzystania z AED czy nie - o sukcesie defibrylacji decyduje praktycznie to czy człowiekowi zatrzymała się praca serca (a wtedy AED wiele tu nie pomoże....), czy ma migotanie komór... Ważne, że nie miałeś uprawnień...
I jasne - można wynajdywać dobrych prawników - ale to kosztuje... Zresztą proces w sądzie też nic przyjemnego... :/
A rzeczywiście po takim kursie ma się zasłonę - odbyłem przeszkolenie, jestem uprawniony do korzystania z AED. Co z tego, że każdy głupi potrafi z tego skorzystać? Ale jest się chronionym i nikt się przyczepić nie może.
Zrozum że nikt nie może Cię oskarżyć o brak uprawnień bo takich uprawnień nie ma ! nie ma kogoś takiego jak operator AED. AED - AUTOMATYCZNA defibrylacja zewnętrzna. Twoje postępowanie ogranicza się do włączenia i przyklejenia elektrody resztę "odwala akumulatorek" Słyszałaś, czytałaś, kiedykolwiek o tym żeby ktoś miał sprawę w sądzie bo użył defibrylatora i pacjent zmarł?

Jako studentka medycyny (tak mi się wydaje) powinnaś wiedzieć że zaledwie 15-20% ludzi daje sie wyratować (przy zatrzymaniu krążenia) więc do drugi zespół pogotowia powinien mieć sprawę w sądzie bo użyli defibrylatora (i to wcale nie automatycznego) a pacjent "odleciał".

Można mówić o ewentualnym przeszkoleniu - szary człowiek może nie wiedzieć co to AED przeszkolony wie co to AED i taka jest miedzy nimi różnica - żaden z nich nie ma uprawnień ewentualnie dyplom na zasadzie dyplomu "już pływam".


Przy masażu serca też często łamią się żebra ale czy to znaczy że mamy nie udzielać I pomocy?

"primum non nocere" ale druga złota zasada ratowników "nie bój się ewentualnych konsekwencji" Nie robiąc nic skazujesz pacjenta na śmierć, walcząc masz szanse go uratować a jak Ci nie wyjdzie wracasz do pkt 1 czyli gorzej być nie może
Maciej Filipecki HO

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”